nadia_v
26.01.10, 11:04
Do teściów jeździmy raz na miesiąc, ale zawsze wracam z nerwicą. tak
się złożyło że ostatnio pojechałam tylko z Młodym (3 lata). moj
Młody wszystkiego ciekawy, ale na pewne rzeczy mu nie pozwalam.
Wyjmował jakieś sprzęty kuchenne z szuflady (typu chochla do zupy
itp.) i walił tym w płytki na podłodze. mówię raz-przestań, drugi
raz-przestań,teściowa-daj mu spokój, za trzecim razem schowalam,
mówię nie wolno. odwórciłam się, patrzę po chwili Młody znowu czym
wali. pytam-kto mu dał, bratowa-babcia i obie się śmieją. myślałam
że mnie trafi. najgorsze jest to że gada jaki my mamy komfort, że
mieszkamy sami, ze nikt się nie wtrąca do wychowania Młodego,a tutaj
takie jazdy.oczywiście to jest nie pierwszy raz. po powrocie
opowiedziałam wszystko męzowi, a on -to jej to powiedz. jasne. już
gadałam jej że dzieci nie mogą wejść na głowę i muszą znać granice,
ona przytakuje i tak robi swoje. wrrr......
musiam się gdzieś wygadać.