perfumiarz
23.04.05, 12:15
Wczoraj wreszcie dopadłem zapach w Sephorze w Markach. Z pięć razy polowałem
na toto w Arkadii i za każdym razem jeszcze nie było. Bo wywiesili przy
wejściu taką wielką zachęcającą fotę z tym zimnym, niepokojacym morzem, a ja
właśnie czekam na morskość, która mnie wreszcie zaskoczy. No i wąchamsobie
właśnie z próbki na skórze. Hmmm... Nie jest to dramatycznie trudny w
odbiorze Issey L'Eau Bleue (który kryje w sobie jakąś zagadkową dla mnie
męskość); zdecydowanie lżejszy kaliber. O ile Issey ostatnią wodą postawił
poprzeczkę bardzo wysoko, to Boss poszedł, moim zdaniem, krochę na skróty.
Zapach jest trudno uchwytny, lekki, nieinwazyjny, mało zadziorny, obły ;)
wodnisto-drzewny (?). Teraz mam go na świeżo, ale wczoraj po jakimś czasie
pod spodem pojawiła się minimalnie ta sympatyczna wanilia, jaka była w
czarnym Baldessarinim. Krótko i zwięźle: "siadaj - cztery" :) p.