luloo1
06.03.04, 15:57
Przypomina mi "Pamplelune" Guerlaina, ale nie jest tak cierpko-gorzki i
ostry.Grejfrut w nim jest jakby stłamszony,bez skórki i ostrości cytrusowego
olejku.Ocieplony,czuć w nim ambrę lub piżmo, a w nucie głębi chyba różę.Nie
jest krzykliwy, a szalenie kobiecy (właściwie dziewczęcy), delikatny, kruchy,
subtelny,z powabem i powiewem czegoś nieoczekiwanego...
Jestem pod wrażeniem, wcześniej go nie wąchałam (bo jak wiadomo YSL nie
produkował go przez jakiś czas), nie znałam.Jest wyjątkowy, wreszcie nie
malinowe koszyczki, landrynki. Przyznam, że bardzo podobny do "Baby doll",
ale nie tak męczący i słodki. Doskonały na letni wieczór i słoneczną wiosnę.