Dodaj do ulubionych

pierwsza jazda-wrażenia, błędy

24.07.06, 13:22
Jak wyglądała Wasza pierwsza jazda? Baliście się bardzo? Ja pierwszą jazdę
odbyłam wczoraj i strach dosłownie mnie paraliżował, bo to był mój całkowicie
pierwszy raz za kierownicą, ale starałam się zachować zimną krew. Niepokoi
mnie to, że nie umiem oszacowac odległości od krawężnika, nie wiem czy jestem
metr od czy już na nim. Przez to przy skręcie w prawo 2 razy najechałam na
krawężnik :-(. O nieprzerzucaniu biegów na czas itp. nawet nie wspominam, bo
zanim zacznie się to robić odruchowo, to trochę czasu musi chyba upłynąć. A
jak Wasze pierwsze jazdy? Z czym mieliście problemy? Może odezwą się też
osoby "bardziej zaawansowane" i powiedzą po ilu godzinach jazdy jeździ się
już w miarę "normalnie".
Obserwuj wątek
    • Gość: darek Re: pierwsza jazda-wrażenia, błędy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.07.06, 14:27
      na pierwszej jezdzie i jeszcze dlugo potem mialem problem ze znakami, szczegolnie np. przy skretach i tak przeoczalem np. to ze droga jest jednokirunkowa. Z czasem nawyk patrzenia sie wyrobil. Nie ma co sie przejmowac pierwsza jazda, przed Toba jeszcze [minimum] 29h, wiec bedziesz widziec korzystne roznice w swojej jezdzie z biegiem czasu.
      • Gość: katrine Re: pierwsza jazda-wrażenia, błędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.06, 14:40
        ojej ja to swoja piersza jazde zapamietam chyba do konca zycia :) co do biegów
        nie miałam z nimi najmniejszego problemu...ale nie mogłam wyczuc sprzegła i tak
        raz na 5 skrzyzowan gasł mi samochód.. na pierwszej jezdzie odrazu miałam 3h
        wiec ciezko było... pojechałam nad wode gdzies za warszawe nad jakies
        bajoro.... w pierwsza strone jechalam strasznie zdenerowwana normalnie tylko
        patrzylam przed siebie w szybe... a w lusterko spojrzałam moze z 7 razy :)-
        kiedy to juz było niezbedne....-np. jak musiałam smieciarke wyprzedzac, albo
        takiego rowerzyste:)ogólnie rzecz mówiac inetersowało mnie tylko to zeby mi
        samochod nie zgasł przy ruszaniu- warto dodac ze mialałam niezwykła przyjemnosc
        jechac w korku :)... ale jak juz wracalam to było o wiele lepiej bez porownania
        a pozniej z dnia na dzien czulam sie pewniej juz tak po 10h tylko sporadycznie
        mi sie zdazalo moze raz na 7 -8 jazd po 10 godzinach miałam opanowany samochod
        wreszcie zaczełam nim władac no i wtedy zaczełam dostrzegać swoje błedy.. i w
        sumie mam wrazenie ze zatrzymalam sie na tym etapie... :)
    • robert.poznan Re: pierwsza jazda-wrażenia, błędy 24.07.06, 14:38
      nie przejmuj się,początki bywają trudne :) przez pierwsze 2 h jeździłem od lewej
      do prawej :))) ciężko mi było utrzymać tor jazdy,zbyt gwałtowe ruchy kierownicą
      i tym podobne :) Ale gdzieś po wyjeżdżeniu 4h zacząłem panować nad autkiem,ruchy
      kierownicą byly już zdecydowanie bardziej delikatne,zacząłem nawet zwracać uwagę
      na dziury w jezdni i na znaki,wcześniej skupiałem się tylko na tym,aby jechać
      przed siebie,o resztę dbał instruktor (przez pierwsze godz. mówił mi co mam
      robić,kiedy wrzucić kierunkowskaz,kto ma pierwszeństwo itp.).No i jazda stawała
      się przyjemnością a nie męką.Z biegiem czasu człowiek odruchowo wykonuje pewne
      rzeczy- jak rozgląda się na boki nawet gdy ma pierwszeństwo,czy np. zwalnianie
      gdy widzimy jak dzieciak biegnie do przejścia. Jestem trochę wyzculony na tym
      punkcie,bo chyba na 6h o mało co jakiś koleżka nie wpadł mi pod koła (miałem
      zielone,on czerwone-stał na przejściu i nagle wszedł na jezdnie). Właśnie gdzieś
      tak od 4h zasiadałem zupełnie wyluzowany i odprężony :) Pewnie że robiłem
      jeszcze dużo głupich błędów,ale to normalne wynikało z braku doświadczenia (nie
      jeździłem wcześniej).
    • Gość: bandria Re: pierwsza jazda-wrażenia, błędy IP: *.chello.pl 24.07.06, 21:00
      Pierwsza jazda była cudowna. A poza tym miałam problem ze sprzęgłem,
      niewidziałam nic poza przednią szybą, a przy powrocie do ośrodka dwa razy
      przekroczyłam prędkość. Z wyczuciem odległości po prawej stronie mam problem do
      tej pory (choś nie tak wielki jak było na początku). Ze zmianą biegów chyba
      raczej nie miałam problemów(chociaż pierwszy raz siedziałam za kierownicą).
      Nawet nie byłam tak bardzo zdenerwowana. Nerwy pojawiły się dopiero na
      następnych godzinach. Ale na egzaminie już było spoko. Nie ma się co martwić, z
      czasem będzie coraz lepiej.

      Pozdrowienia
      • Gość: Robercik Re: pierwsza jazda-wrażenia, błędy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.07.06, 14:59
        Moja 1 jazda byla taka ,ze od razu musialem wyjezdzac z zatoczki....bo samochd
        instruktora tak stal na ulicy....niestety nim ruszylem zgasl mi 2 razy,bo za
        szybko poscilem sprzeglo...pare razy pozneij mi zgasl,bo dawalem niby za malo
        gazu,a poposzczalem szybko sprzeglo..Jak chce ruszyc to zawsze wciskam sprzeglo
        , 1, wlaczamm kierunkowskaz:P.....daje troszku gazu.....poposzczam
        sprzeglo(dajac lekko noge do gory-mam ja w powietrzu,a nie na desce) i heyah:P
        ....2 moja jazda wygladala podobnie...3 razy mi zgasl.....3 dwa no i teraz nic
        mi nie gasnie pozdrowka
    • butterfly04 Re: pierwsza jazda-wrażenia, błędy 27.07.06, 09:03
      a ja swoja pierwsza w zyciu jazde bede miec jutro o 7:00 rano....co moge Wam
      napisac...ze juz w tej chwili paralizuje mnie strach...mam nadzieje ze on minie
      jak usiade z instruktorem w samochodzie...ale poki co to nie wiem jak wytrwam do
      jutra...a z drugiej strony caly czas staram sie wyluzowac i myslec pozytywnie bo
      chce sie wreszcie nauczyc jezdzic...buuu...i takie sa moje nastroje...echh
      • gangsta.eve Re: pierwsza jazda-wrażenia, błędy 27.07.06, 09:44
        Też się stresowałam swoją pierwszą jazdą... i kolejnymi (czyli 30
        godzinkami ;) ), bo nijak nie mogłam dogadać się z instruktorem. Dopiero gdy
        poszłam do innej szkoły i innego instr. było o niebo lepiej. Po prostu mówił-
        jedź gdzie chcesz. Na spokojnie rozgryzłam auto i potem ( po 15 godzinach)
        mogłam juz jeździć pod komendę, bez stresu.
        • magjanic Re: pierwsza jazda-wrażenia, błędy 27.07.06, 11:17
          Oj tak!! Od instruktora zależy bardzo dużo. To musi być koszmar jeśli oprócz
          stresu związanego z samą jazdą dochodzi napięta atmosfera w samochodzie. Dobry
          instruktor powinien stres związany z jazdą rozładowywać i uspokajać
          początkującego kursanta. Ja miałam to szczęście, ze instruktorka była przemiła
          i przespokojna. Dzięki temu teraz, idąc na drugą lekcję nie boję się już tak
          bardzo.
      • magjanic Re: pierwsza jazda-wrażenia, błędy 27.07.06, 11:27
        POciesz się, ze teraz jest najgorzej. Jak się już siedzi w samochodzie, to jest
        duuużo lepiej. Nie boisz się, bo wszystkie myśli koncentrują się na jeździe. A
        w jakiej miejscowości robisz prawko?
    • butterfly04 Re: pierwsza jazda-wrażenia, błędy 27.07.06, 12:46
      prawko robie w poznaniu i rzeczywiscie masz racje...odnosze wrazenie ze stres
      najwiekszy jest w tej chwili - jutro juz nie bedzie odwrotu i trzeba bedzie
      jechac...instruktor jest przesympatycznym czlowiekiem, wesolym i z 30 letnim
      doswiadczeniem i tym sie pocieszam...we wtorek zdalam egzamin wewnetrzny i teraz
      do boju...30 h jazd..echhh
      dziekuje za slowa wsparcia :-)
      • olgie79 Re: pierwsza jazda-wrażenia, błędy 27.07.06, 14:34
        Kurs robiłam 2x. Po raz pierwszy 9 lat temu, ale doskonale wszystko pamiętam.
        Problem z oceną odległości od prawego krawężnika, poskładałam parę lusterek w
        drugą stronę w innych samochodach. Na skrzyżowaniach nie wiedziałam czy już
        mogę jechać czy nie i kto ma pierwszeństwo - kompletnie nie znałam przepisów -
        a wtedy nie było wymogu zdania najpierw egzaminu wewnętrznego z teorii. Wtedy
        zarzuciłam po 5 nieudanych próbach zdania egzaminu.
        dziś wiem, że brak pewności za kółkiem wynikał z tego, że wyjeździłam zaledwie
        20 godzin w życiu bo nigdy za kółkiem nie siedziałam, ani nie jeździłam nawet
        jako pasażer. Jeśli chodzi o poczucie się lepiej w samochodzie, kiedy było to
        skoordynowane jakoś bardziej to mniej więcej 4-5 godzina jazdy.

        Teraz po 9 latach zaczęłam kurs w kwietniu a 13 lipca zdałam egzamin. To było 3
        podejście. Pierwsza jazda po tych 9 latach przerwy to już zupełnie inna
        historia. Nie miałam żadnych problemów poza oceną odległości samochodu jadącego
        za mną w przypadku zmiany pasa, co zostało mi do dzisiaj, choć jest lepiej niż
        na początku. A na egzaminie zwyczajnie zjadały mnie nerwy.

        Zobaczysz, będzie dobrze, ściskam kciuki żebyś doprowadziła sprawę do końca.
        Liczy się skupienie, koncentracja, ale i wyluzowanie, nie można być spiętym.
        Bądź dociekliwa, ucz się znaków i przepisów dokładnie, rozwiązuj natychmiast
        wątpliwości a zobaczysz, że techniczne opanowanie samochodu to przy tym betka.

        pozdrawiam serdecznie
    • Gość: Berenika Re: pierwsza jazda-wrażenia, błędy IP: *.piotrkow.net.pl 27.07.06, 14:47
      Bałam sie przed pierwszą jazdą...stresik był...Ale jak juz zostało stwierdzone
      wiele zalezy od instruktora...moj tak sprawnie przeprowadził rozmowe przed jazda
      ze wsiadajac do auta nie pamietałam co to stres... pytał o samopoczucie czego
      sie boje i te obawy w sprawny sposób zmienił w pewnosc ze nic sie nie stanie...
      Jazda była przyjemna trasa obrana adekwatnie do moich umiejetnosci... choc była
      to podróz do zupełnie innego miasta.... atmosfera była fantastyczna oczywiscie
      wiadomo to nie ja prowadziłam to znaczy siedziałam za kółkiem ale tak naprawde
      to kto inny prowadził auto... dzieki temu miałam czas na 3 pierwszych godzinach
      ze zaznajomieniem sie z obsługą autka.... teraz juz jestem po 10 jezdzie i
      zaczeły sie wymagania ... ale to juz ina historia
    • butterfly04 Re: pierwsza jazda-wrażenia, błędy 28.07.06, 12:26
      i juz po...bardzo Wam dziekuje za slowa otuchy...co moge napisac...strach ma
      jednak wielkie oczy...a moje wrazenie sa bardzo pozytywne...jazda bardzo mi sie
      podobala, owszem czulam jak instruktor pomagal, ale sama lekcja byla super i mam
      nadzieje, ze tak bedzie dalej...ciesze sie ze pokonalam swoj strach i obawy :-)
      • magjanic Re: pierwsza jazda-wrażenia, błędy 29.07.06, 12:36
        Cieszę się, że wszystko było OK. Powiedz z czymmiałaś największe problemy, a co
        Ci wychodziło?
        • Gość: zziuta Re: pierwsza jazda-wrażenia, błędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.06, 21:46
          Buterfly nie martw sie. Mnie na poczatku tez sie wydawało ze mi źle idzie. Jak
          zapytałam sie instruktora jak jest powiedzial ze teraz to nie moze jeszcze
          ocenic i doda ze jezeli po 15godz bedzie zle to wtedy dopiero trzeba bedzie sie
          zaczac martwic. Ale źle chyba nie bylo bo zdalam za pierwszym razem. A powiedz
          co Ci zle wychodzi???
    • butterfly04 Re: pierwsza jazda-wrażenia, błędy 29.07.06, 19:33
      trudno mi to ocenic...poniewaz to byla moja 1 w zyciu jazda...na pewno wyczucie
      odleglosci i kiedy zaczac hamowac, aby zatrzymac sie przed linia...patrzenie w
      lusterka :-) i tak bylam pod wrazeniem ze zwracalam uwage na znaki i swiatla,
      dzis mialam kolejna lekcje w samym centrum - i znowu to samo - brak wyczucia
      kiedy hamowac...jeszcze brak plynnosci przy zmianie biegow...cwiczylam troszke
      luk na placu i oczywiscie albo za szybko albo za duzy obrot kierownica :-) dam
      znac jakie robie postepy ... poki co to ciesze sie ze nie boje sie az tak jak
      bylo to zanim zapisalam sie na prawko...pozdrawiam serdecznie
      • Gość: Annie Re: pierwsza jazda-wrażenia, błędy IP: *.ramtel.pl 30.07.06, 22:22
        Jak poczytałam te opisy z Waszych pierwszych jazd to ja nie pamiętam czy się
        jakoś szczególnie bałam. Może dlatego że tak baaaardzo na to czekałam bo po
        ukończeniu teorii ponad miesiąc na pierwszą jazdę wiec sporo czasu minęło i
        chyba bardziej chciałam niż się bałam. Miałam klasyczne kłopoty czyli machanie
        kierownicą zbyt gwałtownie, jazda jak wąż. A dziś z perspektywy no już dobrze
        pół roku samodzielnej jazdy to wszystko poznikało. Uwielbiam jeździć zwłaszcza
        za miasto.Przez to ze w dużym mieście się uczyłam to nie sprawia mi kłopotu
        wyjazd do innego miasta, którego nie znam bo większośc atrakcji już widziałam.
        Dla wszystkich uczących sę aktualnie życzę powodzenia i nie poddawajcie się jak
        coś nie wychodzi. Mnie instruktor mówił, że tak koło połowy przychodzi czasem
        kryzys, ja potwierdziłam ta regułę :-)
    • butterfly04 kryzys... 08.08.06, 21:36
      dzis minela 10 h jazdy...jest mi zle...mam wrazenie ze nie umiem jezdzic...albo
      nie potrafie na to spojrzec inaczej jak tylko krytycznie...instruktor
      powiedzial mi ze nie rozumie mojego braku wiary w siebie i ze moja jazda nie
      rozni sie niczym od jazdy pozostalych poczatkujacych kursantow...ale ja sama
      jestem bardziej krytyczna wobec siebie i zaczynam sie zastanawiac czy ja te
      jazde w ruchu ulicznym kiedys opanuje..echhh...
      • Gość: jurek Re: kryzys... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.06, 12:53
        spokojnie, przed Toba jeszcze [w najlepszym wypadku] 20h, tak wiec nie mozesz sie zalamywac! Nikt nie mowil, ze bedzie latwo, ale chyba sama przyznasz, ze arcytrudne to tez nie jest. Zobaczysz, ze z czasem bedzie wszystko wychodzilo coraz lepiej. Podczas jazdy trzeba myslec co i jak zrobic, jak zachowasz ta zasade zdasz bez problemu ;]
        • butterfly04 Re: kryzys... 09.08.06, 20:28
          witam Was...jestem dzis po kolejnej jezdzie na ktorej jakos sie trzymalam, ale
          w domu oczywiscie nerwy mi puscily i sobie poplakalam...instruktor mowi ze luk
          wychodzi coraz lepiej, ja sama widze roznice...gorzej jest w ruchu ulicznym -
          niby wszystko ok, ale jak pojawi sie wiecej samochodow i zaczyna sie hamowanie
          1 i ruszanie to mam wrazenie ze ja ciegle nad tym nie panuje...wiem ze z
          hamowaniem mam problem - za mocno dociskam pedal...jejku dzis wogole mi sie
          wydaje ze wszystko jest dla mnie problemem...instruktor znowu zastanawial sie
          dlaczego nie wierze w siebie i dlaczego mam takie nastawienie, ze mi na pewno
          sie cos nie uda...staram sie z tym walczyc, ale ciezko mi idzie - tyle
          egzaminow nazdawlam sie juz w zyciu, a do kwetsii prawka mam - chyba sama nie
          wiem - zbyt ambicjonalne podejscie...sama nie wiem jak to nazwac...powiedzialam
          rowniez instruktorowi, ze moze ja sie do tego po prostu nie nadaje - powiedzial
          mi ze on uwaza inaczej i on nauczy mnie jezdzic...dziekuje Wam za slowa
          wsparcia...moze w piatek bedzie lepiej...:-( chlopak tez juz nie wie jakich
          argumentow uzyc...i jak tu znalezc zloty srodek...
          • lovely_eyes Re: kryzys... 09.08.06, 21:27
            No ja tez mialam kryzysy, ale juz skonczylam kurs.. 30 godzin przejezdzilam w
            stresie... Szlam na jazdy i sie trzeslam... Ale to za sprawa instruktora z
            ktorym najpierw jezdzilam, ktory sie na mnie wydzieral ciagle :// I juz mialam
            tak w psychice ze sie balam kazdej jazdy.. Ale pozniej trafilam na lepszego
            instruktora i juz bylo coraz lepiej :)
            Pozdrawiam
            Lovely_Eyes
        • basik666 Re: kryzys... 23.08.06, 21:02
          oj też ma kryzys, miesiąc temu wyjeżdziłam 9 godzin- podobało mi się , nie
          bałam się czasami szło mi lepiej czasami gorzej ale było nie żle, z
          niecierpliwościa czekałam na następna jazdę. Dzisiaj wsiadłam do eLki po
          miesięcznej przerwie i była tragedia. Instruktor - miły koleś ale dzisiaj był w
          kiepski formie, co od początku jazdy mnie bardzo zestresowało i nic mi nie
          wychodziło, nie chciało mi się i nie starałam się. Mam nadzieję że jutro będzie
          lepiej, nawet zmiana biegow mi dzisiaj nie wychodziła a wcześniej nie miałam z
          tym kłopotow, pocieszenie zaczełam wyczuwać sprzęgło.Może to przez tą
          miesięczną przerwę?
          pozdrawiam, życzę Wam więcej szczęścia i chęci.
          • Gość: baba Re: kryzys... IP: *.chello.pl 23.08.06, 21:35
            dzisija miałam 11-12 godzinę, też oczywiście stresik na początku tak około 20
            minut, a potem jazda po mieście lepiej lub gorzej jeszcze nie umiem za dobrze
            skręcać...czasem gaśnie
            ale pojechałam dziś na manewry- po łuku i o dziwo dobrze mi szło...instruktor
            mnie pochwalił mówi, że bał się że mi nie pójdzie za dobrze no bo to sprzęgło
            przy ruszaniu, po tych kilku łukach zauważyłam że na mieście przestał mi
            gasnąc....odprężył mnie ten manewr i aby tak dalej.....
            Teraz ma 6 dni przerwy:)
      • magjanic Re: kryzys... 16.08.06, 16:01
        Nie przejmuj się, jestem przekonana, że nikt kto wcześniej nie jeździł nie
        nauczy się jeździc w mieście po 10 godzinach. Jeśli twierdzi, ze umie, to tylko
        dlatego, że jest wobec siebie bezkrytyczny. Moja instruktorka twierdzi, że
        niestety w dużym mieście nawet 30 godzin to za mało, żeby naprawdę nauczyć się
        jeździć. Jeśli o mnie chodzi, to jestem dopiero po 5,5 h jazdy, bo byłam na
        urlopie, no i oczywiście wciaż robię mnóstwo błędów, choć na ostatniej jeżdzie
        było już trochę płynniej. Na razie sie nie załamuję.
        A z czym masz największe problemy?
        • butterfly04 Re: kryzys... 23.08.06, 11:24
          witam ponownie - jestem po 16 h jazd - do konca tego tygodnia jestem umowiona na
          2 kolejne lekcje...wczoraj bylo lepiej - ja tego oczywiscie nie zauwazylam - mam
          zawsze wysoko ustawiona poprzeczke, ale zwrocil mi na to uwage instruktor,
          powiedzial ze tygodniowa przerwa w jazadach dobrze na mnie podzialala, sam
          przyznal ze niewiele mi juz pomagal przy ruszaniu, a to jest chyba moja
          slabosc....trudno mi napisac z czym mam problem, mysle ze wszelkie bledy
          wynikaja z braku doswiadczenia, instruktor lepiej ocenia moje postepy niz ja
          sama...wiem ze pownnam sie inaczej nastwaic i wierzyc, ze sie tego naucze...po
          tej ostatniej lekcji zaczelam w to powili wierzyc...zobaczymy jak bedzie
          dalej...jestem przed urlopem i na pewno te 10 ostatnich godzin wyjezdze dopiero
          po 2 tygodniach wypoczynku...pozdrawiam serdecznie
    • Gość: pani_dj Re: pierwsza jazda-wrażenia, błędy IP: *.acn.waw.pl 09.08.06, 22:00
      ja mam juz dwie godzinne jazdy za soba. godzinne, to moze duzo powiedziane, bo
      podczas pierwszej przez 45 min gadalismy, a 15 krecilam kolka na boisku. na
      dowidzenia uslyszalam 'no to jutro na miasto'. i na poczatku troche sie
      przestraszylam, ze komus cos zrobie ;] jak juz wyjechalam, to byl czad, moglabym
      tak jezdzic i jezdzic, szczegolnie dlatego ze instruktor wiele podpowiada,
      pomijam juz to ze mowi o biegach (ale to wyczuwam kiedy zmienic), o
      kierunkowskazach (no ale jak mowi jedziemy w lewo, to chyba jasne ze kierunek
      trza wrzucic:)).
      najzabawniejsze bylo dla mnie to, ze jezdzac przez cale swoje zycie jako pasazer
      bardzo zwracalam uwage na znaki, a podczas pierwszej jazdy po miescie zauwazylam
      jeden - ze dany pas to pas dla autobusow w godz 7-9 ;] czyli wielka tablica..
      w piatek kolejna jazda i juz sie nie moge doczekac :D
    • Gość: malenka Re: pierwsza jazda-wrażenia, błędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.06, 14:14
      bałam sie bardzo pierwszje jazdy, ale bylo ok:) problem najwikszy- za szybko
      puszczałam sprzegło:) po 3 jeździe bylo juz duzo lepiej:)
      • Gość: xx Re: pierwsza jazda-wrażenia, błędy IP: *.lublin.pl / *.lublin.pl 23.08.06, 22:21
        A ja jestem po 3 godzinach jazdy i moje slabe strony które juz zauwazyłam to:
        1. od 2 godziny jazd zaczelam za szybko puszczac sprzegło no i wiadomo... (co
        ciekawe na 1 godz. było wszystko OK i byłam zadowolona)
        2.czasem zamiast wrzucic 1 to ustawiam 3...
        3.łuk, łuk i jeszcz raz łuk, a wydawało sie takie proste, robie za duzy obrót
        kierownica tak jakbym krecila na zapas, spedzilam chyba 40min na tym łuku i
        jestem niezadowolona z tego co tam wyprawiam
        4. czasem tez mam takie wrazenie ze nie wiem co z ta prawa strona samochodu i
        jej odległoscia od kraweznika
        5.pracuje nad wyczuciem hamowania tek zeby nie było za linia ani za duzo przed
        i wize w tym postep:):p
        6.no i musze sie bardziej zrelaksowac, wyluzowac wtedy wszystko o kilka procent
        lepiej bedzie lepiej, w moim przypadku nastawienie to polowa sukcesu a druga
        połowa to dobry instruktor i wlasna praca -krew, pot i łzy heh
        i musze jeszcze powiedziec ze ja rowniez krytycznie podchodze do swojej nauki
        jazdy, i bede sobie wytykala bledy az ich nie wyeliminuje(wcale sie tym nie
        dołuje) a na egzamin pojde dopiero wtey kiedy ja bede sie czula całkowicie
        pewnie i instruktor nie bedzie mial nawet najmniejszych zastrzezeń, bo wiadomo
        na egz. trzeba miec pewnosc tego ze jest sie bardzo dobrze przygotowanym
        inaczej to nie ma sensu, nie ma ma mowy o zadnym farcie
    • Gość: Monique Re: pierwsza jazda-wrażenia, błędy IP: *.ztpnet.pl 12.09.06, 21:54
      Ja jestem po jednej 2godzinnej jezdzie, jutro mam druga tez 2 godziny. I
      zaczynam miec wrazenie, ze to nie na moje nerwy. jam ma problem, zeby
      zsynchronizowac sprzeglo i gaz ze soba. Albo sprzeglo za szybko albo gaz za
      wolno albo gaz za szybko albo sprzeglo za wolno i w konsekwencji mi to piekne
      czarne punto gasnie ;P I musze znow odpalac i jeszcze oczywiscie czasem mi sie
      nie odpali i w ogole... yyy.. I co ja robie tam :D Ale nie no, mam nadzieje, ze
      sie naucze. Jakos to bedzie...moze... Jutro mam na 6.40 jazdy. Ehh...trzymajcie
      kciuki ;]
      • Gość: Kasia N. Re: pierwsza jazda-wrażenia, błędy IP: *.chello.pl 01.10.06, 11:42
        Mam dokładnie takie same problemy.Jestem po trzech godzinach jazdy i ciągle mam
        problem z ruszaniem.Zmiana biegów jakoś mi idzie ale zanim zbiorę się na
        światłach mijają wieki.Łatwiej by mi było trzymać samochód zawsze na biegu
        (sprzęgło-hamulec-jedynka)i nie wrzucać luzu - ale instruktor się
        upiera.Wysiadam z tego samochodu jak skopana.Napisz ile czasu minęło zanim
        nastąpiła poprawa. Może coś mi podpowiesz? Wszelkie "patenty" na sprzęgło mile
        widziane :)Pozdrawiam
    • Gość: isa2 Re: pierwsza jazda-wrażenia, błędy IP: 81.210.83.* 13.09.06, 08:56
      To chyba bardzo indywidualna sprawa. Ja od poczatku nie mialam wiekszych
      problemow, jakos to poprostu czulam. Nie powiem, ze nie popelnialam bledow, ale
      od pierwszej jazdy facet mnie wzial do Centrum, bo powiedzial, ze widzi, iz
      sobie radze. W czwartek zdalam egzamin za pierwszym podejsciem, wiec faktycznie
      chyba nie bylo tak zle, no ale zycie zweryfikuje wszystko jak juz zaczne
      jezdzic samodzielnie ;)
      • Gość: paulina Re: pierwsza jazda-wrażenia, błędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.06, 20:19
        ja na kurs zapisuje sie dopiero za miesiac ale jezdzic juz umeim od 14 roku
        zycia wiec chyba sobie poradze. a wy uczyliscie sie dopeiro na kursie?
        przepraszam jesli glupie pytanie.
    • butterfly04 zdalam za 1 podejsciem :-) 14.11.06, 17:18
      witam Was, uwagi i wskazowki osob z forum byly dla mnie wsparciem podczas
      nauki - dzis zdalam za 1 razem - teoria 0 bledow, praktyka wg mnie wypadla
      rowniez bardzo dobrze, wynik egzaminu pozytywny :-) pozdrawiam Was bardzo
      serdecznie, ciesze sie ze zmobilizowalam sie i zrealizowalam swoje
      postanowienie na ten rok :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka