Dodaj do ulubionych

Polubić, pokochać mizerotę.

21.11.09, 12:51
Czytałem wywiad z pewnym panem i muszę mu przyznać rację. Do rzeczy.

Żeby pokochać i polubić innych, trzeba najpierw polubić i pokochać SIEBIE.
Trzeba obejrzeć siebie "w całej okazałości". No i co z tego, że mam właściwie
wszystko potrzebne do szczęścia? Pracę, stanowisko, dom, 2 samochody, rodzinę?
"Okazałość" i tak wychodzi mizernie.
Jak siebie zaakceptować a później innych, którzy wypadają jeszcze mizerniej
niż ja?

Powie ktoś, masz niską samoocenę, może depresję, idź do lekarza albo do
terapeuty, do księdza, albo na spacer.
A ja wam mówię, że nie mam depresji. :)
Obserwuj wątek
    • biala.chmurka Re: Polubić, pokochać mizerotę. 21.11.09, 14:43
      Dlaczego Twoja okazałość wychodzi mizernie? Czym jest ta okazałość, że szczęście, praca, stanowisko, dom, samochody i rodzina to jeszcze "nie jest to"?
      • happy.end Re: Polubić, pokochać mizerotę. 21.11.09, 16:53
        Bo większość tego całego dorobku, to pod siebie, pod rodzinę, ew. przyjaciół,
        takie samolubne działania.

        Kiedyś byłem wolontariuszem w organizacji dobroczynnej. Nawet miała w nazwie
        Misja, ale szybko sie przekonałem, że to towarzystwo wzajemnej adoracji,
        które też realizuje swoje egoistyczne cele np. prezes robił gębę do startu w
        politykę.
        Ja też tam chciałem podbudować swoją wartość, taką matkę Teresę udawałem, więc
        też taka robota pod siebie. Taki czyn społeczny.
        • biala.chmurka Re: Polubić, pokochać mizerotę. 21.11.09, 19:15
          Zdradzę Ci sekret. Wszyscy działamy samolubnie! :)
          Słuchaj. Nawet jeśli robimy coś dobrego nie dla siebie, to czujemy satysfakcję - robimy coś dla kogoś "z potrzeby serca" - mamy potrzebę poczucia się przez to lepiej. Tak to działa. Skutek jest wymierny dla kogoś innego, ale też dla nas samych.
          Zadbałeś o siebie. Czy to źle? Zadbaj jeszcze mocniej, na zdrowie, od tego właśnie wychodzi pokochanie SIEBIE. Czujesz, że nie ma w Tobie "okazałości" bo zadbałeś o sprawy tak zwane przyziemne i nic poza tym? A pomyśl ile Cie to kosztowało pracy, ile czasu w to włożyłeś, ile wysiłku, być może jakiejś nauki... To jest nic? Może wydaje Ci się, że nic, bo dotyczy Ciebie, poszło na Twoj poczet a nei na jakąs "wielką sprawę". Ale jeśli masz takie wyrzuty sumienia to kochasz siebie samego zbyt słabo :-)
          • happy.end g. 21.11.09, 19:41
            Jest taki film Zanussiego "Spirala".
            Główny bohater Tomasz Piątek tak podsumowuje swoje życie.
            Cytuję z pamięci:
            "-całe moje życie mogę zmieścić na swej dłoni. jak zacisnę ją w pięść, to tylko g.ówno wylezie między palcami".
            Tyle "poeta". :) Ale miał rację.
            • biala.chmurka Re: g. 22.11.09, 10:04
              Przesadzasz. Żeby Tobą wstrząsnąć musiałabym napisać coś w stylu:
              Dobrze że Twoja Matka tego nie słyszała, bo dla świata możesz być nikim, ale dla kogoś jednego możesz być całym światem.
              albo: Bredzisz, wielu ludzi chciałoby mieć takie gó...ane życie bo w przeciwieństwie do Ciebie do niczego w życiu nie doszli a ich dzieci przymierają głodem.
              Ale jestem pewna że to nie pomoże. Może nie masz depresji, ale jesteś nieco zblazowany?
    • ryfkaa Re: Polubić, pokochać mizerotę. 21.11.09, 19:47
      "Jak siebie zaakceptować a później innych"

      mieć wszystko w d....:)
    • demonii.larua Re: Polubić, pokochać mizerotę. 21.11.09, 20:16
      No trudno, nie wszyscy muszą siebie lubić/kochać.
      • happy.end Re: Polubić, pokochać mizerotę. 21.11.09, 20:31
        demonii.larua napisała:
        > No trudno, nie wszyscy muszą siebie lubić/kochać.

        Ale to jest moim zdaniem warunek dla lubienia/kochania innych.
        Akceptacja/tolerancja innych to trochę mało.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka