04.10.09, 18:15
Popadam w jakąś paranoje, to już nie jest normalne.
Myślę o nim cały czas, co weekend idę do jednego klubu, nie ważne z kim, po
prostu siadam i go obserwuję, w między czasie zdążymy się przywitać, zamienić
2 zdania ze sobą i tyle, dopiero mija godzina 2 w nocy (zazwyczaj tak dany
osobnik idzie do domu) to wychodzę na parkiet i zaczynam się bawić.
Tak to całą noc siedzę i obserwuję Pana X tak żeby on tego nie widział. Patrzę
jak się bawi z innymi kobietami, jak pije piwo i myślę, czy by do niego nie
podejść, a z tygodnia na tydzień moje pomysły są bardziej absurdalne.
Ta sytuacja trwa już 4ty miesiąc, chyba powinnam się iść leczyć.

Aha, do tego dostałam dzisiaj kosza,
ja: "I jak dzisiejszy spacer aktualny, czy zrezygnowałeś?"
on: "Aurelko... zrezygnowałem, pozdrawiam"

Chyba się do końca rozbiłam psychicznie, nie był to On, ale przynajmniej ktoś
na którego myśl uśmiechnęłam się.

(Wiem doskonale, że u Pana X szans nie mam, tak więc próbuję się kimś innym
zainteresować i znów kosz, chyba za wysoko mierzę.)

Tak się chciałam wyżalić i "wypisać" ale chyba po prostu pójdę popatrzeć bez
sensu w ścianę.
Obserwuj wątek
    • wicehrabia.julian Re: Kosz. 04.10.09, 18:17
      aurelia_aux napisała:

      > chyba powinnam się iść leczyć.
      > (Wiem doskonale, że u Pana X szans nie mam, tak więc próbuję się kimś innym
      > zainteresować i znów kosz, chyba za wysoko mierzę.

      od razu leczyć, obniż wymagania, bo najwyraźniej nie jesteś tak rewelacyjna jak
      myślisz, zdrowy realizm w ocenie własnej osoby przydaje się każdemu
      • ultraviolet6 Re: Kosz. 04.10.09, 18:18

        Powiedział co wiedział ...
        • wicehrabia.julian Re: Kosz. 04.10.09, 18:22
          ultraviolet6 napisała:

          >
          > Powiedział co wiedział

          A wiedział, wiedział. Znam multum lasek z niezasłużonym i wygórowanym mniemaniem
          o sobie.
          • maitresse.d.un.francais Re: Kosz. 04.10.09, 18:37
            Bo chłopa z niezasłużenie wygórowanym (a nie: niezasłużonym i wygórowanym)
            mniemaniem o sobie to nie ma na świecie ani jednego!
            • wicehrabia.julian Re: Kosz. 04.10.09, 18:40
              maitresse.d.un.francais napisała:

              > Bo chłopa z niezasłużenie wygórowanym (a nie: niezasłużonym i wygórowanym)
              > mniemaniem o sobie to nie ma na świecie ani jednego!

              piszemy o tym przypadku, a nie ogólnie, kobieta najwyraźniej nie ma szczęścia do
              facetów, nadmierne mniemanie o sobie i rzucanie się z motyka na słońce to może
              być jedna z przyczyn

    • ultraviolet6 Re: Kosz. 04.10.09, 18:18
      > (Wiem doskonale, że u Pana X szans nie mam, tak więc próbuję się
      kimś innym
      > zainteresować i znów kosz, chyba za wysoko mierzę.)

      Noooo z takim podejściem to faktycznie nie masz szans ;)
    • equiprimordiality Re: Kosz. 04.10.09, 18:23
      Żartujesz chyba?
      A po co Ci taki bożek? Ty chcesz faceta, który by się o Ciebie starał,
      czy jakiegoś nadmuchanego pawia z okładki?
      • aurelia_aux Re: Kosz. 04.10.09, 18:30
        nikt nie powiedział, że mam wygórowane mniemanie o sobie. Ja wiem, że nie jest
        super laska etc.. Grunt w tym, że oni sami do mnie lgną, po to, żeby później dać
        kosza ;)

        Właśnie to nie jest paw chodzący z głową w górze, zwykły chłopak, bardzo miły,
        sympatyczny, właśnie nie mogę powiedzieć o nim złego słowa.
        Ideał. ot co.
        • equiprimordiality Re: Kosz. 04.10.09, 18:33
          To czemu do niego nie zagadasz, tylko uważasz, ze nie masz szans?
          • aurelia_aux Re: Kosz. 04.10.09, 18:38
            To za bardzo skomplikowane, chociaż nie, to nie jest w ogóle skomplikowane.
            Spotkaliśmy się, coś mu nie odpowiadało i tyle. Ja nie jestem jego ideałem
            • equiprimordiality Re: Kosz. 04.10.09, 18:39
              To daj sobie z nim spokój.
              Pewnie wie, że go obserwujesz na tych imprezach.
              Jemu nie zależy, a Ty im bardziej to olejesz, tym lepiej się poczujesz.
    • tarantinka Re: Kosz. 04.10.09, 18:39
      mniejsza o twoje dylematy, ale nigdy nie zadawaj pytań sugerując
      przy tym niekorzystną dla siebie odpowiedz, nieważne w jakich
      relacjach to strzelasz sobie samoboja takim tekstem.
      • aurelia_aux Re: Kosz. 04.10.09, 18:56
        Może masz rację, dzięki, nigdy o tym nie pomyślałam.

        Nie, on nie wie, że go obserwuję, a przynajmniej tak mi się wydaję.
        Ale ja już dałam sobie spokój, wiem, że to nie ma szans na powodzenie, ja tylko
        sobie siedzę i nikomu tym krzywdy nie robię, jedynie sobie czekając od piątku,
        to piątku, to mi daje troszkę szczęścia. To że widzę ten uśmiech witam się z
        nim, i.. idę.

        Choć jednej rzeczy nie rozumiem, nie jestem nachalna, zamieniam z nim 3słowa na
        przywitanie , 2 na pożegnanie, nie łażę za nim, siedzę ze znajomymi a gdy
        wychodzi na parkiet, widzę go.
        To strasznie dziwną zrobił minę widząc mnie w tym tygodniu..
        A następnie pół nocy zerkał na mnie.. Choć pewnie i z jednym i z drugim mi się
        wydawało i tyle.
        • niebieski_lisek Re: Kosz. 04.10.09, 23:26
          Daj sobie z nim spokój, już 4 miesiące zmarnowałaś na niego. Gość nie chce się z
          tobą spotykać i trudno, ma do tego prawo. Nie jesteś jedyna w takiej sytuacji,
          ale szkoda czasu na takie chodzenie za nim co weekend.
          • aurelia_aux Re: Kosz. 04.10.09, 23:33
            Pech jest taki, że chodzimy do jednego klubu, jedynego w takim klimacie w naszym
            mieście, a, że oboje w piątek.. to inna sprawa..

            Przerażają mnie myśli, co ja planuję siedząc tam patrząc na niego, rzeczy
            których nigdy nie zrobię z racji zdrowego rozsądku, ale że w ogóle wpadam na coś
            takiego, dramat.
            • sumire Re: Kosz. 05.10.09, 09:39
              nie bardzo rozumiem, czemu nie możesz go po prostu zaczepić? ;)
    • zosia_sa_mosia Re: Kosz. 05.10.09, 09:35
      Jeśli on wie, że ty go obserwujesz, a dodatkowo siedzisz całą noc jak cnotka w
      klubie, nie bawisz się, nie masz adoratorów, to kogut nie ma potrzeby zawalczyć
      o kokoszkę. Nie mam na myśli rzucania się w objęcia pierwszego lepszego, ale o
      fajną zabawę w towarzystwie. Na neutralnym, zabawowo-towarzyskim gruncie, w
      klubie, łatwiej o lekkie rozpoczęcie rozmowy niż wystartowanie z rozmową po
      godzinach okupowania sofy, z głową puchnącą od myśli.
    • nikt_inny Re: Kosz. 05.10.09, 10:27
      4 miesiące zmarnowałaś zamiast zaryzykować. - kto nie ryzykuje ten nie wygrywa.
      po 4 miesiącach przypomniałas mu że obiecał Ci spacer i mówisz do niego zdaniem w którym już sugerujesz mu negatywną odpowiedź - Dziewczyno - więc jakie jest Twoje nastawienie? ? ? zdecyduj się
      Chyba że wolisz użalać się nad sobą i popłakiwać w poduszkę.
      Gdzie Twoje zdecydowanie, odwaga, kobiecy upór? ;)
    • mamba8 Re: Kosz. 05.10.09, 10:42
      Zawsze lepsze to niż wysłanie po pijaku wiadomości tekstowej z życzeniami
      urodzinowymi jak gdyby nic byłemu do którego się nie odzywałaś parę lat (a
      miałaś ku temu dużo powodów). A rano następnego dnia...baranek.


      BTW 4 miesiące? Nie rozumiem takiego łażenia za facetem. Zmieniłabym klub.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka