pablo9914
29.05.05, 20:33
Maturalna skucha nauczycieli
Egzaminatorzy nowej matury wykorzystali niefrasobliwość warszawskiej
Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej i do umów o dzieło wpisali sobie kwoty z
sufitu, zamiast ministerialnych stawek. Wszystko przez to, że umowy były
przez OKE podpisane i podstemplowane in blanco - wyjaśnia "Życie Warszawy".
Dlaczego tak się stało? Warszawska OKE wydrukowała uniwersalne umowy dla
dziewięciu tysięcy egzaminatorów prac maturalnych oraz dla weryfikatorów
kontrolujących jakość sprawdzania prac. Rubryka ze stawką za sprawdzenie
jednej matury pozostała wolna. Kwoty (poloniści po 10 zł za jedną sprawdzoną
pracę, pozostali egzaminatorzy po osiem) mieli nauczycielom wpisać szefowie
zespołów egzaminacyjnych.
- W jednym z zespołów zamiast obowiązujących stawek pedagodzy wpisali sobie z
sufitu po 50 zł, nie kryje wzburzenia Krzysztof Lodziński, wicedyrektor
warszawskiej OKE. - Wszyscy, którzy wpisali niezgodne z prawem stawki,
dostaną nowe umowy. I na tym nasza współpraca się chyba zakończy, dodaje
Lodziński.
Tymczasem nauczyciele uważają, że mieli prawo wpisać dowolne kwoty w tak
przygotowane umowy. Mirosław Sawicki, minister edukacji, wypowie się w
sprawie warszawskiego galimatiasu w poniedziałek. Okazuje się, że tak
przygotowane dokumenty rozdano egzaminatorom tylko w stolicy. (PAP)