Dodaj do ulubionych

telefon do pracy.....

03.12.09, 11:53
Drogie Panie, chciałam się dowiedsziec jak to jest u Was z
telefonowaniem do swojego męża/konkubenta/chłopaka kiedy jest on w
pracy. I to wszystko jedno czy na komórkę służbową czy prywatną, czy
na telefon stacjonarny służbowy.
Czy Wasi faceci chętnie z Wami rozmwiają kiedy sa w pracy?
Czy odbierają Wasze telefony?
Czy oddzwaniają w razie nieodebrania? Czy łatwo/trudno sie znimi
skontaktować (a "bo wyszedłem do innego pokoju, a komórka została w
moim", lub " bo zostawiłem komórkę w samochodzie" itp.?
Czy jak mają służbowe imprezy typu np. spotkanie opłątkowe (które
trwa np. 8 godzin) dzwonicie do nich i czy wtedy odbierają Wasze
telefony?

I jeszcze jedno:
Czy "suszycie im głowę" kiedy nie odbierają i nie oddzwaniają?

Jestem bardzo ciekawa jak jest u Was, bo z moich obserwacji
generalnie wynika, że faceci nie chcą rozmawiać z żonami jak są w
pracy, a jak już rozmawiają to z wielkim pośpiechem i
zniecierpliwieniem.
Ciekawe jak jest u Was?
Obserwuj wątek
    • disa Re: telefon do pracy..... 03.12.09, 12:05
      nie dzwonie,
      jak coś chce to wysyłam sms'a, jak coś pilnego to dzwonie
      jak On nie może odebrać to oddzwania jak może

      czasami On dzwoni jak ma przerwę/czas

      dla mnie OCZYWISTE jest, że jak nie odebrał to nie mógł
      jak będzie mógł to oddzwoni,
      nie mam w zwyczaju nękać go w godzinach pracy -w sumie to nie wiem z czym można
      zadzwonić ... dziecko chore OK, samochód mi się zepsuł i nie wiem czy mechanik
      mnie chce naciągnąć OK ale pogadać to ja wole z nim wieczorem przy herbatce ;]
    • niebieski_lisek Re: telefon do pracy..... 03.12.09, 12:06
      Nie dzwonię, chyba że mam coś do przekazania, ale wtedy raczej wysyłam smsy.
      Sama nie lubię rozmawiać z bliskimi w pracy, bo wiem że współpracownicy słyszą
      moją prywatną rozmowę i czuję się tym skrępowana. Zazwyczaj wtedy odpowiadam
      monosylabami, i mówię że oddzwonię później.
    • sweet_pink Re: telefon do pracy..... 03.12.09, 12:06
      Ja jestem w pracy w tym samym czasie co partner. Dzwonimy do siebie jak mamy
      ważną sprawę, a tak to czasem jakiegoś smska (lecz zdarza się że któreś z nas
      przez kilka godzin nie ma czasu odpisać). Mi sie zdarza nie odbierać jak akurat
      rozmawiam z przełożonym, jemu jak nie słyszy (ma hałas w pracy). Rozmawiamy,
      krótko i zdawkowo bo jesteśmy w pracy, a nie na ploteczkach.
      Suszenie głowy o nieodebrany telefon, albo brak sms, to coś co nie przychodzi
      nam nawet do głowy. Szkoda życia na takie pierdoły.
    • default Re: telefon do pracy..... 03.12.09, 12:09
      Różnie. Czasem faktycznie jest pilnie zajęty i od razu mi o tym
      mówi - w końcu jest w pracy. Przeważnie jest tak, że to on dzwoni do
      mnie jak ma wolną chwilę, no i zdarza się, że to ja jestem
      zniecierpliwona i ucinam rozmowę bo nie mam czasu :) Ale zawsze
      potem oddzwaniamy do siebie. Tak samo w przypadku jak nie odbierzemy
      telefonu, bo np. w czasie jazdy samochodem nie usłyszeliśmy sygnału
      (zwłaszcza mnie się to zdarza, chyba jakaś głucha jestem :)) W
      innych okolicznościach - jak np. jest u kolegi na wódce :) to z
      założenia nie dzwonię, bo po co. I tak zadzwoni, jak będzie chciał,
      żebym po niego przyjechała :)
    • plastelinka.czerwona Re: telefon do pracy..... 03.12.09, 12:45
      Mój mąż odbiera zawsze, bo wie, że dzwonie tylko w ważnych sprawach. On dzwoni
      do mnie z pracy codziennie, poza tym stale jest na komunikatorach.
      • donnaanna Re: telefon do pracy..... 03.12.09, 12:57
        telefon od meza w moich i jego godzinach pracy znaczy ze cos sie
        powaznego stalo, co wymaga natychmiastowego dzialania.

        na wszelkie inne mniej pilne tematu rozmawiamy w czasie prywatnym a
        nie w czasie pracy oplaconym przez pracodawce.
        • aneta-skarpeta Re: telefon do pracy..... 03.12.09, 13:06
          moj raczej odbiera, no chyba ze nie moze rozmawiac- wtedy oddzwania

          nie dzwonimy zeby "poplotkowac" - tylko jak mamy sprawe, cos trzeba
          ustalic itd

          za to czesciej ja zapomne telefonu z samochodu, albo nie mam czasu
          odebrac, a potem zapominam itd:)- ale generalnie kazdy sie juz
          przyzwyczaił:)

          jak jest jakas "impreza" na ktorej jest sam, to nie wydzwaniam-
          ustalamy o ktorej mniej więcej wróci- jakby cos sie miało zmienic to
          wtedy albo dzwoni, albo wysyła smsa

    • mala_mee Re: telefon do pracy..... 03.12.09, 13:03
      Sama zostawiam telefon w pokoju i wychodze to trudno żebym suszyła
      komus innemu za to głowę.
      W godzinach pracy nie dzwonie bo nie mam potrzeby. Porozmawiać można
      w domu.
    • cioccolato_bianco Re: telefon do pracy..... 03.12.09, 13:09
      u mnie na ogol jest odwrotnie. to ja niechetnie odbieram i
      rozmawiam;) sama dzwonie tylko w niecierpiacych zwloki sprawach.
    • gad.forumowy Re: telefon do pracy..... 03.12.09, 13:10
      Jak ktoś z rodziny/znajomych coś do mnie ma, to dzwoni na prywatny nr. (komórka). Służbowy odbieram zawsze (chyba że jem), ale jeszcze nie zdarzyło się, żeby dzwonił ktoś w sprawie nie-służbowej. Co ciekawe u mnie w pracy rozmowy w sieci firmowej są nagrywane, chociaż oficjalnie się o tym nie mówi ;-)
      • des4 Re: telefon do pracy..... 04.12.09, 07:59
        jeśli oficjalnie pracodawca nie poinformowal was o nagrywaniu, to
        łamie prawo...
    • pocket.size Re: telefon do pracy..... 03.12.09, 14:03
      Ja raczej komunikuję się przez czat gmailowy. Zdarza się, że dzwonię, ale raczej jak faktycznie muszę. Ani ja ani M. nie mamy jakiegoś spięcia w pracy, więc czasem chwilę pogadamy, zwłaszcza jak on jedzie do klienta i wykorzystuje czas spędzony w samochodzie pożytecznie:) a ja jestem sama w pokoju, więc nikomu nie przeszkadzam. Jeśli jestem wśród innych osób nie lubię rozmawiać przez telefon. Żadne z nas nie obraża się jeśli drugie nie odbiera i się sobie nie tłumaczymy. Tzn. nie z przymusu.
      Powiedziała ta, co jest szczęśliwa, a forum jej nie wierzy :)
    • i_carrie Re: telefon do pracy..... 03.12.09, 14:34
      jeszcze ani razu nie dzwoniłam do męża do pracy, dosłownie kilka razy wysłałam
      smsa. On też nie dzwoni, bo po co? No chyba że zaistnieje jakaś nagła sytuacja,
      ale generalnie rozmawiamy w domu
      • kag73 Re: telefon do pracy..... 03.12.09, 14:41
        Owszem, maz czesto dzwonil do mnie z pracy, najczesciej w przerwach.
        Ja do niego jak mialam cos waznego, albo jak mialam taka potrzebe.
        Zawsze odbieral, chyba, ze nie mogl, bo siedzial na zebraniu. Wtedy
        oddzwanial. Poza tym pisalismy sobie maile. Nie bylo reguly typu
        dzwonie albo nie, jak ktos mial potrzebe zadzwonic to po prostu
        dzwonil. Pisze w czasie przeszlym, bo teraz nie pracujemy.
    • kicia031 Re: telefon do pracy..... 03.12.09, 14:40
      Ja z zasady nie dzwonie do chlopa, no chyba ze ma extra pilna
      sprawe. On dzwoni kilka razy dziennie, odbieram kiedy moge.
    • facettt suszymy glowe babom 03.12.09, 14:40
      ktore dzwonia do pracy - gdyz uzasadnione to jest TYLKO w sytuacjach pilnych

      - a nie w kwestiach typu :)
      - "Misiu, gdy bedziesz wracal, to kup po drodze szczypiorek".
      • kag73 Re: suszymy glowe babom 03.12.09, 14:55
        A to wlasnie jest bardzo pilna sprawa. Ostatnio uwielbiam
        szczypiorek:))
    • laracroft82 Re: telefon do pracy..... 03.12.09, 14:51
      czarna.josefina napisała:
      > Drogie Panie, chciałam się dowiedsziec jak to jest u Was z
      > telefonowaniem do swojego męża/konkubenta/chłopaka kiedy jest on w
      > pracy. I to wszystko jedno czy na komórkę służbową czy prywatną, czy
      > na telefon stacjonarny służbowy.

      Sam dzwoni jak mu sie nudzi.

      > Czy Wasi faceci chętnie z Wami rozmwiają kiedy sa w pracy?
      Bardzo.

      > Czy jak mają służbowe imprezy typu np. spotkanie opłątkowe (które
      > trwa np. 8 godzin) dzwonicie do nich i czy wtedy odbierają Wasze
      > telefony?
      >

      a po co mam dzwonic?? nie jestem typem kontrolujacym..

      > I jeszcze jedno:
      > Czy "suszycie im głowę" kiedy nie odbierają i nie oddzwaniają?

      no jasne ze nie bez przesady..skoro jest w pracy, to chyba logiczne ze moze byc
      zajety..

      > Jestem bardzo ciekawa jak jest u Was, bo z moich obserwacji
      > generalnie wynika, że faceci nie chcą rozmawiać z żonami jak są w
      > pracy, a jak już rozmawiają to z wielkim pośpiechem i
      > zniecierpliwieniem.
      > Ciekawe jak jest u Was?

      A mi sie wydaje ze sciemniasz i chyba troche za bardzo zazdrosna jestes o
      partnera..i zadajesz te pytania zeby sprawdzic czy przeginasz i czy inne tez tak
      maja...
    • skarpetka_szara Re: telefon do pracy..... 03.12.09, 15:35
      sama idz do pracy to sie przekonasz jak to jest.
    • kol.3 Re: telefon do pracy..... 03.12.09, 15:39
      Do pracy męża nie dzwonię jak nie muszę, jeśli już, to krótki telefon
      na prywatną komórkę, sms lub mail. Żadnych dłuższych pogaduszek, bo
      praca to nie jest miejsce na pogaduszki.
      • kag73 Re: telefon do pracy..... 03.12.09, 15:40
        Dlaczego nie, w przerwie nie wolno?
        Praca nie jest, wbrew pozorom, najwazniejsza sprawa w zyciu
        czlowieka.
    • wyzuta Re: telefon do pracy..... 03.12.09, 15:45
      nieodbieranie, monosylaby - grają role macho singli, a przed żoną
      pracusiów...
    • twojabogini Re: telefon do pracy..... 03.12.09, 15:56
      Często wymieniamy się smsami w ciagu dnia i dzownimy do siebie.
      Jeśli któreś nie może rozmawiać - po prostu nie odbiera i nie ma z
      tego afery. Staramy się oddzwonić, gdy już będzie można swobodnie
      pogadać. czasem rozmawiamy, bo trzeba coś ustalić, a czasem żeby
      posłać sobie całuska albo poromansować - i to i to jest ważne.
      W trakcie spotkań firmowych - tych wszystkich co budzą niepokój i
      troszkę zazdrości - dzwoni to, które jest poza domem, do tradycji
      nalezy też wysłanie miłego eska. Dodatkowo mój zazdrosnik dzwoni,
      gdy wymyśli powód "kochanie przyjechac po ciebie?". Mi tez się tak
      zdarza - i myslę, ze to mile i slodkie.
      Dla twojej wiadomości - jeśli twój mąż twierdzi, że miał ostatnio
      spotkanie opłatkowe które trwało 8 godzin i nie mógł w tym czasie
      korzystać z telefonu - to robi cię w bambuko i słusznie się
      niepokoisz.
      • laracroft82 Re: telefon do pracy..... 03.12.09, 20:26
        twojabogini napisała:
        > Dla twojej wiadomości - jeśli twój mąż twierdzi, że miał ostatnio
        > spotkanie opłatkowe które trwało 8 godzin i nie mógł w tym czasie
        > korzystać z telefonu - to robi cię w bambuko i słusznie się
        > niepokoisz.

        Ty masz jakas obsesje na punkcie tej zdrady??? czy jestes jasnowidzka??? bo
        strasznie monotematyczna jestes ...
        • twojabogini Re: telefon do pracy..... 04.12.09, 08:31
          laracroft82 napisała:

          > Ty masz jakas obsesje na punkcie tej zdrady??? czy jestes
          >jasnowidzka??? bo
          > strasznie monotematyczna jestes ...

          Raczej ty masz jakąś obsesję, choćby na punkcie moich postów, ale
          jak widać czytasz tylko te, które w jakiś sposób dotykają problemu
          zdrady. Do twojej wiadomości - robienie w bambuko nie zawsze polega
          na zdradzie - równie dobrze mąż może brać sobie dzień wolny i
          siedzieć w lesie i nie mieć ochoty odbierać, albo siedzieć z kumplem
          i grać na playstation. W ośmiogodzinne opłatki na poczatku grudnia,
          podczas których nie można odebrać telefonu/dac znaku życia - nie
          uwierzę.


          • laracroft82 Re: telefon do pracy..... 04.12.09, 10:34
            twojabogini napisała:

            > laracroft82 napisała:
            >
            > > Ty masz jakas obsesje na punkcie tej zdrady??? czy jestes
            > >jasnowidzka??? bo
            > > strasznie monotematyczna jestes ...
            >
            > Raczej ty masz jakąś obsesję, choćby na punkcie moich postów, ale
            > jak widać czytasz tylko te, które w jakiś sposób dotykają problemu
            > zdrady. Do twojej wiadomości - robienie w bambuko nie zawsze polega
            > na zdradzie - równie dobrze mąż może brać sobie dzień wolny i
            > siedzieć w lesie i nie mieć ochoty odbierać, albo siedzieć z kumplem
            > i grać na playstation. W ośmiogodzinne opłatki na poczatku grudnia,
            > podczas których nie można odebrać telefonu/dac znaku życia - nie
            > uwierzę.
            >

            no niestety pech chciał ze czytasz te same posty co ja i moze z dwa razy cie
            skomentowałam, obsesji nigdy nie doznałam na żadnym punkcie, ale wydaje mi sie
            ze musi to byc cos interesujacego, a ty do tego sie nie zaliczasz..przykro mi...
            • twojabogini Re: telefon do pracy..... 04.12.09, 11:17
              laracroft82 napisała:

              > no niestety pech chciał ze czytasz te same posty co ja

              Hm...biorąc pod uwagę twoją monotematyczność - czytasz tylko
              niektóre te same posty co ja...

              >i moze z dwa razy cie skomentowałam,

              poprzedniego komentarza nie pamiętam, ale za to ten jest bardzo
              elokwentny i wiele wnosi...

              >obsesji nigdy nie doznałam na żadnym punkcie, ale wydaje mi sie
              > ze musi to byc cos interesujacego,

              To może się czymś zainteresuj? Może wtedy będziesz w stanie dorzucić
              coś ciekawego do dyskusji, zamiast przypisywania obsesji innym
              uczetnikom forum?

              >a ty do tego sie nie zaliczasz..przykro mi...

              Mi nie, raczej czuję ulgę - byłoby mi przykro ze względu na ciebie ;)


    • zoe125 Re: telefon do pracy..... 03.12.09, 17:51
      Mój ogólnie odbiera, chyba, że jest na jakimś zebraniu, wtedy wyłcza
      komórkę albo zostawia w biurku. Jak wraca i widzi, że wyświetla mu
      się mój numer, wtedy oddzwania. Ale dzwonię do niego bardzo rzadko,
      a już na pewno nie wtedy, kiedy wiem, że np. od szóstej do ósmej ma
      imprezę w pracy. Wcześniej uzgadniamy, że impreza kończy się o
      ósmej, więc o dziewiąej trzydzieści będzie w domu. Jak sie impreza
      przedłuża, wtedy dzwoni, że będzie później.

      Głowy mu nie suszę, bo jak nie odbiera, to znaczy, że naprawdę nie
      może.
    • lolcia-olcia Re: telefon do pracy..... 03.12.09, 18:26
      A po co mam do niego dzwonić jak jest w pracy? Równie dobrze
      mogłabym facetowi powiesić dzwoneke przy dupie, żeby mi sygnalizował
      co robi... Jak ma do mnie biznes to po pracy mam czas. Nie wiem jak
      Ty, ale ja nie załatwiam w pracy prywatnych spraw.
      No i nie popadam w psychozę gdy nie odbierze telefonu jak do niego
      czy kogoś innego dzwonię. Widocznie zajęty jest.
      Kurde to są dopiero życiowe problemy, ehhh
      • zawszezabulinka Re: telefon do pracy..... 03.12.09, 18:39
        roznie, to zalezy od niego. zwykle mu mowie na pozegnanie ze jak bedzie mial
        przerwie to zeby drydnal albo zeby puscil mi strzalke to oddzwonie. czasem
        dzwonil albo chcial zebym oddzwonila :)
    • jane-bond007 Re: telefon do pracy..... 03.12.09, 20:15
      dzwonię tylko w b waznych kwestiach
      zwykle piszę sms

      mąż odbiera i jesli może to rozmawia na luzie, jak czuje że jest
      skrepowany to nie naciskam na odpowiedzi tylko inf o co chodzi

      nie strzelam foch jak nie odbiera
    • varna771 Re: telefon do pracy..... 03.12.09, 20:29
      dzwonię do męża tylko z ważna sprawą i odwrotnie.
    • vandikia Re: telefon do pracy..... 04.12.09, 08:17
      hyba bym musiała na głowę upaść, żeby z mężem którego widzę
      codziennie i spędzam pół dnia i noc ucinać sobie pogaduszki
      telefoniczne w pracy

      nie dzwonię, chyba że mam pilną sprawę i nienawidzę jak ktoś do mnie
      dzwoni, żeby pobajdurzyć, w ogóle nienawidzę rozmawiać przez telefon
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka