envi
02.02.04, 18:49
wszyscy ludzie,których kocham powoli odchodzą,umierają po prostu.Mam wrażenie że świat mi umyka spod stóp,brakuje mi solidnego oparcia.Cała moja rodzina pierwotna się kruszy.Odkąd wyszłam z domu nigdy nie czułam się już tak bezpiecznie jak tam.A Ci ważni umierają,tak po prostu,...,boję się że pewnego dnia już nikt z nich nie zostanie,tylko ja sama,jak palec.
Może świruję.Mojej dobrej kumpeli zmarli oboje rodzice,w odstępie 2 tygodni,jedno po drugim.Ja jeszcze mam.I teraz, gdy powoli odchodzą czuję że co raz mniej jest dobrych ludzi,którzy we mnie wierzą.