Dodaj do ulubionych

romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspolne zy

04.02.09, 11:27
baardzo długo zastanawiałam się czy powinnam dzielić się swoim "problemem" ale
sytuacja coraz bardziej napina sie i potrzebuje trzeźwych ocen sytuacji. Może
od początku. Poznaliśmy sie ok 4 miesiące temu, to on aranzował spotkania,
dzwonil pod byle pretekstem.. nie szukałam romansu... ale był codziennie,
miły, usmiechniety, pociagający... lgnelismy do siebie strasznie. Tysiace
smsów, godzinne rozmowy przez telfon. Po miesiacu zdecydowalismy sie na cos
wiecej i nastąpiła jeszcze wieksza eksplozja. CUdownie nam razem w łóżku.
KOchamy się kochać i czerpiemy z tego wieką radość. Problem jest w tym że on
jest żonaty, ma dwójke dzieci, ja też jestem mężatka z 2 dzieciaczków. Baardzo
czesto wyznaje mi miłośc, mówi że chciałby żebym byla jego kobieta, żoną,
chciałby żebyśmy razem mieszkali, byli, że nikt nie dał mu tyle szczęscia.
Tysiące słów miłości... ale ostanio powiedział że gdybym kazała mu wybrać, to
został by przy żonie, bo ona nie jest przygotowana do samodzielnego życia
(nigdy nie pracowała, poświęciła się dzieciom). Twierdzi że nie jest z nią
szczęśliwy ale czuje sie za nią odpowiedzialny. Sytuacja do spotkań nam
sprzyja. On mieszka w Warszawie, jego rodzina we Wrocławiu. Ja jestem służbowo
w Warszawie 2 dni w tyg, i wtedy sie widujemy. Bardzo często jak sie
rozstajemy widze łzy w jego oczach... pózniej przesyła smutne smsy... ostatnio
naspisał że "nie obiecuje dziś juto, pojutrze, ale że napewno bedziemy razem"
ze jestem miłościa jego życia. Zastanawiam sie czy sie mną nie bawi, a z
drugiej strony wiem, że cięzko było by zorganizwać wszystko od początku. W
moim małżeństwie też się nie układa i czuje że z nim mogłabybyć o wiele
bardziej szczęśliwa. Ale czy to nie moja wyobraźnia? czy może zbyt
łatwowiernie uwierzyłam w jego słowa? moze on sie doskonale bawi, grając
słówkami, a ja chwytam je i wierze???? pomózcie prosze.... czy zdarzyły się
Wam takie sytuacje? i jak sie zakońćzyłu??
Obserwuj wątek
    • ewunia541 Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 04.02.09, 11:54
      Tańcz, głupia, tańcz, swoim życiem się baw...Bilans cie zaskoczy;
      mam nadzieję
      • twins_asik Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 04.02.09, 12:11
        po co tyle jadu? prosiłam o pomoc i opinie a nie krytyke. Nigdy nie zdarzyło CI
        sie zakochać? ja też kiedys myslałam że to mi sie nie przytrafi, a jednak.. i
        dlatego zwróciłam sie tutaj, do Was..
        • zlosnica100 Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 04.02.09, 12:19
          Głupio zrobiłaś, jak znajde link do podobnego postu to Ci wkleje bo
          cos mi sie kojarzy.
          • bi_chetny Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 04.02.09, 12:31
            byłem w takiej sytuacji. rzadko kiedy coś z tego wychodzi. jest pięknie, ale to
            nie trwa długo. przygotuj się na twarde lądowanie.
    • zakletawmarmur Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 04.02.09, 12:30
      Ja potraktowałabym to tylko jako dobrą zabawę...
      Nie miałam nigdy romansu z żonatym (bałabym się że jego żona się
      dowie, a wkurzona żona może być upierdliwa). Gdybym kiedyś się
      zdecydowała to:
      - nie byłabym w stanie wymagać od faceta rozwodu. Bałabym się brać
      na swoje barki ciężaru za jego rozwód. Z czasem mogłoby się okazać
      że nie było warto...
      - nie brałabym na poważnie jego obietnic. Może jestem przesadnie
      nieufna, ale myślę, że napalony facet nie myśli racjonalnie i
      obiecuje więcej niż jest w stanie zrobić.
      - miałabym świadomość, że na początku jesteśmy sobą zauroczeni,
      widzimy w sobie same zalety. Delektowałabym się tym stanem do czasu,
      aż by mi się facet nie znudził lub ja jemu:-)
      • bi_chetny Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 04.02.09, 12:34
        czasami facet uwierzy w to że kobieta chce faktycznie zacząć z nim nowe życie.
        do czasu postawienia sprawy jasno :)
      • glamourous Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 04.02.09, 13:13
        zakletawmarmur napisała:

        > - nie byłabym w stanie wymagać od faceta rozwodu. Bałabym się brać
        > na swoje barki ciężaru za jego rozwód. Z czasem mogłoby się okazać
        > że nie było warto...
        > - nie brałabym na poważnie jego obietnic. Może jestem przesadnie
        > nieufna, ale myślę, że napalony facet nie myśli racjonalnie i
        > obiecuje więcej niż jest w stanie zrobić.
        > - miałabym świadomość, że na początku jesteśmy sobą zauroczeni,
        > widzimy w sobie same zalety. Delektowałabym się tym stanem do
        czasu,
        > aż by mi się facet nie znudził lub ja jemu:-)


        Tez dokladnie tak to widze. Z tym ze akurat mam w moim CV
        doswiadczenie w postaci dosc krotkiego romansu z zonatym. Zerwalam
        ten kontakt w momencie, kiedy pan oznajmil mi, ze odchodzi od
        rodziny, bo chce byc ze mna. Tak jak pisze Zakletawmarmur - nie
        chcialam brac na siebie odpowiedzialnosci za rozbicie czyjejs
        rodziny, nie znioslabym tego. Nie chcialam tego calego bagazu, tych
        komplikacji, wiec ucieklam. Po co komplikowac sobie i komus zycie?
    • zlosnica100 Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 04.02.09, 12:37
      Problem w tym ze Asik zaczyna sie angażowac i snuć wizje a facet
      pomału robi krok w tył wstawiając gadkę o niezaradnej żonie./Nie
      pracoiwała to niech idzie do pracy, poza tym jeszcze przysluguje jej
      alimentacja przez pewnien okres czasu/.
      P.S.Asik jeśli facet mówi ze kocha to nie znaczy ze to jest prawda.
      • twins_asik Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 04.02.09, 12:52
        Nie wiem kto faktycznie sie bardziej angażuje... czasami jak widze jego
        załzawione oczy... stesknione smsy... to on pierwszy wyznał mi miłość...
        podobno mu pomogłam bardzo... nie tylko w (impotencji) ale w uwierzeniu w
        siebie. On zajmuje bardzo wysokie stanowisko w jednej z najwiekszych firm w
        polsce.... był strasznie sfrustrowany... powoli wychodzi z tego i dziekuje mi za
        to. Kiedyś napisał że żyje dla mnie, i dopiero teraz jego życie ma sens, że
        jestem kobietą dla której chciałby zmienić swoje życie i nie pędzić za
        pieniędzmi (jego żonie podobno cały czas mało). Ja mu powiedziałam że nie
        potrzebuje jego kasy, bo sama nieżle zarabiam i gdyby była taka potrzeba to sami
        byśmy sie utrzymali z mojej pensji (w razie jakiegos kryzysu czy coś
        podobnego)... te słowa były dla niego szokiem... powiedziałam że w razie
        jakiegokolwiek związu wyrzekne sie jego kasy.. bo nic mi po niej,,, chce jego.
        jego miłości, naszego szczescia.
        • eeela Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 04.02.09, 14:49
          Dużo facet gada. Za dużo.

          Ja jakoś mam bardziej zaufanie do tych o mniej kwiecistych słowach, za to z
          czystym kontem.

          Na moje oko to chłop jest pokręcony, ma ochotę sobie przeżyć wymyśloną bajkę,
          kit ci wciska, a ty wierzysz. Łzy, zaklęcia to każdy sobie może z siebie
          wycisnąć. Ale czyny?
          • glamourous Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 04.02.09, 15:17
            eeela napisała:

            > Ja jakoś mam bardziej zaufanie do tych o mniej kwiecistych
            słowach, za to z czystym kontem.


            Tez nie lubie takich przewerbalizowanych klimatow jak z Harlequina.
            Zwlaszcza w meskim wydaniu jakos to takie przeslodzone, meczace,
            nieprzekonujace...
            Ogolnie taki przerost formy nad trescia u facetow jakos zawsze mnie
            bardzo razil... Facet jak kocha to powienien DZIALAC, a nie lzawo
            gadac i w miejscu tkwic.
            • eeela Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 04.02.09, 15:19
              O to to. Lzawe gadanie w zasadzie u kazdego, niezaleznie od plci,
              budzi w najlepszym wypadku moje zniecierpliwienie, a zazwyczaj
              rowniez nieufnosc.
            • aandzia43 Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 04.02.09, 23:19
              > Ogolnie taki przerost formy nad trescia u facetow jakos zawsze
              mnie
              > bardzo razil... Facet jak kocha to powienien DZIALAC, a nie lzawo
              > gadac i w miejscu tkwic.

              Święte słowa dziewczyny! Ja też cenię u facetów krótkie formy.
    • twins_asik Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 04.02.09, 12:40
      Piszecie o twardym lądowaniu.... o wykorzystywaniu każdej chwili... a ja czasami
      mam wrażenie, że między nami jest prawdziwe uczucie... czy naprawde happy endy
      nie zdarzają się ? czy naprawde facet moze byc tak bezlitosny i grać tak
      doskonałego aktora? czy naprawde nie myśli o drugiej osobie? czy nie można
      naprawde pokochać, zmienić życia i być szczęśliwym, tak naprawde, bez żadnego
      udawania, cynizmu, sztuczności??
      • zlosnica100 Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 04.02.09, 12:48
        Przykre mi Asik, ale może.
        Znam pare gdzie on ma kochanke od 12 lat i cały czas jej robi wode z
        mózgu, jednoczesnie podkreslajac swoje uczucie do niej.
        Trudno nam uwierzyc ze mozna miec podwojna moralnosc, ale niestety
        można.
        • twins_asik Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 04.02.09, 13:01
          12 lat??? szok, normalnie szok....
          ps. o jakim linku wcześniej pisałaś?
          • songo3000 Carpe diem 04.02.09, 13:28
            Tu nawet nie o to chodzi, ćzy facet (nie)świadomie łże czy nie. TERAZ jest fajnie i TERAZ się liczy. Jeśli chodzi o emocje to żyj tak jakby liczył się tylko dzień dzisiejszy. Moja ulubiona scena z Shogun-a gdzie Mariko (bynajmniej nie stanu wolnego :) mówi do zakochanego w niej (z wzajemnością) głównego bochatera "Jutro nie istneje"...
          • zlosnica100 Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 04.02.09, 14:11
            Tak, 12 lat....Ona mysłala ze sie jakoś ułoży....No i ułożyło sie,
            on ma dwa domy, dwie kobiety, rodzine, ona nie ma nic...pozatym ze
            po 12 latach ciezko zostawić...
            Gdzies widziałam dyskusje o tym jak facet zastanawia sie jak
            delikatnie zostawic kochanke bo ona sie zaangazowała , on tez , ale
            przeca żony sie nie zostawia.....
          • zlosnica100 Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 04.02.09, 14:16
            Tu masz link, znalazłam;
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=90732760
      • zakletawmarmur Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 04.02.09, 13:00
        Tak na logikę. Ma żonę i kochankę. Jest mu dobrze. Żona ugotuje,
        wypierze, dziećmi się zajmie. Przy kochance endorfiny się
        powydzielają. Po co miałby zmieniać tą sytuacje? Żeby mieć "tylko"
        żonę i dwójkę cudzych dzieci na wychowaniu. Mój wewnętrzny realizm
        nie pozwalałby mi uwierzyć w takie zakończenie sprawy...

        Wcale nie musi to być świadome oszukiwanie kochanki. Facet może być
        zaangażowany w ten związek i faktycznie może mieć ochotę na coś
        więcej. Ale gdy ten stan stanie się realny do zrealizowania, jego
        chęci mogą ulec osłabieniu:-)

        Oczywiście życie piszę różne scenariusze...
        • eliza330.pl Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 04.02.09, 13:07
          Ja miałam identyczną sytuację. Czasami cuda się zdażaja naprawdę. To
          ja zwlekalam z rozwodem niestety, a nie on. Teraz jesteśmy
          rozwiedzieni. Wierzę w wielką milość. Bylo bardzo ciężko przetrwać
          nam tamte czasy i problemy związane z rozwodami , byłymi partnerami
          itd. przeszliśmy naprawdę wiele...Pozdrawiam
          • eliza330.pl Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 04.02.09, 13:10
            twins_asik jesli chcesz napisz do mnie na maila eliza330.pl@gazeta.pl
        • twins_asik Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 04.02.09, 13:55
          Tak, tak, oczywiście zawsze pojawia się takie pytanie. Ale przeciwwaga
          istnieje.. np. zasypainie i budzenie koło kochanej osoby, spedzanie razem czasu,
          sprawianie sobie przyjemnoci, z miłosci, a nie bo tak wypada, powrot z pracy do
          domu - wiesz ze czeka na CIebie ktoś kto Cie kocha.... On twierdzi że lubi
          dzieci i to by mu sie przeszkadzało, ja natomiast nie potrafie sie przemóc aby
          wyobraźić sobie, nas we wspolnym domu, jak zareaguja dzieci itp. mysle na razie
          ze wspaniale byloby być z nim, ale nie potrafie ułozyć sobie scenariusza jakby
          to mialo wygladać. Wiem, ze jego przyjaciel byl w podobnej sytuacji i zdecydowal
          odejsc sie od zony (po 6 miesiącach związku). On bardzo czesto na to sie
          powoluje, ze skoro jemu sie udało to moze i nam by sie udalo
          • glamourous Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 04.02.09, 17:18
            twins_asik napisała:

            np. zasypainie i budzenie koło kochanej osoby, spedzanie razem czasu
            > ,
            > sprawianie sobie przyjemnoci, z miłosci, a nie bo tak wypada,
            powrot z pracy do
            > domu - wiesz ze czeka na CIebie ktoś kto Cie kocha....


            Alez daj spokoj. Codzienne zycie to nie romantyczne weekendy w
            hotelu we dwoje, rozedrgane emocje, patrzenie sobie rzewnie w oczy i
            caly ten stuff. Jestes doswiadczona mezatka z jakims tam stazem i
            wiesz chyba, jak wyglada codziennosc - taka prawdziwa, a nie ta z
            Harlequinow - oraz jak wyglada naturalna ewolucja zwiazku z biegiem
            czasu. Zwlaszcza, ze oboje macie po 2 dzieci (czyli w sumie razem
            czworke) - to nie takie proste tak te rodzinne i uczuciowe puzzle
            idealnie dograc i tak sobie po prostu razem "zyc dlugo i
            szczesliwie". Nawet jesli na poczatku wszystkim wydaje sie ze mozna
            zyc jak to mowia Francuzi "sama woda i miloscia" i oby sie tylko
            kochac, to wszystko sie "samo" ulozy...

            Oprzytomnij kobieto : romans jest fajna, doladowujaca akumulatory i
            uskrzydlajaca odskocznia, ale prawdopodobnie tylko i wylacznie
            dlatego, ze to TYLKO romans...
      • bi_chetny Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 04.02.09, 16:30
        asik - między mną a tamtą kobietą też było uczucie, bardzo mocne. mało brakowało
        a zostawilibyśmy naszych partnerów. niestety zabrakło woli. i teraz myślę że
        może dobrze się stało ?
        • zakletawmarmur Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 04.02.09, 20:56

          A może dlatego właśnie tak bardzo chciałeś, bo ona nie chciała?
          • bi_chetny Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 05.02.09, 10:17
            zakletawmarmur napisała:
            > A może dlatego właśnie tak bardzo chciałeś, bo ona nie chciała?

            problem polega na tym, że to ona pierwsza wyznała mi miłość, mówiła o sobie że
            jest moją drugą żoną, że chciałaby być ze mną. dopiero postawiona pod ścianą
            powiedziała, że nie zostawi męża.
        • twins_asik Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 05.02.09, 10:05
          bi_chetny napisał:

          > asik - między mną a tamtą kobietą też było uczucie, bardzo mocne.
          mało brakował
          > o
          > a zostawilibyśmy naszych partnerów. niestety zabrakło woli. i
          teraz myślę że
          > może dobrze się stało ?
          >
          >
          dlaczego piszesz, że może dobrze się stało? możesz to rozwinąć?
          • bi_chetny Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 05.02.09, 10:20
            twins_asik napisała:
            > dlaczego piszesz, że może dobrze się stało? możesz to rozwinąć?

            bo skoro zabrakło woli już wtedy, to pewnie zabrakłoby jej później.
            statystycznie jakiś 1% związków po romansowych tworzy nowy związek.
            patrzę na sprawę z dystansem, może dlatego tak myślę.
      • gacusia1 Na wszystkie pytania odp.TAK 04.02.09, 20:53

      • anais_nin666 Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 04.02.09, 21:06
        Asik...Happy end? Nie jest możliwy. Cokolwiek się stanie ktoś ucierpi. Twoja
        rodzina, którą rozbijesz. Jego rodzina, którą on rozbije. Będziecie budować nowe
        szczęście na smutku innych ludzi. Widzisz tu miejsce na happy? Ja widze jedynie
        na end.
        Nie twierdzę, że nie ma szans na Wasze wspólne bycie. Jest. Ale ile będziecie
        musieli znieść nim to nastąpi. Udźwigniesz swoje wyrzuty? Jego wyrzuty?
        Gdy sytuacja jest mniej skomplikowana, czyli romansują osoby, które sa w
        związkach bez przyszlosci - jest latwiej. Wiadomo, że się sypie i tylko chwile
        dzielą od konca, a w tym przypadku nie ma jaskółek końca. Zona Twego kochanka
        pewnie żyje w błogim przeświadczeniu, że ich związek jest super...
        On moze Cie kochac wielką miłością, Ty jego też. Ale na happy tu miejsca nie
        ma... Nie w tym warunkach...
    • sagittka Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 04.02.09, 14:11
      Jest cudownie w te dwa dni w tygodniu, gdy żyjecie jak na wakacjach,
      z daleka od swoich rodzin.

      Wyobraź sobie na zimno wasze wspólne życie. Jak on wyjeżdża w
      weekendy odwiedzić swoje dzieci, ty również zapraszasz swoje (bo
      skąd pewność że mogłabyś je na codzień wychowywać, przecież to ty
      porzucasz rodzinę dla kochanka, a nie maż).
      Jak cotygodniowe randki zamieniają się w codzienne życie, pełne
      przyziemnych obowiązków, spraw i konfliktów załatwianych z byłymi
      małżonkami, problemów (częstych) z psychiką 4 dzieci, ostracyzmu
      rodziny. Czy czar nie pryśnie?

      A teraz przypomnij sobie, jak było w okresie narzeczeńskim z twoim
      mężem. Jak byliście w sobie zakochani, jak wam było dobrze w łóżku.
      Jak to wszystko powoli zaczęło się rozmywać i jak to zaniedbaliście,
      bo dzieci, praca, obowiązki, brak czasu dla siebie, itp.

      A teraz sama odpowiedz sobie na tytułowe pytanie tego wątku.
      • ciezka_cholera Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 04.02.09, 16:20
        Ja bym sie najpierw zastanowila, czy chce zostawic meza (dokladnie tak, jak
        pisze sagittka), jesli doszlabym do wniosku, ze tak, to postawilabym kochankowi
        ultimatum - jest to jedyna metoda, moim zdaniem, zeby sprawdzic, czy sa szanse
        na wspolna przyszlosc. I nie wkrecaj sie, ze jestes w stanie w ten sposob cos
        zepsuc, jesli nie odejdzie od zony teraz, to najpewniej nie odejdzie tez przez
        kolejne X lat (cisnie mi sie na klawiature nigdy, ale jestem zbyt ostrozna, zeby
        uzywac takich okreslen ;-))- przynajmniej bedziesz mogla sie zastanowic czy
        obecny uklad Ci odpowiada w perspektywie dlugoterminowej.
        • kawitator proste pytania 04.02.09, 17:17
          Sytuacja typowa do obrzydliwości Przewija się w życiu co chwila więc nie będę stawał tu po jednej lub drugiej stronie lub próbował stosować jakieś kryteria przyzwoitości . Przecież się zakochałaś i to wszystko tłumaczy i usprawiedliwia

          Interesuje mnie inna sprawa i byc moze mogłabyc odpowiedzieć bo sam nie wyobrażam siebie w takiej sytacji.
          Spotykasz się z tym wyśnionym i przez dwa dni jak piszesz żyjesz winnym świecie urok seks radość Potem wracasz do domu Otwiera ci twój facet który w tym czasie jak się domyślam zajmował się „dwoma dzieciaczkami „ I co ??
          Uśmiechasz się do nie go opowiadasz zmyślone bajki a potem idziesz z nim do łóżka z oddaniem udając zainteresowanie i orgazm widząc w swojej wyobraźni kochanka?
          Zajmujesz się dziećmi wychodzisz z facetm do znajomych.
          Grasz cały czas taka fajna przyzwoitą żonę ? Patrzysz mu w oczy ??

          Jak się czuje ktoś świadomie ryzykujący całym swoim dotychczasowym życiem Twój facet może jest taki mało podejrzliwy wierzy i kocha ale dziewczyny są podejrzliwe i sprytne Zwykle zaczyna się od podejrzeń żony twojego kochanka Jak już ustali co ma ustalić i odbierze wiernopoddańcze hołdy od męża który będzie zapewniał że kocha tylko ja, dzieci i poprosi grzecznie żeby go zostawiła w domu to na pewno nie zostawi cie w spokoju a zrobi wszystko aby uświadomić twojego faceta kogo to ma w domu. To będzie jej imperatyw bo nie męża ale Ciebie będzie winić za rozpad lub wielki kryzys małżeństwa i swoje cierpienie
          Wtedy zaczynasz życie od początku znienawidzona przez dotychczasową rodzinę odrzucona przez kochanka z zerwanym kontaktem z dziećmi To są prawdopodobne koszty tego co robisz .

          Oczywiście scenariusz nie jest zdeterminowany może się udać. Może się nie wydać. Może mąż przełknąć fakt że ma rogi. Może dzieci jak się dowiedzą że rozpad rodziny spowodowała puszczająca się matka będą zadowolone ale ryzyko jest olbrzymie o czym świadczy ilość kilkudziesięciu tysięcy rozwodów corocznie z powodu niewierności
          • wiek_chrystusowy Re: proste pytania 04.02.09, 23:39
            ciesze sie, ze to napisal mezczyzna. To o oczach. Gdyby tak pisala kobieta,
            pewnie byloby to odebrane jako ckliwosc i przesada. Dzieki.
          • twins_asik Re: proste pytania 05.02.09, 09:54
            do kawitatora
            Otóż troche sie myslisz ze stwierdzeniami że gram dobrą zonę. NIe
            kocham się z mężem od prawie 2 lat. Chociaż nie, mogłabym policzyć
            na palcahc jednej ręki ile razy kochalismy sie w ciągu 2 lat. Mało
            ze sobą rozmawiamy, a właściwie cały czas walczymy o "niepodległość"
            w domu. To ja musze wszystko organizować w domu, w pracy,
            przedszkola, lekarzy i wszsytko co sie wokół "domu" kręci. do
            zeszłego roku było w miare ok. ale powiedziałam, że miarka sie
            przebrała. Wiosna i lato to był dla niego okres ciągłych wyjazdów a
            to na rybki, a to na grzybki, wracał po kilku browarach, uchachany a
            ja ciągnęłam jedną pracę, drygą pracę, do tego kilka pobytów w
            szpitalu z dzieciaczkami i coś sie we mnie przełamało. Pobraliśmy
            sie 6 lat temu, bo zaszłam w ciąże. Odkąd pamiętam zawsze sie
            kłóciliśmy, zawsze, moj mąz zawsze był wyluzowany i miał na wszystko
            czas a ja latałam z wywieszonym jezorem organizujac całe rodzinne
            zycie. Ostatnio próbowałam ustalić grafik tygodnia, abym miała czas
            raz w tygodniu na wyjście na besen to powiedział, że dom to nie
            praca i nie bedzie tworzył organizerów. powiedziałam wtedy KONIEC.
            coś sie przełamało. Jestesmy razem, mieszkamy, ale czy się kochamy?
            nie wiem, na pewno po tylu latach jest przywiązanie, dzieci, ale
            miłość, tęsknota? nie, to co czuje do "mojego kochanka" mogłabym
            nazwać zauroczeniem, moze nawet miłością. WIem, ze to są dopiero
            początki i moze wszystko sie rozmyć, ale mam wrażenie że ten
            człowiek potrafi mnie docenic i szanować. Przykładów mogłabym
            podawać tysiące, róznic w ich zachowaniu. Wiem, wiem.... powiecie po
            orgazmach można wiele zrobić i obiecać kobiecie... ale czy zawsze
            trzeba sie tak kierować?
            • glamourous Re: proste pytania 05.02.09, 10:20
              Aha, czyli malzenstwo Ci sie sypie, bo szwankuja sprawy
              organizacyjne, kuleje podzial obowiazkow. No dobra. Ale czy myslisz
              czasami, JAK to by bylo gdybys rzucila wszystko i zamieszkala ze
              swoim kochankiem? Jak wtedy wygladalaby organizacja? Bo rozumiem, ze
              Twoje "dzieciaczki" zamieszkalyby z wami? Czy jestes pewna, ze nowy
              facet spelnialby sie w 100% jako opiekun dla Twoich dzieci i czy
              wzialby na swoje barki wszystkie obowiazki z nimi zwiazane, w
              dodatku tak jak sobie zyczysz, czyli fifty-fifty - zebys miala
              rowniez czas dla siebie? Czy myslisz, ze nowy partner tworzylby z
              Toba jak Ty to mowisz "organizery" Twojego zycia rodzinnego, majac w
              dodatku na glowie swoja odpowiedzialna prace oraz wlasna rodzine???

              > ale mam wrażenie że ten
              > człowiek potrafi mnie docenic i szanować. Przykładów mogłabym
              > podawać tysiące, róznic w ich zachowaniu

              Kobieto, zejdz na ziemie, to sa dopiero POCZATKI, to normalne ze
              sa "roznice w zachowaniu" pomiedzy starym mezem a nowym kochankiem,
              ale nie mozna wszystkiego brac za dobra monete na tym etapie
              znajomosci!!

              > Wiem, wiem.... powiecie po
              > orgazmach można wiele zrobić i obiecać kobiecie... ale czy zawsze
              > trzeba sie tak kierować?

              No niestety, this is not Hollywood, ze powtorze za Cranberries.
              Pomysl racjonalnie, na chlodno, jezeli potrafisz - jakie ten zwiazek
              ma szanse powodzenia na dluzsza mete. Przeciez nawet nie znasz
              faceta na codzien. Skad wiesz, ze nie wpadlabys z deszczu pod
              rynne?? Facet bajeruje, Ty lykasz wszystko co Ci mowi i na podstawie
              okazjonalnych spotkan seksualno-rekreacyjnych snujesz szczytne i
              dalekosiezne plany zyciowe z dwiema rozbitymi rodzinami i czworka
              dzieci w tle. Az sie nie chce wierzyc jakie kobiety potrafia byc
              naiwne...
              • aniorek Re: proste pytania 07.02.09, 01:53
                > No niestety, this is not Hollywood, ze powtorze za Cranberries.

                Wiem, ze nie w temacie watku, ale milo mi, ze wspomnialas te piosenke. :D

                Domyslam sie tez, ze z tego samego pokolenia jestesmy, co w podstawowce "jaralo sie" albumem "No need to argue" (jakies 15 lat temu, OMG). :)
            • bi_chetny Re: proste pytania 05.02.09, 10:24
              twins_asik: mam przyjaciółkę, która przechodziła podobny schemat. skończyło się
              jej rozwodem, tamten nie dość że nie odszedł [mimo wielkiej miłości], to ma
              teraz drugie dziecko [chyba wiatropylnie]. Obecnie jest z trzecim facetem, który
              też jest po rozwodzie. i jest w miarę szczęśliwa. ale sporo przeszła.
            • kawitator Re: proste pytania 05.02.09, 10:33
              Potrzeba dodatniej samooceny jest nasza pierwsza i największą potrzebą . Aby ją zaspokoić będziemy kłamać, konfabulować zmieniać nasza przeszłość i rzeczywistość w ten sposób aby tylko móc we własnych oczach uchodzić za kogoś przyzwoitego A by to osiągnąć skwapliwe wierzymy w to co nam posuwa nasza usłużna wyobraźnia i gotowi jesteśmy sie przysiąc ze to najprawdziwsza prawda i oczywista oczywistość Ludzie którzy nas znają osobiście widzą taka gwałtowną zmianę i całość naszych konfabulacji ale to nie ich interes więc sie tylko śmieją z takich opowieści.
              Lansowane współcześnie zachowania kulturowe i z naciskiem na JA na to że absolutnie społeczeństwo nie może nikogo do niczego zmuszać, na co ten ktoś w tej chwili nie ma ochoty bo to będzie opresyjność powodują ze coraz mniej przejmujemy się świństwami wyrządzanymi innym do przecież ja jestem najważniejszy.

              Wyszłaś za mąż Ślub był przyspieszony w powodu ciąży a myślę ze nie poszłaś do łóżka z byle chłystkiem. Co więcej zdecydowałaś się na drugie dziecko z tym facetem
              O popełniał wielkie przestępstwa Poszedł na ryby i raz nawet napił sie piwa (taka moja mała złośliwość ) Poza tym to co ja robię w związku jest trudne skomplikowane i męczące to co robi partner robi się samo
              Ile kobitek usłyszało od facetów ze on pracuje a wychowanie dzieci i praca w domu to przecież nic nie jest takie samo rozumowanie

              Od dwóch lat zmarło wasze życie seksualne Kochacie się z rzadka ale nie jestem pewien czy to nie twoja wina Po dzieciach to się zdarza Może Twój facet gdzieś pisze o zamianie fajnej dziewczyny w zimna rybę po dzieciach

              Takie typowe Po 6 latach małżeństwa z dwójka dzieci nagle twoja podświadomość zapragnęła trzeciego dziecka ale z kimś innym Taktyka „na romantyka” pozwoliła facetowi załatwić sobie dupę na boku. Ty nią właśnie jesteś i nie będziesz niczym więcej A twoje rojenia to nic więcej jak działanie serotoniny na korę mózgową Przejdą bo nie mają nic wspólnego z rzeczywistością o czym cierpliwe acz bezskutecznie piszą ci tu dziewczyny.

              A o spoglądaniu w oczy nie napisałaś. Wstyd ?
            • ciezka_cholera Re: proste pytania 05.02.09, 13:53
              Asiku, przyznam, ze w swietle powyzszego tym bardziej Cie nie rozumiem.
              Z mojego punktu widzenia wyglada to tak - jesli uwazam swoj zwiazek za
              kompletnie nierokujacy, to go koncze - w przypadku malzenstwa z dziecmi
              podejmuje co najmniej kilka prob reanimacji. Jesli jednak te proby sie nie
              powiada, to koncze zwiazek. I jest to zupelnie niezalezne od relacji z kochankiem.
              Jako wolna osoba mozesz postawic kochankowi ultimatum (wtedy bedziesz wiedziala,
              co on naprawde do Ciebie czuje), mozesz zachowac status quo - jesli Ci to
              odpowiada, mozesz sobie znalezc jeszcze kogos innego, mozesz pozostac samotna
              matka i korzystac z urokow przygodnych znajomosci, albo i nie korzystac, jesli
              nie lubisz - masz tak wiele mozliwosci.
              Jesli kochanek bedzie chcial sie dla Ciebie rozwodzic - dobrze, jesli nie -
              trudno, wszak nie rozstalas sie z mezem dla niego, tylko dlatego, ze Wam bylo
              zle razem, prawda? Tak samo jak zostal Twoim kochankiem, nie dlatego, ze uleglas
              pospolitej rzadzy, tylko dlatego, ze Twoje malzenstwo bylo w rozsypce? Wiec albo
              idziesz za ciosem i:
              1) rzucasz kochanka i probujesz naprawiadz malzenstwo - ryzyko jest takie, ze
              tracisz kochanka, zas nie masz pewnosci, czy z mezem Ci sie uda,
              2) rzucasz meza i postanawiasz co dalej z kochankiem - ryzyko jest takie, ze
              tracisz nieudane, ale jednak malzenstwo, a nie wiadomo, czy kochanek bedzie
              chcial sie z Toba zwiazac,
              albo musisz uczciwie przyznac, ze jestes asekurantka i nie podejmiesz zadnego
              ryzyka w celu poprawy sytuacji, gdyz, najwyrazniej sytuacja Ci az tak mocno nie
              doskwiera.
              Pisze to z perspektywy osoby, ktora rozstawala sie juz z ojcem swojego dziecka
              (nie byl moim mezem, wiec przynajmniej formalnie bylo o wiele prosciej) i wiem
              jak bardzo jest to trudne, i jak czlowiek ludzi sie po pietnascie razy, ze
              bedzie lepiej, ale skoro jest nadzieja, to po co Ci kochanek, zas jesli jest
              beznadziejnie, to po co Ci maz?
              • sagittka Re: proste pytania 05.02.09, 13:58
                > skoro jest nadzieja, to po co Ci kochanek, zas jesli jest
                > beznadziejnie, to po co Ci maz?

                Bo tak jest efektowniej. Bo kochanek zyskuje na tle męża. Bo
                konspiracja jest niezbędna, a brak odwagi do odpowiedzialnego
                pójścia na całość.
      • ciezka_cholera Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 04.02.09, 16:53
        sagittka napisała:

        >(bo skąd pewność że mogłabyś je na codzień wychowywać, przecież to ty
        > porzucasz rodzinę dla kochanka, a nie maż).

        Sagittko, to chyba nie tak wyglada. Prawa do opieki nad dziecmi nie odbiera sie
        za kare malzonkowi podejmujacemu decyzje o rozstaniu, nie przyznaje sie
        malzonkowi porzuconemu jako zadoscuczynienie doznanej krzywdy. Sady powinny
        patrzec na to wylacznie z perspektywy dziecka, czyli opiekunem na codzien
        powinien zostac ten rodzic, z ktorym dzieko jest bardziej zwiazane emocjonalnie.
        I chyba tak wlasnie robia, dodatkowo domniemujac najczesciej, ze tym rodzicem
        jest matka. Czy slusznie czy nieslusznie, to temat na osobna dyskusje :-).
        • bi_chetny Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 04.02.09, 17:00
          postawienie ultimatum faktycznie daje dobrą odpowiedź. ja takie postawiłem i
          okazało się że ona nie zostawi swojego męża. życie :)
          • kaachna1 Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 04.02.09, 17:27
            Ja uważam,że romanse zazwyczaj nie kończą się dobrze,kiedy zamieszkacie razem,a
            problemy są nie do uniknięcia wciąż będziecie sobie zadawać pytania czy dobrze
            zrobiliście,burząc wasze rodziny,taka odskocznia od rzeczywistości potrafi
            przysłonić oczy na pewne sprawy,widzicie siebie na razie tylko w samych
            superlatywach.Na twoim miejscu skupiłabym się teraz na twoim związku z mężem i
            próbowała go jakoś odbudować,bo przecież wychodząc za niego też go
            kochałaś.Dostrzegasz teraz w nim same wady,ale pomyśl jakbyś się poczuła gdyby
            mąż ci dziś oznajmił,że już cię nie kocha i poznał wspaniałą kobietę z którą
            chce spędzić resztę życia?Spójrz na swojego męża z innej perspektywy,wyobraź
            sobie,że jest czyimś kochankiem,że ta kobieta go docenia,akceptuje takim jakim
            jest,kocha go,czy nie wydaje ci się,że mogłabyś stracić coś bardzo cennego?Jest
            sporo facetów,którzy zostawili swoje żony i bardzo tego żałują czy chciałabyś
            aby twój kochanek był jednym z nich?
            Przeżyliście bez wątpienia wspaniałe chwile,ale pora wrócić na ziemię jego żona
            może próbować go odzyskać i być może uda jej się to,a wtedy to ty będziesz tą
            przegraną.
          • zdzichu.ok Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 04.02.09, 17:41
            twins_asiku : Odpowiedziało ci już wiele osób, odpowiem i ja, po
            swojemu: Facet jest romantyk, to sie tobą zachwyca, łzy wylewa, do
            tego sobie nieźle porucha..., całkiem klawe ma gość życie, jak sie
            odezwiesz że chciałabyś z nim coś wiecej niż tylko robić mu laske i
            dawać tyłka, to gość sie wystraszy i z podkulonym ogonem wróci do
            żony, i będzie wyciszał telefon i miał nadzieje że nie będziesz do
            niego dzwonić, w razie czego zmieni numer, a potem po cichu w
            ubikacji będzie sie podśmiechiwał, "alem jest gość!, nie dość że
            prezes, to jeszcze poruchałem na boku niezłą babke, w domu jest tak
            jak bylo, nikt nic niewie, ale mi sie "gratis" trafił!", jemu z
            wrocławia do ciebie to by sie niechciało fotela przewieźć, a co
            dopiero życie całe zmieniać, także jak chcesz fajnego bzykania to
            korzystaj dalej, i nie pieprz o fajnym życiu razem, bo szanse na to
            =0, pozdrawia Zdzisek
            • twins_asik Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 05.02.09, 10:10
              zdzichu.ok napisał jemu z
              > wrocławia do ciebie to by sie niechciało fotela przewieźć"

              otóz powiem Ci że był u mnie kilka razy i zawsze wychodziło to z
              jego iniciatywy. Po prostu chciał mnie zobaczyć, przytulić,
              pocałować, chociaż na 30 min. Czasami nawet spotykaliśmy się w
              połowie drogi naszych miast. Zdesperowani tęsknotą. Pisząc aż sama
              sie dziwie ile wydarzyło sie w ciągu tych 3-4 miesięcy,
    • gardenersdog Farsa raz! 04.02.09, 20:46
      Kolejny raz potwierdza się teza, że to kobieta w takim układzie jest bardziej
      zdeterminowana do rewolucyjnych zmian i legalizacji "sielanki". Bo
      facet-konformista nie ma w tym ABSOLUTNIE ŻADNEGO interesu: odbudowałaś wiarę w
      jego męską potencję, ma duuuuuużo seksu reglamentowanego tylko
      czasoprzestrzenią;), żyje w nimbie jedynego żywiciela rodziny i cierpiętnika, co
      za "miljony" (no prawie;) kocha i cierpi katusze...etc etc. Żyć, nie umierać.

      P. S. Facet zapewne ochoczo będzie chciał się rozwieść wtedy, gdy od niego
      odejdziesz, czyli gdy realne widmo rozwodu zostanie zażegnane:)
      Życzę odwagi i wytchnienia w uszczęśliwianiu Was obojga.
      • anais_nin666 Re: Farsa raz! 04.02.09, 21:14
        gardenersdog napisała:

        > Kolejny raz potwierdza się teza, że to kobieta w takim układzie jest bardziej
        > zdeterminowana do rewolucyjnych zmian i legalizacji "sielanki". Bo
        > facet-konformista nie ma w tym ABSOLUTNIE ŻADNEGO interesu: odbudowałaś wiarę w
        > jego męską potencję, ma duuuuuużo seksu reglamentowanego tylko
        > czasoprzestrzenią;), żyje w nimbie jedynego żywiciela rodziny i cierpiętnika,
        co za "miljony" (no prawie;) kocha i cierpi katusze...etc etc. Żyć, nie umierać.

        Ano racja.
        Kobieta z reguły ma odwagę zmienić życie. Facet nie. Kocha wygodę i żonglowaniem
        słowem "odpowiedzialność', którego sens jest mu obcy skoro naraża rodzinę z
        powodu seksu na boku, ale zapewne setki razy wspomni o odpowiedzialności za
        rodzinę, gdy tylko usłyszy słowo "rozwód" i będzie się czuł rzgrzeszony;) To, że
        chrzani zycie jakiejś kobiecie po drodze, bo nie ma dośc jaj, by zakończyć coś
        co podobno mu tak nie pasuje (obecna żona, hehe) to drobiazg. Bo przeciez jest
        odpowiedzialny. Za zone, ktorej tak nie kocha... Norma.
      • zakletawmarmur Re: Farsa raz! 05.02.09, 11:22
        > Kolejny raz potwierdza się teza, że to kobieta w takim układzie
        jest bardziej
        > zdeterminowana do rewolucyjnych zmian i legalizacji "sielanki". Bo
        > facet-konformista nie ma w tym ABSOLUTNIE ŻADNEGO interesu:

        Obciążenie genetyczne?

        Mężczyźni-siewcy nasienia i kobiety, które o plony muszą dbać...

        Swoją drogą nie rozumiem, dlaczego w dobie antykoncepcji, dojrzałe
        kobiety nie potrafią się pobzykać dla samej przyjemności z tego
        płynącej? Czy zawsze musimy mieć z tego jakieś większe korzyści?
    • gacusia1 Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 04.02.09, 20:51
      Jak mozna byc tak naiwnym/naiwna? Moje spojrzenie na ta sprawe?
      Facet trzyma cie bo mu wygodnie. W domu zonka,ktora bzyka jak ciebie
      nie ma w poblizu. Potem wyskok do innego miasta i ty-dla
      urozmaicenia,a ze facet ma gadanego to ci bajer na uszy nawija i
      mydli oczy co,bys go kantem nie puscila. No a ty? Twoej maz w ogole
      istnieje jakos w twoim zyciu? Napisalas jedynie,ze jestes mezatka i
      NIC poza tym. Masz dzieci,meza i ot,tak sobie spotykasz sie z innym.
      Uczciwe? A jesli twoj maz bylby w roli twojego kochanka to jako
      zdradzana zona bylabys szczesliwa z tego powodu?
      Jestem przeciwna zdradom,romansom i innym daleko posunietym flirtom.
      To wlasnie moje zdanie. Gdy ty i twoj kochanek bylibyscie pewni w
      100% to kochanek nie mowilby,ze nie odejdzie od zony. Taki tekst
      daje tobie obraz jego "milosci" do ciebie i to powinno otworzyc ci
      oczy a nie zyc zludzeniami.
    • gardenersdog Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 04.02.09, 21:39
      Jak ja uwielbiam sformułowanie: " W moim małżeństwie się nie układa". Takie
      uniwersalne, można nim wytrzeć gębę wzdłuż i wszerz.
      Jak w nim nie układacie, to się samo nie ułoży.
      A w Twoim poście mąż to figurant, wiemy o nim tylko, że jest i sam ten fakt
      komplikuje sytuację.
      • eeela Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 05.02.09, 19:24
        > Jak w nim nie układacie, to się samo nie ułoży.

        Bardzo trafnie i zgrabnie powiedziane :-)
      • syrius23 Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 08.02.09, 04:52
        > A w Twoim poście mąż to figurant, wiemy o nim tylko, że jest i sam ten fakt
        > komplikuje sytuację.

        No wiemy jeszcze, że ma kolegów z którymi łowi ryby. Na dodatek pije piwo:)
    • sagittka Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 05.02.09, 08:34
      Do moich wcześniejszych pytań dołożę jeszcze zadanie.
      Przeczytaj wątek "jak odróżnić zauroczenie od miłości" i wtedy się
      zastanów czy 4-miesięczna znajomość napędzana chemią i endorfinami
      poorgazmowymi jest już miłością.
      • twins_asik Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 05.02.09, 10:03
        sagittka napisała:

        > Do moich wcześniejszych pytań dołożę jeszcze zadanie.
        > Przeczytaj wątek "jak odróżnić zauroczenie od miłości" i wtedy się
        > zastanów czy 4-miesięczna znajomość napędzana chemią i endorfinami
        > poorgazmowymi jest już miłością.

        Nasz współny czas to nie tylko sex. Razem gotujemy, spedzamy razem
        czas, ogłądamy filmy, baardzo dużo rozmawiamy, wiem że to inaczej
        wygląda, bo wtedy możemy poświęcić sobie 100% czasu, nie angażując
        sie w opiekę nad dziecmi. ale i tak jest wspaniale.
        • bi_chetny Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 05.02.09, 10:52
          asik, naprawdę bardzo chciałbym żeby tobie się udało - ale pamiętaj, zawsze
          będzie to poranione i trudne. i nie ma wyjścia, lizać rany będziecie długo. To
          trwa 4 miesiące ? To myslę że za 2 maksymalnie coś się wydarzy
        • eeela Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 05.02.09, 19:30
          > Nasz współny czas to nie tylko sex. Razem gotujemy, spedzamy razem
          > czas, ogłądamy filmy, baardzo dużo rozmawiamy,

          Kobieto, ile ty masz lat? To co opisujesz nie daje ci żadnego pojęcia o tym,
          jaki ten człowiek byłby w codziennym pożyciu. Oglądanie filmów, gotowanie,
          rozmowy, to wszystko są wciąż elementy zwykłego randkowania, i miło jak zostają
          w związku na dłużej, ale ani nie jest powiedziane, że zostaną, ani ty żadnych
          konkretnych informacji z świergolenia przy zabawach w kuchni nie wyciągniesz.
          Hormony ci uderzają do głowy i gadasz jak siksa. A poza tym patrząc po twoim
          stosunku do obecnego swojego małżeństwa i twojej w nim roli, to jeśli nie
          zrozumiesz pewnych podstawowych rzeczy, to i ewentualne drugie wcale dobrze nie
          rokuje. Jak wyżej pisała Gardenersdog, w małżestwie SAMO się nie układa, a
          układanie małżeństwa nie polega na tym, że sama piszesz domowe orgenajzery i
          zmywasz głowę chłopu, że się do nich nie stosuje.
        • eeela Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 05.02.09, 19:33
          Aha, jeszcze jedno - skoro mąż taki cwany, że nawet jednego popołudnia na basen
          nie chce dla ciebie w domowym grafiku uwzględnić, to jak ty to robisz, że masz
          całe weekendy na baraszkowanie z kochankiem?
    • sagittka Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 05.02.09, 11:30
      Po tym, jak opisałaś swoje małżeństwo, widać że faktycznie jest to
      kiepski związek, choć wpływ na to ma nie tylko twój mąż. Masz
      kochanka, bo potrzebowałaś dowartościowania, czułości, adoracji. Nie
      będę rzucać w ciebie kamieniami za to, ze chciałaś poczuć się
      szczęśliwsza chociaż przez te dwa dni w tygodniu.
      Jednak powinnaś sobie zdawac sprawę z kosztów takiego romansu
      (oszukiwani partnerzy, może rozbite 2 rodziny) oraz przede wszystkim
      nie usypiaj resztek rozsądku wierząc, że na etapie romantycznych
      początków romansu można planować wspólną przyszłość.
      Jeśli robisz sobie wizualizację waszego przyszłego sielankowego
      życia we dwoje, to dla równowagi zrób sobie symulację efektów
      wyjścia na jaw waszej zdrady w twoim i jego małżeństwie (chodzi o
      spodziewane konsekwencje i możliwe straty).
      • sagittka Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 05.02.09, 12:13
        Sama muszę siebie zganić: sagittko droga, odwoływanie się do
        rozsądku osoby w pierwszej fazie zakochania nie ma sensu!
        Nawet jeśli nie jest to niedojrzała nastolatka, to jest silnie
        znieczulona na sygnały z zewnątrz. Docierają do niej jedynie "łzy w
        jego oczach" oraz "smutne smsy".
        • wers-alik Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 05.02.09, 13:44
          Niezbyt często tu zaglądam, jednak przeczytałem ten wątek z uwagą. Oceniając jedynie komentarze, bo to co pisze twins jest absolutnym banałem. Niestety, wybaczcie ostrość sformulowania, jest to pieprzenie kotka za pomocą młotka. Kompletnie nietrafne. Jest tylko jeden wyjątek: sagittka, która przypomniała autorce wątku o czasie
          zauroczenia swoim mężem (a nawet wcześniej), że tak "dawała" mu, iż
          zmajstrowali 2 progenitury. To istotne dla rozważań o NOWYM zauroczeniu, miłości(???)

          Ja im wierzę obojgu. Ten nowy facet nie jest cynicznym satyrem. On miał poważne kłopoty. Na tyle poważne, że doprowadziły go do blokady
          psychicznej skutkującej impotencją. Teraz odczuwa szczęście topielca,
          któremu po traumie udało się zaczerpnąć powietrza. Cieszy się z powrotu do życia, do oddychania. Z nią jest trochę podobnie: libido
          w rozkwicie, a niechęć psychiczna nie pozwala realizować. Więc... zakochała się.

          Oczywiste i proste jak cep jest to, że do oddychania można się przyzwyczaić: w pracy poukładać, z żonką poprawić technikę bzykanka, zajmowanie się (własnymi!) dziećmi też może ubarwić życie. I co potem zrobić z kulą u nogi w postaci kochanki?
          • twardycukierek Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 05.02.09, 14:11
            Amen, wersalik.

            'I co potem zrobić z kulą u nogi w postaci kochanki?'

            I o to właśnie pyta założycielka wątku.
    • loppe Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 05.02.09, 14:24
      Jak ludzie z dwójką i nawet czwórką dzieci znajdują w sobie siły do
      romansów/rozwodów is beyond me.
    • avide Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 05.02.09, 14:39
      o tego co napisali inni dorzucę jeszcze swoje 3 grosze.

      Przede wszystkim nie myl zauroczenia i miłości.
      Następnie pamiętaj, że cokolwiek będziesz budować będzie to na zgliszczu dwóch
      rodzin.

      Teraz coś na temat Twojego faceta.
      Ludzie non stop się zakochują. Nie twierdzę, że Twój amant udaje, kręci,
      kombinuje itp. On faktycznie mógł się zakochać i ja mu wierzę. Choć to czasem
      nieprawdopodobne to jednak i facet też człowiek czasem ma prawo się szczerze
      zakochać ;-)))) Choć bardziej wersja z zauroczeniem mi tutaj odpowiada.

      Facet z tego co piszesz wygląda na romantyka. Aż się chce powiedzieć "to be or
      not to be" ;-).
      Romantyzm to piękna cecha, ponoć często ceniona przez kobiety, jednak musisz o
      czymś wiedzieć. Czasami bywa wada nie do przeskoczenia. Takie osoby niezwykle
      trudno podejmują cyniczne decyzje mogące zranić inne osoby. Ich po prostu na to
      nie stać, są na to za słabe.
      Dlatego mimo łez, smsów obawiam się, że odejście od rodziny, dzieci dla tak
      wrażliwego faceta może w rzeczywistości okazać się ponad siły. Prędzej to żona
      go wykopie z domu jak się dowie o romansie niż on od niej odejdzie. To raz.

      Czytałem kiedyś statystyki na temat ludzi żyjących w takim układzie jak Twój.
      Dane były następujące. Jeżeli w ciągu pierwszych dwóch lat facet nie odejdzie do
      kochanki jego szanse odejścia do niej spadają drastycznie do zera. A tak
      naprawdę jest to pewna zależność liniowa.
      Im dłużej romans trwa w czasie tym mniejsze prawdopodobieństwo że odejdzie od
      żony z wartością graniczą 2 lat. Oraz punktem kulminacyjnym w okresie 12-15
      miesięcy od nawiązania romansu.

      W przypadku mężczyzn romantyków sprawa jest o tyle trudniejsza, że ich naturalna
      trudność w podejmowaniu takich decyzji komplikuje sprawę. Pamiętaj że musi
      skrzywdzić 3 osoby a to jest sprzeczne z natura romantyka, prędzej sam będzie
      "cierpiał", weźmie to "cierpienie" na siebie będąc Twoim kochankiem :D:D:D, by
      nie ranić innych, do momentu aż wszystko się skończy ;-))) ups zycie.

      Dlatego taki facet jest zdolny do takiej decyzji jedynie pod wpływem silnych
      endorfin, gdy liczysz się tylko TY. Taki stan zaś w człowieku trwa max do 2 lat
      (zaskakująca zbieżność ze statystyką odejść od żon >2 lat -> 0 szans ;-)) czyżby
      klapki opadły ? ;-))), a w przypadku Twojego amanta skróciłbym ten czas do 1 roku.

      Zatem, pomijając rozterki natury moralnej i całą resztę o której pisali inni.
      Na Twoim miejsc cieszyłbym się romansem skoro nie chcesz go kończyć ale z
      odpowiednim dystansem. W końcu 2 dni w tygodniu znowu czujesz się kobietą. Twój
      mąż sobie na to zapracował by mieć rogi (lub nie, nie wiem ;-)). Poczekaj
      jeszcze 4-6 miesięcy. Po prawie roku powoli pojawia się odrobina miejsca w
      umyśle zakochanego człowieka na zdroworozsądkowe myślenie którego wcześniej
      zwyczajnie nie ma (czytaj post Sagitki ;-) ). Po tym czasie jeśli będziesz
      chciała go, postaw mu sprawę jasno:
      1) Zapewniasz go że chcesz z nim być
      2) On mówi żonie, że chce odejść (warunek konieczny), że to koniec.
      3) Na dowód tego wyprowadza się od żony do Wawy (warunek konieczny)
      4) Ty oznajmiasz mężowi i dzieciom że się wyprowadzasz z domu i idziesz do niego
      do jego mieszkania w którym on już na Ciebie czeka. W końcu facet powinien mieć
      jaja. Jak kocha, zrobi tak. Jeśli nie zrobi tego, cóż... ach ten piękny
      romantyzm i łzawe sms-y oraz smutne oczy ;-)) oraz umiejętności aktorskie ;-).
    • kici10 Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 05.02.09, 15:24
      Tysiące słów miłości... ale ostanio powiedział że gdybym kazała mu
      wybrać, to
      został by przy żonie, bo ona nie jest przygotowana do samodzielnego
      życia
      (nigdy nie pracowała, poświęciła się dzieciom). Twierdzi że nie jest
      z nią
      szczęśliwy ale czuje sie za nią odpowiedzialny

      W tym momencie powinna Ci się zapalić czerwona lampka.


      ---------------
      Lajf is brutal and full of zasadzkas
      • gardenersdog Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 06.02.09, 02:46
        >> Twierdzi że nie jest z nią
        > szczęśliwy ale czuje sie za nią odpowiedzialny
        >
        > W tym momencie powinna Ci się zapalić czerwona lampka.

        Właśnie szkopuł w tym, że czerwona lampka powinna się zapalić również w
        momencie, gdyby facet gotowy był z miejsca na odejście od żony i dzieci. Tu nie
        ma decyzji nieobciążonych, nikt nigdy nie zatryumfuje, wszystko jest kosztem
        kogoś innego
    • asiek25 Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 05.02.09, 17:37
      Życie plecie różne historie i bywa, że kochankowie zostawiają swoje rodziny dla
      tej wielkiej, cudownej miłości.
      Tak było w moim przypadku. On żonaty, niepracująca żona, dwoje dzieci, dobrze
      zarabiał. Z żoną się nie układało od dawna, od momentu, gdy złapał ją na
      zdradzie. Zostali razem, ale nie potrafił jej wybaczyć. I spotkał mnie. Wybuchła
      wielka miłość, setki godzin rozmów, nieziemski seks, takiego porozumienia dusz
      żadne z nas wcześniej nie czuło. Wyprowadził się z domu po 3 miesiącach naszego
      romansu. Wynajęliśmy mieszkanie i zamieszkaliśmy razem. Mój Boże, cóż to były za
      cudowne miesiące... Nareszcie cały czas razem, seks, seks, seks, kolacje przy
      świecach, śniadania w łóżku, rozmowy, rozmowy, rozmowy. Po jakimś czasie dotarło
      do mnie, że dopiero wtedy zaczęliśmy się poznawać, bo wcześniejsze spotkania to
      były po prostu takie "wakacje". Po kilku miesiącach idylli powoli do naszego
      związku zaczęło wkraczać zwykłe życie z problemami.
      Pierwszym i najważniejszym, który nie znikł nigdy było jego poczucie winy w
      stosunku do dzieci i ogromna tęsknota za nimi. Nie raz słyszałam w nocy jak
      płakał w poduszkę, jak rozdzierający był dla niego żal, że nie jest z nimi, że
      nie będą rosnąć przy nim. Do tego po jakimś czasie zaczęła wkradać się
      frustracja, że jeśli jego zona sobie kogoś znajdzie to tak naprawdę obcy facet
      będzie wychowywał jego dzieci.
      Kolejnym problemem zaczęły być z czasem pieniądze. Mimo że dobrze zarabiał, to
      trudno było utrzymać tak naprawdę dwa domy, choć i ja się dokładałam w dużej
      mierze do naszego budżetu. A rozwścieczona duma skrzywdzonej żony nie miała
      żadnych skrupułów w wyciąganiu ile tylko się dało. I zapowiedzeniu, że nigdy nie
      pójdzie do pracy. Potem był rozwód, z jego winy (wszystkie koszty po jego
      stronie), wysokie alimenty na 2 dzieci oraz alimenty na niepracującą żonę, która
      systematycznie co pół roku wnosiła sprawy o ich podwyższenie. Bywały miesiące,
      że po opłaceniu wszystkich kosztów pieniędzy zostawało nam akurat tyle, żeby
      przeżyć byle jak. Dla faceta, który wcześniej nieźle sobie finansowo radził, to
      był ogromny cios. A jego frustracja, że nie jest w stanie zapewnić ani swoim
      dzieciom, ani mi takiego poziomu życia jaki miał wcześniej zaczęła odbijać się
      na naszym związku. Już nie było w nim tyle radości, a ciągły smutek i zniechęcenie.
      Po rozwodzie doszły kolejne problemy. Żona zaczęła utrudniać kontakty z dziećmi,
      nie życzyła sobie aby przychodziły do nas. On w tygodniu sporo pracował, więc z
      dziećmi widywał się w weekendy. Przez lata musiałam się przyzwyczaić, że
      weekendy nie są nasze, że spędzam je sama, bez niego. Żal mnie ściskał gdy
      widziałam pary spacerujące po parku w niedzielę, bo ja musiałam spacerować sama.

      Nasz związek przetrwał 4 lata. To ja od niego odeszłam, bo dopiero z czasem, gdy
      opadły wszelkie emocje związane z zakochaniem, dostrzegłam, ze tak naprawdę on
      jest słabym człowiekiem, nie potrafiącym rozwiązywać swoich problemów, zawsze
      idącym z wiatrem. A do niego dotarło, że wcale nie jestem taką księżniczką, jaką
      mnie widział na początku. Nigdy mi tego nie powiedział, ale wiem, że decyzję o
      odejściu od żony uważał za najgorszą w swoim życiu. Oczywiście ten związek miał
      i dobre strony, ale celowo piszę o tych gorszych, abyś się dobrze zastanowiła
      zanim podejmiesz decyzję.

      Nie twierdzę, że Wam się nie uda. Ale wiem, że Wasz związek będzie niósł jeszcze
      więcej problemów niż nasz, bo Ty też masz dzieci. Nie twierdzę, że każde
      małżeństwo trzeba na siłę utrzymywać, dlatego że ma się dzieci. Ale trzeba mieć
      ogromnie dużo siły, aby pokonywać trudności. I jeśli się chce naprawdę odejść od
      męża/żony to trzeba to zrobić wyłącznie dla siebie, a nie dla drugiej osoby.
      Zanim cokolwiek zrobisz zadaj sobie choć kilka pytań:
      - czy jestem gotowa zostawić swojego męża i swój dom?
      - czy jestem gotowa powiedzieć dzieciom, że już nie kocham ich taty i że już nie
      będziemy mieszkać wszyscy razem?
      - czy jestem gotowa znieść rozpacz i rozdarcie moich dzieci, bo one swojego tatę
      nadal bardzo kochają?
      - czy jestem gotowa dźwigać ból moich dzieci sama, bo mój partner prawdopodobnie
      mnie w tym wspierać nie będzie, bo będzie miał taki sam problem ze swojej strony?
      - czy jestem gotowa i czy potrafię przewidzieć reakcje i zachowania mojego męża,
      gdy mu powiem o końcu naszego małżeństwa?
      - czy jestem gotowa dźwigać przez całe życie rolę "tej złej", przez którą
      rozpadła się nasza rodzina?
      - czy jestem gotowa zostać zupełnie sama, jeśli się okaże że mój partner nie
      podoła i wróci po jakimś czasie do żony?
      - czy jestem gotowa powiedzieć dzieciom, że w moim życiu jest innym mężczyzna?
      - czy jestem gotowa borykać się z ich niechęcią bądź nawet wrogością w stosunku
      do niego, z sytuacjami gdy będę musiała wybierać - czas spędzony z dziećmi lub
      czas spędzony z nim?

      Takich pytań powinnaś sobie zadać jeszcze setki. Tylko obawiam się o rzetelność
      odpowiedzi w momencie gdy jesteś zakochana...
      • bi_chetny Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 05.02.09, 17:42
        asiek25 - piękne podsumowanie wątku.
        • avide Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 05.02.09, 18:21
          bi_chetny napisał:

          > asiek25 - piękne podsumowanie wątku.
          >

          Zgadzam się,

          PS. Uderzył mnie tekst byłej żony "nigdy nie pójdę do pracy". Na coś takiego
          moja odpowiedź była by prosta. Zwalniam się z pracy i idę w szara strefę. Żyję z
          oszczędności tak długo jak się da. Aż w końcu s..ka by zmiękła jakby jej głód
          do oczu zajrzał.
          Ludzie jednak potrafią być wyrachowani na maxa.
          • asiek25 Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 05.02.09, 18:35
            avide napisał:

            > PS. Uderzył mnie tekst byłej żony "nigdy nie pójdę do pracy". Na coś takiego
            > moja odpowiedź była by prosta. Zwalniam się z pracy i idę w szara strefę. Żyję
            > z
            > oszczędności tak długo jak się da. Aż w końcu s..ka by zmiękła jakby jej głód
            > do oczu zajrzał.

            To nic nie da.
            Mój partner w którymś momencie stracił tę dobrą posadę. W sumie dość szybko
            znalazł następną pracę, ale już za sporo mniejsze pieniądze. Złożył wówczas
            wniosek do sądu o zmniejszenie alimentów. Sąd wniosek odrzucił, uzasadniając go
            tym, że jest młody i wykształcony i powinien znaleźć pracę adekwatną zarobkami
            do tej, którą utracił. Sądzę, że gdyby był bezrobotny to również nie zostałby
            zwolniony ze swoich zobowiązań.
            BTW, od jego rozwodu minęło już 9 lat. Była żona nadal nie pracuje, mimo że
            zrobiła w międzyczasie nawet doktorat :)
            • avide Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 05.02.09, 18:42
              NIe znam się na prawie ale nic się na taką sytuację nie da zrobić ?
              A załóżmy że tracę pracę. Sam nie mam się z czego utrzymać. Co się dzieje wtedy
              z alimentami ? jakieś odsetki mi narastają itp ?

              No i do jasnej choler kobieta jest tak samo równorzędnym człowiekiem jak facet.
              Niech ruszy d..ę i zarobi na siebie. Czy w świetle prawa facet całe życie ma ją
              utrzymywać ?
              • asiek25 Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 05.02.09, 18:51
                > NIe znam się na prawie ale nic się na taką sytuację nie da zrobić ?
                > A załóżmy że tracę pracę. Sam nie mam się z czego utrzymać. Co się dzieje wtedy
                > z alimentami ? jakieś odsetki mi narastają itp ?

                Wtedy trzeba się zwrócić do sądu o zmniejszenie alimentów. Sąd albo się do tego
                przychyli, albo nie. Jeśli alimenty nie będą płacone, to żona może się zwrócić
                do Funduszu Alimentacyjnego i wówczas stamtąd dostaje pieniądze. Ale
                jednocześnie rośnie tam dług w stosunku do tego, który alimenty płacić musi. I
                dług trzeba spłacić, bo inaczej można iść do pudła :)


                >
                > No i do jasnej choler kobieta jest tak samo równorzędnym człowiekiem jak facet.
                > Niech ruszy d..ę i zarobi na siebie. Czy w świetle prawa facet całe życie ma ją
                > utrzymywać ?

                Z tym się absolutnie zgadzam. Z tym, że w życiu różnie bywa. W przypadku mojego
                partnera sąd napomniał żonę i nakazał jej podjąć pracę, z uwagi na to, że po
                pierwsze ma również obowiązek utrzymywać dzieci, a po drugie jest młoda i bardzo
                wykształcona (2 fakultety, doktorat, 2 języki obce). Na nakazie się skończyło,
                żona do pracy nie poszła.
                Między innymi dlatego również warto dobrze przemyśleć sprawę rozwodu :)
              • zakletawmarmur Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 05.02.09, 19:02
                Kobiety potrafią być złośliwe:-) To i tak nic w porównaniu z
                utrudnianiem kontaktów z dziećmi, nastawianiem ich przeciwko ojcu...
                Trzeba brać to wszystko pod uwagę...

                Sąd oceni możliwości zarobkowe faceta. Uzna, że może pracować więc
                alimenty płacić musi... Jak nie płaci to komornik wsiada mu na
                samochód (z którego korzysta, może być na nową żonę lub kolegę),
                dvd, telewizor a nawet mieszkanie. Jedynym rozwiązaniem jest
                bezdomność:-) Jeśli facet nic nie ma to nic mu nie zabiorą, ex do
                pracy będzie musiała iść. Zresztą ex może wtedy wystąpić o alimenty
                nawet do rodziny faceta np. jego rodziców. Jednak to już
                skomplikowana sprawa i bardziej czasochłonna...

                Dlatego trzeba umieć się rozwodzić... Facet wyprowadził się do
                kochanki, czyli był dowód, że wina była po jego stronie. Rozwód z
                orzeczeniem winy niestety ułatwia przyznanie alimentów na byłą żonę.
                • bi_chetny Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 06.02.09, 10:14
                  wzgardzona kobieta [a jak pisał Szekspir, to najgorszy kataklizm :)] uderzy
                  zawsze w obie sfery w które zabolą faceta najbardziej - kasę i dzieci. Info od
                  eksperta :)
          • sagittka Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 05.02.09, 18:40
            > PS. Uderzył mnie tekst byłej żony "nigdy nie pójdę do pracy". Na
            coś takiego
            > moja odpowiedź była by prosta. Zwalniam się z pracy i idę w szara
            strefę.

            Dlatego, teraz sądy biorą pod uwagę nie tylko zaświadczenie o
            dochodach, ale także potencjalne możliwości zarobkowe.
            • avide Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 05.02.09, 18:45
              Sagittka ja na swoje dzieci był dawał z przyjemnością. Ale hasło "alimenty dla
              niepracującej żony" powoduje że ciśnienie mi skacze dość niebezpiecznie. A co
              jak rozchoruję się, stracę pracę i nie będę miał z czego żyć ? Ona mi wtedy
              wypłaci alimenty ???????
              • zakletawmarmur Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 05.02.09, 19:07
                A co
                > jak rozchoruję się, stracę pracę i nie będę miał z czego żyć ? Ona
                mi wtedy
                > wypłaci alimenty ???????

                Teoretycznie masz prawo tego dochodzić:-)
              • sagittka Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 05.02.09, 20:18
                Jeżeli rozwód został orzeczony z twojej winy, to jeśli z tego powodu
                sytuacja żony się pogorszyła, to przysługują jej alimenty.
                Możesz zawsze już po rozwodzie wnioskować o ich zmniejszenie lub
                zniesienie, jesli wykażesz, że sytuacja żony się poprawiła i np.
                zarabiacie podobnie.
                Niestety wiele byłych żon nie stara się poprawić swojej sytuacji,
                często żyje bez ślubu z nowym partnerem, tylko po to by jak
                najdłużej doić starego - formalnie winnego rozwodu.

                > A co jak rozchoruję się, stracę pracę i nie będę miał z czego
                żyć ? Ona mi wtedy wypłaci alimenty ???????

                Jesli rozwód z twojej winy, to nie.

                Małżeństwo rodzi prawne konsekwencje, ale jego zerwanie jeszcze
                większe.
                • zakletawmarmur Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 05.02.09, 20:35
                  Fakt, a w przypadku braku orzekania o winie jeszcze przez pięć lat
                  można się starać o alimenty na siebie (to samo dotyczy żony).
              • urquhart Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 06.02.09, 09:34
                avide napisał:
                > Sagittka ja na swoje dzieci był dawał z przyjemnością. Ale
                hasło "alimenty dla
                > niepracującej żony" powoduje że ciśnienie mi skacze dość
                niebezpiecznie. A co

                Nie ma tu żadnego równouprawnienia, w polskiej sfeminizowanej
                sądowej rzeczywistości mężczyzna jest dojną krową i ma głownie
                obowiązki, a kobieta głownie prawa.
                Jak ktoś się o tym odważy w mediach napisać dostanie łatkę
                antyfeministki jak Milska :)

                Ci co obrotniejsi faceci co ich taka sytuacja skręca w takiej
                sytuacji podobno masowo emigrują.
                • twins_asik Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 06.02.09, 09:59
                  Avide, Saggitka, wers-alik, ciezka_cholera, fasolka3, asiek25,
                  zakletawmarmur dziękuję Wam wszystkim za posty,dziekuje wszystkim,
                  którzy poświęcili swój czas i odpisali na mój post. Wiem, że
                  sytuacja nie jest łatwa, rzekłabym nawet cho...nie trudna, bo ciężko
                  mi przenieść się w czasie i wyobraźić jakby wyglądały nasze rodziny.
                  To coś o czym czasami myślimy, marzymy... ale fakt jest taki i
                  zgodze sie z osobami które pisały, że to co jest teraz to są
                  wakacje, a jak zacznie sie codzienne zycie moze zrobic sie szaro i
                  ponuro. DZIĘKUJĘ WAM, ochłonęłm troche i wydaje mi się że nabieram
                  do tego dystansu. Myślę, że najlepszym rozwiązaniem będzie czas,
                  któy pokaże jak silne jest nasze uczucie, i czy bedzie potrafiło
                  przetrwać koszmar jakim jest rozbicie dwóch rodzin. NIe chce jednak
                  czekać dłużej niż rok, bo wiem, tak jak pisał avide, że po pewnym
                  czasie cytując "Dlatego taki facet jest zdolny do takiej decyzji
                  jedynie pod wpływem silnych
                  endorfin, gdy liczysz się tylko TY. Taki stan zaś w człowieku trwa
                  max do 2 lat
                  (zaskakująca zbieżność ze statystyką odejść od żon >2 lat -> 0
                  szans ;-)) czyżby
                  klapki opadły ? ;-))), a w przypadku Twojego amanta skróciłbym ten
                  czas do 1 roku. "
                  Wiem, ze może być ból i rozczarowanie i nie nastawiam się na żadne
                  rozwiązanie, poczekam co przyniesie los.
                  To co pisaliście o żonach.. porażające.... ja odkąd pamiętam, kiedy
                  wkroczyłam w dorosłe życie musiałam i chciałam pracować. Nie
                  wyobrażam sobie życia bez pracy. Fakt czasami jest cięzko ale co
                  tam.... właśnie przypomniała mi sie jedna z naszych rozmów, kiedy ON
                  mówił że niemógłby zostawić żony bez pomocy, że ona nie dałaby sobie
                  rady, bo jest (k...wa) przyzwyczajona do luksusów. Zadałam mu tylko
                  jedno pytanie: "Zastanów się co zrobisz jak ją całkowice od siebie
                  uzależnisz, od swoich pieniędzy" i nagle zachorujesz?, stracisz
                  prace, majatek (bo np koszty leczenia beda drogie) i co wtedy? Czy
                  można być taką egoistka i mysleć tylko o sobie? a mąż niech robi jak
                  wół bo to jego obowiazek. Straszne to jest. Wiecej na ten temat sie
                  niewypowiadałam, bo teraz to nie ma sensu, ale czasami różne rzeczy
                  sie zdarzają. i jeszcze jedno. Dobrym sprawdzianem będą kolejne 2
                  miesiące, jestem 2 tygodnie po operacji, i nie możemy kochać sie
                  przez przynajmniej 2 miesiące. Jak wytrzyma to .... coś to też
                  będzie znaczyło. Mimo, że nie kochaliśmy się 2 tygodnie, jego
                  stosunek nie zmienił się, baardzo dużo rozmawiamy, śmiejemy się i
                  spedzamy czas tak jak dotychczas i niczego nie próbuje bo wie, ze
                  nie może.... Trzymajcie się Wszyscy, od usłyszenia na forum.


                  • gardenersdog Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 06.02.09, 11:37
                    Jesteś naiwna do granic. Tak dobrze już wiesz, co jest czarne, a co białe? Zła
                    żona, która uporczywie nie pracuje i "doi" męża, gnuśny Twój mąż, co lubi
                    wyskoczyć na rybki i grzybki, cierpiętnik kochanek i dzielna asia.
                    Żenada.
                • ciezka_cholera Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 06.02.09, 11:11
                  jak godzisz w swojej glowie takie opinie:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=89860850&a=90094293???

                  poniewaz dyskusja przebiega bardzo jednostronnie, to ja z koleji sprobuje wejsc
                  w buty porzuconych zon -
                  sytuacja kiedy zona nie pracuje zawodowo, tylko zajmuje sie dziecmi i domem jest
                  zazwyczaj decyzja wypracowana przez oboje malzonkow. Jest to deal, ktory niesie
                  korzysci obu stronom - mezczyzna moze skupic sie na karierze (mba, delegacje,
                  spotkania biznesowe) i nie musi martwic (w sensie organizacyjnym) opieka nad
                  chorymi dziecmi, glowic kto je zaprowadzi i odbierze ze szkoly, zwalniac z
                  waznego zebrania, bo jest wywiadowka itd. zas kobieta, jesli takie ma
                  wyobrazenie macierzynstwa, moze sie cieszyc z pelnoetatowego wychowywania swoich
                  dzieci. Jednak, jak to zwykle w zyciu bywa, wszystko ma swoja cene - dla
                  mezczyzny ta cena jest ciezar samodzielnego utrzymywania rodziny (nawet jesli
                  jego dochody sa swietne, jest to duze obciazenie psychiczne), mimo to wydaje mi
                  sie, ze wieksze koszty ponosi kobieta - rozwiazanie takie niesie bardzo duze
                  ryzyko dla niej, poniewaz wyjscie z rynku pracy na kilka lat niesie ze soba
                  powazne konsekwencje, brak doswiadczenia zawodowego, nawet w przypadku b.
                  dobrego wyksztalcenia, sytuuje ja na znacznie nizszym szczeblu rozwoju
                  zawodowego, niz gdyby te kilka lat poswiecila na prace zawodowa, jesli przerwa
                  byla odpowiednio dluga, taka pani moze miec w ogole problemy ze znalezieniem
                  pracy. Koszty psychiczne tez sa: osoba rezygnujaca z rozwoju zawodowego
                  rezygnuje z realizacji potrzeb szacunku i uznania (codzi o szersze gremium niz
                  jeden maz, o ile przynajmniej on uwaza, ze jej praca jest warta szacunku i ze w
                  ogole jest praca). Wierzcie mi lub nie, ale trzeba naprawde duzego zaufania do
                  meza (ze nie zachowa sie w sposob opisany przez panow powyzej i nawet jesli sie
                  odkocha, to nie pozostawi z dziecmi z dnia na dzien bez srodkow do zycia) i
                  bardzo duzej checi bycia z dziecmi, zeby sie na powyzsze zdecydowac.

                  Zalozmy jednak, ze objgu malzonkow taki podzial rol w rodzinie odpowiada,
                  zastanowmy sie co sie dzieje w ich glowach w sytuacji, kiedy maz postanawia
                  opuscic lono rodziny i zwiazac sie z inna kobieta (poniewaz do przyznania
                  alimentow na zone potrzebne jest orzeczenie o wienie meza, wiec zakladam, ze
                  rozstanie bylo spowodowane jego zainteresowaniem inna pania). Wiec on uwaza
                  zapewne, ze skoro sytuacja ulegla zmianie, zona powinna sie do tej zmiany
                  dostosowac i poniekad ma racje, ale co moze sobie myslec o tym porzucona zona?
                  Ona zapewne mysli sobie:
                  1) jezeli dotychczas uwazal, ze dzieciom potrzebna jest moja uwaga i czas w
                  pelnym etacie, to dlaczego z powodu odkochania sie we mnie zmienil zdanie?
                  2) dlaczego ja mam ponosic konsekwencje w postaci pracy duzo gorszej, niz gdybym
                  pracowala przez caly czas, kiedy on mogl sobie pozwolic na niezaklocony niczym
                  rozwoj?
                  3) zapewnienie dzieciom opieki, w przypadku samotnej matki szczegolnie trudne,
                  bo wiekszosc dodatkowych przypadkow losowych (choroba itd) spada na jej barki,
                  duzo kosztuje, bardzo czesto wiecej, niz jedna osoba jest w stanie zarobic
                  (zwlaszcza jesli jest wiecej niz jedno dziecko).
                  4) tu dochodza emocje - zlosc, poczucie rozczarowania, zal itd., one tez nie
                  sklaniaja do pojscia na ustepstwo.

                  Tak ja to widze. Lepiej sie nie rozwodzic ;-)
                  • ciezka_cholera Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 06.02.09, 11:27
                    I jeszcze jedno:
                    5) porzucona zona pewnie mysli sobie - to byla tylko jego decyzja, ktora
                    niekoniecznie jest mi w smak - wiec niech ponosi 100% jej konsekwencji, ja mu
                    ulatwiac nie bede.
                  • avide Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 06.02.09, 11:40
                    Mądrze napisane.
                    Faktycznie z takiego punktu widzenia, gdy facet postanawia przejąć na siebie
                    rolę żywiciela domu a kobieta siedzi w domu i opiekuje się dziećmi odejście męża
                    może być dla niej niejako dramatem.
                    I właśnie dlatego jestem za tym by po okresie macierzyńskim tudzież 1 max 2
                    letnim wychowawczym kobieta wracała do pracy.
                    Raz że jest zwyczajnie atrakcyjniejsza dla swojego faceta bo ma jakieś własne
                    życie = nie jest dostępna non stop = trzeba uważać by ona nam rogów nie
                    doprawiła = większe zainteresowanie ze strony męża. Dwa, w razie czego nie jest
                    zdana na łaskę sądu.

                    Przypadek zaś opisywany przez asiek25 jest dla mnie porażający z innego względu.
                    Kobieta, 2 fakultety, doktorat 2 języki obce i facet musi na nią łożyć bo się
                    s..ka zawzięła. No sorry, nie mów mi ze ona takie biedna pokrzywdzona jest.
                    A jak facet chciał się z nią bzyknąć to pewnie ją głowa bolała.
                    I to jest fair ?

                    W przypadku zaś autorki wątku cóż... tam faktycznie może być problem. Jeżeli
                    kobieta poświęciła się dzieciom to lepiej żeby gości zarabiał naprawdę dobrze.

                    Znam jeden przypadek kiedy świetnie zarabiający facet zrobił dwójkę dzieci, po
                    czym postanowił zaszaleć. Żona tego nie zniosła i wykopała faceta za drzwi. I
                    teraz on ma nową kobietę, kolejne dziecko, i utrzymuje dwa domy bo alimenty
                    jakie płaci na dzieci są gigantyczne. Ale gość jest na prawdę dziany więc może
                    sobie na to pozwolić, bo nawet za bardzo pewnie nie odczuwa tych pieniędzy a
                    rodzina, którą zostawił może za nią żyć na bardzo przyzwoitym poziomie. Myślę że
                    niewielu na to stać. Ale to wyjątki.

                    Wniosek: trzeba wiedzieć z kim się rozmnażasz ;-))).
                    • anula36 Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 07.02.09, 09:58
                      oj trzeba,zeby nie trafic na faceta ktorego zainteresowanie ewentualna eks zona ogranicza sie dotego,zeby nie byla skazana na laske sadu.
                      Ciekawe ze panuje ogolne przekonanie ze ograniczenie dochodow wiaze sie z kobieta i dziecmi, facet tez moze wyladowac na groszowej rencie lub zasilku rehabilitacyjnym i cienko przasc kiedy zona zmieni meza na nowy model.
                  • twins_asik Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 09.02.09, 09:56
                    sex w małżeństwie i frustracje z tym związane ... depresja...
                    niechęć do seksu z małżonkiem, ciekay wątek podsunełaś.
                    a wracając do Twojego postu, to zgadzam sie z Twoją opinia, jak
                    najbardziej, wiesz na poczatku kazdego zwiazku człowiek widzi tylko
                    siebie i zaspokojenie swoich potrzeb. Przez ostatni tydzień baardzo
                    duzo myslalam na temat jego rodziny, zony, dzieci, i sama zaczelam
                    sie zastanawiac, czy przypadkiem za pare lat nie znalazlabym sie w
                    podobnej sytuacji. Wiem, ze pewnie jego zonie moze byc ciezko, ale
                    porownujac, ona nie pracuje, ma do pomocy tesiowa, która prowadzi
                    caly dom (zeby synowa sie nie przemeczala) a inne kobiety, muszą
                    pracowac, wychowywac dzieci i radzic sobie same ze wszystkimi
                    problemami. Starałam sie troche ochlonac i na trzeźwo rozpatrzec
                    sytuacje, i zrozumiałam, że oprócz całej tej otoczki, jaką ON
                    zbudował miedzy nami nie ma nic realnego. Zrozumiałam, że ON nigdy
                    od niej nie odejdzie, a JA musze probować ratować moje małżeństwo.
                    Nie wiem czy mi sie uda, bo moj mąż okazuje totalne znudzenie
                    rodziną. Nawet nie probuje zachowywać pozorów. Oj ciezkie, to jak
                    serce ciągnie do kogos innego, a trzeba otrząsnąc się i wrócić do
                    rzeczywistości.... wiecie tak sie zastanawiałam. Nie widzilismy sie
                    kilka dni, wiem ze cały weekend moj kochanek spedzil z zona, 3 dni
                    milczenia, dzis zadzwonil, zaszczebiotał jak słowiczek, "moja
                    kochana asienka, jak ja za Tobą teskniłem"... radosc w głosie, i za
                    chwile "myslałem o tobie przez cały czas"... byłam wtedy cyniczna i
                    odpowiedziałam " nawet jak lezałeś w łóżku z żoną??" na to
                    on "przeciez wiesz ze nie mogłbym CIe zdradzic, jestem tylko Twoj"
                    wszystko to wydaje mi sie szyte grubymi nićmi. Gdyby tak było, czy
                    nie spróbował by zadzownić? wysłać smsa? podjac jakiejkolwiek próby
                    kontaktu? zastanawiam sie czy to mozliwe, siedziec koło dzieci, zony
                    i myslec o kochance cały czas? na moje to kłamie. Po prostu KŁAMIE,
                    a ja chciałabym mu wierzyć, ale zaczynają mi sie zapalac czerwone
                    lampki i przygotowuje sie powoli do ucieczki. Przestaje wierzyc, że
                    to moze miec dobre zakończenie. On przywyknie do sytuacji, nauczy
                    sie grać przed żona i przede mna, a poźniej ja bede cierpiec. Nie
                    dobrze mi, jak tak zaczynam o tym bardziej mysleć, to mi cholernie
                    niedobrze. I w tym momencie zazdroszcze tym, którzy potrafia nie
                    angazowac sie w zwiazki i tak po prostu byc ze soba dla paru fajnych
                    chwil. Zadaje sobie pytanie PO CO SIE ANGAZOWAŁAM..... po jasny
                    gwint.... dobrze że przychodzi opamietanie, bo jak pomysle o
                    wszsytkim..... nie wierze już, że on mógł sie naprawde zakochac...
                    zabawil sie rekinek biznesu. Dzis mam pierwszy taki dzień kiedy
                    mysle w ten sposob. Troche sfrustrowana ze nie odzywal sie tyle dni.
                    • kici10 Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 09.02.09, 10:44
                      Problem w tym Asik, że ty juz cierpisz. Siła twojego marzenia o
                      wielkiej miłości jest równa iluzji jaką sobie stworzyłaś.
                      W Twoim małżeństwie nie może układać się dobrze, jeśli wycofałaś z
                      niego swoją energię i umieściłaś ją w związku z kochankiem. To, że
                      ktoś jest obecny, nieprzytomny czuje się przez skórę.
                      A rekiny zwykle pożerają małe rybki na śniadanie.
                      • aandzia43 Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 09.02.09, 11:32
                        > W Twoim małżeństwie nie może układać się dobrze, jeśli wycofałaś z
                        > niego swoją energię i umieściłaś ją w związku z kochankiem

                        Ale tam juz od pewnego casu było kiepsko. Czy angażawała energię,
                        czy nie.
                        • kici10 Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 09.02.09, 15:53
                          Ale tam juz od pewnego casu było kiepsko. Czy angażawała energię,
                          > czy nie.

                          Na to, to może jedynie szczerze odpowiedzieć sobie autorka wątku.
                          Kiedy opadną klapki z oczu i kiedy zniknie chęć wybielania siebie.
                          Czy faktycznie było kiepsko, czy tak jej się tylko wydawało. Wiesz
                          ludzie potrafią sobie nawkręcać różne rzeczy. Z pewnością była
                          przemęczona pracą, wyjazdami, dziećmi, domem. Stąd już niedaleka
                          droga do obarczenia winą za to partnera. Zwróć uwagę na zarzuty.
                          Pojechał sam na ryby. Śmie mieć jakieś inne zainteresowania, niż
                          kobitka i dzieciaki. I pewnie jeszcze przywiózł te ryby do domu,
                          kazał przyrządzić i zjeść. No cham i prostak. Albo pojechał na
                          grzyby, które potem Asik musiała czyścić. Zgroza. Ale Asik nie
                          pomyślała, że może wyrwał się na trochę z domu, aby ukoić skołatane
                          nerwy, odetchnąć. Powinien zabrać ze sobą całą rodzinną zgraję i
                          potem szukać ich po lesie. Asik mogła na dwa dni w tygodniu
                          wyjeżdżać w delegację i się rozrywać. A jego chciała zabetonować w
                          domu.
                          Było źle, czy tak jej się tylko wydawało?
                          • bi_chetny Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 09.02.09, 15:56
                            myślę że było. to spowodowało romans, a nie romans to że było źle
                            • glamourous Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 09.02.09, 16:16
                              bi_chetny napisał:

                              > myślę że było. to spowodowało romans, a nie romans to że było źle


                              Bi, przesadzasz. Nie zawsze ludzie podejmuja romanse dlatego, ze w
                              stalym zwiazku jest ewidentnie ZLE. Czasami zle nie jest, ale jest
                              po prostu NUDNO. Dom, dzieci, praca, ciagle ten sam maz ktory
                              zapomina prawic komplementy i nie znosi juz kwiatow - codziennosc i
                              szarzyzna. A romans to odskocznia od tej - nawet wcale nie takiej
                              zlej lecz nudnej szarzyzny. Sa ludzie ktorzy wplatuja sie w romanse,
                              bo "tak wyszlo", albo dlatego ze spragnieni sa dreszczyku oraz
                              motylkow. A nie dlatego ze staly partner jest calkowicie do
                              odstrzalu.
                              • bi_chetny Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 09.02.09, 16:29
                                w tej sytuacji chyba jednak tak było. facet dostał praktycznie kopa w tyłek, to
                                co miał zrobić ?
                              • kici10 Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 09.02.09, 17:05
                                Temat jest ciekawy, więc pozwolę sobie założyć nowy wątek.
                              • twins_asik Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 10.02.09, 09:25
                                Wczoraj podjełam próbe walki o moje ralacje małżeńskie w domu.
                                Śmiałam się sama w duchu, że "podjęłam męską" decyzję, ponieważ w
                                ubiegłym tygodniu postanowiłam zrezygonować z jednej pracy, żeby
                                mieć więcej czasu dla rodziny. I wiecie, co. Zajebiście przyjemnie
                                wracało mi sie do domu, nie myśląć że bede musiała siedzieć po nocy
                                nad jakims bzdurnym sprawozdaniem, obiad miałam wcześniej
                                przygotowany, wiec zjedliśmy razem obiadek, posiedzieliśmy na
                                kanapie, powygłupialiśmy sie. Moje dzieciaczki w pełni zadowolone,
                                mąz nie narzekający :-) aż byłam w szoku. Stwiedziłam, że czasami
                                dobrze, dostać od życia troche zimnego prysznica.... Miłego dnia Wam
                                życzę....
                          • twins_asik Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 10.02.09, 09:27
                            aaaa i jeszcze. moje delegacje zaczeły sie w październiku .... a
                            rybki, wyjazdy itp męza toleruje od dobrych kilku lat....
                            ps. skrobałaś kiedyś taką śmierdzącą rybkę??? prałaś ciuszki po
                            takiej imprezce???? chyba nie...
    • fasolka3 Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 05.02.09, 23:15
      Jako dziecko, ktore mialo przyjemnosc przezyc ere "nowego tatusia" - moge Ci
      tylko poradzic -zastanow sie bardzo dokladnie nad twoja decyzja. Tu tez chodzi o
      twoje dzieci. Moj zal, chwilami wrecz nienawisc, ze to z mamy winy musialam
      akceptowac obcego faceta - ojczyma (fajny z niego facet, mam z nim jako dorosla
      dobry kontakt), nie tylko akceptowac, ale zyc pod jednym dachem, robic co chce,
      spedzac czas w weekendy z jego dziecmi, brrrrr koszmar! Dopiero po jakichs
      trzech latach go zaakceptowalam. Ich zwiazek i tak sie rozwalil.

      Musisz znalezc faceta, ktory nie tylko zakocha sie w tobie, ale tez w twoich
      dzieciach, a twoje dzieci w nim. I to jest chyba najwieksza sztuka... Co
      zrobisz, jak zacznie po nich krzyczec ( bo lazienka jest zalana, bo drzwi przed
      nosem zatrzasniete?) Tu chodzi o niesamowite emocje, twoje dzieci beda w szoku,
      ze tata zniknie z ich zycia a na jego miejsce wkroczy kompletnie obcy facet, z
      ktorym beda musialy cie dzielic. Na pewno nie wystarczy, ze twoj facet dzieci
      "lubi". Czy to "lubienie" wystarczy na przezycie wszystkich codziennych konfliktow?

      Zycze Ci tego, ale ... Takie polatane (patchwork) rodzinki, to tylko na filmach
      fajnie wygladaja.

      FFF
    • sexy_ola Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 06.02.09, 10:30

      Czesc , przepraszam , ze od razu uzyje niezbyt milych slow , bynajmniej Ciebie
      nie zadawalajacych... z calym szacunkiem , ale to chory zwiazek , czasami zdarza
      sie , ze pchamy sie w cos takiego , byc moze dlatego , ze sprawa wydaje sie
      bardzo prosta i klarowna , Ty mezatka , on zonaty , wydawaloby sie "idealne
      rozwiazanie" , mowimy sobie czasami glosno , czasami ciszej , ze to cos bez
      zobowiazan , potem nadchodza takie dni , ze nie widzimy bez tej osoby sensu
      zycia , bo to ona nam je zapelnia i wydaje sie nam tylko , ze lepiej od
      czlowieka , ktory z nami jest ...szczerze mowiac to tylko ILUZJA i jestem tego w
      pelni swiadoma , poniewaz znalazlam sie w podobnej sytuacji , nagle w facecie ,
      ktorego wlasciwie nie znamy widzimy wszystko to , co nas ominelo , zaczynaja sie
      wyrzuty , z kim ja teraz jestem , czy nie moglam Cie znalezc troche wczesniej i
      jest na to odpowiedz , widocznie ktos tam u gory daje Ci takie pole manewrowe ,
      zebys sama mogla zadzialac swoja intuicja , ale uwierz mi , facet zawsze wroci
      do swojej zony , bo to dla niego znacznie bardziej wygodne , gorzka prawda , ale
      jednak prawda ...wiec radze Ci nie pchaj sie w zwiazki , ktore jeszcze
      podtrzymywane sa przez dzieci
    • misiakowalska Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 07.02.09, 02:11
      nie ma sensu taki zwiazek.kazdy z was ma swoja rodzine, on jest odpowiedzialny
      za swoja rodzine, a ty za swoja.on, nie jest szczery w tym co robi,oszukuje
      swoja zone, rodzine, z ktora byl przez tyle lat, dlaczego z toba po kilku latach
      mialbyc inaczej.a co twoja zdrade tlumaczy?
    • aandzia43 Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 07.02.09, 11:00
      Cześć Asik. Dużo tu już mądrych rzeczy napisano, niewiele mam do
      dodania.
      Zastanawiam się nad twoim małżeństwem. Teraz, w endorfinowym amoku,
      nie poświęcasz pewnie zbyt wiele uwagi tym sprawom. Jakim ojcem jest
      twój mąż? Z tego, co napisałaś, można wnioskować, że nie całkiem
      odpowiedzialnym i zaangażowanym w życie rodzinne (rodzina z
      naciskiem na dzieci). Jakim jest/był kochankiem? Jaki jest jego
      stosunek do ciebie, jako człowieka i kobiety? Postaraj się, choć
      wiem, że to bardzo trudne, dokonać analizy, rachunku własnego
      sumienia, zrób bilans, po jednej stronie za, po drugiej przeciw.
      Teraz uciekasz w romans. Uciekasz od przykrej sytuacji domowej, od
      niesatysfakcjonującego małżeństwa. Ale konfrontacja z tym cię nie
      minie. Czy jest co ratowańć? W tym momencie pewnie powiesz, że nie.
      Ale czy na pewno? Zastanów się nad tym, keidy ochłoniesz i zanim
      podejmiesz jakiekolwiek decyzje.

      Powodzenia:-)

      • kici10 Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 07.02.09, 16:03
        Cokolwiek by się tu mądrego napisało, to i tak nie ma to większego
        znaczenia. Fakty są takie, że Asik kochanka chce, a męża nie chce.
        Jedyny dylemat to taki, czy spadnie na cztery łapy, czy nie. Czyli
        brutalnie mówiąc wyrachowanie. Ze strony autorki nie było ani jednej
        wzmianki o cierpieniu dzieci, cierpieniu partnerów. Tak, jakby to
        były sprawy nieistotne w tym ogromie szczęścia, jakiego doświadcza.
        Asik robi negatywne PR partnerom, aby usankcjonować swoje prawo do
        zrobienia ich w ch... . No bo skoro tacy źli, to można im jeszcze
        dowalić. A co, niech mają. Żona kochanka nie pracuje, więc jest
        zależna finansowo, ale to Asik specjalnie nie obchodzi. Nich idzie
        do roboty. A ta żona Asik to młoda jest, czy stara? Odnajdzie się
        jeszcze na rynku pracy, czy niewielkie ma szanse? Ważne, że Asik
        dobrze zarabia i ewentualnie może utrzymywać swoje dzieci i
        kochanka. He, he he, w takie cuda to ja nie wierzę.
        Jedyne co Asik interesuje, to czy kochanek nie kopnie jej w dupę,
        kiedy ona zdecyduje się zostawić rodzinę. I czy przypadkiem wtedy
        nie zostanie z ręką w nocniku. Jak mówią statystyki szanse masz 10%.
        Ale każdy ma prawo do szczęścia, tak samo jak i do nieszczęścia.




        -------------
        Life is brutal and full of zasadzkas.
        • anais_nin666 Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 07.02.09, 18:00
          Kici, Asik w swoim poście roztrząsa jedynie swoje szanse. O to jedynie pyta.
          Gdyby chciała pisac jeszcze o tym co żona kochanka, co mąz, co dzieci to
          musiałaby jeszcze ze 3 posty wysmarować. Ograniczyła się do zapytania nas o
          szanse swego nowego ewentualnego związku.

          Gdyby kochanek Asik rozszedł się z żoną nie dla Asik tylko dlatego, że po prostu
          nie kocha żony i nie potrafi szczęśliwie z nią żyć byloby jej lżej sadzisz? Nie
          wiem...
          • kici10 Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 07.02.09, 18:47
            Gdyby kochanek Asik rozszedł się z żoną nie dla Asik tylko dlatego,
            że po prost
            > u
            > nie kocha żony i nie potrafi szczęśliwie z nią żyć byloby jej lżej
            sadzisz? Nie
            > wiem...

            Dla mnie miałoby to znaczenie. Czy dla Asik, nie wiem. Nie sądzę.
        • twins_asik Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 09.02.09, 10:03
          Kici10 ... nie masz racji że jego rodzina, żona mnie nie interesuja.
          Wrecz przeciwnie. Zdaje sobie sprawe ze byłabym główną przyczyną
          rozpadu jej dotychczasowego życia. A to nie jest przyjemne uczucie,
      • twins_asik Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 09.02.09, 10:08
        jakim jest ojcem?? ... dobrym... kochankiem .... srednim (nigdy nie
        było miedzy nami wybuchów eksplozji) jakie ma podjescie do mnie?
        takie jak wiekszosc mezczyzn do kobiet: ja mam wrazenie ze mnie nie
        docenia i nie potrafi zauważyć że obowiazków mam 70% wiecej niz on.
        Ostatnie dni jednak dały jemu do zrozumienia, ze cos jest nie
        halllo, wiec zamierzam to wykorzystac i sprobowac ponaprawiac nasze
        relacje zeby w domu byla lepsza atmosfera... jednak wybuchu milosci
        i namietosci nie spodziewam sie... nie lezy to w jego naturze, jest
        strasznie powsciagliwy.
        • kici10 Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 09.02.09, 10:55
          jakim jest ojcem?? ... dobrym... kochankiem .... srednim (nigdy nie
          > było miedzy nami wybuchów eksplozji)

          Wiesz, niektóre, żeby mieć coś takiego dałyby się pochlastać.
          Zwłaszcza, że piszesz to, w momencie kiedy Wam się nie układa, a
          więc masz tendencje do zaniżania jego zasług.

          ja mam wrazenie ze mnie nie
          > docenia i nie potrafi zauważyć że obowiazków mam 70% wiecej niz on

          Gdybyś go zapytała o jego odczucia, to prawdopodobnie usłyszałabyś
          to samo, tylko w odwrotną stronę. Choćby tylko fakt, że na dwa dni w
          tygodniu zostawiasz go ze wszystkim samego. I to on wtedy ma dzieci
          i dom na głowie. A Ty wtedy przyjemnie spędzasz czas.

          jednak wybuchu milosci
          > i namietosci nie spodziewam sie... nie lezy to w jego naturze,
          jest
          > strasznie powsciagliwy.
          Nigdy nie wiesz co siedzi w drugim człowieku i kiedy eksploduje.
          • twins_asik Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 10.02.09, 09:16
            do Kici10 "Choćby tylko fakt, że na dwa dni w
            > tygodniu zostawiasz go ze wszystkim samego. I to on wtedy ma
            dzieci
            > i dom na głowie. A Ty wtedy przyjemnie spędzasz czas" - cały mój
            wyjazd jest przygotowany, ubrania, jedzenie, do 17:00 jest
            opiekunka, po 17 przychodzi moja mama i zajmuje sie dziecmi, wiec to
            nie tak że on pełne 2 dni spedza biedny z dziecmi.
    • sagittka Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 09.02.09, 10:20
      > zastanawiam sie czy to mozliwe, siedziec koło dzieci, zony
      > i myslec o kochance cały czas? na moje to kłamie.

      Możliwe.

      Jeśli kochanka jest jedynie atrakcyjnym dodatkiem do
      ustabilizowanego życia rodzinnego, to nie ma powodu, żeby w weekend,
      który jest czasem dla rodziny, on leżał w łóżku, w ciemnym pokoju, z
      paczką chusteczek i wielkim pudłem lodów czekoladowych i rozczulał
      się nad swoją nieszczęśliwą miłością. To facet.

      Skończy się weekend, to zaczną się sms-y i czułe słówka. Musisz znać
      swoje miejsce w szeregu.
    • jedenon Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 11.02.09, 08:25
      A ja powiem tak. Szanse są naprawdę marne wiem co przeżywasz wiem co On przeżywa
      ale niestety spotkaliście się w momencie kiedy wasze życie jest pozamiatane On
      ni rozwiedzie się i nie dlatego że Ciebie nie kocha ale dla tego bo jest
      odpowiedzialny szczególnie za swoje dzieci i w pewnym sensie za żonę. Na tym
      polega odpowiedzialność. Co innego chcieć co innego móc. Nawet gdyby to się
      udało później przyjdzie czas tęsknoty za dziećmi będzie "co ja zrobiłem dla
      samego siebie zostawiłem swoje dzieci". Z tego co pisałaś on faktycznie jest w
      Tobie zakochany i nie udaje ale jeszcze raz co innego chcieć a co innego móc.
      Jeśli mogę coś poradzić zajmij się swoją rodziną daj swojemu mężowi jeszcze
      jedną szansę postaraj się nie zrażać pierwszymi niepowodzeniami może zróbcie
      sobie wakacje w neutralnym miejscu? Gdzieś gdzie codzienność wygląda inaczej.
      Wiem że faceci nie lubią rozmawiać (ja też) ale między Tobą a Twoim mężem
      poprawi się jeśli porozmawiacie powiecie co was boli jest szansa że wszystko
      będzie dobrze trzeba się tylko postarać i mieć cierpliwość -).
      Powodzenia Asik -)
      • twins_asik Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 11.02.09, 09:36
        Ciężkie, ale jakie prawdziwe jest to co piszesz.... Ostatnio bardzo
        dużo czasu spedziłam na rozmyslaniu o sensie naszego zwiazku i
        przyszłosci....Sens to ma, bo pomaga nam uwierzyc w siebie i lepiej
        sie czuc w życiu codziennym.... ale przyszłosci raczej niema.
        Przykro mi, bo jak ja nie bede w to wierzyc to kto w to uwierzy?
        Chce sie cieszyc tym co mam, a jak przyjdzie czas rozstania, bede
        musiala to przezyc.... smieszne, ale czasami sobie mysle, ze moze
        los poloczy nasze drogi za jakies parenascie lat, jak nasze dzieci
        dorosną? Dziękuje Ci za dobre rady...


        jedenon napisał:

        > A ja powiem tak. Szanse są naprawdę marne wiem co przeżywasz wiem
        co On przeżyw
        > a
        > ale niestety spotkaliście się w momencie kiedy wasze życie jest
        pozamiatane On
        > ni rozwiedzie się i nie dlatego że Ciebie nie kocha ale dla tego
        bo jest
        > odpowiedzialny szczególnie za swoje dzieci i w pewnym sensie za
        żonę. Na tym
        > polega odpowiedzialność. Co innego chcieć co innego móc. Nawet
        gdyby to się
        > udało później przyjdzie czas tęsknoty za dziećmi będzie "co ja
        zrobiłem dla
        > samego siebie zostawiłem swoje dzieci". Z tego co pisałaś on
        faktycznie jest w
        > Tobie zakochany i nie udaje ale jeszcze raz co innego chcieć a co
        innego móc.
        > Jeśli mogę coś poradzić zajmij się swoją rodziną daj swojemu
        mężowi jeszcze
        > jedną szansę postaraj się nie zrażać pierwszymi niepowodzeniami
        może zróbcie
        > sobie wakacje w neutralnym miejscu? Gdzieś gdzie codzienność
        wygląda inaczej.
        > Wiem że faceci nie lubią rozmawiać (ja też) ale między Tobą a
        Twoim mężem
        > poprawi się jeśli porozmawiacie powiecie co was boli jest szansa
        że wszystko
        > będzie dobrze trzeba się tylko postarać i mieć cierpliwość -).
        > Powodzenia Asik -)
      • sagittka Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 11.02.09, 10:17
        > Wiem że faceci nie lubią rozmawiać (ja też) ale między Tobą a
        Twoim mężem poprawi się jeśli porozmawiacie powiecie co was boli
        jest szansa że wszystko będzie dobrze trzeba się tylko postarać i
        mieć cierpliwość -).

        Tu nie wystarczy porozmawiać i trochę się postarać, bo w tym związku
        już doszło do regularnej ZDRADY.

        Wyobraź sobie, ze rozmawiają szczerze i ona mówi, że najbardziej
        boli ją to, że nie może być ze swoim ukochanym, z którym ma romans
        od 4 miesięcy. Co na to mąż?

        • jedenon Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 11.02.09, 11:21
          są rzeczy o których nie wolno mówić to co się wydarzyło Asik musi rozważyć w
          swoim sercu. Jeśli chce uratować związek nie może mu powiedzieć o zdradach to
          raz, dwa musi niestety wybrać albo związek bez większej szansy na powodzenie
          (choć nie wiem jak piękny) albo ratowanie na poważnie swojej rodziny. Ja na jej
          miejscu wyjechałbym z rodziną np w góry przypatrzyłbym się wszystkiemu trochę z
          boku ochłonął z takiego codziennego dnia porozmawiałbym z dziećmi co u nich czy
          są szczęśliwe czy wszystko jest oki porozmawiałbym (no w moim przypadku z żoną)
          o tym co mi nie pasuje wysłuchałbym drugiej strony i wtedy podjął decyzję w
          którą stronę iść ale warunek jest taki że jeśli już bym wybrał robiłbym to na
          100% kończymy z jedną stroną bo jeśli będą dwie strony nigdy cokolwiek się
          wydarzy nie będzie dobrze osoba w środku jest rozrywana wszystkiego niestety nie
          da się mieć ale zawsze można się starać wycisnąć z tego co się ma jak najwięcej.
    • stokrotka_pospolita Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 11.02.09, 10:44
      To jest takie piękne tylko dlatego, że jest nieosiągalne.
      Gdyby rzucił rodzinę i zamieszkał razem z Tobą, po pewnym czasie okazałby się
      być zwykłym facetem, takim jak każdy inny, a Ty zastanawiałabyś się, dlaczego w
      imię takiej bylejakości rozbiliście dwie rodziny. Nawet,jeśli też są byle jakie....
      Miłość tak naprawdę nie istnieje, to zwykła fikcja.
      A skoro jest wam dobrze, sypiajcie sobie ze sobą nadal.
      • jedenon Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 11.02.09, 11:43
        widzisz to nie jest tak do końca co to znaczy zwykły facet? Nie ma czegoś
        takiego? Ludzie w tym faceci -))) są różni jeden uwali się w fotelu odpala
        telewizor i o świecie zapomina, drugiego wogóle nie ma w domu inny po powrocie z
        pracy wita się z żoną i dziećmi pomaga w kuchni a na wieczór przytuli. Wszystko
        to faceci są tak różni jak różne są kobiety. Od razu mówię że nie ma ideałów
        każdy człowiek ma plusy i minusy tylko pytanie czego jest więcej i jakie są
        plusy a jakie minusy.
        Miłość istnieje stokrotko tylko nie za często zdarza się że jest spełniona.
        • twins_asik Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 16.02.09, 10:14
          do jedenon: to co piszesz jest takie realne. Zrozumiałe. Tak samo
          jak kobiety różnią sie charakterem, tak samo i mężczyźni... i wiesz
          co Ci powiem,,, ja to widze, mam porównanie... wiem, że może to sie
          zmienić, ale ja mam wrażenie, że znalazłam faceta, z którym mogłabym
          być szczęśliwa, który ma podobne marzenia, potrzeby, pragnienia. Nie
          wiem jak sie potoczy nasz los, ale dziekuje za to że mogłam sie
          przekonac, ze obraz TAKIEGO mężczyzny nie jest moją chorą
          wyobraźnią, ale moze byc realny... szkoda tylko ze tak poźno go
          poznałam..


          jedenon napisał:

          > widzisz to nie jest tak do końca co to znaczy zwykły facet? Nie ma
          czegoś
          > takiego? Ludzie w tym faceci -))) są różni jeden uwali się w
          fotelu odpala
          > telewizor i o świecie zapomina, drugiego wogóle nie ma w domu inny
          po powrocie
          > z
          > pracy wita się z żoną i dziećmi pomaga w kuchni a na wieczór
          przytuli. Wszystko
          > to faceci są tak różni jak różne są kobiety. Od razu mówię że nie
          ma ideałów
          > każdy człowiek ma plusy i minusy tylko pytanie czego jest więcej i
          jakie są
          > plusy a jakie minusy.
          > Miłość istnieje stokrotko tylko nie za często zdarza się że jest
          spełniona.


    • dorata351 Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 11.02.09, 11:06
      Jak Ty mozesz tak zyć , kłamać oszukiwać, no chyba, ze Twój mąż wie
      o wszystkim. "Podziwiam" takich ludzi. Życzę Ci aby ten pan, jeśli
      bedziecie kiedys razem, zrobił Ci to samo co teraz robi swojej
      zonie. Dobrze byłoby poznać odczucia drugiej strony. Egoizm, egoizm
      i jesczez raz egoizm. Nie obchodzi was , że krzywdzicie tyle ludzi
      dookoła, obrzydliwe.
      • jedenon Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 11.02.09, 11:58
        Dorata nic o niej nie wiesz a już na nią jedziesz. Nie nam oceniać to co robi
        kiedyś przyjdzie czas że sama będzie siebie oceniała tak bo to my będziemy
        najsurowszymi sędziami samych siebie. Nie pochwalam tego co robi ale jestem w
        stanie ją zrozumieć. Każdy człowiek pragnie szczęścia więc jeśli nie znajduje go
        w domu to szuka gdzie indziej winne są dwie strony zawsze lub prawie zawsze.
        • romulus11 Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 11.02.09, 22:26
          Dostalas motylkow,kochasz,czujesz to samo od niego.No to najwyzszy
          czas usiasc i konkretnie porozmawiac.Co z nami dalej? Mysle ze nie
          odwazy sie odejsc od zony,no wiec sprawa jasna,albo sie bawisz jak
          dotad,albo odchodzisz.Facet kreci Cie przez pozycje,kase,bo sama
          piszesz ze seks jest sredni.
          W zwyklym szarym zyciu okulary rozowe moga szybko spasc.No i wtedy
          pozostaje bol i zal.Tak czy inaczej jakas depresja Cie nie
          ominie,gdyz w kazdym kierunku czeka Cie sporo bolu.
          Ale takie jest zycie,takie nasze wybory. Czasem w naszym bohaterze
          odezwie sie duch Kazia Marcinkiewicza i bedziesz budowac swoje
          szczescie od podstaw.Ale bol bedzie zawsze...
          • twins_asik Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 16.02.09, 10:09
            do romulus11
            nie przeczytałeś tego co napisałam od początku, więc może zanim
            zaczniesz mnie krytykować cofniesz sie do samego początku i
            przeczytasz. ale sprostuje: sex z moim kochankiem jest boski. Jego
            kasa mnie nie kręci, zarabaiam wystarczająco. Kocham go za to jakim
            jest, za to jak on mnie kocha. COraz częściej źle nam bez siebie. A
            depresja... juz przychodzi bo niestety cierpimy wszyscy..
      • twins_asik Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 16.02.09, 10:10
        do dorata351: Masz racje. Zawsze istnieje ryzyko że kiedyś zachowa
        sie tak w stosunku do mnie jak do swojej żony. Ale czy decydując się
        na związek z kimś zakładasz najgorsze? Raczej NIE, bo wtedy nic by
        nie miało sensu.,
    • kasia0273 Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 18.02.09, 19:54
      witaj,
      hmm.. może i ja jestem poniekąd w podobnej sytuacji...
      mam romans z żonatym facetem.Spotykamy sie od 3 miesiecy.Jest
      cudownie, on jest w delegacji,a na weekendy wyjeżdża do domu.
      Widujemy sie 2 razy w tygodniu....mniodzio.Ale cóż w każdy weekend
      jestem sama, świeta bez niego...Sama jednak zdecydowałam sie na taki
      układ, jemu też on odpowiada. Podobnie jak u Ciebie, pojawiają się
      słowa wspólnej ptzyszłości, zapewnienia o wyjątkowści....eskalacja
      uczuć i namiętności. Ale sama wiem ,że taki układ może isnieć tylko
      pod osłoną nocy i nigdy nie może ujrzec światła dziennego...
      Pytanie ...czy długo tak wytrzymamy?
      • paulina7171 Re: Kasiu, poprawka do ostatniego pytania... 18.02.09, 22:36
        Powinno ono brzmieć: czy długo tak wytrzymam? Bo on póki mu się nie
        znudzisz, póki nie przestraszy się konsekwencji... Wtedy powie:
        sorry kochana, ale zawsze wiedziałaś, że jestem żonaty.
      • twins_asik Re: romans z żonatym mężczyzną... szanse na wspol 19.02.09, 10:15
        Kasik,
        dobre pytanie... ja coraz częściej zastanawiam się jak ja długo
        wytrzymam, bo dlaczego stawiać pytanie jak długo wytrzymamy?? Facet
        ma zupełnie inne podejście do tego niż kobieta. Utwierdzam się w tym
        każdego dnia. Facet nigdy nie zostawi żony, bo tak mu jest po prostu
        wygodniej. Moj miał wczoraj dziwną schize, wyjechałam w delegacje i
        pierwszą noc spędzałam sama. Dzwonił co chwile, chyba nawet
        szlochał, mówił ze tak tęskni, kocha, i żebym przypadkiem na nikogo
        nie spojrzała i go zdradziła. Później dziwne smsy, podciągnięte pod
        tragizm... i co z tego? jak mu zaproponowałam w żartach
        żebyśmy "piepszyli cały świat i byli tylko razem" to on
        odpowiedział "tak piepszmy się" i tu wyszło szydło z worka. Kobieta
        zawsze bardziej angażuje się emocjonalnie niż mężczyzna, i scenki
        odgrywane przez mężczyzn są parodialne. Bo jak inaczej to nazwać.
        Gdyby tak było, że mnie kocha i nie może żyć beze mnie to zrobił by
        wszystko żeby tak było. Ja powoli otrząsam się z myśli o wspólnej
        przyszłości, ciesze się że mogę poczuć to co czuje. Wiem, że jak
        dojdzie do rozstania (a wcześniej czy później tak będzie) to
        strasznie bede to przeżywać. Ale mam nadzieje, że moje chłodniejsze
        podjeście złagodzi mój ból.


        kasia0273 napisała:

        > witaj,
        > hmm.. może i ja jestem poniekąd w podobnej sytuacji...
        > mam romans z żonatym facetem.Spotykamy sie od 3 miesiecy.Jest
        > cudownie, on jest w delegacji,a na weekendy wyjeżdża do domu.
        > Widujemy sie 2 razy w tygodniu....mniodzio.Ale cóż w każdy weekend
        > jestem sama, świeta bez niego...Sama jednak zdecydowałam sie na
        taki
        > układ, jemu też on odpowiada. Podobnie jak u Ciebie, pojawiają się
        > słowa wspólnej ptzyszłości, zapewnienia o wyjątkowści....eskalacja
        > uczuć i namiętności. Ale sama wiem ,że taki układ może isnieć
        tylko
        > pod osłoną nocy i nigdy nie może ujrzec światła dziennego...
        > Pytanie ...czy długo tak wytrzymamy?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka