Gość: Zbulwersowany
IP: *.chello.pl
30.11.04, 17:42
To, co zaserwowała nam CKE i ministerstwo, jest po prostu straszne. Pomijam
zawyżenie poziomu matury niemalże do poziomu olimpiady (matura w informatorze
i drukowane w gazetach były miejscami banalne) - życiorysy posłów i senatorów
- tego nawet na olimpiadzie nie było. Pomijam już fakt, że na maturze było
pełno idiotycznych zadań, w dodatku niezwiazanych z WOSem.
Poziom podstawowy był trudny i zawierał mnóstwo błędów językowych.
"Sprawdź czy arkusz zawiera 20 strony", "Ruhollah Chomeini", to nieliczne z
literówek.
Poziom rozszerzony zawierał błąd na pierwszej stronie - w samej instrukcji -
arkusz teoretycznie miał zawierać 20 stron, zawierał tyko 16. Drugie
zdziwienie było już po otworzeniu arkusza - typ zadań. Zadania do punktu
30-tego były ściśle związane z geografią. Szczyt głupoty pobiło zadanie na
liczenie procentowej różnicy zaludnienia w europie z poczatku i końca XX wieku
- liczby nie skracały się zbyt łatwo, a miejsca na obliczenia było bardzo mało.
Zadanie o szkodliwości rożnych rodzajów elektrowni niewiele ma wspólnego z
wiedzą o społeczeństwie.
Dodatkowego smaczku dodawało prawie rasistowskie podejście do tematu - szczyt
ironi jest w stwierdzeniu "arabska bomba demograficzna". Do tego polecenie
wypisania krajów arabskich z wykresu (czemu to ma służyć?) i uzasadnienie
problemu przeludnienia w państwach arabskich, którego się nie da zrobić
inaczej, niż uzasadniajac go prawem szariatu. W dodatku wymagano 5 przyczyn,
co graniczyło z naciąganiem odpowiedzi. Podobne naciagane odpowiedzi i
usiłowanie wstrzelenia się w klucz było w pozostałych pytaniach.
Do tego wszystkiego dochodzą niejasno zadane pytania - "Nazwij problem
pokazany w źródle B i podaj 3 jego przyczyny" - albo przeludnienie w krajach
rozwijajacych się, albo starzenie się społeczeństwa w rozwinietych - na dwoje
babka wróżyła.
Do tego czarno-białe wykresy i mapki, gdzie jeden kolor szary się niewiele
różnił od drugiego szarego.
Jestem oburzony traktowaniem nas przez CKE. Wszyscy zachwycają się nową
maturą, nieomal doznają maturalnego orgazmu, a nowa matura jest po prostu źle
przemyślana od początku do końca. Sprawdzanie rozprawki z polskiego z kluczem
odpowiedzi - w moim liceum, średnia punktów za rozprawkę wyniosła 12/25, a
jest to jedno z lepszych liceów w Warszawie. Po porstu - prace były dobre, ale
nei wstrzeliliśmy się w klucz. Poziom angielskiego? Śmiech na sali - miałem
100% z podstawowej, z rozszerzonej 88% - pomyłki głównie z powodu mojego złego
samopoczucia i późnej pory matury.
Pora matury to osobna sprawa. Próbne matury mogą trwać od 12:00 do 17:00, ok -
inni też muszą mieć lekcję, ale nie od dziś wiadomo i nie raz, nie dwa
naukowcy udowadniali, że człowiek po godzinie 15tej przestaje myśleć
logicznie. Tylko czemu, do ciężkiej cholery, mamy pisać zwykłe matury o 12tej?
Bo szanowne "derekcje" szkół nie mają co zrobić z uczniami i nie starczy
nauczycieli? Przepraszam bardzo, od tego egzaminu zależy moje przyszłe 3/4
życia, a tydzień skróconych lekcji i zmienionego planu, nie zaszkodzi drugim i
trzecim klasom. Dać im wolne. Niech odpoczną, przed nimi taki sam stres jak
przed nami.
Cała ta matura jest psu na budę. Nasi kochani reformatorzy mówią, że teraz
będzie porównanie, bo matura sprawdzana centraleni. Kochani! Teraz, aby
wystawić ocenę, trzeba stworzyć klucz odpowiedzi, co oznacza, że uczniowie nie
mogą się wykazać kreatywnością, tylko muszą ograniczać myślenie i starać się
zgadnąć co jest w kluczu. Klucz do rozprawki? To samo. I wcale to nie jest
obiektywny sposób oceniania pracy - jeden nauczyciel i drugi mogą dać różną
ilość punktów za to samo, bo inaczej zinterpretują klucz! Co ma zrobić biedny
uczeń? Odwoływać się? Zdawać jeszcze raz? Isc do wojska?
Psujecie nam życie, proszę państwa. Cała ta zgraja, która głosowała za
reformą, może być pewna, że nie uzyska mojego głosu. Z minister Łybacką na
czele (dziękujemy za zniesienie certyfikatów - musimy pisać te głupoty na
poziomie niższym niż FC, a niektórzy z nas mają CPE zdane na A, gdzie tu
wyrównywanie szans? Firmy nie będą patrzeć, czy ktoś ma maturę z angielskiego
czy nie, tu się liczy poważny papier, a takie sztuczne narzucanie ograniczeń
to zwyczajne równanie poziomu w dół.
Pomijam już fakt, że w jednej z audycji radiowych, gdy moi koledzy na
spotkaniu CKE-uczniowie zadawali niewygodne pytania, to po prostu ich
wyłączono. To jest wolność słowa? Brak cenzury?
Ludzie się dziwią, że społeczeństwo chcą emgirować z tego kraju. Po tym co
zrobili państwo z systemem edukacji (i innymi), to emigracja to najniższy
wymiar kary. Należałoby tu zrobić drugą Ukrainę, albo wprowadzić weto ludowe,
lub inicjatywę odwoływania rządu przez obywateli.