Dodaj do ulubionych

Szpital- kilka pytań

31.10.15, 19:02
Cześć wszystkim!
Na ostatniej wizycie prawie 2 m-ce temu, lekarz namawiał mnie na szpital. Chodzi o dobranie leków. Powiedziałam, że się nie wybieram i do szpitala pójdę tylko jak mnie zawiezie karetka. A że nie przytrafiają mi się "przygody" wymagające interwencji pogotowia, to mnie w najbliższym czasie nie odwiezie. Jestem od prawie roku na lamotryginie, wenlafaksynie i hydroxyzynie. Przez kilka miesięcy było spoko, byłam bardzo zadowolona, że wreszcie zestaw jest trafiony w dziesiątkę. Wcześniej zamiast hydroxyzyny próbowałam kwetiapiny- spałam jak zabita, a mam pod opieką dzieci, więc lekarz kazał mi ją odstawić. Po kwetiapinie dał mi risperidon. Na risperidonie chodziłam wściekła jak osa i miałam paskudne uczucie spowolnienia. Wtedy spróbowałam hydroxyzyny i było super. Aż byłam zaskoczona. Ale od paru miesięcy jestem rozdrażniona, sama nie wiem czego chcę, wydzieram się o byle co, szukam zaczepki, małżeństwo mi się wali. W czerwcu pod wpływem emocji złożyłam pozew o rozwód, potem go wycofałam, po 2 miesiącach znowu chciałam go złożyć. Zresztą mam już napisany nowy- stworzony przed tygodniem uncertain Mam takie huśtawki, że sama ze sobą zwariuję, nie mówiąc o mężu i dzieciach. Wczoraj mąż powiedział, żebym zgodziła się na szpital. Leczenie mi ustawią i przy okazji odpocznę (opieka nad dziećmi w wieku od 5 do 14 lat i zajmowanie się domem, zakupami, sprawami szkoły, sprawami ciuchowymi dzieci etc są w 90% na mojej głowie, więc to o odpoczynku rzeczywiście niegłupie. Choć wolałabym Majorkę... big_grin )
Mój stan jest w tej chwili niestabilny. Raz tak- raz siak. Deprechy nie mam. Chwilowe dołki ewentualnie, zresztą z całą pewnością związane z pogodą.
Ale sytuacja wygląda na przykład tak:

9.10- od rana dostaję kopa; gadam jak najęta, odczuwam potrzebę rozmowy z innymi ludźmi, łatwo nawiązuję z nimi kontakt, mam tysiąc myśli na minutę. Męczy mnie to, bo nie mogę się wyciszyć. Jestem spontaniczna i ogólnie mega zadowolona. Jestem drażliwa i kłótliwa, działam chaotycznie, mam zdecydowanie podwyższone libido.

Potem jest kilka dni spokoju. Cztery dni później psuje się pogoda i jestem rozdrażniona tak, że prawie agresywna.

Przez kilka kolejnych dni jest w miarę ok, bez większych odchyłów.
I nagle...

22.10- rano dowiedziałam się o czymś bardzo niefajnym dotyczącym męża. Powinnam się wściec i rzeczywiście się wściekłam. Pół dnia chodziłam roztrzęsiona. W nocy ściągnęłam sobie aplikację z czatem i siedziałam na czacie erotycznym do 2:00 pisząc z facetami, choć nie robię takich rzeczy od dawna. Kiedyś bywało.

23.10- porozmawiałam z mężem poważnie, dogadaliśmy się. Postanowiliśmy przejść jakoś przez tę trudną sytuację. No i zaczęło się. Nabrałam ogromnej ochoty na seks, praktycznie się na męża rzuciłam. Dostałam wielkiego napędu. Gadulec, ogólne pobudzenie i nakręcenie, wszystko robiłam w mega tempie. Trwało to kilka godzin.

24.10- wciąż byłam podkręcona, choć nieco mniej niż poprzedniego dnia. Tak jakby powoli to ze mnie schodziło do końca. Byłam drażliwa.

Dodam tylko, że tego ostatniego dnia byłam tydzień przed okresem, a rozdrażnienie zawsze towarzyszy mi przed okresem.

Teraz pytanko- na Wasze oko- iść do szpitala, czy próbować w warunkach domowych dobierać leki i dawki?

I druga rzecz- jak wygląda taki pobyt na oddziale psychiatrycznym? Przyznam, że nie chcę tam iść, bo po pierwsze nie wiem co mnie tam czeka i się obawiam, a po drugie nie mam czasu. Mam dzieci, muszę się zajmować dziećmi i innymi sprawami, mąż non stop pracuje.
Ale wracając do oddziału- czy da się umrzeć z nudów, albo zwariować jeszcze bardziej, co można mieć, a czego nie można, czy chodzi się w normalnym ubraniu, ile trwa najkrócej taka hospitalizacja. Boję się, że jeżeli bym poszła na oddział, to po tygodniu lub dwóch wypisałabym się na własne żądanie, bo po prostu płakałabym w poduchę za dziećmi i wariowałabym z bezczynności. Jestem aktywna, ciągle gdzieś łażę, jak dzieci są w szkole, to sama, jak nie są w szkole, to z dziećmi. I nagle z dnia na dzień musiałabym usiąść na tyłku na kilka tygodni... Pamiętam jak pod koniec ciąży trafiłam do szpitala i leżałam niecałe 2 tygodnie. W domu było dwoje starszych dzieci. Pierwszy tydzień był w porządku, bo miałam na sali towarzycho, z którym można było konie kraść. Nie nudziłyśmy się ani trochę. Wyspałam się, odprężyłam i zyskałam wspaniałą koleżankę na długie lata. Ale jak te dziewczyny wyszły i przyszły dwie babki, które się nie odzywały prawie wcale i nie bardzo szło się z nimi porozumieć, to zaczęłam płakać po nocach. Wytrzymałam chyba z 5 dni i się wypisałam. Boję się, że na oddziale złapię prawdziwego doła.
Obserwuj wątek
    • lisek.chytrusek Re: Szpital- kilka pytań 31.10.15, 19:40
      Ja bym chyba poszła. Szczególnie jeśli czujesz, że potrzebujesz oderwania i odpoczynku.

      Co do zasad w szpitalu - zależy od placówki, każda ma swój regulamin.
      Tam gdzie ja byłam (IPiN w Warszawie) owszem, można było umrzeć z nudów. Ale można też było poznać fantastycznych ludzi z podobnymi problemami. Na początku lądowało się na obserwacji i wtedy kazali chodzić w piżamie, po jakimś czasie (u mnie po 3 tygodniach, poprzednio po tygodniu) pozwalali ubrać się w zwykłe ciuchy, można też było wychodzić z oddziału do sklepu czy na spacer.
      Nie wolno mieć nic ostrego, żadnych pasków, kabli, ładowarkę deponuje się u pielęgniarek, zabronione lusterka i cokolwiek szklanego. W IPiNie zakazane są też komórki z aparatem, bo nie wolno robić zdjęć.
      Co do wypisu na własne żądanie - jak lekarz uzna, że możesz sobie zagrażać, to i tak cię nie wypisze. Przerobiłam na własnej skórze.
      Generalnie nie ma co się bać, szpital jest po to, żeby pomóc.
    • goska1981 Re: Szpital- kilka pytań 31.10.15, 19:49
      Komórka bez aparatu mnie rozwaliła. Skąd taką wziąć??? W muzeach i antykwariatach JESZCZE nie mają big_grin big_grin big_grin
      • lisek.chytrusek Re: Szpital- kilka pytań 31.10.15, 19:55
        Powiem ci w sekrecie - ja mam takiego grata właśnie po to, żeby przejść przez izbę przyjęć.
        A potem i tak rodzina mi przyniosła zwykły telefon i już nikt nie dociekał wink
    • za_mszowe Re: Szpital- kilka pytań 01.11.15, 07:22
      Spędziłam kiedyś 8 miesięcy ciurkiem na zamknietym-średnio polecam,zwłaszcza ze nie trafiłam w stanie zagrożenia zycia. na wlasne zadanie, z powodu ogolnego kiepskiego stanu zdrowia i koniecznosci monitoringu tegoz, nie moglam sie wypisac. Rozwalili mnie kompletnie zabiegami EW a potem usiłowali naprawić szkody. (Lublin, tam w ogóle nadmiernie często diagnozuja CHAD na wyrost, czego i ja jestem przykladem). Bardziej polecam oddział dzienny, jeżeli nie masz czynnych nastrojów samobójczych i autoagresji, to spokojnie dobiera Ci leki. Zostawiłabyś rodzinę np na pół roku? No raczej nie. Dzienny jest rozwiązaniem posrednim- aha, tam masz też terapię, bo na zamkniętym takich luksusów jak psychoterapia raczej nie uswiadczysz (kilka krociutkich rozmów terapeutycznych w ciągu 8 msc to było zdecydowanie za malo, robili mi też ten słynny WISKAD,ale nie poznałam niestety wynikow). Pozdrawiam- decyzja należy do Ciebie, no i istnieją różne rozwiązania.

      Prawdopodobnie na olx czy innym Gumtree.pl ludzie mogą pozbywać się starych telefonów nawet za darmo. Bez sensu kupować jakieś szajsy w elektromarketach za kilkadziesiąt zeta teraz.
      • goska1981 Re: Szpital- kilka pytań 01.11.15, 09:16
        Przestraszyłaś mnie, bez kitu. Ale z tego co wiem, to u nas w szpitalu pod tym względem nie jest źle
        Jak nie szalejesz i dobrze znosisz leki, to trzymają 2 m-ce. Najbardziej obawiam się, że mi telefon zabiorą. A muszę mieć kontakt z rodziną i internet. Jak zdecyduję się na szpital, to wezmę torbę książek. Czytam szybko i chyba bym fioła dostała siedząc i patrząc w ścianę. Mentalnie przygotowuję się na szpital. Zobaczymy. Za trzy dni mam wizytę.
        • za_mszowe Re: Szpital- kilka pytań 01.11.15, 13:04
          Ja tez szłam na sześć tygodni (tak mi każdy obiecywał sad ), a nie na trzydzieści dwa i bynajmniej nie szalałam. Z telefonem zrobiłabyś tak jak radzi lisek. Oddział dzienny to tez pomysł, tam taka terapia trwa od dwu do trzech miesięcy i jest bardziej kompleksowa. Po obiedzie byś wracała do rodziny, tam się przebywa tylko w godz typu 8-14.
        • za_mszowe Re: Szpital- kilka pytań 01.11.15, 13:05
          Naprawdę Gosiu nie rozumiem dlaczego od razu wykluczasz oddział dzienny, no cóż. Pogadaj i o tym na wizycie.
          • goska1981 Re: Szpital- kilka pytań 01.11.15, 13:41
            Ależ absolutnie nie wykluczam. Po prostu facet chce mi dac skierowanie do szpitala, więc pierwsze o czym pomyślałam to długie miesiące na oddziale. Pogadam z lekarzem. Kolega ze schizofrenią poszedł do szpitala z objawami psychotycznymi i wyszedł po niecałych 2 m-cach. Koleżanka z przewlekłą depresją leży najdłużej do 3 m-cy. No i nie wiem jak wygląda sprawa z pracą meza- czy jakbym była na dziennym to może normalnie wziąć opiekę na dzieci? Bo oddział jest w innym mieście. Dojazd autobusem zajmowałby mi 1,5 godziny, więc nie miałabym szans na odprowadzenie do szkoły, przeprowadzenie z powrotem itd. Więc musiałby zrezygnować z pracy.
            No i druga rzecz- obawiam się,że lekarz ma na myśli zwykły oddział, ponieważ chce mnie na jakiś czas odizolować od męża. Więc o pewnych okolicznościach, o których nie będę tu pisać i rozumiem o co lekarzowi chodzi.
            • za_mszowe Re: Szpital- kilka pytań 01.11.15, 19:52
              Mnie też w tym szpitalu odwiedzały dwie znajome, które były tam wcześniej i powychodziły po ok. dwu miesiącach. Byly w szoku, ze tak dlugo tam jestem. Jeżeli Twój lekarz będzie Ciebie tam prowadzić i będzie jedyną osobą decyzyjna, to spoko. Mój ówczesny miał gawno do gadania i przenieśli go na inny oddział. Jestem na maxa zniechęcona do szpitali.
            • za_mszowe Re: Szpital- kilka pytań 02.11.15, 00:27
              A czy pomyślałas, jak rozwiążesz kwestie opieki nad dziećmi, jeśli pójdziesz na te minimum 2 mies na zamknięty? Będzie jeszcze trudniej. Najpierw w ogóle pogadaj z lekarzem, bo nikt nie jest duchem świętym i nie wie co masz na myśli. Ani tym bardziej, co Twój lekarz chciał powiedzieć, napomykajac krótko o szpitalu. Z mężem akurat lepiej wybrać się na jakąś wspólna terapię, skoro chcesz ratować związek. I w ogóle masz skłonność do przesadnej autoanalizy-psychoterapia (nawet na oddzielnym dziennym) NAPRAWDĘ BARDZO mogłaby Ci pomóc. Wierz dalej w magię samiusienkich dropsów, nikt Ci nie broni. Ja absolutnie przestałam po tych dwustu dwudziestu czterech długich dniach w zamknięciu.
              • kks87 Re: Szpital- kilka pytań 02.11.15, 17:43
                A ja wierzę w leki i terapię. Dobrze dobrane leki to podstawa, a z tego, co piszesz, możesz mieć je źle ustawione. W szpitalu będziesz pod obserwacją i istnieje większa szansa, że dobrze dobiorą ci leki niż w przypadku życia od wizyty do wizyty za parę tygodni. Wiem po sobie, że żadne książki, słowa mobilizacji i pociechy nic mi nie pomagały, dopóki leki nie zaczęły działać. Dodam tylko, że miałam wysoką motywację, by uzyskać remisję i robiłam wszystko w tym kierunku, a mimo to nie odczułam poprawy, dopóki dawki leków nie zostały skrojone na moją miarę. Według mnie, masz sporo argumentów przemawiających za pójściem do szpitala - jedyne, co może Cię trzymać, to dzieci. Ale jeśli masz je z kim zostawić, to chyba bym się nie zastanawiała...
                • za_mszowe Re: Szpital- kilka pytań 02.11.15, 20:58
                  Teoretycznie starsze dzieci mogą częściowo zająć się młodszymi. Gosia ma zupełnie inny przebieg choroby niż Ty i jest z innego miasta. Mi też trudno coś doradzić, bo mam jednoznacznie źle doświadczenie z oddz zamkn., na dziennym po zamknietym dopiero właściwie ustawili mi leczenie. W sumie rok wycięty z życia ciurkiem na hospitalizacji .
                • rainbow_73 Re: Szpital- kilka pytań 03.11.15, 16:43
                  I tu się podpisuję.
                  • goska1981 Re: Szpital- kilka pytań 04.11.15, 12:18
                    Dostałam skierowanie na dzienny. Yeah!!! Kamień z serca...
                    Lekarz stwierdził, że szkoda by było, żebym szła na normalny, bo to jest czas wyjęty z życia, a nie jestem w takim stanie, że muszę koniecznie się położyć w szpitalu.
                    No i sprawa terapii. Z tego co widzę, to lekarzowi zależy, żebym ją podjęła. Kiedyś o tym napomknął, ale jakoś tak się rozeszło.
                    A z mężem ustaliliśmy, że jak się uda, to będzie w pracy robił same popołudniówki i nocki. Rano będzie prowadził dzieci do szkoły, a ja później będę je odbierała ze szkolnej świetlicy.
                    No. Cieszę się. Dziękuję Wam wszystkim za rady smile
                    Pozdrawiam smile
                    • za_mszowe Re: Szpital- kilka pytań 04.11.15, 14:20
                      Gratuluję, Gosiu! I przepraszam "z dołu" za dość obcesowy ton wcześniej, bo już niektórzy userzy zarzucali mi zakulisowo, imiennie, bezczelność i chamstwo w rozmowie z Tobą w tym wątku. Jak widzisz, nic nie jest skrajnie czarno-białe, i mam nadzieję, że będzie dobrze. Powodzenia w terapii!
                      • 39.a @ Zamszowe 04.11.15, 15:24
                        Na serio musisz w ten sposób?
                        Ten wątek tylko podczytuję. Bo nic nie mam do powiedzenia. Bo dostałam kiedyś
                        podobne skierowanie "na ustawienie leków" i zrezygnowałam. Dziś myślę, że słusznie.
                        Oddział otwarty to dla mnie 4h dojazdów, licząc łącznie, czyli zamordyzm.
                        Też myślę, że można leki ustawić ambulatoryjnie, w mniejszym stopniu ważna jest
                        terapia.

                        Napisałam do Ciebie Z. otwartym tekstem, wcale nie zakulisowo,
                        bo zrobiło mi się przykro, że ktoś pyta, a z Twojej strony leci sugestia bezmyślnego szaraczka.
                        Co do Twoich wypowiedzi tu - były OK, więc tym bardziej nie rozumiem.......

                        Z mojej strony EOT.

                        Pozdrawiam wszystkich.
                      • goska1981 Re: Szpital- kilka pytań 04.11.15, 15:30
                        Dziękować 
                        • ergo_pl Re: Szpital- kilka pytań 05.11.15, 03:06
                          Jeszcze a propos komórek, na otwartym można je mieć, przynajmniej u mnie tak było.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka