Dodaj do ulubionych

Czy to Chad?

01.10.09, 13:10
Witam wszystkich bardzo serdecznie
jestem tu nową osobą. Od kwietnia 2008r zaczęłam mieć problemy.
Trafiłam do psychiatry-dostałam antydepresant Cital. Dwa miesiące
zwolnienia. Perwszy tydzień leżałam bez sił, później była poprawa.
Dosyć często nadużywałam alkoholu, ale na czas leczenia przestałam
pić. O alkoholu powiedziałam lekarzowi- niestety zostałam
zaszufladkowana-alkoholik...nie czułam sie jednak aż tak
uzależniona, nie sięgnęłam przysłowiowego dna, ale alkohol był
czesto obecny w moim życiu.
Wspomniaty Cital brałam przez półtora roku, do marca tego roku,
kiedy mój lekarz stwierdził , że można spróbować odstawiać . I tak
też się stało. Leki pod kontolą lekarza odstawiałam prawie trzy
miesiące... i wtedy zaczęła się jazda...
Miałam bardzo przykre objawy odstawienne, ale lekarz stwierdził , że
należy to przeczekać, że tak czasem jest, że organizm sie rozleniwia
i zanim wróci do normy musi minąć trochę czasu.
Niestety nie dawałam rady- dostałam wtedy w zamian Coaxil, biorę
również hydroxyzynę.
Zauważyłam , że mam bardzo duże wahania nastroju- z przewagą depresji
Teraz od miesiąca nie miałam alkoholu w ustach, a hustawka
emocjonalna została.Jeszcze niedawno byłam skłonna myśleć , że moje
doły wynikają z okresowego naduzywania alkoholu-tak pewnie jest, ale
miewam również dni, w których czuje się świetnie-robota pali mi sie
w rekach, rano po przebudzeniu juz planuję co będę robić danego dnia
(nie pracuję obecnie), wszystkie czynności robie szybko tak jakby mi
miało nie starczyć czasu, mam ogromne zapasy energii,ale po kilka
takich fajnych dniach przychodzi dól . Siadam w kącie i płaczę, nic
mi się nie chce, mam wszystkie "podrecznikowe" objawy depresji. W
najgorszym stanie również myśli samobójcze . Od tych okrpnych
myśli "ratuje" mnie posiadanie dwóch wspaniałych synów. Dla nich
żyję...Kochani-oczywiście nie jestem w stanie tu opisać wszystkich
swoich dolegliwości. Tak naprawdę to nie wiedziałam do końca co mi
naprawdę jest(diagnoza lekarska brzmiała-"zaburzenia depresyjne"),
dopóki nie przeczytałam o Chad. Wtedy wszystko zaczęło układać mi
sie w jedną całość. Za kilka dni po dluższej przerwie wybieram się
do swojego lekarza. Prosze Was o radę--czy mogę mu zasugerować, że
podejrzewam u siebie Chad? Czy według Was to może być chad?
Czy jestem bardziej podatna, bo mam duszę artysty?(maluję i rysuję)
Przepraszam Was za chaos w mojej wypowiedzi, ale mam taki natłok
myśli i chciałam wszystko jakos składnie opisać
Proszę napiszcie kilka słów jak to było z Wami
Pozdrawiam wszystkich
Obserwuj wątek
    • skwr2 Re: Czy to Chad? 01.10.09, 14:59
      Zalatuje to Chadem, ale od diagnozy jest lekarz. Nie musisz mu
      niczego sugerować, starczy, że opiszesz, co się z Tobą dzieje tak,
      jak zrobiłaś to tutaj.
      Dobrze, że potrafisz sama obserwować swoje zwyżki nastroju, ze
      zniżkami jest łatwiej. Staraj się ze wszystkich sił trzymać środka.
      Masz mocną motywację do tego w osobach dzieci.
      Nie wszystkie artystyczne dusze to chadowcy.smile
    • megan.k Re: Czy to Chad? 01.10.09, 23:09
      Kiedyś sama postawiłam sobie diagnozę CHAD i bardzo tego żałuję. O
      tym może zadecydować tylko bardzo dobry psychiatra, najlepiej
      specjalista od CHAD.
      • binom Re: Czy to Chad? 02.10.09, 10:29
        Tak wiem, daleka jestem od stawiania sama sobie diagnozy, ale gdy
        poczytałam na temat tej choroby i jej objawów, to tak jakbym czytała
        sama o sobie-stąd moje podejrzenia...
      • drugikoniecswiata Re: Czy to Chad? 04.10.09, 15:22
        "Diagnozy nie są kategoriami naturalnymi, jak pudle i retrievery"
        (Arnhild Lauveng, "Byłam po drugiej stronei lustra")

        Nie ważne kto stawia, byle zgadzało się ze stanem faktycznym. Diagnoza na wieki wieków amen to pomyłka. Jedynie pośmiertnie można coś takiego sformułować, a i to nie zawsze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka