Dodaj do ulubionych

Pozew rozwodowy - pytanie

13.01.09, 17:24
Mam właśnie przed oczami wzór pozwu rozwodowego. Bez orzekania o winie bo po
co płacić drożej i na dodatek się szarpać.
Pytanie: czy w uzasadnieniu mogę wpisać min: "żona mnie nie kocha i od roku
odmawia notorycznie współżycia seksualnego"? Czy w Polsce jest to
wystarczający powód formalny do rozwiązania małżeństwa?

Obserwuj wątek
    • caline-czka78 Re: Pozew rozwodowy - pytanie 13.01.09, 20:26
      jesli bez orzekania o winie to moze znajdz sobie inny powod np.wygasniecie
      uczucia,brak wspolnych zainteresowan chy cos w tym stylu
      • gacusia1 Ale po co klamac? n/t 13.01.09, 20:39

    • gacusia1 Tak 13.01.09, 20:38
      To zdecydowanie wystarczy. Na mojej pierwszej sprawie o rozwod
      wlasnie pierwsze pytanie pani sedzi bylo o to jak wyglada nasze
      pozycie,kiedy kochalismy sie ostatni raz. Dodam,ze moj pozew byl z
      winy malza,po pol roku szarpaniny odpuscilam(psychicznie nie dalam
      rady) i zmienilam na bez orzekania o winie(wina nie byl brak
      wspolzycia).
    • lilyrush Re: Pozew rozwodowy - pytanie 13.01.09, 21:05
      Brak więzi psychicznej, fizycznej i gospodarczej. Trwały rozkład pożycia, nie
      wiadomo dlaczego u nas oznaczający pól roku.
      Ale sugeruje dodać coś oprócz braku seksu, bo to będzie szarpanina i nieprzyjemnie
    • sad-man Re: Pozew rozwodowy - pytanie 13.01.09, 23:52
      To, czy bez orzekania o winie, to się zastanów. Oboje jesteście co do tego
      zgodni? Bo nieraz ludzie niby się zgadzają, a potem w sądzie i tak do gardeł
      sobie skaczą... Znasz skutki prawne rozwodu z winą i bez???
      Tak, "rozkład pożycia" to wystarczający powód.
      Ja osobiście wybrałem opcję z orzekaniem o winie i mam w szufladzie papier
      rozwodowy "z wyłącznej winy żony".
      Bo to zła kobieta była.
      • justy.na80 Re: Pozew rozwodowy - pytanie 14.01.09, 17:52
        sad-man napisał:

        > Ja osobiście wybrałem opcję z orzekaniem o winie i mam w
        szufladzie papier
        > rozwodowy "z wyłącznej winy żony".

        I teraz masz na pismie udokumentowane i sadownie poswiadczone, ze
        jestes rogaczem :p
        • sad-man Re: Pozew rozwodowy - pytanie 14.01.09, 20:26
          Ona też ma na piśmie, kim jest. A ja śpię spokojnie, bez obaw, że jak się np.
          połamie na nartach, wystąpi o alimenty...
    • bcde Re: Pozew rozwodowy - pytanie 14.01.09, 01:44
      Brak pożycia fizycznego nie jest samodzielnie wystarczającym powodem
      do rozwodu. Przesłanką rozwodu jest trwały i zupełny rozkład pożycia
      we wszystkich jego przejawach. Liczy się nie tylko brak więzi
      fizycznej, ale także gospodarczej i uczuciowej. Dlatego w pozwie nie
      ograniczaj się tylko do braku seksu, ale wyjaśnij, że jest to jeden
      z istotnych powodów wygaśnięcia innych więzi. Możesz dodać różnice
      charakterów, oziębłość z jej strony, brak zainteresowania tobą i
      twoim życiem itp., sam wiesz najlepiej jak między wami jest.
      Oczywiście dla dobra sprawy rozwodowej powinieneś odsunąć się od
      żony, przede wszystkim przestać z nią spać.
      • pocomitakazona Re: Pozew rozwodowy - pytanie 14.01.09, 12:35
        bcde napisał:

        > oziębłość z jej strony, brak zainteresowania tobą i
        > twoim życiem itp., sam wiesz najlepiej jak między wami jest.
        > Oczywiście dla dobra sprawy rozwodowej powinieneś odsunąć się od
        > żony, przede wszystkim przestać z nią spać.

        Śpię w drugim pokoju. Żona natomiast śpi z 4 letnim dzieckiem w naszym
        małżeńskim łożu. Kiedy jeszcze chciałem ratować to małżeństwo postawiłem
        ultimatum: kupujemy osobne łóżko dla dziecka i śpimy razem. Nic z tego nie
        wyszło, ona nie czuła takiej potrzeby, taki stan jej zwyczajnie pasował.
        Już ponad rok temu (jak ten czas leci) podejrzewałem, że z jej uczuciami jest
        coś nie tak. Zmyliło mnie jednak to, że seks bywał.

        Kilka miesięcy temu zacząłem naciskać i wypytywać, dlaczego jest taka zimna,
        obojętna, nie uśmiecha się do mnie, nie przytula się, nie interesują jej moje
        sprawy? Odpowiedziała, że faktycznie jest w niej ta obojętność. Po kolejnych
        rozmowach wyznała, że jej uczucia do mnie "po prostu" wygasły.

        Kilka dni temu zaproponowałem aby pociągnęła w takim razie sprawę do końca i
        złożyła pozew rozwodowy. Odmówiła. Stwierdziła, że chce dać nam szansę. Jej
        czyny i zachowanie wobec mnie, podczas owej "szansy" wcale się nie zmieniły. Jej
        zwyczajnie pasuje stan obecny, który dla mnie jest nie do zniesienia.
        Widzę, że to ja będę się musiał pofatygować z tym pozwem. To lepiej dla mnie czy
        gorzej od strony formalnej?

        Sytuacja u mnie jest identyczna jak w większości przypadków o jakich czytałem na
        forum. A dokładnie opisane powyżej zachowanie żon jest zawsze identyczne przed
        końcem małżeństwa. Ten schemat powtarza się tak często, że aż w oczy szczypie.
        Rozsądek mi podpowiada, że już nic z tego małżeństwa nie będzie. Lektura forum
        tylko mnie w tym utwierdziła.
        Jednak od kilku dni się waham z tym złożeniem pozwu. Moje uczucia do żony wciąż
        są żywe po kilkunastu latach związku. Na dodatek przeraża mnie wizja
        weekendowego tatusia i brak obcowania na co dzień z ukochaną córeczką.

        Czy jest jakaś nadzieja (hehe, matką głupich) na uratowanie tego związku? Czy
        zostaje tylko zacisnąć zęby i śmigać do sądu z tym cholernym pozwem?
        Znacie jakieś przypadki wyjścia na prostą i powrotu do małżeńskiej sielanki w
        podobnych przypadkach?


        • krzysztof-lis Re: Pozew rozwodowy - pytanie 14.01.09, 13:08
          > Czy jest jakaś nadzieja (hehe, matką głupich) na uratowanie tego
          > związku? Czy zostaje tylko zacisnąć zęby i śmigać do sądu z tym
          > cholernym pozwem?

          Jeśli zależy Ci na wychowywaniu córki i małżeństwie z tą akurat kobietą,
          proponuję wstrzymać się ze złożeniem pozwu rozwodowego.

          A dokładniej proponuję co następuje:
          1) napisz pozew rozwodowy tak, jak to tutaj omawiamy,
          2) wyekspediuj dziecko z domu na jeden wieczór, sprzedając je dziadkom czy nawet
          sąsiadce,
          3) usiądź z żoną i poinformuj ją, że nie satysfakcjonuje Cię aktualna sytuacja,
          4) powiedz, że przygotowałeś pozew rozwodowy, ale że ją kochasz i nie chcesz go
          składać w sądzie,
          5) powiedz, że jeżeli w Waszym związku się nie zmieni, pozew złożysz,
          6) przedstaw żonie dokładną listę tego, co Ci się nie podoba (brak seksu, brak
          czułości, osobne spanie, i co Ci tam tylko przyjdzie do głowy),
          7) przedstaw żonie dokładną listę tego, co chcesz zmienić, wraz z terminem
          realizacji, na przykład:
          * w ciągu tygodnia kupujemy łóżko i dziecko wyprowadzamy do drugiego pokoju,
          * nie później niż w ciągu miesiąca ma znacząco zwiększyć się ilość seksu, do
          poziomu wynoszącego nie mniej niż np. 3x na tydzień,
          * żona lub Wy obydwoje macie się udać na terapię, żeby próbować reanimować związek,
          8) spisujecie "umowę", na której przedstawione jest co Ci się nie podoba i co
          się ma zmienić, żona w tej umowie deklaruje chęć pracy nad związkiem i
          wprowadzania zmian, do umowy wpisujecie też te TERMINY, o których była mowa powyżej,
          9) rozliczasz żonę (i siebie też) z podpisanej umowy,
          10) jeśli umowa nie jest realizowana TERMINOWO, składasz pozew.

          Dlaczego to wszystko?

          Bo trudno jest takie decyzje podejmować. Samemu, ale żonie też nie będzie łatwo.

          Jeśli będziecie wiedzieć CO i DO KIEDY ma się zmienić:
          * Ty będziesz mógł po upływie TERMINU podjąć łatwą decyzję
          • dziwnie_jest Re: Pozew rozwodowy - pytanie 14.01.09, 13:17
            Krzyś, rada jest ok.

            Ja bym jednak do ultimatum nie wstawiała ilości sexu na tydzień :)))
            Nie wyobrażam sobie realizowania sexu TERMINOWO i planowego
            rozliczania sie z przyjętej normy. To byłby faktyczny koniec.

            Można natomiast postawić ultimatum w sprawie wspólnego łóżka i
            terapii małżeńskiej. Inaczej "chcę dać nam szansę" to gołosłowie.
            • krzysztof-lis Re: Pozew rozwodowy - pytanie 14.01.09, 13:39
              > Ja bym jednak do ultimatum nie wstawiała ilości sexu na tydzień :)))
              > Nie wyobrażam sobie realizowania sexu TERMINOWO i planowego
              > rozliczania sie z przyjętej normy. To byłby faktyczny koniec.

              Może nie jest to najbardziej fortunne rozwiązanie. Chodzi mi po prostu o to,
              żeby i ilość satysfakcjonującego dla wątkotwórcy seksu można było łatwo
              "zmierzyć". I porównać z założeniem.

              Bo samo to, że żona będzie się starać dopuszczać go "częściej", niż do tej pory,
              nic nie zmieni. Bo i tak może to być za rzadko...
          • ciezka_cholera Re: Pozew rozwodowy - pytanie 14.01.09, 13:35
            koniecznie zawrzyj w tej umowie punkt zakazujacy obsmarowywania meza w tv ;-)
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=89700595
          • yoric Re: Pozew rozwodowy - pytanie 16.01.09, 11:05
            Seksu nie da się wymusić.

            To znaczy, owszem, da się wprowadzić taki szantaż, że żona raz na tydzień
            podłoży się i z zaciśniętymi zębami wykona 'obowiązek', ale taki seks po prostu
            nie da facetowi satysfakcji.
            Tego się po prostu nie da osiągnąć w taki sposób.

            Pozdr
            • krzysztof-lis Re: Pozew rozwodowy - pytanie 16.01.09, 14:31
              Nie chodziło mi o samo wymuszanie tego seksu, raczej o to, żeby wymusić na żonie
              chęć zmiany sytuacji.
    • anet-amar troche inne pytanie na ten temat 14.01.09, 15:00
      czy sad uzna, ze w naszym malzenstwie nastapil "trwaly rozpad
      pozycia" jesli mimo tego, ze maz sie wyprowadzil dwa mce temu, gdy
      przychodzil do domu zawsze iskrzylo i konczylo sie w lozku (tudziez
      na pralce, na krzesle czy na podlodze).
      do tego, maz ma taka prace, ze co 2 mce jest w domu i na 2 mce
      wyjezdza, wiec jak faktycznie liczyc ten rozpad?
      maz chce sie ze mna rozwiesc, ja wciaz mam nadzieje na uratowanie
      zwiazku, bo laczy nas wiele. Co moge zrobic?
      • jchlebowska Re: troche inne pytanie na ten temat 14.01.09, 20:01
        Nie znam sie na pozwach, ale jak on chce rozwodu to znaczy, że kogoś ma. Więc mów tu co napisałaś :)
      • lilyrush Re: troche inne pytanie na ten temat 14.01.09, 21:16
        anet-amar napisała:

        > czy sad uzna, ze w naszym malzenstwie nastapil "trwaly rozpad
        > pozycia" jesli mimo tego, ze maz sie wyprowadzil dwa mce temu, gdy
        > przychodzil do domu zawsze iskrzylo i konczylo sie w lozku (tudziez
        > na pralce, na krzesle czy na podlodze).
        co jest niezrozumiałego w stwierdzeniu o trwałym rozkładzie pożycia seksualnego
        na conajmnije PÓŁ roku???????
        Moze trzeba napisać "nie bzykacie sie pod zadym pozorem przez 6 miesiecy"? Jak
        sie bzykacie to on moze nawet mieszkać pod mostem, a rozkładu pożycia nie ma
        • anet-amar Re: troche inne pytanie na ten temat 15.01.09, 00:18
          lilyrush napisała:

          > co jest niezrozumiałego w stwierdzeniu o trwałym rozkładzie
          pożycia seksualnego
          > na conajmnije PÓŁ roku???????
          > Moze trzeba napisać "nie bzykacie sie pod zadym pozorem przez 6
          miesiecy"? Jak
          > sie bzykacie to on moze nawet mieszkać pod mostem, a rozkładu
          pożycia nie ma

          taaa, ale jak mam to udowodnic?
          • bi_chetny Re: troche inne pytanie na ten temat 15.01.09, 17:19
            ty nie chcesz się rozwieść, więc możesz próbować udowadniać że się bzykacie -
            jemu będzie wtedy trudniej uzyskać rozwód. Tylko pytanie, po co się męczyć,
            skoro on chce tego rozwodu ?
            • anet-amar Re: troche inne pytanie na ten temat 16.01.09, 08:32
              chcialam ratowac malzenstwo i rodzne
              bo skoro jeszcze mnie pragnie i mowi, ze kocha - to szanse sa.
              • bi_chetny Re: troche inne pytanie na ten temat 16.01.09, 14:49
                anet-amar napisała:
                > chcialam ratowac malzenstwo i rodzne
                > bo skoro jeszcze mnie pragnie i mowi, ze kocha - to szanse sa.

                mówił że kocha kiedy kochał się z tobą na blacie czy potem ?
                • anet-amar Re: troche inne pytanie na ten temat 16.01.09, 16:00
                  w trakcie

                  naiwna jestem? - wiem.
                  • m_wait Re: troche inne pytanie na ten temat 17.01.09, 10:50
                    Ze wszystkich odpowiedzi najrozsądniejsza i wydaje mi się jesyna
                    możliwa, tak by każde z was miało pewność, że zrobiliście wszystko
                    jest rada krzysztofa-lisa.
                  • gardenersdog Re: troche inne pytanie na ten temat 17.01.09, 16:31
                    lol!
    • zawsze_ona_ona Re: Pozew rozwodowy - pytanie 17.01.09, 17:11
      Nie chcę Was martwic, ale prawnie "trwały rozkład więzi" oznacza brak pozycia i
      wszelkich innych więzi uczuciowych przez okres lat dwóch....
      • songo3000 Re: Pozew rozwodowy - pytanie 17.01.09, 18:51
        Jakieś źródło? paragraf czy coś bardziej konkretnego...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka