Dodaj do ulubionych

deportacje do CCCP

06.02.07, 01:25
62. rocznica deportacji Ślązaków do ZSRR

Anna Malinowska2007-02-04, ostatnia aktualizacja 2007-02-04 19:21

Uroczysta msza, upamiętniająca wywózki, odbyła się w sobotę w Knurowie, w
kościele pod wezwaniem św. Cyryla i Metodego. - Za tożsamość przyszło
zapłacić wysoką cenę - mówił ks. proboszcz Andrzej Wieczorek.


Stowarzyszenie Ślązaków chce dalszego śledztwa w sprawie deportacji (05-02-
07, 11:42)

Przyszli głównie starsi ludzie. To ich ojców wywieźli Rosjanie na wschód w
1945 roku. - Miałam 15 lat, jak go zabrali. Wiedziałam za co - bo podpisał
volkslistę i zapisał się do NSDAP. A co miał zrobić? Rodzina na utrzymaniu, a
na kopalnię bez tych papierków na dół nie wpuszczali. Ojciec oprócz tego, że
taką partyjną legitymację miał, nic złego nie zrobił. On miał jeden świat -
szychta i do dom. Gdzie tam jaka polityka - wspomina Marta Mryka z
Przyszowic. Jej ojciec został deportowany do Turkmenistanu. O tym, że nie
żyje, rodzina dowiedziała się od rodziny innego z wywiezionych. - Komuś udało
się przekazać informacje z nazwiskami tych, co wywózki nie przeżyli. Do nas
dotarli bliscy jednego z akowców, który był z ojcem. Powiedzieli, że wytrwał
tylko pięć miesięcy - opowiada pani Marta.

- Ja pamiętam ojca jak klęczał wraz z innymi mężczyznami na śniegu. Nie był w
partii, był zwykłym Ślązakiem. Rosjanie go jednak zabrali, tak jak i innych
dorosłych mężczyzn - dodaje z kolei Małgorzata Wiora z Knurowa.

Damian Rduch z Żernicy nigdy nie poznał swojego dziadka wywiezionego na
Ukrainę. - Z rodzinnych opowieści wiem, że słuch o nim zaginął. Wszystko
ściśle tajne. Dopiero po latach przyszła kartka z informacją, że nie żyje.
Nie wiemy, jak zginął, czy miał tam jakichś znajomych, czym się zajmował.
Nic. Nie wiemy nawet, gdzie ma mogiłę. Znicze dla niego stawiamy zawsze na
grobie babci - wzdycha wnuk deportowanego.

Ks. Wieczorek mówił podczas homilii: - Tuż po wojnie, gdy minęła gehenna,
miała nastać nowa sprawiedliwość. Tymczasem zatrzymywano wszystkich tych,
którzy mówili ze śląskim akcentem. Ich jedyną winą było to, że byli
Ślązakami. Oni zawsze byli traktowani jak ludzie gorszej kategorii - i przez
Niemców, Rosjan, i Polaków. I dziś ta sprawiedliwa Polska patrzy na Śląsk jak
na krainę uciążliwości. Po co te kopalnie? Po co ten przemysł? O tym, co się
stało, trzeba pamiętać. Nie być zawziętym, ale mieć to w pamięci. Bo pamięć
to historia, a historia jest nauczycielką życia - przypominał ksiądz.

Historycy obliczają, że po wkroczeniu Armii Czerwonej na Śląsk mogło zostać
wywiezionych ok. 90 tys. osób. Deportowani trafili na łagrów na terenie
całego Związku Radzieckiego
Obserwuj wątek
    • mr.superlatywny R e : deportacje do CCCP 06.02.07, 01:27
      Stowarzyszenie Ślązaków chce dalszego śledztwa w sprawie deportacji

      pap2007-02-05, ostatnia aktualizacja 2007-02-05 11:42

      Stowarzyszenie Pamięci Ofiar Tragedii Śląskiej w 1945 roku domaga się, by
      Instytut Pamięci Narodowej podjął umorzone w zeszłym roku śledztwo w sprawie
      deportacji tysięcy Ślązaków do Związku Radzieckiego w 1945 roku. Według IPN,
      byłoby to możliwe, gdyby pojawiły się nowe dowody. Nikt też nie zaskarżył
      decyzji o umorzeniu śledztwa.

      Stowarzyszenie - jak powiedział w poniedziałek Andrzej Roczniok - zamierza
      wkrótce wystąpić do IPN o ponowne wszczęcie śledztwa. Powinno ono, według
      Rocznioka, uwzględnić nie tylko sam problem deportacji i przestępstwa
      polegające na pozbawieniu wolności, ale także przestępstwa dokonane na
      Ślązakach w trakcie wywózek do ZSRR i powrotu z nich, których nie objęto dotąd
      dochodzeniami.

      Szefowa pionu śledczego katowickiego IPN, prok. Ewa Koj, nie zgadza się z
      zarzutem, że Instytut nie badał przestępstw - morderstw, pobić, gwałtów -
      dokonywanych na Ślązakach w trakcie wywózek. - Mimo trwającego kilka lat
      śledztwa i przesłuchania wielu świadków nie udało się udokumentować ani jednego
      pojedynczego przypadku dokonanej podczas wywózek zbrodni, którą można byłoby
      przypisać konkretnemu sprawcy. Świadkowie opisywali takie przypadki, ale nie
      byli w stanie wskazać sprawców - powiedziała Koj.

      Dodała, że jeżeli do IPN zgłosi się świadek, mający konkretną wiedzę w tym
      zakresie, zostanie przesłuchany, mimo iż śledztwo jest umorzone. Jego zeznania
      byłyby podstawą do wznowienia postępowania. Jednak bez takich dowodów - zdaniem
      prok. Koj - podejmowanie na nowo śledztwa byłoby bezcelowe, tym bardziej, że
      poruszane przez stowarzyszenie sprawy były już badane.

      Z taką argumentacją nie zgadza się Roczniok. Jego zdaniem, fakt, że nie da się
      wskazać indywidualnych sprawców konkretnych zbrodni, nie zwalnia śledczych od
      zbadania postawy instytucji i osób w Polsce, które dały przyzwolenie na
      dokonywanie przestępstw na Ślązakach.

      - Te osoby były wywożone z terytorium Polski. Ktoś wydał na to pozwolenie, ktoś
      to nadzorował. Nie wszystko da się przypisać NKWD. Dotyczy to nie tylko
      deportacji, ale i powrotów na Śląsk, już w końcu lat 40. Ślązacy wracali jako
      wolni ludzie, a po przekroczeni granic Polski byli pakowani do wagonów, byli
      bici, trafiali do obozów. Ktoś podjął taką decyzję, ktoś ją wykonywał -
      powiedział Roczniok.

      Decyzja o umorzeniu postępowania w sprawie deportacji Ślązaków zapadła w
      połowie zeszłego roku. Śledztwo umorzono m.in. dlatego, że sprawcy
      przestępstwa, członkowie Państwowego Komitetu Obrony (PKO) ZSRR, w tym m.in.
      Stalin, Beria, Malenkow i Mołotow, nie żyją. IPN uznał, że deportacja co
      najmniej 14.414 mieszkańców Śląska od stycznia do kwietnia 1945 była zbrodnią
      komunistyczną i zbrodnią przeciw ludzkości, połączoną ze szczególnym
      udręczeniem. Na podstawie decyzji PKO ZSRR, zbrodni tej dokonali żołnierze
      NKWD, których tożsamości nie da się dziś ustalić.

      Prok. Koj przypomniała, że IPN starał się szeroko rozpropagować informację o
      umorzeniu postępowania, aby wszyscy zainteresowani mogli zaskarżyć tę decyzję i
      wnieść do sprawy ewentualne nowe dowody. Jednak nikt - także członkowie
      stowarzyszenia, którzy występowali w tym śledztwie jako pokrzywdzeni - nie
      skorzystał z tej możliwości.

      Pierwsze śledztwo w sprawie deportacji ok. 10 tys. mieszkańców Śląska (Górnego
      i Opolskiego) wszczęto w 1991 roku. Osiem lat później postępowanie zostało
      zawieszone, a w listopadzie 2000 roku wznowione przez katowicki IPN. Śledczy
      analizowali m.in. materiały archiwalne, także rosyjskie, znajdujące się w
      Centralnym Archiwum Wojskowym w Warszawie oraz przekazane przez stronę rosyjską
      na prośbę IPN. Przesłuchano 253 osoby, w tym samych deportowanych i członków
      ich rodzin.

      Z chwilą wkroczenia Armii Czerwonej na ziemie należące przed wojną do Niemiec -
      Górny Śląsk i Prusy Wschodnie - PKO ZSRR wydał postanowienie o wywózce z tych
      terenów wszystkich mężczyzn zdolnych do pracy i noszenia broni. Autochtoni
      zostali przez władze radzieckie uznani za "element germański". Wywózki dotknęły
      przede wszystkim mieszkańców tej części Śląska, która przed wojną znajdowała
      się w granicach Niemiec.

      Rodziny deportowanych były często nieświadome losu swoich najbliższych,
      niejednokrotnie także pozbawione środków do życia. Rosnąca fala interwencji ze
      strony rodzin oraz zakładów pracy i organizacji społeczno-politycznych
      sprawiły, że komunistyczne władze woj. śląskiego podjęły starania o powrót
      deportowanych. Powroty rozpoczęły się latem 1945 r. i trwały aż do początku
      1950 r. Część z wywiezionych nie powróciła. Ich liczba jest trudna do
      oszacowania; mogło być ich nawet kilka tysięcy.

      ----------

      Bylo ich znacznie wiecej !

      • mr.superlatywny Re: R e : deportacje do CCCP 06.02.07, 01:28
        "strażnicy wpuszczali dziewczętom, do pochwy szczury i myszy, rozpalonym
        pogrzebaczem przypalano pochwy".

        " Podstawą wyżywienia był jeden litr gorącej wody a w niej 1-2 ziemniaki na
        śniadanie i tyleż samo na obiad. Ziemniaki były stare,
        w części zgniłe."

        "Epidemia tyfusu plamistego i duru brzusznego przerzedziła szeregi osadzonych,
        do tego dochodziły morderstwa i zabójstwa dokonane
        przez personel wartowniczy. Morderstwa były na porządku dziennym."

        "w obozie maltretowano, kopano, deptano i zabijano (...) Były groby długości
        150 metrów, szerokości 24 metrów i 2 m głębokie"

        "Więźniów zabitych chowano do dołu znajdującego się za barakami. Dół wykopali
        więźniowie" (R. Rydzyński). Grabarz napisał, że
        "najpierw grzebano trupy w rowach przeciwlotniczych na terenie obozu a później
        na nowym cmentarzu" po 170 osób w rzędzie."

        " Dach zapadł się, a wszyscy oni wpadli do ognia i żywcem się spalili". "

        "Karabiny maszynowe ustawione a po chwili strażnicy zaczęli strzelać do
        gaszących. Zapanowała panika, część osób ze strachu
        wbiegała do palącego się baraku, z którego później wyciągnięto jedynie zwęglone
        zwłoki."

        "oc z 25/26 lipca była najstraszniejsza. Do obozu przybyło wówczas 40 nowych
        osób z czego w nocy zostało 15 zamordowanych lub
        zmarło w wyniku tortur. Jedna z matek stwierdziła, że widziała jak kobieta
        rozpoznała w obozie swego męża i z radości podeszła do
        niego. Za to oboje musieli trzy dni leżeć w prażącym słońcu z twarzą zwróconą
        do słońca. Nie otrzymali jedzenia. Oboje nieco
        później zmarli."

        "w czasie wieczornych apeli prawie codziennie zabijano 4-8 osób kolbami."

        "5 września zaprzęgnięto 16 mężczyzn do załadowanego żelastwem wozu i kazano im
        go ciągnąć. W drodze niedaleko stawu zaczęto do
        nich strzelać, tak że uciekali w kierunku wody i ci którzy nie zostali
        zastrzeleni, utopili się w stawie. "

        "2 września z pracy w polu powróciło 100 kobiet, którym kazano maszerować wokół
        placu i każda z nich dostała po 25 uderzeń kijami,
        tak że u niektórych skóra została przecięta i widać było gole mięso. Część z
        nich zmarła w ciężkich cierpieniach."

        "Jego brodę przykręcono do imadła i zaczęto się nad nim znęcać. Stwierdziłem po
        dwóch godzinach jego śmierć, oderwaną brodę,
        spaloną część twarzy, wyrwane paznokcie, złamaną nogę, złamane obie ręce,
        pękniętą czaszkę."

        "Chciałbym raz jeszcze wyjaśnić, że nie piszę o obozie urządzonym w czasie
        wojny. Puszę o obozie, który Polska utworzyła dwa
        miesiące po wojnie (??!!)dla mieszkańców Śląska Opolskiego"

        "Następnie zastrzelono jej dwuletnią córkę, gdy składała kwiaty na grobie
        matki. "

        "Do baraku zwabiono dzieci, pod pretekstem wydawania mleka. W trakcie jego
        wydawania strzelano do dzieci."

        "Gęborski polecił mężczyźnie przebywającemu w obozie położyć się na asfaltowej
        drodze, a następnie przejechał po nim kilkakrotnie
        bryczką. Mężczyzna zmarł. Gęborski zabił kobietę strzałem w głowę. Był winnym
        zastrzelenia 48 osób w czasie pożaru. Kazał
        rozstrzelać 10 niewinnych osób, co uczyniono."

        Powiatowy Oddział Informacji i Propagandy w Niemodlinie napisał do
        sądu: "Stwierdzam niniejszym, że Ob. sierżant Gęborski jako
        Polak i patriota jest godzien szacunku".

        Komendant Straży Pożarnej w Niemodlinie napisał "... Ob. Gęborski Czesław,
        ówczesny komendant obozu był nadzwyczajnie łagodny i
        dobrze ustosunkowany do więźniów (...)

        Gęborski od l stycznia 1960 roku pracował w Służbie Bezpieczeństwa Komendy
        Wojewódzkiej w Katowicach.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka