3marcus
17.01.09, 20:29
Czytam sobie te Wasze posty i widzę, że jestem na drodze do zagłady.
Drogie Pani, w szczególności zwracam się do mężatek.
Mamy z żoną drójkę wspaniałych dzieci i niby wszystko dobrze jest
(na pozór) ale od 7 miesięcy ani razu nie uprawialiśmy seksu. A od
jakiś 2 lat najwyżej raz na kilka miesięcy. Mamy 34/34 lata i zawsze
wydawało mi się, że w sile wieku to takich problemów być nie może. A
jednak. Moja żona od długiego czasu mówi, że ona tego "zwieżęcego
aktu" nienawidzi i niepotrzebuje. Ciekawe tylko że jakieś 7 lat temu
mogliśmy konkurować z niejednym królkiem. Ona twierdzi, że "nie
rozmawiamy" (oczywiście nie zgadzam się, ale możliwe, że nie zdaję
sobie sprawy z tego ile można gadać) a ja nie chcę gadać skoro ona
ze mną nie sypia. No i pat. Przyznam, że już całkiem bliski jestem
poszukania kochanki (a nieskromnie przyznam, że to wcale takie
trudne nie jest) ale uważam, że to nie jest fair i nie po to się
pobieraliśmy i mamy dzieci, żeby teraz tak sobie pokomplikować. Sam
wiem, że żonie niewybaczyłbym zdrady.
Sam znowu mam wrażenie, że Ona ma naprawdę dobre życie. Na szczęście
stan materialny umożliwia nam w zasadzie wszystko co chemy prawie
bez ograniczeń. Ale szczęścia jakby brak...
Ale smutna prawda jest taka, że po 7 miesiącach suszy, to ciężko
jest przyglądać się jak inni piją a puchary pełne wody stoją całkiem
niedaleko...
Chętnie poznałbym Wasze opinie na ten temat (z góry dziękuję za
poświęcony czas). Czy tak jest zawsze? Czy jesteśmy z księżyca? Czy
7 miesięcy to poprostu się niezdarza (niestety czytając te forum
widzę, że się niestety zdarza...)? Czy jestem łotrem skoro już mam
tego dość i zaraz poszukam sobie koleżanki?