05.11.09, 12:57
Mam przyjaciółke / koleżankę / bardzo bliską mi osobę którą znam od
wczesnego dzieciństwa. Tak się złożyło, ze od ponad czterech lat
jestem z facetem, nazwijmy go X, który był w niej zadurzony, nie
wiem zakochany, a ona traktowała go na zasadzie takiego przyjaciela,
który pójdzie do kina, zawiezie, odwiezie, pójdzie na impreze - dla
niej, zawsze podkreślała, nie był nigdy atrakcyjny fizycznie, nie
doszło miedzy nimi do niczego na płaszczyźnie damsko - męskiej.
Pojawiał sie w jej życiu intensywniej, jak bywała sama, pomiedzy jej
kolejnymi związkami z facetami. On przestał sie z nią spotykac na
jakichkolwiek zasadach na długo zanim zaczął byc ze mną, zaczął
pracowac w innym mieście, potem wrócił do naszego miasta, miał
jakieś dziewczyny, związki. Spotkaliśmy sie kiedys i coś miedzy nami
zaiskrzyło - nigdy sie tego nie spodziewałam. Mamy z X 2-letniego
synka, nie jesteśmy małżeństwem, chociaż mnie zawsze bardzo
zależało, zebyśmy sie pobrali. I teraz moja koleżanka bierze ślub
kościelny i poprosiła X, żeby został jej swiadkiem. I on się
zgodził. Mnie powiedziała, że wtedy X zobaczy jak to fajnie jest
brac ślub, i ożeni się ze mną, a poza tym, dwóch swiadków -
mężczyzn, przynosi szczęście.
Ja się z tym czuje fatalnie i X o tym wie, ale nic nie mówi na ten
temat, raz powiedział, że przecież nie moze odmówic. Nie wie, chyba
o tym wytłumaczeniu, które dała mi nasza :) przyjaciółka. Mam zal do
ich obydwojga. Może na własne życzenie.
Obserwuj wątek
    • varia1 Re: ślub 05.11.09, 13:05
      ale o co ci chodzi?
      masz żal że przyjaciółka już bierze ślub, a ty jeszcze nie?
      czy o to że ona powinna ciebie poprosić, a nie jego...?

      masz , moim skromnym zdaniem, jakieś dziecinne problemy
      • cherry.coke Re: ślub 05.11.09, 13:10
        Ja tam nie bralabym na swiadka kogos, o kim wiem, ze byl we mnie kiedys
        zadurzony. Jakos tak dziwnie. Jest na pewno duzo innych kandydatow na swiadkow.
        • stoerungsquelle Re: ślub 05.11.09, 13:11
          na swiadka bierze sie kogos, na kim mozna polegac, komu sie ufa, ale nie bylego..



          ---
          Amalia Angellinni Lovefool - Czytaj za darmo fragmenty książki - po polsku
          www.scholar-online.pl/viewpage.php?page_id=133
          • alpepe Re: ślub 05.11.09, 13:14
            ale on nie był były, był zapchajdziurą.
            • varia1 Re: ślub 05.11.09, 13:21
              nie wiadomo co kierowało przyjaciółką autorki wątku, ja osobiście uważam, że panna strzela focha bo się spodziewała że to ona będzie świadkować
              dlatego teraz zamiast cieszyć sie ze szczęścia przyjaciółki i tego że jej facet został wyróżniony, zrobi wszystko, aby ten dzień popsuć

              dzięki za taką przyjaciółkę:)
              • cherry.coke Re: ślub 05.11.09, 13:25
                > nie wiadomo co kierowało przyjaciółką autorki wątku, ja osobiście uważam, że pa
                > nna strzela focha bo się spodziewała że to ona będzie świadkować
                > dlatego teraz zamiast cieszyć sie ze szczęścia przyjaciółki i tego że jej facet
                > został wyróżniony, zrobi wszystko, aby ten dzień popsuć
                >
                > dzięki za taką przyjaciółkę:)

                Wydaje mi sie, ze chodzi o to, ze panna mloda zaprosila faceta przyjaciolki, z
                ktorym "ma historie", a nie ze nie zaprosila przyjaciolki (ktorych pewnie ma
                pare). Dziwne to faktycznie, taktowniej byloby tego pana pominac przy wyborze
                swiadkow.
    • mozambique Re: ślub 05.11.09, 13:19

      raz powiedział, że przecież nie moze odmówic


      bzdura , odmówic mozna zawsze
      jesli sie chce
    • 1karada Re: ślub 06.11.09, 11:31
      Myślę ze tu chodzi o kilka rzeczy. Na pewno o to, ze moja
      przyjaciółka w jakis sposób była związana emocjonalnie z X i na
      koniec chce jeszcze miec go przy sobie, ma naprawde wielu znajomych
      i wiele przyjaciólek, z których mogłaby wybierac swiadka. O to, ze X
      sie przejął, że ona wychodzi za mąż, i chce w tym brac udział, mimo
      że wie, że jest mi przykro i to wszystko oddala mnie od niego. Że
      mogła poprosic o świadkowanie mnie. Że ja na ślubie i weselu będę
      sobie sama gdzieś z boku. Ze ja nie wezmę już pewnie ślubu. Na pewno
      nie popsuję jej uroczystości, bo wcale nie chcę psuć, nie o to
      chodzi.
      • cherry.coke Re: ślub 06.11.09, 11:37
        Wiesz co, a pokaz mu po prostu ten watek. Bo moim zdaniem masz prawo niedobrze
        sie z tym czuc. Niektorym (podkreslam niektorym) facetom trzeba czasem w takich
        wlasnie prostych zolnierskich slowach, nie sa czuli na niuanse.
      • lewania trzeba sie wyluzowac... 06.11.09, 13:02
        Wydaje mi sie, ze przesadzasz i to bardzo. Troche jak rozkapryszone
        dziecko.

        Zaduzony czy nie zaduzony - byl w jej zyciu przez jakis czas i byli
        przyjaciolmi. Fakt, ze na jakis czas kontakt ustaje nie znaczy, ze
        caly rozdzial z zycia zwiazany z ta osoba jest wymazany. On chce tam
        byc z takich samych powodow z jakich ona chce zeby on tam byl!
        zadnych podtesktow tylko przyjazn.

        Rzeczywiscie moze byc Ci w jakims stopniu przykro, ze nie poprosila
        Ciebie na swiadkowa. Ale pisac, ze bedziesz gdzies siedziec na koncu
        sali i wogole sama... bozszzz co za bzdura. Jak cie twoj X zostawi
        sama to i sama bedziesz siedziec. A czy pytalas ich moze czy jako
        partnerka swiadka bedziesz miala miejsce przy nim? moze warto
        zapytac o taki "szczegol"!

        A jesli chodzi o frustracje zwiazana z tym, ze ty nigdy nie wezmiesz
        slubu to moze warto porozmawiac o tym z X.

        I nie szukaj problemu tam gdzie go nie ma.

        ten watek przypomina mi podobny co dziewczyna miala foch bo jej
        partner zostal poproszony na swiadka a ona nie...
        Czasami sie zastanawiam jak pieknie sie musi zyc majac tylko takie
        blache problemy...
    • demonii.larua Re: ślub 06.11.09, 13:09
      Dlaczego czujesz się fatalnie? Zazdrosna jesteś czy co? Albo że chłop robi coś
      co się Tobie nie podoba? Wyluzuj. I jemu też daj więcej luzu :D
    • deczko Re: ślub 06.11.09, 13:51
      Nie wierze, zeby miec z kims dziecko i nie porozumiec sie w tak konkretnej
      sprawie?! Tobie nie odpowiada to, ze on bedzie swiadkiem, to mu o tym stanowoczo
      powiedz i przypomnij, komu on ma robic przyjemność? Partnerce, matce swojego
      dziecka, czy lasce, ktora sie nim cale zycie wyreczala i wykorzystywala jego
      zauroczenia swoja osoba?

      Poza tym, jesli Tobie zalezy na slubie, to niech sie chlop jasno okresli. I nie
      chodzi oto, zeby kogos zmuszac do slubu, takie zmuszanie nigdy nie wychodzi na
      dobre. Macie dziecko, mozesz wymagac od niego chociaz szczerosci, czy chce sie z
      Toba zenic, czy nie?
      • 1karada Re: ślub 06.11.09, 14:07
        Nie potrafie powiedziec wiecej niz powiedziałam, bo nie chce byc
        odbierana jako osoba małostkowa i zazdrosna. Bo tak sie troche
        czuje - w moim wyobrażeniu samej siebie nie chciałabym zeby ta
        sprawa mnie dotykała, a dotyka.

        X nie był w stanie sie ze mna ozenic - jak temat byl czy jest
        poruszany on milczy, wiec temat zdycha i wraca co raz rzadziej.
        Tylko pelno żalu.
        • deczko Re: ślub 06.11.09, 14:13
          1karada napisała:

          > Nie potrafie powiedziec wiecej niz powiedziałam, bo nie chce byc
          > odbierana jako osoba małostkowa i zazdrosna.

          No i co z tego? Ludzie nie maja praw do takich uczuc?

          Bo tak sie troche
          > czuje - w moim wyobrażeniu samej siebie nie chciałabym zeby ta
          > sprawa mnie dotykała, a dotyka.


          Mnie by dotykala i to bardzo, gdyby moj facet i ojciec mojego dziecka, zachowal
          sie jak wierny piesek swojej bylej panci.

          >
          > X nie był w stanie sie ze mna ozenic - jak temat byl czy jest
          > poruszany on milczy, wiec temat zdycha i wraca co raz rzadziej.
          > Tylko pelno żalu.

          Ale z ktorej strony? Zyjesz z czlowiekiem, ktory byc moze Ciebie nie kocha (a
          juz na pewno nie szanuje), nie jest w stanie wejsc z Toba w powazny zwiazek. Nie
          tylko malzenski. W normalnym zwiazku, ludzie rozmawiaja ze soba, przyznaja sie
          do swoich slabosci i moga polegac na swoim partnerze.
          • 1karada Re: ślub 01.12.09, 16:20
            Pewnie nikt juz nie śledzi tego watku. Ale jak napiszę bedzie mi
            łatwiej. Sprawa zakończyła się tak: X został poproszony, żeby
            dodatkowo zawieźc Młodą Parę do kościoła i z kościoła samochodem -
            zgodził się.
            Jak się zapytałam, dlaczego się zgodził na bycie świadkiem,
            powiedział, że gdyby się nie zgodził, oni nie chcieliby juz z nami
            utrzymywac kontaktu (?). Jak powiedziałam, że jest mi przykro -
            odpoiwiedział, ze przecież nie mówiłam, żeby tego nie robił,
            mówiłam, zeby sam decydował.
            Na weselu zabrakło dla mnie i dziecka miejsca, musieli dostawiac
            krzesło. Na miejscach nie było karteczek, każdy siadał gdzie chciał.
            A ja stałam z dzieckiem na ręku na środku i czekałam az sie miejsce
            znajdzie. X miał juz swoje miejsce koło Panny Młodej.
            I tak to. Wg psychologów to się chyba nazywa żałoba.
            • wacikowa Re: ślub 01.12.09, 16:25
              Według psychologów masz to na co sobie zapracowałaś:)
            • annajustyna Re: ślub 01.12.09, 16:56
              Szkoda, ze ksiadz udzielajacy slubu Twojej znajomej nie stal na stanowisku, ze
              swiadkowie musza moc przystapic do komunii. Ja bym sobie tego pana podarowala -
              laske robi, ze z Toba w ogole jest.
    • kol.3 Re: ślub 01.12.09, 17:31
      Zrozumiałam, że dla X koleżanka wychodząca za mąż to wielka była
      miłość, ale w sumie nie wiadomo czy rzeczywiście była.Faktem jest że
      wdałaś się w związek traumatyczny z X. Nie wiem jakie jest wyjście z
      tej sytuacji i jaka jest przyszłość przed Wami, czy X dojrzeje.
      Szkoda, że sobie fundowałaś z nim dziecko. Koleżanka jest po prostu
      próżna, X zawsze spełniał w jej życiu rolę "podręcznego" i takim
      pozostał. Trudno by mi było kogoś takiego szanować.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka