Dodaj do ulubionych

30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina?

24.11.08, 00:30
Wiecie mam troche wstydliwy problem.Nie kochałam się z mężem od
miesiąca.Rozmowa prowadzi do awantury.W końcu usłyszałam,że nie
jestem pociągająca.Fakt, trochę przytyłam, ale ja nigdy szczupła
niebyłam. Mam 30 lat , a mąż 33.Kochanka w grę nie wchodzi, bo każdą
wolną chwile spędza w domu.Tylko ja go jakość odpycham.Co mam
zrobić?
Pragne go i bardzo za nim tęsknię.Nie jestem wstanie schudnąć w 3
dni staram się.Są postępy , ale nie wielkie.Przy wzroście 168 cm,
ważę 76 kg.Jestem zadbana i dość ładna. Tylko ta waga.jest mi
strasznie przykro.Mąż mówi,że mnie kocha, ale coś mi sie wydaje,że
to tylko puste słowa. I wiecie , nie wiem już jakich argumentów mam
użyć, by skusić go na siebie.Ani seksowne ubranko , ani kilkudniowe
umizgiwanie się, ani nic na niego nie działa.kiedyś zaczęłam seks
oralny i wiecie - nwet nie zareagował.Zaczynam sie zastnawiać czy to
jest moja wina, czy może on ma jakieś problemy.Jak myslicie? A i
uprzedzam - nie troluję.To dla mnie naprawde poważny problem.
Obserwuj wątek
    • felicia.3 Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 00:38
      Pytasz jak masz go skusic? Zamiast tzw. seksownego ubranka i umizgiwania sie
      ,czyli po prostu molestowania;)zapowiedzialabym calkowity zakaz zblizania sie do
      mnie do powiedzmy swiat,zero nadskakiwania itp.
      • energooszczedna Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 00:53
        Nie , pytam czy normalne ,że zdrowy 33 letni mężczyzna nie
        potrzebuje seksu.Bo dla mnie to dziwne.Niestesmy po ślubie 4 lata!!
    • seth.destructor Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 00:54
      Pokaż mu jak chudniesz. Fitness, aerobik, dieta.
      • energooszczedna Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 00:58
        Ciekawe kiedy mam to zastosować? Dieta owszem jak najbardziej -
        stosuję.aerobik to ja mam przy małym dziecku i w pracy.Cholera czy
        miarą atrakcyjności jest tylko szczupła sylwetka!?
        • krzysztof-lis Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 10:30
          > Cholera czy miarą atrakcyjności jest tylko szczupła sylwetka!?

          Dla jednego miarą atrakcyjności jest szczupła sylwetka, dla innego wielki biust,
          dla trzeciego szczupła sylwetka i wielki biust.

          Jeśli wcześniej nie byłaś zbyt szczupła, to raczej nie tutaj jest problem, chyba
          że po prostu wykroczyłaś poza zakres tolerancji swojego męża.
    • felicia.3 Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 01:23
      podrzucilabym Ci fajny link do watku Avide:"meskie libido",jak dla mnie czysta
      madrosc i rewolucja myslowa baaardzo moim zdaniem polecana kazdej
      kobiecie.Niestety nie moge tego watku wyszukac.Moze komus sie uda?
      • energooszczedna Felicia 24.11.08, 01:37
        Dzieki sama znalazłam wątek Avide.Przeczytałam i jeśli to prawda to
        może przestane sie martwic.Prawda jest natomiast to,że ja zawsze
        miałam znacznie większe potrzeby aniżeli mąż.Faktycznie wcześniej
        było to 1 raz na tydzien , czasem rzadziej, no ale miesiąc to dla
        mnie faktycznie porazka.
        • yoric Re: Felicia 24.11.08, 01:42
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=55792732
          Od razu dodam, że zgadzam się z konkluzją (jeśli atmosfera w łóżku ostygła, to
          ciężko będzie ją podgrzać), ale nie ze sposobem dojścia do niej. Libido faceta
          nie jest czymś stałym, tylko zależnym w dużej mierze od postrzeganej
          atrakcyjności partnerki. Do tego dochodzi oczywiście efekt świeżości/efekt
          Coolidge'a, o którym nie będę mówił, bo to klasyka.
        • felicia.3 Re: Felicia 24.11.08, 02:32
          Przestan sie martwic i naciskac na meza.Sam przyjdzie:)A jesli chodzi o watek
          Avide to przeczytalam,zrozumialam i zastosowalam.Maz w 7 niebie,czego i Tobie
          zycze.Naprawde nie warto naciskac,bo mezczyzni to wbrew pozorom delikatne istoty.
    • yoric Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 01:32
      Poczytaj trochę więcej Forum.

      Jak widać to 'normalne', w sensie 'dość częste', że facet nie chce seksu z żoną.
      Po drugie nie myśl w kategorii czyja to 'wina', bo to naturalna kolej rzeczy.
      Obarczanie którejś ze stron winą jest szodliwe i do niczego nie prowadzi.
      Po trzecie przeczytaj wątek podwieszony, bo od tego on jest. Chyba Tobie
      najbardziej przyda się lektura książki Esther Perel.
      Po czwarte wygląd to tylko jeden aspekt. Przypuszczam, że musiałabyś zmienić też
      ogólny image, styl bycia, wprowadzić do związku trochę niepewności, a nawet
      zazdrości; generalnie robić tak, żebyś sama z siebie poczuła się seksownie.

      Pozdrawiam
    • glamourous Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 09:33
      Skoro zostal wygrzebany watek Avide, to opowiem jak bylo u mnie. Otoz niedlugo
      po wspolnym zamieszkaniu zauwazylam u meza (wtedy jeszcze mezem nie byl)
      niepokojacy spadek ochoty na seks w stosunku do okresu sprzed (kiedy
      pomieszkiwalismy jedynie ze soba) Dziwilam sie bardzo jak to mozliwe, w koncu
      trafilam na to forum.
      Po jakims czasie okazalo sie, ze przyczyna jego spadku libido jest banalna -
      facet po prostu bardzo czesto sie onanizowal (tlumaczyl to przyzwyczajeniem z
      singielskich czasow) - do tego stopnia, ze nie starczalo mu juz "mocy
      przerobowych" na mnie (w kazdym razie nie na tyle czesto, ile ja bym sobie wtedy
      zyczyla) Po wyeliminowaniu (przynajmniej czesciowym, mam nadzieje) tej
      przyczyny, sytuacja baaardzo sie poprawila.

      Sprobuj wysondowac, moze tu jest pies pogrzebany. Byc moze komputer + wlasna
      reka substytuuja Twojemu mezowi seks z zywa kobieta i stad to nagle zniechecenie...?

      A tak nawiasem mowiac, to kobieta rzeczywiscie nie moze wymagac od faceta
      niezmiennego pozadania POMIMO niekorzystnych zmian w jej wygladzie. Piszesz, ze
      sporo przytylas, hmmm, ja bym go w takim razie troche z tej niecheci do seksu
      rozgrzeszyla... Po prostu wez sie za siebie, zadbaj o powrot do dawnej wagi,
      niech maz zobaczy znow w Tobie dziewczyne w ktorej sie kiedys zakochal - i
      sytuacja powinna sie poprawic. Tak mysle...
      • sagittka Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 09:50
        > Po prostu wez sie za siebie, zadbaj o powrot do dawnej wagi,
        > niech maz zobaczy znow w Tobie dziewczyne w ktorej sie kiedys
        zakochal - i sytuacja powinna sie poprawic. Tak mysle...

        Gdybyż to było takie proste:)
        Energooszczedna jest młodą dziewczyną, więc być może powrót do danej
        figury pomoże.
        Patrząc z perspektywy starszych kobiet, to za mało.
        Mężczyzna może przez kilkadziesiąt lat widzieć w swojej żonie tę
        młodą dziewczynę, w której się zakochał, ale to na pewno nie zależy
        od jej wagi, braku zmarszczek i liczby liftingów.
        Sedno leży gdzie indziej, dla mnie to jest właśnie ten ideał, do
        którego z mężem dążymy. Nie wiem jeszcze na czym to polega, ale
        czuję intuicyjnie, że jest to możliwe, zresztą pisał o tym kiedyś
        Kawitator, a z jego doświadczeniem nie będę dyskutować, przyjmuję
        ufnie że to jest możliwe :)

        PS. akurat ja utrzymuję wagę z liceum, ale mimo podziwianej figury
        nie wyglądam już na 20 lat i nie ma sensu się tym zamartwiać i od
        tego uzależniać szczęścia w związku (a nawet życia seksualnego!)
        • avide Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 11:10
          sagittka napisała:

          > Patrząc z perspektywy starszych kobiet, to za mało.
          > Mężczyzna może przez kilkadziesiąt lat widzieć w swojej żonie tę
          > młodą dziewczynę, w której się zakochał, ale to na pewno nie
          > zależy od jej wagi, braku zmarszczek i liczby liftingów.

          Nie do końca się z Tobą zgodzę Sagittka. To o czym piszesz działa
          trochę inaczej.
          Co prawda nie mam doświadczenia Kawiego na karku (i dobrze bo
          jeszcze wiele pięknych lat przede mną, mam nadzieję ;D), ale mam w
          tym temacie dość mocno wyrobiony pogląd. ;-)

          Mężczyźni to wzrokowcy wszyscy o tym wiemy. Generalnie wydaje mi
          się, że chodzi tutaj o tempo zachodzących zmian. Facet żenił się z
          kobietą w jakiej się zakochał. Teraz nagle w ciągu niespełna 2-3 lat
          jest +15kg lub więcej. To ma ogromny wpływ na pożądanie u oczach
          mężczyzny. Dlatego rady jakie udzieliłyście jej z Glamour są jak
          najbardziej trafne. Fitnes, spadek masy ciała, rozwój osobowości,
          pasji itp. Tak by facet znowu mógł zobaczyć w niej tą kobietę w
          której, nie tak dawno się zakochał.

          Moim zdaniem to jeden z podstawowych błędów jakie ludzie popełniają
          w małżeńswtie. Błąd zaniechania. Osiadają na laurach, przestają
          starać się być atrakcyjnym dla partnera. To wymaga wysiłku niestety
          i nie każdemu się chce.

          Dla mnie figura kobiety to absolutna podstawa jej seksualności. Od
          tego zaczynam jakiekolwiek rozpatrywanie kobiety w kategoriach
          atrakcyjności. Moja żona na figurę doskonałą. Doskonałą = dokałdnie
          taką jak lubię. Jesteśmy ze sobą ponad 9 lat i wciąż się nie mogę na
          nia napatrzeć. Jak tylko chodzi w bieliźnie po domu wodzę oczami jak
          nastolatek. ;-). Wybierając ją wiedziałem, że figura jest dla mnie
          ważna. Wiem Sagittko, że za 15-20 lat ona dalaje będzie taka sama.
          Będzie miała zmarszczki, zestarzeje się ale będzie szczupłą, zgrabną
          kobietą, przez co istnieje duże prawdopodobieństwo, że wciąż będzie
          dla mnie atrakcyjną z TEGO punktu widzenia. Skąd to wiem ? Cóż.. w
          jej rodzinie i to zarówno od strony mamy jak i ojca wszyscy są
          szczupli. Dlatego jestem prawie pewien, że nawet ciąża nie wpłynie
          na to, że nagle przybędzie jej 10-15 kg.

          Dlatgo włąśnie figura jest ważna. Niestety choć to zabrzmi
          brutalnie, faceci generalnie (generalnie = większośc a nie wszyscy)
          lubią zgrabne, szczupłe kobiety. W każdym wieku !!!! kobieta
          szczupła będzie atrakcyjnejsza, bo szczupła = zdrowsza z
          biologicznego, podswiadomego punktu widzenia.

          Wracając teraz do kwesti poruszonej przez Ciebie.
          Ja to widzę tak, że owszem, z czasem pojawiają się zmarszczki,
          kobieta się starzeje. Nie jest już tak atrakcyjna stricte fizycznie
          jak w wieku 25 lat. Jednak Sagittko w mężczyznach również zachodzą
          zmiany. Zmiany w ich umysłach. Jak są młodzi widzą atrakcyjność
          postrzeganą jako piękne ciało. Ową młodość męskiego umysłu czyli
          takie postrzeganie atrakcyjności ja na swój własny użytek szacuję
          tak do 33-35 roku życia. Oczywiście nie mam żadnych banań naukowych
          na poparcie tezy, ale tak by wynikało z obserwacji procesu
          dojrzałości facetów mi znanych. W tym wieku, pierwszy i
          najmocniejszy testoseron opada. Przestajemy myśleć "główką" i co raz
          częściej myślimy głową. Następuje w mężczyźnie pewne
          przewartościowanie.

          W miarę upływu lat, owe "zmarszczki" (jeżeli nie sa zbyt gwałtowne)
          są jakby naturalne dla faceta. Facet, któy nie ma już takiego pracia
          na seks widzi kobietę jako spektrum. Jej ciało, ale również zaczyna
          dostrzegać jej osobowość. I teraz najlepsze.
          Jeżeli kobieta posiada ową "osobowość" ciągle jest dla męzczyzny
          pociągająca. Pomimo utraty jędrności biustu, pomimo zmarszczek,
          pomimo rozstępów po porodzie. Kobieta musi być ciekawa (facet
          oczywiście też, ale dyskutujemy o kobietach ;D). Dlatego właśnie tak
          ważne jest by nie zamykać się w 4 ścianach z mężem i dzieckiem. To
          jest prosta droga do całkowiej aseksualności.

          Posiadając u swego boku kobietę mądrą, zadbaną, gustowną, zabawną,
          posiadającą włąsną ciekawą osobowość itd. to im więcej facet ma lat,
          tym bardziej przywiązuje się do kobiety, tym bardziej ją ceni, tym
          mocniej ją kocha. Nie jest ona dla niego starą zrzędą, tylko kobietą
          jego życia.

          A teraz jak to się ma do pożądania i seksu. Oczywiście ilość seksu
          nigdy nie będzie taka jak na początku. Jednak jeżeli ludzie dobrali
          się w miarę odpowiednio temperamentami na samym początku tzn, facet
          miał trochę większą ochotę na seks od kobiety (niezależnie od
          ilości) oraz w kobiecie nie zaszły zmiany typu 30+ oraz "rycząca 40-
          stka", a jeżeli zaszły to facet miał w sobie na tyle "rezerwy" iż
          temu FIZYCZNIE potrafił sprostać. To smiem twierdzić, iż taka
          kobieta-żona wciąż będzie dla niego seksowna i atrakcyjna i w życiu
          nie zamieni takiej na inną.

          Zmiany to naturalny element naszego życia. Ale pisząc to mam na
          myśli zmiany, które są jak proces, zachodzą w latach. Zmiany, które
          zachodzą w miesiącach, czyli w krótkim oekresie czasu naturalne nie
          są (zazwyczaj). Im szybciej zachodzą zmiany tym większe wrażenie na
          nas wywierają (pozytywne lub negatywne).
          Szybki spadek masy ciała = nagły wzrost atrakcyjności (wziął/wzięłą
          sie zz siebie, super wygląda, masa komplementów od wszystkich
          dookoła itp)
          Szybki wzrost masy ciała = zapuścił/a się itd.

          Im wolniej zachodzą zmiany tym mniej je zauważamy i mamy ewentualnie
          czas by do nich przywyknąć i je zaakceptować jako naturalną kolej
          rzeczy.

          Ludzie pobierają się zwykle będąc młodym i atrakcyjnym fizycznie.
          Kiedyś sie zestarzeją, ciało straci dawny blask. Jednak jeżeli w
          tym czasie zdołają wypracować między sobą więźi, poznają się na
          tyle, że będą znali partnera na tle, że będą umieli wykorzystywać
          swoje mocne strony i kamuflować słabe, będą dla siebie wciąż
          ciekawi, atrakcyjni.

          Aandzia mogła by tutaj napisać ze 3 zdania bo niedawno sama napisała
          coś o tym, że mamy tyle szczęcia w długoletnim związku na ile sobie
          na nie zapracoaliśmy. Lub jakoś tak.
          I włąśnie w takim kontekście widzę przytoczone przez Ciebie słowa
          Kawiego. Czy tak jest faktycznie ???????? Bóg jeden wie ;-).

          Kawi, jeżeli się myle sprostuj ;-)

          Atrakcyjność to nie tylko ciało ! Choć na pewno jest podstawą przez
          dość długi czas. Dlatego powinno się o nie dbać, nie zapominając
          przy tym o osobowości. Gdyż w perspektywnie lat ona właśnie będzie
          odgrywała rolę kluczową.
          Popatrz:
          Piękne ciało mamy ok 15 lat między 20-stym a 40-stym rokiem życia.
          Seks uprawiamy przez co najmniej 30 lat lub więcej, związki tworzymy
          przez około 50 lat, żyjemy 70 i więcej (statystycznie oczywiście).
          Zatem piękne młode ciało to tylko niewielki epizod w ciągu naszego
          życia. Osobowość mamy do końca naszych dni.
          Pozdarwiam
          Avide
          • t1000m Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 11:50
            krotkie moje obserwacje
            1. faceci sa wzrokowcami (tak sa zbudowane)
            2. jesli kobiety ogladaja sie za... i chcialy by zeby ich faceci
            byli wysportowani (nie spotkalem zeby tycie bylo podziwiane), to
            dlaczego kobiety dziwi ze faceci tez wola szczuple i ze zgrabna
            figura?
            3. kobiety wydaja miliony (kryzys/nie kryzys) na kosmetyki
            (zmarszczki/cera/wlosy), a nie na fitness (znacznie mniej, bo
            mniejsza ilosc)
            4. z pkt widzenia optyki - co latwiej dostrzec/trudniej zatuszowac -
            zmarszczki czy nadwage 15 kg?
            5. nikt nie mowil, ze po slubie mozna juz o nic nie dbac, poza tym
            mysle ruch to nie tylko dobra figura, ale i ogolne lepsza
            atrakcyjnosc przez aktywnosc :)
          • sagittka Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 13:54
            > Nie do końca się z Tobą zgodzę Sagittka.

            Cóż, ja się zgadzam z twoim obfitym wywodem i mam wrażenie, że
            myślimy podobnie. Jasne, że mężczyźnie będzie łatwiej zobaczyć w
            swojej starej żonie dziewczynę sprzed lat, jeśli ona nie roztyje
            się, nie zaniedba drastycznie, itp. Jednak mimo dobrych genów i
            zdrowego trybu życia ona się prędzej czy później zestarzeje.
            Obiektywna atrakcyjność nawet dobrze zachowanej 60-latki jest niska.
            Ale jest coś, co pozwoli jej byc dla ukochanego mężczyzny nadal tą
            dziewczyną, w której się zakochał i jeśli to magiczne coś działa, to
            wygląd ma znaczenie drugoplanowe.
            • avide Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 14:01
              Obiektywna atrakcyjność nawet dobrze zachowanej 60-latki jest niska,
              zgadza się, ale i obiektwnie patrząc potrzeby seksualne 60-latków
              tez są niskie. A do tego jest nam potzrebna ciało w latach
              młodszych. By wabić i być atrakcyjnym fizycznie.

              U 60-cio latów są za to inne potrzeby, na tym etapie życia. A
              najważniejsze by dalej widzieli w sobie oboje to co ich połaczyło. A
              to zależy już od nich samych, a nie od matki natury oraz zębu czasu.
              Tak myślę.

              PS. Fakt troche się rozpisałem w poprzednim poście ;-)).
          • aandzia43 Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 19:57
            Zgadzam się z tobą Avide i pod każdym twym słowem się podpisuję:-)Panie powinny
            wysiłki takie i owakie podejmować, by cieszyć się niesłabnącym zainteresowaniem
            swej brzydszej, a silniejszej połówki.

            Wywołana troszkę do tablicy dołożę swoje trzy grosze. Żeby długo i szczęśliwie
            mąż żonę wielbił, pożądał i widzaił w niej tę młódkę, co się nią dzieści lat
            temu zauroczył, sam też powinien spełnić parę warunków:

            -nie może być zbyt poligamiczny
            -nie może być babiarzem, co się w realu żadnej spódnicy nie oprze (wbrew
            pozorom, to nie to samo, co punkt wyżej)
            -nie może być obciążony zespołem Madonny i Ladacznicy
            -nie może być niskolibidowy
            -nie może być niskoerotyczny (sytuujący seks w trójkącie: kupa
            potomka-golonka-rachunek za światło, a o istnieniu erotyki nieświadomy zupełnie)
            -nie może mieć jakichś poważnych problemów ze swoją psychiką i seksualnością (a
            jak ma, to niech rozwiązuje)

            I jeszcze parę rzeczy by się znalazło. Jak z grubsza spełni te warunki i jak
            znajdzie kobietę swojego życia, to ma szansę na to, że darzyć ją będzie GORĄCYM
            uczuciem do końca dni swoich. Jeśli mu oczywiście na tym zależy;-D
          • kawitator Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 28.11.08, 18:25
            Kawi, jeżeli się myle sprostuj ;-)
            Bardzoś to wszystko pięknie wywiódł panie Avide ;-))
            Masz rację
            Szczególnie jet mi bliskie Twe sformułowanie
            „ Posiadając u swego boku kobietę mądrą, zadbaną, gustowną, zabawną, posiadającą własną ciekawą osobowość itd. to im więcej facet ma lat, tym bardziej przywiązuje się do kobiety, tym bardziej ją ceni, tym mocniej ją kocha. Nie jest ona dla niego starą zrzędą, tylko kobietą jego życia.”

            Tylko jak ją wybrać z tłumu zrzęd, marud i kretynek zaludniających ten padół mając 20++ , siano w głowie i nadmiar testosteronu we krwi ?

            Cała dyskusja o kilogramach szczupłości wielkich cyckach czy talli osy mogłaby prowadzić do wniosku ze seks może uprawiać tylko niewielka część ludzi tak gdzieś pomiędzy 20 a 30 no góra 32 rokiem życia o wadze, rysach, skórze itd. itd
            Kłam takiemu widzeniu świata zadają fakty One są takie ze bzykają się na potęgę dwudziestolatki i pięćdziesięciolatki, wysocy niscy, grubi i chudzi a nawet o zgrozo z brzuchem krzywymi nogami i nie wydepilowane
            Bo niezmierzona jest siła pożądania a i tak naprawdę nie widzimy tego co jest a to co mamy w głowie

        • glamourous Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 11:21
          sagittka napisała:


          > PS. akurat ja utrzymuję wagę z liceum, ale mimo podziwianej figury
          > nie wyglądam już na 20 lat i nie ma sensu się tym zamartwiać i od
          > tego uzależniać szczęścia w związku (a nawet życia seksualnego!)


          Sagitko, ja wiem, sekret utrzymania meskiego pozadania nie tkwi w
          pilnowaniu przez kobiete ciagle tej samej wagi oraz atrakcyjnosci.
          Tutaj aplikuje sie przewrotna regula, ze jakkolwiek nietycie i
          niezapuszczanie sie wcale nie gwarantuje utrzymania pozadania
          naszego partera ciagle na tym samym poziomie, tak jednak roztycie
          sie i zaniedbanie generuje spore ryzyko utraty tegoz. Tak to juz
          dziala, niestety. Istnieja, owszem, mezczyzni ktorzy, kiedy juz raz
          sie zakochaja, to dla nich zona bedzie zawsze ubostwiana i pozadana
          pomimo nadwagi, zmarszczek, siwych wlosow oraz innych nabytych w
          trakcie trwania malzenstwa niedoskonalosci. To sa faceci z gatunku
          tych, ktorzy moga wlasnymi golymi rekami odbierac zoniny porod i nie
          wplynie to na ich postrzeganie zony. Niestety, spory procent facetow
          to dosc wybredni wzrokowcy i spora nadwaga czy innego rodzaju
          zaniedbanie moze niekorzystnie wplynac na wizerunek zony w ich
          oczach.
          Dlatego w interesie kobiety jest nie podwyzszac ryzyka i starac sie
          nie zmieniac jakos zasadniczo na niekorzysc - jesli oczywiscie na
          seksie (poza innymi aspektami malzesntwa) jej zalezy...
          • avide Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 11:30
            glamourous napisała:

            > sagittka napisała:
            >
            >
            > > PS. akurat ja utrzymuję wagę z liceum, ale mimo podziwianej
            figury
            > > nie wyglądam już na 20 lat i nie ma sensu się tym zamartwiać i
            od
            > > tego uzależniać szczęścia w związku (a nawet życia seksualnego!)
            >
            >
            > Sagitko, ja wiem, sekret utrzymania meskiego pozadania nie tkwi w
            > pilnowaniu przez kobiete ciagle tej samej wagi oraz atrakcyjnosci.
            > Tutaj aplikuje sie przewrotna regula, ze jakkolwiek nietycie i
            > niezapuszczanie sie wcale nie gwarantuje utrzymania pozadania
            > naszego partera ciagle na tym samym poziomie, tak jednak roztycie
            > sie i zaniedbanie generuje spore ryzyko utraty tegoz. Tak to juz
            > dziala, niestety



            Oooo to, to własnie chodzi z tą fizyczną atrakcyjnością. !!1 Takie
            minimalizowanie ryzyka. Trochę jak prewencja. Lepiej zapobiegać niż
            później usuwać skutki. Co wcale jednak nie znaczy, że pomimo
            zastosowanych środków zaradczych zdarzenie się nie będzie i tak
            miało miejsca ;-)))))).
      • krzysztof-lis Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 10:33
        > Sprobuj wysondowac, moze tu jest pies pogrzebany. Byc moze komputer
        > + wlasna reka substytuuja Twojemu mezowi seks z zywa kobieta i stad
        > to nagle zniechecenie...?

        Zaraz zaraz... To, że facet może mieć ochotę na seks i zaspokajać się przed
        komputerem nie oznacza, że będzie mieć ochotę na seks z żoną.
        • glamourous Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 10:52
          krzysztof-lis napisał:


          > Zaraz zaraz... To, że facet może mieć ochotę na seks i zaspokajać
          się przed
          > komputerem nie oznacza, że będzie mieć ochotę na seks z żoną.


          Pewnie, ze tak byc nie musi. Zalezy co tak naprawde jest przyczyna
          tego komputerowego marnowania zasobow :-) W przypadku mojego meza
          nie to bylo ostateczne i nieodwolalne "niekrecenie" sie moja osoba,
          tylko po prostu silnie zakorzeniony nawyk. Jezeli w przypadku
          autorki watku rowniez wchodzi w gre nawyk a nie zniechecenie, to
          jest szansa na poprawe sytuacji. Ale oczywiscie nie zakladam, ze tak
          byc musi. To tylko jedna z hipotez. IMO wydaje mi sie ze znaczne
          zmniejszenie czestotliwosci seksu u faceta zazywczaj idzie w parze
          (o ile to nie jest choroba) z podwyzszona aktywnoscia masturbacyjna
          lub z faktem pojawienia sie kochanki. Poniewaz autorka watku
          kochanke wyklucza, no to pozostaje ta pierwsza opcja...
    • sagittka Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 09:42
      > Nie , pytam czy normalne ,że zdrowy 33 letni mężczyzna nie
      > potrzebuje seksu.Bo dla mnie to dziwne.

      Skąd podejrzenie, że nie potrzebuje?
      Prawdopodobnie potrzebuje seksu, tylko to nie oznacza automatycznie,
      że go uprawia z żoną. Może sam w szybki i łatwy sposób się
      zaspokajać.
      Może także zupełnie zrezygnować z seksu, jeśli on do tej pory
      kojarzył mu się z tobą, a ty przestałaś mu się kojarzyć z seksem.
      To paradoks, ale się zdarza (np. u mężczyzn, których kobiety
      zachodzą w ciąże), tylko że to działa na krótki określony czas.
      Potem ochota wraca i może zostać skierowana w stronę innej kobiety
      (jeśli żona z różnych powodów nie może lub nie chce znowu być
      partnerem seksualnym).

      Energooszczedna, zacznij intensywnie wydatkować zgromadzoną energię!
      Na sport, na własne hobby, na kawałek osobistego życia, na
      odskocznię od kieratu praca-dom-dziecko. Tyle możesz i powinnaś
      zrobić dla siebie.
      Co możesz zrobić dla męża? Pokaż mu, ze jesteś zadbana i
      interesująca, że zależy ci na nim, że lubisz seks z nim. Tylko nie
      daj sobie wmówić, że dopiero jak schudniesz, zasłużysz na miłość. To
      nieprawda. Pożądanie to jedno, a wrażliwość na potrzeby partnera,
      zainteresowanie jego osobą, pozytywne motywowanie do zmian to
      drugie. W waszym związku brakuje jednego i drugiego, więc problem
      nie leży tylko w kilkunastu kg nadwagi.
      • energooszczedna Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 11:53
        Wiecie się tak zastanawiam i chyba macie rację. Dla mojego męża
        wygląd byl zawsze bardzo ważny.Ale poza ymi paroma kilogramami
        naprawde jestem zadbana.Chodzę do fryzjera , kosmetyczki , nie
        chodze po domu w wyciągniety dresie, zawsze jestem umalowana i
        uczesana. a wiecie jak zaczęłam wychodzic z domu i realizowac wlasne
        potrzeby i hobby to był zły.Choćby wczoraj.Wyszłam na 1.5 h i co?
        Wielki problem sie zrobil , bo niby moglismy ten czas spędzić
        razem , a takto co , mnie nie było.Śmiac mi się chciało , bo kiedy
        jestem w domu , to każdą wolna chwilę małża spędza przed komputerem
        i żadna rozmowa tego nie zmienia. Kiedy "zrobię sie na bóstwo"
        jednak widzę,że mu sie podobam.No , ale przeciez nie będe chodzic po
        domu w sukienkach za 300 zł np, bo przeciez najnormalniej w swiecie
        nie stac mnie na to. Ok.Biorę się za siebie , bo sytuacja jest dla
        mnie przykra.Zabija mnie świadomość , że przestałam byc dla męża
        atrakcyjna.
        • kachna79 Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 12:00
          Tak trzymaj. Fochami z powodu Twoich wyjść z domu się nie przejmuj -
          no chyba, ze zrobi się z tego mega problem.
          Moim zdaniem musisz pokazać mężowi, że nadal jesteś interesującą
          osobą, że masz swój świat, którego on nie zna. Taka odrobina
          tajemniczości sprawia, że jesteśmy ciekawi partnera.
        • glamourous Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 12:51
          energooszczedna napisała:

          > ale przeciez nie będe chodzic po
          > domu w sukienkach za 300 zł np, bo przeciez najnormalniej w
          swiecie
          > nie stac mnie na to.

          Czy tylko w sukienkach takich za 3 stowy wygladasz fajnie??? Nie
          wierze, ze nie ma w Twojej garderobie/nie mozna kupic nic tanszego a
          cieszacego oko. Tak czy owak z Twojej relacji wynika ze nie wszystko
          jeszcze stracone - mezowi na Tobie zalezy, inaczej nie dasalby sie
          kiedy wychodzisz i nie upominal o wspolne spedzanie czasu :) Wydaje
          mi sie ze przy odrobinie samozaparcia z Twojej strony (NIC nie daje
          takich efektow poprawy figury w krotkim czasie jak silownia, goraco
          polecam!) stosunki miedzy Wami dojda do normy. W kazdym razie zycze
          powodzenia :)
          Aha, i z wychodzenia z domu (bez meza, za to odstawiona na bostwo!)
          bron boze nie rezygnuj, chocby nie wiem jak Ci jeczal i marudzil!
        • avide Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 13:47
          Posłuchaj, z punktu widzenia faceta.

          Przy wzroście 168cm i wadze 73 kg masz co najmniej 15 kG nadwagi.
          Twój BMI jest 25.9 powinno być ok 20-21.
          Sprawdź sama
          bmi.och.ota.pl/index.php
          Wiem że to ciężkie, ale powinnaś się wziąć za siebie dośc mocno. Jak
          dla mnie masz co najmniej 10 kg do zrzucenia.
          Zatem ... biegiem marsz na fitnes. Będziesz szczuplejsza poczujesz
          się atrakcyjniesza, będziesz miałą więcej ochoty na wszystko,
          będziesz radośniejsza. Same plusy.

          Mężczyźni troche inaczej postrzegają atrakcyjność w kobiecie. Wielu
          facetów nie widzi ładnej fryzury, umalowanych paznokci, świetnego
          makijażu, czy łądnej kiecki.
          My widzimy, fajny kształt tyłka, biustu, sylwetki itp. Takie rzeczy
          jak fryzura, makijaż czy paznokcie są afrodyzjakiem zazwyczaj w
          połączeniu z figurą, biustem, tyłkiem. ;-)) Taki lajf ;-).

          Co do męża. To, że robi sceny dobrze świadczy. ZALEŻY MU. Gdyby tak
          nie było olałby to, wtedy dopiero miałabyś się czym martwić.

          Nie rezygnuj z wyjść pod żadnym pozorem. Niech będzie zazdrosny ;-
          )). Dobrze wam to zrobim. On przypomni sobie, że ma w domu kobietę,
          Ty ta kobietą znowu się poczujesz ;-).
          Pozdarwiam
          Avide.
          • kachna79 Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 14:01
            Avide jesteś okrutny, ale skoro tak te sprawy widzą mężczyźni...
            • avide Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 14:03
              Szczerość i prawda bywają okrutne, to fakt, ale życie generalnie
              jest okrutne ;-)))
            • glamourous Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 14:28
              kachna79 napisała:

              > Avide jesteś okrutny, ale skoro tak te sprawy widzą mężczyźni...


              Avide dobrze gada!:) A ze ta prawda jest brutalna to juz inna
              sprawa! Rowniez jestem zdania, ze wiecej facetow obejrzy sie za
              kobieta bez makijazu ale za to ze swietnym cialem, niz za
              perfekcyjnie umalowana/uczesana, ale z zaniedbana figura.

              Wiele kobiet idealistycznie sobie mysli, ze skoro facet zakochal
              sie, wzial slub i przysiegal "na dobre i na zle", to jego swietym
              obowiazkiem jest nadal kochac, pomimo niekorzystnych zmian
              fizycznych, bo takie jest zycie. Jednak prawda jest inna - kochac
              facet nadal moze, ale pozadac juz nie musi - niestety. Dlatego
              lepiej jest prewencyjnie trzymac standardy : dla rozkoszy wizualnych
              partnera oraz dla wlasnego dobrego samopoczucia i pozytywnej
              samooceny.
          • marek_gazeta Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 14:02
            Wszystko fajnie, ale - jako punkt odniesienia - trzeba przyjąć wagę i wygląd z czasów narzeczeństwa i ślubu. Jeśli facet ożenił się z kobietą z nadwagą, to pewnie takie lubi. I trudno nagle wymagać, aby schudła 15 kg. Jeśli natomiast kobieta "popuściła pasa" po ślubie, no, to trzeba się wziąć do sportu.

            > Nie rezygnuj z wyjść pod żadnym pozorem.

            Tak jest, pod żadnym. Odmaszerować.
            • avide Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 14:04
              celna uwaga z tym "punktem odniesienia" ;-)
              • errare_humanum_est Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 15:54
                avide napisał:

                > celna uwaga z tym "punktem odniesienia" ;-)

                I prawdziwa, co najważniejsze.
                • sagittka Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 16:31
                  Ok, łatwo sobie zilustrować ten punkt odniesienia przykładem wagi.
                  Faktycznie, jak brał szczupłą, a ona swoim roztyciem przyczynia się
                  do spadku swojej atrakcyjności w jego oczach. Jednak nie wszystko
                  jest takie oczywiste.
                  Miałam przepiękny jędrny biust, który mąż uwielbiał. Po 2 ciążach,
                  wielu miesiącach karmienia piersią i wraz z naturalnym spadkiem
                  jędrności związanym z wiekiem, mój biust stracił swoją atrakcyjność.
                  Sam w sobie nie jest już podniecający. I co? Jeśli z tego powodu mąż
                  straciłby zainteresowanie seksem ze mną, to mogłabym to przyjąć do
                  wiadomości, ale w żadnym razie nie winiłabym siebie za to. Mimo
                  że "punkt odniesienia" był zupełnie inny.

                  Po prostu na pewne pojawiające się niedoskonałości nie mamy wpływu i
                  tyle.
                  Oczywiście uważam, ze autorka powinna schudnąć, jeśli czuje, że to
                  nadwaga jest powodem oziębłości męża, ale powrót do szczupłej
                  sylwetki nie zagwarantuje jej seksu do grobowej deski. Zawsze będą
                  się pojawiać fizyczne mankamenty (nieuniknione z wiekiem), które dla
                  męża estety mogą byc barierą. Jeśli więc teraz fizyczność stanowi
                  tak duży problem, uniemożliwiający współżycie z żoną, to z czasem
                  może być tylko gorzej.
          • aandzia43 Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 19:36
            > Posłuchaj, z punktu widzenia faceta.
            >
            > Przy wzroście 168cm i wadze 73 kg masz co najmniej 15 kG nadwagi.
            > Twój BMI jest 25.9 powinno być ok 20-21.
            > Sprawdź sama
            > bmi.och.ota.pl/index.php
            > Wiem że to ciężkie, ale powinnaś się wziąć za siebie dośc mocno. Jak
            > dla mnie masz co najmniej 10 kg do zrzucenia.

            Avide, trochę przesadzasz. Norma BMI (z punktu widzenia zdrowia) zawiera się
            miedzy jakoś tak między 19 a 25. BMI 20 jest nie do osiągnięcia na trwałe
            zdrowymi sposobami, bez uszczerbku na zdrowiu dla całkiem sporej grupy kobiet.
            Bo to nie tylko kwestia zdrowego odżywiania i ćwiczeń fizycznych. To jeszcze
            rodzaj budowy, umięśnienia, predyspozycje różnego rodzaju. Nasza bohaterka
            przekroczyła normę zdrowotną i powinna coś z tym zrobić. Fakt. Ale nie sądzę
            (biorąc pod uwagę jej pulchniejszą sylwetkę z wczesnej młodosci), by BMI 20
            oznaczało dla niej zdrowie. Rozumiem, że masz chrapkę na szczuplutkie dziewczyny
            i to właśnie jest twój fetysz seksualny;-), ale nie namawiaj dziewczyny na
            dążenie do, być może, nieosiągalnego ideału. Anorektyczek nie brakuje. Życzę
            jej, by zdrowymi sposobami osiągnęła na trwałe dolną granicę SWOJEJ normy
            wagowej. Być może będzie to 23 (ok. 65 kg), a może 22 (62 kg). Jeśli tak było
            przed ślubem, to mąż powinien być zadowolony.

            I jeszcze jedno, a propos wagi. Naszej bohaterki to jeszcze nie dotyczy, bo
            młoda jest. Ale niedługo zacznie. Kobieta z wiekiem powinna ważyć ciut więcej,
            niż w liceum (zakładając, że w liceum była szczupła). Ciut, czyli 2-7 kilo. By
            nie przypominać na twarzy i szyi wyschniętej mumii. 5 kilo więcej w pupie, czy
            brzuchu mniej razi, niż nadmiary pergaminowej skóry na facjacie. Mówię to na
            podstawie obserwacji koleżanek, nie gwiazd filmowych na ekranie. Przeciętnych
            dziewczyn, których nie stać na liftingi i bardzo drogie zabiegi u lekarza
            kosmetologa.
            • yoric Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 20:21
              Jeszcze taki kruczek, że odchudzać to się trzeba umieć. Gwałtowne obcięcie
              ilości kalorii wywoła reakcję obronną organizmu (obniżenie metabolizmu), co po
              powrocie do normalnej diety da błyskawiczny efekt jojo. To wymaga i
              konsekwencji, i pomyślunku.
              Poza tym ja bym nie wyrokował tak szybko, że waga jest tu główną przyczyną.
              Niewątpliwie - z czym zresztą wszyscy się zgodzili - trzeba równolegle pracować
              nad własnym poczuciem seksowności, budowaniem zdrowej niepewności, zazdrości u
              męża (w granicach rozsądku), itd.

              Pozdrawiam
            • avide Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 25.11.08, 10:22
              Aandzia, nie ukrwam, że figura to dla mnie podstawa i jak to
              opisałaś mój seksualny fetysz. ;-). Nie ma znaczenia dla mnie biust,
              długie nogi, kolor włosów, oczy usta, dłonie itp. Dla mnie liczy się
              figura, tyłek i zapach ;-). I wiesz co, przynajmniej wiem czego
              chcę.
              To też masz swojego owłosionego barczastego blondyna a la mr
              Perepeczko ;-)) w słwnym Janosiku. I fajnie.

              Nie mniej, mój seksulany fetysz nijak się ma do tego co piszę w tym
              wątku. Bo prawda jest taka, że większość facetów lubi szczupłe
              zgrabne kobiety. Większość nie znaczy wszyscy of course.

              Mam kumpla w pracy, facet ma tak ok 45 lat. Dla niego liczy się
              tylko duży, najlepiej ogromny biust. Och jaki on chodzi rozmażony
              jak zobaczy taki okaz, bez względu na całą reszte atrybutów
              właścicielki. ;-).
              Jak to śpiewał Skiba wraz z zespołem Big Cyc "każdy swe zbocznienie
              ma" ;-))

              Pozdarwiam
              Avide

              PS. hymmmm Aandzia wiesz co... Ty normalnie uszczypliwa jesteś ! ;-)
              Wstydziłabyś się, oj wstydziła ;-))))).
              • aandzia43 Sorry Avide:-) 25.11.08, 15:45
                Avide, jak babcię kocham, nie w głowie mi było, by to, co napisałam zabrzmiało
                uszczypliwie:-)
                Dla mnie określenie "seksualny fetysz" jest kompletnie, ale to kompletnie,
                neutralne. Używam go sobie często na określenie gustów i preferencji cielesnych
                swoich i bliźnich. Sama zdaję sobie sprawę, jakie mam fetysze i podobnie jak ty,
                cieszę się, ze wiem, czego chcę.

                Dobrze wiem, że mężczyźni en masse wolą szczupłe kobitki i nie zamierzam z tą
                oczywistością polemizować. Chciałam tylko powiedzieć, że BMI 20 jest wręcz
                niezdrowe dla wielu kobiet o mocnym kośćcu. Nawet, jeśli się biedaczki wyżyłują
                do tej wagi, to wyglądają właśnie, jak żyły. A tego chyba byśmy nie
                chcieli;-)BMI 20 to dobry wynik dla kobiety drobnej. Wtedy jest ona szczupła, a
                jednocześnie przyjemnie zaokrąglona tu i ówdzie (mniam).

                Pozdrawiam:-)
          • arronia Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 21:29
            > Mężczyźni troche inaczej postrzegają atrakcyjność w kobiecie. Wielu
            > facetów nie widzi ładnej fryzury, umalowanych paznokci, świetnego
            > makijażu, czy łądnej kiecki.
            > My widzimy, fajny kształt tyłka, biustu, sylwetki itp. Takie rzeczy
            > jak fryzura, makijaż czy paznokcie są afrodyzjakiem zazwyczaj w
            > połączeniu z figurą, biustem, tyłkiem. ;-))

            Ok - figura i proporcje. Jak mądre głowy twierdzą, to zawsze się sprawdza,
            słynne 7:10 musi być. Ale ile centymetrów tu, ile ówdzie, to już zależy.
            Pozbycie się zbędnych kilogramów oczywiście popieram (korzyści wiele), ale
            dorzucam głos za "punktem odniesienia" i uznaniem różnorodności gustów.
          • mujer_bonita Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 22:50
            avide napisał:
            > Przy wzroście 168cm i wadze 73 kg masz co najmniej 15 kG nadwagi.
            > Twój BMI jest 25.9 powinno być ok 20-21.
            > Sprawdź sama
            > bmi.och.ota.pl/index.php

            Avide wstydziłbyś się ;)

            Jak się powołujesz na jakąś stornę to najpierw sprawdź co na niej
            jest. Bo według tego co Energooszczędna 'sama ma sobie sprawdzić' to
            ma 2kg nadwagi a idealne BIM to 22.
            • avide Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 25.11.08, 10:08
              Bonita, strona to pierwsza lepsza, która wyskoczyła mi w google jak
              wklepałem hasło współczynnik BMI.
              Strona jest dobra, tyle że nie można brac bezkrytycznie nigdy
              wszystkiego co sie w necie pisze.

              Strona jest dobra bo wyznacza BMI. I teraz zaczynają się schody.
              Interpretacja wyniku. Wiem że wyskoczyło na stronie dla autorki 2 kg
              nadwagi. Są opracowane tabele, które służą WIĘKSZOŚCI ludzi, a już
              na pewno sporej ich części.

              Jednak każdy człowiek mimo, iż podobny to jednak jest inny.
              Doskonale poniżej sprawę wyjśniła Glamour. Są różne typy ludzi,
              posiadający różny kościec, różną masę mięśniową co powoduje, że ich
              waga w stosunku do włściwego BMI regulowana jest poziomem tkanki
              tłuszczowej.
              I tak u jednego te poziom będzie zupełnie inny niż u drugiego. Glam
              podała na własnym przykładzie, że powinna przytyć wg tej tabeli.
              Ja powiem z kolei, że powinienem schudnąć jakieś 5 kg bo oscyluję na
              górnej granicy wagi prawidłowej. Jednak wiem, że jak polecę te 5 kg
              to, wyglądam na wychudzonego. Mam solidny kościec, a i masy
              mięśniowej nie brakuje. Dlatego nie bardzo łapię się w owe tabele.
              Nie zmienia to faktu, że każdy powinien wiedzieć jaka OBIEKTYWNIE
              powinna być jego waga. Podobnie jak Glam, wiem ile muszę ważyć by
              czuć się dobrze i dobrze OBIEKTYWNIE wyglądać.

              To samo się tyczy autorki. Podałem ten przykład ponieważ jest to
              najprostrzy sposób nawiązania do prawidłowej (w przybliżeniu) masy
              ciała jak się nie zna człowieka.
              Istnieje jeszcze jeden bardzo prosty sposób. Od swojego wzrostu
              podanego w cm odejmij 90-100 cm w zależności od budowy kośća i
              dostaniesz w przybliżeniu prawidłową wage.
              W przypadku autorki, przy wzroście 168 będzie to od 58-68 kg a
              najlepiej po środku czyli 63kg. I w większości przypadków to się
              spawdza. Przećwicz na sobie Bonito ;-)).

              A teraz podsumowując.
              Prawda jest taka, że mężczyźni lubią RACZEJ szczupłe te nadwagą.
              Przy czym "szczupłe" nie mylić z "CHUDE" !! co u kobiet bardzo
              częste.
              Mam koleżankę w pracy która zawsze była taka "pełniejsza". Jakieś
              rok temu postanowiła się wziąć za siebie ale tak na poważnie.
              Schudła właśnie ok 10-12kg. Wiesz Bonikto jaki był efekt na
              ostatniej imprezie firmowej ?????? Biedna nie miała czasu drinka
              wypić bo co chwila jakiś facet chciał z nią tańczyć.
              Przyznaję, jak schudła wygląda światnie. Acha, do wieszaka jej
              ciągle bardzo daleko bo ciała ma gdzie trzeba.

              Tak więc wiesz, żyjemy w wolnym kraju twoja sprawa na czym Ci
              zależy.
              • mujer_bonita Avide 25.11.08, 10:44
                Dziękuję za wykład o banałach o który nie prosiłam. Chyba powinieneś
                dokładnie czytać co się do Ciebie pisze zanim uruchomisz
                tryb 'przemowy'. Wiem, że uchodzisz tutaj za znawcę ale na prawdę
                nie musisz wszystkich na około pouczać.

                Odnosiłam się TYLKO do faktu, że podajesz konkretne liczby
                piszesz 'sprawdź sobie' i podajesz stronę na której nic nie
                potwierdza Twoich słów. Tak się po prostu NIE ROBI! Kropka w
                temacie. Jeżeli chcesz poprzeć swoje słowa to znajdź coś co jest z
                nimi zgodne!
                • avide Re: Avide 25.11.08, 11:27
                  Tryb przemowy:

                  Znawcą nie jestem, uczę się z każdego postu tak jak TY.

                  Koniec trybu przemowy.

                  Tryb dyskusji:

                  Nie za bardzo wiem o Co ci chodzi. Czytam dokładnie i ze
                  zrozumieniem. Odnoszę się do tematu, choć czasami piszę zbyt
                  rozwlekle, przyznaję. Czytać nie musisz wszystkiego.

                  Pokaż mi w którym miejscu strona, którą zacytowałem podaje fałszywe
                  dane ??????????????????????????????????????????????????????
                  Wiesz co, nie sprawdzałem formuły ale zaraz policzę zatem:
                  73/(1.68*1.68) = 25,86
                  Formuła poprawna.
                  Zatem co nie potwierdza moich słów ?

                  Bonita, czy ty czytasz co ja piszę ? W poście na który odpowidziałaś
                  wyraźnie napisałem, że NIE ZAWSZE jest to prawdłowy wskaźnik masy
                  ciała i podałem alternatywny sposób określania prawidłowej masy
                  ciała dla WIĘKSZOŚCI ludzi.

                  Lubisz bardzo wikipedie więc wklep i sprawdź co oznacza słowo
                  większość. Z tego co mnie uczono "większość" oznacza ilośc większą
                  jak połowa.
                  Świetnie ilustruje tą sytuację rozkład gaussa. Nie wiem jak u Ciebie
                  z matematyką dlatego załączam link.
                  pl.wikipedia.org/wiki/Rozk%C5%82ad_normalny
                  Na wykresie odcinasz 20% od góry oraz 20% od dołu i dostajesz
                  reprezentatywną większość. Z których mimo to częśc lepiej a część
                  gorzej wpasowuje się w model.
                  I tak się ma sprawa z BMI. Dla ok 70-80% procent ludzi będzie on w
                  przybliżeniu poprawny. Dlatego został opracowany.

                  Zatem, gdzie się mylę ?????????
                  Dla odmiany wskażesz mi KONKRETNIE czego brakuje stronie przez mnie
                  cytowanej czy jak rasowy polityk będziesz lać wodę ?
                  Ja przykłady konkretne podałem.
                  • mujer_bonita Re: Avide 25.11.08, 11:43
                    avide napisał:
                    > Pokaż mi w którym miejscu strona, którą zacytowałem podaje
                    fałszywe
                    > dane ??????????????????????????????????????????????????????
                    > Wiesz co, nie sprawdzałem formuły ale zaraz policzę zatem:
                    > 73/(1.68*1.68) = 25,86
                    > Formuła poprawna.
                    > Zatem co nie potwierdza moich słów ?

                    > Dla odmiany wskażesz mi KONKRETNIE czego brakuje stronie przez
                    mnie
                    > cytowanej czy jak rasowy polityk będziesz lać wodę ?


                    Bardzo konkretnie - podałeś 3 informacje:
                    - BMI Energooszczęnej wynosi 25,86
                    - ma 15kg nadwagi
                    - idelne BMI to 20-21

                    Na podanej stronie jest natomiast:
                    - BMI 25,86
                    - nadwaga 2kg
                    - idelane BMI 22

                    Pierwszy punkt się zgadza, drugi i trzeci nie. Wystaczająco
                    konketnie?
                    • avide Re: Avide 25.11.08, 12:37
                      No, chociaż teraz wiemy o czym rozmawiamy. ;-))

                      Prawidłowe BMI, standardowego człowieka zawiera się między 19-25
                      BMI = 20 jest tak samo prawidłowe jak 21 oraz 22. Napisałem o 15kg,
                      ale jakbyś się doczytała pod koniec posta wskazałem, że 10 kg było
                      by ok.

                      cytuję:
                      "Przy wzroście 168cm i wadze 73 kg masz co najmniej 15 kG nadwagi.
                      Twój BMI jest 25.9 powinno być ok 20-21.
                      Sprawdź sama
                      bmi.och.ota.pl/index.php
                      Wiem że to ciężkie, ale powinnaś się wziąć za siebie dośc mocno. Jak
                      dla mnie masz co najmniej 10 kg do zrzucenia. "

                      I to ostatnie zdanie jest KLUCZOWE.

                      Jedyna nieprawdziwa informacja to owe 15 kg nadwagi. Fakt chodziło
                      mi o 15 kg nadwagi by "dobrze wyglądać". Bo jestem pewien, że 15 kg
                      niżej przy wzroście 168 cm wyglądała by dużo bardziej ponętnie dla
                      większości facetów.


                      Jeszcze parę słów odnośnie faktów.
                      Strona podaje 2 kg nadwagi od przyjętej normy. Użyłem JEDNEGO
                      nieprecyzyjnego słowa. Jednego !!. Na koniec zaś WYRAŹNIE napisałem
                      o 10 kg mniej. A to jakby nie było daje BMI = (73-10)/(1.68*1.68) =
                      22.32.
                      Ups...;-)).
                      Zatem gdzie, są te moje NIEPRAWDZIWE DANE. W którym miejscu
                      wprowadzam w błąd ? 15 kg nadwagi ? ok, owe 2 kg odnoszą sie do
                      górnej dopuszczalnej granicy UNIWERSALNEJ.

                      Jeżeli jest drobną kobietą, ma 15 kg nadawgi, którą REALNIE widać i
                      jest to nadwaga (wyraźne nadprogramowe, nieatrakcyjne ilości
                      tłuszczu w okolicach najprawdopodobniej bioder, ud i talii). W
                      tymmiejscu potzrebne by były dodatkowe badani tkanki tłuszczowej,
                      żeby to stwierdzić niezależnie od względnie prawidłowego wskaźnika
                      BMI

                      Jeśli jest kobietą krępą o tzw. grubej kości i silnej naturalnie
                      budowie ciała ma 2-5 kg nadwagi. (wtedy efekt wizualny jest dużo
                      mniejszy przez co kobieta mimo danej wagi jest dużo atrakcyjniejsza
                      a jej nadwaga mniejsza od kobiety w przypadku nr 1)

                      Dlatego napisałem, "pi razy oko" 10kg powinno być ok bez względu na
                      rodzaj budowy. BMI jest wskaźnikiem ORIENTACYJNYM i dla jednej osoby
                      BMI = 25 będzie idealne, dla innej 22. Wszystko zależy od budowy
                      ciała. Z tego co piszę autorka o sobie wnioskuję, że dla niej 22
                      byłby odpowidniejszy.

                      Pomyślisz, że się wymądrzam, ale wiem o czym piszę bo przez
                      niespełna 18 lat trenowałem wyczynowo różne sporty, zdobywając nawet
                      medale mistrzostw polski. Dzięki temu meandry ludzkiej budowy ciała
                      mam w małym paluszku w ujęciu masy mięśniowej, rodzaju kośćca,
                      związanej z tym motoryki oraz umiejętności określania właściwej wagi
                      w stosunku do cech fizycznych. Dla sportowca waga jest nawet
                      bardziej istostna niż dla kobiety ;-)). Kupę lat pilnowałem
                      ODPOWIEDNIEJ, optymalnej masy ciała w stosunku do MOJEGO rodzaju
                      budowy. By to robić dobrze musiałem trochę się na tym poznać. Każdy
                      sportowiec wyczynowy ma te wiadomości w mały paluszku.

                      Bonita, prawdopodobnie jesteś osobą, która nie musiała nigdy
                      pilonować wagi. Oczywiście dla Ciebie to super, jednak powoduje to,
                      że nigdy nie musiałaś się w tą tematyke zagłębiać. Dlatego nie
                      bardzo wiesz o czym piszesz.
                      Pewnie się zagotujesz teraz, ale uważam, że nie rozumiesz sensu
                      stosowania współczynnika BMI. Bierzesz na ślepo pewne fakty, suche
                      cyfry nie umiejąc ich zinterpretować. W tym przypadku czarne nie
                      jest czarne a białe nie jest białe. A tak nie jest.
                      Dlatego choć będzie Ci się wydawało, że jestem w błędzie tak
                      naprawdę nie pomysliłem się ani przez seksunde.
                      I nie chodzi by "moje" na koniec było na wierzchu.

                      Pozdarwiam.
                      Avide.

                      PS. Wiem, znowu wyszedł tryb kazania. ;-)), Zapewniem, że to nie
                      było kazanie. Na tym się akurat znam ;-).
    • avide Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 17:15
      Nas-daq a co gdy ów stanik tzreba zdjąć (?) bo chyba o taką sytuację
      Sagittce chodziło ? Przecież całe życie w staniku kochać sie nie da.

      Sagittko, biust, jego jędrność, piękno itp to trochę osobny temat
      (przynajmniej dla mnie). Zaś o figurę możesz zadbać bez względu na
      wiek. Pewne rzecza są niedwracale. Np. starzenie się. I dlatego
      takie rzeczy trzeba zrozumieć. Chyba innej rady nie ma. Można
      oczywiście operwoać się jak ktoś ma ochotę, ale to nie o to chodzi.
      • sagittka Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 17:36
        > Sagittko, biust, jego jędrność, piękno itp to trochę osobny temat
        > (przynajmniej dla mnie). Zaś o figurę możesz zadbać bez względu
        na
        > wiek.

        Mam świetną figurę i nadzieję, że aktywność fizyczna pozwoli ten
        stan utrzymać jeszcze długo.
        Cały czas podtrzymuję zdanie, że nadwaga jest niekorzystna, więc
        warto dbać o sylwetkę. Jednak przy okazji tego wątku chciałam
        zwrócić uwagę, że nie można zawężać problemu braku seksu tylko do
        fizycznych wad małżonków. Chodzi mi o to, żeby nie różnicować
        niedoskonałości, bo dla jednego męża problemem będzie przytycie
        żony, dla drugiego więdnięcie biustu, a dla trzeciego blizna na
        brzuchu po operacji.
        Cały czas zmierzam do tego, że nie można pożądania i udanego seksu w
        małżeństwie sprowadzać wyłącznie do wyglądu. Gdyby tak było, seks
        uprawialiby tylko młodzi, piękni i zdrowi.
    • avide Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 17:29
      hymmmmm skoro tak twierdzisz....
      Wiesz, facet jestem, przyznaję się, że się nie znam ;-).
      W takim układzie zaufam na słowo. ;-).
    • sagittka Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 17:42
      Ja nie mam problemów z biustem, pogodziłam się, że zmienił się i
      już. Podałam ten przykład jako zmianę "punktu odniesienia", o którym
      pisano wyżej i że ta zmiana nie zawsze jest zawiniona.

      A co do cudownego odmłodnienia biustu, to nie bardzo w to wierzę.
      Owszem, kremy i staniki mogą poprawić stan, ale nie odmłodzą piersi
      (jeśli się mylę, to dlaczego nie zarabiasz milionów na biznesie pt.
      bezkrwawe odmładzanie piersi?).
      • songo3000 Liftingowy biznes 24.11.08, 21:05
        Ty, jak i większość kobiet jest naszpikowana reklamami i 'fachowymi artykułami' o konieczności wydania niesamowitej kasy na wymyślne zabiegi w celu poprawienia swojej rody. Jeżeli pojawia się informacja, że można taniej, naturalniej, LEPIEJ to zaraz przyjmujecie to z niedowierzaniem, bo jak to? Przecież WSZYSCY mówią, że trzeba krem taki, operację taką, maseczkę taką i dopiero wtedy widać poprawę.

        To wszystko jest bzdura. Produkowana, emitowana i kontrolowana przez biznes. Ogromny biznes, który zarabia miliardy $$$ i nie jest zainterowany tanimi, skutecznymi, naturalnymi metodami. Jeżeli pojawia się taka metoda jest pośrednio lub bezpośrednio dyskredytowana i tyle.
        To samo zresztą dotyczny farmaceutyków, żywności, wytwarzania energii.

        Dam prosty przykład: Najprostrzym i najskuteczniejszym sposobem redukcji zmarszczek jest szybkie schudnięcie, utrzymanie tego stanu przez jakiś czas i powrót do swojej wagi. Koszty - ZERO (a nawet można zaoszczędzić :) Sposób znany szerzej tylko w krajach skandynawskich. Nie przeczytacie o nim drogie Panie w Shape, nie usłyszycie w gabinecie odnowy biologicznej Dlaczego? Bo to się nikomu poza zainteresowanym NIE OPŁACA.

        Mogę tak długo wymieniać, bo manipulacja to mój konik ;) ale chyba wystarczy?
        • mujer_bonita Re: Liftingowy biznes 24.11.08, 22:02
          songo3000 napisał:
          > Najprostrzym i najskuteczniejszym sposobem redukcji zmarsz
          > czek jest szybkie schudnięcie, utrzymanie tego stanu przez jakiś
          czas i powrót
          > do swojej wagi. Koszty - ZERO

          ZEROWE KOSZTY?????? Że zacytuję 'Szlachetne zdrowie, nikt się nie
          dowie jako smakujesz, aż się zepsujesz'!

          Zaraz jeszcze napiszesz, że najprostszym sposobem na schudnięcie
          jest wyżygać to co się zjadło. Ba! Najtaniej jest wpaść w anoreksję
          i nie jeść wcale ;)
        • sagittka Re: Liftingowy biznes 25.11.08, 10:56
          > Dam prosty przykład: Najprostrzym i najskuteczniejszym sposobem
          redukcji zmarsz
          > czek jest szybkie schudnięcie, utrzymanie tego stanu przez jakiś
          czas i powrót
          > do swojej wagi. Koszty - ZERO (a nawet można zaoszczędzić :)

          Dobre, ale co z kobietami, które nie mają zbędnych kg na zbyciu?
          • avide Re: Liftingowy biznes 25.11.08, 11:34
            Chyba muszą lekko przytyć. Z tego co tu pisze wynika, że lekkie
            przybranie masy ciała spowoduje jakby naturalne naciągnięcie skóry.

            Skóra człowieka jest jak balon. Jak jest ładnie nadmuchany jest
            gładki i ładny. Jak zejdzie z niego powietrze robi się lekko
            sflaczały i pomarszczony. Szkóra ludzka ma tendencję do
            roziągliwości. Dlatego (na zasadzie logiki) przybranie na masie
            powinno spowodować "naciągnięcie" a w efekcie wygładzenie
            zmarszczek, przynajmniej na jakiś czas. Do momentu nastąpienia
            efektu relaksacji.

            Inna sprawa, że każdy człowiek ma pewne części ciała, które są
            podatne na tycie i w tym miejscu wysypuje się cała teoria ;-). U
            jednego będzie to brzuch, u innego biodra itp. Każdy wie o co
            chodzi. I teraz pytanie za 100 pkt. Co zrobić by "przytyły" nam te
            właściwe części ciała, np. powiększył się biust, czy wypełniła twarz
            a nie wszystko zmagazynowały np. uda czy brzuch ;-).
    • sagittka Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 18:01
      NIe było sarkazmu. Po prostu trudno mi uwierzyć, że zmiana stanika
      spowodowała że masz znowu piersi 18-latki, ale jeśli tak, to
      szczerze gratuluję. W moim wypadku takie cuda się nie staną.

      Forum, które poleciłaś znam.

      Nie chciałam cię urazić, ani tym bardziej nie interesuje mnie ile i
      jak zarabiasz. Z tym biznesem zażartowałam, bo gdyby faktycznie
      wystarczyło zmienić stanik, żeby odmłodzić sobie biust o 20 lat, to
      można zbić na tym majątek. Domyślasz się jednak, że nie wszystkim
      się takie cuda zdarzają.
    • blacky80 Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 24.11.08, 20:20
      Mąż ci mówi wprost, że jesteś za gruba a ty jeszcze się zastanawiasz jak masz go
      skusić na siebie!?
      Kobieto! Zrzuć najpierw te 10 kg nadwagi, idź do fryzjera,
      wizażysty-kolorystyczy czy jak go tam zwą, zmień swój wizerunek i dopiero potem
      wbijaj się w te koronkowe stringi!
      resztą doskonale wiesz co należy zrobić, tylko jesteś zbyt leniwa żeby się
      zmobilizować.
      Sorry za bezpośredniość ale nie wytrzymałem czytając twoje żale.
      • energooszczedna Absolutnie nie jestem leniwa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 24.11.08, 21:17
        No więc tak.Jak brałam slub mialam 168 cm wzrostu i 70 kg
        wagi.Obecnie mam ten sam wzrost i 73 kg, tj 3 kg więcej.W swoim
        życiu zrzuciłam 36 kg pociążowych i uważam to za gigantyczny
        sukces.Owszem nie chodzę na siłownię i fitnes, ale ćwiczę w domu -
        tańcząc minimum 1 h dziennie 2 razy.Piersi pomimo,ze karmiłam mam
        ładne i o dziwo duże 80 DD. Mojego męża piersi wogóle nie
        kręcą.Naprawde dbam o siebie.Mam ładne ciuchy i te po domu też są
        ładne.Nie rozumiem tej napaści na mnie od co poniektórych. Jedyne co
        się w widoczny sposób zmieniło w moim ciele to jest celulit :-((. A
        wiecie ja wyraźnie czuję i widzę we wzroku mojego męża całkowity
        brak pożądania , a nawet...hmmm obrzydzenie.Cholera jasna. Wydaje mi
        się ,że dla mojego męża przestałam być kobietą, a zostałam mamą,
        kucharka i sprzątaczką.A ja przecież pracuję!!!Jestem czynna
        zawodowo.
        • blacky80 Re: Absolutnie nie jestem leniwa!!!!!!!!!!!!!!!!! 24.11.08, 21:32
          Tiaaa... zaklinaj dalej rzeczywistość. Avide ci wyliczył ile masz nadwagi:
          "Przy wzroście 168cm i wadze 73 kg masz co najmniej 15 kG nadwagi.
          Twój BMI jest 25.9 powinno być ok 20-21.
          Sprawdź sama
          bmi.och.ota.pl/index.php"
          Ja aż taki rygorystyczny nie jestem, lubię kobitki odrobinę przymasowane więc
          napisałem 10 kg a nie 15. Jak zrzucisz przynajmniej 8 to odszczekam, że jesteś
          leniwa :P
          • energooszczedna blacky! 24.11.08, 21:39
            Czy jesteś żonaty? Czy twoja żona pracuje i na prace włącznie z
            dojazdem traci dziennie 10 h ?Czy masz 2 letnie dziecko? Czy masz
            zawsze w domu posprzątanie i świeży obiad pod nos podany?Czy
            zastanawiasz sie co ubrac, bo wszystko masz czyste i wyprasowane?I
            zy twoja zona jeśli ją posiadasz wygląda -poza tym ,że jej od dnia
            slubu przybyło 3 kg wygląda na zadbana kobietę?Strasznie jestem
            ciekawa.
            • songo3000 Sprzątaczka zamiast kochanki 25.11.08, 12:23
              Posłuchaj siebie przez chwilę. "świerzy obiad pod nos", "w domu postrzątane", "wszystko czyste i wyprasowane" ...
              SAMA z siebie zrobiłaś sprzątaczkę, kucharkę, mamkę, itp. To poprostu zabija wizerunek pociągającej kochanki. Dodatkowo, ale tylko dodatkowo mąż WYRAŹNIE Ci powiedział, że sadła nie lubi.

              Moim zdaniem seksu nie będzie dopuki:
              - nie zmienisz swojego wizerunku pralko-zmywarki na pociągającą, odrobinę tajemniczą kobietę,
              - nie schudniesz.

              Nie ma żadnego znaczenia, że mężulo jak się poznawaliście bzykał Cię i z większym brzuchem. Chcesz się bzykać TERAZ a teraz mu to przeszkadz, teraz minął efekt nowości, teraz straciłaś 'attraction' na innych polach.

              Wprowadzenie zmian oznacza danie wiele z siebie i ... jest naprawdę trudne. Zadaj sobie pytanie czy Cię na to stać? Czy tak naprawdę Ci się chce coś zmieniać. I czego oczekujesz w zamian - jeśli nie będziesz miała korzyści zapał szybko minie :)
            • blacky80 Re: blacky! 25.11.08, 22:59
              energooszczedna napisała:

              > Czy masz 2 letnie dziecko? Czy masz
              > zawsze w domu posprzątanie i świeży obiad pod nos podany?Czy
              > zastanawiasz sie co ubrac, bo wszystko masz czyste i wyprasowane?


              Wszystko pięknie i ładnie, tylko jaki to ma związek z seksem??? Bo chyba w tym
              tkwi problem o tym tu dyskutujemy...
              • energooszczedna Re: blacky! 26.11.08, 12:27
                blacky80 napisała:

                > Wszystko pięknie i ładnie, tylko jaki to ma związek z seksem??? Bo
                chyba w tym > tkwi problem o tym tu dyskutujemy...

                Ano taki, że brak mi już godzin w dobie żeby iśc jeszcze na
                fitnes.Chyba,że w nocy. Buzie mam ładną.Mam tyłek i to mój
                kompleks , nie uborę stringów, bo sie po prostu wstydzę i tyle.A
                poza tym nie lubie, choc ewentualnie , gdyby nie pierwszy powód to
                bym pewnie dla przyjmności męża ubrała.
                • red_darshan Stringi? Niekoniecznie :-) 26.11.08, 21:02
                  energooszczedna napisała:

                  > Buzie mam ładną.Mam tyłek i to mój
                  > kompleks , nie uborę stringów, bo sie po prostu wstydzę i tyle.A
                  > poza tym nie lubie, choc ewentualnie , gdyby nie pierwszy powód to
                  > bym pewnie dla przyjmności męża ubrała.

                  Wiesz, krągłe tyłeczki rewelacyjnie wyglądają w bokserkach :-)
                  Takich, które lekko zakrywają pachwiny i częściowo pośladki. Pupa w
                  takowym okryciu potrafi wyglądać naprawdę niezwykle seksownie i
                  pociągająco! Szczególnie w wersji koronkowej ;-)
                  Spróbuj - warto. Przy okazji naprawdę nie wiem dlaczego tyle kobiet
                  sobie wkręca, że wszyscy faceci wolą oglądać swoje panie w stringach.
          • mujer_bonita Re: Absolutnie nie jestem leniwa!!!!!!!!!!!!!!!!! 24.11.08, 22:05
            Blacky,

            Według strony którą podał Avide Energooszczędna ma 2kg nadwagi nie
            15. Sprawdzaj co cytujesz, zamiast ślepo powtarzać :)
            • songo3000 Re: Absolutnie nie jestem leniwa!!!!!!!!!!!!!!!!! 25.11.08, 12:28
              A jakie to ma znaczenie jeśli facetowi wyraźnie przeszkadza więcej niż 2kg? Bo "jesteś gruba" rozumiem inaczej niż "O, złapałaś troszkę brzuszka?".
              • arronia Re: Absolutnie nie jestem leniwa!!!!!!!!!!!!!!!!! 25.11.08, 12:57
                A skąd wziąłeś to "jesteś gruba"? Nic takiego nie widziałam w wypowiedziach
                energooszczędnej. Mąż jej powiedział, że nie jest pociągająca. To znaczy - tyle
                można wyczytać w jej pierwszej wypowiedzi. Nie wiadomo, czy nastąpiło
                doprecyzowanie ("bo jesteś za gruba" na przykład), czy to raczej było inaczej
                (oskarżająco?) sformułowane "mnie nie pociągasz". Co się z wyglądem łączyć może,
                ale nie musi.
        • mujer_bonita Re: Absolutnie nie jestem leniwa!!!!!!!!!!!!!!!!! 24.11.08, 22:08
          energooszczedna napisała:
          > No więc tak.Jak brałam slub mialam 168 cm wzrostu i 70 kg
          > wagi.Obecnie mam ten sam wzrost i 73 kg, tj 3 kg więcej.
          (...)
          > Wydaje mi
          > się ,że dla mojego męża przestałam być kobietą, a zostałam mamą,
          > kucharka i sprzątaczką.

          Więc chyba nie w dodatkowych kilogramach jest problem. Nie sądzę,
          żeby jakikolwiek facet poczułby różnicę 70 czy 73kg ;)
        • glamourous Re: Absolutnie nie jestem leniwa!!!!!!!!!!!!!!!!! 24.11.08, 22:21
          energooszczedna napisała:

          > Nie rozumiem tej napaści na mnie od co poniektórych


          "Co poniektórzy" napisali dosc dosadnie, ale zadnej "napasci" na Ciebie tu nie
          zauwazylam. Trzeba przyznac, ze to forum nigdy nie bylo klubem glaskajacych po
          glowce, ale uwazam, ze taka surowa i obiektywna prawda jest o niebo bardziej
          konstruktywna i dopingujaca, niz to co uslyszalabys zamieszczajac podobny watek
          chocby na e-mamie.

          A z tym BMI to radzilabym uwazac. Te wyliczenia na stronie podanej przez Avide
          sa, delikatnie mowiac, lekko przeklamane. Przeciez masa ciala czlowieka to nie
          tylko zaleznosc pomiedzy waga i wzrostem, to rowniez proporcje masy miesniowej w
          stosunku do tluszczowej, budowa koscca itp. O klasyfikacji na typy : endo-,
          mezo-, oraz egzomorficzny nie wspomne - wystarczy siegnac do podstaw
          antropologii, zeby zrozumiec ze cos takiego jak "idealna uniwersalna waga"
          ktorej jedynym kryterium jest wzrost to totalna bzdura. Mi na przyklad wyszlo,
          ze idealna waga to... 6 kilo wiecej niz mam - a sama wiem, ze to kompletna
          bzdura i wazac 61 kilo przy moim wzroscie (167cm) czulabym sie zle i ciezko. Bo
          inna wage bedzie miala przy jednakowym wzroscie kobieta zdecydowanie
          szerokobiodra o pyknicznej budowie, a inna dlugonoga nimfa o waskiej miednicy.
          Kwestia budowy ciala - antropologicznego typu. I tyle.

          Zas jesli chodzi o Twojego, Energooszczedna, meza to moze nie w Twoim wygladzie
          pies jest pogrzebany. Bo skoro twierdzisz, ze od slubu przytylas raptem... 3
          kilo, to chyba nie mozemy tu mowic o degustacji meza Twoja tusza... Moze to
          raczej syndrom "madonny i ladacznicy" (jesli nie wiesz na czym on polega,
          polecam forumowa wyszukiwarke). Czy ta niechec do seksu nie objawila sie nagle
          po urodzeniu dziecka? Maz byl przy porodzie? Myslalas o tym, ze moze to sie
          jakos ze soba wiazac?

          --
          Sex is kinda like pizza. Even when it's bad it's still pretty good...
          • energooszczedna Glamourous 24.11.08, 22:33
            Ja nie twierdzę, ja naprawde w tej chwili ważę 73 kg, a w dniu ślubu
            70. Mąż był przy porodzie, ale poród zakończył sie cesarką, więc go
            w kulminacyjnym momencie nie było. On jakoś specjalnie nigdy nie był
            skory do seksu i jakość też zniewalająca nie była.Generalnie
            kochaliśmy sie rzadko, no 1 raz w tygodniu, ale teraz jest miesiąc
            przerwy i do tego słowa męża i spojrzenia.Nie posądzam go o
            kochanke, bo siedzi w domu, nigdzie nie chodzi, raczej się nie
            masturbuje, bo niby kiedy?Ja się zastanawiam czy to normalne?!Czy
            może on ma jakiś problem z tymi sprawami.A może to moja wina.Hmm.A
            wiecie,że jak w ciąży przytyłam 36 kg to seks mój małżonek uprawiał
            ze mną znacznie częściej niż w narzyczenstwie czy zaraz po slubie.
            • yoric Re: Glamourous 24.11.08, 23:22
              Tym bardziej wygląda na to, że po prostu niespecjalnie kręcisz swojego męża i
              być może nigdy nie byłaś w jego erotycznym typie. Waga może tu być sprawą
              zupełnie drugorzędną. Jeśli tak, to widoki są marne. W każdym razie nie zawadzi
              przynajmniej spróbować zastosować się do naszych rad (tj. siłą wyjść z roli
              'żony/matki' i osadzić się w roli 'kochanki', którą trzeba zdobywać).
            • glamourous Re: Glamourous 24.11.08, 23:23
              Hmmmmm...skoro tak, to ja nie wiem... Twoj casus to faktycznie ciezki orzech do
              zgryzienia dla forumowych profilerow ;-)) A moze on nie ma kochanki w doslownym
              tego slowa znaczeniu - w sensie ze nie doszlo do bezposredniej konsumpcji. Moze
              to dopiero okres inkubacji uczucia do innej, tzn. podoba mu sie jakas laska np.
              w pracy, nabił sobie nia glowe na razie bezkonsumpcyjnie, ale to wystarczy zeby
              patrzec na Ciebie takim krytycznym okiem...
              Nie mam innego pomyslu...
              • yoric Re: Glamourous 25.11.08, 01:18
                Dla "forumowych profilerów" (przynajmniej tych z mniejszym stażem) każdy
                przypadek, w którym odpadają wyjścia "ma kochankę" i ew. "jest kryptogejem" to
                ciężki orzech. Tymczasem mam wrażenie, że przerabiamy ciągle ten sam schemat,
                tj. faceta jedna i ta sama babka zwyczajnie przestaje kręcić; albo jeszcze
                częściej, już na początku tej attraction nie było za wiele.
                • avide Odszczekuję ! 25.11.08, 10:44
                  Zwracam honor jak to się mówi. Przychlam się do tezy Yorica, że nie
                  do końca chodzi tutaj o wagę choć może ona wyzwolić atracttion w
                  mężu.

                  Dla faceta 70 czy 73 kg praktycznie nie ma znaczenia. Męskie oko
                  zwyczajnie takiej zmiany nie wyłapie. Od 5-6 kg zmiany zaczynamy
                  dopiero kojarzyć, że coś się zmieniło i często nie do końca jeszcze
                  wiemy co. ;-)))).

                  Nie mniej być może już żeniąc się z Tobą postrzegał Cię może nie
                  jako super atrakcyjną ale "dobrą" kobietę. I teraz jak weszłaś
                  dodatkowo w rolę matki i żony-sprzataczki-kucharki, straciłaś już do
                  reszty swoją atrakcyjność seksualną. Widzi w Tobie przyjaciela, ale
                  nie kobietę kochankę. To się niestety zdarza, tak mężczyzną jak i
                  kobietą.

                  Słuchaj, powiedz mi czy znasz "seksualny fetysz" (jak to pięknie
                  aandzia powyżej skwitowała) swojego męża ? Tzn, jakie kobiety lubi,
                  za jakimi się ogląda, co w kobiecie kreci go najbardziej. Nie w
                  Tobie, ale w KOBIETACH. ?? Czy znasz swojego męża ?Ale wiesz, tak od
                  strony jego pragnieniń. Jeżeli znasz, zastanów się gdzie Ty się
                  wstrzeliwujesz w jego seksualną tarczą pragnień.

                  Wiesz, jeżeli on gotuje się na widok subtelnej, drobnej brunetki w
                  stylu Kingi Rusin a Ty jesteś trochę pretensjonalą, drapieżną
                  blondynką w dodatku o pełnych kształtach to musiała byś przejśc
                  niesamowitą metamorfozę by znowu wyzwolić w nim pożądanie. Innymi
                  słowy, dałaś się "złapać".
                  • glamourous Re: Odszczekuję ! 25.11.08, 10:57
                    OK - teoretycznie sie z Wami zgadzam, tylko ze autorka watku
                    wyraznie pisze, ze jeszcze niedawno, kiedy byla w ciazy maz bzykal
                    ja ochoczo, pomimo ze wazyla prawie 100 KILO ! A teraz nagle mu sie
                    odwidzialo, nagle sie okazalo ze "nigdy nie krecila"?
                    Hmmm, cos mi sie tu nie podoba. Wydaje mi sie, ze takie gwaltowne i
                    negatywne zmiany (bzykal - nagle przestal bzykac) polaczone w
                    dodatku z bardzo krytycznym spojrzeniem raczej nie biora sie z
                    powietrza, tylko wiaza sie z pojawieniem bardzo konkretnej
                    konkurencji. Nagle facet zaczyna miec "skale porownawcza" i
                    otwieraja mu sie oczy, ze zona gruba, ze nieatrakcyjna, ze taka i
                    owaka - choc wczesniej mu to nie przeszkadzalo, wrecz przeciwnie...
                    • avide Re: Odszczekuję ! 25.11.08, 11:06
                      Mądrze prawi, nalejcie jej wódki ;-)))).

                      Zgodzę się. Warto przyjrzeć się programowi dnia szanowego małża.
                      Jak siedzi w domu, to zastanowił bym się co robi w necie. Wystarczy
                      zainstalować program "keylogger" i w ciągu 2-3 dni będziesz
                      wiedziała wszystko.

                      Tylko wiesz, ostrzegam, czasami lepiej nie wiedzieć. Być może
                      dowiesz się, że Twój facet ogląda tam fotki ... samochodów, tudzieć
                      komputerów i po prostu jego i tak niskie libido wyzerowało się. Ale
                      możesz dowiedzieć się, że jednak z kimś gada i wtedy będzie ból...
                      oj będzie ból.... Dobrze byś wcześniej przygotowała się na to co Cię
                      czeka.
                      Zgadzam się z Glamour, gdyby był wizualnym estetą prawie 100kg żona
                      nie wzbudziałby w nim pożądania. A tak było. Zatem...........
                    • krzysztof-lis Re: Odszczekuję ! 25.11.08, 11:37
                      > Nagle facet zaczyna miec "skale porownawcza" i otwieraja mu sie
                      > oczy, ze zona gruba, ze nieatrakcyjna, ze taka i owaka - choc
                      > wczesniej mu to nie przeszkadzalo, wrecz przeciwnie...

                      Celne spostrzeżenie.

                      Z moich obserwacji wynika, że takie zachowanie pojawia się zwłaszcza w
                      przypadku, gdy aktualna partnerka jest niejako "z przypadku", to znaczy "się
                      trafiła gdy nikogo innego nie było pod ręką".
                      • energooszczedna Sprostowanie! 25.11.08, 22:47
                        Mój mąż bezpośrednio nie powiedział mi "jesteś gruba".Ja sie
                        zapytałam dlaczego ze mna nie sypia, a on sie zły zrobił i zaczął
                        burczeć.Od słowa do słowa wywiązała się kłótnia, w której to padło "
                        no nie sypiam , sama sobie odpowiedz dlaczego, no dlaczego".Nie
                        powiem byłam wredna i puściłam wiążanke żeby sie najpierw sam
                        obejrzał w lusterku , a później mnie krytykował , bo jemu ....i
                        tralal, i tralal..... i do tego jeszcze kiepski w łózku jest.Wiem,
                        wiem , źle ,że tak powiedziałam , ale powiedziałam i słów już nie
                        odkręcę niestety. A na necie mąż ogląda laski w stringach , ale mi
                        hm...jakoś to nie przeszkadza.Ja sie w stringi nie ubiorę, bo nie
                        bede z siebie pośmiewiska robić. A wyglądam tak: mam ładną , ciemna
                        karnacje, brążowe włosy, szczupła twarz i ramiona, za to tyłek uda
                        nie sa szczupłe , ale nigdy nie były , a okoliczności naszego
                        poznania wskazuja wyraźnie ,że sie mężowi podobałam. Więc co? Acha
                        jeszcze jedno. Kiedys schudłam do 65 kg i nic to nie zmienilo .Seks
                        1 max 2xw tygodniu.
                        • blacky80 Re: Sprostowanie! 25.11.08, 23:10
                          energooszczedna napisała:

                          > Mój mąż bezpośrednio nie powiedział mi "jesteś gruba".Ja sie
                          > zapytałam dlaczego ze mna nie sypia, a on sie zły zrobił i zaczął
                          > burczeć.Od słowa do słowa wywiązała się kłótnia, w której to padło "
                          > no nie sypiam , sama sobie odpowiedz dlaczego, no dlaczego".Nie
                          > powiem byłam wredna i puściłam wiążanke żeby sie najpierw sam
                          > obejrzał w lusterku , a później mnie krytykował , bo jemu ....i
                          > tralal, i tralal..... i do tego jeszcze kiepski w łózku jest.Wiem,
                          > wiem , źle ,że tak powiedziałam , ale powiedziałam i słów już nie
                          > odkręcę niestety.


                          No to teraz przynajmniej wiemy jak wyglądają wasze szczere i otwarte małżeńskie
                          rozmowy - to wiele wyjaśnia. Gratuluję wyczucia, taktu i subtelności! Jak widać
                          w tak delikatnej materii jak problemy ze współżyciem seksualnym w związku,
                          doskonale sobie radzicie - tak trzymać! Tylko uważaj żeby przy następnej takiej
                          "rozmowie" nie doszło do rękoczynów ;)))


                          > A na necie mąż ogląda laski w stringach , ale mi
                          > hm...jakoś to nie przeszkadza.Ja sie w stringi nie ubiorę, bo nie
                          > bede z siebie pośmiewiska robić. A wyglądam tak: mam ładną , ciemna
                          > karnacje, brążowe włosy, szczupła twarz i ramiona, za to tyłek uda
                          > nie sa szczupłe , ale nigdy nie były

                          Niby jesteś taka atrakcyjna, ładna, zadbana a stringów nie ubierzesz, w dodatku
                          jak bumerang wraca temat nadwagi - tyłka i ud. A skoro ten problem uparcie
                          wraca, zrób wreszcie coś, żeby już nigdy nie powrócił.
                          Powodzenia :)
                        • yoric Re: Sprostowanie! 25.11.08, 23:45
                          Blacky, a Ty znasz jakieś małżeństwo, co się nigdy nie kłóci?

                          Na razie ten wątek wygląda tak, że kobieta zadała pytanie i każdy na nią
                          najeżdża. A jak się okazało, że najechał ze złej strony, to próbuje z innej.

                          Ja od siebie mogę klepać to, co zwykle: po pierwsze pogódź się z tym, że szanse
                          odzyskania namiętności są minimalne. Po drugie, jeśli chcesz próbowac, musisz
                          zmienić swoją rolę w związku wg powyższych wskazówek (zwłaszcza, jak wszyscy Ci
                          zgodnie radzili, więcej wychodź z domu, zwłaszcza z kumplami-facetami :)).
                          • bi_chetny Re: Sprostowanie! 26.11.08, 11:28
                            yoric: ja rozumiem że się kłócą, ale jak wytoczysz takie armaty, to nie dziw się
                            że przeciwnik wyciągnie większy kaliber...
                            • avide Re: Sprostowanie! 26.11.08, 11:44
                              A swoją drogą, jakiś czas temu zauważyłem, że kobiety mają dużo
                              niższy próg tolernancji i w odpowiedziach urażone potrafią jechać po
                              najgorszych cechach faceta. Tak by mu dopieprzyć i często im się to
                              udaje.

                              Przykład choćby tutaj.
                              Facet się wykręcał jak mógł żeby jakoś delikatnie to powiedzieć, dać
                              do zrozumienia, a kobieta jak się wreszcie dowiedziała, od razu z
                              grubej rury "łóżkowym cieniasem" nazwała.
                              Możemy sie tylko domyślać jakie epitety tam jeszcze padły.

                              Energooszczedna, nie przejmuj się tym, kobiety takie często są.
                              Także niejako leży to w wazej naturze. Nie mniej, miej świadomość że
                              w ten sposób KASTRUJESZ faceta w stosunku do siebie.
                              Każde słowa w stylu "cienias w łóżku", "miękka pało", "mały fiucie"
                              itp. choć wypowiadane w afekcie siedzą gdzieś tam w podświadomości.
                              Jak 1-2 raz z dużo coś takiego powiesz, w końcu postanowi
                              się "sprawdzić" z inną, a do Ciebie dodatkowo pożądanie zgaśnie już
                              całkowicie.
                              Każdy psycholog Ci powie że są tzw. słowa ciosy, które nigdy paść
                              nie powinny w związku, bo po przekroczeniu pewnej bariery po prostu
                              nie ma już powroty do tego co było jak dawniej.
                              • sagittka Re: Sprostowanie! 26.11.08, 12:00
                                Czas przemija, wypowiedziane słowo pozostaje. (Tołstoj)
                                Słowa ranią mocniej niż ciosy, zwłaszcza w związku bliskich ludzi.

                                Energooszczędna, usiądź z mężem, przeproś go za to że się uniosłaś
                                (ktoś musi zacząć, dlaczego nie ty) i porozmawiajcie o tym, dlaczego
                                jet między wami tak źle. Jeśli okaże się, ze nie potraficie,
                                zaproponuj rozmowę z terapeutą. Jeśli mąż odmówi, zapytaj wprost,
                                czy zależy mu jeszcze na waszym małżeństwie.
                                Dowiesz się może dzieki temu co tak naprawdę jest waszym głównym
                                problemem. (założę się, że nie twoje dodatkowe kilogramy).
                          • blacky80 Re: Sprostowanie! 27.11.08, 11:53
                            yoric napisał:

                            > Blacky, a Ty znasz jakieś małżeństwo, co się nigdy nie kłóci?


                            Nie znam, ale to co autorka tego wątku opisuje to była przeginka. Takie słowa
                            nie powinny nigdy paść - nie ta forma, a co do treści też mam pewne wątpliwości.
    • gomory Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 26.11.08, 07:48
      Mezczyzni po flircie z atrakcyjna kobieta, w kontaktach ze swoja
      robia sie bardziej krytyczni i agresywniejsi.
      Podobny efekt (choc procentowy wskaznik byl nieco nizszy) wystepuje
      gdy mezczyzna ogladal kobiety / obrazy ktore budzily jego pozadanie.
      Takie byly wnioski plynace z przeprowadzonej serii badan. Bynamniej
      nie twierdze, ze powinniscie wyemigrowac na bezludne wyspy, ale
      przemysl je.
      • sagittka Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 26.11.08, 11:52
        > Mezczyzni po flircie z atrakcyjna kobieta, w kontaktach ze swoja
        > robia sie bardziej krytyczni i agresywniejsi.

        To prawda, nie tylko po flircie, czy zdradzie, ale także w wypadku
        fascynacji nową kobietą. Chcąc się usprawiedliwić przed samym sobą,
        mężczyzna dewaluuje wartość żony w swoich oczach, przypisując jej
        wady i niedoskonałości, których wcześniej nie dostrzegał. Często
        odbywa się to na zasadzie silnego kontrastu między żoną a
        interesującą go kobietą.
      • mujer_bonita Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 26.11.08, 12:04
        gomory napisał:
        > Podobny efekt (choc procentowy wskaznik byl nieco nizszy)
        wystepuje
        > gdy mezczyzna ogladal kobiety / obrazy ktore budzily jego
        pozadanie.

        I to jest jeden z negatywnych wpływów porno, tak na marginesie.
        • energooszczedna nareszcie!!!! 26.11.08, 12:33
          Dzisiaj w nocy, czy wcozraj jak tam kto woli kochałam sie z
          mężem.Ale to za dużo powiedziane.Po prostu odbylismy
          stosunek .Usłysząłam tylko - "tak tęskniłem".Mąż osiągnął swoja
          satysfakcję, owszem przytulił mnie, ale co ze mna nie bardzo go
          interesowało.Rano przytulilam się i powiedziałam,że o mnie to
          specjalnie kotku nie zadbałeś.To mi powiedział, że faktycznie nie,
          ale ja nie wykazywałam chęci jakiegoś dalszego ciągu.Noż jak miałam
          wykazywać, jak sama przeraziłam sie własnych odczuć.Wiecie co czułam
          po wszystkim?Było mi niedobrze.Mdliło mnie. A była to noc.
          • gomory Re: nareszcie!!!! 26.11.08, 13:25
            Ty czujesz sie nieprzyjemnie, a maz najwyrazniej jest mocno
            rozgoryczony. Meczycie sie w obecnym stanie.
            • energooszczedna Re: nareszcie!!!! 26.11.08, 13:34
              gomory napisał:

              > Ty czujesz sie nieprzyjemnie, a maz najwyrazniej jest mocno
              > rozgoryczony. Meczycie sie w obecnym stanie.

              Rozgoryczony? Nie zauważyłam.zauwazyłam natomiast,że było mu bardzo
              dobrze i usłyszałam 'ale tęskniłem", co nie zmenia faktu,ze nie
              chciało mu się postarac by i mnie było dobrze. A mnie mdliło ,
              normalnie czułam się źle i byłam przerażona tym uczuciem.Chyba sama
              nie wiem czego chcę. Właściwie to seks z mężem zawsze mnie
              rozczarowywał.Moge na palcach jednej ręki policzyć ile razy czułam
              sie wspaniale i byłam zadowolona - nie mylic tego z osiąganiem
              orgazmu.Wiem,że mamy kłopoty sypialniane, bo innych nie mamy.Poza
              sferą łóżka nie kłocimy się i nie mamy większych kłopotów.
              Zastanawiam się, czy sedno sprawy nie lezy właśnie w tym,że ja
              prawie nigdy- nie czuje się po tak jak bym chciała.Może jestem
              egoistką.Ale tak właśnie jest.
        • bi_chetny Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 26.11.08, 12:57
          mujer_bonita napisała:
          > I to jest jeden z negatywnych wpływów porno, tak na marginesie.

          jak kto niedojrzały to może i tak. ale nie generalizuj
          • mujer_bonita Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 26.11.08, 13:03
            bi_chetny napisał:
            > jak kto niedojrzały to może i tak. ale nie generalizuj

            Nie generalizuję. Dojrzałych ludzi jest mało na świecie. Większość
            nawet nie zdaje sobie sprawy z wpływu. Co cikawe wszyscy wiedzą jak
            działają reklamy, kolorowe magazyy, filmy itp. A porno to już nie?
            Bo ludzie są 'dojrzali'?
            • bi_chetny Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 26.11.08, 13:05
              przecież to też udawanie i kłamstwo :)
              • mujer_bonita Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 26.11.08, 13:13
                bi_chetny napisał:
                > przecież to też udawanie i kłamstwo :)

                Tak, ale to wszystko działa na podświadomość i nikt tak do końca
                nikt nie jest w stanie temu się oprzeć, nawet jak wie jak to działa.
                Facet patrząc na laskę w Playboyu wie, że to w większości photoshop
                a mimo to patrząc późnej na żonę przejdzie mu przez myśl 'wolałbym,
                żeby te cycki były większe'. Takie życie. Smutne.
                • bi_chetny Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 26.11.08, 13:17
                  Ciekawe jak by się czuł w odwrotnej sytuacji - "co, taki malutki? " :)
                • glamourous Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 26.11.08, 15:26

                  mujer_bonita napisała:

                  > Tak, ale to wszystko działa na podświadomość (...) Facet patrząc
                  na laskę w Playboyu wie, że to w większości photoshop a mimo to
                  patrząc późnej na żonę przejdzie mu przez myśl 'wolałbym,
                  > żeby te cycki były większe'. Takie życie. Smutne.


                  Tu sie akurat zgadzam z Bonita. Rzcezywiscie trudno zaprzeczyc, ze
                  faceci, ogladajac te wszystkie idealne, wyfotoszopowane (lub nie)
                  laski zawyzaja sobie kryteria erotyczno-estetyczne jesli chodzi o
                  kobiety. Dokladnie tak, jak to napisala Bonita o tych cyckach.
                  Faktycznie - tak to sobie wyobrazam - facet moze sobie
                  sentymentalnie westchnac, jezeli po zakonczonej sesyjce ogladania
                  idealnych lasek w necie spojrzy na zonine rozstepy na brzuchu,
                  plaskie piersi, nadwage po ciazy czy zdezelowana po porodzie cipke.
                  Pewnie, madry facet powie sobie "tamto virtual, to real - a zyc
                  trzeba", niemniej, przyzwyczajony do silnych bodzcow wywolanych
                  przez te wszystkie wirtualne, maksymalnie uerotycznione kobiety,
                  moze rzeczywiscie miec mniejsza ochote na swoja "zwykla" zone.

                  Zreszta byly kiedys nawet, juz dosyc dawno temu - w Stanach, robione
                  badania w ktorych wykazano, ze dosc spora czesc wychowanego na porno
                  i Playboy'u mlodego pokolenia facetow miala zaburzone wyobrazenie o
                  kobiecie i zbyt wygorowane oczekiwania jesli chodzi o partnerki
                  seksualne. Zarowno w kwestii urody, jak i lozkowych umiejetnosci. Na
                  zasadzie "ponizej Pameli A. nie schodze" ;-) Zbyt wymagajacy ci
                  faceci byli, zbyt wysoko stawiali kobietom poprzeczke i z tego
                  powodu mieli potem problemy w zwiazkach, czesto nawet juz na starcie.

                  Zatem twierdzenie ze porno (zwlaszcza tak powszechnie dostepne jak
                  internetowe) pozostaje bez zadnego wplywu na meskie umysly jest
                  wysoce nieobiektywne.
                  • gomory Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 26.11.08, 16:23
                    Nie uciekniemy od tego, ze internet istnieje, porno i gazety z
                    laskami bez pepka takze. Po prostu tak jest i juz.
                    Kobiety gdy poflirtuja, odczuja zainteresowanie atrakcyjnych facetow
                    sa bardziej sklonne do seksu ze swoim. Przyznasz, ze nonsensownym
                    byloby plakac nad niewierna natura Ew. Po prostu tak jest i juz.
                    • glamourous Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 26.11.08, 17:18
                      gomory napisał:


                      > Przyznasz, ze nonsensownym
                      > byloby plakac nad niewierna natura Ew. Po prostu tak jest i juz.


                      No jest, jest - wcale tego nie neguje. Ale nie nalezy tez negowac
                      wplywu porno na podwyzszenie poprzeczki meskich gustow ;-) Tak juz
                      jest - znak czasow. Plakac nie warto, ale stwierdzic fakt mozna.
                      Kiedys nieatrakcyjne czy pasywne w lozku kobiety rowniez mialy u
                      facetow wziecie, bo "baba to baba, a ozenic sie trzeba". Teraz
                      porobilo sie tak, jak na tym rysunku Mleczki, gdzie siedza na lawce
                      dwie niezbyt urodziwe kobiety i jedna mowi do drugiej "Obawiam sie,
                      ze mode na seks musimy po prostu przeczekac..." ;-)
                      • songo3000 Coś się Wam pokręciło :) 26.11.08, 19:08
                        Niezbyt urodziwe i jak rozumiem niezbyt atrakcyjne saksulanie niewiasty raczej powinny celować w zainteresowanie od strony takich samych mało atrakcyjnych partnerów. Jest to raczej naturalna kojej rzeczy, nic im się przecierz 'jak psu buda' nie należy tylko dlatego, że 'są'. Gdzie tu 'wina' erotyki/porno???

                        A właśnie. Photoshopowe retusze i wizualne liftingi to domena EROTYKI. W PORNO generalnie chodzi o co innego. Tam przekaz nakierowany jest na pokazanie jak seks może być dziki i namiętny (gatunkowo dobre porno) lub jakie to ciekawe techniki i kombinacje można stosować (tzw. rympałki :).
                        Rozumiem, że taka wiedza jest bardzo niepopularna u partnera i wywołuje wielki lament (jak na razie na tym forum tylko u kobiet). Przecierz jak się taki naogląda, że można fajniej, inaczej to jeszcze beszczel będzie chciał i co ja wtedy biedna zrobię???

                        Przypomina mi to wielki lament włodaży polskie FSO w 1989/90. Bardzo by chcieli zakazu wolnego sprowadzania i sprzedaży samochodów 'z zagranicy'. Przecie jak sobie obywatele porównają dowolnego Nissana czy VW do naszych Fiacików czy Polonezów (wtedy topowy model - Caro :) to zaraz zaczną wybrzydzać i będziemy musieli ruszyć duuupe.

                        Jednym słowem, ja tu widzę zwykły strach przed konkurencją i jego próby racjonalizacji. Słowo honoru, że to rozumiem ale nazywajmy sprawy po imieniu.

                        Aha. Fajną, zgrabną laskę, bez rozstępów, kałduna, cyckami i tyłkiem jak marzenie można spotkać i pooglądać na dowolnym basenie czy plaży (nudystów). I co tu także znajdziecie "oczywisty negatywny wpływ" pływania???
                        • twardycukierek Re: Coś się Wam pokręciło :) 26.11.08, 20:23
                          Piekne i podniecajace kobiety byly zawsze i wszedzie, facet z minimum wyobrazni
                          kiedys nie potrzebowal porno, i dzis tez nie potrzebuje, aby sie napalic.
                          Przepraszam, nie kupuje tej 'spiskowej teorii'.
                          • songo3000 Re: Coś się Wam pokręciło :) 26.11.08, 20:57
                            No tak, ale napalić na co? Na wymłucenie Marychy na sianie w pozycji 'po bożemu' przez <5 minut, gdy ta będzie zastanawiać się co jutro na obiad?
                            • twardycukierek Re: Coś się Wam pokręciło :) 26.11.08, 21:22
                              Ehm, z toba sie zgadzam, tylko mi sie bylo pokretnie napisalo :-D Prosto: nie
                              kupuje teorii, ze porno jest czemukolwiek 'winne'. Seksualna wyobraznia zawsze
                              istniala i bedzie istniec i ten kto szuka, zawsze znajdzie bardziej podniecajaca
                              osobe, niz wlasny partner. Najstarszy zawod swiata tez nie zostal tak nazwany
                              bez powodu :-)
                              • songo3000 Re: Coś się Wam pokręciło :) 27.11.08, 00:54
                                A to przepraszam ;)
                        • mujer_bonita Re: Coś się Wam pokręciło :) 26.11.08, 22:42
                          songo3000 napisał:
                          > Przecierz jak się taki naogl
                          > ąda, że można fajniej, inaczej to jeszcze beszczel będzie chciał i
                          co ja wtedy
                          > biedna zrobię???

                          Fajniej dla kogo Songo? Dla faceta oczywiście! Kobieta ma spełniać
                          erotyczne zachcianki swojego faceta bo on się naogladał i nie bardzo
                          zajarzył, że aktorka na filmie zrobiła to, za co jej po prostu
                          zapłacili. Że nie koniecznie było to dla niej a jakimkolwiek stopniu
                          podniecające? Jakoś nie dociera do tego biednego faceta, że szczytem
                          marzeń erotycznych kobiety nie jest wycie z bólu podczas anala i
                          taplanie się w spermie?

                          Porno kształtuje pewnien stopień wrażliwości (a w zasadzie brak tej
                          wrażliwości), który nie każdemu odpowiada. Mnie nie, ale na
                          szczęście mój facet odróżnia jeden świat od drugiego.
                          • songo3000 Re: Coś się Wam pokręciło :) 27.11.08, 00:18
                            mujer_bonita napisała:

                            > Fajniej dla kogo Songo? Dla faceta oczywiście! Kobieta ma spełniać
                            > erotyczne zachcianki swojego faceta bo on się naogladał i nie
                            Fajnie ma być dla wszystkich. Jak jest niefajnie to (przynajmniej dla mnie) jest koniec seksu.

                            > bardzo
                            > zajarzył, że aktorka na filmie zrobiła to, za co jej po prostu
                            > zapłacili. Że nie koniecznie było to dla niej a jakimkolwiek
                            > stopniu
                            > podniecające?
                            Najpierw trzeba spróbować. Ruszyć dupsko i spróbować. Jak mi sama kochana małżonka dziś przyznała wielu rzeczy babeczki nawet nie spróbują bo są leniwe. I mamy wielki krzyk i 'zasłanianie oczu' bo konkurencja robi to chętniej i lepiej.


                            > Jakoś nie dociera do tego biednego faceta, że
                            > szczytem
                            > marzeń erotycznych kobiety nie jest wycie z bólu podczas anala i
                            > taplanie się w spermie?
                            Przyrównujesz urozmaicenia w seksie do jakiegoś gwałtu. Nie lubisz, nie chcesz się przekonać do jakiś aktywności - Twoja sprawa i Twoje konsekwencje, tylko nie jęcz, że to akurat może się facetom podobać.

                            > Porno kształtuje pewnien stopień wrażliwości (a w zasadzie brak
                            > tej
                            > wrażliwości), który nie każdemu odpowiada. Mnie nie, ale na
                            > szczęście mój facet odróżnia jeden świat od drugiego.
                            A ja zawsze myślałem, że swoją wrażliwość to krztałtujemy sami... Mówisz, że dla Twojego faceta to seks na pornosach to jakiś matrix, nie mający nic współnego z 'realem' ("drugi świat"). Wasza sprawa ale to się nazywa negowaniem rzeczywistości.
                            • mujer_bonita Re: Coś się Wam pokręciło :) 27.11.08, 08:54
                              songo3000 napisał:
                              > Mówisz, że dla
                              > Twojego faceta to seks na pornosach to jakiś matrix, nie mający
                              nic współnego
                              > z 'realem' ("drugi świat").

                              Nie chodzi o 'matrix' tylko o zrozumienie, że to, że aktorka robi
                              coś na filmie i sprawia jej to 'przyjemność' jest jej pracą i grą.
                              Nie przekłada się to w prosty sposób na naszą sypialnię, że jak
                              zrobi to co na filmie to mnie się to będzie tak samo podobać etc.
                              Aktorka to aktorka a ja to ja. Ja aktorką nie jestem i orgazmów
                              udawać nie zamierzam.
                          • twardycukierek Re: Coś się Wam pokręciło :) 27.11.08, 07:33
                            Skoro tobie nie odpowiada, w czym problem? Przyjmij prosze do wiadomosci, ze
                            wiele kobiet oglada porno. Ja tez.

                            "Jakoś nie dociera do tego biednego faceta, że szczytem
                            > marzeń erotycznych kobiety nie jest wycie z bólu podczas anala i
                            > taplanie się w spermie?"

                            Widzialas ten film? Sa jeszcze inne.
                            • mujer_bonita Re: Coś się Wam pokręciło :) 27.11.08, 08:49
                              twardycukierek napisała:
                              > Skoro tobie nie odpowiada, w czym problem? Przyjmij prosze do
                              wiadomosci, ze
                              > wiele kobiet oglada porno. Ja tez.

                              Tak się własnie kończy czytanie ostatniego posta bez kontekstu w
                              jakim jest wypowiedź.

                              Pewnie, że są kobiety, którym odpowiada porno. Problem, który
                              opisuję pojawia się w sytuacji, gdzie facet naogląda się a potem
                              próbuje przenieść do sypialni bo 'aktorce na filmie to dało taki
                              orgazm, że mojej kobiecie na pewno się spodoba!' A potem jest
                              zawiedziony, że szczytem marzeń kobiety nie jest zrobienie lodzika
                              będac szarpaną za włosy. Albo, że naturlany duży biust to nie są
                              sterczące piłki nie zmieniające kształtu w zależności od pozycji.
                              • twardycukierek Re: Coś się Wam pokręciło :) 27.11.08, 10:29
                                Dobrze, przepraszam :-) poczytalam, co piszesz o ogromnym wplywie porno, o tym,
                                ze nawet jest to wplyw, z ktorego ludzie nie zdaja sobie sprawy, ktorego nie da
                                sie uniknac. Zacieraja sie granice miedzy obrazem na ekranie a realnym zyciem.
                                Masz na mysli tylko facetow? Bo tylko o nich piszesz. Kobiety w takim razie
                                radza sobie z tym lepiej?
                                • mujer_bonita Re: Coś się Wam pokręciło :) 27.11.08, 10:47
                                  twardycukierek napisała:
                                  > Masz na mysli tylko facetow? Bo tylko o nich piszesz. Kobiety w
                                  takim razie
                                  > radza sobie z tym lepiej?

                                  Za małą mam grupę porównanwczą, żeby się wypowiadać. Akurat tak się
                                  złożyło, że od zawsze częściej przebywałam w towarzystwie facetów
                                  niż kobiet i co ja się tam nasłuchałam ;)

                                  Kobiety, chyba lepiej wiedzą ile wysiłku trzeba włożyć w wygląd i
                                  bardziej są w stanie ocenić co jest realne a co nie. Patrząc na
                                  zdjęcie modelki mogę powiedzieć 'gdybym zrobiła to i to, to bym
                                  osiągneła podobny efekt ale takich nóg to nigdy mieć nie będę'.
                                  Panom często wydaje się, że jak modelka na zdjęciu może to każda
                                  kobieta może 'wstarczy chcieć i włożyć trochę wysiłku'.

                                  Poza tym faceci to jednak bardziej wzrokowcy. Jakoś nie spotkałam
                                  się z przypadkiem kobiety, która chciałaby swojego mężczyznę wysyłać
                                  na operację plastyczną ;)

                                  I żeby nie było - na pewno obie płcie ulegają wpływom, tylko pewnie
                                  na nieco innych polach. Kobieta pożąda swojego łysiejącego
                                  łysiejącego meża z brzuszkiem ale już pralki to by chciała mieć
                                  nowszy model, nie ważne, że od starego różni się tylko dwoma
                                  guziczkami ;) Uogólniając oczywiście ;)
        • gomory Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 26.11.08, 13:37
          > I to jest jeden z negatywnych wpływów porno, tak na marginesie.

          A takze panienek bez czadorow na ulicy, zakladow pracy bez
          segregacji plciowej i zbyt latwemu dostepowi kobiet do internetu.
          To tak na marginesie oczywiscie :).
          • mujer_bonita Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 26.11.08, 13:53
            gomory napisał:
            > A takze panienek bez czadorow na ulicy, zakladow pracy bez
            > segregacji plciowe

            U mnie nago nie chodzą :P

            > i zbyt latwemu dostepowi kobiet do internetu.

            Eeeeee????
            • gomory Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 26.11.08, 16:09
              To w pracy mezczyzni spedzaja najwiecej czasu wiec tutaj najlatwiej
              podlapac im fascynacje atrakcyjna pania Jola.
              Wiem - u Ciebie takich nie ma, ale jesli raczysz zerknac na ulice to
              bez watpienia dostrzezesz wyscig zbrojen na glebokosc dekoltow,
              dlugosc spodniczek i wysokosc obcasow ktorego ofiara pada meski rod.
              W dzisiejszych czasach jaka nosi bielizna rzeczona pani Jola moge
              wiedziec nie gorzej niz jej facio - chociaz to nie ja zdejmuje jej
              spodnie. Jesli jeszcze chetnie chichodze tam gdzie trzeba przy
              kazdym dowcipie to moze wzbudzic psychologicznie efekt podobny
              do "analnych pielegniarek 4".
              <tutaj daje sie znalezc w archiwum grupy przypadek potwierdzajacy
              teze>

              > Eeeeee????

              Meee... meeee... meee... :)
              Otwartosc kobiet w sieci jest wielokrotnie wieksza niz poza nia.
              Swojska Ania robiaca to z polykiem moze zadzialac nie gorzej od
              Cindy HotLips cieszacej oczy jakoscia HD.
              <tutaj tez daje sie znalezc w archiwum itd.>
              • krzysztof-lis Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 27.11.08, 10:53
                > Wiem - u Ciebie takich nie ma, ale jesli raczysz zerknac na ulice to
                > bez watpienia dostrzezesz wyscig zbrojen na glebokosc dekoltow,
                > dlugosc spodniczek i wysokosc obcasow ktorego ofiara pada meski rod.

                Dlaczego ofiarą?

                Ja się czuję beneficjentem takiego wyścigu zbrojeń. :D
        • songo3000 Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 26.11.08, 17:45
          Aaaa, no i wiadomo dlaczego tak się czepiacie tych pornosów ;) Tak na marginesie to jest to po prostu konkurencja. A konkurencja jest w interesie 'konsumenta' - w tym wypadku faceta. Babeczka musi się wysilić co nie jest z kolei w jej interesie i dlatego podnosi larum o 'złym porno'. W sumie się nawet nie dziwię, hehe.
          • avide Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 26.11.08, 18:41
            Rewelacyjne spostrzeżenie Songo ;-))))))))
            Jak to się mówi: "Wyszło szydło z worka" ;-))).
            • songo3000 Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 26.11.08, 19:38
              A wszystko dzięki mojemu przenikliwemu umysłowi ;D
          • glamourous Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 26.11.08, 22:13
            songo3000 napisał:

            > Aaaa, no i wiadomo dlaczego tak się czepiacie tych pornosów ;) Tak na marginesi
            > e to jest to po prostu konkurencja. A konkurencja jest w interesie 'konsumenta'
            > - w tym wypadku faceta.

            Jesli o mnie chodzi, to ja sie akurat pornosow/erotycznych zdjec nie czepiam.
            Nie mam nic przeciwko istnieniu filmow i zdjec golych bab. Nie przeszkadza mi
            tez ze moj facet pooglada sobie inne gole laski, zeby zaspokoic swoje
            poligamiczne zapedy. Poki wyglad mi dopisuje, to nie mam wrazenia jakiejs
            bolesnej "konkurencji". Ale nie wmawiajcie mi, ze nie ma nigdzie faceta, ktory
            naogladawszy sie fotoszopowych panienek potem idac do mazlenskiego lozka nie
            spojrzal krytycznym okiem na niedoskonalosci swojej kobiety i nie pomyslal o
            wymienieniu jej na ladniejszy/ bardziej odpowiadajacy netowym standardom model.
            Nie pomyslal sobie "szkoda ze moja Maryska nie ma TAKICH cyckow/cipki/tylka". I
            samo to juz nie jest zdrowe i budujace dla zwiazku.

            A w tej historii o "zlym porno" to podejrzewam (bo sama porno lubie) ze nie tu
            jest pies pogrzebany. Psioczacym na porno kobietom chyba nie chodzi o to, ze jak
            sie chlop naoglada to potem bedzie chcial tego samego w realu i trzeba bedzie
            ruszyc tylek. Po prostu kobiety nie lubia kiedy facet podnieca sie INNYMI
            babami. Irracjonalne i glupie, ale tak juz jest - przypuszczam ze rzecz tkwi w
            gadzim mozgu i w zakodowanym odruchu strzezenia swojego gniazda oraz
            przywiazanego do niego samca. I w tym kontekscie tekst o "konkurencji" jest jak
            najbardziej na miejscu.
            • krzysztof-lis Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 27.11.08, 10:56
              > Nie pomyslal sobie "szkoda ze moja Maryska nie ma TAKICH
              > cyckow/cipki/tylka". I samo to juz nie jest zdrowe i budujace dla
              > zwiazku.

              Oczywiście, że to nie jest zdrowe czy budujące dla związku, ale trzeźwe
              spojrzenie na partnera jest zawsze najlepsze.
              • avide Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 27.11.08, 11:00
                Oj nie zawsze Krzysztof nie zawsze. Czasami zdecydowanie lepiej nie
                wiedzieć !!!!
                • glamourous Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 27.11.08, 12:08
                  avide napisał:

                  > Oj nie zawsze Krzysztof nie zawsze. Czasami zdecydowanie lepiej
                  nie
                  > wiedzieć !!!!


                  Nie wiedziec, ze na swiecie moga istniec ladniejsze
                  cycki/cipki/tylki? Hehehe...;-) Najlepiej to mieli ludzie w
                  sredniowieczu. Facet jak juz podkasal babie te wszystkie spodnice to
                  sie cieszyl, cokolwiek ona tam miala ;-) Porno nie istnialo,
                  niewiasty chodzily zakutane od stop do glow we wstydliwe odzienie,
                  nie bylo sie czym podniecac na ulicy ;-) Chlop nie mial pojecia, czy
                  sasiadka zza plotu ma lepszy tylek od jego zony czy nie, no chyba,
                  ze bezwstydnica pozwolila mu pomacac i sprawdzic. W takich warunkach
                  rzeczywicie alkowiane szczescie malzenskie moglo sobie kwitnac bez
                  przeszkod i bez zgubnych porownan ;-)))
                  • bi_chetny Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 27.11.08, 13:00
                    wbrew pozorom wiedzieli dużo lepiej. Te wszystkie Noce Kupały, karnawały w
                    Wenecji - każdy mógł sobie sprawdzić i porównać :)
                  • songo3000 Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 27.11.08, 15:44
                    Tak to było w epoce 'wiktoriańskiej' w Anglii i jej odpowiednikach gdzie indziej <>40 lat. Cała reszta dekad upłyneła na radosnym piepszeniu kogo gdzie popadnie. Im wyższa warstwa społeczna tym bardziej nieoficjalnie ale na potęgę. Kilka filmów z cnotliwym Wołodyjowskim, Kmicicem i jego żelazną dziewicą wyrobiło wyobrażenie, że wszyscy tam święci byli. Dokumenty, relacje i zapiski mówią coś zupełnie innego :)

                    A w epoce 'wiktoriańskiej' właśnie nastąpił istny wysyp baaardo wyuzdanego porno :DDD
                    • glamourous Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 27.11.08, 16:00
                      songo3000 napisał:

                      > Tak to było w epoce 'wiktoriańskiej' w Anglii i jej odpowiednikach
                      gdzie indzie
                      > j <>40 lat. Cała reszta dekad upłyneła na radosnym piepszeniu kogo
                      gdzi
                      > e popadnie.


                      Alez przeciez ten moj post byl ironiczna odpowiedzia na "lepiej nie
                      wiedziec" Avide ;-))) Toc ja przeciez wiem, ze koscielne
                      sredniowieczne zapiski sobie, a lud sobie. Seksualna natura ludzka
                      jaka jest taka byla i kiedys - a im surowsze spoleczno-koscielne
                      nakazy i zakazy, tym przyjemniej bylo grzeszyc -)
          • mujer_bonita Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 26.11.08, 22:35
            songo3000 napisał:
            > Tak na marginesi
            > e to jest to po prostu konkurencja.
            > Babeczka musi się wysilić co nie jest z kolei w jej in
            > teresie i dlatego podnosi larum o 'złym porno'.

            Często nieuczciwa Songo, nie da się konkurować z photoshopem,
            sztabem chirurgów plastycznych, filmowym oświetleniem. Jak normalna
            zwykła kobieta ma konkurować z k***ą rozkładającą nogi zawodowo 8h
            dziennie? I wiesz co? Aktorkom porno za to wszystko płacą. Żonom
            nie, mają to zrobić gratis dla przyjemności Jaśnie Pana.

            Jak mój facet wykonuje jakieś drobne remonty w domu to go nie
            porównuję do fachowca! Nie myślę 'Ach gdyby pan Zenek przyszedł to
            ta listwa byłaby bardziej prosto położona... ehhh ten Zenek to
            jednak lepszy jest a moje Kochanie to się w ogóle nie stara! Mógłby
            się trochę wysilić i zrobić to lepiej!'
            • songo3000 Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 27.11.08, 00:39
              mujer_bonita napisała:

              > Często nieuczciwa Songo, nie da się konkurować z photoshopem,
              > sztabem chirurgów plastycznych, filmowym oświetleniem. Jak
              > normalna
              Oczywiście, że nieuczciwa. W temacie manipulacji i reklamy to się nawet wypowiedziałem przy okazji branży kosmetycznej czy jakoś tak.
              Niemnije jednak to dotyczy głownie erotyki typu Playboy, Penthouse, itp. Czyli erotyka też jest be?

              Aha. Zwykła, normalna kobieta też może ustawić sobie odpowiednie oświetlenie i jej tyłek będzie fajnie wyglądał. O i lenie jest pryszczaty.

              > zwykła kobieta ma konkurować z k***ą rozkładającą nogi zawodowo 8h
              > dziennie? I wiesz co? Aktorkom porno za to wszystko płacą. Żonom
              > nie, mają to zrobić gratis dla przyjemności Jaśnie Pana.
              Nie płacą powiadasz? Już to kiedyś sobie liczyliśmy i przypominam, że żona wychodziła DROŻEJ :) Niemniej jednak takie porównanie nie jest na miejscu.

              I nie kurwy tylko aktorki/modelki. Trochę szacunku dla cudzej pracy, jak sama zauważyłaś - ciężkiej.

              Mam wrażenie, że strasznie osobiście do tematu podchodzisz. Po co? Wyluzuj, nie ma potrzeby rzucania się z hmmm. 'negatywną energią' :) W gruncie rzeczy nasze rozmowy i tak nic nie zmienią, hehe.

              > Jak mój facet wykonuje jakieś drobne remonty w domu to go nie
              > porównuję do fachowca! Nie myślę 'Ach gdyby pan Zenek przyszedł to
              > ta listwa byłaby bardziej prosto położona... ehhh ten Zenek to
              > jednak lepszy jest a moje Kochanie to się w ogóle nie stara!
              > Mógłby
              > się trochę wysilić i zrobić to lepiej!'
              Przepraszam, ale włączyłaś chyba tryb 'kobiecej logiki' bo nie czaję ;)

              Jeśli robię remont w domu to najpierw jasno precyzuję sobię cel:
              - albo chcę mieć coś porządnie zrobione i jeśli sam nie mam wystarczającycj kwalifikacji wynajmuję fachowca.
              - albo coś może być zrobione tak sobie a ja się przy tym dowartościuje jako 'męszczyzna, który umie' :)))

              Jeżeli Twoim celem jest pochwalenie facet mimo, że lista jest krzywo przyklejona to spoko ale nie dorabiaj sobie do tego jakiś historii.
              • mujer_bonita Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 27.11.08, 11:28
                songo3000 napisał:
                > Niemniej jednak takie porównanie nie jest na miejscu.

                I właśnie o to mi chodziło :)


                > Przepraszam, ale włączyłaś chyba tryb 'kobiecej logiki' bo nie
                czaję ;)
                >
                > Jeśli robię remont w domu to najpierw jasno precyzuję sobię cel:
                > - albo chcę mieć coś porządnie zrobione i jeśli sam nie mam
                wystarczającycj kwa
                > lifikacji wynajmuję fachowca.
                > - albo coś może być zrobione tak sobie a ja się przy tym
                dowartościuje jako 'mę
                > szczyzna, który umie' :)))

                Chodzi mi o to, żeby nie porównywać efektow pracy fachowca z
                amatorem. Podałeś dobry przykład. Jak chcesz kobiety, która spełni
                na żądanie każdą erotyczną zachciankę, to ożeń się z aktorką porno
                lub prostytutką i utrzymuj ją, żeby mogła 'pracować w domu' ;)
                • axe11 Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 27.11.08, 15:54
                  Co prawda nie moja to dyskusja, ale pozwole sobie sie wtracic, bo to
                  forum dla wszystkich przeciez:P - jak dla mnie to duze przegiecie
                  sprowadzac kobiete, ktora spelnia kazda zachcianke erotyczna, do
                  roli prostytutki czy aktorki porno:/, a moze po prostu sa kobiety -
                  PORZADNE i DAMY, rzecz jasna - ktore po prostu lubia te zabawe? i
                  spelniaja zachcianki, bo same maja z tego frajde, a rownoczesnie
                  czuja sie super porzadne?:)) Jedno drugiemu naprawde nie musi
                  przeczyc, zapewniam Cie:))
        • arronia Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 26.11.08, 21:44
          > I to jest jeden z negatywnych wpływów porno, tak na marginesie.

          I komedii romantycznych. I MTV. I billboardu wpół nagą photoshopową panią za
          oknem. I, i, i, i... Cały świat jest dziś pełny wizerunków (często - sztucznie)
          pięknych kobiet. Nie sama pornografia bombarduje oczy.
          • glamourous Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 26.11.08, 22:24

            arronia napisała:


            > > I to jest jeden z negatywnych wpływów porno, tak na marginesie.
            > I komedii romantycznych. I MTV. I billboardu wpół nagą >photoshopową panią za
            oknem. I, i, i, i... Cały świat jest dziś >pełny wizerunków (często - sztucznie)
            pięknych kobiet. Nie sama >pornografia bombarduje oczy


            Chodzi o to, ze na widok pieknej kobiety jakos tam ubranej (na ulicy, na
            billboradzie, w TV) facet dostanie moze opadu szczeki, ale niekoniecznie
            erekcji. Natomiast na widok golego fajnego cialka (lub jego czesci) moze tej
            erekcji dostac, a to juz z punktu widzenia przecietnej kobiety grubsza postac
            podswiadomie postrzeganej "konkurencji" i o wiele wieksze "zagrozenie". Tak jak
            napisalam w poscie oczko wyzej, winny jest kobiecy gadzi mozg i odruchy
            zakodowane w prehistorii - w interesie kobiety zawsze bylo zazdrosne strzezenie
            juz raz zdobytego samca, co by go inne gole cycki nie skusily i nie przechwycily
            ;-)))
            • songo3000 Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 27.11.08, 00:52
              I w zasadzie tyle w temacie ;) Chociaż na szczęście nie wszystkie babeczki mają tak rozwinięte te atawizmy.
    • axe11 Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 27.11.08, 08:51
      Calkiem uwaznie przeczytalam ten watek, a przynajmniej pierwsze 100
      postwo;). I wiesz co? Zastanawiam sie, czy Twoj maz po prostu nie
      zwrocil uwagi na to, ze Ty nie do konca sie w seksie rozplywasz? Ze
      nie do konca on (maz) potrafi Cie usatysfakcjonowac? Rzucilo mi sie
      oczy Twoje stwierdzenie, ze po tym, jak sie kochaliscie, Ty mu
      wyrzucilas (sic!!!), ze nie zadbal o Ciebie [NIGDY sie nie powinno
      tego robic tak wprost:PPP], a on na to stwierdzil, ze nie widzial,
      abys Ty miala ochote na kontynuacje. Moze w tym sek? Moze ma zal do
      Ciebie, ze jestes za malo dynamiczna/ochocza/nie przejmujesz
      inicjatywy i tak dalej??

      A sprobujze ot tak, znienacka, zaczac go piescic - ustami - wszedze?
      No co Ci szkodzi? Sprobuj. Troche inicjatywy? Przeciez zalezy Ci na
      malzenstwie i mezu? Warto sprobowac wszystkiego? Moze w nim obudzisz
      lwa?;)

      Wydaje mi sie, ze cala ta wielka dyskusja najpierw o Twojej wadze, a
      potem o pornosach, nie ma wiekszego sensu, bo chyba nie tam lezy
      problem. Nie mowie, ze ja mam racje, ale sie zszokowalam
      przeczytawszy, ze najpierw wyzwalas go od 'lozkowych cieniasow', jak
      to ktos ladnie okreslil:P, a niedlugo potem stwierdzilas (po
      napietym okresie, w dodatku gdy on stwierdzil, ze TESKNIL) - ze nie
      zadbal o Ciebie. Daleka jestem od bronienia facetow hehe, ale na to
      naklada mi sie jeszcze Twoje stwierdzenie, ze Ci niedobrze bylo...

      Jak nic to o Twoja seksualnosc tu chodzi i Twoje podejscie do
      erotyki i seksu. Tak ja sobie mysle, a Ty zrob z tym, co chcesz.
      I jeszcze tylko raz zagrzmie, ze mowienie kochankowi, ze jest do
      niczego, nigdy do dobrego nie doprowadzilo.
      • avide Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 27.11.08, 10:49
        Normalnie, aż mi głupio, że sam wcześniej tego nie zauważyłem.
        To ma ręce i nogi Axe.

        Poczócie bycia seksualnym gralem dla swojej partnerki jest uczuciem
        tak niesamowitym, które powoduje, że facet choć zmęczony, choć
        padnięty, potrafi wykrzesać z siebie tą rezerwę energii by zaspokoić
        swoją kochankę.
        To działa na zasadzie czystego egoizmu. Każdy facet jak idzie do
        łóżka z kobietą (pomijam dziwki oraz typ laski na "chwilę"
        przelatywane w kiblu w knajpie), na której mu zależy chce być dla
        niej kochankiem wymarznym. Facetem, który daje jej to co inny nie
        dał, który sprawia, że w łóżku kobieta odlatuje.

        Jeżeli Ty Energooszczędna, nigdy jak to sama stwierdziłaś w łóżku z
        nim się nie zapomniałaś, bardzo możliwe, że Twój facet to zwyczajnie
        czuje. Faceci aż takimi głupkami nie są i też potrafią wyczuć, kiedy
        kobieta (jeżeli nie odstawia teatru oczywiście) odleciała, kiedy
        było ok, a kiedy trzeba o seksie jak najszybciej zapomnieć.

        Jeżeli nie ma tych "odlotów", tej ekscytacji, to z czasem zapał do
        bzykania takiej kobiety dość szybko słabnie. Dlatego właśnie Twojemu
        mężu być może nie chciało się zadbać o Ciebie, bo i tak wiedział, że
        na jakieś szaleństwo nie może liczyć.

        Wiem, o czym piszę, bo mam identyczny przypadek w domu.
        Moja żona do gorących kobiet bynajmniej nie należy. Choć, atrakcyjna
        fizycznie, seksualnie jest kiepsko. Mimo, że seksu specjalnie dużo
        nigdy nie było, od jakiegoś czasu, choć mam ochotę na seks, to
        jednak ochota na bzykanie z nią słabnie w zastraszającym tempie.
        Gdyby nie poziom mojego libido oraz moje podejście do seksu pewnie
        bylibyśmy już dawno takim 1 raz w miesiącu bzykającym się
        małżeństwem. I to nie, dlatego że się opatrzyła. Ja po prostu wiem,
        co i jak będzie, co z siebie wykrzesać a ponad jaki poziom doznań,
        ona się nie wzniesie. No i czasami logiczny bilans zysków i strat
        powoduje że się nie chce wysilać. Na szczęście naturalne ciśnienie w
        pewnych cześciach ciała powoduje ciągłe prawidłowe odruchy ;-)).

        Tak jak kobieta lubi widzieć wijącego się faceta z rozkoszy jak mu
        robi dobrze, tak mężczyźni chcą widzieć, że też potrafią dać to coś
        kobiecie. Sprawić by "odleciała". A ów odlot... się czuje. Jak tego
        nie ma, a partnerzy nie mają naturalnie wysokiego libido, które
        chciał czy nie chciał będą ich pchać do "łóżka" bardzo szybko może
        nastąpić efekt takiego zniechęcenia. I zamiast seksu najpierw
        wybierze się masturbację, a później majsterkowanie ;-))). Żyjąc
        sobie tak jak przyjaciele, bo dzieci, bo rachunki, kredyty itp. Tak
        się chyba właśnie wygasza w sobie libido. Zwłaszcza jak nie ma
        parcia prokreacyjnego. ;-))

        Dlatego czasami wg mnie warto jednak umieć dać partnerowi złudzenie
        gralowatości.

        Wyobraźcie sobie (piszę do kobiet), że wasi faceci, z którymi się
        kochacie, są w łóżku, cisi, rzadko szczytują, a podczas waszych
        pieszczot, patrzą się z uśmiechem, że niby dobrze im ?
        Facet, z natury łatwiejszy w obsłudze dużo bardziej ekspresywnie
        przeżywa seks. Odpowiedzcie sobie na pytanie "Czy to was nie kręci,
        gdy WY, jako jego kochanka doprowadzacie go do takiego stanu, że
        przez chwilę nie wie, co się z nim dzieje ???".

        A teraz pomyślcie, że faceci mają tak samo.
        Avide.
        • glamourous Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 27.11.08, 11:49
          Tez mnie to zafrapowalo, ze kobieta, ktorej po dlugim poscie
          wreszcie udalo sie zaciagnac faceta do lozka nie powie mu nawet po
          tym wyczynie dobrego slowa, tylko od razu KRYTYKUJE. Bo wlasciwie
          jak to, Energooszczedna, wyglada? Facet Cie wreszcie przelecial i
          wyszeptal ze "tesknil", a Ty mu od razu wyjechalas z krytyka, ze nie
          bylo tak jak chcialas, bo sie Toba "nie zajal". Zachecajace to to
          nie jest - no, brak dyplomacji po prostu. Moim zdaniem po takim
          dictum facet nie bedzie skory zeby szybko zafundowac Ci powtorke.
          Przedmowcy powyzej maja racje. On moze Twoje zachowanie odbierac
          jako kastrujace. Jezeli facet wie, ze po seksie - nawet jego zdaniem
          przyjemnym - czeka go tylko krytyka i kwasna mina zony, to
          calkowicie zrozumiale jest, ze nie bedzie skory do igraszek i bedzie
          wolal zaspokoic sie sam. Coz Ci szkodzilo, dla dobra sprawy,
          powiedziec mu "bylo bosko, kochanie, nareszcie" tak na zachete i w
          ramach rozwijania jego motywacji. Moze nastepnym razem lepiej by sie
          postaral. Jezeli jednak zona gnoi faceta, krytykuje jego najczulszy
          punkt, wykazuje roszczeniowa postawe i obnosi niezadowolona mine -
          to jakim cudem on ma jej pragnac???

          A moze Ty w ogole jestes z gatunku takich przesadnie krytycznych
          kobiet? Nie tylko w seksie, ale takze i w codziennym zyciu? Musisz
          sobie zadac to pytanie, bo moze to jest zrodlo niecheci Twojego meza
          do seksu...
          • songo3000 Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 27.11.08, 15:52
            Ja obstawiam jedną rzecz. Energooszczędna (jak i wielu innych na tym forum) zamilknie kiedy trafimy w dziesiątkę :)))
            • axe11 Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 27.11.08, 16:19
              :)))Tez o tym pomyslalam:). No coz, wymiana pogladow tez czegos
              uczy, wiec dla samych siebie tez mozna pogadac:)
              • energooszczedna Jestem 27.11.08, 16:32
                A co mam powiedzieć?Myśle nad tym co piszecie i nad
                sobą.Rzeczywiście w zyciu jestem wymagająca, ale nie uważam tez by
                to,ze bym poudawała jak cudownie mi było cokolwiek zmieniło. Jak
                pisałam od kilku lat jesteśmy razem, a mój mąż nigdy specjalny
                wirtuoz seksualny nie był.Wciąż kocha się ze mną tak samo.A ja bym
                chciała od czasu do czasu chociażby czegoś nowego.Znudziła mnie juz
                pozycja, którą wciąż przerabiam - jeśli wogóle.Kiedy seks inicjuję
                ja , to nie ma żadnych zahamowań, widze po jego reakcjach ,że jest
                fajnie , miło , nieziemsko.Ale ja staram się o jakąs grę wstępną,
                czasem mniej czasem bardziej wyrafinowaną.A on nie.Gra wstępna dla
                niego to strata czasu.Opiera sie ona na tym , że dwarazy złapie
                mnie za piersi , pocałuje w intymne miejsce i heja.A ten ostatni i
                długo oczekiwany raz odbył sie w nocy i był to zwykły seks ,
                pozbawiony jakichkolwiek uczuć.Ciekawe jak byście zareagowali po tak
                długim czasie abstynencji , a duzym libido na fakt ,ze małżonek ,
                tudzież zona obudzą was o 2 w nocy i przez sen niemalże
                przelecą.Następnie dla przwoitości przytulą i dobranoc.No jak????
                • axe11 Re: Jestem 27.11.08, 16:39
                  Jak?:) Alez intymne pytania zadajesz, och. No ale prosze bardzo -
                  cieszylabym sie, ze wreszcie COS i ze mi ulzylo, bo mnie szlag
                  trafia, jak nie kocham sie dluzej niz dzien:))).

                  A moze pogadaj z nim od serca? - tylko bez epitetow!! obejrzyjcie
                  razem fajny filmik?;) nie wiem, jakos czuje pismo nosem, ze nie taki
                  on stracony jeszcze... Chyba to "tesknilem" mnie tak rozczulilo;).

                  Pozdrawiam
                  • energooszczedna Re: Jestem 27.11.08, 16:48
                    Jeśli chodzi o sferę seksualną, to nie da się rozmawiać, bo się
                    denerwuje i krzyczy.Nie wiem dlaczego tak reaguje.Cholera mnie
                    bierze, jak słysze głosy od niektórych,ze jak mogłam powiedzieć,
                    żeby spojrzał na siebie, ,że jest seksualne zero itp.A ja sie pytam
                    dlaczego ja mam ckolwiek udawac i byc miła skoro mój mąż takowy nie
                    jest.Niczego nie udaje, nic nie robi na siłe.Dla dobra sprawy? Phi
                    wiecie gdzie mam taka sprawę? Nie będe sie rposić i nie będe tez
                    niczego udawać.6 lat udawania mi wystarczy.Sfrustrowało mnie to
                    tylko i spowodowało,że i ja zaczęłam mysleć o poszukaniu kogos na
                    jego miejsce, ale że kocham tego aseksualnego faceta to na myslenkiu
                    sie skonczyło.I tyle.
                    • glamourous Re: Jestem 27.11.08, 17:12
                      Wynika z tego, ze trafil Ci sie po prostu facet niskoerotyczny
                      (podzial wg. Aandzi robi na forum kariere :-) i na dobitke jeszcze
                      niskolibidowy (chociaz nie wiemy na pewno, czy tylko w stosunku do
                      Ciebie ma takie niskie libido, czy w ogole). W zestawieniu z
                      wysokolibidowa, lubiaca ten sport oraz spragniona erotyzmu kobieta
                      daje to naprawde niezbyt ciekawy mariaż...

                      I coz tu mozna poradzic? Asem w lozku to on raczej nigdy nie bedzie
                      i to najprawdopodobniej z zadna kobieta...

                      Ale dziwna byla IMO troche ta jego nocna "napasc" na Ciebie. Wyglada
                      rzeczywiscie na to, ze podniecil go jakis sen erotyczny, skoro Cie
                      tak wzial na wpol spiaco... Hmmmm, rozumiem Cie i Twoje mieszane
                      uczucia, bo takiego seksu nie mozna chyba brac w Waszym przypadku za
                      dobra monete i zapowiedz zmian. Faktycznie moglas miec wrazenie, ze
                      jego napalenie przyszlo "z zewnatrz", a nie bylo skierowane - jak
                      mozna byloby sobie zyczyc po tak dlugiej abstynencji - do Ciebie i
                      na Ciebie... Rozumiem Twoje rozgoryczenie, ale jezeli zalezy Ci na
                      tym zwiazku, to trzeba bylo moze skomentowac to bardziej
                      dyplomatycznie i zachecajaco... Nie mozna tak faceta kasowac. Czasem
                      dla dobra sprawy trzeba sie ugryzc w jezyk, choc bardzo
                      swierzbi......
                      • energooszczedna Ale z drugiej strony 27.11.08, 17:18
                        powiedział-"tak tęskniłem"....
                    • red_darshan Re: Jestem 27.11.08, 17:25
                      energooszczedna napisała:

                      > Sfrustrowało mnie to tylko i spowodowało,że i ja zaczęłam mysleć o
                      > poszukaniu kogos na jego miejsce, ale że kocham tego aseksualnego
                      > faceta to na myslenkiu sie skonczyło.I tyle.

                      Życzę Wam jak najlepiej. Obyście znaleźli do siebie drogę. Jednak
                      wiem, że długotrwała, pogłębiająca się frustracja potrafi zniszczyć
                      nawet silne uczucie. Bo przecież nie chodzi tylko o seks, ale też o
                      to, czy czujesz się kobietą. Czy czujesz, że jesteś dla męża
                      atrakcyjna i przez niego pożądana. Czy czujesz się dla niego ważna.
                      Jeśli nie, to jak będziesz postrzegać samą siebie w tym związku?
            • axe11 Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 27.11.08, 17:12
              Nie chce byc czepliwa, ale dlaczego raz mowisz, ze masz 73kg, a raz
              (w pierwszym poscie) - ze 76kg?
              • energooszczedna Re: 30 lat i 33 brak seksu czy to moja wina? 27.11.08, 17:15
                axe11 napisał:
                Nie chce byc czepliwa, ale dlaczego raz mowisz, ze masz 73kg, a raz
                > (w pierwszym poscie) - ze 76kg?

                Zwykła pomyłka.W dniu slubu wazyłam 70 kg, teraz 73 kg, a w ciąży
                106 kg.Zwyczajna pomyłka.
                • axe11 Avide do tablicy prosze;) 27.11.08, 18:08
                  Taa, tylko tak sie sklada, ze to Avide pierwszy napisal o tym, ze
                  wazysz 73kg - Ty po prostu to podchwycilas.

                  Nudzi Ci sie i jajka sobie z ludzi robisz albo Avide jest z Toba w
                  zmowie;>> - to moja teoria spiskowa. Ale gratulacje - tyle postow,
                  ludzie sie przejeli sprawa;).

                  P.S. Wersja z Avide jakos mnie nie przekonuje, powiem szczerze:DDDD
                  • energooszczedna Jesteś niemożliwa 27.11.08, 19:24
                    Mam gdzies ilośc postów i to do tego wiekszość nie na temat.mam
                    problem, a ty jak chcesz to sobie wierz, jak nie to nie zabieraj
                    głosu , bo za kazdym razem mam nadzieje cos mądrego przeczytać i
                    zastanowic , a w zamian tego głupio sie tłumaczę.Płytka z ciebie
                    osoba jak z całego mojego problemu wyłapałas jedynie niefortunną
                    pomyłkę.Przykro mi. A ważę dokładnie 73 200 zadowolona (y)? I gdybyś
                    potrafił (a) czytac ze zrozumieniem i wiekszośc częśc chocby postów
                    może bys zrozumiał (a) o co mi chodzi.
                    • axe11 Re: Jesteś niemożliwa 27.11.08, 19:45
                      Hmm, tak sie sklada, ze juz wczesniej Ci odpisalam, jesli tego nie
                      zauwazylas, co wiecej - nawet mi odpisalas. Obrazanie mnie - no tak,
                      to tez jest sposob na odpowiedz. A zabierac glosu w tym watku wiecej
                      nie bede, bo mnie pyszczenie nie bawi. Tym bardziej, jesli tego
                      kogos nie znam.
                      A tak na marginesie - dobrze wiesz, ze ja bylam po prostu
                      spostrzegawcza, ot co. No i nie lubie, jak ktos chce mnie wkrecic, a
                      sorry, takie w ktoryms momencie zaczelam odnosic wrazenie.
                      • nadrugiemiania Ech tam 27.11.08, 20:00
                        Nie obraziłam cie ani jednym słowem i nie jestem trolem. Ot co , mam
                        taki problem i już. Nie wkręcam nikogo.I na tym koniec
                        kropka.Wiem,że mi napisałas i tez ci odpisałam, ale przepraszam to
                        ty raczej mnie obrażasz , mówiąc ,że oszukuję. Koniec , kropka.
                      • nadrugiemiania Upsssssssss 27.11.08, 20:04
                        Nie przelogowalam się.Pisze też na innym forum o innych sprawach i
                        tam korzystam z innego niku.Przepraszam. tu jestem energooszczędna.
                        • fanny Re: Upsssssssss 28.11.08, 18:59
                          nadrugiemiania napisała:

                          > Nie przelogowalam się.Pisze też na innym forum o innych sprawach i
                          > tam korzystam z innego niku.Przepraszam. tu jestem energooszczędna.

                          Zmien sobie kolor forum w ustawieniach na tym drugim loginie i nie bedziesz sie mylic :)

                          f.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka