Dodaj do ulubionych

Beznadziejna

16.02.04, 10:37
Mam wszystko i nic.Najukochańsza córka wybrała drugi kontynent,pojechała za
miłością.Chyba jestem straszna wszyscy uciekają,ale chyba Pola moja
sznaucerka niema wyjścia i musi zostać ze mną dożywotnio.Dobre i to.Kocham
wiosnę ,a jednocześnie nienawidzę wszystko się budzi,a ja zapadam w coraz
większy marazm intelektualny,fizyczny i jaki jest tam jeszcze.Dobra chyba
wystarczy.
Podobno są większe problemy,ale dla mnie ten jest ogromny:(((((
Obserwuj wątek
    • Gość: Lech nie piwo Re: Beznadziejna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.04, 11:13
      Jutro bedzie lepiej. Nadchodzi wiosna.Głowa do góry.Pozdrawiam.
      • malinka48 Re: Beznadziejna 16.02.04, 11:15
        Dzięki dobre i to:).Ja też pozdrawiam
    • Gość: kiks Re: Beznadziejna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.04, 12:02
      Malinko, może i mnie to czeka... Ten kraj może się kiedyś okazać za ciasny dla
      mojego dziecka. Ja mam swoją samotnię, dom, ktory zbudowałam własnymi
      łapskami, ale ona nie musi chcieć się w nim schronić. Ma takie prawo i chociaż
      to boli, to nie będę miała prawa nawet mrugnąc okiem... Pójdzie z tym co jej
      przekazałam budować swoją legendę.
      Dziś jeszcze się chowam, szukam spokoju, gdy wokół mnie codzienny młyn.
      Narzekam, że nie mam czasu na swoją twórczość, na wewnętrzny rozwój,
      zatrzymanie się choć na chwilę i pobycie dla siebie. Ale jutro to wszystko
      może być też tylko wspomnieniem i będzie trzeba krzesać swój ogień z tych
      wątłych iskierek, które pozostaną.
      Pozdrawiam i życzę jasnego płomienia.
      • malinka48 Re: Beznadziejna 16.02.04, 12:48
        Wiesz co musisz być osobą bardzo tolerancyjną,czyli ciepłą.Tłumaczysz ja tak
        nie potrafię.Może zbyt wiele poświęciłam,zreszta nie wiem.Wiem jedno gdzie ja w
        tym wszystkim jestem?.Umiesz odpowiedzieć sobie na to pytanie?
        • Gość: kiks Re: Beznadziejna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.04, 13:20
          Malinko, ja się nawet nie zastanawiam, czy jestem tolerancyjna, czy nie. Ja
          tak na prawdę, to tylko bardzo dużo już w życiu straciłam. I nie wiem nawet
          czy to dobrze, czy żle, ale życie samo kazało mi wyrobić w sobie taki
          dystans. Poczułam w pewnym momencie, że albo będę rozpaczać i utonę, albo
          pozbieram wszystkie okruszki i coś z tego zbuduję. Z tego co mi zostało. Mnie
          jest o tyle "łatwiej", że historia mojej rodziny już tak wygląda. Od wieków.
          Kiedy pomyślę co oni stracili i jak z godnością z tego wyszli, wtedy po prostu
          widzę co mam robić. Z jednej więc strony mam się od kogo uczyć, ale z drugiej
          mogłabym uwierzyć, że ciąży nade mną jakieś fatum. Ja tak po cichu, to nawet w
          to fatum trochę wierzę, i tym bardziej staram mu się codziennie zagrać na nosie.
          Pomaga też gdy popatrzysz na życie całkiem obcych ludzi. Zarówno
          tych "nieszczęśników" jak i wręcz przeciwnie. Ja wtedy od razu wiem, że pewnie
          bym się nie zamieniła. Nie oddałabym swoich doświadczeń, za cudze. Po mimo
          wszystko. To pozwala poczuć się dobrze tu, pośrodku, na swoim miejscu.
          Nie jesteś beznadziejna. Może trochę przygnębiona, zagubiona ale bardzo
          wartościowa. Na pewno.
          pozdrawiam.
    • Gość: Alicja Re: zmiana to nowe nowe to moze lepsze >>>> IP: 195.117.229.* 16.02.04, 12:08
      znasz moj problem .....moze i tobie sie cos zmieni
      • Gość: przyjaciolka1 Kochane moje ! IP: 62.37.237.* 16.02.04, 13:08
        Ja sama jestem jedynaczka i wyjechalam z kraju w 1988.Moja mama ( rozwodka )
        radzi sobie jako tako.Ma swoje hobby,ktore zajmuje jej mnostwo czasu,ma swoje
        towarzystwo,ma swoje zycie.Sama tez mam dzieci i musze liczyc sie z tym,ze
        kiedys wyfruna i to moze daleko.TAKA JEST KOLEJ RZECZY.Dzieci nie sa nasza
        wlasnoscia,sa goscmi w naszym domu.Jedyne co mozemy zrobic to przygotowac je
        jak najlepiej do doroslego zycia i puscic.....dac im zyc swoim wlasnym
        zyciem,cieszyc sie ich radosciami,martwic smutkami,ale nie trzymac sie
        kurczowo.Musimy miec swoje zycie,swoje wlasne zainteresowania.Naszym hobby nie
        moga byc dzieci do konca zycia bo zapaskudzimy zycie sobie i im.
        Popatrzcie na to z punktu widzenia siebie i swoich wlasnych rodzicow.Jakich
        rodzicow zyczylybyscie sobie jako dorosle osoby ? Czy Wasi sa idealni ?
        Wazne jest , zeby dzieci wiedzialy,ze ZAWSZE , cokolwiek by sie nie stalo,w jak
        wielkie tarapaty by nie wpadly,u nas , u ich mam zawsze znajda
        zrozumienie,oparcie i pomoc.Kazdy ma swoja wlasna droge.Pozwolmy naszym
        dzieciom isc ich wlasna droga.Uszanujmy ich wybory,ktore jakby nie bylo maja
        zwiazek z wychowaniem ich przez nas same.
        • inka.7 Re: Kochane moje ! 16.02.04, 13:46
          żałuje ze moja mama nie ma takiego podejścia co do wyborów swoich dorosłych
          dzieci...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka