majagor
30.06.10, 17:01
...pracę.
Fajną pracę, przyszłościową, w bardzo interesującej mnie branży, w której od zawsze chciałam "się zakręcić".
Z głupoty poszłam na rozmowę, dziś telefon - jutro mam się stawić w firmie, by rozpocząć pierwszy dzień pracy.
No i nie wiem.
Co z mamą? Co z moją kochaną mamą?
Oczywiście ona mówi, idź, żyj, zarabiaj, rozwijaj się.
M. i przyjaciel Jarek powtarzają także, że mam prawo do życia, normalnego życia, że może taka okazja się już nie trafi...
Czekam wciąż na ojca, aby z nim o tym porozmawiać...
Pani psycholog także mi tłumaczyła, że muszę żyć niezależnie od tego, co tu się dzieje...
Oczywiście, gdybym poszła, wynajęłabym opiekunkę - towarzyszkę dla mamy, która by z nią siedziała, rozmawiała, leki jej podała, w nagłych wypadkach by lekarza wezwała, która by nam zakupy zrobiła, mamie coś ugotowała, troszkę dom ogarnęła...
No ale to by była opiekunka... nie ja...
I jak to mówią "jestem w kropce". Być egoistką i iść do pracy, czy być dobrą córką i zostać przy mamie..?
Trudne to, cholernie trudne!