comsui
16.04.07, 21:32
Niby jest normalnie, ale usłyszę zdanie, które powinno
spłynąć, a jednak dotyka do żywego. I się zaczyna.
Coś zalewa twarz betonem. Położyć się i umrzeć.
CHCĘ DO DOMU! Zaraz, natychmiast. Gdzie mój helikopter?
Dlaczego muszę się jeszcze odzywać do ludzi? Kiedy już nie mogę.
Jak sobie z tym radzić? Terapia poznawczo-behawioralna?
Często pomaga rozmowa z kimś bliskim, kto pionizuje
i przestaję dramatyzować. Ale często jestem wtedy sama ze sobą.