niedzwiedziczka 17.01.04, 13:48 Bardzo ładny tekst. Czy można go nazwac feministycznem? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: i.lover Re: Być kobietą IP: *.lukow.sdi.tpnet.pl 17.01.04, 14:24 podpisuję się rękami i nogami Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: basia Re: Być kobietą IP: 213.17.223.* 17.01.04, 15:24 Ma Pani rację nie da się pracować w domu przy mężu ( kochanie gdzie jest ... ) i kilkumiesięcznym dziecku. To kobieta idzie na kompromis. Przydałaby się żona ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gabriela Re: Być kobietą IP: nofi:* / 192.168.2.* 17.01.04, 19:08 Kolejny raz dzięki Pani czuję, że nie jestem sama w tej walce zwanej Życiem. Też potrzebuję takiej żony, ale wiem, że to nierealne. Miło jednak czuć podobnie. Dziękuję za felieton! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Być kobietą IP: *.satfilm.net.pl / 10.0.17.* 17.01.04, 20:32 a ja lubie byc kobietą w kazdym wydaniu i nie spotykam sie z dyskryminacją z powodu mojej płci :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: t5iiu Re: Być kobietą - piekny tekst IP: *.crowley.pl 18.01.04, 22:09 - Joanna Szczepkowska pisze tak,że aż "pachnie" kobietą- pieknie, wrażliwie, sympatycznie, mądrze- tekst chwyta za serce - jest to felietonistka numero uno Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kajtek Re: Być kobietą IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 17.01.04, 20:37 bardzo lubię te felietony, tą wrażliwość i sposób patrzenia na życie. i czuję podobnie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ola Re: Być kobietą IP: *.icpnet.pl 18.01.04, 14:38 Hahaha, własnie to tłumaczyłam jakieś 2 lata temu mojej dziewczynie - obie usiłowałyśmy robic karierę naukową i na zmiane odgrywałysmy w domu role "żony". A przecież za osiągięciami wielkich autorytetów nauki stoi staranie i wysiłek pełnoetatowych żon. Żona Tolkiena nie tylko zajmowała się domem, ale także pełniła rolę sekretarki męża. Sylvia Plath, chociaz sama byla poetką, jako zona poety (Teda Hughesa) robiła głownie za jego sekretarkę i redaktorkę. No i oczywiście prowadziła dom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: taka jedna Re: Być kobietą IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 19.01.04, 11:28 Dziękuję za felieton. Tej żony potrzebuje wiele kobiet. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anka Re: Być kobietą IP: *.filus.edu.pl 19.01.04, 23:11 .....ech,cóż tu więcej dodać? choćbyśmy się rękami i nogami wzbraniały,nie zapowiada się tak ogromna przemiana,odmiana,że "On"znajdzie w końcu swoje majty,skarpety,szczotki do zębów... choćby wiedział to i tak się zapyta....... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AS Re: Być kobietą IP: 156.17.253.* 26.01.04, 08:03 No cóż,być kobietą to przede wszystkim niekonsekwencja w głoszeniu poglądów, wystarczy poczytać listy czytelniczek- feministek, co to chcą być jak mężczyźni, lecz za chwilę marzą o wielkiej miłości. A jaki normalny facet chciałby się zakochać w takiej "kobiecie" co z nim na każdym polu chce konkurować. Anna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mf Re: Być kobietą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.04, 20:45 Wrażliwość jest czasem "znakiem rozpoznawczym", z którym ja poruszam się po świecie. Od ludzi niewrażliwych często uciekam,bo tacy często nie wiedzą, jak i kiedy ranią.I są to kobiety,i mężczyźni.Powiedziałabym nawet,że nie ma ŻADNEJ różnicy,czy rani kobieta,czy mężczyzna.Zawsze wrażliwego zaboli jednakowo.Dlatego Pani Joanno,ma Pani rację,mówiąc o jedynej linii podziału. Chciałabym zapytać, czy wrażliwość nie jest dla Pani czasem ciężarem? Czy czasem nie lepiej byłby mieć skorę słonia? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marzena Re: Do Joasi IP: 172.20.6.* 17.02.04, 12:35 Przepraszam za Ty.Ale czuję się usprawiedliwiona. Dorwałam się do internetu.Przeczytałam wszystkie Twoje felietony i bardzo Ci za nie dziękuję.Jest we mnie wiele obrazków,emocji i myśli, których nie potrafię nazwać, ktore ulatują w jakimś nieszczęsnym ułamku sekundy, a kóre z różnych powodów pragnę zachować w swoich zwojach.I okazuje się, że nie muszę, ponieważ ktoś już je zapisał i nazwał. Chwała Ci za to Joanno!:-) A ja? Nigdy tak do końca nie pogodziłam się z tym,że nią jestem. Być może nawet kokieteryjnie lubię czasami oznajmić światu, że nigdy nie będę stuprocentową kobietą. I długo musiałabym się zastanawiać co to jest te 100% kobiecości. Jestem i tyle. Staram się nie dzielić świata na MY i ONI. Nawet w domu, gdzie moja rola bycia żoną i mamą bywa opasła i ciężka od metafor i przenośni, jakimścudem dochodzi prawie do równowagi. Równowaga zachodzi oczywiście we mnie. To ja ten stan uznaję za równowagę ponieważ daje mi to satysfakcję. Oczywiście, że czasami pomstuję na tę moją cichą akceptację i zrozumienie. Ale jest mi najzwyczajnie w świcie dobrze. Być może dlatego, że zdaję sobie sprawę na jego walkę o równowagę w nim samym. Każde bycie razem, a w szczegolności bycie rodziną to właśnie ciche równoważenie nas samych, to tysiące kompromisików ... Odpowiedz Link Zgłoś