Dodaj do ulubionych

porazka,jezdzicie na luzie?

IP: *.adsl.inetia.pl 04.03.08, 07:24
co tu duzo mowic!odebralam prawko tydzien temu.na kursie nie wolno
mi bylo jezdzic na luzie,a teraz moj chlopak probuje mnie uczyc po
swojemu!ze niby spale sprzeglo jak bede np dojezdzac do skzyzowania
na sprzegle z hamulcem i na biegu,tyle ze nie ta latwo spalic
sprzelo!jak wy jedzicie?pytanie do swiezych kierowcow....dzieki i
pozdrwaiam....zniechecona:(
Obserwuj wątek
    • basia_11 Re: porazka,jezdzicie na luzie? 04.03.08, 07:57
      Czyj samochód? Jego? Jesli tak, to walka z oporem lubego może być trudna.
      O dojeżdżaniu na luzie był tu kiedyś wątek, odszukaj go i poczytaj wyjaśnienia,
      czemu to jest złe.
      Co do spalenia sprzęgła, to krzywde mu zrobisz jeżdżąc długo na półsprzęgle, ale
      jak masz je wciśnięte do końca, to nie masz jak go spalic.
      Mojemu teściowi udało się spalić sprzęgło, ale on postanowił swoim samochodem
      (opel astra...) ubić ziemię na trawnik i tak sobie jeździł na półsprzęgle po
      rozmiękłym gruncie.

      Trzymaj się!
      pozdrawiam
      Basia
      • Gość: ala Re: porazka,jezdzicie na luzie? IP: *.gdynia.mm.pl 04.03.08, 08:27
        ja za jakies 2 tygodnie odbieram prawko i tez moj maz juz mi
        zapowiedzial ze bede "troche" inaczej jezdzic niz na kursie (tez cos
        gadal o "spaleniu sprzegla")...jeszcze nie wiem o co chodzi ale mam
        nadzieje ze nie jest trudne to jezdzenie na luzie...czy jest???
        • Gość: Kamila Re: porazka,jezdzicie na luzie? IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 04.03.08, 08:42
          Nie chodzi o trudność, lecz o bezpieczeństwo.
          Rzeczywiście, był taki wątek, warto poszukać.
          Jak będziesz mieć swoje auto, nie musisz słuchać męża!
          Ja też myślę, że będą jeździć nieco inaczej, bo po prostu nabiorę
          większej wprawy, większego doświadczenia. Pewne manewry będę robić
          szybciej, sprawniej. Będę jeździć swoim autem, które poznam i
          będzie "jak część mnie". Na tym moim zdaniem polega różnica, nie na
          jakichś wariactwach. Zresztą uważam, że moi instruktorzy uczyli mnie
          wielu rzeczy nie tylko "na egzamin", lecz również "na życie" i tego
          się będę trzymać.
        • basia_11 Re: porazka,jezdzicie na luzie? 04.03.08, 08:42
          Gość portalu: ala napisał(a):

          ...jeszcze nie wiem o co chodzi ale mam
          > nadzieje ze nie jest trudne to jezdzenie na luzie...czy jest???


          To nie chodzi o to czy trudne czy łatwe, ale o to że bez sensu a wręcz
          niebezpieczne, bo jak jedziesz na ludzie, to auto jest gorzej sterowalne a do
          tego czasem trzeba szybko zareagować a jak nie ma wrzuconego biegu to to jest
          niemozliwe. W nerwach źle wrzucisz bieg, auto zgaśnie i może dojść do
          nieszczęścia, bo np. nie zjedziesz z torów i pociąg w Ciebie wjedzie. Taki
          wydumany przykład rzucam, ale naprawde, rece opadają z tymi niektórymi mężami,
          chłopakami, którzy mają siebie za guru motoryzacji.

          pozdrawiam
          Basia
    • Gość: Luzaczka Zapomnij o kursie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.08, 09:48
      Zapomnij o tym co Cie uczyli na kursie,no moze nie wszystkiego,ale
      wiekszosci,bo to jest takie pierniczenie instruktorow.Dojezdzajac do
      swiatel,jakies 2-1,5 metra przed zatrzymaniem mozesz wrzucic
      luz.Naprawde nic sie nie stanie.Mnie straszyl instruktor,ze jak
      dojade na luzie to bede dachowac,bzdura!To chyba musialabym smigac
      predkoscia kosmiczna.
      • Gość: Kamila Re: Zapomnij o kursie! IP: 212.182.107.* 04.03.08, 19:30
        Oj Luzaczko, czytałam wiele Twoich wpisów, ale tym razem zawiodłaś
        mnie:-(((((.
        Więcej nie komentuję;-(((((((((((
        • sowaa5 a wczym cie zawiodla? 11.03.08, 22:20
          Gość portalu: Kamila napisał(a):

          > Oj Luzaczko, czytałam wiele Twoich wpisów, ale tym razem zawiodłaś
          > mnie:-(((((.
          > Więcej nie komentuję;-(((((((((((

          a wczym ze tak zapytam cie zawiodla? jak dla mnie ma sporo racji w tym co
          powiedziala.. instruktor to nie zawsze guru w sprawach drogowych, przynajmniej
          nie we wszystkich..
          • Gość: Luzaczka Re: a wczym cie zawiodla? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.08, 22:37
            Chyba sie nie doczekasz odpowiedzi,bo cos Kamila zniknela z
            forum.Dzieki za wsparcie ;)
    • Gość: marta Re: porazka,jezdzicie na luzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.08, 09:48
      słuchaj mam dla Ciebie jedną rade - pokaż swojemu chłopakowi, że
      potrafisz jeździć i nie musi robić Cię na swoją kopie za "kółkiem".
      Każdy kierowca ma jakieś tam swoje zwyczaje i koniec, grunt żeby
      były one bezpieczne dla pozostałych. Pierwsze tygodnie będą ciężkie
      i pełne sprzeczek. Ja z moim mężem przez pierwsze tygodnie ledwo
      wyrabiałam - mówił mi nawet jakie mam światło - zero zaufania, a
      teraz (odebrałam prawko w styczniu) już się nawet nie odzywa. Bądź
      dzielna i jeździj sobie tak jak lubisz. Ps. Ja akurat dojeżdzam do
      świateł na luzie, ale dlatego że tak mi się podoba i jest
      wygodniej. POWODZENIA
    • naprawdetrzezwy 1. twoje auto, czy jego? 04.03.08, 09:50
      2. on jest instruktorem nauki jazdy?


      99. myślenie boli? zapłaciłaś za to, by cię nauczono. I nauczono cię.
      I dlatego właśnie masz wątpliwości? Zastanawiasz się dlaczego twój chłopak nie
      prowadzi szkóły jazdy i nie zarabia na tym kokosów?
      • Gość: Luzaczka Re: 1. twoje auto, czy jego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.08, 09:54
        Instruktorzy ucza,pod egzamin!A nie po to,zeby nauczyc
        jezdzic,przynajmniej zdecydowana wiekszosc!Kiedy poprosilam o
        nauczenie mnie parkowania tylem(zaznaczam-prostopadle tylem!)
        uslyszalam:"A po co?Tego nie ma na egzamnie to nie musi pani umiec".
        Chyba to juz nie wymaga komentarza.
        • basia_11 Re: 1. twoje auto, czy jego? 04.03.08, 10:22
          Gość portalu: Luzaczka napisał(a):

          > Instruktorzy ucza,pod egzamin!A nie po to,zeby nauczyc
          > jezdzic,przynajmniej zdecydowana wiekszosc!

          To, że Ty trafiłaś na instruktora, który był leniwy nie znaczy, że wszyscy tacy
          są i na litość nie dawaj młodym kierowcom rad, że mają zapomnieć czego uczyli
          się na kursie. To bardzo nieodpowiedzialne rzucać takie teksty i na jakiej
          podstawie czujesz się upoważniona, żeby coś takiego mówić??
          • hugo43 Re: 1. twoje auto, czy jego? 04.03.08, 10:52
            wlasnie niedawno dyskutowalam z ojcem o dojezdzaniu na
            luzie.dodam,ze tata robi ok 100 tys km rocznie od 30 lat,codziennie
            za kolkiem.byl bardzo zdziwiony,ze na kursie nie jezdzi sie na
            luzie.on przed kazdymi swiatlami,przy zjezdzie z kazdej gorki wrzuca
            na luz.uznal to za fanaberie egzaminacyjna,a na codzien wszyscy
            jezdza na luzie.zrobilam ankiete wsrod znajomych i oni tez daja na
            luz.wiec jak to jest?moze ktos wrzuci link do jakiegos fachowego
            wytlumaczenia?
            • basia_11 Re: 1. twoje auto, czy jego? 04.03.08, 11:14
              hugo43 napisała:

              >moze ktos wrzuci link do jakiegos fachowego
              > wytlumaczenia?


              Linkiem nie rzucę, ale powiem, co pokazał mi instruktor. Jechałąm z nim kiedyś
              jego prywatnym samochodem i miał w nim wskaźnik chwilowego spalania (w każdej
              chwili widać, ile samochód żre paliwa). Rozmowa zeszła nam na spalanie w
              kontekście luzu, więc mi pokazał, że gdy hamował silnikiem (czyli zdejmował nogę
              z gazu) to spalanie było 0,00 a gdy wrzucił na luz, to samochód pobierał paliwo,
              minimalnie, ale jednak, tak więc argument o oszczędzaniu paliwa odpada.

              pozdrawiam
              Basia
            • piotr33k2 Re: 1. twoje auto, czy jego? 04.03.08, 13:42
              hugo43 napisała:

              > wlasnie niedawno dyskutowalam z ojcem o dojezdzaniu na
              > luzie.dodam,ze tata robi ok 100 tys km rocznie od 30
              lat,codziennie
              > za kolkiem.byl bardzo zdziwiony,ze na kursie nie jezdzi sie na
              > luzie.on przed kazdymi swiatlami,przy zjezdzie z kazdej gorki
              wrzuca
              > na luz.uznal to za fanaberie egzaminacyjna,a na codzien wszyscy
              > jezdza na luzie.zrobilam ankiete wsrod znajomych i oni tez daja na
              > luz.wiec jak to jest?moze ktos wrzuci link do jakiegos fachowego
              > wytlumaczenia?
              wiekszej głupoty niesłyszałem jak wrzucać na luz gdy się jedzi z
              górki ,fachowcy to sa na kursie i ich się słuchaj anie swojego
              tatusia który kiedyś może się zabic przez takie zachowanie że już
              nie wspomne że to nic nic nie daje a tylko własnie szkodzi ukladowi
              napedowemu i jezdnemu oraz zwieksza zuzycie paliwa.
              • piotr33k2 Re: 1. twoje auto, czy jego? 04.03.08, 13:48
                dodam tylko jeszcze ze gdyby ten młody kierowca autokaru co się
                rozbił tragicznie we francji hamował wiecej i przedewszystkim
                wczesniej silnikiem a nie tylko hamulcem to prawdopodobnie by
                uniknął śmierci swoje i tych biednych ludzi.
              • Gość: żona kierowcy Re: 1. twoje auto, czy jego? IP: *.lubin.dialog.net.pl 10.03.08, 14:53
                Ja też się dziwię, bo mój mąż kierowca z 20letnim stażem tez nie uznaje luzu.
                Ostatnio mój ojciec, który ma prawko od jakiś 7 lat mało nie zabił siebie, mojej
                mamy i mojej córki, bo sobie na luzik dał i nie mógł zapanować nad autem, jak
                trzeba było szybkiej reakcji. Podobno sytuacja była bardzo poważna i o milimetry
                minął się z TIRem...
        • Gość: Kamila Re: 1. twoje auto, czy jego? IP: 212.182.107.* 04.03.08, 19:43
          Luzaczko, nie wiem, kto Cię uczył i jak i po co zdałaś egzamin,
          skoro uczyli Cię źle i tylko na egzamin! Nigdy nie powinnaś
          zdać!!!!!!
          Mnie nie uczono tylko na egzamin, lecz uczono, abym umiała
          jeździć!!!! Również parkowania tyłem między autami, o którym
          wspomniałaś, choć nie ma tego na egzaminie. I właśnie mi egzaminator
          polecił zaparkować tyłem, jak już wróciliśmy na plac i trezba było
          zaparkować dla następnych zdających.! Nie było to dla mnie
          niewykonalne!
          Poza tym moi instruktorzy uczyli wielu innych rzeczy, przydatnych
          nie tylko na egzaminie, dawali rady, które będą bezcenne! Zawsze
          mówiłam i mówię, że chcę jeździć, gdy już zdam, a nie piernikować na
          ulicy! I dzięki moim instruktorom to osiągnęłam!
          Byłoby mi wstyd, że uczyłam się u kogoś, kto mnie tak uczył, że po
          skończeniu kursu mam natychmiast jego nauki zapomnieć! To po co ja
          wydawałam kasę????
          Przeholowałaś Luzaczko lub rzeczywiście trafiłaś na złych ludzi.
          Tylko PO CO zdałaś egzamin? Przecież możesz być zagrożeniem dla
          innych!!!! Chyba nie chciałabym Cię spotkać na drodze.
        • kasia07l Re: 1. twoje auto, czy jego? 08.03.08, 21:08
          o przepraszam bardzo. Mój instruktor uczy mnie wszystkiego, również
          parkowania równoległego tyłem- przygotowuje mnie do jazdy a nie
          tylko do egzaminu.
    • Gość: anka Re: porazka,jezdzicie na luzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.08, 11:21
      mam prawko od paru dni i codziennie pokonuje do pracy 30 km.sama
      zobaczysz jak będziesz już prowadziła że kurs sobie i praktyka
      sobie, tylko nie pozwól żeby twój chłopak dyrygował Ci jak masz
      jeździć ja mam koszmar mój mąż nie może przeżyć że ja prowadze i
      ciągle na mnie warczy ale ja sobie na to nie pozwalam finał taki że
      sama wszystkiego się ucze życzę Ci powodzenia
    • watashi79 Re: porazka,jezdzicie na luzie? 04.03.08, 12:54
      Gość portalu: majka napisał(a):

      > na kursie nie wolno mi bylo jezdzic na luzie,a teraz moj
      > chlopak probuje mnie uczyc po swojemu!

      bardzo słusznie, nie należy.

      > ze niby spale sprzeglo jak bede np dojezdzac do skzyzowania
      > na sprzegle z hamulcem i na biegu,tyle ze nie ta latwo spalic
      > sprzelo!

      1. jazda na półsprzęgle jest dla niego szkodliwa (wywołuje tarcie), choć czasem
      nieunikniona (powolne manewry)
      2. jazda z całkowicie wciśniętym lub puszczonym sprzęgłem jest dla sprzęgła
      doskonale obojętna.
      3. hamowanie samymi hamulcami (ze sprzęgłem lub na luzie) powoduje szybsze
      zużywanie klocków hamulcowych, większe zużycie paliwa (choć może brzmi to
      paradoksalnie).
      4. oczywiście przy hamowaniu trzeba w końcu wcisnąć sprzęgło. optymalnie jest to
      zrobić chwilę przed momentem kiedy silnik zacznie się dusić (czyli gdy obroty
      spadną w okolice obrotów jałowych, ale jeszcze nie spadną poniżej nich; obroty
      jałowe na zimnym silniku mogą być nieco wyższe).
      • piotr33k2 Re: porazka,jezdzicie na luzie? 04.03.08, 13:28
        na luzie to sie stoi a nie jezdzi ,twój chłopak widac nie ma duzego
        pojeci o prowadzeniu samochodu ,oczywiscie niepotrzebne naduzywanie
        sprzegła jest zbyteczne i nawet szkodliwe dla nie go samego ale bez
        przesady ,po to jest sprzegło aby go uzywać i takie są zasady
        działania samochodu ze trzeba go uzywac,wystarczy tylko ze w
        odpowiednim momencie bedziesz używac sprzegła a nigdy go nie
        spalisz,jedny słowem zawsze wtedy gdy czujesz ze silnik zaraz
        zgasnie i przy zmianie biegów ,musisz po prostu wyczuc swoje auto i
        wszystko,wazne tez jest nienaduzywanie hamulca wystarczy tylko
        czesto zdjąć wczesniej noge z gazu i zredukowac bieg bez nagłego
        hamowania i ciagłego potem kosztownego wymieniania klocków tarcz itd
        itp.
        • Gość: kra- kra Re: porazka,jezdzicie na luzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.08, 13:38
          na luzie nie powinno sie jezdzic wcale, do tego sluza biegi,
          a podczas hamowania nie uzywa sie sprzegla, dopiero przy wyhamowaniu
          do zera- proste.
        • watashi79 Re: porazka,jezdzicie na luzie? 06.03.08, 20:42
          piotr33k2 napisał:

          > na luzie to sie stoi a nie jezdzi ,twój chłopak widac nie ma duzego
          > pojeci o prowadzeniu samochodu

          mojego chłopaka w to nie mieszaj...
      • Gość: mg Re: porazka,jezdzicie na luzie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.08, 23:46
        watashi79 napisał:

        > 3. hamowanie samymi hamulcami (ze sprzęgłem lub na luzie) powoduje > szybsze zużywanie klocków hamulcowych, większe zużycie paliwa
        > (choć może brzmi to paradoksalnie).

        Chrzanić zużycie klocków. W niekorzystnych warunkach powoduje przegrzanie hamulców, wypadek i śmierć.
        • watashi79 Re: porazka,jezdzicie na luzie? 06.03.08, 20:39
          Gość portalu: mg napisał(a):

          > Chrzanić zużycie klocków. W niekorzystnych warunkach powoduje przegrzanie hamul
          > ców, wypadek i śmierć.

          mowa (chyba) o hamowaniu na światłach. w tym konkretnym wypadku przegrzanie jest
          raczej mało prawdopodobne, chyba że ktoś wyhamowuje z prędkości światła, albo
          światła są niesamowicie często :) nikomu chyba nie przyjdzie do głowy wrzucać na
          luz zjeżdżając z górki... ale generalnie oczywiście zgoda. plus hamulce hamują
          coraz słabiej powyżej pewnej temperatury.
          • Gość: mg Re: porazka,jezdzicie na luzie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.08, 16:48
            Niby chodziło o światła ale jednak znalazły się tu takie, które zjeżdżają z górek na luzie. Myślisz, że zdają sobie sprawę z tego, że hamulców nie można używać przez cały czas? Zagotować płyn można po dosłownie kilku kilometrach głupiej jazdy. A w górach nie ma miejsca na kombinowanie.
            Chociaż to nie dotyczy (mam nadzieję) ogromnej większości kierujących, nawet tych jeżdżących na luzie;)
    • Gość: Luzaczka porazka,jezdzicie na luzie?do basia_11 i reszty ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.08, 14:00
      Wiele razy powtarzalam,ze nie uogolniam,ze sa sami beznadziejni
      instruktorzy,ale zdecydowana wiekszosc sie do tego zawodu poprostu
      nie nadaje.Pozatym nie oceniam na podstawie jednego instrukora,a 10
      z ktorymi mialam przyjemnosc jezdzic-chyba sporo jak na jednego
      kursanta prawda?Tez jestem mlodym kierowca z niewielkim stazem,ale
      mozna powiedziec,ze juz troszke zaawansowanym ;) Widze po swoich
      bledach czego nie nalezy robic,a te bledy biora sie z nawykow
      egzaminacyjnych,ktorych nauczylam sie na kursie.Chocby taki przejazd
      na zoltym swietle-na egzaminie jest karany oblaniem-a przeciez
      gdybym miala hamowac z piskiem opon bedac pol metra,a nawet mniej od
      sygnalizatora to ktos moglby mi przygarazowac z tylu!Zaraz sie ktos
      przyczepi,ze nawet w testach jest,ze skoro pojazd nie moze byc
      zatrzymany bez gwaltownego hamowania to mozna przejechac na
      zoltym.Zgoda-ale testy testami,a praktyka jak zwykle nieco inna.Gdy
      jechalam z instruktorem i bylam w takiej sytuacji-zolte,a ja prawie
      pod sygnalizatorem to zahamowal za mnie z piskiem i wyladowalismy na
      przedniej szybie,a moglam przejechac i to nie bylby blad.Inny
      przyklad-jade lewym pasem(dwa pasy w jedna strone,zeby znow nie bylo
      nieporozumien),bo na prawym korek i nawet nie ma sie co pchac.Jade
      dobra chwilke i mysle,jeszcze mine jedno auto i wroce na
      prawy,instruktor w tym momencie wlacza za mnie kierunkowskaz i
      szarpie kierownica."Oblalaby pani!"Domagam sie wytlumaczenia-w niby
      za co?"A co mowi kodeks?Na egzaminie wolno pani jechac tylko 200
      metrow lewym pasem!Ma byc jak najblizej prawej strony!"Jakby wszyscy
      jezdzili tak doslownie prawym pasem,a lewy bylby wolny to swietny
      widok.Kolejny-ograniczenie do 70-piekna pogoda-droga sucha,niewielki
      ruch,wciskam gaz,wrzucam 4 i 70 na liczniku-wrzask instruktora:"Co
      ty robisz?Za szybko!!!Zwolnij!!!Masz jechac 50-60,nie wiecej!"Skoro
      instruktor kaze-wleczemy sie ta 50,mimo,ze mozna wiecej.Za jakis
      czas wjezdzamy na osiedle,zeby pocwiczyc parkowanie-ograniczenie do
      30,wiec zeby nie bylo pretensji wleke sie 10 na godzine.I znow zle!
      Co slysze?"Co pani znowu robi?""Wolno jade,bo to osiedle
      ograniczenie,pies moze wyskoczyc,albo dziecko""Szybciej!Jakie tu
      ograniczenie?30 to nie 10!"Tych przykladow mozna mnozyc.Wiec
      eliminuje zle naywki i cwicze prawidlowa jazde :P
      • piotr33k2 Re: porazka,jezdzicie na luzie?do basia_11 i resz 04.03.08, 16:29
        jasne w tych przypadkach masz akurat racje ( na usprawiedliwienie
        instruktora można powiedziec że uczył cię tak zebyś zdała egzamin )
        tylko że to nie ma nic wspólnego z uzywaniem sprzegła ,hamulca i
        jazda na tak zwanym luzie.
      • Gość: Mycha Re: porazka,jezdzicie na luzie?do basia_11 i resz IP: *.lubin.dialog.net.pl 11.03.08, 07:26
        Jak czytam to co piszesz, to chyba powinnam wielbić mojego ostatniego
        instruktora pod niebiosa. Nie uczył pod egzamin, nigdy się na mnie nie wydarł.
        Ćwiczyliśmy manewry niepotrzebne na egzaminie, ale potrzebne w życiu, jak
        wspomniane przez Ciebie parkowanie prostopadłe tyłem.
    • Gość: Luzaczka Do Kamilii! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.08, 19:54
      Przeczytaj moze uwaznie dokladnie moje wpisy zwlaszcza ten z godziny
      14:00-jezdzilam z tyloma instruktorami,ze glowa mala-nie dostawalam
      cennych rad.Widocznie trafilam na nieodpowiednich instruktorow.Ale
      po raz enty powtarzam,ze nie uogolniam,ze wszyscy sa beznadziejni.Sa
      tez swietni tylko,ze ja na nich nie trafilam :/ Egzaminator mi
      powiedzial,ze udowodnilam,ze zasluguje na prawo jazdy,czyli nie
      jestem zagrozeniem za jakie Ty mnie uwazasz!Przejechalam juz ponad
      1000 km w roznych warunkach bez zielonego liscia na szybie.Ani razu
      go nie przykleilam.Ale chyba szkoda mojego wywodu,bo tlumacza sie
      tylko winni,a taka sie nie czuje,poprostu wyrazam swoja opinie,ktora
      jest podyktowana doswiadczeniami.Jesli Cie zawiodlam to przepraszam.
      • Gość: Kamila Od Kamili IP: 212.182.107.* 04.03.08, 20:21
        Obecnie nie ma obowiązku przyklejania liścia;-).
        Na razie wyjeździłaś, i daj Ci Boże, abyś jeździła dalej. Ostatnio
        tacy dwaj, bardzo pewni siebie, super-kierowcy, przeliczyli się i
        wiesz co się stało.
        A może to nie instruktorzy byli źli, skoro z taką ilością ich
        jeździłaś i niczego Cię nie nauczyli, może to Ty jesteś niewyuczalna
        i wolisz robić po prostu po swojemu i jeszcze utrzymywać, że jesteś
        nieomylną twórczynią nowej wiedzy i tylko Ty masz rację?
        Obyś się nie przeliczyła!

        Wiele razy czytałam Twoje komentarze, raz się z nimi bardziej
        zgadzałam, raz mniej, ale w tym wątku PRZESADZIŁAŚ!!!
        Nie bądź taka wszechwiedząca, to zawodzi najczęściej.
    • Gość: pet3r Re: porazka,jezdzicie na luzie? IP: *.crowley.pl 04.03.08, 20:23
      Bzdura :D Dojeżdżaj na biegu :)
      Ja hamując redukuję biegi, np gdy hamuje z 60kmh to wrzucam III, potem przy
      40kmh II, oczywiście cały czas hamuję bez sprzęgła, sprzęgło przy II biegu
      trzeba wcisnąć przy prędkości około 10-12km/h. Gdy stoję najczęściej wrzucam I
      żeby potem się nie bawić gdy zapali się żółte

      Kolega wrzuca luz gdy dojeżdża do świateł... bardzo niepewnie się czuję gdy to
      robi:D kiedyś będzie potrzeba nagle przyspieszyć lub zjechać na bok a on straci
      sekundę na wrzucenie biegu
      • Gość: max Re: porazka,jezdzicie na luzie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.08, 22:40
        Gość portalu: pet3r napisał(a):

        > Bzdura :D Dojeżdżaj na biegu :)
        > Ja hamując redukuję biegi, np gdy hamuje z 60kmh to wrzucam III, potem przy
        > 40kmh II,

        Chyba cię pogięło.
    • Gość: Luzaczka Od Luzaczki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.08, 22:14
      Nie uwazam sie za jakis fenomen czy krola szos :P Pan Zientarski po
      prostu nie ma oleju w glowie i dlatego nie porownuj mnie do niego!On
      zwyczajnie chcial sie popisac ile wyciagnie jego woz,bo wielki
      dziennikarz ma ferrari.Owszem zdarza mi sie przekroczyc predkosc,ale
      najwyzej o jakies 10 km,a nie o 100 czy nawet 150.Temu czlowiekowi
      sodowka uderzyla do glowy.Przesadzilam czy nie,wyrazilam swoje
      zdanie i nie musisz sie tak bulwersowac.Wyluuuzuuuj ;)
      • Gość: gosc Re: Od Luzaczki IP: 86.66.169.* 05.03.08, 02:23
        Speedo w niektorych samochodach pokazuje nawet 110% aktualnej predkosci + 4
        km/h... Sa liczniki, ktore jak jedziesz 130 km/h pokazuja nawet 147 km/h. Moj
        licznik pokazuje 6 km/h wiecej przy 50 km/h, i ok 10 km/h wiecej przy 130 kmh.
        Jakbys na moim liczniku miala 60, to tak naprawde jedziesz jakies 54, czyli nikt
        Cie nie zlapie ;-) Prawdopodobnie nic nie przekraczasz, wydaje Ci sie tylko, bo
        o Twoje mandaty zadbala wszechobecna Unia Europejska ;-) Tobie wydaje sie, ze
        gnasz jak nie wiem co, dodatkowo nie placisz mandatow, auto mniej pali,
        przejezdzasz wiecej? wiec jestes super zadowolona ;-) Wszystko dzieki Unii E. ;-)
        • mesing Re: Od Luzaczki 06.03.08, 13:59
          Różnice w prędkości biorą się najczęściej z tego, że licznik podje prędkość
          którą pobiera ze skrzyni rozdzielczej pojazdu (skrzyni biegów). Zgodna jest ona
          z prędkością liniową tylko wtedy gdy do pojazdu są założone fabryczne obręcze z
          właściwym ogumieniem. Wystarczy założyć opony z innym profilem i już prędkość
          faktyczna nie będzie się zgadzała z tą podaną na liczniku. Np zamiast opon
          135/70R13 wystarczy założyć 135/80R13 i już nie licznik będzie pokazywał
          prędkości z jaką się poruszamy. Będzie pokazywał niższą. Prędkość kątowa koła
          będzie taka sama ale prędkość liniowa będzie większa. Dlatego w pojazdach
          wyposażonych w tachograf po zmianie rozmiaru opon należy go ponownie legalizować
          aby nie było przekłamań na wykresach prędkości. W samochodach osobowych nie jest
          to aż tak bardzo widoczne ale w ciężarówkach jak najbardziej.
    • fifilinda Re: porazka,jezdzicie na luzie? 05.03.08, 06:32
      Ja również gdy jadę i widzę, że w oddali na skrzyżowaniu jest
      czerwone światło, wrzucam luz i dojeżdżam. Czasem z luzu korzystam
      też, gdy zjeżdżam z górki albo na trasie, gdy dojeżdżam do
      miejscowości, aby wytracić prędkość. Nie ukrywam, iż po kursie
      nauczył mnie tego mój narzeczony. I w gruncie rzeczy myślę, że nie
      jest to głupie.
      • Gość: majka Re: porazka,jezdzicie na luzie? IP: *.adsl.inetia.pl 05.03.08, 07:08
        dziekuje wszystkim za tak obszerne wypowiedzi:)...co do auta to
        nasze wspolne....chcial polepszyc jakosc mojej jazdy,a skonczylo sie
        na tym,ze jezdze tak jak mnie wygodnie,i to rowniez wplywa na
        konfort mojej jazdy,a przede wszystkim nie stresuje sie,bo wiem co
        mam zrobic!przyjdzie czas,a naucze sie wszystkiego pomalu,jak
        narazie oswajam sie z samochodem i jazda,i wprowadzanie odrazu
        nowosci sprzyja mniejszej uwadze za kierownica.tak wiec dziekuje,ale
        jesli ktos ma ochote to prosze o dalsze wypowiedzi.....najwazniejsze
        sie to,ze nie potwierdzily sie moje obawy,ze taka jazda po 3 dniach
        rozwale samochod:).....pozdrawiam,szerokiem drogi:)
        • Gość: kra-kra Re: porazka,jezdzicie na luzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.08, 09:51
          .....najwazniejsze
          > sie to,ze nie potwierdzily sie moje obawy,ze taka jazda po 3
          dniach
          > rozwale samochod:).....pozdrawiam,szerokiem drogi:)

          tak, moze nie po trzech dniach, ale predzej czy pozniej- rozwalisz.
          wyobraz sobie sytuacje, gdzie dojezdzasz powolutku na luzie pod
          czerwone swiatlo i w lusterku widzisz goscia, ktory zbliza sie do
          Ciebie z wielka szybkoscia i rozkwita Ci w glowie mysl, ze zaraz
          bedzisz "trafiona" i bum.
          gdybys jechala na biegu moglabys zareagowac-zjechac na prawo, lewo.
          nie chce ja sie specjalnie wymadrzac, ale mam prosbe do forumowiczow,
          aby o rady dotyczace techniki jazdy pytali na innym forum, bo
          odpowiedzi udzielone przez doswiadczonych kierowcow z 1000
          kilometrowym stazem nie mozna brac powaznie- moga takie podpowiedzi
          wyrzadzic komus krzywde.
          doswiadczony kierowca czesto zgaduje jaki manewr szykuje jadace
          niedaleko auto, ale na to przeba setek tysiecy przejechanych
          kilometrow, nie 1000, nawet 10.000 jest malo.








          • Gość: Jagoda Re: porazka,jezdzicie na luzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.08, 20:36
            Juz widze madralo jak w ulamek sekundy udaje ci sie zjechac na lewo
            czy prawo.To sa takie ulamki ze nawet nie zdazylbys zorientowac sie
            co sie dzieje.A gdyby ten koles jednak zdazylby wyhamowac??to co jak
            wytlumaczysz ze zjechales nagle na przeciwlegly pas czy przejscie
            dla pieszych??Byc moze i nawet prosto pod inne auto lub na pieszego??
            Ludzie co wy wypisujecie za bzdety!!!!!co innego wrzucac sobie na
            luz jadac normalnie ulica a co innego dojezdzajac do swiatel-na
            doslownie ostatnich kilku metrach.Poza tym wytlumaczcie mi jak
            wlasciwie hamujecie bo wiekszych glupot nie slyszalam zeby redukowac
            biegi przy dojezdzaniu do skrzyzowania!!Co innego jak dojezdzasz i
            zapala sie zielone zanim sie do konca zatrzymasz-ok wrzucasz 2 i
            jedziesz dalej.
      • Gość: kra-kra Re: porazka,jezdzicie na luzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.08, 09:29
        fifilindo, a po co to robisz?
        co zyskujesz jazda na luzie?
        moze sie zdarzyc, ze akurat wylezie Ci pod kola jakies pijaczysko,
        pies, cokolwiek sie wydarzy i zabraknie Ci trzech sekund.
        te krotkie sekundy moga zmienic zycie wielu osob w koszmar.
        zdarzenia na drodze nastepuja z taka szybkoscia (nawet przy
        teoretycznie wolnej jezdzie), ze kierowca dziala instynktownie, wraz
        z wyuczonymi przez lata praktyki odruchami. Ty jadac na luzie
        zabierasz sobie szanse na ocene sytuacji i skracasz czas na reakcje.
        na drodze obowiazuje zasada ograniczonego zaufania- nigdy nie
        wiadomo co zrobi ktos obok nas w swoim smiercionosnym pudelku.
        • piotr33k2 Re: porazka,jezdzicie na luzie? 05.03.08, 17:15
          o to chodzi własnie że nic sie nie zyskuje jeżdząć na luzie ,paliwa
          też sie nie oszczedza a nawet wiecej pali bo silnik pracuje cały
          czas na takich samych jałowoych obrotach a redykując biegi
          zmniejszają sie obroty i jest mniejszy pobór paliwa ,wie to każdy
          oswiecony kierowca a tylko ciemna masa myśli inaczej, he he.
          • Gość: majka do kra kra i piotr33 IP: *.adsl.inetia.pl 05.03.08, 20:47
            no ja nie wiem jak wy czytacie posty.ja wlasnie na luzie nie
            jezdze!:)tylko na biegach,luzu uzywam jedynie stojac na czeronym
            swietle,stad pytanie czy mam jezdzicc na luzie czy
            nie.....praktycznie wszyscy ktorych pytam mowia ze trzeba na
            luzie....a nawet dzisiaj znajoma co jezdzi juz 10 lat autem
            stwierdzila ze na luzie jest taka sama jazda jak na biegach i nie ma
            to nic w spolnego z bezpieczenstwem na drodze.....troche sie
            zdziwilam!bo tyle tu wyczytalam ze to niebezpieczne!
            • piotr33k2 Re: do kra kra i piotr33 06.03.08, 00:03
              i bardzo dobrze ze tak robisz ,wierz mi ja też i nie jeżdze od
              miesiąca ani od roku a jezdze codziennie, ostatnio nawet długie
              trasy po kilkaset kilometrów w jedna strone to wiem co
              mówie ,zresztą moi koledzy i znajomi z jeszcze wiekszym
              doswiadczeniem którzy mają niejdną siwą skroń mówią to samo ,tak że
              nie wiem skad te opinie o jezdzie na luzie ,powtarzam jazda na luzie
              nic nie daje oprócz zagrozenia .
              • Gość: kra-kra Re: do kra kra i piotr33 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.08, 09:40
                i bardzo dobrze majeczka.
                zle odczytalam co napisalas- przepraszam.
                podpisuje sie pod tym, co napisal piotr.
                ludzie szukaja zle pojetej oszczednosci- lepiej by sobie miesieczny
                kupili i nie stwarzali zagrozenia na drodze.
                • depresyja Re: do kra kra i piotr33 08.03.08, 20:01
                  Jeździłam troszkę na luzie, ponieważ tak mi doradzano. Kiedy poczytałam sobie
                  Wasze opinie, zrezygnowałam z tego. Nie zdawałam sobie sprawy z zagrożeń. Ojciec
                  mi je wyłożył bardzo precyzyjnie. Dam sobie spokój z tym luzem!
                  • Gość: Jagoda Re: do kra kra i piotr33 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.08, 20:48
                    Co wogole rozumiecie przez "jazde na luzie"bo moze ja Was zle
                    rozumiem.Dojezdzam do swiatel widze ze naokolo pusto nie ma ani
                    pieszych rowerzystow itp itd i na doslownie sekunde przed
                    zatrzymaniem wrzucam luz zeby nogi na sprzegle nie meczyc,nie wiem z
                    przyzwyczajenia,tak poprostu robie.Co w tym zlego?komu to
                    przeszkadza?Duzo kierowcow tak robi nie wiem wlasciwie dlaczego
                    takie zamieszanie wokol tego?co innego gosc jadacy sobie ulica
                    centralnie na luzie ale przy hamowaniu??nie przesadzajcie...
          • Gość: max Re: porazka,jezdzicie na luzie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.08, 22:53
            piotr33k2 napisał:
            > o to chodzi własnie że nic sie nie zyskuje jeżdząć na luzie ,paliwa
            > też sie nie oszczedza a nawet wiecej pali
            a redykując biegi
            > zmniejszają sie obroty i jest mniejszy pobór paliwa ,wie to każdy
            > oswiecony kierowca a tylko ciemna masa myśli inaczej, he he.

            Ty to piorusiu chyba w ministerstwie pracujesz, bo taki mądry jesteś.
            "hehe"
    • Gość: rikos Re: porazka,jezdzicie na luzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.08, 22:55
      Brawo Basia! Słuchajcie jej bo mądra dziewczyna. Wiem co piszę, bo
      jestem zawodowym szoferem od hu hu latek. Mógłbym oczywiście wiele
      napisać na temat tak zwanego luzu, ale powiem krótko. Nie słuchajcie
      tych, co każą wam to robić. Najbezpieczniej będzie jak będziecie
      jeździć, nie tak jak wam każą wasi mężowie, narzeczeni i życzliwi,
      tylko stylem w którym Wy czujecie się najlepiej. Waszym własnym. A
      dla tych co mają problemy ze sprzęgłem, biegami itd. mam naprawdę
      dobrą radę. Kupcie auto z automatyczną skrzynią biegów. To rozwiaże
      definitywnie sprawę, no i wbrew opiniom, auta z automatem nie są
      gorsze, a wręcz lepsze od manualnych. Nie dajcie się zwariować.
      Pozdrawiam
      • Gość: kra- kra Re: porazka,jezdzicie na luzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.08, 00:41
        Nie słuchajcie
        > tych, co każą wam to robić. Najbezpieczniej będzie jak będziecie
        > jeździć, nie tak jak wam każą wasi mężowie, narzeczeni i życzliwi,
        > tylko stylem w którym Wy czujecie się najlepiej. Waszym własnym.

        wlsny styl to mozna miec ubierania sie.
        jezdzic mozna na dwa sposoby:
        prawidlowy i nieprawidlowy.
    • Gość: krzysiek Re: porazka,jezdzicie na luzie? IP: *.debica231.tnp.pl 11.03.08, 21:02
      Dla mnie porazka (rok po prawku) choc nie tylko bylo to, ze dzis
      jechalem prosto a babka - instruktorka skrecajac w jej lewa-moja
      prawa strone myslala, ze ma pierwszenstwo nawet sie nie ogladnela i
      jazzzda po gazie. sam nie jezdze idealnie, mam rok prawko ale takie
      bledy to robilem na kursie prawka.
      nie wiem jak wy ale ja czesto spotykam sie z hamstwem kierowcow-
      ostatnio kolo fuknalby w moje auto bo nie zauwazyl, ze hamuje
      (jechalem tylko 30km/h, znow kolo trabil na mnie w obszarze
      zabudowanym bo wedlug niego jechalem za wolno bo az 50!)
      Mowie wam, ze rok po prawku bedziecie wyzywac kierowcow i pokazywac
      srodkowy palec bo nie wytrzymacie tego hamstwa na drogach, i
      szczegolnie wkurzaja mnie wiesniaki ktorzy tuniguja swoje "bryki"
      dajac za mocne swiatla!!!!!!!
    • Gość: Monella Re: porazka,jezdzicie na luzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.08, 20:47
      To TY lepiej wiesz niż twój chłopak! Nigdy nie dojeżdżasz, ani nie
      stajesz na światłach na luzie!!!!!!!!!!!Tak nie można!
      • Gość: olo Re: porazka,jezdzicie na luzie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.03.08, 21:28
        Dziś miałem pierwszą jazdę z synem, świeżo po odebraniu przez niego prawa jazdy. Od pierwszych metrów zauważyłem błędy w szkoleniu.
        1. Wrzucanie dwójki po ruszeniu autem dopiero po kilknastu metrach.
        2. Jazda maksymalnie na trzecim biegu, nawet przy ~60 km/h
        3. Po zatrzymaniu auta na czerwonym wrzucenie na jedynkę i oczekiwanie na zielone - totalny bezsens
        4. Kurczowe trzymanie się prawej strony jezdni, niezależnie od szerokości pasa. Czasem odnosiłem wrażenie, że zaraz wjedzie na krawężnik, lub utrąci komuś lusterko na osiedlu. Pomijam dziury i studzienki.
        5. Niezależnie od profilu i łuku zakrętu wchodzenie w zakręt na obowiazkowej "dwójce".

        Staram się skorygować te bzdury i z tego co widzę nie będę miał większych problemów. Jedyne w czym staram mu się pomagać, to w ocenie odległości w lusterkach.
        • evellin_krakow Re: porazka,jezdzicie na luzie? 27.03.08, 11:56
          Kurczę jak tak czytam OLO Twoją poniższą wypowiedź to rzeczywiście tak jakbym
          czytała o sobie. Prawo jazdy zrobiłam jakieś 2,5 roku temu. Od tego czasu ani
          raz nie prowadziłam samochodu, ponieważ akurat sprzedaliśmy stary i nie było
          możliwości kupna nowego. Teraz mamy z mężem nowy, większy samochód i ja właśnie
          dwa dni temu po raz pierwszy wsiadłam za kółko. To był jakiś koszmar. Nie wiem,
          czy ja jestem taka beznadziejna po dwóch latach przerwy, czy większość tak ma po
          całkowitym zaprzestaniu jazdy samochodem w momencie otrzymania prawa jazdy.
          Wracając do tematu, to moje pierwsze odruchy i jakieś tam nawyki jeszcze z
          kursów jazdy są dokładnie takie jak wymieniłeś:
          1. Wrzucanie dwójki po ruszeniu autem dopiero po kilknastu metrach.
          2. Jazda maksymalnie na trzecim biegu, nawet przy ~60 km/h
          3. Po zatrzymaniu auta na czerwonym wrzucenie na jedynkę i oczekiwanie na zielone
          4. Kurczowe trzymanie się prawej strony jezdni, niezależnie od szerokości pasa,
          "zahaczenie" o krawężnik,wjeżdżanie we wszystkie dziury i studzienki.
          Niezależnie od profilu i łuku zakrętu wchodzenie w zakręt na obowiązkowej "dwójce".
          Bardzo chciałabym, żeby ktoś spokojnie skorygował mi te błędy i wytłumaczył
          wszystko a tak oto tym sposobem ja popadłam w depresję, nie wierzę już we własne
          siły i stronię od samochodu a mąż omal nie osiwiał że tak niszczę jego nowe,
          najukochańsze autko:(
    • Gość: Rodzyn Re: porazka,jezdzicie na luzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.08, 22:36
      Ja dojeżdżam do świateł na luzie(większa oszczędność benzyny).Pzdr!
      • Gość: greg 47 Re: porazka,jezdzicie na luzie? IP: *.toya.net.pl 29.03.08, 13:00
        mieszkam w Lodzi gdzie sa swiatła co 100-200 m,jezdze spokojnie ,bez
        zrywu,dojezdzam na luzie jak widze sznur pojazdow lub przewiduje zmiane
        swiatel.Sugestie,ze nalezy miec Bieg aby uciec przed innymi to bajki bo
        gwałtowna ucieczka przed tym z tyłu to zagrozenie dla ciebie bo gwałtownie
        zmieniając pas ruchu w prawo lub w lewo TY stanowisz zagrozenie dla innych a
        do przodu nie uciekaj bo tam stoją inni lub przechodzą piesi i
        BUUUUUUUUUUUUUUUUm, a czekanie na biegu pod swiatlami to zuzycie ŁOZYSKA
        oporowego ,pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka