12.01.09, 17:09
Rozmowa na innym forum natchnęła mnie dziś do rozważań, wcale zresztą dla mnie
nie nowych, ale dopiero dziś spisanych :-)

ju.blox.pl/2009/01/Cialo.html
Jak jest u Was? Obserwujecie na sobie zmiany? Jak się z nimi czujecie?
Godzicie się z nimi? Jak korelują z rozwojem Waszej seksualności? Jak wygląda
Wasz stosunek do tych zmian u partnerów/partnerek? Czy naprawdę cellulitis czy
jakaś oponka tu i ówdzie są zniechęcające?

Ja nie mam jeszcze okazji obserwować poważnych zmian ani na sobie, ani na
partnerze, ale jakieś tam drobne zachodzą. Te małe zmarszczki wokół oczu
lubego, których trzy lata temu jeszcze nie widziałam, budzą raczej moje
rozczulenie, ale czy to tak działa ciągle? Ciekawi mnie to.
Obserwuj wątek
    • glamourous Re: zmiany 12.01.09, 17:45
      uffff, odetchnelam z ulga, bo juz myslalam, ze zalozylas
      watek "zmiany" zeby poinformowac nas o jakichs (tfu, na psa urok!)
      zmianach w zyciu ;-)
      Tez sie zastanawiam, jak to dziala. Moj maz poki co nie sypie sie mi
      sie w oczach, nie tyje, nie siwieje tudziez sie nie marszczy - choc
      zdaje sobie sprawe ze latek mu nie ubywa. Bardziej zastanawiam sie
      nad soba i wlasna ewolucja. Jak bedzie reagowal na nia facet w miare
      niebezpiecznego zblizania sie do midlife crisiu? Bo przeciez dbanie
      o siebie swoja droga, ale z czasem kobieta traci swoja dawna
      swiezosc i robi sie tak, ze milosc miloscia, ale biologia biologia i
      na brak porywow serca (to mial byc eufemizm na srodkowa czesc
      ciala ;-) facetowi trudno cokolwiek poradzic...
      Chociaz ja akurat mysle, ze tutaj nie tyle oponka na brzuchu czy
      zmarszczka maja kluczowe znaczenie, ile ogolny uplyw czasu w zwiazku
      i zwiazane z tym stepienie zmyslow na dlugoletniego partnera/ke...
      • eeela Re: zmiany 12.01.09, 20:07
        Ech, jeszcze nie czas na wszelkie inne zmiany, poza zmiana swojego stosunku do
        pisania pracy, bo przeciez pora wreszcie zmienic swoj status wiecznej studentki ;-)

        Stepienie zmyslow stepieniem zmyslow, a narastajace niedoskonalosci
        narastajacymi niedoskonalosciami. Niestety, wspolpracuja ze soba, ale sa
        odrebnymi zjawiskami - i zastanawia mnie, czy niezaleznymi. Czy nabieranie
        niedoskonalosci sprzyja szybszemu stepieniu zmyslow?
        Zastrzegam, ze mowie o nabieraniu niedoskonalosci zwyklych, nie o chorobliwym
        roztyciu sie czy o zapominaniu uzywania mydla - ale to chyba oczywiste.
    • eudajmonika Re: zmiany 12.01.09, 18:05
      Zmiana jest jedna - po tych nastu latach zamiast motylich łechtaczy w żołądku czuję motyle skrzydła na plecach, I jest mi z tym cudownie po prostu :-).

      Jeśli chodzi o wygląd, to choć masa pozostała ta sama co w wieku lat 18, to ciężar przemieścił się w inne, mniej pożądane rejony, więc od pewnego czasu znów częściej uprawiamy sport niż seks.
      Przy czym piękne jest to, że proporcje pozostają takie same :-D.
    • sagittka Re: zmiany 12.01.09, 18:27
      Przypomnę niedawny wątek o ocenie partnera po latach:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=87733276&a=87733276
      Co do zmian, to widzę je, jest mi żal dawnej świetności :),
      zazdroszczę mężowi, że u niego starzenie przebiega wolniej i uczę
      się akceptacji tego czasem bolesnego procesu jakim jest starzenie
      się.

      Co do seksualności związku, to na razie myślę że zmienia się ona
      głównie w stosunku do stażu związku, a nie fizyczności partnerów
      (która jeszcze nie stanowi u nas problemu, bo mąż jest sprawny
      seksualnie, a ja jestem jeszcze całkiem apetyczna).
      • eeela Re: zmiany 12.01.09, 20:02
        Watek pamietam, ale czulam sie nim nie w pelni usatysfakcjonowana ;-)
        Chcialabym wiedziec wiecej, jak to wyglada w odczuciu innych - i nie tylko wobec
        partnera, ale wlasnie wobec samego siebie.
        • glamourous Re: zmiany 12.01.09, 20:51
          eeela napisała:

          > Chcialabym wiedziec wiecej, jak to wyglada w odczuciu innych - i nie tylko
          wobec partnera, ale wlasnie wobec samego siebie.

          Wlasnie, wydaje mi sie, ze to raczej ja bede miala sklonnosc do przejmowania sie
          moimi rosnacych z wiekiem niedoskonalosciami, niz moj partner. On bowiem
          zupelnie nie jest perfekcjonista, wzrokowiec tez z niego sredni. Ja za to
          perfekcjonizm i wzrokowosc mam rozwinieta bardzo, zwlaszcza w stosunku do siebie
          samej. Taki moj ogolny nieszkodliwy narcyzm sie tu klania. Poza tym jest ogolna
          tendencja, ze atrakcyjne kobiety gorzej znosza uplywa czasu niz takie, ktore
          maja wlasny fizis w nosie. No, moze wyjatkiem jest tutaj Anna Dymna, ktora ponoc
          odetchnela z ulga, kiedy nabyta tusza zamknela w jej zyciu rozdzial uroczego
          kociaka i symbolu seksu.

          Tak sobie mysle, ze na szczescie macierzynstwo (oraz inne, rownolegle do
          milosnej, plaszczyzny zycia typu zainteresowania, podroze itp) przesuwa troche
          ten srodek ciezkosci, wiec nawet jezeli pewnego dnia nikt juz sie nie obejrzy za
          mna na ulicy czy na plazy, to nadal bede sie spelniala jako mama i kobieta a
          pozniej babcia. Mam nadzieje, ze sie nie myle i ze nie zlapie kiedys
          postmenopauzalnej depresji, ktora zagoni mnie biegiem do chirurga plastyka na
          kompletny lifting twarzy i ciala ;-)
          • eeela Re: zmiany 13.01.09, 21:39
            > Tak sobie mysle, ze na szczescie macierzynstwo (oraz inne, rownolegle do
            > milosnej, plaszczyzny zycia typu zainteresowania, podroze itp) przesuwa troche
            > ten srodek ciezkosci,

            Też mi się tak wydaje, to znaczy tak to widzę po znanych mi kobietach, które są
            matkami. Nie znaczy to, że nie zależy im już na wyglądzie, tylko właśnie
            następuje przesunięcie intensywności zainteresowań na inne płaszczyzny. Losy i
            interesy dzieci stają się bardziej zaprzątające niż cellulitis :-)
    • gacusia1 Re: zmiany 13.01.09, 01:13
      My oboje z mezem sie ciut "powiekszylismy" i na cale szczescie
      oboje. Wiem,ze on zdecydowanie woli takie szczuplaczki no i ja tez z
      reszta ,-))) No ale jak sie nie ma co sie lubi to sie lubi,co sie ma
      no nie?
      • cyklista6 Re: zmiany 13.01.09, 11:57
        A ja powiem, że z mojej męskiej perspektywy i ponad 40 lat na karku, zupełnie mi
        nie przeszkadza, że ciało mojej żony nie jest takie jakie było kiedyś. Bardzo,
        ale to bardzo mnie irytuje oczekiwanie perfekcji które ona w sobie pielęgnuje -
        bo to rodzi tylko frustracje. Ja też mam większy brzuszek niż bym chciał,
        mięśnie nie tak mocne jak kiedyś a i erekcja pewnie kiedyś bywała lepsza. No i
        mam świadomość, że lepiej - to już było. Tym bardziej mam ochotę 'carpe diem' -
        natomiast ona niestety nie.
        • bi_chetny Re: zmiany 13.01.09, 12:56
          na szczęscie mam dobre geny i dzięki temu wyglądam tak z 10 lat młodziej niż mam
          [po babci i mamie :)]. Mimo to widzę jakieś tam zmarszczki, więcej tłuszczu na
          boczkach i zamierzam to zmienić [boczki oczywiście]. Co do kobiet, to uważam że
          w każdym wieku są atrakcyjne :)
          • eeela Re: zmiany 13.01.09, 13:31
            Co do kobiet, to uważam że
            > w każdym wieku są atrakcyjne :)

            Ja też mam w sumie podobne odczucia, ale ja jestem kobietą :-) Ale też cała
            sprawa obchodzi mnie w niejako szerszym zakresie: nie myślę tylko o spadku oceny
            seksualności i jej cielesnych walorów, ale o stopniowo narastającej zawodności
            całego ciała: pierś więdnie, włos siwieje, ale też i serce łomocze, a w krzyżu
            strzyka. Smutno mi, że z czasem nasze ciało, które mogło pokonywać wiele
            przeszkód, nagle samo staje się przeszkodą - ociężałą skorupą, która hamuje
            naszą aktywność.
            • bi_chetny Re: zmiany 13.01.09, 13:34
              niestety nadchodzi w życiu moment, kiedy jesteś dwudziestoparolatkiem w ciele
              starca. takie życie. najbardziej nie trawię prób oszukiwania czasu i sztuczne
              odmładzanie typu mini na udach 50latki :)
              • songo3000 Re: zmiany 13.01.09, 21:12
                Tinie Turner wybaczamy ;)
                • twardycukierek Re: zmiany 13.01.09, 22:05
                  To było takie miłe z Twojej strony! :D
                  • songo3000 Re: zmiany 14.01.09, 23:57
                    Czasami mi się wymsknie ale pilnuję się, pilnuję ;)
                    • twardycukierek Re: zmiany 15.01.09, 15:12
                      Obiecales byc soba! :D
                      • songo3000 Re: zmiany 15.01.09, 16:32
                        Mam złożoną osobowość :P
                        • twardycukierek Re: zmiany 15.01.09, 20:40
                          Nie pozwól dobrej stronie wygrać :)
            • sad-man Re: zmiany 14.01.09, 00:21
              hm.... mamy tu (n tym forum) jakieś swoje problemy, ale czym one są w obliczu
              naprawdę poważnych - chorób i śmierci. Ostatnio sporo tego widziałem wśród
              bliskich znajomych. Gdy odpada z gry ktoś w wieku 20+ czy 30+, wtedy pukam się w
              czoło i mówię sobie: "I co z tego, że żona znowu mi nie dała?"
              Jakbym dostał na piśmie, że umrę cicho we śnie w wieku 70-75 lat, już ani razu
              nie poskarżyłbym się, że mam za mało seksu (nie licząc allenowskich treningów w
              samotności).
    • dzidzia1975 Re: zmiany 13.01.09, 13:56
      dla mnie te przybywające lata to...nic tylko stres, dążenie do
      doskonałości- nadal:( wieczna dieta i wiążące sie z tym problemy
      natury psychicznej(tzn. nerwy, słaba samoocena, ciągła krytyka samej
      siebie...)duzo by tu pisać... wiem że to jest "chore" z mojej strony
      ale...jestem bezsilna wobec samej siebie, tym bardziej ze mam
      młodszego męża(sporo) i nadal chce byc dla niego ta "naj", on nie
      jest jakis tam wymagający,sam dba o siebie tyle ile powinien-ma
      super geny wiec nie tyje, starzeje sie bardzo powoli, fakt- lubi
      szczupłe, zadbane kobiety...ech co ja mam tu pisac, wydaje mi sie,
      że to ja mam z tym ogromny problem...a póki co mój mąż nadal chce
      mnie taka jaka jestem mimo tych paru zmarszczek czy fałdek po
      dziecku tu i ówdzie...przytuli mnie, pogłaszcze...choc sex jest inny
      dojrzalszy i nie taki namietny-zwariowany jak kiedys...
      • cyklista6 Re: zmiany 13.01.09, 14:43
        No właśnie, i kiedy on Ciebie zapewnia że Twoje ciało nadal mu się podoba to Ty
        i tak w tyle głowy mówisz sobie "a ja i tak swoje wiem, i wiem że ci się już tak
        nie podobam". Moja żona ma tak samo i jestem bezsilny. Choćbym powtarzał sto
        razy dziennie i przynosił kwiaty, szeptał zaklęcia u stóp, donosił wino albo
        ciepłą herbatę, zachwycał się jej ciałem - i tak nie wierzy. Już się poddałem.

        Jedyne co próbuję, to nie dopuścić aby nasza córka miała takie samo niskie
        poczucie wartości. Czy to nie jest jakaś wada w naszej kulturze, która sprawia
        że dziewczynki muszą być perfekcyjne i to im zostaje na całe życie?
        • kachna79 Re: zmiany 13.01.09, 14:46
          Moja matka całe życie się odchudza i trąbi o tym wszem i wobec. W
          takich warunkach trudno o zdrowe spojrzenie na własne ciało - ale ja
          się nie daję:)
          • beem3 Re: zmiany 13.01.09, 15:02
            trąbienie wszem i wobec a rzeczywiste odchudzanie,to 2 rózne
            sprawy ;))

            ja się nie odchudzałam jeszcze nigdy,być może będzie mi to potrzebne
            niebawem-po drugim porodzie-się okaże ;)

            moje spojrzenie na starzenie moje i mojego męża jest z
            deka "wypaczone"-mój mąż ma dobre genyjakoś specjalnie nie widać po
            nim upływu czasu,choć jeszcze młodzi jesteśmy;) , ja mam gorzej
            ...kiedyś mąż sobie "skoczył w bok"-nie wiem,czy tamta
            młodsza,ładniejsza,zgrabniejsza-no coś go w tamtą stronę pociągło
            (skromnie wykluczam inteligencje ;P) a ja dbam o swoje ciało jak
            mogę.Robię to dla siebie,nie dla niego-będzie miał zostać ze mna,to
            zostanie

            Czy dla panów kobieta po "przejściach"-w sensie na jej ciele widać
            upływ czasu,to już gorsza kategoria? KObieta,kochana żonka wiadomo
            nie,ale kobieta wolna?
            • cyklista6 Re: zmiany 13.01.09, 17:13
              > Czy dla panów kobieta po "przejściach"-w sensie na jej ciele widać
              > upływ czasu,to już gorsza kategoria? KObieta,kochana żonka wiadomo
              > nie,ale kobieta wolna?

              Mogę mówić tylko za siebie - do pewnych, dość daleko idących granic, kobieta po
              której już widać upływ czasu nie jest gorszą kategorią. Zależy jak się ubiera,
              jak się zachowuje, czy umie to odpowiednio "sprzedać" - nawet kobiety po 50 czy
              60 mogą być atrakcyjne w taki sposób, że ja (facet po 40) to widzę i odczuwam.
              Przede wszystkim musi być inteligentna i taka, która nie odmładza się na siłę i
              nie robi z tego jakiejś obsesji.

              Te granice akceptowalności u mnie się oczywiście przesuwają - kiedy miałem lat
              dwadzieścia parę, to kobiety po 40 mnie nie interesowały. A dzisiaj z większą
              przyjemnością patrzę na zadbaną pięćdziesiątkę niż na apetyczną dwudziestkę. Ta
              pierwsza zasługuje na szacunek skoro jest nadal zadbana i atrakcyjna, ta druga
              musi się więcej napracować aby na szacuneczek zasłużyć :)
              • beem3 Re: zmiany 15.01.09, 14:24
                b.miłe :))
                i ja szanuje panów po 40-tce za ...całokształt :))
            • krzysztof-lis Re: zmiany 15.01.09, 13:01
              > Czy dla panów kobieta po "przejściach"-w sensie na jej ciele widać
              > upływ czasu,to już gorsza kategoria? KObieta,kochana żonka wiadomo
              > nie,ale kobieta wolna?

              1) Dlaczego wiadomo, że żonka to nie? ;)
              2) Kobieta wolna "po przejściach" pod względem atrakcyjności fizycznej jest na
              pewno w niższej kategorii niż kobieta wolna "przed przejściami". Uroda to tylko
              jeden z czynników, więc często niedoskonałości w tej sferze kobiety "po
              przejściach" rekompensują innymi walorami.
              • beem3 Re: zmiany 15.01.09, 14:21
                1) napisałam 'kochana' żonka- jak kochana to wałeczek tu i ówdzie
                nie robi róznicy ;)

                2)niedoskonałości w tej sferze kobiety "po
                > przejściach" rekompensują innymi walorami. ...> nooo,się WIE :D
                ale dla wzrokowca spalona na pierwszej linii ;)))
    • aandzia43 Re: zmiany 13.01.09, 22:36
      Cóż tu można powiedzieć. Za Brassensem powiem tak:

      "Jest okrutny, jest małomówny, a jego żywioł to czasu bieg.
      Nosi piękne imię Saturna. Ostrożnie z nim. On bowiem JEST.

      Stąpa cicho, chód ma bezgłośny. Jak nocny złodziej, zwrot losu zły.
      Z nudów róży zasusza pąki, by zabić czas, by ukraść dni.

      I ty najdroższa kiedyś zapłacisz na każdy miesiąc, za każdy rok.
      Zmierzchem skóry i szronem białym na włosach twych i drżeniem rąk

      Starzy poeci już dawno spisali występki jego i każdy grzech.
      Dzis uśmiechy ślą nam z oddali, bo próżny bunt, bo na nic gniew.

      Wejdźmy razem moja najdroższa w rozkoszy ogród i w czuły sad.
      Wejdźmy w miłość, jak gdyby wiosna na zawsze już tu miała trwać

      Niech zazdrości gestów i spojrzeń, zamyśleń, snów i pośpiechu rąk.
      Niech wie Saturn, że nikt nie może już zabrać ich nam. Nawet On."


      Co prawda Saturn nas w końcu i tak dopadnie, ale zawsze wcześniej
      możemy go wkurwić ignorując dziada. Więc wejdźmy razem moja
      najdroższa/y w rozkoszy ogród, bo tam czas nie istnieje. Naprawdę.
      Amen.
    • sad-man Re: zmiany 14.01.09, 00:13
      Wiek Chrystusowy już za nami, starzejemy się powoli, ale nie przypominam sobie,
      bym kiedykolwiek spojrzał na nią inaczej niż z pożądaniem / uwielbieniem /
      tkliwością / czułością / itp.
      Oczywiście nie gwarantuję, jak to będzie w latach 30. czy 40. naszego wieku, ale
      na razie - jest OK. Tylko ta ilość...
    • kachna79 Re: zmiany 14.01.09, 07:24
      O tym, że mój Mąż jest dla mnie z czasem coraz bardziej interesujący
      pisałam w cytowanym niżej wątku.
      Natomiast jak to jest ze mną? Z wiekiem czuję się coraz lepiej w
      swoim ciele. Ja chyba mentalnie od dawna jestem 30-tką (w tym roku
      kończę 30 lat). Jakoś podświadomie zawsze czułam, że dla kobiety
      życie zaczyna się po 30-tce i u mnie się to sprawdza. Tyle, że moje
      poczucie własnej wartości zawsze wynikało z samorealizacji i powiem
      szczerze: właściwie od dziecka mam poczucie, że bardziej
      interesujący jest mój intelekt niż ciało. I to nie dlatego, że mam
      kompleksy na punkcie wyglądu - to raczej wynika z faktu, że w rozwój
      intelektualny i duchowy włożyłam o wiele więcej wysiłku:) (doktorat
      i inne). Natomiast co do zmian w wyglądzie zewnętrznym: jak już
      kilka osób tu deklarowało ja również mam dobre geny - przynajmniej
      na razie wiele osób ujmuje mi lat, ale u kobiet taka sytuacja chyba
      nie trwa długo.
      Do zmarszczek, które pewnie już się pojawiają mam obojętny stosunek
      natomiast boję się problemów zdrowotnych, które z czasem sie
      wystąpią. Próbkę tego miałam w ciąży: problemy z zawiązaniem
      własnych butów są frustrujące:)
    • ajka66 do cyklisty 6 14.01.09, 08:50
      Nie mogę się oprzeć, aby nie napisać:
      Co za dojrzałość i mądrość wypowiedzi - wszystkich!!!.
      Od dziś jestem Twoją "fanką".
      pzdr
      • felicia.3 Re: do cyklisty 6 14.01.09, 14:50
        Dokladnie tak samo jak pisze cyklista6.Wiek i wyglad nie ma znaczenia.Wazny jest
        zwiazek emocjonalny.Moj maz nawet siwy i z brzuszkiem mnie kreci.Ja jego tez
        pomimo niedoskonalosci.Milosc po prostu:)
        • cyklista6 Re: do cyklisty 6 15.01.09, 09:13
          Miło mi, że się ze mną zgadzacie :-)

          A czy oglądacie taki program w 'tvn style' pt. 'jak dobrze wyglądać nago'? Facet
          przerabia Angielki w średnim wieku w taki sposób, że zaczynają się akceptować i
          wtedy od razu stają się piękne. Te przemiany są naprawdę fantastyczne.

          Piękne kobiety to te, które się czują piękne i dają to odczuć, które akceptują
          swoje niedoskonałości. Te doskonałe wcale piękne nie są.
          • anula36 Re: do cyklisty 6 15.01.09, 18:04
            mnie sie w tym programie najbardziej podoba to ustawianie w rzadku, z ktorego wynika ze uwazane przez kobiete za monstrualne czesci ciala sa po prostu przecietne:) A czasem nawet mniejsze niz przecietne.
          • anais_nin666 Re: do cyklisty 6 15.01.09, 21:05
            Piękne kobiety to te, które się czują piękne i dają to odczuć, które akceptują
            swoje niedoskonałości. Te doskonałe wcale piękne nie są.

            No nie przesadzajmy:) Doskonałe też pieknymi są, choć najwięcej seksu jest w
            kobietach lubiących i akceptujących siebie. Nawet z wałeczkami, oponkami,
            niemałymi pupami. Zadbane ciało, w którym się super czujemy - nawet to średnio
            doskonale - jest sexy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka