Dodaj do ulubionych

Prawo zwrotu

13.12.09, 20:13

Był dzisiaj piękny słoneczny dzień. Pojechałam na klify, nasycić się
malowniczym obrazem błękitu i wchłonąć w siebie nieco światła, z
nadzieją, że rozjaśni mój wewnętrzny mrok. Zabrałam ze sobą książkę.
Marnie mi szło czytanie, bo przerywane wspomnieniami i innymi
myślami. Zdołałam jednak uchwycić ten oto tekst i odnieść do swojej
sytuacji.

„Wolno nam wszystko – nie wolno tylko stawać na drodze miłości.
Kiedy do tego dochodzi, ten, kto próbował zburzyć jej dzieło, musi
je odbudować.
Wyjaśniłem mu, że w moim kraju prawo zwrotu oznacza, iż ludzkie
kalectwo i choroby są karą za przewiny poprzednich wcieleń.
- Głupstwa! – oburzył się Petrus. – Bóg nie jest mściwy, Bóg jest
miłością. Jedyna kara, po jaką sięga, polega na przymuszeniu tego,
kto przerwał dzieło miłości, do jego kontynuacji.”
- a to napisał Paulo Coelho - „Pielgrzym"
Obserwuj wątek
    • mola1971 Re: Prawo zwrotu 13.12.09, 23:42
      Bardzo lubię Coelho. Ja w trudnych momentach życia wracam do "Alchemika". A przeczytałam chyba wszystko co na j.polski zostało przetłumaczone.

      Teraz bardzo lubię ten cytat z "Piątej góry":
      "Zawsze trzeba wiedzieć, kiedy kończy się jakiś etap w życiu. Jeśli uparcie chcemy w nim trwać dłużej niż to konieczne, tracimy radość i sens tego, co przed nami."

      Ale uważaj Kami bo Coelho to podobno filozof dla ubogich jest ;-)))
      • kami_hope Re: Prawo zwrotu 14.12.09, 01:11
        Dane mi było poznać kilku filozofów i każdy z nich ubogi był.
        To już taka natura. Bo by tworzyć myśli wielkie, trzeba wpierw
        uwolnić się od materii. A w dobie kryzysu dla filozofów czasy
        cięższe niż kiedykolwiek. Ale z drugiej strony, w takich właśnie
        czasach powstają te genialne myśli.

        Dziękuję za cytat. Tak bardzo na czasie (dla mnie) jak
        i "Niepokonani" - z dziesięć razy przesłuchałam.
        • mola1971 Re: Prawo zwrotu 14.12.09, 01:24
          Tak mi się teraz coś a propos filozofów przypomniało...
          Wydział na którym studiowałam był w tym samym budynku co Wydział Filozofii UW i przypadkowo dowiedziałam się, że studenci filozofii mieli obowiązek od chyba drugiego lub trzeciego roku studiowania drugiego kierunku. Ponoć powód był taki, że filozof to nie zawód i wyżyć się z tego nie da ;-)))

          I nie ma za co dziękować, po prostu dzielę się tym co mi samej pomogło w nadziei że może komuś innemu też pomoże.
          Dobranoc Kami.
          • krezzzz100 Re: Prawo zwrotu 14.12.09, 09:47
            Dziewczyny, zrozumcie mnie teraz dobrze- powiedzcie, że to nieprawda (z tym
            Coehlo). Jak by mi student filozofii albo politologii tak zajechał...
            • kami_hope Re: Prawo zwrotu 14.12.09, 10:35
              Nie rozumiem za bardzo o co prosisz Krezz? Mam zaprzeczyć temu, że
              Coelho to filozof dla ubogich?

              Krezzzz100 napisała:
              >Jak by mi student filozofii albo politologii tak zajechał...
              To co by się stało?
              • krezzzz100 Re: Prawo zwrotu 14.12.09, 11:17
                Nie, Kami. W tym względzie mam jasność. Wolałam się upewnić, że to nie żart ani
                prowokacja z Twojej strony. Sama czasem stosuję prowokację, ale wydaje mi się,
                że trzymam jednak poziom. Pardon.

                To bym właśnie powiedziała takiemu studentowi: że także prowokacja musi trzymać
                poziom. Nic więcej.

                W żadnym razie mój post nie jest prowokacją Naprawdę chcę wiedzieć.
                • mola1971 Re: Prawo zwrotu 14.12.09, 13:02
                  Krez, to nie żart.
                  W trudnych momentach, gdy szukam jakiś trampolin, od których mogę się odbić czytam Coelho. Podobnie jak słucham wtedy muzyki, której w dobrej kondycji psychicznej nie ruszam.
                  To są takie moje lekarstwa.
                  I jak lekarstwa je stosuję - wtedy gdy choruję.
                  Bo jak zdrowa jestem to czytam masę innych książek a do Coelho mnie nie ciągnie.
                  • krezzzz100 Re: Prawo zwrotu 14.12.09, 13:23
                    Dzięki Mola. Z tego, co teraz napiszę, możesz się pośmiać (albo i nie, wszystko
                    jedno). Czasami brakuje jakiegoś elementu, by móc odnieść się do pewnych
                    zjawisk. Mnie brakowało. Jakąś zaćmę miałam)))) Dopiero ten drobiazg,
                    odniesienie do Coelho, tak nieprawdopodobnie banalne i oczywiste, pomógł mi
                    zrozumieć, co TU (RiCD, PP, a także i u Scri) się dzieje.
                    Nie mogę przestać chichotać...

                    Mola, Ciebie naprawdę chyba naprawdę żadna burza życiowa nie dotknie. Z takim
                    "oparciem" zakleisz każdą wyrwę w sobie. Nie dopuścisz do duchowego wstrząsu.
                    Tyle tylko, że są tacy (i ja do nich należę), dla których "życie duchowe jest
                    zasadniczym wstrząsem", jak powiada Jan Patocka.

                    Nie gniewaj się aby na mnie. Naprawdę, nie ironizuję ani nie wyśmiewam. Po
                    prostu- ze zdumieniem konstatuję.
                    Dziękuję za rozmowę, Mola.

                    • mola1971 Re: Prawo zwrotu 14.12.09, 13:34
                      Krez, nie znasz mojego życiorysu, nie wiesz jakie burze przeszłam (i czym je leczyłam), więc proszę nie wypowiadaj się o czymś, o czym zielonego pojęcia nie masz.
                      Natomiast zwykłe przeziębienie jedni leczą sokiem z malin, inni od razu biegną do lekarza po antybiotyk.
                      Ja swoje przeziębienie potrafię wykryć we wczesnym stadium i leczę je sokiem z malin. Pomaga.
                      I żadnej filozofii nie ma co do tego dopisywać.
                      Śmieszne to dla Ciebie jest? Baw się dobrze.
                      • krezzzz100 Re: Prawo zwrotu 14.12.09, 13:41
                        Mola, nie wyśmiewam się z Ciebie. Napisałam POWAŻNIE. Śmieję się z SIEBIE.
                        Naprawdę tego nie czujesz?
                        Ale już mniejsza z tym. Wszystkiego najlepszego, Mola.
                        • mola1971 Re: Prawo zwrotu 14.12.09, 13:46
                          Krez, bo czy Ty aby nie komplikujesz sama sobie rzeczy prostych?
                          Pytam bo ja też kiedyś miałam taką tendencję.
                          • krezzzz100 Re: Prawo zwrotu 14.12.09, 13:56
                            Nie, na pewno. Po prostu się zadziwiłam, że pewnych rzeczy człowiek może nie
                            widzieć, a są tak blisko. Objaśniło mi się, po prostu.
                            • mola1971 Re: Prawo zwrotu 14.12.09, 14:01
                              Czyli kolejny dowód na to, że do rzeczy najprostszych dochodzi się najdłużej? ;-)
                              • krezzzz100 Re: Prawo zwrotu 14.12.09, 14:19
                                To nie jest prosta rzecz. Raczej odwrotnie :-) Tylko, że leżała tak blisko, a ja
                                jej nie widziałam. Zrozumiałam też, dlaczego nie mogłam jej widzieć. I to jest
                                najcenniejsze.
                                Niemniej, jest to jest nadal takie groteskowe...

                                Ja już się żegnam, Mola, z forami okołorozwodowymi(przypadkiem wyszło, że tu, w
                                tym wątku). Jako moderator zastosuj czasem wobec osób przypominającym mnie "test
                                Coelha"- prawdopodobnie ich otrzeźwi.

                                Kami, Mola i Scri- najlepszego 2010 :-)

                                • mola1971 Re: Prawo zwrotu 14.12.09, 14:23
                                  Tobie też wszystkiego najlepszego Krez w 2010 roku :-)

                                  P.S.
                                  O tym, że coś jest bardzo blisko i się tego nie widzi właśnie jest "Alchemik".
                                  Może jednak przeczytaj ;-)
                                  • kami_hope Re: Prawo zwrotu 14.12.09, 14:51

                                    To ja przytoczę taką anegdotę z własnego życia.
                                    Quo vadis przeczytałam chyba w czwartej klasie podstawówki, dalej
                                    był Schopenhauer, Nietzsche, itp. Do tej pory nie mogę się nadziwić
                                    jakim cudem zdołałam przebrnąć przez te lektury i do tego robić to z
                                    pasją. A dziś... od jakiś dwóch lat przez Fausta nie mogę przebrnąć.
                                    I konstatuję to taką oto sentencją: WIEM, ŻE NIC NIE WIEM. I im
                                    więcej wiem, tym więcej mam pokory (bo właśnie wiem, że nie wiem
                                    nic).

                                    Dodam do tego, że między mną a (choćby) Krezzz jest przepaść, a
                                    polega ona przede wszystkim na odmiennych intencjach.
                                    Cieszę się, że Krezz doznała olśnienia i choćby z tego powodu ten
                                    wątek okazał się cenny.
                                    Życzę zdrowia Krezzz i wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.
                                    • mola1971 Re: Prawo zwrotu 14.12.09, 15:00
                                      Ja teraz też czytam dużo prostsze rzeczy niż w liceum czy na studiach.
                                      I to chyba normalne jest. Od tego są studia - by nad własnym mózgiem popracować, filozofować, dzielić włos na czworo.
                                      Z drugiej też strony do pewnych lektur się po prostu dorasta. Gdy byłam w liceum bardzo modny był Bułhakow. Wszyscy szanujący się intelektualiści go czytali. A ja kilka razy próbowałam przebrnąć przez "Mistrza i Małgorzatę" i nijak mi nie szło więc sobie dałam spokój. Natomiast mając chyba 25 lat przeczytałam z przyjemnością. Po prostu dorosłam do tej lektury. Jedni dorośli do niej wcześniej, inni później a jeszcze inni nie dorosną nigdy.
                                      • kami_hope Re: Prawo zwrotu 14.12.09, 15:34
                                        Otóż to, każdy ma swoją drogę do pokonania. I tu nie da się niczego
                                        przeskoczyć, bo koniec końców sobie się krzywdę robi. Życie
                                        wcześniej czy później zweryfikuje naszą mądrość.

                                        A "Mistrz i Małgorzata" jest na liście moich bestsellerów,
                                        obok "Małego Księcia", "Alchemika", "Przebudzenia" (de Mello), itd.
                                        Niezapomniana "Zbrodnia i kara", jakież to to odrażające było! Ale
                                        musiałam, bo wytypowana byłam do opracowania tematu. Brrr...
                                        Paulo Coelho pisze najpiękniejszym językiem z jakim kiedykolwiek się
                                        spotkałam. Myślę, że to wielki dar. Bardzo, bardzo chciałabym tak
                                        umieć.
                                        • mola1971 Re: Prawo zwrotu 14.12.09, 16:01
                                          "Małego Księcia" też bardzo lubię. Kiedyś, baaardzo dawno temu nawet pokusiłam
                                          się o próbę poczytania go w oryginale ;-)
                                          Co do Coelho to masz rację. Pisze niesamowicie pięknym bo prostym językiem i na
                                          tym wg mnie polega jego cały urok.
                                          Ja też ciągle wielkim sentymentem darzę "Noce i dnie" oraz "Nad Niemnem" (które
                                          pokochałam już w liceum i wcale nie przeszkadzały mi długaśne opisy przyrody).
                                          To są takie książki po które sięgam po prostu gdy mam czas i ochotę na czytanie
                                          a nic innego, nowego nie mam pod ręką. No i jeszcze "Anna Karenina".
                                          • jarkoni Re: Prawo zwrotu 14.12.09, 19:29
                                            Kami, Mola, chyba mnie znienawidzicie, bo ja naprawdę myślę, że Coelho to
                                            wiejski filozof dla niedorosłych nastolatek..
                                            Możecie krzyczeć i przedstawiać swoje uwielbienia wszelakie..
                                            Facet pisze okrągłymi słowy prawdy oczywiste ubierając je w wyśnione legendy i
                                            baśniowy świat..
                                            Trzeci gatunek popularnej literatury..
                                            A teraz po mnie pojedźcie..
                                            • mola1971 Re: Prawo zwrotu 14.12.09, 19:44
                                              Eee tam, jeździć po Tobie nie zamierzam.
                                              Przeczytaj uważnie Jarkoni - Coelho jest dobry jako lekarstwo. A nad
                                              lekarstwem nikt się nie zastanawia czy smaczne jest, wyrafinowane
                                              etc. Ma leczyć. Podobnie na mnie działa Coelho. W takich totalnie
                                              zdołowanych okresach w życiu bardzo mi czytanie tego co napisał
                                              pomogło. Ale nie jako drogowskaz jakiś tylko jako zabieracz czasu i
                                              myśli. A w takim stanie psychicznym prostota i jego języka i jego
                                              przesłania to plus ogromny.

                                              Natomiast gdy jestem w dobrej kondycji psychicznej to go nie ruszam.
                                              Bo zwyczajnie nie potrzebuję.
                                              Teraz jestem w dobrym stanie psychicznym i ostatnio np. bardzo
                                              polubiłam Gretkowską.
                                              A gdy jestem wypoczęta i zrelaksowana to i Kołakowskiego zdarza mi
                                              się czytać.
                                              Wszystko jest dla ludzi :-)
                                              • to.ja.kas Re: Prawo zwrotu 14.12.09, 20:36
                                                Nie umiem czytać ze zrozumieniem widocznie bo napisałas:
                                                "Bardzo lubię Coelho."
                                                Potem, że w trudnych momentach wracasz do "Alchemika", jeszcze potem, że
                                                przeczytałaś wszystko, a potem napisałaś:
                                                Teraz bardzo lubię ten cytat z "Piątej góry":

                                                Ja jak uwielbiam Chmielewską, to można mi udowadniac, że płytka i beznadziejna a
                                                nie zaprę się miłości do niej wiecznej :)

                                                O Coelho sądzę jak Jarkoni...dla mnie to nie literatura...to jeden, wielki banał.
                                                Ale ja w szpitalu na podtrzymaniu ciązy czytałam harlekiny...namietnie.
                                                Fakt, że nie pamietam ani jednego tytułu, autora an kurde nawet historii.
                                                Ale o Harlekinach chociaz nikt nie mowi, że to romans na miare Anny Kareniny" a
                                                wielbiciele Coelho gotowi naprawde wierzyc ze to filozof :D
                                                • mola1971 Re: Prawo zwrotu 14.12.09, 20:46
                                                  Lubię Coelho bo mi pomógł. Co tu jest do zrozumienia?
                                                  Przeczytałam wszystko co napisał bo trudnych okresów w życiu miałam już kilka
                                                  (nie tylko te związane z rozwodem) i wtedy to czytałam. A ze wszystkiego co
                                                  napisał najbardziej lubię "Alchemika" i do niego wracam gdy mi trudno.
                                                  A cytat z "Piątej góry" TERAZ lubię tak samo jak lubię np. mandarynki. Bez
                                                  zadęcia filozoficznego. Po prostu lubię - mandarynki za smak a ten cytat za to,
                                                  że oddaje moje obecne podejście do życia.

                                                  Chmielewskiej nigdy nie czytałam, więc zwyczajnie nie wiem czy ją lubię, ale
                                                  może na Święta sobie coś wypożyczę z biblioteki lub od przyjaciółki bo ona
                                                  namiętną czytaczką Chmielewskiej jest :-)

                                                  A co do wielbicieli Coelho, to znam jeszcze gorszy gatunek - wielbiciele Janusza
                                                  L. Wiśniewskiego ;-)
                                                  • to.ja.kas Re: Prawo zwrotu 14.12.09, 20:47
                                                    o tak, Wiśniewskiego też nie lubie :D
                                                  • mola1971 Re: Prawo zwrotu 14.12.09, 20:50
                                                    Przeczytałam "S@motność w sieci" lat temu chyba 8. Ba, nawet się poryczałam :-)
                                                    Ale wszystko co napisał potem to już do czytania się nie nadawało. A robienie z
                                                    niego guru czy innego filozofa to już mnie zwyczajnie śmieszy.
                                            • kami_hope Co proszę?? 14.12.09, 21:21


                                              jarkoni napisał:
                                              > bo ja naprawdę myślę, że Coelho to
                                              > wiejski filozof dla niedorosłych nastolatek..

                                              :) O, niech i tak będzie!
                                              Mój mąż narzekał, że ja "za mądra" dla niego jestem. No to teraz
                                              niech wie, że - nie. O!

                                              Trudno żebym sobie wzięła na złamane serce "O wolności ludzkiej
                                              woli" (Schopenhauer) lub "Religia w obrębie samego rozumu" (Kant).
                                              Potrzebuję plastra z miodu a nie jakieś nawet najmądrzejsze
                                              dyrdymały. Powtórzę - któryś już raz na forum - słowa G.C.
                                              Junga "Najtrudniej jest robić rzeczy proste".
                                              A Coelho jest plaster miodu i już! I złego słowa nie dam na niego
                                              powiedzieć!! Choćby mnie tu "niedorosłą" nazywano.
                                              • useless00 Re: Co proszę?? 15.12.09, 20:45
                                                Bardzo podobało mi się stwierdzenie dotyczące Coelho na jednym z forów, podczas gorącej dyskusji o przyczynach wyjątkowej popularności tego autora i jego filozofii w Polsce i czy rzeczywiście jest to filozof dla ubogich. Otóż, nie zacytuję dokładnie, ale chodziło o to, że czasami brakuje nam najprostszych słów, by wyrazić to co czujemy i Coelho nam ich dostarcza. Nie każdy jest Panią Środą, Panem Kołakowskim. Czasami po prostu te nasze codzienne przemyślenia, niechby i były truizmami musimy ubrać w słowa i w tym jest siła jego prozy. Dla zwyczajnych ludzi, o zwyczajnych sprawach, nadając im niezwyczajny wymiar i przekaz.

                                                I nawet jeśli niedorosłe nastolatki Jarkoni zaczną od Coelho, to można miec nadzieję, że może z czasem sięgną po coś bardziej skomplikowanego. Każdy zaczynał od wierszyków Brzechwy. :)
                                                • kami_hope Ważne by być zrozumianym 15.12.09, 21:53
                                                  Ja uważam, że sztuką jest ująć wielkie rzeczy w prosty sposób. Zaś
                                                  tandetą, jest rozdmuchane nic. Można budować wysublimowane zdania,
                                                  bogate w wyszukane słowa i brzmieć "posh". Na innym forum
                                                  zaobserwowałam osobę, która przedstawiała swoje wypowiedzi w bardzo
                                                  skomplikowany sposób. Były to zdania wielokrotnie złożone,
                                                  pełne "trudnych" zwrotów, często nieadekwatnych do sytuacji. I
                                                  ostatecznie całość gubiła sens, ale miała "formę". Przez jakieś tam
                                                  inne osoby, ta właśnie, była odbierana jako intelektualist(k)a.
                                                  Czasem i uśmiałam się z tego, bo w treściach tych była masa błędów
                                                  merytorycznych. Ale co tam, nie istotne. Ważne, że wygląd miało
                                                  (dyskusyjny jak dla mnie) i brzmiało "mądrze". A jak ktoś się nie
                                                  poznał na tej mądrości, to "antyintelektualista" był.

                                                  W komunikacji między ludźmi, celem jest wzajemne zrozumienie.
                                                  Jeśli autor tekstów pisze w niezrozumiały sposób, to znaczy, że
                                                  wcale mu nie zależy na zrozumieniu przez innych. Ma inne motywy...
                                                  służące tylko i wyłącznie jemu samemu.
                                                  • mola1971 Re: Ważne by być zrozumianym 15.12.09, 22:01
                                                    kami_hope napisała:
                                                    > Jeśli autor tekstów pisze w niezrozumiały sposób, to znaczy, że
                                                    > wcale mu nie zależy na zrozumieniu przez innych. Ma inne motywy...
                                                    > służące tylko i wyłącznie jemu samemu.

                                                    To jest bardzo często stosowany rodzaj manipulacji.
                                                    Bywa, że stosowany po to by nie zostać zrozumianym, ale zrobić wrażenie mądrego
                                                    (stosowane np. przez polityków) lub też np. po to by poniżyć innego człowieka,
                                                    który może poczuć się gorszy bo nie zrozumiał "mądrych" słów (stosowane przez
                                                    ludzi z kompleksami).
                                                  • kami_hope Re: Ważne by być zrozumianym 15.12.09, 22:34

                                                    mola1971 napisała:
                                                    > To jest bardzo często stosowany rodzaj manipulacji.

                                                    Tak właśnie jest. Manipulacja ma przynieść manipulatorowi jakąś
                                                    korzyść. Sposób manipulacji jest swoisty dla określonego typu
                                                    manipulatora. Właśnie po sposobach manipulacji można domyślać się
                                                    zaburzeń na jakich powstały.
                                                  • mola1971 Re: Ważne by być zrozumianym 15.12.09, 22:39
                                                    A czy manipulacja zawsze jest jakimś zaburzeniem? Bo wydaje mi się, że nie.
                                                    Przecież są różne szkolenia dotyczące np. technik sprzedaży. A technika
                                                    sprzedaży to nic innego jak rodzaj manipulacji.
                                                    Podobnie np. techniki negocjacyjne, których można się nauczyć.
                                                  • kami_hope Re: Ważne by być zrozumianym 16.12.09, 00:27
                                                    To zaburzenie można nazwać np. zachłannością :)
                                                    Techniki negocjacji nie koniecznie muszą być manipulacją. Polegają
                                                    one na prezentacji i wymianie - tak w skrócie. Manipulacja zaś,
                                                    zamazuje rzeczywisty obraz, tj. celowo wprowadza w błąd (dla zysku).
                                                    Podobnie techniki sprzedaży, np. reklama oparta na rzeczywistości,
                                                    może zachęcać, zwracać uwagę, itp. Jeśli zaś wprowadza w błąd, jest
                                                    manipulacją. Fałszowanie rzeczywistości jest zaburzeniem.
                                                    Przyzwolenie na takie metody lub bezkrytyczne ich przyjmowanie też
                                                    ma znamiona pewnych zaburzeń. Tyle, że jest to problem pojawiający
                                                    się masowo, pewnie dlatego bagatelizowany (bo "zdążyliśmy się
                                                    przyzwyczaić").
                                                    W Polsce jest przyzwolenie na stosowanie manipulacji w reklamie; np.
                                                    w Anglii tego nie ma (jak sądzę zabezpiecza to prawo) i dzięki temu
                                                    wciąż jest zaufanie społeczne. Porównanie samo nasuwa wnioski.
                                                  • to.ja.kas skandale i manipulacje w reklamie brytyjskiej 16.12.09, 09:08
                                                    www.papilot.pl/article/6289/Skandal-w-Wielkiej-Brytanii-Zmyslowa-reklama-czy-marzenie-pedofila.html

                                                    Wielka Brytania też nie jest wolna od manipulacji w reklamie.
                                                    Modelki też sa w nich zawsze w rozmiarze O i w ciuchach wygląda sie
                                                    jak bożyszcze brytyjek Victoria Beckham, panie domu sa piekne nie
                                                    jak brytyjki a po ich srodkach czystosci wszystko lsni jak za
                                                    dotknieciem czarodziejskiej różdzki, krem na zmarszczki reklamują
                                                    małoletnie slicznoty itd itp.

                                                    Nie ma reklamy i nie ma sprzedaży bez pewnych form manipulacji
                                                    informacją. Coś na ten temat wiem, w końcu wiele lat w tym "siedzę".
                                                  • kami_hope Re: skandale i manipulacje w reklamie brytyjskiej 16.12.09, 10:18
                                                    Dziękuję za uświadomienie Kas. Pozytywną stroną sytuacji jaką
                                                    przedstawia ten artykuł, jest to, że w prawo brytyjskie stawia jasne
                                                    granice i posiada środki by przeciwdziałać tego typu manipulacjom.

                                                    Mimo wszystko, ja jednak dostrzegam różnicę między "stylem" polskim,
                                                    a brytyjskim. Prawda, że w tym temacie nie "siedzę", a jedynie
                                                    obserwuję z pozycji szarego obywatela. W moim odbiorze jest tak,
                                                    że "cheap staff" jest wyraźnie oddzielony od "exclusive" i po
                                                    zakupieniu tego pierwszego, nie ma rozczarowania, że to coś nie jest
                                                    takie jak obiecywano.

                                                    To nie jest tak, że ja gloryfikuję jakiś tam "styl". Nie. Dostrzegam
                                                    RÓŻNICĘ. Nie promuję ani nie idealizuję. Najprościej mogłabym to
                                                    ująć (choć to też nie do końca prawda) jako istnienie "mniejszego
                                                    zła". Idealnie nie jest i nie będzie. Ale trzeba się troszczyć o to,
                                                    aby nie było gorzej.
                                                  • to.ja.kas Re: skandale i manipulacje w reklamie brytyjskiej 16.12.09, 11:15
                                                    Nie zarzucałam Ci gloryfikowania czegokolwiek. Moje inne zdanie na
                                                    ten temat nie miało wykazać Ci iż jesteś naiwna czy niemadra a
                                                    jedyne c chciałam pokazać, to, że ja osobiście na ten temat mam inne
                                                    zdanie ;)

                                                    "Siedzę" w reklamie od skończenia studiów a właściwie jeszcze
                                                    wcześniej bo zaraz po szkole średniej podjęłam pracę w agencji
                                                    reklamowej.
                                                    Nie jest to moja pasja wbrew temu co mozna sądzić po moim
                                                    zasiedzeniu w branzy ale jakieś tam pojęcie o reklamie i
                                                    mechanizmach jakimi się rządzi mam, do tego moje zboczenie zawodowe
                                                    sprawia, że jak jestem w nowym miejscu to bacznie pryglądam się
                                                    reklamie "tubylczej" i NIGDZIE nie pokazane jest, że coś jest tanie
                                                    w związku z czym gorsze. Panie po AXE rzucaja sie na faceta
                                                    dokładnie tak samo jak panie po wodzie od Pierre Cardine. Ba na tego
                                                    po AXE jakby bardziej hurtowo. Pranie w proszku tańszym i droższym
                                                    daje taka sama niekończącą się biel, a hamburgery w Mc'Donaldzie w
                                                    Londynie dokładnie tak samo jak u nas nie oddaja wyglądu tych które
                                                    sprzedawca wciska nam do ręki ;)

                                                    Polityka, reklama i sprzedaż jak świat długi i szeroki stoi na
                                                    maipulacji, niedpowiedzeniach, kłamstewkach lub przymykaniu oczu.
                                                    I każdy średnio świadomy odbiorca tych treści o tym wie.
                                                  • kami_hope Re: skandale i manipulacje w reklamie brytyjskiej 16.12.09, 20:02
                                                    Oj, droga Kas, przegadałaś mnie. :)

                                                    Ze mnie żadna specjalistka od reklamy. Wiem w tym temacie tyle
                                                    ile "każdy", a może i mniej. O manipulacji trochę wiem ;), ale tej -
                                                    że tak powiem - międzyludzkiej.

                                                    A ten temat od miłości zniszczonej się zaczął, a skończył na
                                                    Mc'Donaldsie. Dygresja pogoniła dygresję :) a o miłości - cisza.
                                                  • to.ja.kas Re: skandale i manipulacje w reklamie brytyjskiej 16.12.09, 21:10
                                                    Kochana Kami...w miłosci jak na wojnie manipulacja goni manipulacja a wizerunek
                                                    ważniejszy niż prawda...o której dowiadujemy sie przed rozwodem ;)

                                                    Nie, no nie jest tak zle...srednio świadomy odbiorca przekazu "miłosnego" po
                                                    przejściach umie odróżnic manipulację od faktów :D
                    • rybak Re: Prawo zwrotu 16.12.09, 18:42
                      Krezzzz, dopóki to "życie duchowe, co jest zasadniczym wstrząsem"... nie jest
                      tańcem św. Wita.. to wszystko OK
                      ;)

                      Ale wiesz, ja kiedyś rozmawiałem z pewnym człowiekiem. A tak, po prostu,
                      pozdrowiłem go na szlaku, przechodząc przez taką jedną wioskę, on mnie też... A
                      siedział sobie na przychaciu. Po prostu. Prosto ubrany, nieogolony...
                      I tak słowo do słowa... Gadam, gadam... Ten mnie pyta o coś, bardzo prosto,
                      bardzo życzliwie...
                      Się śmiejemy...
                      Ot, prosty człowiek...
                      Serem poczęstował...
                      Ruszyłem w dalszą drogę jakiś taki, kurczę, no... lepszy
                      A potem się okazało, że jeden z najwybitniejszych polskich filozofów to był...

                      Tak mi się wydaje, Krezzz, to chyba najtrudniejsze... Rozmawiać z ludźmi z
                      pułapu swej mądrości.... tak by TO ONI czuli się po takiej rozmowie lepiej... I
                      LEPSZYMI.
                      Nieprawdaż?
                      Bo jeśli jest inaczej... jeśli to MY mamy czuć się lepiej po rozmowie z
                      prostaczkami... to funta kłaków ta nasza ... MĄDROŚĆ niewarta.
                      Więcej. To chyba niespecjalnie mądrość jest.
                      Tak tylko sobie myślę:)
          • cyntia33 Re: Prawo zwrotu 15.12.09, 15:27
            > Tak mi się teraz coś a propos filozofów przypomniało...
            > Wydział na którym studiowałam był w tym samym budynku co Wydział Filozofii UW i
            > przypadkowo dowiedziałam się, że studenci filozofii mieli obowiązek od chyba d
            > rugiego lub trzeciego roku studiowania drugiego kierunku. Ponoć powód był taki,
            > że filozof to nie zawód i wyżyć się z tego nie da ;-)))

            To nieprawda, sąsiadko. Obowiązku nie było jeszcze niedawno i nie sądzę, aby
            był. Ale wielu studentów filozofii rzeczywiście studiowało co najmniej dwa
            kierunki. Większości nawet nie przyszło do głowy, żeby żyć z filozofii :)
            • mola1971 Re: Prawo zwrotu 15.12.09, 15:43
              Tak mi kolega, który filozofię studiował powiedział (sam dodatkowo
              studiował dziennikarstwo).
              Widać szuja jedna kłamał :-)
              Jak go dorwę to uduszę za kłamstwo sprzed kilkunastu lat :-D
    • kami_hope Re: Prawo zwrotu 14.12.09, 10:55


      Zwróciłam teraz uwagę na słowo PRZYMUS do kontynuacji dzieła miłości.
      Chyba trzeba zacząć od tego czym jest DZIEŁO MIŁOŚCI.
      Ja rozumiem to tak, że jeśli ktoś ma miłość w sobie, to manifestuje
      się ona poprzez działanie na czyjąś rzecz, a właściwie bardziej - na
      rzecz ogółu. I jeśli ktoś zniszczy tą miłość to musi ją odbudować. I
      ja tu widzę dwie drogi... Pierwsza zależy od stopnia zniszczeń, tj.
      Niszczyciel (że tak go/ją określę) musi doprowadzić do odbudowania
      zdolności do kochania (nie tyle do siebie samego, a zdolności w
      ogóle) w drugim człowieku. Gdyby jednak stało się takie
      nieszczęście, że śmierć zniweczyłaby tą odbudowę, to winien
      (niszczyciel) dążyć do kontynuacji dzieła, na którego drodze stanął.

      Zastanawiam się, czy ten „przymus” ma przełożenie na rzeczywistość,
      a jeśli tak, to w jaki sposób się przejawia?
    • elroy55 Re: Prawo zwrotu 16.09.13, 22:34
      www.facebook.com/pages/Blog-Depresi%C4%85tka/536484859741804

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka