anete
06.11.09, 13:29
Kobietki, powiedzcie mi czy ja przesadzam czy moja reakcja jest
uzasadniona. Umarł dziadek mojego partnera (nie mieszkamy jeszcze ze
sobą, ale planujemy wspólne życie). Wiem, że to dla jego rodziny
trudny moment...W bardzo łagodny sposób zapytałam się, czy mogłabym
przyjść na pogrzeb dziadka (nie było mi dane go poznać, ale resztę
rodziny znam i wiem, że jestem przez nich lubiana i akceptowana).
Uważałam za stosowne byc blisko mojego mężczyzny i dawać mu w ten
sposób jakieś wsparcie. Chciałabym uczestniczyć tylko w mszy i być
na cmentarzu, przez myśl mi nie przeszło "wpychać się" na
konsolację. I wtedy usłyszałam od mojego mężczyzny, że
niekoniecznie, że zobaczymy, bo to mała uroczystość rodzinna (z
naciskiem na "rodzinna"). Poczułam się jak totalnie obca mu
osoba...a chciałam tylko okazac mu swoje wsparcie...
powiedzcie, czy ja przesadzam i powinnam jednak uszanować, że nie
jestem mile widziana nawet w kościele i przemilczeć całą sprawę czy
też nie przeszkadzam i ukochany facet potraktował mnie z buta jak
obcą babę...