femme.fatale1978
16.12.08, 14:28
Przykład z życia wzięty – były facet mojej przyjaciółki. 38 lat, przystojny,
wykształcony, kierownicze stanowisko, zamożny i.... ciągle singiel! Wszystkie
jego związki rozpadały się w chwili, gdy partnerki dowiadywały się o jego
preferencjach seksualnych. Seks tradycyjny mało go kręci. Pełną satysfakcję
osiąga dopiero wtedy, gdy jest naprawdę ostro – wiązanie, lightowe uderzenia,
poniżanie, liny, pejcze – krótko mówiąc BDSM. W momencie gdy pokazuje swoją
prawdziwą twarz, kobiety od niego uciekają. Nawet te, które lubią takie
zabawy, po pewnym czasie mają dość.
Po wielu rozstaniach zmienił więc taktykę i przestał się ujawniać. Ze stałą
partnerką kocha się tradycyjne, a raz na jakiś czas korzysta z usług
prostytutki, która zaspokaja naturalne jego potrzeby.
Kilka miesięcy temu ożenił się z dziewczyną dużo młodszą od niego. Oczywiście
nie ma zamiaru wprowadzać jej w swoje mroczne erotyczne życie, boi się że ją
straci. Chce mieć z nią prawdziwą rodzinę, dzieci, na emeryturze razem
siedzieć na ławeczce w parku itd.
Wielu z was powie, że to nieuczciwe wobec tej kobiety lecz z drugiej strony,
gdyby był uczciwy, większych szans na szczęście rodzinne by nie miał.
Ludzie posiadający nietypowe upodobania seksualne (biseksualizm, BDSM,
transwestytyzm itp.) mają ogromny problem by trafić na osobę, która ich gusta
akceptuje i podziela.
Czy w takiej sytuacji:
- powinni już na początku znajomości wyjawić partnerowi swoje preferencje
seksualne?
- powinni z tym poczekać aż się związek rozwinie i powoli wprowadzać partnera
w swój nietypowy świat?
- a może lepiej nie ryzykować i ujawniać się wcale?