you_can_write
15.02.10, 18:05
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,97659,7553447,Seks_to_za_MAO.html
Artykuł stanowi kontekst mojego pytania. A chodzi o problem zawarty
w tych kilku zdaniach:
"Pod koniec ubiegłego wieku na podstawie licznych badań naukowcy
doszli do wniosku, że niektórzy ludzie mają uwarunkowany genetycznie
niski poziom enzymu monoaminooksydazy - MAO. Odznaczają się oni
specyficzną cechą - to poszukiwacze wrażeń. Łączą się z nią
impulsywność, ekstrawersja, nonkonformizm i słabe uspołecznienie.
Poszukiwacze szybko się nudzą tym, co powtarzalne, i potrzebują
wciąż nowych stymulacji"
z tego, co wyczytałam, hormony szczescia sa uwalniane, gdy spotyka
nas cos przyjemnego, nastepnie ponownie "wychwytywane" i rozkladane
przez MAO.
w artykule pada teza, ze lubiacy ryzyko maja nizszy niz normalnie
poziom MAO. Ich mozg zatem wydziela mniej substancji rozkladajacej
hormony szczescia
A zatem przy sytuacji powodujacej zadowolenie uwalnia sie u nich
serotonina (hormon szczescia), ktora zostaje z racji nizszego
poziomu MAO w mniejszym stopniu zniszczona niz u osoby bardziej
stonowanej.
ale w takim wypadku czy nie powinni cieszyc sie "malymi sprawami" i
byc niejako "odwrotnoscia siebie"
????
wydaje mi sie, ze teza o tym, ze niski poziom MAO POWODUJE,
ze ktos lubi ryzyko nie jest sluszna.
osoby lubiace ryzyko maja niski prog pobudzenia i potrzebuja
mocniejszych bodzcow do osiagniecia zadowolenia- sa
niejako "uspione"- po dostarczeniu odpowiednich bodzcow hormony
zaczynaja dzialac i dopiero niski poziom MAO odpowiedzialny jest za
ekscytacje przy roznych wyczynach.
Tak mi sie wydaje,
poczytalam z netu kilka artykulow przez ostatnia godzine...
Ktos sie zna na tym i moze mi odpowiedziec?