KMICIC ??? żyjesz ?

28.07.05, 10:20
daj znać kolego jak poszło...
bo zakładam, że poszło a raczej pojechało...
o ile pamiętam pisałeś że to 21.07.2005 więc może jakaś relacja z miejsca
zdarzenia....
pozdrawiam i mam nadzieję że tymi przełączkami i skrzyżowaniami nie
namieszałem Ci za bardzo.
    • Gość: kmicic Re: KMICIC ??? żyjesz ? IP: *.autocom.pl 28.07.05, 20:30
      Hej Yunnan!
      Niestety, niestety i jeszcze raz niestety...zawaliłem :(((
      I to na łuku (cofając przy skręcie najechałem na linię)! Wstyd mi. No ale cóż.
      Testy zdałem...a ten egzamin traktuję jako "przetarcie się".
      Następna (oby ostatnia) próba w najbliższy czwartek.

      Twoje wyjaśnienia - jak zawracać na przełączkach i skrzyżowaniach - są naprawdę
      super! Jestem wdzięczny, że chciało Ci się, to wszystko tak szczegółowo opisać.
      Jeśli mi się coś konkretnego nasunie - poproszę Cię pomoc :)
      Pozdr.
      • Gość: lenka Re: KMICIC ??? żyjesz ? IP: *.dzi.vectranet.pl / *.unregistered.net.telenergo.pl 29.07.05, 08:40
        Twoje wyjaśnienia - jak zawracać na przełączkach i skrzyżowaniach - są naprawdę
        super! Jestem wdzięczny, że chciało Ci się, to wszystko tak szczegółowo opisać.
        -------------------------------------------------------------------------------
        to jak zawracac na skrzyżowaniach i przełączkach:) ?
        • yunnan Re: KMICIC ??? żyjesz ? 29.07.05, 09:03
          tam troszkę sobie podyskutowaliśmy na temat skrzyżowań i przełączek
          temat "Pytanie do dtych którzy zdawali w MORDzie"

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=154&w=26332743
          ale te sprawy można dokladnie poznać w literaturze dotyczącej nauki jazdy, tak
          sądzę i...
          pozdrawiam
          • Gość: kmicic Re: KMICIC ??? żyjesz ? IP: *.autocom.pl 29.07.05, 09:49
            Teoretycznie rozumiem który pas należy zająć na przełączkach/skrzyżowaniach.
            Mam za to czasem kłopot z rozpoznaniem już kiedy dojeżdżam do takich miejsc.
            Wczoraj np. specjalnie wybrałem się na rowerku żeby obczaić przełączki na
            al.Pokoju. No i np jadąc od Ronda Czyżyńskiego w stronę Mogliskiego z 15 min
            stałem przy zawrotce na Al. Pokoju/boczna Markowskiego (obok Muzeum lotnictwa)
            i zastanawiałem się: "czy to jest skrzyżowanie...czy przełączka dwukierunkowa(i
            zawracamy przy lewej krawędzi)"???
            Podobna sprawa z dwoma następnymi (w stronę Mogilskiego) przełączkami...
            (boczne ulice Ułanów i potem Meissnera).
            Czy to są skrzyżowania (skoro są poprzeczne jezdnie) i zawraca się -jak pisałeś-
            prawym/zewnętrznym pasem?

            Nie mam nosa do zawrotek :(

            Pozdrawiam.
            • Gość: kmicic Re: KMICIC ??? żyjesz ? IP: *.autocom.pl 29.07.05, 09:51
              Sorki. Mała errata...chodziło oczywiście o al. Jana Pawła zamiast al. Pokoju :)
              • yunnan Re: KMICIC ??? żyjesz ? 29.07.05, 10:11
                Jana Pawła na wysokości Muzeum Lotnictwa to zdecydowanie skrzyżowanie ...droga
                do Muzeum ma jezdnię z kostki więc to jest skrzyżowanie drogi twardej i drogi
                twardej...choć obie mają kiepskie nawierzchnie...

                jeśli chodzi o JanaPawła i Meissnera i Ułanów...to bez wątpienia skrzyżowania
                aczkolwiek nie wiem czy nie mamy tam do czynienia z cofniętymi wwyspami gdzie
                mozna zawracać po stronie wewnętrznej...trzeba zrobić "wizję lokalną"...

                ale na egzaminie [jeśli chodzi o ul. Mogilską] to warto zwrócić uwage na
                przełaczkę dwukierunkową za Policją na Mogilskiej [za wiaduktem w stronę
                ronda] czyli jadąc Mogilską mijamy skrzyżowanie przed wiaduktem kolejowym [tam
                jest skręt do Plazy] i zaraz mniej więcej na wyskości Autokomisu jest
                zawrotka...często "nawiedzana" w czasie egzaminów...

                pozdrawiam
                • Gość: kmicic Re: KMICIC ??? żyjesz ? IP: *.autocom.pl 29.07.05, 20:25
                  Dzięki za wyjaśnienia. Jutro lub w pojutrze pojadę dokonać "wizji lokalnej".
                  Dopiero teraz staram się świadomie patrzeć "co", "jak" i "w którym miejscu
                  Krakowa". Podczas kursu mój instruktor koncentrował się głównie na tym jak
                  pokonać różne ronda. No i rond się nie boję. Za to przełączki są moją piętą
                  Achillesową. Ale już nadrabiam zaległości :))
                  Internet to jest jednak pożyteczny wynalazek!
                  Pozdrawiam.
    • Gość: Kicia Re: KMICIC ??? żyjesz ? IP: 212.244.62.* 29.07.05, 10:41
      I jak czwartkowy egzamin?? Dobrze?
      • Gość: kmicic Re: KMICIC ??? żyjesz ? IP: *.autocom.pl 29.07.05, 20:55
        Kicia -
        Egzamin w poprzedni czwartek: lipa! Łuk...ruszyłem - owszem. Skręciłem -
        owszem. Zatrzymałem się okej. Słyszę: "do tyłu". Myślę: "ufff...połowa za mną".
        Cofam sobie, cofam...ale chyba (a nawet na pewno) byłem zbyt daleko od lini z
        prawej, bo po prostu tyłem najechałem na linię z lewej.
        Druga próba to już nie wiem - śmiać się, czy płakać. Zrobiłem znowu ten sam
        błąd - zbyt szerokie wyjście z łuku. Ale tym razem już wyprostowałem koła. I
        cały happy cofam...myśląc jedynie o tym, żeby zatrzymać się 0-40cm od lini.
        Nagle egzaminator mówi: stop! Szok...myślę: "doczepił się, że nie jadę idealnie
        środkiem pasa". Otwieram drzwi i grzecznie acz stanowczo mówię, że kontroluję
        przecież sytuację :) Egzaminator - notabene całkiem fajny - śmiejąc się każe
        jednak wysiąść. Wysiadam. Patrzę... "ożesz w mordę"...auto stoi na lini. W
        lusterku sugerowałem się linią z pasa obok. HYHY. No cóż..."media markt - nie
        dla idiotów!".
        Najgorsze jest to, że na placyku prawie nigdy nie robiłem takich chec.

        Ale teraz będzie lepiej. Przed egzaminem zamiast mocnej kawy wypiję melisę :)
        Mam nadzieję, że pójdę w Twoje ślady i zdam za drugim razem.
        Pozdr.
        • Gość: Kicia Re: KMICIC ??? żyjesz ? IP: 212.244.62.* 31.07.05, 08:15
          To tylko nerwy Cie zezarły tak jak mnie za 1 razem:) Ja pomyliłam linię prawa
          przerywana od łuku z linia przerywana od zatoki(bo to miałam na 1 egzaminie
          zatoke i wzniesienie).Nie wiem co sie stało ale pomyliłam linie- tez nigdy nie
          robiłam takich bykoli.Wjechałam rownolegle ale za płytko i kazał mi poprawia a
          ja to samo odwaliłam:))))wiem ze ciezko jest opanowac stres tym bardziej ze tu
          kazdy ruch zalezy od Ciebie....Bede trzymała kciuki zebys teraz zaliczył i miał
          juz z głowy te stresująca sytuacej:)))
          Powodzenia!!!!!
        • Gość: Kicia Re: KMICIC ??? żyjesz ? IP: 212.244.62.* 31.07.05, 08:29
          napisz jak wychodziisz z łuku tyłem? BO mnie instruktor uczył tak:
          jak dojadę do przedniech pachoków na luku i bede chciała cofac to najpierw
          robie 1pełny obrot kierownica w prawo i zaczynam cofac i tak trzymam do
          momentu az samochod wyjedzie na prostą.Potem prostuje koła i do tylu :)
          • Gość: kmicic Re: KMICIC ??? żyjesz ? IP: *.autocom.pl 31.07.05, 10:23
            Ja robię tak samo. Zaczynam cofać.Jeden obrót w prawo. Ewentualnie delikatnie
            koryguję...ciut w prawo...ciut w lewo.
            I do momentu wyjścia z łuku/wyprostowania kół kontroluję wszystko tylko w
            prawym lusterku ?? Tak ??
            Pewnie masz rację, że zawaliłem przez stres. Ale za drugim razem powinno być
            lepiej.
            Pozdrawiam :)
    • Gość: heja Re: KMICIC ??? żyjesz ? IP: *.aster.pl 29.07.05, 22:58
      kmicic is trup

      • Gość: An Re: KMICIC ??? żyjesz ? IP: 195.8.101.* 01.08.05, 08:49
        u mnie zawsze było gorzej z jazdą po łuku do przodu ale za tył to już bułka z
        masłem, tzn. jadąc do tyłu obserwujesz pr. linię jak tylko zacznie ci uciekać
        natychmiast kręcisz 1 obrót w prawo, 1 nie 1,5 ! później już tylko po ćw. w
        lewo w zależności jak będziesz jechał od linii, nie ma prawa nie wyjść !!!
        oczywiście przy wyjeździe z zakętu natychmiast prostujesz koła i spokojnie
        dojeżdżasz do końca
        melisa nic ci nie pomoże, nie radziałabym ci również brać innych śr.
        uspokojających, musisz poprostu wziąść sie w graść opanować nerwy i skupić się
        wyłącznie na zadaniu, wtedy zapomnisz o nerwach
        Pozdrowienia
        Kierowca od 19 czerwca br.

        • elizka19 Re: KMICIC ??? żyjesz ? 01.08.05, 09:49
          wyjazd tylem to tak naprawde banal,przecież w lusterku wszystko widać
          ja mam problem z jazdą przodem-nigdy nie moge sie dobrze zatrzymać...:(
          • Gość: An Re: do elizki IP: 195.8.101.* 01.08.05, 10:11
            mnie nauczono zatrzymywania się na wycieraczkę (bardzo popularne), tzn. przy
            zatrzymywaniu się przodem zwracałam zawsze uwagę na pr. tyczkę zaznaczającą
            linię zatrzymania, musi być dokładnie na śr, prawej wyczieraczki, wtedy stop i
            naprawdę jesteś przed tym przepisowym 0,4 cm.
            pozdrawiam
        • Gość: :-( Re: KMICIC ??? żyjesz ? IP: *.server.ntli.net 01.08.05, 12:53
          no i tu jest caly problem i katastrofa, bo piszemy lub mowimy o manewrach:
          nauczono nas "na sposob"; ale majac prawko w kieszeni chcac zaparkowac
          rownolegle na ulicy nie ma pacholkow (chyba ze obserwuja nas te podpite... na
          rogu...z flaszka w swej prawicy...) i to jest dopiero egzamin...
          fakt zdawania egzaminu na placu manewrowym uwazam za chory i niepotrzebny, bo
          na kursie na placu ucza "pod egzamin" (zakuc-zdac-zapomniec), a jazda po
          miescie to dopiero samo zycie...

          uszy mi kiedys opadly, a moze wciaz jestem w szoku, gdy niechcacy
          podsluchalam :-) jak jeden z instruktorow doradzal pewnemu panu, by jego
          krewniaczka, majac do wyboru dwa miasta by zrobic kurs na prawo jazdy - w
          jednym studiowala, w drugim mieszkala jej rodzina - wybrala "to, ktore zna
          lepiej"(chodzilo oczywiscie o znajomosc ulic i znakow drogowych w
          poszczegolnych miejscach oraz tzw. pulapki drogowe); to chore!!!! jak mozna z
          takim podejsciem isc na kurs na prawo jazdy??? jak mozna w ogole cos takiego
          doradzac???? a co bedzie, jesli owa krewniaczka bedzie kiedys musiala sama
          pojechac do innego, sobie nieznanego miasta????? jak przejdzie taki prawdziwy
          egzamin ??!! nawet nie bedzie czula namiastki zahartowania, bo przeciez robila
          kurs w cieplarnianych warunkach...
          tu chodzi o bezpieczenstwo nas wszystkich - nas, ktorzy korzystaja z mozliwosci
          poruszania sie po drogach, badz jako kierujacy pojazdami mechanicznymi,
          rowerzystow czy tylko pieszych
          • elizka19 Re: Do An:) 01.08.05, 17:16
            Ten patent sprawdza sie tylko gdy idealnie prosto i jeszcze na środku ustawisz
            samochod,a ja zawsze kończe na lekko skręconych kolach i przy lewej linii.
            Także u mnie sie nie sprawdza,zreszta instruktor w żadnym wypadku nie kazal mi
            sie tą wycieraczka sugerować...ale fajne,że komus sie udaje...
            cholera,czuje,że nawet nie wyjade ma miasto-ten luk mnie osłabia a najgorsze,że
            umiem wszystko oprócz luku:/ a ten jest obowiązkowy
            • elizka19 Łuk-help!!!! 01.08.05, 18:35
              PS.Jak opanowac łuk na ...wzniesieniu ???????????? :/
              • Gość: kmicic Re: Łuk-help!!!! IP: *.autocom.pl 02.08.05, 18:52
                Jak to łuk na wzniesieniu? Hmmm... Wydaje mi się, że tak samo jak na płaskim
                tylko z gazem.
                Pozdr :)
                • elizka19 Re: Łuk-help!!!! 03.08.05, 08:58
                  ano tak to :) nieźle mnie załatwili z tym łukiem ,jakbym wiedziala,że bedzie na
                  wzniesieniu to od razu poszłabym zdawac do Wrocka a tak... teoretycznie wiem co
                  robić,ale gorzej z praktyką...tam nawet nie można poćwiczyć(zreszta jak
                  wszędzie chyba)Wiem,że mam wcisnąć lekko gaz ale chyba jednocześnie trzeba
                  puścic sprzęgło i boje sie,że mi samochód za szybko ruszy i znajde sie na
                  placyku obok:) a z powrotem żeby sie nie stoczył trzeba trzymac chyba na maxa
                  sprzegło i lekko hamulec-dobrze mysle?
                  • Gość: kmicic Re: Łuk-help!!!! IP: *.autocom.pl 03.08.05, 13:16
                    W Krakowie można było(podczas wakacji zawiesili to) poćwiczyć na placyku
                    egzaminacyjnym. Ale cena spora: 35 zeta/godzinę. Nie wiem czy warto.
                    Nie musisz puszczać całkiem sprzęgła żeby dodać lekko gazu. Na tzw. półsprzęgle
                    delikatnie cykasz gazu i nie powinien Ci zgasnąć ani "porwać", tym bardziej na
                    wzniesieniu. Przecież tak się rusza na mieście.
                    Cofając wciśnij też bym tak kombinował jak Ty...sprzęgło na maxa...niech się
                    autko stacza z górki...i ewentualnie przytrzymywał je hamulcem.
                    Swoją drogą, to jest pzegięcie, żeby łuk był pod górkę !! Może jak go się
                    przejedzie, to już rusznie na wzniesieniu jest zaliczoner? :)))) hehe
                    Pozdr
                    • elizka19 Re: Łuk-help!!!! 04.08.05, 09:14
                      Wiesz,kąt 90 to to nie jest:)to takie małe wzniesienie:) tylko widzisz ja mam
                      problema na normalnym łuku,nie umiem sie zatrzymać 40 cm od linii przodem jak
                      jade pomalutku a co dopiero jak gazdu dodam:/ i to mnie stresuje. Juz bym dala
                      te 35 zeta jakby mi tylko dali raz spróbować... acha to jest placyk w Kłodzku-
                      może ktos był i mi doradzi?
                      > Swoją drogą, to jest pzegięcie, żeby łuk był pod górkę !! Może jak go się
                      > przejedzie, to już rusznie na wzniesieniu jest zaliczoner? :)))) hehe
                      --------------------------------------------------------------------------
                      pomarzyc dobra rzecz:))
                      pozdrowionka!!
    • Gość: kmicic Huuuuuurrrrrrraaaaa. ZDAŁEM !!! IP: *.autocom.pl 05.08.05, 16:00
      Hej
      Relacja z miejsca zdarzenia nr 2.
      Wczoraj podchodziłem do egzaminu po zawaleniu poprzednio łuku. Pogoda była
      beznadziejna i sądziłem, że i tym razem będzie ze mną krucho.
      Ale przede wszystkim okazało się, że Yunnan- miałeś rację - egzaminatorzy nie
      są tacy straszni jak ich malują. Albo ja miałem wyjątkowego fuksa, bo trafiłem
      na naprawdę świetnego gościa.
      Zaczęło się ciekawie, a potem było coraz lepiej.
      Wyczekałem się dwie i pół godziny zanim mnie wywołano. Wreszcie mnie wyczytano.
      Pojawił się egzaminator, sprawdził dowód i spytał czy mam okulary (kod 0106).
      Ja mu na to, że noszę soczewki i że mam na to zaświadczenie od lekarza.
      Egzaminator się uśmiechnął "w porządku...przecież nie będę panu w oczach
      dłubał" .hehe.
      Wychodzimy z budynku MORDu, a tu leje jak z cebra. Normalnie ULEWA! Myślę "no
      nieźle...pogoda wprost wymarzona na egzamin" :((
      Gość rozłożył parasol i mówi "proszę się schować...razem wsiądziemy do auta, bo
      pana przemoczy" (zwykle podają tylko numer stanowiska i tam przy pasie ruchu
      się czeka). Razem pod parasolem podeszliśmy do auta na parkingu. Egzaminator
      wsiadł na miejsce pasażera (chyba chciał coś tylko wziąć, czy co...nieważne
      zresztą) a ja pakuję się od strony kierowcy :) Facet lekko zdziwiny "aaa...chce
      pan już tutaj zacząć?!". Ja zestresowany po sekundzie wahania mówię "eee nie...
      jeszcze coś zawalę zanim zacznę egzamin". Gość się zaśmiał..."niech pan będzie
      dobrej myśli". Ale przesiadł się i podjechaliśmy na łuk.
      Wylosowałem najłatwiejszy zestaw nr 3 (prostopadłe przodem i ruszanie na
      wzniesieniu) Bajka!
      Lało jak diabli. Pytam: "czy mogę husteczką higieniczną przetrzeć lusterka".
      Egzaminator: "oczywiście, ale w taki deszcz niewiele to pomoże, bo zaraz i tak
      będą mokre"
      Sam wyjął jakąś szmatkę opuścił okno i wytarł ze swojej strony!!. Niestety miał
      rację - nim włączyłem silnik prawie nic w mokrych lusterkach przez mokre okna
      nie było widać.
      Ruszyłem do łuku z włączonymi wycieraczkami (jadąc zacząłem
      kombinować...wyłączać je i włączać hehe)w końcu, chcąc nie chcąc, musiałem
      zatrzymać się na wyczucie (a nie na "połowę wycieraczki").
      Przy ruszaniu na wzniesieniu po raz kolejny gość okazał się super. Mówi mi "tu
      ma pan wyłącznik od klimatyzacji. Niech pan ją wyłączy, bo silnik będzie miał
      wtedy większą moc i będzie panu łatwiej". Mógł mi przecież o tym nie
      powiedzieć. Ja nie miałem zielonego pojęcia, że jest tam klimatyzacja :)
      Ale na mieście to był dopiero czad :)
      (Najpierw skręciłem z Koszykarskiej w lewo. Potem w Saską. Dalej:Płaszowka,
      Klimeckiego. Potem wąskimi jakimiś uliczkami dwu- i jednokierunowymi gdzieś w
      okolicach Zabłocia...Niestotne).
      Największe checa nastąpiła na skrzyżowaniu Limanowskiego-Al. Powstańców
      Sląskich-Wielicka. Stoimy w korku i żółwim tempem posuwamy się do przodu. Mam
      skręcić w lewo na bezkolizyjnym. Zagaduję egzaminatora, że sygnalizatory
      kierunkowe palą się na zielonym krócej niż zwykłe i takie tam. On żartuje, "że
      niestety wszystko co dobre szybko się kończy i przejazd bezkolizyjny też" hehe
      itp itd. Pełna sielanka. Ale kiedy w końcu dojeżdzam do świateł dostrzegam
      kątem oka żółte... hamuję i zatrzymuję się nieco na pasach (zebrze). Myślę
      sobie: "to jeszcze to nic. Za to się przecież nie oblewa". Stoję i czekam na
      zielone. A tu nagle na czarwonym świetle, z pasa do jazdy na wprost, wyjeżdza
      meganka i staje przede mną (za sygnalizatorem). Zapaliło się zielone
      (krótkie..."jak wszystko co dobre") ale tego meganka nie widzi. Egzaminator do
      mnie: "niech pan trąbi na cwaniaczka". Ja (wydygany kandydat na kierowcę,
      podczas egzaminu państwowego) "trąbić...eee". Egzaminator "trąbić trąbić!!". No
      to lekko cykam klakson (notabene pierwszy raz, bo na kursie w głowie mi się nie
      mieściło, żeby elka trąbiła...to na nią się trąbi :)) Meganka dalej jednak
      stoi. Za nami też auta zaczynają trąbić. Egzaminator dociska mi klakson i
      wreszcie meganka skręca. Ja ruszam a tu.... widzę, że auta z naprzeciwka już
      startują. (Przez kolesia, który się wcisnął a potem myślał godzinę co zrobić,
      kierunkowe zielone w międzyczasie zgasło) i zostałem na środku skrzyżowania
      sam. Sam w oku cyklonu :) Egzaminator mówi: "no pięknie ! Niech pan sobie teraz
      radzi". No to kombinuję. Podjeżdzam na sam środek -tam jest taka maleńka
      wysepka- i mówię: "schowamy się tu i jak tamte auta się zatrzymają to sprytnie
      uciekniemy". Z naprzeciwka się zatrzymali, już puszczam sprzęgło a tu z prawej
      znowu ruszają! Dostrzegłem tylko ruch nogi egzaminatora, który już chciał
      wciskać hamulec. Ale byłem szybszy o ułamek sekundy. Docisnłąm sprzęgło i dalej
      czekam. Istny horror. Swoją drogą niezły ubaw mieli kierowcy widzący Elkę
      egzaminacyjną zakleszczoną na środku takiego wielkiego skrzyżowania. W końcu
      jednak ruch na moment zamarł, tramwajki przejechały, no to da ja dyla do przodu
      i w stanie przedzawałowym przejechałem :)
      Już po egzaminie egzaminator gadał o tamtej sytuacji z 5 minut ("że trzeba
      uważać na takich cwaniaczków jak ten z megane", "że to nie była moja wina i że
      zachowałem zimną krew", że "miękkie wymuszenia" z mojej strony były
      usprawiedliwione i "że wtedy ważyły się losy mojego egzaminu".
      Generalnie facet był super. Dzięki jego uwagom podczas jazdy więcej nauczyłem
      się od niego podczas egzaminu niż przez polowę kursu. Chciałbym obejrzeć sobie
      nagranie tego egzaminu. Dreszczowiec. hehe
      Pozdrawiam :)
      • Gość: elizka19 GRATULUJĘ:) IP: *.dzi.vectranet.pl / *.unregistered.net.telenergo.pl 05.08.05, 16:14
        normlanie nie moge:) ,jestem pierwsza hie hie hie :)
        • Gość: pyzio Re: GRATULUJĘ:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.05, 16:15
          gratulacje !!!!!!!!!
      • Gość: kicia Re: Huuuuuurrrrrrraaaaa. ZDAŁEM !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.05, 20:04
        Gratulacje Kmicic!!!jednak nie taki diabeł straszny jak go maluja hihiihi!!!
        Ja czekam na odbior prawka w przyszłym tygodniu i moze juz niedlugo bede meczyc
        mojego meza i nasza asre .buziaczki
      • Gość: kmicic Re: Huuuuuurrrrrrraaaaa. ZDAŁEM !!! IP: *.autocom.pl 06.08.05, 10:12
        Dzięki.
        Pozdrawiam wszystkich :)
      • borysek2 Re: Huuuuuurrrrrrraaaaa. ZDAŁEM !!! 07.08.05, 11:48
        Gratulacje
        • yunnan Re: Huuuuuurrrrrrraaaaa. ZDAŁEM !!! 08.08.05, 07:57
          cóż powiedzieć?
          GRATULACJE !!!

          w takich momentach jak ten powiedzmy "megan-incydent" to zawsze mam dwa
          pragnienia;
          1. pracować w drogówce, 2. mieć dużo kasy i jakiegoś wielkiego Doodga i
          rozgniatać zderzakiem takie pluskwy...hehhe...

          szerokiej drogi
Inne wątki na temat:
Pełna wersja