Gość: Agacool
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
31.08.07, 07:55
No i wczoraj miałam ten mój upragniony dzień egz. Wyczekałam się jak w kolejce
u lekarza.5,5 godz. Myślałam że wszystkich pogryzę a najgorsze że zaczeło się
robić ciemno i bałam się że nawet lini nie zobaczę na placu manewrowym.Wkońcu
się doczekałam i zostałam wezwana .Pragnę nadmienić że zdawałam w krakowie u
pani Rak.No to pokazałam wszystkie płyny i światła i ok.Teraz łuk .Ludzie
nigdy nie zrobiłam tak doskonale łuku!!!Wyszedł mi poprostu super!!Jechałam na
wyczucie i super!Ale późnie już koszmar.Wzniesienie. ulałam.Najgorsze jest to
że uczyłam się tego ruszania nie tylko na jazdach z instruktorem ale też z
bratem i ZAWSZE mi wychodził!!!! A tu D......! Dwa podejścia i dziękujemy
pani!Wydaje mi sie że sprzęglo ''brało'' niżej i to mnie zgubiło.Nie mogę tego
przeżyć! Taka wpadka! Tyle czekania i nic! Powiem szczerze że gdyby nie brat
który był ze mnią to bym się załamała.Nawet pomyślałam że już więcej nie będę
próbować ale dostałam reprymendę od niego i dziś zawozi mnie po nowe termin.
Niestety słyszałam że terminy są ddddługie jak makaron.Jestem załamana.