Dodaj do ulubionych

Dojechałam.

08.02.11, 18:59
Jakby co - dojechałam szczęśliwie.
Wszystko jest bardzo ok.
Mieszkanko mam super. Internet od zaraz też był. Mam już "przy sobie" kilka życzliwych osób.
Z pracą sobie radzę, choć początki nie są łatwe - ale pochwały zbieram, więc najgorzej chyba nie jest wink
I co najważniejsze - jest tu PRZEPIĘKNIE. Przecudownie. Z okna podziwiam lasy, górki, pagórki no i ośnieżone szczyty Alp.
A ZRESZTĄ SAMI MOŻECIE ZOBACZYĆ Zaznaczam, iż nie jest to zdjęcie zrobione przeze mnie, ale dokładnie odzwierciedla to, co widzą codziennie moje oczy. Zdjęcia moje pewnie z czasem pojawią się w mojej galerii.
Aaaa i co najważniejsze. Niemcy przywitały mnie wiosną. Jest ciepło. Chodzę tylko w polarze, pąki na drzewach już rozkwitają, ptaki śpiewają. Bajka.

Oby tak dalej!

Pozdrawiam Was serdecznie.
Obserwuj wątek
    • maly.lew Re: Dojechałam. 08.02.11, 19:18
      a Ty tam na stałe Maja?
    • beatrix-kiddo Re: Dojechałam. 08.02.11, 19:47
      Miło czytać takie optymistyczne wieści!
      A widoczek prześliczny. Powodzenia smile
      • kamyczek_0 Re: Dojechałam. 08.02.11, 19:50
        No i super. Piękny widok. smile
    • 36.a Re: Dojechałam. 08.02.11, 21:17
      mniam.
      podobnie w lutym przywitała mnie parę lat temu Anglia: przecudownie, kwitły krokusy, bylam tam przeszczęśliwa.
      mniej się dobrze, uśmiechy.
      • 36.a Re: Dojechałam. 08.02.11, 21:17
        kurde: MIEJ
    • quaxo Re: Dojechałam. 08.02.11, 21:24
      Super, cieszę się. smile
    • poetkam Re: Dojechałam. 08.02.11, 21:54
      Cieszę się razem z Tobą! smile
      Powodzenia, 3-maj się cieplutko, Maju. A widoki przepiękne, fakt...
      • majagor Re: Dojechałam. 08.02.11, 22:20
        Ja chyba zaraz padnę.
        Właśnie z siostrą rozmawiałam i dowiedziałam się, że mój zając nie tylko się nie boi, nie tylko się nie stresuje w nowym domu. Ale nawet psa po nosie całuje - tzn. liże! Razem biegają też po pokoju.
        Nie wierze, normalnie nie wierzę smile
        Jestem baaardzo szczęśliwa z tego powodu!

        P.S. Ktoś pytał, czy ja tu na zawsze. Na razie ustaliłam, że w maju jadę do Polski na urlop, 2 tygodnie i wrócę tutaj, by znowu mieć urlop za 3 miesiące itd.
        Oczywiście pod warunkiem, że będzie mi wszystko pasować. Ja tu za karę nie siedzę. Dom w Polsce mam, więc jakby co - wrócić zawsze mogę.
        • quaxo Re: Dojechałam. 11.02.11, 19:34
          Cieszę się z tego królika, przyznam, że się martwiłem o niego. smile
    • dzedlajga Re: Dojechałam. 09.02.11, 00:15
      zazdroszczę widoków - kocham góry

      I bardzo się cieszę. Że się zadamawiasz. Że królik zadowolony.
      Oby tak dalej a wszystko będzie dobrze smile
      • kara.mija Re: Dojechałam. 10.02.11, 13:01
        Widok piękny, cieszę się, że jest Ci dobrze i że królikowi też nie jest źle.
    • majagor Re: Dojechałam. 12.02.11, 23:05
      Dzisiaj na skype przez kamerkę zobaczyłam mojego ukochanego Kacperka.
      Niezły łobuz się z niego zrobił w nowym domu. "Walczy" z labradorem dzielnie wink Gonią się, liżą, Kacper podgryza psa. Cudowny widok.
      Jak to fajnie, że istnieje internet, skype i można tyle doświadczyć na odległość.
      Codziennie 2-3 godzinki spędzam na gadaniu z bliskimi. Sprawia mi to wiele frajdy. Jestem niby daleko od nich, ale tak "blisko".
      Dziś jako, że miałam wolny czas zrobiłam sobie pierwszą wycieczkę w teren. 7-8 km marszu przez łąki, lasy, pod górki, z górki. Nogi bolą, ale wrażenia tego co zobaczyłam, doświadczyłam, usłyszałam, poczułam - bezcenne. Na łąkach są już stokrotki, w lesie pachnie ściętymi drzewami, przez przypadek wpadła prawie na mnie sarna - kierunki chyba jej się pomyliły wink
      Jestem niby na końcu świata. Na wsi. Takiej wsi zabitej dechami - oprócz kościoła, sklepu, szkoły, przedszkola nie ma nic. Ale jestem szczęśliwa. Ten spokój, ta cisza, to otoczenie działa na mnie strasznie kojąco, terapeutycznie.
      Do tego ludzie tutaj są przesympatyczni, przemili. Wszyscy mnie witają na ulicy, zagadują, i każdy się tutaj uśmiecha. Wciąż i wszędzie wszyscy są uśmiechnięci - i ja już razem z nimi - uśmiech bywa zaraźliwy wink Szkoda, że w Polsce ulice są takie smutne, ponure, nijakie...

      No i już coraz więcej poznaję, uczę się. W pracy jest ok. Radzę sobie dość dobrze. Na jutro jestem umówiona z mojego "szefa" siostrzeńcem i siostrzenicą na paradę karnawałową. Jedziemy do sąsiedniej miejscowości, by przebrani, umalowani świętować karnawał smile Oni są w moim wieku i Benni [mój "szef"] wymyślił, że nas pozna, abym miała kogoś znajomego tutaj, kogoś w moim wieku itd.

      Chciałabym aby zostało, tak jak teraz jest!
      Pozdrawiam Was z wiosennych Niemiec/Szwajcarii !!!

      P.S. I co najważniejsze. Jutro minie tydzień, jak nie palę papierosów! Bo wyjeżdżając rzuciłam to w cholerę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka