Pytanie do Lolinki

08.12.08, 11:52
Czy dobrze kojarzę, że jesteś Świadkiem Jehowy? Ostatnio przeżywamy ciężkie czasy w firmie. Jedna z koleżanek została Świadkiem. Obecnie jest czas przygotowań do Świąt i dużo zamówień np. na przygotowanie kartek świątecznych. Tymczasem ona stwierdziła, że kartek nie będzie przygotowywać (od strony graficznej) bo to się kłóci z jej światopogladem. Wydawało mi się, że jestem osobą tolerancyjną, ale mnie aż zatrzęsło. Nie każę jej świąt celebrować, ale do cholery jej praca grafika polega na przygotowywaniu tego czego wymaga klient.
Ciekawa też jestem (złośliwie) czy premia świąteczna też się będzie kłócić z jej światopoglądem?
proszę wytłumacz mi to. Bo może tak być powinno.
    • lolinka2 Re: Pytanie do Lolinki 08.12.08, 12:14
      generalnie: kwestia sumienia.
      praktycznie: większość z nas nie udziela się nijak w przygotowaniach
      świątecznych, okołoświątecznych i przedświątecznych.

      Premia świąteczna? - hm... zależy, czy jest "świąteczna" czy
      "gratyfikacyjna" (za dobrą pracę w całym roku), czy po prostu z
      socjala się dziewczynie legalnie należy (a wypłaca się ją w okresie,
      który pasuje najbardziej większości teamu). Słyszałam już kiedyś
      takie argument, przy okazji tego, jak to pracownik PTC nie zgodził
      się podpisać i doręczyć kilku ważnym klientom biznesowym kartek
      światecznych. Zrobił to osobiście jego szef (mój dobry kumpel, nie
      ŚJ) a potem przy okazji rozdzielania okolicznościowych stricte
      świątecznych koszyków gościa pominął. Facet się lekko zmieszał i
      usłyszał "wiesz, (...), nie chciałem gwałcić twojego sumienia; premię
      za wyniki dostajesz jak wszyscy, ale nie widzę potrzeby obdarowania
      cię z okazji świąt" (tyle, że to była sytuacja lekko pokręcona, bo i
      koleś - pracownik - potrafił bywać... taki sobie...czasami przeginał
      i potem znowu trzymał aż za mocny pion, jak mu pasowało).

      Czyli, cóż ci mogę napisać: jeśli możesz pannę zatkać innym zadaniem,
      zrób to. Może być tak, że gorliwość neofitki jej przejdzie za jakiś
      czas i zrozumie, że są kwestie, od których się nie wymiga (zlecenie),
      aczkolwiek przyznaję osobiście, że jak mi na konferencji weszła
      nieplanowana prezentacja o zaletach transfuzji to wyszłam z kabiny
      zostawiając w niej początkującą tłumaczkę zupełnie samą... nie
      wyrobiłam. Może po prostu przygotuje projekty... nie wiem, bardziej
      związane z porą roku niż świętami jako takimi...? No i spróbuj się
      nie trząść big_grin, bo to podziała jak płachta na byka ... smile


      • matrioszka42 Re: Pytanie do Lolinki 08.12.08, 12:40
        Wszystko rozumiem. Problem polega na tym, że jesteśmy małą firmą z 2 grafikami. Temu co został kończą się pomysły. Dla wielu klientów kartki są neutralne.
        Premia ta jest czysto świąteczna nie ma żadnego związku z całokształtem.
        Osobiście mam wrażenie, że ona bierze z tej wiary to co jej akurat pasuje, pomijając to z czego wynikają określone korzyści. Może dopiero się uczy?
        Już się nie trzęsnęwink Tylko nadal jako nadzorcy pozostała mi do rozstrzygnięcia ta nieszczęsna premia.sad
        • xsenia Re: Pytanie do Lolinki 08.12.08, 14:05
          chyba bez sensu trzymać takiego pracownika w firmie...

          ja bym zwolniła
          • matrioszka42 Re: Pytanie do Lolinki 08.12.08, 14:15
            tak najprościej. Ale pracuje z nami od lat, jest dobrym grafikiem...
            Na szczęście przyszły materiały do zrobienia zupełnie neutralne światopoglądowosmile
            • lolinka2 Re: Pytanie do Lolinki 08.12.08, 14:23
              ... i chwała Bogu.
            • xsenia Re: Pytanie do Lolinki 08.12.08, 14:56
              fakt, o grafika teraz trudno to mogą stroić fochy

              gdyby np. taka przedszkolanka zakwestionowała podział: dziweczynki
              pomagają w podawaniu posiłków, a chłopcy się w tym czasie bawią bo
              to niezgodne z jej feministycznym światopoglądem, nikt by się nad
              nią nie rozczulał.

              to co dla ciebie jest neutralne światopoglądowo dla kogoś innego
              może mieć całkiem inny wymiar

              BTW praca to praca i kropka. jak się otworzy puszkę pandory o
              nazwie "swiatopogląd" wylatują z niej klauzule sumienia i inne
              absurdy. w pracy obowiązuje kodeks pracy i wymogi kontraktu
              zawartego z pracodawcą, światopogląd to prywatna sprawa każdego.
              • lolinka2 Re: Pytanie do Lolinki 08.12.08, 15:05
                xenia, odwrotnie: ostatnio bęcki zebrała przedszkolanka na Saskiej
                Kępie, z tytułu dzielenia ról na damskie i męskie: mianowicie
                ustaliła że chłopcy mogą biegać, a dziewczynki tylko rysują kredą po
                chodniku. Ale afera była.... No i jeszcze pani skomentowała któregoś
                z chłopców jak sięgnął po wózek różowy... wystarczyło.

                W ramach nieindoktrynowania dzieci w żadną stronę, pani
                profilaktycznie ustaliła, że w ogóle żadnych tematów newralgicznych
                nie poruszy nigdy więcej, dzieci się bawią jak chcą, a w przedszkolu
                świąt nie będzie (na wszelki wypadek): fakultatywnie po godzinach
                jest wigilia, jeśli rodzice chcą to przedszkole udostępni salę i
                potencjalnie Mikołaj się znajdzie, w trakcie zajęć ani słowa: zima. I
                kropka.

                I to nie jest przedszkole do którego chodzi moje dziecko. Opowiadała
                mi o tym moja mocno wierząca katolicka przyjaciółka.
                • xsenia Re: Pytanie do Lolinki 08.12.08, 15:14
                  masz kontakt z feministycznym (twoim zdaniem) przedszkolem, tylko że
                  to nie ma nic do rzeczy.

                  wyobraź sobie zatem, że któraś z przedszkolanek nawróciła się na
                  katolicyzm i zgodnie ze swoim światopoglądem aranżuje aktywności
                  wedle stereotypów płci. konsekwencją twojej teorii - mieszania
                  światopoglądu do pracy - trzeba by było wykazać się tolerancją wobec
                  tej pani.
                  • lolinka2 Re: Pytanie do Lolinki 08.12.08, 15:33
                    konsekwencją mojej teorii jest to, że lekarz, który nie godzi się nie
                    podać mi krwi (ma do tego prawo wg własnego światopoglądu) może
                    odmówić leczenia mnie... i tak robią.

                    Nauczyciel przedszkola czy w szkole, jeśli mu sumienie nie pozwala
                    pomijać pewnych treści, bo jest z nimi mocno związany (chociaż to
                    inna baja bo oni są funkcjonariuszami państwowymi i zakaz agitacji
                    mają w regulaminach) może odmówić uczenia mojego dziecka. Ma prawo.

                    Ja, jako tłumacz, mogę odmówić przyjęcia zlecenia od np klasztoru (bo
                    nie chcę być finansowana ze środków KK) - co mi się zdarzyło,
                    ewentualnie wyjść jak się akcja krewniacy.pl reklamuje (wyszłam).

                    Grafik może odmówić zrobienia kartki świątecznej. Wolno mu.

                    A nasi szefowie mogą nam odmówić kosza ze słodyczami z okazji, świąt.
                    Nie, matrioszka??

                    Różnica między zaniechaniem a nawracaniem jak dla mnie, xeniu, jest
                    dość znaczna. W pierwszym wycofujesz się, w drugim "atakujesz"
                    otoczenie. Drugie znacznie gorsze, bo nikt raczej nie wybiera sobie
                    tego, że będzie pracował z X czy Y, albo chodził do klasy (grupy)
                    pani Z.

                    Prawem nadrzędnym dla kodeksu pracy, o którym pisałaś, jest
                    konstytucja. Ta gwarantuje prawo wolności wyznania i wyrażania
                    poglądów, o ile nie narusza to prawa i wolności innych osób. KP
                    również stanowi o takiej wolności, przyznając innowiercom możliwość
                    brania wolnego na święta wypadające w terminach innych niż oficjalne
                    dni wolne od pracy... Każdy regulamin (statut) szkoły czy przedszkola
                    też w jakiś sposób odnosi się do takich kwestii...

                    Nie wiem w sumie, czemu służą twoje posty, bo nie rozkminiłam
                    jeszcze, czy ty pytasz, czy atakujesz, czy prowadzisz jałową dyskusję
                    dla... podniesienia poziomu jadowitości smile forum, tudzież czy po
                    prostu prezentujesz swoje poglądy ot tak, po prostu. Nie chcę się z
                    tobą zgadzać lub nie, kwestia przedszkola wyszła na okolicznosć
                    przykładu który wpuściłaś, o pani która by złamała standardowy
                    podział - dla wykazania, że wprowadzanie podziałów tego typu jest
                    obecnie źle widziane. I to nie przez ŚJ, ale tzw. resztę swiata.
                    • xsenia Re: Pytanie do Lolinki 08.12.08, 22:48
                      >Różnica między zaniechaniem a nawracaniem jak dla mnie, xeniu,

                      dziękuję, że zechciałaś mnie oświecić, w dodatku z własnej
                      inicjatywy, bez nawiązania do mego posta, chylę czoła



                      >Nie chcę się z
                      > tobą zgadzać lub nie, kwestia przedszkola (...)

                      no i jak sie tu nie wzruszyć tak precyzyjną argumentacją
                      • lolinka2 Re: Pytanie do Lolinki 08.12.08, 22:56
                        Uprzejmie proszę: daj se siana, zażyj melisę albo coś silniejszego,
                        ja naprawdę nie mam ochoty na spory.
        • lolinka2 Re: Pytanie do Lolinki 08.12.08, 14:22
          tak podejrzewam, że się buja między młotem a kowadłem i pogubiona
          jest...
      • wariackie_papiery Re: Pytanie do Lolinki - off top 08.12.08, 12:47
        bo mnie to ciekawi. jak śj rozwiązują praktycznie nie wiem, jak
        ominąć to słowo konieczność transfuzji? pacjent po prostu ginie?
        • wariackie_papiery Re: Pytanie do Lolinki - off top 08.12.08, 12:48
          istnieją jakieś preparaty zastępcze np.?
          • lolinka2 Re: Pytanie do Lolinki - off top 08.12.08, 14:22
            istnieją, i to cała masa
            baja polega na szybkim uzupełnieniu objętości, i w międzyczasie
            intensywnej pracy nad "jakością" krwi. Objętość uzupełnia się:
            dextranem, HESem, solą fizjologiczną i innymi płynami infuzyjnymi,
            "jakość" poprawia się wyizolowanymi frakcjami (na przyjęcie frakcji
            godzi się część ŚJ - znowu kwestia sumienia)np hemoglobiną, EPO
            (erytropoetyna - hormon pobudzający szpik do produkcji zmasowanej
            krwinek czerwonych, pioruńsko drogi i dlatego niechętnie w PL
            stosowany), albo po prostu żelazem.

            Przykłady z życia wzięte: moja osobista teściowa, nowotwór
            przerzutowy kości, morfologia beznadziejna, konieczność wykonania
            ratującej życie operacji kardiologicznej (zastawka+bypassy). Godzi
            się prof. Religa z synem (nikt nie chciał wcześniej, nie odważyli
            się). Przed zabiegiem i po wg reżimu podają EPO, jednocześnie w
            trakcie płyny infuzyjne, zmniejszają nacięcia, odzyskują krew z pola
            operacyjnego (cell saver - takie specjalne urządzenie). Teściowa
            dzięki operacji pożyła jeszcze rok. Sam zabieg uwieńczony
            powodzeniem, zmarła na raka, dość lekką śmiercią jak na tę chorobę...

            Przyp. drugi: ja, ciąża 1 zagrożona, 31 t.c., kwalifikowana do
            zabiegu założenia szwu szyjkowego, problemem była morfologia, Rb ok
            2; Hct ok 24, Hb ok 6,5; podawano żelazo (co 2 dzień) plus przed i w
            trakcie zabiegu płyny infuzyjne. Zabieg przeżyłam w niezłej kondycji,
            dziecko też (urodzona finalnie w 37 tc z masą ciała 3050, więc
            ewidentnie anemia na nią nie zadziałała, rozpad krwinek czerwonych w
            okresie poporodowym b/z, żółtaczka wyłącznie fizjologiczna
            nieprzekraczająca dopuszczalnych norm), tuż po porodzie parametry
            krwi powróciły do idealnej normy (2 doba po porodzie). Skutki
            uboczne: ogromne siniaki na tyłku, bolesne do tej pory. W kolejnej
            ciąży żelazo brałam dożylnie, w kroplówce.
            • xsenia Re: Pytanie do Lolinki - off top 08.12.08, 15:06
              >pioruńsko drogi i dlatego niechętnie w PL
              > stosowany),

              to nie jest niechęć, tylko KALKULACJA

              chyba nie wydaje ci się, że NFZ ma jednym fundować kosztowne zabiegi
              z powodu ich światopoglądu, a na innych oszczędzać

              w razie potrzeby też bym wolała coś alternatywnie zamiast
              transfuzji, która niesie ze sobą przecież ryzyko zarażenia HIV, ale
              nie mam światopoglądu który uzasadniłby taka fanaberie.
              • lolinka2 Re: Pytanie do Lolinki - off top 08.12.08, 15:36
                owszem, wydaje mi się - to wynika z mojego prawa wyboru
                przysługującego mi jako pacjentowi. Mogę zgodzić się lub nie na daną
                metodę leczenia, po wyjaśnieniu mi plusów i minusów, oraz
                konsekwencji odmowy plus mam prawo do leczenia alternatywnego.

                I mam prawo do uszanowania moich przekonań w zdrowiu i chorobie,
                również tych wyrażonych wcześniej na piśmie, jeśli w danym momencie
                jestem nieprzytomna lub niezdolna do podejmowania decyzji. Też prawo
                pacjenta.

                I nie tylko moje, twoje także.
                • ikar113 Re: Pytanie do Lolinki - off top 08.12.08, 16:08
                  Gdyby Twoje dziecko wymagało transfuzji, też byś się nie zgodziła?
                  Wolałabyś zostawić je z zagrożeniem życia? Nie rozumiem
                  światopoglądu jehowitów.
                  • crysstiano Re: Pytanie do Lolinki - off top 08.12.08, 16:23
                    ikar masz maila na gazetowym..
                  • lolinka2 Re: Pytanie do Lolinki - off top 08.12.08, 16:27
                    nie zgodziłabym się, aczkolwiek nie chce mi się na tym forum
                    rozpętywać dyskusji na ten temat. Chcesz, to pomailujemy smile

                    btw, a rozumiesz pątników, męczenników, poszczących, ascetów i innych
                    z tej bajki?? Bo dla mnie to jest dopiero hardcore... Trzymanie się
                    JEDNEGO zakazu (bo z takich ciężkich do pojęcia i p.o.z.o.r.n.i.e
                    dziwacznych jest tylko jeden), to pesteczka... Zwłaszcza, że gdyby
                    się wgryźć w temat, to zakaz ten ma dość rozsądne podstawy...
                    • ikar113 Re: Pytanie do Lolinki - off top 08.12.08, 16:45
                      Lolinka, to ja poproszę Cię o wyjaśnienie tego na mailu gazetowym.
                      Bo naprawdę, jakoś nie jestem w stanie zrozumieć, nie tylko brak
                      zgody na transfuzje, ale i innych rzeczy, o których wiem. Miałem
                      kolegę świadka Jehowy, dał mi jakąś broszurę z wytycznymi, i muszę
                      powiedzieć, że większość z tego wszystkiego jest dla mnie kompletnie
                      niedorzeczna...
                      • lolinka2 Re: Pytanie do Lolinki - off top 08.12.08, 22:58
                        spoko, napiszę - skończę Freuda tłumaczyć to w pierwszej wolnej
                        chwili skrobnę coś sensownego smile
                        • cassis Re: Pytanie do Lolinki - off top 09.12.08, 10:45
                          Lolinka, a mnie tez mogłabys wyjasnić to z transfuzją? dlaczego nie?
                          bo moje dziecko ma w szkole koleżankę z rodziców Jehowych, wiele jej
                          nie można i dlatego jestem tego ciekawa
                          • lolinka2 Re: Pytanie do Lolinki - off top 09.12.08, 11:00
                            dobra, dziś skończyłam Freuda, jeśli nic się nie objawi, to siadam
                            wieczorem i odpisuję Wam obojgu.
                            • cassis Re: Pytanie do Lolinki - off top 09.12.08, 12:08
                              dzięki ! smile
                    • xsenia Re: Pytanie do Lolinki - off top 08.12.08, 22:53
                      a rozumiesz pątników, męczenników, poszczących, ascetów i innych
                      > z tej bajki?? Bo dla mnie to jest dopiero hardcore

                      pogratulować tolerancji

                • xsenia Re: Pytanie do Lolinki - off top 08.12.08, 23:04
                  lolinka2 napisała:


                  > I mam prawo do uszanowania moich przekonań w zdrowiu i chorobie,

                  wtedy i tylko wtedy gdy zapłacisz za to z własnej kieszeni
                  ja np. nie mam ochoty płacić za czyjeś fanaberie, wole zapłacić za
                  chemioterapię dziecka z chłoniakiem


                  pula środków na leczenie jest SKOŃCZONA i WSPÓLNA


                  >
                  > I nie tylko moje, twoje także.

                  nie, nie moje, bo:
                  a) brak mi argumentu do szanażu pt. "światopogląd"
                  b) nie mam dość bezczelności w sobie, żeby domagać się
                  ponadstandardowych świadczń za które nie zapłaciłam
                  • lolinka2 Re: Pytanie do Lolinki - off top 08.12.08, 23:18
                    kwestie, których nie rozumiesz, określasz mianem szantażu?

                    interesujące.
                    • matrioszka42 Re: Pytanie do Lolinki - off top 09.12.08, 13:32
                      Przyznaję, że jest na tym świecie wiele rzeczy których nie pojmuję swoim małym rozumkiembig_grin Przyznaję, że nie zgłębiałam zasad i kanonów wiary ŚJ. O pewnych rzeczach się słyszy, jak te transfuzje, inne mnie zaskakują jak ten numer z kartkami świątecznymi. Rozumiem, że można zrezygnować z celebracji świąt, imienin czy urodzin, tak swoich jak i znajomych. Komu cowink Problemu z transfuzją nie rozumiem (kiedyś omawiana koleżanka starała mi się to wytłumaczyć, ale odniosłam wrażenie, że sama jeszcze tego do końca nie rozumie), tak jak i jej tekstów, że biblia jest najstarszym słowem pisanym (odbieram to jako pewną nieznajomość historii).
                      Wiem, że w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życie, kiedy nie ma czasu na szukanie preparatów krwizastępczych, transfuzja może być jedyną opcją uratowania życia. Powyżej pewnego poziomu utraty krwi, płyny już nie wystarczą. Przy planowanej operacji zgadzam się, że każdy może wybrać opcję postępowania medycznego. I, tak jak napisała Lolinka, każdy ma do tego prawo. Preparaty krwiozastępcze nie są zastrzeżone tylko dla ŚJ!
                      • rumpa Re: Pytanie do Lolinki - off top 10.12.08, 12:38
                        Jedynie przykra sprawa z dziećmi - jesli sąd nie zdąży ograniczyć
                        praw rodzicielskich na czas sad((

                        Pytania do osób podzielających stanowisko Strażnicy

                        Jednym z najbardziej efektywnych sposobów, by nakłonić Świadka
                        Jehowy do przemyślenia doktryny związanej z krwią okazało się
                        zadawanie pytań. Poniższe pytania są orężem w rękach członków AJWRB
                        i lekarzy na całym świecie.

                        Dlaczego wszystkie kościoły Chrześcijańskie, a nawet ortodoksyjni
                        Żydzi, którzy opierają się na Torze (Prawie), czytają ją każdego
                        dnia, rozważają jej treść, studiują jej hebrajską wersję (by móc
                        lepiej zrozumieć oryginalny kontekst) i kochają Prawo Boże nad swą
                        duszę dopuszczają użycie krwi w celach medycznych? Czy to nie jest
                        nierozsądne, że jedynie my myślimy inaczej?



                        Faktem jest, iż nawet całkowite wykrwawienie się zabitego zwierzęcia
                        pozostawia aż 50% krwi w jego tkance mięśniowej. Wówczas powstaje
                        pytanie: dlaczego Bóg, który to właśnie spożywaniu krwi ma się
                        sprzeciwiać, może pozwalać nam owo mięso zjadać?


                        W uzasadnionych koniecznością wypadkach Izraelita miał prawo spożyć
                        martwe, niewykrwawione zwierzę (zob. Lev. 17:15), będąc jedynie
                        zobowiązanym do odprawienia ceremoniału kąpieli i prania odzienia,
                        które zmywały jego nieczystość. Dlaczego więc Towarzystwo utrzymuje,
                        iż należy wykluczać tych, którzy dopuszczają transfuzję krwi w celu
                        ratowania życia?




                        Czy rodzic, który nie zezwala na leczenie swojego dziecka nie staje
                        się odpowiedzialny za jego śmierć? Jak można usprawiedliwić śmierć
                        dziecka opierając się na judaistycznej koncepcji odżywiania się?

                        Jeśli transfuzja krwi jest zasadniczo transplantacją organu, to jak
                        można postrzegać ją jako 'spożywanie krwi', skoro nie można tu
                        mówić o jakiejkolwiek wartości odżywczej ani trawieniu? Czy
                        transplantacja organu może być uważana jednocześnie za posiłek?

                        Jeśli przechowywanie własnej krwi do ewentualnej autotransfuzji jest
                        złe, to dlaczego Towarzystwo dopuszcza użycie innych składników
                        krwi, które przecież muszą być pobrane i przechowywane zanim zostaną
                        użyte przez Świadka Jehowy?

                        Na jakiej podstawie Towarzystwo używa wyrażeń 'podtrzymanie życia'
                        bądź 'przyjmowanie' w odniesieniu do transfuzji krwi jeśli powyższe
                        słowa nie występują w Piśmie Świętym?

                        Jakie jest właściwie oznacza wyrażenie 'powstrzymywać się od krwi'
                        (zob. Dz. 15:29)? Co sugeruje kontekst?

                        Dlaczego Towarzystwo cytuje lekarzy żyjących setki lat temu by
                        znaleźć uzasadnienie dla swego poglądu, mówiącego, iż transfuzja
                        krwi jest równoznaczna z jej spożywaniem? Czyż współcześni lekarze
                        uznają dalej, że transfuzja jest tym samym co 'spożywanie krwi'?

                        Dlaczego Towarzystwo wyolbrzymia ryzyko transfuzji krwi i stara się
                        by jako lekarstwo zostało uznane za bezdyskusyjnie złe, gdy blisko
                        wszyscy eksperci są przeciwnego zdania?

                        Na jakiej podstawie Towarzystwo decyduje które składniki krwi są
                        ważniejsze od innych? Dla przykładu, dlaczego białe krwinki są
                        zakazane a albumina nie, skoro albumina stanowi większą część
                        ogólnej objętości krwi, a mleczne i organiczne przeszczepy są pełne
                        białych krwinek?

                        Dlaczego zabrania się transfuzji osocza, podczas gdy każdy jego
                        składnik z osobna figuruje na liście substancji, których Świadek
                        może użyć w celu "podtrzymania życia"?

                        Dlaczego Towarzystwo posługuje się sofistyką i analogiami takimi jak
                        jak np. ta o dożylnym wstrzyknięciu alkoholu i krwi? Błędność w ich
                        rozumowaniu można zdemaskować rozpatrując podobny przykład:
                        'Załóżmy, iż pewnemu człowiekowi lekarz nakazał unikać mięsa. Czy
                        możnaby powiedzieć, że przestrzega owego zakazu jeśli przestanie
                        jeść mięso ale przyjmie przeszczep nerki?' Dlaczego broniąc swojego
                        punktu widzenia Towarzystwo ucieka się do stosowania rażąco błędnych
                        analogii?

                        Jeśli mamy całkowicie powstrzymywać się od krwi, tak jak podaje
                        Towarzystwo, to proszę wyjaśnić dlaczego ci sami ludzie zezwalają na
                        używanie składników ludzkiej krwi bądź jej pochodnych? Czy to nie
                        sprzeczność?

                        Dlaczego Świadkowie mogą przyjmować i wykorzystywać krew oddaną
                        przez innych ale im oddawać krwi już nie wolno? Czyż oddanie krwi w
                        celu ratowania życia drugiego człowieka, także duchowych braci i
                        sióstr nie byłoby wyrazem miłości i w pełni chrześcijańską postawą?

                        Co powinienem zrobić? Moje dziecko z trudem chwyta powietrze. Jego
                        poziom krwi jest niebezpiecznie niski. Serce bije już 200/min i
                        ciągle przyspiesza. Lekarze powiedzieli nam, że bez transfuzji umrze
                        w wyniku niedotlenienia i zawału. W tym wypadku jedynym wyjściem
                        jest większa ilość czerwonych krwinek. Jest śmiertelnie blady i
                        patrząc na mnie swymi szerokimi oczyma szepcze: 'Pomóż mi tatusiu.'
                        Czy powinienem pozwolić memu dziecku umrzeć opierając się na jakiejś
                        organizacji, która zmieniła już zdanie na temat przeszczepu innych
                        organów, szczepionek, służby obywatelskiej, 'owiec i kóz,
                        'pokolenia', 1799, 1874, 1878, 1881, 1914, 1918, 1920, 1925, 1975,
                        itd., itd., itd.? Czy powinienem pozwolić memu dziecku umrzeć? Czy
                        naprawdę tego oczekuje ode mnie Jehowa i Jezus? Jak będę się czuł,
                        jeśli zakaz transfuzji stanie się przestarzałą doktryną i odejdzie w
                        zapomnienie? Czy będę w stanie sobie wybaczyć?

                        Gdyby Amerykańskie Towarzystwo Medyczne wydało zalecenie dla
                        pacjentów z chorobami serca, by powstrzymywać się od mięsa, to czy
                        należałoby to rozumieć, że owi pacjenci nie mogą poddawać się
                        przeszczepom, a w szczególności przeszczepom serca? Dlaczego?

                        Gdyby Strażnica zmieniła swoje zdanie na temat transfuzji krwi, tak
                        jak to zrobiła w przypadku rzekomej niezgodności ze słowem Bożym
                        takich przypadków jak chociażby przeszczep organów, przyjmowanie
                        szczepionek, zatrucie aluminium itd., to czy przyjąłbyś ową zmianę
                        czy też dalej krzywo patrzyłbyś na chrześcijan, których sumienie nie
                        zgadza się z twymi osobistymi poglądami?

                        Załóżmy, że do szpitala trafiają dwaj pacjenci, którzy nie mogą
                        jeść; jeden przechodzi transfuzję krwi, drugi przyjmuję glukozę -
                        który z nich przeżyje? Czy nie ten, któremu podano glukozę? Jak więc
                        można uważać transfuzję krwi za jej spożywanie skoro organizm de
                        facto nie otrzymuje wówczas

                        takie tam pytania z odpowiedniej strony przekopiowane...
                        chyba logiczne, nie?
                    • xsenia Re: Pytanie do Lolinki - off top 10.12.08, 15:17
                      jesli jak powiadasz "nie rozumiem" jest to li tylko konsekwencja
                      tego, ze wprowadzilas mnie w błąd. sama napisałaś, że preperaty
                      zastępujące krew są kosztowne i ich cena jest powodem
                      nieprzychylnego nastawienia lekarzy.

                      nie przecze, ze moze byc calkiem inaczej, jednak dyskutuje z twoja
                      wypowiedzią, a nie z problemem tychze preparatow w ogole. kumasz?

                      z twojego tekstu wynika, że postawa, ktora reprezentujesz jest
                      wlasnie szantażem: "dajcie mi więcej niz innym, bo jak nie to umre".
                      taka postawe potepiam.
                      potepiam rowniez zachowanie motywowane swiatopogladem, wskutek
                      ktorego
                      a) ulega dezorganizacji funkcjonowanie instutucji dzialajacych w
                      swerze publicznej,
                      b) konsekwencje tego zachowania spadaja na klientow tychze
                      instytucji

                      reguly rzadzace przestrzenia publiczna sa wypadkowa umowy spolecznej
                      bedacej kompromisem. mozna negocjowac te reguly, ale ich lamanie
                      powinno implikowac konsekwencje dla jednostki lamiacej je.

                      w przykladzie z kartkami swiatecznymi, pracownica powinna byla
                      wczesniej zawiadomic pracodawce ze w tym roku nie podejmie sie
                      zlecenia i zaproponowac rozwiazanie problemu, ktory wygenerowala (!)

                      przeciez BN zdarza sie co rok i rok rocznie grudzien to szczegolny
                      czas dla wielu firm. stawiam dolary przciwko orzechom, ze
                      przyzwolenie na fanaberie tej pani pociagnie za soba eskalacje
                      roszczen artykulowanych z zaskoczenia. konsekwencje tego spadna na
                      innych pracownikow.

                      jest miejsce na ekspresje swiatopogladu i na jego zawieszenie.
                      zawieszenie w imie spokoju ludzi o innym pogladzie na swiat.
    • lolinka2 Melduję, że maile wysłano :) n/t 09.12.08, 23:35

      • cassis Re: Melduję, że maile wysłano :) n/t 10.12.08, 14:02
        dzięki, lecę czytać smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja