kociabamba
17.10.09, 15:02
Mam kłapot z koleżanką w pracy. W sumie nie byłby to kłopot gdyby
nie to, że jest ona moim zwierzchnikiem. Pracuję w szkole a ona jest
wicedyrektorem. Jest ona mądrą kobietą ale okropnie wulgarną i
dwulicową, każda osoba która ma inne zdanie niż ona to jej zdaniem
głupek, idiota, dz**ka, itp. Do tej pory mnie nie tknęła ale
ostatnio od Głównej Dyrektorki dowiedziałam się że ktoś naopowiadał
o mnie głupot (nieprawdziwych) a moje potknięcia niby błahe -
zostały bardzo wyolbrzymione. Nie mam wątpliwości kto naopowiadał
głupot... Najgorsze, że nie mam możliwości obrony i wyjaśnienia
sprawy ponieważ Główna Dyrektorka swoją siedzibę ma kilkaset km od
mojej miejscowości i widujemy ją dość rzadko a wicedyrektorka kuje
żelazo nawet w czasie wolnym od pracy (od tygodnia są sobie już na
TY i razem były na bibie). Główna Dyrektorka nie jest osobą
stronniczą ale lubi otrzymywać tzw. cynki o tym co się dzieje w
szkole a wicedyrektorka nadaje jak HBO - ile się da i całą dobę jak
trzeba - donosi o każdej wpadce i rozdmuchuje wszystkie brudy innych
osób - swoje za to skrzętnie skrywa i pilnuje by nie ujrzały światła
dziennego
Chciałabym się jakoś odkuć na wiedźmie ale brak mi pomysłu, znam
wiele sekretów Pani Wicedyrektor, które narobią wokół niej smrodu
(pozostali pracownicy dużo wiedzą ale niestety nikt mnie w pracy nie
poprze ponieważ wszyscy latają wokół niej jak tresowane pudelki).
Potrzebuję rady i dobrego planu by nie wyjść na donosiciela. Rada
typu "rób swoje" właśnie poległa...