Dodaj do ulubionych

pogrzeb w rodzinie partnera

06.11.09, 13:29
Kobietki, powiedzcie mi czy ja przesadzam czy moja reakcja jest
uzasadniona. Umarł dziadek mojego partnera (nie mieszkamy jeszcze ze
sobą, ale planujemy wspólne życie). Wiem, że to dla jego rodziny
trudny moment...W bardzo łagodny sposób zapytałam się, czy mogłabym
przyjść na pogrzeb dziadka (nie było mi dane go poznać, ale resztę
rodziny znam i wiem, że jestem przez nich lubiana i akceptowana).
Uważałam za stosowne byc blisko mojego mężczyzny i dawać mu w ten
sposób jakieś wsparcie. Chciałabym uczestniczyć tylko w mszy i być
na cmentarzu, przez myśl mi nie przeszło "wpychać się" na
konsolację. I wtedy usłyszałam od mojego mężczyzny, że
niekoniecznie, że zobaczymy, bo to mała uroczystość rodzinna (z
naciskiem na "rodzinna"). Poczułam się jak totalnie obca mu
osoba...a chciałam tylko okazac mu swoje wsparcie...
powiedzcie, czy ja przesadzam i powinnam jednak uszanować, że nie
jestem mile widziana nawet w kościele i przemilczeć całą sprawę czy
też nie przeszkadzam i ukochany facet potraktował mnie z buta jak
obcą babę...
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: pogrzeb w rodzinie partnera 06.11.09, 13:32
      czułabym się tak samo, jak ty się teraz czujesz.
      • horpyna4 Re: pogrzeb w rodzinie partnera 06.11.09, 13:37
        Jeżeli nie znała dziadka, to nie ma co przychodzić na pogrzeb "dla
        wspierania". Ja bym nie chciała, żeby ktoś tak przychodził na pogrzeb
        bliskiej mi osoby ze względu na mnie, a nie tę osobę. Może narzeczony
        ma tak samo?
    • wanilinowa Re: pogrzeb w rodzinie partnera 06.11.09, 13:34
      przesadzasz. daj mu pochować dziadka a focha zostaw na bardziej stosowną okazję
      • mozambique Re: pogrzeb w rodzinie partnera 06.11.09, 13:44
        a co z sytuacja odwrotną - dziewczyn pyta swojego chłopak czy bediz
        ejej towarzyszył w "objeżdzie" cmentarzy w Swięto Zmarłych (
        odwiedza groby sama , bez innych członków rodziny ) a na to chłopak -
        odmawia , tłumaczac ze to są JEJ sparwy rodzinne, JEJ zmarli
        czonkowei rodziny wiec dla niego byłaby to raczej "wycieczka
        turystyczna po cmenatrzach" a ze okazja nie sprzyja takim
        wycieczkom wiec odmawia.
        W efekcie dziewczyna samotnie zapala znicze na grobach swoich
        dziadków czy wujków i sama spędza ten smutny dzień a chłopak
        spedza dzien sam w domu przed telewizorem ( on "swoje" groby ma w
        bardzo odległym miescie, nie odwiedza ich).

        dziewczyna ma cichy żal który w niej wciąz tkwi do dzisiaj

        strzela focha ? czy ma słuszną rację ?
        • wanilinowa Re: pogrzeb w rodzinie partnera 06.11.09, 14:09
          mozambique napisała:

          > a co z sytuacja odwrotną - dziewczyn pyta swojego chłopak czy bediz
          > ejej towarzyszył w "objeżdzie" cmentarzy w Swięto Zmarłych (
          > odwiedza groby sama , bez innych członków rodziny ) a na to chłopak -
          > odmawia , tłumaczac ze to są JEJ sparwy rodzinne, JEJ zmarli
          > czonkowei rodziny wiec dla niego byłaby to raczej "wycieczka
          > turystyczna po cmenatrzach" a ze okazja nie sprzyja takim
          > wycieczkom wiec odmawia.
          > W efekcie dziewczyna samotnie zapala znicze na grobach swoich
          > dziadków czy wujków i sama spędza ten smutny dzień a chłopak
          > spedza dzien sam w domu przed telewizorem ( on "swoje" groby ma w
          > bardzo odległym miescie, nie odwiedza ich).
          >
          > dziewczyna ma cichy żal który w niej wciąz tkwi do dzisiaj
          >
          > strzela focha ? czy ma słuszną rację ?
          >

          ciężar decyzji spoczywa na osobie która potrzebuje aktualnie wsparcia. jeśli on
          poprosiłby ją o obecność na pogrzebie a ona wykręciłaby się tym że to jego
          sprawa, to byłoby nie fair.
          Twoja sytuacja jest inna, mi też byłoby przykro gdyby mój partner olał moją
          prośbę i nie towarzyszyłby mi na grobach. tyle że ja nie miewam cichych żali ani
          niemych fochów, tylko mówię wprost. polecam, tak jest zdrowiej
          • mozambique Re: pogrzeb w rodzinie partnera 06.11.09, 14:13
            wprost zostało powiedziane

            nie zmienia to faktu ze żal wciąz gdzieś jest

            Dzięki :)
        • biala.chmurka Re: pogrzeb w rodzinie partnera 06.11.09, 14:15
          To jeszcze dziecko.
    • laracroft82 Re: pogrzeb w rodzinie partnera 06.11.09, 13:40
      skoro to mała uroczystosc rodzinna to bym to uszanowała, wszak rodzina jeszcze
      nie jestes...a wsparcia i otuchy mozesz dodac mu juz po całej uroczystosci...
    • pompeja Re: pogrzeb w rodzinie partnera 06.11.09, 13:41
      Troszkę musisz wyluzować, możliwe że rodzina cierpi po stracie tej osoby, a wolą taką drogę przebyć sami, są wszak rodziną od zawsze. Ty możesz być jak najbardziej lubiana i akceptowana, nie ma to nic wspólnego z obecnością bądź nie na pogrzebie. Nie doszukuj się podtekstów w słowach, wesprze go matka czy ktoś inny. Nie wspominaj już o tym, a będzie dobrze. Warto dla jednego pogrzebu drzeć koty? Jest dobrze, tym się ciesz :)
    • menk.a Re: pogrzeb w rodzinie partnera 06.11.09, 13:42
      anete napisała:

      > Uważałam za stosowne byc blisko mojego mężczyzny i dawać mu w ten
      > sposób jakieś wsparcie.

      I bardzo dobrze to o Tobie świadczy, że chciałaś wspierać swojego mężczyznę. On
      powiedział nie. Pogrzeb to nie ślub czy wesele, osoby towarzyszące nie są konieczne.
      Oczywiście, powinien pozwolić Ci tam być, skoro znasz już kawałek jego rodziny.
      Ale trudno.
      Może jego zachowanie nic nie znaczy, może to tylko niezamierzony wypadek przy
      pracy, może nie chciał zrobić Ci przykrości, a może rzeczywiście potraktował Cię
      jak obcą babę.
      Na razie machnij ręką. A kiedy już kurz opadnie powiedz mu, jak się przy tym czułaś.
    • dzem.dobry Re: pogrzeb w rodzinie partnera 06.11.09, 13:43
      Jak to sobie wyobrażasz, że pójdziesz na mszę, na pogrzeb, a potem się zmyjesz?
      I on na stypie się będzie tłumaczył przed rodziną gdzie zapodział swoją fiancée.
      Daj spokój. Nie znałaś dziadka, narzeczony nie chce żebyś szła, odpuść problem.
    • liisa.valo Re: pogrzeb w rodzinie partnera 06.11.09, 13:44
      Powinnaś uszanować jego decyzję, skoro tak chce. Trochę rozumiem, że nie czujesz
      się dobrze w takiej sytuacji, ale dla twojego partnera to jest trudna sytuacja i
      może naprawdę tak woli.
    • anete Re: pogrzeb w rodzinie partnera 06.11.09, 13:44
      tak, tylko na pogrzebie z tego co wiem będzie nie tylko rodzina, ale
      i znajomi dziadka...

      Ale wiecie co macie rację, nie chce bym była z nim nawet w tych
      złych chwilach (myślałam, że związek dwojga ludzi powaznie o sobie
      myślących polega na byciu ze sobą w dobrych i złych chwilach)...to
      sobie odpuszczę...przemilczę i wstrzymam tez się z odzywaniem do
      niego, chce spokoju niech ma...

      Ja gdybym była w takiej sytuacji to akurat potrzebowałabym wspracia
      bliskiej mi osoby
      • menk.a Re: pogrzeb w rodzinie partnera 06.11.09, 13:51
        anete napisała:

        > Ja gdybym była w takiej sytuacji to akurat potrzebowałabym wspracia
        > bliskiej mi osoby

        A on nie. I na siłę go nie uszczęśliwisz. Widocznie nie potrzebuje Ciebie tam.
        Uszanuj to.;)
      • laracroft82 Re: pogrzeb w rodzinie partnera 06.11.09, 13:53
        anete napisała:

        > tak, tylko na pogrzebie z tego co wiem będzie nie tylko rodzina, ale
        > i znajomi dziadka...
        >
        no wałsnie znajomi, ty Go nie znałas....

        > Ale wiecie co macie rację, nie chce bym była z nim nawet w tych
        > złych chwilach (myślałam, że związek dwojga ludzi powaznie o sobie
        > myślących polega na byciu ze sobą w dobrych i złych chwilach)...to
        > sobie odpuszczę...przemilczę i wstrzymam tez się z odzywaniem do
        > niego, chce spokoju niech ma...

        po co pytasz o zdanie ludzi na forum, skoro juz masz sowje wyrobione
      • horpyna4 Re: pogrzeb w rodzinie partnera 06.11.09, 14:02
        Ty potrzebowałabyś, on nie. Ludzie są różni i różnie przeżywają takie
        sprawy. Uszanuj to i nie obrażaj się. Bo właśnie w takich momentach
        należy zachować się taktownie i nie narzucać się.

        Czy chciałabyś, żeby zgodził się, ale odczuwał dyskomfort z powodu
        Twojej obecności? Widzisz, człowiek ma prawo do pewnej intymności.
        Jest pewna sfera, której może nie chcieć dzielić nawet z ukochaną
        osobą i nie należy pchać się z butami.

        Wyraziłaś chęć przyjścia, on nie chciał. I na tym trzeba sprawę
        zakończyć. Nie powinnaś się dąsać i "karać" go nieodzywaniem się.
        • ritsuko Re: pogrzeb w rodzinie partnera 06.11.09, 14:17
          horpyna, bardzo dobrze to ujęłaś
      • liisa.valo Re: pogrzeb w rodzinie partnera 06.11.09, 14:06
        Anete, ale nie ma co strzelać focha - on ma inną psychikę i inne potrzeby
        najwyraźniej. Ja też jeżeli mam jakiś problem, wolę o nim nie mówić. Kiedy
        przygotowywałam się do egzaminów, obrony magisterskiej, rozmowy kwalifikacyjnej,
        prawa jazdy - nigdy nie mówiłam, kiedy wypada ten dzień; wolę sama. Kiedy zmarł
        mój dziadek, moja mama koniecznie chciała o tym ze mną rozmawiać, ja nie
        chciałam, wolałam to sama przepracować.
        Dlaczego nie umiesz tego uszanować?
      • paco_lopez Re: pogrzeb w rodzinie partnera 06.11.09, 14:18
        wiesz co , weź ty w ogóle go zostaw, bo ty jestes zbyt bardzo
        wyrywna . on sie z toba umęczy.
    • magnusg Re: pogrzeb w rodzinie partnera 06.11.09, 13:46
      Moze dziadek zyczyl sobie tylko okreslone osoby na pogrzebie?A twojemu facetowi
      niezrecznie powiedziec, ze ciebie nie wymienil w tym gronie.
    • ritsuko Re: pogrzeb w rodzinie partnera 06.11.09, 13:52
      Powiem tak, na pogrzebie mojego Taty był ze mną mój TŻ, znał go i jakoś wydało
      mi się to naturalne, że był (choć przyznaję, że raczej był trochę "z boku",
      prawdę mówiąc byłam trochę przytępiona tym wszystkim, więcej wsparcia dał mi w
      momencie śmierci Taty i to było dla mnie ważne). Natomiast nasza przyjaciółka,
      moja współlokatorka zaproponowała swoją obecność na pogrzebie, właśnie jako
      wsparcie, mimo, że Taty nigdy nie poznała (Mamę owszem). Podziękowałam i
      powiedziałam szczerze, że zaproszę ją chętnie później do nas, ale w tym momencie
      byłby to raczej kłopot dla nas W TEJ KONKRETNEJ CHWILI (może Twój partner
      podobnie to odbiera?).
      Pogrzeb, śmierć bliskiej osoby, to bardzo intymna chwila, specyficzna.
      • anete Re: do ritsuko 06.11.09, 14:02
        wybacz, ale ja nie jestem współlokatorką tylko kobietą, z która on
        zamierza spędzić resztę życia...chyba subtelna różnica jest....Ja po
        prostu chciałam stac własnie bardziej z boku, ale żeby wiedził, że
        jestem z nim w kazdej nawet trudnej sytuacji
        • liisa.valo Re: do ritsuko 06.11.09, 14:07
          Nawet, jeżeli twoje stanie z boku by nie było dla niego wsparciem? To się
          zastanów, o co ci chodzi.
          • mallina Re: do ritsuko 06.11.09, 15:20
            to dziwne, ze teoretycznie najblizsza osoba nie bylaby dla niego wsparciem.
            • vandikia Re: do ritsuko 06.11.09, 23:49
              a moze najbardziej prozaicznie.. on nie chce przy niej płakać????

              i już bez przesady z tym wsparciem, wsparcie w wielu sytuacjach nie
              polega na chodzeniu krok w krok za osobą, a na daniu tej osobie
              pewności, że wrazie czego się jest i właśnie nie obrażanie się.. bo
              teraz się okazuje, że smierć dziadka to pikuś przy złym samopoczuciu
              dziewczyny

              tak nie można się zachowywać
        • wanilinowa Re: do ritsuko 06.11.09, 14:12
          anete napisała:

          > wybacz, ale ja nie jestem współlokatorką tylko kobietą, z która on
          > zamierza spędzić resztę życia...chyba subtelna różnica jest....Ja po
          > prostu chciałam stac własnie bardziej z boku, ale żeby wiedził, że
          > jestem z nim w kazdej nawet trudnej sytuacji
          >

          właśnie widać jak z nim jesteś: masz pretensje że znajomi to będą a Ciebie nikt
          nie zaprosił i bach: fochem go, cichymi dniami, niech chłopak rozkminia co się
          księżniczce stało, w końcu nie ma ważniejszych spraw na głowie...
        • ritsuko Re: do ritsuko 06.11.09, 14:15
          Pokazałam Ci pewien przykład, myślałam, że wyciągniesz z niego wnioski.
          Mój Narzeczony znał mojego Tatę, bywał u nas w domu. Pochodzi z tego samego
          miasta, był jakby w bliskim otoczeniu osoby zmarłej.
          Z moją przyjaciółką chciałam Ci pokazać pewien mechanizm, niezależnie od stopnia
          pokrewieństwa czy relacji.
          Na pogrzebie marzyłam, żeby już rodzina sobie poszła, bo... po prostu czasem
          człowiek woli przeżyć coś samemu, móc w spokoju rozpłakać. Nie wszystkich
          dotknęła ta śmierć w tym samym stopniu, akurat moją rodzinę w największym.
          Bądź przy nim, pozwól mu przeżyć śmierć dziadka teraz, niezależnie od pogrzebu,
          daj mu wsparcie. Nie obrażaj się
        • paco_lopez Re: do ritsuko 06.11.09, 14:22
          nie przesadzaj. śmierć dziadka, to chwilowe halo. potem będą umierac
          rodzice. wtedy moze bardziej sie przydasz , ale jeśli taka sprawa
          cię fochuje, to widać zes niezdatna do jakiegokolwiek zwiazkowania z
          mężczyzną. kukłe sobie zrób i stój koło niej na pogrzebach.
    • smutas13 Re: pogrzeb w rodzinie partnera 06.11.09, 14:08
      anete
      Skoro Twój partner wyraził się jasno, że "niekoniecznie" musisz tam
      być, to uszanuj Jego zdanie. Tym bardziej, że dziadka nie znałaś.
      Nie wchodź z butami tam, gdzie Ciebie nie potrzebują.

      I nie powinnaś obrażać się na partnera. Powinnaś zrozumieć.
      • anete Re: pogrzeb w rodzinie partnera 06.11.09, 14:12
        smutas13 napisała:

        > anete
        > Skoro Twój partner wyraził się jasno, że "niekoniecznie" musisz
        tam
        > być, to uszanuj Jego zdanie. Tym bardziej, że dziadka nie znałaś.
        > Nie wchodź z butami tam, gdzie Ciebie nie potrzebują.
        >
        I nie powinnaś obrażać się na partnera. Powinnaś zrozumieć.


        A kto powiedział, że się obraziłam, zamierzam uszanowac jego wolę,
        nie będę wpychała się z butami, gdzie mnie nie chcą...tylko, że
        jakiś ból z powodu jego zachowania zostanie we mnie...tylko tyle
        • ritsuko Re: pogrzeb w rodzinie partnera 06.11.09, 14:16
          Zapewniam Cię, że jego ból jest większy i to co Tobie wydaje się nieracjonalne,
          dla niego jest konieczne
    • kadfael Re: pogrzeb w rodzinie partnera 06.11.09, 14:09
      No ja też bym się dziwnie poczuła... Oczywiście w takiej sytuacji
      nie ma co strzelać focha czy coś. Ale jakis taki lekki niepokoj
      pozostaje. Bo skoro Ty chesz być z nim na dobre i na złe a on na to
      złe Cię nie potrzebuje, może nie traktuje tego związku aż tak
      powaznie jak TY? ja bym - oczywiście jak już minie jakiś czas i
      wszystko sie uspokoi porozmawiała spokojnie z partnerem o
      przyszłości.
      • paco_lopez Re: pogrzeb w rodzinie partnera 06.11.09, 14:26
        rany jakie dziwne indywidua po swiecie chodzą. czy ty do diaska
        pamietasz kto był na pogrzebie i koło kogo stał u którejś tam cioci
        i czy był tam jej wnuczek z przyszłą lub byłą ? ja to mysle że te
        wszystkie pogrzeby to sa po to zeby niektórzy mogli zaistnieć na tle
        rodziny jak majkel dżekson w szołbiznesie. co za kotertia.
      • paniiwonka1 Re: pogrzeb w rodzinie partnera 06.11.09, 14:33
        no widać różnie odbierane jest wsparcie i różne są widac "etykiety"
        na pogrzebach.
        niepojęte, że ktoś ci może zabronić przyjść do kościoła czy na
        cmentarz, bo rozumiem, że stypa to już może byc "imprezą" zamkniętą.
        rzeczywiście nie musisz tam zaraz stać w pierwszym rzędzie i u boku
        niemęża czy pomagać przyjmować kondolencje, ale masz prawo być na
        samym pogrzebie czy w kościele. ostatecznie zdarza się, że bywają
        tam zupełnie osoby postronne - na pogrzebie mojego wujka była np.
        słynna na całe miasto maniakalna "opłakiwaczka", co to na wszystkie
        pogrzeby chodzi:)
        sądzę, że słusznie poczułaś się w jakiś sposób odepchnięta.
        na pogrzebie naszego malutkiego synka, (którego mało kto znał) było
        mnóstwo osób, które były nam zupełnie obce, choćby jakaś dyżurna
        delegacja z pracy męża czy znajomi teściów, nikt ich na Boga nie
        wyganiał.
        zresztą jakaś delegacja w innym składzie z pracy męża była dla
        odmiany na pogrzebie teścia, którego nigdy na oczy nie widzieli.
        przyszli w ramach wsparcia dla mojego męża, swojego kolegi z pracy.
        widocznie jest to w moich stronach (Pomorze środkowe) naturalne czy
        też jest jakąś tradycją.
        • paniiwonka1 Re: pogrzeb w rodzinie partnera 06.11.09, 14:39
          tylko tak sobie myślę, że skoro on nie chce kategorycznie i miałby
          to byc jakiś powód do kłótni, a bardzo go kochasz to może jednak nie
          idź, ostatecznie ma jakieś - niezrozumiałe dla mnie - prawo sobie
          tego nie życzyć, a w związku powinno się szanowac wzajemne prawa.

          powiem ci, już tak zupełnie z wieloletniego doświadczenia, ta
          sytuacja dałaby mi do myślenia...
    • paco_lopez Re: pogrzeb w rodzinie partnera 06.11.09, 14:14
      ty sie pytasz czy masz być, a on mówi, ze nie i tyle i robisz swoje
      bez dylematów. w końcu chyba nie ma on dwudziestu dziadków ?
    • pocket.size Re: pogrzeb w rodzinie partnera 06.11.09, 14:41
      Kiedy zmarła ciocia mojego partnera, bliska mu osoba, powiedziałam mu: jeśli
      chcesz, żebym tam z tobą byłą - będę. Jeśli nie - to nie. Trochę się wahał, ale
      w końcu poprosił mnie, żebym poszła z nim. Kilka tygodni później zmarł mój tato.
      Mój M. powiedział, że nie wyobraża sobie, żeby go przy mnie tego dnia nie było.
      I przyjechał 250 km do mnie na kilka godzin, co dla mnie było zbawieniem. Nie
      zastanawiałam się, że on nie chciał mnie u siebie (u cioci), a sam do mnie
      przyjechał. Każdy na swój sposób przeżywa takie sytuacje. Może to trudne nie
      tyle dla niego, co dla jego rodziców i pragną w takim momencie prywatności. Jego
      decyzję należy uszanować i nie widzę w tym powodu do obrażania się.
    • princess_yoyo Re: pogrzeb w rodzinie partnera 06.11.09, 14:50
      W bardzo łagodny sposób zapytałam się, czy mogłabym
      > przyjść na pogrzeb dziadka

      pytanie powinno brzmiec 'czy chcialby zebys mu towarzyszyla na
      pogrzebie'
      • emma_ja Re: pogrzeb w rodzinie partnera 06.11.09, 15:08
        a moim zdaniem to dziwny zwiazek, skoro wogole nad takimi rzeczami sie
        zastanawiac musisz
        ja bylam zapraszana na kazda rodzinna uroczytosc w domu chlopaka,bylam czescia
        rodziny, i nie bylo wogole tematu "czy"
        na pogrzeb dziadka bylam zaproszona nawet po naszym rozstaniu

        o ile nie znacie sie 3 miesiace
        po tym poznac czy ktos cie powaznie traktuje i czy naturalnie uwaza za czesc
        swojego zycia
        ja bym nie chciala byc tak potraktowana i nigdy nie bylam z mezczyzna ktory by
        mnei tak potraktowal
        • varia1 Re: pogrzeb w rodzinie partnera 06.11.09, 20:57
          o pogrzebie się ZAWIADAMIA , a nie na niego ZAPRASZA
          każdy ma prawo przyjść na nabożeństwo i na cmentarz
          zaprasza się bliskich na jakiś poczęstunek po (zwłaszcza tych którzy przyjechali z daleka)
    • vandikia Re: pogrzeb w rodzinie partnera 06.11.09, 23:45
      akurat sprawy pogrzebów są bardzo delikatne
      i różne podejście ludzie mają

      osobiście rzadko kiedy chodzę na pogrzeby, w zyciu bylam tylko na 3
      najblizszej rodziny i na 1 kolegi
      na pogrzebie dziadka meza nie bylam, na pogrzebach swoich i jego
      dalszych ciotek/wujkow tez nie
      i moze mialby do mnie pretensje ale mnie rozumie, wiec nie ma

      moze w takiej chwili nie warto oceniac partnera.
      • 83kimi Re: pogrzeb w rodzinie partnera 06.11.09, 23:55
        Uszanować decyzję. Może chce w samotności przeżywać ból. Jedne osoby potrzebują
        wsparcia, a inne chcą płakać bez świadków. Nie doszukuj się głębszych podtekstów.
    • kol.3 Re: pogrzeb w rodzinie partnera 07.11.09, 07:57
      Pogrzeb dziadka to nie tylko sprawa Twojego chłopaka ale i całej
      rodziny. Zwykle przy takich spotkaniach rodzinnych omawiane są różne
      sprawy, które najlepiej przedyskutować w ścisłym gronie a Ty mimo
      planów jesteś jednak osobą spoza rodziny. Dostosuj się do stanowiska
      partnera i nie rób problemu. Piszesz "uważam za stosowne, chciałabym,
      nie jestem mile widziana" - masz nieprawidłowe podejście do tej całej
      sprawy, bo za bardzo skupiasz się na sobie, a jest to sytuacja gdy
      powinnaś się usunąć.
    • fantastyczna Re: pogrzeb w rodzinie partnera 07.11.09, 08:34
      Było by mi bardzo przykro. Mojemu (byłemu) narzeczonemu umarła
      babcia, która miszkała z 500 km od nas, to było naturalne,że
      jedziemy tam razem, wręcz mi się nie chciało ze względu na
      odległość, ale chciałam,żeby było mu lżej w tych chwilach. Nie
      wyobrażam sobie, żeby mój chłopak/ narzeczony nie chciał mnie na
      pogrzebie z konsolacją włącznie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka