Wiecie, ostatnio przekonałam się do schematów, choć wcześniej nawet tu na
forum narzekałam, że są kiepskie, ze wychodzą z nich cuda- niewidy... Nadal
dopasowanie mojej włóczki i sposobu robienia (luźno, ściśle) do podanych w
schemacie doprowadza mnie do szału, ale jest ok generalnie.
Jednak tworzenie swetra bez schematu jest niesamowite. Zaczyna się od drutów,
włóczki wyszukanej w sklepie o TYM szczególnym chwycie, kolorze, czasem od
zdjęcia w prasie, tęsknocie za czymś otulającym, albo błyszczącym, albo
jeszcze czymś... Potem pierwsze rzędy i ta ciekawość, "co z tego wyrośnie",
wątpliwości, czy lepiej prosto, czy raczej z wcięciem, czy wzdłuż, czy
wszerz

Wyobrażanie sobie efektu...
A największa jest duma, gdy sweter gotowy i można go pokazać światu, to tak,
jakby dziecko dorosło i dostało dowód osobisty