aurelia_aux
04.10.09, 18:15
Popadam w jakąś paranoje, to już nie jest normalne.
Myślę o nim cały czas, co weekend idę do jednego klubu, nie ważne z kim, po
prostu siadam i go obserwuję, w między czasie zdążymy się przywitać, zamienić
2 zdania ze sobą i tyle, dopiero mija godzina 2 w nocy (zazwyczaj tak dany
osobnik idzie do domu) to wychodzę na parkiet i zaczynam się bawić.
Tak to całą noc siedzę i obserwuję Pana X tak żeby on tego nie widział. Patrzę
jak się bawi z innymi kobietami, jak pije piwo i myślę, czy by do niego nie
podejść, a z tygodnia na tydzień moje pomysły są bardziej absurdalne.
Ta sytuacja trwa już 4ty miesiąc, chyba powinnam się iść leczyć.
Aha, do tego dostałam dzisiaj kosza,
ja: "I jak dzisiejszy spacer aktualny, czy zrezygnowałeś?"
on: "Aurelko... zrezygnowałem, pozdrawiam"
Chyba się do końca rozbiłam psychicznie, nie był to On, ale przynajmniej ktoś
na którego myśl uśmiechnęłam się.
(Wiem doskonale, że u Pana X szans nie mam, tak więc próbuję się kimś innym
zainteresować i znów kosz, chyba za wysoko mierzę.)
Tak się chciałam wyżalić i "wypisać" ale chyba po prostu pójdę popatrzeć bez
sensu w ścianę.