Dodaj do ulubionych

Jak długo trwa pozbieranie się po związku?

03.01.10, 15:25
Nie chodzi mi o to,kiedy znowu będę szczęśliwa,tylko kiedy przestanę o nim
cały czas myśleć i śnić?kiedy przestanę zasypiać się i budzić z myślą o
nim?Kiedy zacznę w miarę normalnie funkcjonować?
Czy ktoś porzucony mógłby się wypowiedzieć?
Obserwuj wątek
    • margie Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 03.01.10, 15:26
      podobno polowe czasu, ktory sie razem bylo.. ale to nieprawda. Mysle ze skoro
      rame nie mieszkaliscie, to pewnie z miesiac?
      • haylee Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 03.01.10, 15:28
        mieszkaliśmy...potem on wyjechał,ja dojechałam do niego po sesji,i też razem
        mieszkaliśmy.A jak wróciliśmy mieliśmy znowu razem wynając mieszkanie.
        No to masakra,bo sześć lat razem byliśmy:/
        a ja chodzę z kąta w kąt i się słaniam...
    • nglka Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 03.01.10, 15:29
      To zależy. Od osobowości, podejścia, wsparcia, poczucia samotności ale też sposobu rozstania, relacji w związku, zaangażowania.
      Ja się zbierałam rok. Musiałam całkiem zerwać wszelkie kontakty z Nim, pozostały tylko "służbowe" czyli jak coś absolutnie musiałam załatwić. ograniczało się do suchych pytań i odpowiedzi, wszekie próby baczania z tematu ignorowałam.
      Tak na prawdę o tym, że się wyleczyłam, mogłam dopiero waśnie po około roku powiedzieć.
      Pewnie nie bez znaczenia było też to, że poznałam kogoś wartościowego.
      • 0nnn111 Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 03.01.10, 15:32
        Zależy. Pól roku, rok...Czasem krócej jak się wypalało już wcześniej. Jeśli
        rozstaliście się jak "grom z jasnego nieba", tzn nie spodziewałaś się tego może
        trwać długo. Jak się wypalałaś - to kilka miesięcy...mniej nawet...
        • haylee Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 03.01.10, 15:37
          Ło matko...to ja przez następne 6 miesięcy będę chodzić jak ten trup?no wiem,że
          zanim o nim zapomnę,tzn.przestanę myśleć jako o swoim facecie to co najmniej rok
          minie,ale ja bym chciała tak normalnie rano wstać i mieć ochotę na kawę i
          prysznic i mieć siłę do roboty...a nie mdłości,zawroty głowy,nadmierna senność
          albo bezsenność,brak apetytu,chroniczne zmęczenie,monotematyczność
          myśli,wścieklizna do ludzi,którzy coś do mnie mówią itd. ...
          • nglka Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 03.01.10, 15:41
            haylee napisała:

            > Ło matko...to ja przez następne 6 miesięcy będę chodzić jak ten trup?no wiem,że
            > zanim o nim zapomnę,tzn.przestanę myśleć jako o swoim facecie to co najmniej ro
            > k
            > minie,ale ja bym chciała tak normalnie rano wstać i mieć ochotę na kawę i
            > prysznic i mieć siłę do roboty...a nie mdłości,zawroty głowy,nadmierna senność
            > albo bezsenność,brak apetytu,chroniczne zmęczenie,monotematyczność
            > myśli,wścieklizna do ludzi,którzy coś do mnie mówią itd. ...

            To? To u mnie pół roku trwało. Zasnąć i zapomnieć. Po co wstawać, po co jeść, po co chcieć.
            Potem przeszło.. trochę. To znaczy wróciłam do normalności jako takiej. Było coraz lepiej. Po drodze poznałam jednego takiego, ale za wcześnie było (albo "to nie ten"). Potem był ten właściwy i... zakochałam się.
            Nie wiem ile czasu by to trwało, gdybym się nie zakochała.
    • hermina25 Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 03.01.10, 15:35
      to tylko zależy od Ciebie...ja za punkt honoru,założyłam sobie,żeby nie cierpieć
      i de facto po dwóch dniach funkcjonowałam normalnie.Doszłam do wniosku,że to
      wstyd i hańba rozpaczać po kolesiu,który przecież mnie skrzywdził.
      Zaczęłam od całkowitego zniknięcia go z mojego życia-pamiątki,prezenty leżą
      schowane w kartonie na strychu,zdjęcia zgrane gdzieś na płycie i głęboko
      schowane,maile,telefony i nr gg-skasowane...Najlepsze było to,że te wszystkie
      czynności mimo,że bolesne,stanowiły jakąś tam formę terapii...
      No i znalazłam sobie kupę zajęć-kurs
      języka,siłownia,praca,praca,praca...znajomi-pomogło,bo byłam tak zmęczona,że nie
      miałam kiedy wpaść w dołek.
      Patrząc z perspektywy czasu,wiem,że oszukiwałam siebie...ale skutecznie.Do tej
      pory jak pomyśle o nim,robi mi się tak dziwnie,ale w chwili obecnej te
      wspomnienia są na prawdę bardzo odległe i raczej miłe :)
      • haylee Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 03.01.10, 15:40
        Dobra,biorę się za licencjat,a od poniedziałku rozsyłam CV!zostały mi 300 stówy
        na życie i dwa tygodnie na napisanie pierwszego rozdziału
        • hermina25 Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 03.01.10, 15:43
          no właśnie warto zrobić coś konstruktywnego dla siebie,co w przyszłości
          przyniesie efekty :) ja też za naukę się porządnie wzięłam!
          Warto też dołożyć do tego wszystkiego wysiłek fizyczny,żeby się
          zmęczyć,"zajechać",nie mieć czasu na myślenie :)
          Po latach stwierdziłam,że to wszystko w sumie wyszło mi na dobre,a to duża
          satysfakcja :)
    • fatamorgana0 Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 03.01.10, 16:10
      Jak po 6 latach to prawie jak po małżeństwie, daję ci rok na
      staniecie na nogi i gotowość do nowego zwiazku.
      • haylee Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 03.01.10, 16:20
        mi nawet nie chodzi o gotowość do nowego związku...ino o spokój w duszy...co i
        rusz wychodzą na jaw jakieś jego nowe kłamstwa,mam ochotę zabić parę osób...
        • haylee Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 03.01.10, 16:23
          właśnie np. się dowiedziałam Z KIM spędzał sylwestra,i się cała trzęsę...tp jest
          jakiś koszmar,jak tak dalej ze mną będzie to pójdę do lekarza po coś na
          uspokojenie...muszę przestać o nim myśleć,próbuję ale kiepsko mi to wychodzi...
          • kirkunia Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 05.01.10, 02:02
            Ja po dwóch latach się jeszcze dowiaduję nowych rzeczy. Teraz to już
            tylko niezły serial sensacyjny - trochę surrealistyczny :)

            Pomaga mantra "to już nie mój problem, nie moje życie..."
        • fatamorgana0 Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 03.01.10, 16:23
          Hmmm, ja po półrocznym związku zbierałam się do równowagi i spokoju
          3 miesiące ale facet mnie strasznie zawiódł. Nie wiem jak to
          policzyc na 6 lat.
    • teletoobis Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 03.01.10, 16:13
      Niekiedy trwa to do konca zycia. Ty juz przestalas...
      • haylee Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 03.01.10, 16:18
        przestałam CO?
        • teletoobis Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 03.01.10, 16:27
          powaznie o nim myslec
          • haylee Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 03.01.10, 16:31
            CHCIAŁABYM
            • teletoobis Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 03.01.10, 16:40
              chciec to moc. Ty sie juz tylko zmuszasz by o nim myslec
    • maitresse.d.un.francais To pytanie serio? 03.01.10, 16:34
      Naprawdę myślisz, że istnieje wzorzec z Sevres "czasu pozbierania się po związku"?

      Moja pierwsza miłość, nieodwzajemniona, śni mi się rzadko,ale do dziś. Od
      momentu zakochania minęło równo 20 lat.
      • maitresse.d.un.francais Re: To pytanie serio? 03.01.10, 16:34
        maitresse.d.un.francais napisała:

        > Naprawdę myślisz, że istnieje wzorzec z Sevres "czasu pozbierania się po związk
        > u"?
        >
        > Moja pierwsza miłość, nieodwzajemniona, śni mi się rzadko,ale do dziś. Od
        > momentu zakochania minęło równo 20 lat.

        dodam, że go ciężko znienawidziłam i zawsze muszę się wygadać, że mi się śnił. Z
        innych snów, choćby to były najgorsze koszmary - nie muszę.
      • haylee Re: To pytanie serio? 03.01.10, 16:44
        Nie.chcę tylko wiedzieć,jak długo inni się męczyli.
        • ziereal Re: To pytanie serio? 03.01.10, 18:06
          czyli co, ten pacan jednak "wybrał" tamtą?

          żeby w miarę normalnie funkcjonować - parę miesięcy, ale tak naprawdę wszystko
          zależy od Ciebie.
          • haylee Re: To pytanie serio? 03.01.10, 18:17
            ogólnie to nie jestem pewna,czy jest jakaś jedna konkretna inna,mdli mnie już od
            jego kłamstw i wersji zdarzeń...na szczęście dzisiaj się nie odzywa jaki to jest
            smutny ,bo mnie rani i jak bardzo mnie kocha,i mnie stracił i nigdy nie odzyska
            bla bla bla Kocha mnie,ale nie może ze mną być,bo... - i tutaj kilka różnych
            wersji.Ona raz jest,raz jej nie ma(powiedział tak,żeby nie robić mi nadziei) a
            za chwilę ona jest(a on nie panuje nad swoimi uczuciami)
            P.S,fajnego masz kota:)
            • ziereal Re: To pytanie serio? 03.01.10, 18:25
              haylee napisała:


              > za chwilę ona jest(a on nie panuje nad swoimi uczuciami)
              > P.S,fajnego masz kota:)

              napisz mu, że nie życzysz sobie kontaktu z nim - niech się nie odzywa.
              serio.
              • haylee Re: To pytanie serio? 03.01.10, 18:30
                Po prostu mu nie odpisuję...ale jak znowu zacznie "czy mógłbym Cię zobaczyć/może
                mi się odmieni" to dostanie wiadomość w tym stylu...wczoraj chciał do kina ze
                mną iść,ale po 5 minutach jak nic nie odp.to napisał,że jednak nie,i
                przeprasza,że głowę zawrócił.
                Generalnie zaczynam wpadać w furię, i to jest bardzo dobre dla mnie, bo całkiem
                mam ochotę go zniknąć.
          • mariuszbednarczyk Re: To pytanie serio? 03.01.10, 18:32
            Za.jebisty ten kot. Lepszy niż ortaliona.

            Co do rozstań to nawet kilka lat to może potrwać. Zależy od
            człowieka. Jeśli szybko poradzisz sobie z upadłym poczuciem własnej
            wartości to krócej. Do tego dochodzi chęć lub jej brak kontaktów z
            płcią przeciwną.
            • haylee Re: To pytanie serio? 03.01.10, 18:37
              Brak chęci do kontaktów z płcią przeciwną z równoczesnym intensywnym poczuciem
              BRAKU poczucia własnej wartości :-(
    • posh_emka Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 03.01.10, 18:58
      To zależy jak twardą doopę masz.
      A po co ci o kimś takim myśleć, a tym bardziej nie spać lub nie funkcjonować
      normalnie?
      Nie rozumiem.
      • haylee Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 03.01.10, 19:02
        Staram się,staram :/
        • posh_emka Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 03.01.10, 20:30
          No wiesz inna sprawa,że ci się śni- większego wpływu na sny nie masz. Co innego
          myśleć o kimś- no na to chyba wpływ masz, a pewnie im mniej myślisz tym mniej ci
          się śnić będzie.
          Szkoda sobie gitary na lewo zawracać- nie ten to inny i na tym się skup.
    • dziewice to moze cos jak kac? 03.01.10, 19:00
      t
      • haylee Re: to moze cos jak kac? 03.01.10, 19:02
        Gorzej,dużo gorzej
        • dziewice nie trzeba bylo pic markowego koniaku 03.01.10, 19:04
          • haylee Re: nie trzeba bylo pic markowego koniaku 03.01.10, 19:06
            cóż było robić,smakował mi,poza tym naiwnie myślałam,że mam dostawy dożywotnio
            zagwarantowane
            • dziewice Re: nie trzeba bylo pic markowego koniaku 03.01.10, 19:09
              tylko woda, czysta :)
    • jul.nik Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 03.01.10, 19:09
      ja rozstałam się w na sam koniec pazdziernika 2007 Trzyma mnie do dziś I wcale nie mniej Po prostu przyzwyczaiłam się do życia bez niego, do bólu, ale jest on cały czas taki sam
      • haylee Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 03.01.10, 19:11
        o Boże,to współczuję...ja tak nie chcę!
        • jul.nik Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 03.01.10, 19:17
          a wiesz co jest "najlepsze"? że mamy dziecko... Ja chciałam tego bardzo, chciałam z nim...
          • haylee Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 03.01.10, 19:22
            Ojć...jakbym miała dziecko z nim,to byłaby dla mnie tragedia...tak dźwigać
            samotnie brzuch...
            To co,on Cię przepraszam rozmnożył i zostawił?
            • jul.nik Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 03.01.10, 19:44
              dokładnie tak, dlatego dla mnie to rozstanie jest nadal jakąś tam tragedią, chociaż po części sobie z tym już poradziłam jak pisałam (w tym sensie, że przyzwyczaiłam się do życia bez niego) Wiesz co jest jeszcze najlepsze?, że on też chciał miec dziecko Nasz syn nie jest z wpadki, jest z ciąży zaplanowanej i wyczekanej Bo czekaliśmy 9miesięy na nią A potem stwierdził, że on już nie kocha... Kiedyś jeszcze w czasie związku i w okresie starania się o dziecko byliśmy razem w pubie w którym się kiedyś poznaliśmy Powiedział wtedy, spoglądając na lożę w której wtedy siedzieliśmy ze wspólnymi znajomymi: "za 15 lat przyjdę tutaj z naszym synem i powiem mu, że tu poznałem jego matkę" i ja urodziłam mu syna...
              • haylee Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 03.01.10, 19:57
                ...wiesz co? ja na sto procent pewna nie jestem,czy nie jestem w ciąży...bo
                wyprał mi mózg,tzn.powiedział,że nie wie co się z nim dzieje,ale mnie kocha
                przeprasza,że mówił takie głupoty,nigdy mnie nie zostawi bla bla bla no i
                poniosło mnie tzn. nas. w najbliższych dniach się co do tego upewnię... a teraz
                spojrzałam w tel i 3 wiadomości i 2 połączenia nieodebrane,i to w ciągu godziny...
    • candy24 kiedy po rozstaniu... 03.01.10, 19:23
      ja rozstalam sie w zeszlym roku w Boze Narodzenie, bylismy razem
      3lata, duzo przeszlismy-glownie jego chorobe(rak), mieszkalismy
      razem, szczerze mowiac wracam jeszcze myslami do tego co bylo a
      minal juz rok i mysle ze jeszcze troche mi zajmie zeby zupelnie
      zapomniec o ile w ogole mi sie to kiedykowliek uda. Mnie po
      rozstaniu bardzo pomoglo intensywne zycie: praca, spotkania ze
      znajomymi i duzy wysilek fizyczny( codziennie chodzilam na silownie
      i spedzalam tam kilka godzin), krotko mowiac staralam sie by
      przebywac jak najmniej sama.
      • jul.nik Re: kiedy po rozstaniu... 03.01.10, 19:48
        Candy, bardzo dobre sposoby w przypadku rozstania Kiedyś, jak jeszcze byłam w szkole średniej rozstałam sie z moją pierwsza miłością i stosowałam takie metody jak Ty: kontakt z ludzmi i dużo sportu Chyba muszę do tego wrócic... Tylko teraz będzie gorzej czasem bo wychowuję sama dziecko, ale jak to się mówi, nie ma rzeczy niemożliwych ;)
    • cich-awoda Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 03.01.10, 19:45
      po poprzednim powaznym związku - po pół roku, szczególnie że wtedy
      kogoś poznałam, poza tym już miałam na to siłę. a teraz - niedługo
      minie rok, a czuje jakbym była w punkcie wyjscia. po pierwsze chyba
      dlatego, że nie potrafimy zerwać ze sobą kontaktu,a po drugie - nie
      poznałam przez ten czas nikogo ciekawego o kim mogłabym poważnie
      pomysleć, a to nie ułatwia nie rozpamiętywania tego co było. no i
      ten związek był dla mnie dużo poważniejszy
      ale uważam, że rok to stanowczo za długo, życie przecieka przez palce
    • hermina26 Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 03.01.10, 20:57
      Jak jesteś miętką fajką, beksalalą i romantyczką to może to trochę
      długo potrwać, niestety!:(
      Natomiast jak jesteś twardzielką, odważniakiem i pogromnczynią
      męskich serc to szybko się uporsza z tym, na szczęście!:)
      • sta-fraszka Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 03.01.10, 21:52
        Jak jestes twarda tez moze troche potrwac ino mniej po sobie dajesz znac a
        wiecej dusisz.

        DAJ SOBIE CZAS HAYLEE.

        Ja radzilam sobie (ZA DLUGO ALE JAK SKUTECZNIE) metoda "jeden dzien na raz".
        Poznanie kogos nic nie dalo, bo poki mi nie przeszlo nadal myslalam o bylym.
        Jesli chodzi o klamstwa i wersje zdarzen - mnie na poczatku smucilo, potem
        draznilo a na koniec wydalo mi sie po prostu smieszne.
        Najlepsze bylo jak zaczelismy razem pracowac (zostal moim przelozonym) a nadal
        mnie unikal.

        Trzymalo pol roku, prawie rok.
        Przeszlo jak sobie uswiadomilam, ze w sumie przysluge mi zrobil mnie zostawiajac
        bo nie musze sie uzerac z wersjami, tajemnicami i problemami.
        I - ze w sumie wcale mi z nim tak dobrze nie bylo.

        I wiesz co jeszcze - codziennie obiecywalam sobie, ze mnie ten zwiazek i to
        okropne zerwanie nie zmieni. Ze nie bede cyniczna, wredna, podla, ze nie
        przeklne facetow, nie uznam ich wszystkich za debili. Bo jesli by mnie zmienilo
        to znaczy ze on wygral.
        No a takiej satysfakcji komus kto powiedzial "musze wszystko przemyslec" a
        tydzien pozniej zamieszkal ze swoja byla dac nie moglam, prawda? :)

        Trzymaj sie.
        Jeden dzien na raz.
        To tez minie.
    • candy24 do jul-nik 03.01.10, 21:26
      jesli nieprawidlowo napisalam nick to z gory przepraszam

      na silowni, w ktorej ja cwiczylam, jest taka mala salka
      przeznaczona dla dzieci. Zostaja one tam zawsze pod opieka ktoregos
      z pracownikow.
    • wstajesz_i_wiesz Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 03.01.10, 22:00
      Podobno żałoba po prawdziwej miłości trwa tylko dwa lata ;-))
      U mnie - bez większego rozpamiętywania i rzucenia się w wir pracy -
      parę miesięcy.
      =====================================
      ***Jędzowaty Anioł Dobroci***
      https://download1.klimacik.pl/e-gify.com/27.gif
      • niedowyr Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 03.01.10, 22:24

        Szesc miesiecy do roku.
    • zmienna_elfka Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 03.01.10, 22:29
      Wszystko zależy jak bardzo byłaś zaangażowana... ja do teraz odchorowuje mój
      ostatni związek, od 3,5 miesiąca nie jesteśmy razem i spotykamy się na gruncie
      towarzyskim.... Ale po 1,5 miesiąca braku kontaktu nie wytrzymałam i zgodziłam
      się spotkać... Na razie szukam idealnej drogi wyjścia z tej sytuacji, bo wiem,
      że drugiego takiego 1,5 miesiąca nie wytrzymam.
      Haylee trzymam mocno kciuki za Ciebie zaciśnięte. Myśl o tym i mów tyle ile
      potrzebujesz, a może z czasem będziesz mniej potrzebować - spotykaj się z
      przyjaciółmi (nie mam na myśli imprez, bo w takim stanie to człowiek nawet na
      porządną imprezę nie ma chęci), potrzebujesz teraz towarzystwa osób bliskich i
      cierpliwych, sport na wymęczenie też zdaje rezultat. I rozmowa... mam nadzieję,
      że Ci się uda!!
      • haylee Telenoweli ciąg dalszy... 03.01.10, 22:41
        od 18 gdzieś tak on do mnie pisze i wydzwania...że chce się spotkać,zobaczyc
        mnie,dać mu 5 minut...
        ponieważ po pierwsze nie zasługuje,to nic nie odp. poza tym nie mam ochoty na
        kontakt z nim,on kradnie w ten sposób moją energię!
        nieopatrznie włączyłam gg i też-pełno wiadomości,więc od razu wyłączyłam,weszłam
        na nk na chwilę i też wiadomości od niego...
        ALE JAK NAPISAŁAM:MAM DZIECKO,TO NIE WYTRZYMAŁAM i odpisałam mu,że się
        cieszę,gratuluję.Już nie pamiętam co było potem,bo furia mnie zalała.więc
        napisałam mu taki komentarz na profilu na naszej klasie,że gratuluję
        dziecka,mogę być chrzestną,i że chyba wie,że może nawet mieć więcej niż jedno
        dziecko.i za chwilę pod tym komentarz od tej
        nowej-co-to-niby-nie-istnieje...teraz wyszłam na idiotkę i straszną nienormalną
        byłą...ale przynajmniej już wiem,kto to jest na sto procent,i że jest...on jest
        pojebany na maksa,jak się nie odzywałam to jakieś słodkie pie...nie,że tęskni
        i czy dam mu 5 min bo ma problem i potrzebuje mojej pomocy a jak
        napisałam,przykro mi nie ma mnie w domu to jakieś chore jazdy nienawidzę tego
        pie...nego szantażysty emocjonalnego!
        • haylee Re: Telenoweli ciąg dalszy... 03.01.10, 22:47
          tzn.on mi na psychę próbował wjechać,pisząc,że ma dziecko z inną
          potem,że tak szybko mi przeszło(w domyśle-wcale go nie kochałam)
          i że jest jak jest,ale odezwać bym się mogła(!)-tym się pogrążył,po takim czymś
          to już nie było sznasy,że kulturalnie wysłucham jak to jest mu źle
          potem,czy może do mnie przyjść na chwilę.Ja-że nie ma mnie w domu.A gdzie
          jesteś,u niego?to nie przeszkadzam
          itd.
          po co on to robi?samego siebie chce przekonać,ze jest normalny,a ja jestem wariatką?
          chcę usłyszeć z tobą ciszę
          • candy24 Re: Telenoweli ciąg dalszy... 03.01.10, 23:17
            moze Cie zostawil bo sie dowiedzial ze ma dziecko i poczul sie do
            odpowiedzialnosci.-troche chaotycznie napisalas wiec niewiele da sie
            zrozumiec-przynajmniej ja.
            z doswiadczenia wiem ze takie odzywanie sie z bylym nie pomaga z
            zapominaniu, bo zamiast zajac sie soba to caly czas rozdrapujesz
            rany. Ja pewnie uleglabym w koncu i spotkala sie takze duzy uklon z
            mojej strony ze sie zawzielas.
            • haylee Re: Telenoweli ciąg dalszy... 04.01.10, 00:13
              no,ja właśnie tak to odebrałam-że będzie miał dziecko z inną,stąd ta histeria
              podczas zostawiania mnie!
              ale nie,on po prostu mnie zostawił,jest teraz dla kogoś innego,a chcialby,żebym
              ryczała i błagała "wróć do mnie"
              ja już od tego dostaję na głowę.bo on jak widzi,że naprawdę mam go juz gdzieś,to
              za wszelką cenę chce się upewnić,że ja jednak jestem,czekam i płaczę...przed
              chwilą znowu mi napisał,że przeprasza za tekst o dziecku,ale chciał,żebym się
              odezwała.I że nie ma żadnej innej.Więc napisałam mu,że z nią rozmawiałam,i się
              złapał na ten blef.Pewnie jakbym lasce powiedziała,co on mi wypisuje i mówi,i
              gdybym ją uświadomiła,co kiedy robił ze mną,jej wciskając kit,że ze mną już
              wszystko zakończył,to dałaby sobie z nim spokój.Rzygać mi się już chce od tej
              telenoweli i graniu na moich uczuciach.
              nie mam ochoty być tak żałosna.
              a oni są siebie warci...więc niech się razem dobrze bawią.
              ja spadam.
              • fatamorgana0 Re: Telenoweli ciąg dalszy... 04.01.10, 02:14
                To on ci nakłamal że ma to dziecko??? A wez ty tego porabanca zostaw
                w diabły :)) Tak sie nie zachowuje normalny facet. Utnij z nim
                wszelkie kontakty, tak najlepiej zapomnieć. Zmień nr gg i jak mozesz
                to telefon - kup sobie na kartę.
                • haylee Re: Telenoweli ciąg dalszy... 04.01.10, 13:06
                  toż ja się nie odzywam do niego,i ignoruję jak on pisze i dzwoni
                  tylko wczoraj jak napisał smsa,że ma dziecko to nie wytrzymałam(mój błąd)
                  jestem już uodporniona na kłamstwa typu:nie,nie mam nikogo,kocham cie tylko nie
                  wiem co mi jest,mogę Cię zobaczyć itd.
                  "nie zobaczysz gwiazdy,ani jej nie usłyszysz"
                  • yoko0202 w Twoim przypadku 04.01.10, 13:30
                    pozbieranie się po tym związku potrwa pewnie tyle, ile zajmie Ci zrozumienie, w
                    jakim gó...e tkwiłaś, co zwykle można zrozumieć oczywiście dopiero po wyjściu z
                    tegoż gówna i odetchnięciu świeżym powietrzem.
                    podejrzewam, że za kilka/naście tygodni będziesz jak nowa.

                    • haylee Re: w Twoim przypadku 04.01.10, 14:15
                      Dzięki :)
                      no ja to właśnie powoli sobie uświadamiam,bo on : 1.poznał ją wtedy kiedy i ja -
                      tzn. ona nas poznała na imprezie.Jako parę.Wydawała się sympatyczna,dobrze mi
                      się z nią gadało.Nawet skomentowałam do M.,że pierwszy raz na imprezie normalną
                      laskę poznałam,a nie lalę - tipsiarę.Później oni sobie siedzieli i gadali
                      trochę,ja trochę z nimi ale zostawiałam ich i szłam potańczyć.Dwa dni później
                      miał ją w znajomych na nk,mojego zaproszenia nie przyjęła.
                      2.Cały czas kłamał,że nikogo nie ma,a spotykał się z nią.
                      3.Nawet w sylwestra pisał,że chce być ze mną,a sylwestra spędził z nią.
                      4.Nawet wczoraj kłamał,że nikogo nie ma i mnie kocha,i czy się zobaczymy.
                      5.W święta tak skutecznie mnie zbajerował,że doszło między nami do wymiany
                      namiętności.
                      6.Potem znowu zaczął mnie olewać i gadki,że nie możemy być razem(ale,nikogo nie
                      ma i mnie kocha - po prostu potrzebuje prywatności)
                      7.Potem znowu zmiana frontu,nieopatrznie go wpuściłam do domu i został na noc,
                      bo chciał się przytulać - rano wyszedł odemnie z tekstem,że zawsze chciałby się
                      przy mnie budzić,a spotkał się z nią.
                      Ogólnie ma problemy z tym,żeby mnie zostawić,dlatego wciąż kłamie,żeby móc
                      wpaść się pogrzać w moim ciepełku.
                      Ale ja się do niego już słowem nie odezwę.
                      I tak,myślę,że wkrótce będę jak nowa.Po wczorajszym wieczorze to nic mnie już
                      nie ruszy.
                      • hermina26 Re: w Twoim przypadku 04.01.10, 14:44
                        Moja Droga!
                        Rada Cioci Herminki!
                        Naprawde odpusć go sobie, bo on jest tak tragiczny, że szkoda na
                        niego kolejnych wątków! Rozpaczać to mozna po facecie, z którym Ci
                        nie wyszło z Twojej lub jego winy, ale po rozstaniu widzisz jaki
                        skarb starciłaś! A on to żaden skarb - beznadziejny, żałosny koleś,
                        który robi Was obie w trąbe, a Wy (bo ona zapewne też przeszczęśliwa
                        nie jest) zachowujecie się jak beksalale!
                        Juz zasuwaj po lody, smutasowy film, pobecz sobie w poduche i
                        dziękuj opatrzności, że masz go z głowy!!! No już!
                        • haylee Re: w Twoim przypadku 04.01.10, 15:17
                          kocham Cie Ciociu! :P
                          ona to pewnie jest szczęśliwa bo nieświadoma paru spraw,ale ja mam
                          to już wszystko w dupce.
                          Wątek ogłaszam oficjalnie za zamknięty.
    • iluzjonista1973 Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 04.01.10, 07:44
      Wszystko zależy od psychiki i od konkretnego przypadku. Moja przyjaciółka, była z facetem prawie 8 lat (jeszcze od czasów licealnych) i on ją zdradził, porzucił. Od tego momentu minęło już 5 lat, a ona dalej cierpi i nie potrafi się z nikim związać, otworzyć serca... Może przy okazji - ktoś coś poradzi ??
    • black-mama Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 04.01.10, 14:25
      To zalezy, była dziewczyna mojego męża, momo to, że ja jestem z nim
      4 lata, mamy dziecko i drugie w drodze do tej pory o nim nie
      zapomniała- byli razem 7 miesiecy, a ona nadal cierpi, do tego
      nienawidzi mnie i dziecka, szuka kontaktu z moim mężem- zwłaszcza
      przez wspólnych znajomych, obgaduje mnie. dodam, że nie mam nic
      wspólnego z ich zerwanie, zostawił ją zanim zaczeliśmy być razem, po
      prostu uznał, że to nie to.
    • green-chmurka Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 04.01.10, 19:09
      haylee napisała:

      > Nie chodzi mi o to,kiedy znowu będę szczęśliwa,tylko kiedy przestanę o nim
      > cały czas myśleć i śnić?kiedy przestanę zasypiać się i budzić z myślą o
      > nim?Kiedy zacznę w miarę normalnie funkcjonować?
      > Czy ktoś porzucony mógłby się wypowiedzieć?
      ------
      ja porzucilam dzis i mam wszystko wdupie.
    • avital84 Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 04.01.10, 22:21
      Jak się zakochasz w następnym. :)
    • kirkunia Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 05.01.10, 01:59
      To zależy od:
      a) jak długo (u mnie 15 lat małżeństwa :) )
      b) jak - im więcej manipulacji, tym gorzej
      c) jaką strategię przyjmiesz (najlepiej "dopieścić się", zająć się
      tym, co lubisz i czego z różnych względów przy nim nie robiłaś)
      d) kto i jak cię wspiera - mnie matka. przyjaciółki, wreszcie -
      wspólny z moim eks kumpel (platonicznie, nie myślcie sobie :) )
      e) jak wiele wokół ciebie innych porzuconych kobiet i co one zrobily
      ze swoim życiem - ja miałam szczęście spotkać kilka fantastycznych
      babek)
      f) jak komunikujesz to co się stało (ja wprawdzie mówiłam znajomym
      otwartym tekstem, a nie dusiłam w sobie, ale też nie rozczulałam
      sie, a starałam trzymać dystans)
      g) jakie masz doświadczenie w przyjmowaniu strat (jeśli już wisz, ze
      po żałobie ból mija, to łatwiej go zaakceptować)
      h) bycie osobą "płytką", roztrzepaną i ekstrawertyczną pomaga.

      W rezultacie - u mnie równo rok. Pewnego dnia obudziałm się - i nie
      bolało :)

      Trzyma kciuki. :)

      A - i chyba najważniejsze. Nie nastawiaj się na "klin klinem", nową
      wielką miłość'. Na razie pokochaj siebie, na innych czas przychodzi
      troche później.
      • haylee Re: Jak długo trwa pozbieranie się po związku? 05.01.10, 08:07
        dziękuję wszystkim miłym osóbkom za wsparcie ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka