Dodaj do ulubionych

seks zbliża czy oddala od siebie?....

24.09.09, 18:41
Obserwuj wątek
    • anakonda19 Re: seks zbliża czy oddala od siebie?.... 24.09.09, 18:43
      seks w początkowej fazie znajomości oczywiście. Czy uprawiając seks (zbliżając
      się do siebie fizycznie) mozemy zbliżyć się do siebie również duchowo? Czy
      raczej powinno iść to w drugą stronę, aby wynikła z tego szansa na związek?
      Najpierw wypracowanie silnej duchowej wiezi a potem seks. Tak pytam...
      Słyszałam, że facetów do kobiet zbliża dopiero seks. Chciałabym wiedzieć ile w
      tym prawdy.
      • rzodk-iewka Re: seks zbliża czy oddala od siebie?.... 01.10.09, 19:33
        Raz mnie oddalił - całkowicie...
        Drugi raz przybliżył - też całkowicie,
        czyli jak mówią fifty-fifty :)
    • mahadeva Re: seks zbliża czy oddala od siebie?.... 24.09.09, 18:43
      co za dziwne pytanie, oczywiscie, ze zbliza
      • nanai11 Re: seks zbliża czy oddala od siebie?.... 24.09.09, 18:45
        Jak jest udany to zbliza, ja nieudany to wzbudza obrzydzenie.
        • anakonda19 Re: seks zbliża czy oddala od siebie?.... 24.09.09, 18:47
          Ojejku, chodzi mi o seks w początkach znajomości, gdy jeszcze nie jesteśmy nie
          wiadomo jak silnie związani, a uprawiamy już seks. To łączy, scala czy oddala
          (bo niby jak facet dostanie już seks, to o co ma walczyć?)?
          • juz_niedlugo_wiosna Re: seks zbliża czy oddala od siebie?.... 24.09.09, 18:49
            o seks analny? :P
            • anakonda19 Re: seks zbliża czy oddala od siebie?.... 24.09.09, 18:52
              też. Ale poprzedzając Twoje kolejne pytanie: oralny już nie.
              • juz_niedlugo_wiosna Re: seks zbliża czy oddala od siebie?.... 24.09.09, 18:57
                nie takie jest kolejne pytanie. wiadomo, że oralny przed analnym. pytanie brzmi
                o co się będzie starał po analnym?
                o inną?
              • mahadeva Re: seks zbliża czy oddala od siebie?.... 24.09.09, 19:01
                sluchaj anakondo, to, czy jak bedzie wygladal zwiazek nie zalezy od seksu czy
                abstynencji, tylko od tego, jak sie dobralismy
                ja mysle, ze jesli oczekujemy czegos wiecej, to moze nie wypada miec seksu na 1
                randce, to kwestia okazania szacunku, z byle kim moge tak zrobic, ale nie z tym
                jedynym, ale potem to juz seks i wiez duchowa powinny isc w parze, szczegolnie,
                ze hormony szaleja i ma sie ochote robic to caly czas :)
                • yoko0202 a na drugiej już można? 24.09.09, 20:31
                  mahadeva napisała:

                  > sluchaj anakondo, to, czy jak bedzie wygladal zwiazek nie zalezy od seksu czy
                  abstynencji, tylko od tego, jak sie dobralismy
                  > ja mysle, ze jesli oczekujemy czegos wiecej, to moze nie wypada miec seksu na
                  1 randce, to kwestia okazania szacunku, z byle kim moge tak zrobic, ale nie z
                  tym jedynym, ale potem to juz seks i wiez duchowa powinny isc w parze,
                  szczegolnie, ze hormony szaleja i ma sie ochote robic to caly czas :)

                  jeżeli pierwsza jest np. w piątek, to nie można, bo brak szacunku, tak? a jak
                  druga jest następnego dnia w sobotę, to już można, tak?
          • yoko0202 idąc tym tropem 24.09.09, 20:28
            anakonda19 napisała:

            > Ojejku, chodzi mi o seks w początkach znajomości, gdy jeszcze nie jesteśmy nie
            wiadomo jak silnie związani, a uprawiamy już seks. To łączy, scala czy oddala
            (bo niby jak facet dostanie już seks, to o co ma walczyć?)?

            w końcu i tak ten seks będzie, tak? czyli przy takim rozumowaniu facet się i tak
            zawinie jak "dostanie" ten seks, niezależnie od tego kiedy to nastąpi....

            • anakonda19 Re: idąc tym tropem 24.09.09, 20:31
              Nie, twój tok rozumowania jest raczej błędny, poniewaz jeśli seks nastąpi po
              głębokim zaangażowaniu emocjonalnym a nie przed jest większa szansa, ze taki
              facet się nie zawinie, anizeli ten który juz dostał seks przed zaangażowaniem.
              zreszta miło by było jakby się sami faceci wypowiedzieli
              • yoko0202 Re: idąc tym tropem 24.09.09, 20:34
                anakonda19 napisała:

                > Nie, twój tok rozumowania jest raczej błędny, poniewaz jeśli seks nastąpi po
                głębokim zaangażowaniu emocjonalnym a nie przed jest większa szansa, ze taki
                facet się nie zawinie, anizeli ten który juz dostał seks przed zaangażowaniem.
                > zreszta miło by było jakby się sami faceci wypowiedzieli

                a moim zdaniem twój jest błędny - ja facetowi nie daję seksu, tylko tenże seks z
                nim uprawiam, gdybym trafiła na takiego, który ewidentnie chce po prostu
                "dostać", no to ode mnie by nie dostał [bo tacy faceci emocjonalnie i tak się
                nie angażują, tylko zaliczają i spadają]
              • szrama_z_szarm Re: idąc tym tropem 24.09.09, 21:06
                A jeśli seks nastąpi po głębokim zaangażowaniu emocjonalnym- i okaże się, że
                jest wam w łóżku beznadziejnie? Wtedy co?
                Seks nie jest nagrodą, na którą któraś ze stron-najczęściej facet-ma
                zasłużyć.Jest "dobrem" obojga.
                • mesz Re: idąc tym tropem 24.09.09, 22:44
                  Mój mężczyzna był mną totalnie zauroczony, jeśli nie już zakochany,
                  zanim poszliśmy do łóżka. Myślę, że to "trzymanie go na dystans"
                  jeszcze go podkręcało, bo miał powodzenie u kobiet i raczej nie
                  kazały mu zbyt długo czekać na zbliżenie, aż do momentu,kiedy
                  pojawiłam się ja:-) Nie wiem,czy seks może spowodować, że mężczyzna
                  się zakocha...trochę wątpię...
                  • kag73 Re: idąc tym tropem 24.09.09, 22:55
                    Do zakochania jeszcze potrzeba chemii, poza tym, jak sie ma za soba
                    troche doswiadczenia i choc jeden zwiazek, ktory sie rozlecial, to
                    jeszcze potrzba poczucia pewnosci, ze mozna sobie na to
                    zakochanie "pozwolic", bo nie bdzie sie cierpiec, do pewnego momentu
                    mamy jeszcze na to troche wpywu.
                    Niemniej jednak seks oczywiscie zbliza, to rzecz bardzo intymna.
                    Ludzie bardziej sie na siebie otwieraja, zwierzaja, wytwarza to
                    zaufanie, uwazam. Przede wszystkim jezeli seks daje satysfakcje i
                    cala reszta tez pasuje.
    • malwan Re: seks zbliża czy oddala od siebie?.... 24.09.09, 22:58
      wyznaję teorię, że jeśli coś się sexem zaczyna to szybko się kończy.
      Łatwo przyszło łatwo poszło.
      • kag73 Re: seks zbliża czy oddala od siebie?.... 24.09.09, 23:03
        Zalezy kiedy dla Ciebie jest poczatek?
      • malwan Re: seks zbliża czy oddala od siebie?.... 24.09.09, 23:06
        jak mi się chce kogoś widywać częściej niż 2 razy w tygodniu.
        To może być jakiś punkt zaczepienia.
        • kag73 Re: seks zbliża czy oddala od siebie?.... 24.09.09, 23:07
          Hmm, ale przez jaki czas?
          • malwan Re: seks zbliża czy oddala od siebie?.... 24.09.09, 23:08
            ile bóg da...;-)
            • kag73 Re: seks zbliża czy oddala od siebie?.... 24.09.09, 23:10
              Nie zgodze sie do konca. Okolicznosci bywaja rozne.
              Poszlam z facetem na trzeciej randce do lozka, bo czas naglil.
              Jestesmy ze soba juz 9 lat, od 8 lat malzenstwem.
              • malwan Re: seks zbliża czy oddala od siebie?.... 24.09.09, 23:13
                nie napisałam, że tak jest zawsze, ale, że z mojego punktu widzenia tak to wygląda.
                Ja tam wolę poczekać i obserwować.
                • kag73 Re: seks zbliża czy oddala od siebie?.... 24.09.09, 23:13
                  Powiem tak, nie ma regul, co ma wisiec nie utonie.
                  • malwan Re: seks zbliża czy oddala od siebie?.... 24.09.09, 23:15
                    hmm...może utonąć zanim zawiśnie jak dla mnie.
    • vandikia Re: seks zbliża czy oddala od siebie?.... 24.09.09, 23:07
      zbliża
      i nie ma co się zastanawiać czy tezy naukowców poparte setkami badań
      są prawdziwe
      podczas orgazmu wydziela się tzw. hormon przywiązania, człowiek
      czuje się szczęśliwy i zakochany i nie ma co kombinować w drugą
      stronę imo.
      • jack20 Re: seks zbliża czy oddala od siebie?.... 25.09.09, 11:52
        czesciowo tylko bo kobiety i mężczyźni inaczej reagują na obecność
        tego hormonu tzn oksytocyny w organizmie.
        estrogen bowiem nasila uspakajające i „zbliżające ku sobie"
        działanie oksytocyny, podczas gdy męski testosteron zwyczajnie ją
        eliminuje.

        • kag73 Re: seks zbliża czy oddala od siebie?.... 25.09.09, 13:04
          Jack, to czym wytlumaczysz fakt, ze facet powie praktycznie wszystko
          kobiecie, z ktora sypia. Malo tego kobieta moze spoko wlasnie w
          lozku przeforsowac rozne rzeczy, co w innych okolicznosciach czesto
          nie jest do zrobienia. hmm, moze to taki moment slabosci mezczyny,
          totalne nabuzowanie testosteronem.
          • kag73 Re: seks zbliża czy oddala od siebie?.... 25.09.09, 13:05
            P.S. A moze to po prostu fizyczne uzaleznienie?
          • jack20 Re: seks zbliża czy oddala od siebie?.... 02.10.09, 11:21
            mysle jest tak, ze u mężczyzny w d z i e c z n o s c za rozkosze,
            ktore z kobieta przezywa jest czesto tak wielka w lozku, ze nawet
            przekraczjac granice zdrowego rozsadku mowi WSZYSTKO I CALA PRAWDE.
            dlatego m.inn. kobiety sa tak szanowane jako szpiedzy, choc kazdy
            prawie mezczyzna zna ten aforyzm ze, nic tak nie mści się na
            mężczyźnie jak jego wiara w prawdomówność kobiety. ...
    • glassofwater Re: seks zbliża czy oddala od siebie?.... 01.10.09, 17:54
      W moim przypadku bardzo zbliżył mnie do ukochanego jak i ukochanego
      do mnie (nawet jak pierwszy raz naprawdę bolał :/). Dziś nie umiemy
      żyć bez siebie.
    • trypel zbliża, oddala, zbliża, oddala... 01.10.09, 18:01
      ..zbliża, oddala. Na jakieś 5-15 cm za każdym razem.
      • uleczka_k Re: zbliża, oddala, zbliża, oddala... 01.10.09, 19:05
        Miałam takie samo skojarzenie
    • 2szarozielone Re: seks zbliża czy oddala od siebie?.... 01.10.09, 22:41
      Seks na pierwszym spotkaniu (nawet nie randce) zdarzył mi się dwa razy - miałam
      impuls i ochotę. Raz rozwinął się w dwuletni związek. Drugi raz - jak na razie
      zaowocował jakimś piorunem sycylijskim u faceta, który za mną gania po Polsce.
      Seks na pierwszej randce ma jedną fajną zaletę - wszelkie objawy wzrastającego
      zaangażowania faceta można odbierać na czysto, bez podejrzeń, że to ściema w
      celu zaciągnięcia do łóżka ;)

      Ale zdarzało mi się też czekać parę miesięcy... I też było dobrze. Ale przeciez
      krew nie woda ;)
      • maqmba_mamba Re: seks zbliża czy oddala od siebie?.... 02.10.09, 18:15
        > Seks na pierwszym spotkaniu (nawet nie randce) zdarzył mi się dwa razy - miałam
        > impuls i ochotę. Raz rozwinął się w dwuletni związek. Drugi raz - jak na razie
        > zaowocował jakimś piorunem sycylijskim u faceta, który za mną gania po Polsce.
        > Seks na pierwszej randce ma jedną fajną zaletę - wszelkie objawy wzrastającego
        > zaangażowania faceta można odbierać na czysto, bez podejrzeń, że to ściema w
        > celu zaciągnięcia do łóżka ;)
        >
        > Ale zdarzało mi się też czekać parę miesięcy... I też było dobrze. Ale przeciez
        > krew nie woda ;)

        Mnie zdarzył się seks na pierwszej randce, z facetem na którego miałam już
        chrapkę od kilku ładnych miesięcy. Ale nie dochodziło do niczego, poza jakimiś
        tam "podchodami", "mimowolnymi" muśnięciami ciał, itp. Poszliśmy na randkę a
        potem rż...nęliśmy się ostro. Byłam na niego strasznie napalona. Niby seks na
        pierwszej randce, ale z drugiej strony wcześniej już trochę ze sobą
        rozmawialiśmy, i trochę w swoim towarzystwie ze względu na miejsce pracy,
        przebywaliśmy. Jak na dzień dzisiejszy, facet jakoś przestał mnie kręcić, jakoś
        się wyciszyłam i uspokoiłam a jego obecność już na mnie nie działa. Dostałam
        czego chciałam i już nie mam na niego ochoty?? Hmmm....

        Może jednak, zeby seks zbliżał, trzeba już jednak trochę być zakochanym. Taki
        seks z czystego pożądania raczej nie zbliży emocjonalnie. Tak myślę.
    • pe.le udany - zbliża. :o) 02.10.09, 00:05
    • potworski Re: seks zbliża czy oddala od siebie?.... 02.10.09, 18:17
      Z potworskim - zawsze zbliża.
      • maqmba_mamba Re: seks zbliża czy oddala od siebie?.... 02.10.09, 18:27
        w takim razie poproszę o seks z potworskim. u mnie czy u Ciebie?
        • potworski Re: seks zbliża czy oddala od siebie?.... 02.10.09, 18:33
          maqmba_mamba napisała:

          > w takim razie poproszę o seks z potworskim. u mnie czy u Ciebie?


          No kur#a to lubię. Nareszcie jakaś konkretna kobieta.
          Może być u ciebie, bo u mnie wersalka skrzypi i w jednym miejscu się zapada.
          Zrobisz śniadanie, czy mam przywieźć swoją herbatę w termosie i kanapki z
          pasztetową?
          • maqmba_mamba Re: seks zbliża czy oddala od siebie?.... 02.10.09, 18:59
            ja Ci daje du.py, Ty kombinujesz byśmy potem mieli co jeść. podział obowiązków
            musi być
            • potworski Re: seks zbliża czy oddala od siebie?.... 02.10.09, 19:15
              maqmba_mamba napisała:

              > ja Ci daje du.py, Ty kombinujesz byśmy potem mieli co jeść. podział obowiązków
              > musi być


              To po drodze wstąpię jeszcze do Żabki i kupię paczkę krakersów. Jak się okaże,
              że jesteś cienka w te klocki, masz tylko trzy programy w tv i nie mamy wspólnych
              tematów do rozmowy to sobie przynajmniej pochrupiemy=talerzyk jakiś naszykuj.
              Mam nadzieję, że pierdo#isz konwenanse i od razu przechodzisz do rzeczy=możemy
              pominąć ceregiele pod tytułem zaproszenie do kina i na oranżadę plus etap
              chodzenia za rękę?
              • maqmba_mamba Re: seks zbliża czy oddala od siebie?.... 02.10.09, 19:22
                > To po drodze wstąpię jeszcze do Żabki i kupię paczkę krakersów. Jak się okaże,
                > że jesteś cienka w te klocki, masz tylko trzy programy w tv i nie mamy wspólnyc
                > h
                > tematów do rozmowy to sobie przynajmniej pochrupiemy=talerzyk jakiś naszykuj.
                > Mam nadzieję, że pierdo#isz konwenanse i od razu przechodzisz do rzeczy=możemy
                > pominąć ceregiele pod tytułem zaproszenie do kina i na oranżadę plus etap
                > chodzenia za rękę?
                >

                ale kto mowił, ze ja chcę z tobą rozmawiać albo telewizję oglądać? napisałam
                chyba wyraźnie: "to ja poproszę o seks z potworskim". jedyne co zaproponowałam
                to skombinowanie jakiegoś żarełka na rano, bo może tak się zdarzyć ze po tych
                wygibasach będziemy "lekko" zmęczeni i zapotrzebowanie na kalorie może nam
                skoczyć i bynajmniej nie miałam tu na myśli jakiegoś fast foodu typu krakersy i
                landrynki. ugotuj jakiejś zupy albo gulaszu i przynieś w termosie.konkretne
                żarcie ma byc bo Ci na pewno rano kanapek nie będę szykować, bo nawet chleba w
                domu nie mam. Tylko żadnej oranżady i chodzenia za rączkę. wstydu przed
                sąsiadami chcesz mi narobić?
                • potworski Re: seks zbliża czy oddala od siebie?.... 02.10.09, 19:38
                  > ale kto mowił, ze ja chcę z tobą rozmawiać albo telewizję oglądać? napisałam
                  > chyba wyraźnie: "to ja poproszę o seks z potworskim".


                  No to już w ogóle wypas. Myślałem, że będę musiał cię na początek zabawiać jakąś
                  inteligentną rozmową, żeby cię otumanić=np o wynikach Kubicy, albo o tym, że ci
                  tapeta odłazi w przedpokoju koło szafki na buty.

                  jedyne co zaproponowałam
                  > to skombinowanie jakiegoś żarełka na rano, bo może tak się zdarzyć ze po tych
                  > wygibasach będziemy "lekko" zmęczeni i zapotrzebowanie na kalorie może nam
                  > skoczyć i bynajmniej nie miałam tu na myśli jakiegoś fast foodu typu krakersy i
                  > landrynki. ugotuj jakiejś zupy albo gulaszu i przynieś w termosie.konkretne
                  > żarcie ma byc bo Ci na pewno rano kanapek nie będę szykować, bo nawet chleba w
                  > domu nie mam.


                  Dobra - to bogracz wezmę w słoiku i ewentualnie jakąś rybę wędzoną=to sobie
                  zjemy na gazecie.
                  Herbatę kupić? Słodzisz?
                  • maqmba_mamba Re: seks zbliża czy oddala od siebie?.... 02.10.09, 19:44
                    > No to już w ogóle wypas. Myślałem, że będę musiał cię na początek zabawiać jaką
                    > ś
                    > inteligentną rozmową, żeby cię otumanić=np o wynikach Kubicy, albo o tym, że ci
                    > tapeta odłazi w przedpokoju koło szafki na buty.

                    za kogo Ty mnie uważasz? nie ma czasu na takie dyrdymały

                    > Dobra - to bogracz wezmę w słoiku i ewentualnie jakąś rybę wędzoną=to sobie
                    > zjemy na gazecie.
                    > Herbatę kupić? Słodzisz?

                    Mniam... trafiłeś w sedno z tym bograczem. tylko weź ze 2 słoiki. no chyba, że
                    Tobie ta ryba wystarczy? ale to ją będziesz musiał jeść na balkonie, bo nie
                    lubię i nie zniosę smrodu. to samo z paleniem.
                    Gazet u mnie nie znajdziesz ale talerze mam, więc spokojnie - bedziemy mieli na
                    czym jeść (jak pomożesz mi je umyć. właśnie! jak bedziesz w Zabce to kup Ludwika
                    do naczyń). Herbatę mam. cukier mam.
                    • potworski Re: seks zbliża czy oddala od siebie?.... 02.10.09, 19:47
                      > Gazet u mnie nie znajdziesz ale talerze mam, więc spokojnie - bedziemy mieli na
                      > czym jeść


                      Jasne kur#a! To może jeszcze chcesz jeść nożem i widelcem co? Co ja się umawiam
                      do księcia Monako na audiencję czy na ostre ru...ko?
                      • maqmba_mamba Re: seks zbliża czy oddala od siebie?.... 02.10.09, 19:54
                        po raz trzeci przypominam, że napisałam: "to ja poproszę seks z potworskim".
                        nigdzie nie napisałam, ze to będzie ostre ruch.anko, ani że nie posługuję się
                        nożem i widelcem. zawsze mozesz się umówić z tubylczyniami z Lubango jeśli Ci
                        coś nie pasi. poza tym jesli się ze mną umawiasz na ruch.anko to nie powinno Cie
                        juz interesowac co bede robic przed/po. widze ze juz oczyma wyobrazni widzisz
                        mnie jaka potencjalna zone w fartuszku w granatowe czajniczki, z garnkami w
                        rekach i dziecmi w kapieli. za szybko, oj, za szybko mkniesz do przodu...
    • kobieta_na_pasach a od czego sie wzielo okreslenie "zblizenie"? 02.10.09, 19:04
      mysl kolezanko, zanim o cos zapytasz
      • maqmba_mamba Re: a od czego sie wzielo okreslenie "zblizenie"? 02.10.09, 19:09
        ja się nie chcę wtrącać ale wydaje mi się że autorce prędzej chodziło o
        zbliżenie psychiczne wynikłe właśnie z fizycznego zbliżenia a nie o sam fakt
        zbliżenia, zespolenia dwóch ciał.
        • alessia27 Re: a od czego sie wzielo okreslenie "zblizenie"? 02.10.09, 19:50
          Czy ja sie moge podpiac pod ten bogracz ???
          Posiedze w kuchni obiecuje !!!

          ♥ Macius 10.05.2002
          • kobieta_na_pasach Re: a od czego sie wzielo okreslenie "zblizenie"? 02.10.09, 19:56
            alessia27 napisała:

            > Czy ja sie moge podpiac pod ten bogracz ???
            > Posiedze w kuchni obiecuje !!!

            w kuchni sie stoi, nie siedzi
            >
            > ♥ Macius 10.05.2002
          • green-chmurka Re: a od czego sie wzielo okreslenie "zblizenie"? 02.10.09, 19:58
            Ba ten bogracz to i ja bym chciala sie zalapac, to wez 4 sloiki, ja tez posiedze
            w kuchni.
            • maqmba_mamba Re: a od czego sie wzielo okreslenie "zblizenie"? 02.10.09, 20:05
              a ja Cie zapraszałam? przypominam, ze to u mnie w domu się będzie odbywało.
            • cingle.shaker Re: a od czego sie wzielo okreslenie "zblizenie"? 03.10.09, 17:35
              ja też, ja też! urządzimy alternatywną imprezę w kuchni;p
        • kobieta_na_pasach Re: a od czego sie wzielo okreslenie "zblizenie"? 02.10.09, 19:56
          maqmba_mamba napisała:

          > ja się nie chcę wtrącać ale wydaje mi się że autorce prędzej chodziło o
          > zbliżenie psychiczne wynikłe właśnie z fizycznego zbliżenia a nie o sam fakt
          > zbliżenia, zespolenia dwóch ciał.

          bez zblizenia psychicznego nie ma zlizenia fizycznego, jesli tak nie jest to
          jest to kurestwo
          • alessia27 Re: a od czego sie wzielo okreslenie "zblizenie"? 02.10.09, 19:59
            Ja se z tym bograczem poradze na siedzaco na podlodze !!!

            ♥ Macius 10.05.2002
          • maqmba_mamba Re: a od czego sie wzielo okreslenie "zblizenie"? 02.10.09, 19:59
            najpierw mówisz, ze nie ma, po czym jednak stwierdzasz, ze moze byc.to w koncu
            jest czy nie ma?
            owszem, zblizenie fizyczne bez zbliżenia psychicznego jest mozliwe. i jest to
            kurestwo, jesli mowa o paniach pracujących w agencjach albo przy drogach
            szybkiego ruchu. ale przeważnie wszystko zamyka się w: POŻĄDANIU.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka