Dodaj do ulubionych

Seks w trochę szerszym gronie...

09.10.08, 16:18
No właśnie, czy ktoś z was zrealizował swoją fantazję o seksie grupowym?

Zastanawiam się jak to jest... jakie uczucie pojawia się już po wszystkim...
Rozczarowanie? Zaspokojenie? Chęć powtórki?

Jak myślicie, warto spróbować? Czy lepiej na zawsze pozostawić ten temat tylko
w fantazjach?
Obserwuj wątek
    • anula36 Re: Seks w trochę szerszym gronie... 09.10.08, 18:57
      a o jak duza grupe ci chodzi ? Trojkat, czworokat, grupa duza i anoniomowa?

      Mnie nie ciagnie nawet do trojkata, a z grupa wielka i anonimowa toaz strach wymieniac plyny ustrojowe.
    • przemek.plywak Re: Seks w trochę szerszym gronie... 09.10.08, 18:57
      ja bym sobie zostawił w fantazji, takie przygody nigdy nie są dla
      związku obojętne
      • kila-cherish Re: Seks w trochę szerszym gronie... 09.10.08, 19:11
        Za nastolatki próbowałam trójkąta,niby było fajnie,ale po tym
        straciłam 2 świetnych kolegów:(
        Nie polecam w stałych związku.
        Dla mnie to sytuacja z filmu"Oczy szeroko zamknięte".
        Film jako film ok,ale małżeństwo Toma Crusa i Nicole Kidman się
        rozpadło.
        Znam też inne(mniej znane)które też się rozpadło...
        • anula36 Re: Seks w trochę szerszym gronie... 09.10.08, 19:47
          polecam tez "malzenstwo wagi polsreniej" Johna Irvinga.
    • marian_na77 Re: Seks w trochę szerszym gronie... 09.10.08, 19:55
      A ja mam odmienne zdanie niż poprzednicy.;-)Może to pytanie na forum
      pod innym tytułem? ;-)A może na rozmowę poza forum ;-)
      • anula36 Re: Seks w trochę szerszym gronie... 09.10.08, 20:13
        jeszcze sie odezwa i zwolennicy:) Byl kiedys b. dlugi watek na ten temat gdzie opinie rozlozyly sie dosc rowno.
        • marian_na77 Re: Seks w trochę szerszym gronie... 09.10.08, 20:27
          Tyle ile osób,tyle też zdań....;-)
    • kucurek Re: Seks w trochę szerszym gronie... 09.10.08, 22:27
      jak jest w związku zrozumienie, to i taki seks powiedzmy w czwórkę
      nir rozwala związku. Zawsze mozna powiedziec: nie chcę tego następny
      raz. Zaleta takiego seksu to: jeszcze większy apetyt nie niego
      • anula36 Re: Seks w trochę szerszym gronie... 09.10.08, 22:33
        tylko ktorego niego;)
        Gorzej jak nie wlasnego:P
        • kucurek Re: Seks w trochę szerszym gronie... 09.10.08, 22:35
          anula36 napisała:

          > tylko ktorego niego;)
          > Gorzej jak nie wlasnego:P
          konkurencja czyni cuda:)
    • sad-man Re: Seks w trochę szerszym gronie... 10.10.08, 01:32
      To może być jedynie fantazja, jak komuś brakuje finezji i nie jest w stanie już
      niczego wymyślić w układzie 1+1, a potrzebuje ekstremalnych doznań.
      Sądzę, że większość par, która by tego spróbowała, rozpadłaby się. To chyba zbyt
      delikatna materia i po takiej akcji zazdrość mogłaby wziąć górę nad zdrowym
      rozsądkiem. Pewnie są pary, które mogą to robić bez konsekwencji, o jakich
      piszę, ale to margines. Dla większości coś takiego to zabawa dynamitem.
      teoretycznie mógłbym sobie wyobrazić siebie z dwoma paniami. Ale jak się chwilę
      zastanowię, to chyba nie dałbym rady baraszkować przy mojej z tą obcą. Byłoby to
      dość żenujące. A układ z panem na trzeciego? Mnie faceci nie kręcą, a co do
      mojej kobiety... No, coż, chyba bym mu tępym tasakiem odciął klejnoty, gdyby
      próbował ich użyć. Domyślam się jednak, że pytanie rozpoczynające wątek napisała
      osoba, która chciała sobie poczytać, czyli nakarmić swoją fantazję tym, co inni
      napiszą na ten temat...
      • krzysztof-lis Re: Seks w trochę szerszym gronie... 10.10.08, 08:57
        > To może być jedynie fantazja, jak komuś brakuje finezji i nie jest
        > w stanie już niczego wymyślić w układzie 1+1, a potrzebuje
        > ekstremalnych doznań.

        Każdy dochodzi kiedyś do takiego etapu...

        Ale widać, że nie spróbowałeś.

        Mój związek liczący sobie niemal 4 lata stażu rozpadł się parę miesięcy po
        trójkącie, ale to raczej zbieg okoliczności.

        > układ z panem na trzeciego? Mnie faceci nie kręcą, a co do
        > mojej kobiety... No, coż, chyba bym mu tępym tasakiem odciął
        > klejnoty, gdyby próbował ich użyć.

        Tak napisałeś, że wygląda, jakbyś był niepewny swojej pozycji w łóżku...
        • jakniejatokto Re: Seks w trochę szerszym gronie... 10.10.08, 11:52
          > układ z panem na trzeciego? Mnie faceci nie kręcą, a co do
          > > mojej kobiety... No, coż, chyba bym mu tępym tasakiem odciął
          > > klejnoty, gdyby próbował ich użyć.
          >
          > Tak napisałeś, że wygląda, jakbyś był niepewny swojej pozycji w łóżku...

          Z punktu widzenia kobiety: straciłabym szacunek do mężczyzny, który spokojnie i
          z zainteresowaniem patrzy, jak posuwa mnie inny pan.
          • krzysztof-lis Re: Seks w trochę szerszym gronie... 10.10.08, 12:19
            > Z punktu widzenia kobiety: straciłabym szacunek do mężczyzny, który
            > spokojnie i z zainteresowaniem patrzy, jak posuwa mnie inny pan.

            Dlaczego?
            • eeela Re: Seks w trochę szerszym gronie... 10.10.08, 14:52
              Bo kobieta zazwyczaj chce, żeby mężczyzna był o nią (w granicach przyzwoitości)
              zazdrosny. To w jej (moim :-) ) odczuciu dowodzi, że naprawdę mu na niej zależy.
              Taki atawizm być może, ale najczęściej stykający ze stanem faktycznym.
        • sad-man Re: Seks w trochę szerszym gronie... 10.10.08, 15:34
          krzysztof-lis napisał:
          > > (...a potrzebuje ekstremalnych doznań.)
          > Każdy dochodzi kiedyś do takiego etapu...
          Stwierdzenie tak odważne, że chyba nierozsądne. To niemożliwie, by każdy. Z
          wielu powodów, a najmniej istontymi są choćby statystyka lub przekonania religijne.

          > Ale widać, że nie spróbowałeś.
          Oczywiście, że nie. Nie jestem zbokiem ;-).

          > Mój związek liczący sobie niemal 4 lata stażu rozpadł się parę miesięcy po
          > trójkącie, ale to raczej zbieg okoliczności.
          Może tak, może nie.

          > >(chyba bym mu tępym tasakiem odciął
          > >klejnoty, gdyby próbował ich użyć).
          > Tak> > napisałeś, że wygląda, jakbyś był niepewny swojej pozycji w łóżku...
          Nie wiem, jak wygląda. Może bywam czasem niepewny, ale spłycasz sprawę.
          Kocham = jestem zazdrosny = bolałby mnie widok mojej kobiety z kimś obcym. To
          oczywiście atawizm. Ale atawizmy nie są przecież czymś złym. Wynikają z naszej
          natury, z biologii. Samiec nie dopuszcza innego samca, by nie wychowywać
          kukułczego potomstwa. W świecie zwierząt działa to tak samo. Antykoncepcja
          niewiele zmienia. Atawizm jest silniejszy, bo przecież i antykoncepcja jest
          zawodna, więc ryzyko wychowywania cudzego potomstwa i tak jest realna, gdy w
          związek wkarcza ten trzeci.
          Normą kulturową cywilizacji zachodniej jest monogamia i wierność. Jej łamanie
          jest odstępstwem od tej normy. Zdarza się, ale to nie znaczy, że jest akceptowane.
          Wielu ludziom jest dzisiaj trudno to zrozumieć, bo tę europejską tradycyjną
          kulturę odrzucają jako ludzie "nowocześni" i "pozbawieni przesądów".
          • wiola77m Re: Seks w trochę szerszym gronie... 10.10.08, 17:05
            "Atawizm jest silniejszy ... RYZYKO wychowywania cudzego potomstwa i
            tak jest realna" - sad-man

            Nie sadze, zeby ktos taki mogl stowrzyc dobry klimat do sexu
            i to nie tylko w wiekszym gronie, ale i sam na sam,
            .... no chyba, ze sam ze soba.



            • sad-man Re: Seks w trochę szerszym gronie... 13.10.08, 14:18
              Szybko wyciągasz wnioski i to w dodatku w oparciu o nikłe przesłanki. Gratuluję.
              Tylko, czy to odwaga, czy to drugie?
          • krzysztof-lis Re: Seks w trochę szerszym gronie... 10.10.08, 19:34
            > > Każdy dochodzi kiedyś do takiego etapu...
            > Stwierdzenie tak odważne, że chyba nierozsądne. To niemożliwie, by
            > każdy. Z wielu powodów, a najmniej istontymi są choćby statystyka
            > lub przekonania religijne.

            Masz rację, zapędziłem się.

            > Kocham = jestem zazdrosny = bolałby mnie widok mojej kobiety
            > z kimś obcym.

            Ale dlaczego?

            Prosta odpowiedź "bo boisz się, że inny facet dogodzi Twojej kobiecie lepiej,
            niż Ty" sprawdza się w wielu przypadkach.

            > Normą kulturową cywilizacji zachodniej jest monogamia i wierność.
            > Jej łamanie jest odstępstwem od tej normy. Zdarza się, ale to nie
            > znaczy, że jest akceptowane.

            A wiesz, ile dzieci na świecie jest wychowywanych przez męża matki a nie przez
            biologicznego ojca? Nie pamiętam, ale chyba coś koło 10%. To oznacza brak
            akceptacji dla niewierności? Raczej nieświadomość, że istnieje...
            • sad-man Re: Seks w trochę szerszym gronie... 13.10.08, 13:50
              > Prosta odpowiedź "bo boisz się, że inny facet dogodzi Twojej kobiecie lepiej,
              > niż Ty" sprawdza się w wielu przypadkach.
              To może być część prawdy. Tylko część i to ta bardziej trywialna.
              Jeśli wierność sprowadzimy tylko do takiego mianownika, wówczas osiągniemy ubóstwo.

              > A wiesz, ile dzieci na świecie jest wychowywanych przez męża matki a nie przez
              > biologicznego ojca? Nie pamiętam, ale chyba coś koło 10%. To oznacza brak
              > akceptacji dla niewierności? Raczej nieświadomość, że istnieje...
              Świadomość to ludzie mają. 10%? Myślałem, że więcej. Akceptacji nie ma, bo
              wierność jest w interesie rodziny (by się nie rozpadła, jak się wyda).
              Niewierność może być w intersie tylko 1 osoby w ramach tej rodziny. Rachunek
              jest prosty.
              No i raz jeszcze podkreślam, że nie tylko biologia. Bardzo ważna, ale oprócz
              niej jest jeszcze nakładka kulturowa (cywilizacyjna).
            • sad-man Re: Seks w trochę szerszym gronie... 13.10.08, 13:55
              ...Poza tym - odczuwanie lęku, by ktoś inny nie okazał się od nas lepszy, jest
              naturalne. Nie odczuwają go nieliczni, przekonani o swojej wyjątkowości. Strach
              mobilizuje w tym przypadku do działań obronnych. Ci, którzy są pewni siebie,
              zbyt pewni, często kończą z ręką w nocniku, np. chowając nie swoje potomstwo,
              ale to tylko jeden z możliwych scenariuszy.
          • michal120171 Re: Seks w trochę szerszym gronie... 13.10.08, 15:24
            sad-man napisał:
            > Kocham = jestem zazdrosny = bolałby mnie widok mojej kobiety z
            kimś obcym.

            Hmm, no to prowokacyjnie:

            kocham = wybaczam i chcę, żeby ta druga osoba była szczęśliwa.
            Jeżeli w kwestii seksu nie wystarczam mojej kobiecie, to godzę się
            na jej skoki w bok, byleby ze mną została

            jestem zadrosny = traktuję swoją partnerkę jak własność, jestem
            zaborczy
            • sad-man Re: Seks w trochę szerszym gronie... 13.10.08, 15:39
              > kocham = wybaczam i chcę, żeby ta druga osoba była szczęśliwa.
              > Jeżeli w kwestii seksu nie wystarczam mojej kobiecie, to godzę się
              > na jej skoki w bok, byleby ze mną została
              Nielogiczne. Chcę, żeby była szczęśliwa, nawet jeśli ja mam z tego powodu być
              nieszczęśliwy? To by oznaczało, że ona mnie nie kocha, skoro nie odwzajemniałaby
              tego "chce, by to drugie było szczęśliwie".
              "Byleby ze mną została"? Za wszelką cenę? Mimo wszystko? Bez sensu.

              > jestem zadrosny = traktuję swoją partnerkę jak własność, jestem
              > zaborczy
              pewnie, że własność - z mojego żebra :-). żartuję...
              Ale chyba biorąc ślub braliśmy pod uwagę, że w małżeństwo wpisana jest wierność,
              a przynajmniej staranie się,by jej dochować.
              Tak jest, chyba że się ludzie inaczej umówią przed.

              Więc to żadna prowokacja, a jedynie nie dostrzeganie faktów.
              • michal120171 Re: Seks w trochę szerszym gronie... 13.10.08, 15:56
                sad-man napisał:

                > Nielogiczne. Chcę, żeby była szczęśliwa, nawet jeśli ja mam z tego
                powodu być nieszczęśliwy? To by oznaczało, że ona mnie nie kocha,
                skoro nie odwzajemniałaby tego "chce, by to drugie było szczęśliwie".
                > "Byleby ze mną została"? Za wszelką cenę? Mimo wszystko? Bez
                sensu.

                Miałem na myśli tylko niezaspokojenie seksualne, bo o tym tu mowa.
                Jeżeli by mnie w ogóle "nie trawiła", to oczywiście trudno, żebym
                ją "wiązał do siebie".

                > pewnie, że własność - z mojego żebra :-). żartuję...
                > Ale chyba biorąc ślub braliśmy pod uwagę, że w małżeństwo wpisana
                jest wierność a przynajmniej staranie się,by jej dochować.
                > Tak jest, chyba że się ludzie inaczej umówią przed.

                Człowiek się zmienia, nie wiesz o tym. Może się okazać, że w parę
                lat po ślubie jednemu się już "nie chce", a drugie ma ciągle bardzo
                duże potrzeby i co wtedy. A jeżeli np. przez cukrzycę zostałbym
                impotenetem i widziałbym jak żona cierpi, bo jest nie zaspokojona.
                Reszt byłaby OK. Nawet namawiałbym ją na kochanka, bo to by ratowało
                małżeństwo.
                • sad-man Re: Seks w trochę szerszym gronie... 13.10.08, 22:58
                  Bez obrazy, ale by wyszło na twoje, łukiem omijasz temat...
                  Ale to coś zupełnie innego, dać partnerowi wolną rękę, gdy samemu jest się
                  wyłączonym z życia seksualnego niż namawiać niechętnego partnera do trójkąta...
                  To dwie różne sprawy. Tu podajesz przykład altruizmu, a w tym wątku mowa była o
                  m.in. o (bezskutecznym) zachęcaniu kogoś do tego, by w sypialni pojawiła się
                  trzecia osoba - widz, uczestnik, współpartner.
                  To chyba różnica w stosunku do cukrzyka dającego wolną rękę partnerowi!
                  • marian_na77 Re: Seks w trochę szerszym gronie... 13.10.08, 23:43
                    Zgadzam się ze wszystkimi którzy nie zgadzają się na namawianie na
                    sex w trójkącie,czworokącie.........czy też innych konfiguracjach.
                    To ,że sie ma ochotę na tego typu praktyki musi wyjść niejako i
                    prawieże samo.Oczywiście można wprowadzić delikatnie partnera w swój
                    świat marzeń,ale napewno nie "molestować"do skutku.......Jest to tak
                    delikatny temat i indywidualna sprawa ,że każdy sam musi
                    stwierdzic ,ze jest gotów albo nie i uszanować zdanie to jedyne
                    rozsądne rozwiązanie.
                    Odnośnie zdrady -to w dosłownym słowa znaczeniu jest to robienie lub
                    zrobienie czegos za czyimis plecami potajemnie,niekoniecznie pod
                    osłona nocy ;-)-żart
                    Jeśli jednak 2 osoby umawiają się i zgadzają się na
                    spotkanie "łóżkowe"nazwijmy i sie doskonale jeszcze bawią i nie
                    powoduje to pózniejszych nieporozumien a wrecz
                    przeciwnie.......Według mojej oceny o zdradzie mowy tu być nie
                    może.Jest to oczywiście moj punkt widzenia i z takim podejściem
                    razem z mężem czasem sie odstresowujemy w ten niekonwencjonalny
                    sposób a miłość nasza kwitnie.
                    • marian_na77 Re: Seks w trochę szerszym gronie... 13.10.08, 23:54
                      AAAAAAAaaaaa-zapomniałam dodac,że od niedawna,nawet bardzo
                      przyjemna zabawa mozna to nazwac.Przełamałam temat ktory nie jest
                      juz tematem tabu-wystarczyła rozmowa na pełnym ludzie;-)Teraz możemy
                      razem góry przenosic-może czasem 2 osoba potrzebuje czasu.......nam
                      po ostatnim razie był potrzebny(bo jeszcze pare dni temu wiecej sie
                      robiło niż mówilo)Nie wiem czy coś z tego można pojac,ktoś powie ze
                      zaprzeczam sama sobie-ale tak wlasnie sie zdazyło......
                      Myślę tez że chyba przesadziłam ze szczerościa.......może to nie to
                      forum?Pozdrawiam
                    • michal120171 Re: Seks w trochę szerszym gronie... 14.10.08, 09:55
                      marian_na77 napisała:

                      > Zgadzam się ze wszystkimi którzy nie zgadzają się na namawianie na
                      > sex w trójkącie,czworokącie.........czy też innych konfiguracjach.
                      > To ,że sie ma ochotę na tego typu praktyki musi wyjść niejako i
                      > prawieże samo.

                      Myślę, że każdy się z Tobą zgodzi. Nic na siłę !!!
                  • michal120171 Re: Seks w trochę szerszym gronie... 14.10.08, 09:54
                    sad-man napisał:

                    > Bez obrazy, ale by wyszło na twoje, łukiem omijasz temat...

                    OK, jeżeli pod hasłem "seks w trochę szerszym gronie" chodzi tylko o
                    wielokąty to nie wypowiadam się już :-)
                    Przy okazji polecam biografię Michaliny Wisłockiej. Opisała tam
                    ciekawy układ erotyczny w jakim tkwiła i akceptowała go.
                    • bi_chetny Re: Seks w trochę szerszym gronie... 14.10.08, 12:34
                      michale, przybliżysz na czym ten związek polegał ?
                      • michal120171 Re: Seks w trochę szerszym gronie... 15.10.08, 14:59
                        Proszę bardzo, z wywiadu dla Dużego Formatu:

                        Już dwa razy publicznie Pani powiedziała o trójkącie, który uratował
                        Pani małżeństwo. W ten sposób chciała Pani zatrzymać męża przy sobie?

                        Nie, tylko uważałam, że nam będzie bardzo fajnie w trójkę. Ja się z
                        Wandą bardzo przyjaźniłam, a jego kochałam. Wanda miała olbrzymią
                        wyobraźnię i całe życie żeśmy sobie bajdy opowiadały. Wisłocki nic z
                        tego nie rozumiał: "A też gadacie - mówił - nie wiadomo o czym".
                        Poza tym był jeszcze jeden element taki cichy, to, że ona miała
                        cholerny temperament, który jemu pasował, bo on też, owszem, miał, a
                        ja - nie. No, nie miałam temperamentu.

                        Czyli ten trójkąt był Pani pomocny?

                        Mnie to było obojętne, ponieważ w tych miejscach nie miałam
                        zapotrzebowań, to i braków nie czułam. Z Wandą byłyśmy sobie
                        bliskie, w czasie wojny ona uratowała mi życie w obozie. Jednym
                        słowem, gdyby nie przyjaźń, jedna i druga już by nie żyła.
                    • sad-man Re: Seks w trochę szerszym gronie... 15.10.08, 23:37
                      Przez omijanie łukiem tematu rozumiałem przykład z cukrzykiem (altruizm), w
                      wątku, w którym mowa o trój- i wielokątach. Tylko tyle. Różnica chyba jest
                      oczywista.
                      Wisłocką czytałem kilka lat temu (pamiętam ten ustęp), ale nadal widzę z Twojej
                      i innych strony niezrozumienie. Mnie nie przeszkadza, że ludzie bawią się w
                      składzie 2+. Sugeruję tylko, że jeśli komuś taki układ wydaje się nie do
                      przyjęcia, ma do tego pełne prawo. Ostatecznie seks we dwójkę nie jest chyba
                      taką straszną dewiacją, którą należy leczyć :-).
                      Życzę wszystkim powodzenia w dowolnych (byle akceptowanych przez oboje z tej 2)
                      konfiguracjach.
    • ona_torun_38 Re: Seks w trochę szerszym gronie... 10.10.08, 08:01
      sprobowalam.2 roznych opcji..
      kiedys z mezem i jego kolegamaz chcial../.bylo swietnie;)intensywnie
      i nie nie burzylo zwiazku..
      dlugo pozniej z kobieta i swoim facetem..hmm..psychicznie
      okropnie.trzasnelo mnie totalnie.jego zaangazowanie..i pozniejsza
      ochota na jeszcze raz i jeszcze..z nia czy jakas inna..to bylo
      przyczyna rozstania.trzeba wiedziec na co sie zgadza i nie
      realizowac tego co lepiej niech pozostanie fantazja /szczegolnie jak
      to partner tego chce/.
      • krzysztof-lis Re: Seks w trochę szerszym gronie... 10.10.08, 09:00
        > kiedys z mezem i jego kolegamaz chcial../.bylo swietnie;)intensywnie
        > i nie nie burzylo zwiazku..

        Czyj to był pomysł?

        > dlugo pozniej z kobieta i swoim facetem..hmm..psychicznie
        > okropnie.trzasnelo mnie totalnie.jego zaangazowanie..i pozniejsza
        > ochota na jeszcze raz i jeszcze..z nia czy jakas inna..

        No popatrz...

        Jak Ty się zaangażowałaś, to było okay.
        Jak on się zaangażował, to nie okay.

        Dziwne podejście.
        • marian_na77 Re: Seks w trochę szerszym gronie... 10.10.08, 09:17
          Mysle ze do pewnych decyzji trzeba dojrzec-niby fajna zabawa taki
          sex.......ALE dla niektorych niezapomniane doznania raczej
          wspominane nie zbyt milo.Ja sie mocno zastanawialam zanim z obecnym
          partnerem sie zdecydowalam na takie spotkanie z "zaprzyjazniona"
          para.Wczesniej juz sprobowalam tego owocu i bylo swietnie,natomiat
          tym razem temat pozostal bez echa.Czyli minelo juz 3 miesiace i
          nastepnych razach nie bylo rozmowy-ba nawet o tym ostatnim wspolnym
          cisza.Rozmawialismy dluuugo na ten temat zanim doszlo do sexscesów i
          bylo milusio pogadac.Stanelo na tym ,ze ani to nas nie zblizylo,ani
          tez nie oddalilo ani tez nic w zasadzie.Tak jakby
          zupelnie "sprawy"nie bylo.Hmmmmm,nie poruszam tematu.....A
          przyznam ,ze korci mnie jeszcze.....;-)
          • michal120171 Re: Seks w trochę szerszym gronie... 13.10.08, 15:29
            marian_na77 napisała:

            > Rozmawialismy dluuugo na ten temat zanim doszlo do sexscesów i
            bylo milusio pogadac.Stanelo na tym ,ze ani to nas nie zblizylo,ani
            tez nie oddalilo ani tez nic w zasadzie.Tak jakby
            zupelnie "sprawy"nie bylo.


            I tylko z takim nastawienie można się w coś takiego pakować
        • manahmanah77 Re: Seks w trochę szerszym gronie... 10.10.08, 09:30
          Nadintepretowujesz chyba krzysztofie_lisie.

          Z dwoma panami ona się NIE zaangażowała i dlatego było fajnie.

          Z dwoma paniami on sie ZAANGAŻOWAŁ i dlatego się sypnęło.

          Tak ja to odczytuje.

          W ogóle, z obserwacji jakoś mi wynika, że seks 2K+1M częściej prowadzi do
          rozbiórki związku niż inne wielokąty.
          • krzysztof-lis Re: Seks w trochę szerszym gronie... 10.10.08, 12:20
            > Nadintepretowujesz chyba krzysztofie_lisie.
            >
            > Z dwoma panami ona się NIE zaangażowała i dlatego było fajnie.
            >
            > Z dwoma paniami on sie ZAANGAŻOWAŁ i dlatego się sypnęło.

            Jest to możliwe.

            Mnie się wydaje, że chodziło o takie "zaangażowanie", że jemu się spodobało z
            drugą kobietą tak jak jej z drugim mężczyzną.
            • manahmanah77 Re: Seks w trochę szerszym gronie... 10.10.08, 12:26
              W takim razie autorka wpisu musi chyba wyjaśnić tę subtelną różnicę i wytłumaczyć:-)

              Myślę, że jak już to klucz tkwi w tym, że jej się spodobało z DWOMA MĘŻCZYZNAMI
              a jemu z INNĄ KOBIETĄ.
              • krzysztof-lis Re: Seks w trochę szerszym gronie... 10.10.08, 13:15
                > Myślę, że jak już to klucz tkwi w tym, że jej się spodobało z DWOMA
                > MĘŻCZYZNAMI a jemu z INNĄ KOBIETĄ.

                Ale też nie wiadomo, czy jemu się spodobało z tą DRUGĄ czy z DWIEMA.

                • manahmanah77 Re: Seks w trochę szerszym gronie... 10.10.08, 14:43
                  Moja wersja pośrednio wynika z postu autorki. Ale doprawdy nie ma o co kopii
                  kruszyć:-)
        • ona_torun_38 w obu przypadkach chcial tego facet.. 21.11.08, 09:00
          nakloniono mnie..z mezem rozstalam sie z powodu jego checi na sex ze
          mna i kobieta.
          po latach ...z moim facetem ...dalam sie namowic na te 2
          opcje.zaluje tego i nie zamierzam robic.amen.
        • ona_torun_38 p.s. 21.11.08, 09:02
          krzysztof-lis napisał:

          > > kiedys z mezem i jego kolegamaz chcial../.bylo swietnie;)
          intensywnie
          > > i nie nie burzylo zwiazku..
          >
          > Czyj to był pomysł?
          >
          > > dlugo pozniej z kobieta i swoim facetem..hmm..psychicznie
          > > okropnie.trzasnelo mnie totalnie.jego zaangazowanie..i pozniejsza
          > > ochota na jeszcze raz i jeszcze..z nia czy jakas inna..
          >
          > No popatrz...
          >
          > Jak Ty się zaangażowałaś, to było okay.
          > Jak on się zaangażował, to nie okay.
          >
          > Dziwne podejście.
          to nawet proste-moj ex nie kochal sie z facetem heh.czyli nie
          byl 'zaangazowany';)
          reasumujac zaangazowanie mezczyzny w kochanie sie /z inna/spowodowal
          uraz u mnie.siebie zranilam nie jego.
      • michal120171 Re: Seks w trochę szerszym gronie... 13.10.08, 15:27
        ona_torun_38 napisała:

        > sprobowalam.2 roznych opcji..
        > kiedys z mezem i jego kolegamaz chcial../.bylo swietnie;)
        intensywnie
        > i nie nie burzylo zwiazku..
        > dlugo pozniej z kobieta i swoim facetem..hmm..psychicznie
        > okropnie.trzasnelo mnie totalnie.jego zaangazowanie..i pozniejsza
        > ochota na jeszcze raz i jeszcze..z nia czy jakas inna..to bylo
        > przyczyna rozstania.trzeba wiedziec na co sie zgadza i nie
        > realizowac tego co lepiej niech pozostanie fantazja /szczegolnie
        jak
        > to partner tego chce/.

        Czyli ja z drugim mężczyzną = OK
        Mąż z drugą kobietą = rozpad związku

        Hmm.
        • ona_torun_38 1.maz 2.'narzeczony' 21.11.08, 09:04
    • wiola77m Re: Seks w trochę szerszym gronie... 10.10.08, 12:03
      Tak, nie jest łatwo, ale w naszym przypadku jak juz to jest bardzo
      super i nieoczekiwanie para znalazla sie wsrod starych znajomych.
      Atmosfera, napiecie - nie da się opisać.

      Oczywiście, że spotkania typu kroliki w tanim pokoju hotelowym to
      porazka i nigdy sie na to nie zdecydowaliśmy i nie bralismy tego pod
      uwage, bo choroby, bo prymitywnie, bo tandetnie, bo to nie to.
      Sporo jest chetnych par, ale niestety nie ma wczym wybierać.
      Chore relacje lub zwyczajnie zaniedbani.
      Dodam, że niekontrolowana wymiana plynow ustrojowych jest zwykła
      głupotą i grą w rosyjską ruletkę.
      Jednak stworzenie atmosfery przepełnionej erotyzmem wsrod osob,
      które się znają, ackeptują i dobrze się ze sobą czują od dawna, jest
      wysoce ciekawym przezyciem, ponadto działa mobilizujaco, zmusza do
      dbania o forme. Daje panowanie nad tym co sie wymyka spod kontroli,
      a co zobaczyc mozemy na www.roksa.pl.

      Tak na koniec i z uwagi na powyższe dodam, malo romanycznie, ale w
      polowie drogi (przejscie o krok dalej z sexu rownoleglego)zrobilismy
      sobie przed testy w tym te genetyczne i zawsze (nie jest to znowu
      tak czesto) stosujemy prezerwatywy. Komplet testow nie jest niestety
      tani, ale nie szukalismy tu jakis oszczednosci.
      Dodam, ze mamy dzieci.
      • marian_na77 Re: Seks w trochę szerszym gronie... 10.10.08, 12:13
        No i dokładnie TAK.Wiola77m,masz w 100% rację.Jeśli ma sie
        poukładane życie i kochającego partnera wszystko wygląda
        inaczej.Najważniejsze są relacje i miłość przede wszystkim.
        Ja jeszcze muszę popracować nad otwartością,by nie podmiatać pod
        dywan niewygodnych tematow,a cała reszta już gra.
        • femme.fatale1978 Re: Seks w trochę szerszym gronie... 10.10.08, 12:51
          Wiem, że to stąpanie po kruchym lodzie. Najbardziej obawiam się skutków i tego,
          jak odbije się taka przygoda na związku.

          Kiedyś próbowałam delikatnie wybadać sytuację i wygląda na to, że mój mąż nie
          jest entuzjastą takich zabaw. Pewnie gdybym nalegała, dałby się namówić, ale co
          potem? Dlatego interesują mnie doświadczenia par, które mają już to za sobą.

          Czytam wasze opinie i zastanawiam się. Rozsądek mówi NIE, a cała reszta aż się
          wyrywa żeby spróbować ;)
          • marian_na77 Re: Seks w trochę szerszym gronie... 10.10.08, 14:10
            czytać jasne czytaj,ale nie sugeruj sie powiedziami bo punkt
            widzenia zalezy od punku siedzenia i kazdy bedzie sie odnosil do
            tyego inaczej .Zorganizuj jednak moze jakas luzna pogawedke na ten
            temac prowokujac niejaką spowiedz meza w temacie i bedziesz miala
            jasnosc.A ja z mojej strony dodam tylko,ze gra warta świeczki...;-)))
    • sara.pl Re: Seks w trochę szerszym gronie... 10.10.08, 12:46
      Ja miałabym ochotę, nawet bardzo, ale w gronie, w którym nie byłoby
      mojego męża. Najchętniej obcy ludzie, z którymi wiązałby mnie tylko
      seks. A wogóle najchetniej to w układzie 2M+1K:)

      Mam obawy, że uczestnictwo w takiej zabawie z moim mężem, nie byłoby
      dla mnie łatwe do przetrawienia potem...

      Sara
      • sad-man Re: Seks w trochę szerszym gronie... 10.10.08, 15:39
        A twój mąż, Saro, nie będzie miał nic przeciwko?
        • sara.pl Do Sad-man'a 10.10.08, 15:51
          Zapewne miałby.
          Należy do tych, którzy bardzo "przyzwoicie" do seksu podchodzą.
          Tylko "z miłości" i najlepiej "w ciemności"...

          Dlatego tego jeszcze nie zrobiłam, nie chcę mu sprawiać bólu, nawet
          zaocznie.

          W innym wątku pisałam, że nasz związek zaczyna się sypać - właśnie
          przez brak więzi fizycznej. W związku z tym nie wiadomo, czy w
          przyszłości nie spełnię swoich fantazji bez krzywdzenia
          kogokolwiek...

          Sara

          P.S. Sad-man'ie - ciekawe, czy kiedyś zniknie z twojego nick'a
          przedrostek "sad":)
          • sad-man Re: Do Sad-man'a 10.10.08, 16:13
            sara.pl napisała:
            > Zapewne miałby.
            > Należy do tych, którzy bardzo "przyzwoicie" do seksu podchodzą.
            > Tylko "z miłości" i najlepiej "w ciemności"...
            A... to przepraszam, bo zabrzmiało to... wiesz jak ;-).
            Uważam, że w układzie 1+1 możliwe jest (prawie) wszystko, za obopólną zgodą, ale
            wielokąty nie mieszczą mi się w głowie (widocznie kształt nie ten).

            > W innym wątku pisałam, że nasz związek zaczyna się sypać - właśnie
            > przez brak więzi fizycznej.
            No, to dość przykra sprawa. Mój się na szczęście nie sypie. Co więc tutaj robię?
            Cóź, czasem chodzę "głodny". Ale jest uczucie, zaangażowanie i granice tego, co
            dopuszczalne, chyba widzimy mniej więcej w tym samym miejscu (tak się domyślam /
            mam nadzieję, że się nie mylę).

            > P.S. Sad-man'ie - ciekawe, czy kiedyś zniknie z twojego nick'a
            > przedrostek "sad":)
            "Sad" bywam, ale nie jestem ciągle. Widocznie bylem "Sad", gdy się
            rejestrowałem. Oczywiście to z angielskiego, a nie od francuskiego nazwiska.
            Zresztą, po wpisach chyba to widać ;-).
            • marian_na77 Re: Do Sad-man'a 10.10.08, 19:46
              Bardzo stanowczo podkreślasz swoje przekonania.A Twoja żona jest
              tego samego zdania co Ty ?
              • sad-man Re: Do Sad-man'a 10.10.08, 23:55
                Mam nadzieję ;-). Rozmawiamy ze sobą sporo i jesteśmy oboje dość rozgarnięci,
                więc porozumienie jest. Oczywiście zawsze podkreślam, że mam taką nadzieję, bo
                wiem, że czasem jeden z partnerów przez lata drugiego nie wyprowadza z błędu.
                Wyrażam się stanoczo, bo mam dość twarde przekonania, których przez trzydzieści
                z górą lat udało mi się "dotrzymać".
      • michal120171 Re: Seks w trochę szerszym gronie... 13.10.08, 15:32
        sara.pl napisała:

        > Ja miałabym ochotę, nawet bardzo, ale w gronie, w którym nie
        byłoby mojego męża. Najchętniej obcy ludzie, z którymi wiązałby mnie
        tylko seks. A wogóle najchetniej to w układzie 2M+1K:)

        Cześć Sara :-)) przestań mnie już cytować :-)). Zamieniłbym tylko
        ewentualnie: 2M+1K, na 2K+1M albo 2K+2M, ale beż żony, bo nigdy by
        się na coś takiego nie zgodziła !!!
    • leni6 Re: Seks w trochę szerszym gronie... 10.10.08, 13:10
      Dziwia mnie az tak duze obawy o zwiazek. Probowalam trójkąta i nic o czym
      piszecie wyżej sie nie wydarzyło. Wydaje mi sie ze jeśli związek jest solidny to
      potrafi sobie z kazda sytuacja poradzic, a ta nawet nie jest ekstremalnie
      trudna, ale moze to tylko moje zdanie, inny maja inaczej. Fakt ze dla mnie
      problem zazdrości nie istnial. Oczywiscie nalezy wybrac do czegos takiego
      odpowiednia osobe. Ogolnie bylo fajnie, choc nie wszystko mi sie podobało. Na
      pewno sprobujemy jeszcze kiedyś, z inna osoba bo chce sie przekonać czy te
      "wady" związane były ogólnie z sytuacja czy z ta konkretna osoba.
      • agatar-m Re: Seks w trochę szerszym gronie... 10.10.08, 20:24
        leni6 napisała:

        Wydaje mi sie ze jeśli związek jest solidny t
        > o
        > potrafi sobie z kazda sytuacja poradzic, a ta nawet nie jest
        ekstremalnie
        > trudna, ale moze to tylko moje zdanie, inny maja inaczej. Fakt ze
        dla mnie
        > problem zazdrości nie istnial


        i jak dla mnie wszytko na temat. przy takim podejściu iśc za ciosem.
        jest jakies ale -podarować sobie !
        • sad-man Re: Seks w trochę szerszym gronie... 13.10.08, 14:30
          I pewnie dlatego - zapytać partnera można o to, czy chce 1 + 1 + ?, ale na pewno
          nie warto naciskać na partnera, by się zgodził. Ludzie instynktownie wyczuwają
          sytuacje, których powinni unikać (nie zawsze, ale najczęściej). Nawet ci, którzy
          zdecydują się na wielokąt, mogą tego żałować, no, ale wolna wola i wolna
          decyzja. A jak ktoś nie ma ochoty na taką akcję, to prawie na pewno zakończyłaby
          się ona porażką.
          Kilka osób zarzuciło mi konserwatywne poglądy. Owszem, są konserwatywne, ale ja
          wierzę w pełną i nieograniczoną wolność człowieka. Jak chce sadzić palec w
          ogień, ma do tego prawo. A nuż będzie mu przyjemnie?
          Zwróćcie uwagę, że jak ktoś bierze ślub (nieważne w jakim obrządku), ma prawo
          oczekiwać od partnera wierności. W każdym razie ta wierność pojawia się mniej
          lub bardziej dosłownie zarówno w formułkach wygłaszanych w kościele, jak i USC.
          Dlatego osoba, która ma ochotę na trójkącik może jedynie sądować temat, ale na
          pewno nie ma prawa wywierać presji na partenra. Co innego, gdyby na dzień dobry
          umówili się, że ich związek jest "otwarty". Wiem, że ludzie wpadają na takie
          pomysły nagle - być może wówczas, gdy do łóżka wkradła się już rutyna, lub gdy
          są to osoby potrzebujące ciągle adrenaliny i nowych doznań. No, ale słowo się
          rzekło... Zawsze można wziąć rozwód i wtedy to nawet z autobusem Arabów ;-).
          • femme.fatale1978 Re: Seks w trochę szerszym gronie... 14.10.08, 14:37
            sad-man napisał:


            > Dlatego osoba, która ma ochotę na trójkącik może jedynie sądować temat, ale na
            > pewno nie ma prawa wywierać presji na partenra.



            Popieram, lecz zasada ta dotyczy nie tylko seksu w szerszym gronie. Warto ją
            stosować w całym naszym życiu seksualnym, z każdym partnerem, nie tylko z
            mężem/żoną.
            • sad-man Re: Seks w trochę szerszym gronie... 15.10.08, 23:43
              Oczywiście! Pisząc o małżeństwie dokonałem dość oczywistego i uprawnionego
              skrótu myślowego, ale mogę szczerze powiedzieć, że w żadnym związku nie
              zdradzałem, więc wierność rozumiem jednakowo dla małżeństwa jak i pary
              niezarejestrowanej :-).
              No i oczywiście - dozwolone to, co do czego jest jednomyślność.
              Dlatego oburzają mnie wypowiedzi osób, które owszem chętnie, ale bez męża/żony,
              bo on/ona się na to nie zgodzi.
              Powinni byli związać się z kimś, kto podzielałby ich "przekonania" w tym
              zakresie. A tak, fair play bierze w łeb... żeby nie powiedzieć: w D...
      • michal120171 Re: Seks w trochę szerszym gronie... 13.10.08, 15:35
        leni6 napisała:

        > Dziwia mnie az tak duze obawy o zwiazek. Probowalam trójkąta i nic
        o czym
        > piszecie wyżej sie nie wydarzyło. Wydaje mi sie ze jeśli związek
        jest solidny t
        > o
        > potrafi sobie z kazda sytuacja poradzic, a ta nawet nie jest
        ekstremalnie
        > trudna, ale moze to tylko moje zdanie, inny maja inaczej. Fakt ze
        dla mnie
        > problem zazdrości nie istnial. Oczywiscie nalezy wybrac do czegos
        takiego
        > odpowiednia osobe. Ogolnie bylo fajnie, choc nie wszystko mi sie
        podobało. Na
        > pewno sprobujemy jeszcze kiedyś, z inna osoba bo chce sie
        przekonać czy te
        > "wady" związane były ogólnie z sytuacja czy z ta konkretna osoba.

        Zazdroszczę !!! :-)))
        • wlkp1 Re: Seks w trochę szerszym gronie... 14.10.08, 12:36
          chcialbym,ale bez żony...
          • marian_na77 Re: Seks w trochę szerszym gronie... 14.10.08, 13:48
            To już zdrada.Chcesz zdradzić żonę poprostu dla dobrej zabawy?
            • anula36 Re: Seks w trochę szerszym gronie... 15.10.08, 15:03
              a dlaczego innego sie zdradza? chyba glownie dla dobrej zabawy.
              • sad-man Re: Seks w trochę szerszym gronie... 15.10.08, 23:45
                A może często także dlatego, że czegoś człowiekowi brakuje i to nie zawsze
                chodzi tylko o "organ" partnra/ki, ale np. brakuje uwagi, uznania,
                zainteresowania itp. Choć pewnie dominuje opcja rozrywkowa.
    • netka6666 Re: Seks w trochę szerszym gronie... 16.10.08, 14:27
      Próbowałam w wydaniu K+2M. Nie byłam zaangażowana w żadnego z panów.
      Emocjonalnie byli mi obojetni i było wspaniale. Potem spróbowałam to
      z facetem (do którego jak się po fakcie okazało, żywiłam płomienne
      uczucie) i z inną parą. Nigdy mu nie wybaczyłam, że na moich oczach
      mnie zdradzał, i że mnie też na to pozwolił. Nasza znajomość się
      rozpadła w proch... A na sex grupowy nigdy nie miałam juz więcej
      ochoty.
      • ona_torun_38 prawie tak jua u mnie... 21.11.08, 09:09
        skonczylo sie zle.
        z mezem byly podstawy silne.wiez dziecko i naprawde super.to ze
        nabral ochoty na wiecej i wiecej rozsypalo zwiazek.coz...nie
        sadzilam ze do tego dojdzie/duzo czasu 'przed'analizowalismy
        syt.naprawde bylismy pewni ze bedzie ok/.
    • zuk_gnojnik Re: Seks w trochę szerszym gronie... 17.10.08, 12:32
      femme.fatale1978 napisała:

      > No właśnie, czy ktoś z was zrealizował swoją fantazję o seksie grupowym?
      >
      > Zastanawiam się jak to jest... jakie uczucie pojawia się już po wszystkim...
      > Rozczarowanie? Zaspokojenie? Chęć powtórki?
      >
      > Jak myślicie, warto spróbować? Czy lepiej na zawsze pozostawić ten temat tylko
      > w fantazjach?

      Nigdy nie próbowałem.. ale ciągnie mnie do tego. Bez znaczenia czy 2K +M czy
      2+K. Obie opcje maja coś w sobie.
      Wiem jednak, że na pewno nie ze stała partnerką :)
    • bia_my Re: Seks w trochę szerszym gronie... 06.11.08, 11:28
      Wyjaśnienie: jesteśmy parą która tego nie doświadczyła,
      ALE
      "Bawimy się" na pograniczu ze znajomą parą:
      wspólne masaże, tańce...
      balansujemy na pograniczu...
      ostatnio żona wypowiedziała mi, że drażni ją, że mój mały zareagował
      sztywnością podczas takich zabaw - kiedy masowałem tę drugą...
      to jej opinia.
      A moja? podniecało mnie kiedy ktoś inny masował jej piersi... i co
      mam z tym zrobić dalej?
      Zabawa na pograniczu - tak..
      krok dalej - nie...
      a co z seksem równoległym....hmmmm...(mocna fantazja)
    • janko_ryzykant70 O RETY... Dziesiątki ważkich czynników 10.11.08, 17:24
      Wszystko jest możliwe i myślę tylko o wariancie pozytywnym - przy
      odpowiednim nastawieniu!
      Nie należy się wpuszczać w porównywanie siebie z tym drugim;
      dorodność oręża, wielkość biustu, wrażenie, jakie
      strony wywierają na siebie są ważne, ale dominować powinna
      świadomość: to tylko seks; urozmaicenie od czasu do czasu. I tyle,
      tylko i aż.
      Tylko, bo wraca się potem do codzienności, smakując doświadczenie jak
      nowoodkryty zakątek. Aż, bo warto, przy zachowaniu rozsądku, wybrać
      się tam co jakiś czas, nie popadając w uzależnienie.
      'Znaj umiar, mociumpanie'. Maksyma, która kazała mi wycofać się ze
      sposobności fascynującego trójkąta. Posłuchałem, co ma do powiedzenia
      ONA; ciekawa nowego doświadczenia. Oboje związani ze sobą miłością.
      Wyraziła swoje obawy, co będzie czuła wobec swojego męża, chętnego
      jak diabli.
      Widocznie nie ufała mu na tyle, aby pozwolić mi wejść na siebie mimo,
      że wszyscy mieliśmy na czułości w trójkę szaloną ochotę.

      • ona_torun_38 hmm.. 21.11.08, 09:14
        w trakcie bardzo ok.chwile po jeszcze ok .we wspomnieniach niewiele
        odleglych czasowo podniecajaca mysl.potem...obrzydzenie do siebie ze
        sie na to zgodzilam i do niego za podszepty i parcie na 3.
        kazdy taki przypadek ma swoje + i -.kazdy z nas jest inna osoba a
        wiec rozne moga byc skutki.niech ciesza sie ci ktorzy nie
        zakosztowawszy tych uciech zostali tylko na +.
    • messalina2.dwa Re: Seks w trochę szerszym gronie... 21.11.08, 14:36
      Jeżeli już trójkąt, czworokąt lub wielokąt to absolutnie nie z
      własnym mężem jako jednym z uczestników tej zabawy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka