IP: *.provider.pl 17.02.04, 14:10
Mialam trudne dziecinstwo. Rodzice nie szczędzili mi.. bica, wyzwisk, upokorzeń.
Wcześnie zmarła matka - na chorobe niekochanych kobiet - raka.
Ojciec zamienił się w potwora - bicie za morke zapalki, nawet bywało ze i
kopniak, wyzwiska (suka, szmata, bydlę)

Długo nie wiedziałam czym jest moja wartość. Chodziłam przgynębiona - nie
mialam znajomych równie zle ukladaly sie kontakty z chłopakami. Ale
postanowiłam sobie, że przetrwam, choć ja jedynie wiem, ile mnie to kosztowało.

Wiec ojciec umarł.

Wczoraj był pogrzeb.
NIE POSZŁAM.
W rodzinie jest wielka awantura, chyba wszsyscy się poobrażali, długo jeszcze
o mnie będą mówić.
Usłyszałam "nie tak cię wychowywano"
Obserwuj wątek
    • lola211 Re: Pogrzeb 17.02.04, 14:23
      A gdzie ta rodzina była, gdy rodzice tak sie nad toba znecali? Nie miej
      wyrzutów sumienia, sam sobie zasłuzyl.A zdanie rodziny olej.
    • Gość: nika Re: Pogrzeb IP: 81.210.121.* 17.02.04, 14:24
      Ile masz lat?
      Gdy zmarła moja babcia miałam 18 lat. Też nie poszłam na jej pogrzeb. Też do
      dziś przez to jestem czarna owcą ( a mam 32 lata). Babcia była
      nazywana "babunią" - taki był nakaz naszych rodziców (jej dzieci). Ale ja,
      mimo, ze byłam dzieckiem, widziałam jak nienawidzi mojej mamy, jak wuróżnia
      moją kuzynkę, tylko dlatego, że ona jest córką jej córki, a ja zaledwie córką
      synowej, czyli obcej kobiety. Babcia była osobą majętną, wszystko po niej
      przejęła "córka córki". Nawet dziś nie mam żalu, że nie poszłam na jej pogrzeb.
      Jeden jedyny raz mogłąm wyrazic protest przeciwko temu jak byłam traktowana.
      Bądż sobą. Wiesz co przeszłaś, niech to Cię usprawiedliwia. Choćby przed sama
      sobą.
      Pozdrawiam.
    • molo00 Re: Pogrzeb 17.02.04, 14:26
      każdy ma prawo do decydowania co jest dla niego najlepsze, zwłaszcza wobec
      takiej sytuacji. I nie ma przy tym znaczenia, czy ktos cię tak czy inaczej
      oceni. Najwazniejsze jest, żebyś Ty czuła się ze swoją decyzją w porzadku. Poza
      tym to jest Twoje zycie i Twoja sprawa i naprawde nikomu nic do tego - nawet
      tej najbliższej rodzinie.
      trzymaj się ciepło
      molo
      • Gość: renia Re: Pogrzeb IP: *.ath.spark.net.gr 17.02.04, 14:31
        > to jest Twoje zycie i Twoja sprawa i naprawde nikomu nic do tego - nawet
        > tej najbliższej rodzinie.

        Pieknie i gladko napisane, z tym, ze w zyciu rzadko kiedy sie sprawdza.
        Zwlaszcza w rodzinie.
        • molo00 Re: Pogrzeb 17.02.04, 14:46
          renia, nie zgadzam się z Toba - sprawdza sie, jezeli tylko ktos jest
          wystarczająco odporny i stara się nie mysleć o takich opianiach, byleby tylko
          zyc w zgodzie z soba
          wierz mi straciłam oboje rodziców, których bardzo kochałam i wprawdzie nie
          byłam w takiej sytuacji odnosnie pogrzebu ale np. usłyszałam od paru osób w tym
          i od rodziny, że mam zbyt krótką zbyt mało intensywna zalobe. A to była i jest
          wyłącznie moja sprawa a poza tym niekt nie wie jak było/jest naprawde.
    • julla Re: Pogrzeb 17.02.04, 14:28
      Zrobiłaś, tak jak czułaś, że chcesz zrobić
      ale rodzinne konsekwencje takiej manifestacji są nieukniknione.
      Może w rodzinie nie zdawano sobie sprawy jakie piekło zgotował Ci ojciec?
    • Gość: renia Re: Pogrzeb IP: *.ath.spark.net.gr 17.02.04, 14:29
      Mysle, ze zle zrobilas, trzeba bylo pojsc. Dla swietego spokoju, mialabys
      zamkniety ten rozdzail zycia, a tak to bedzie sie to ciagnelo za Toba latami,
      przy kazdym spotkaniu rodzinnym beda Ci wypominac, beziesz tlumaczyc albo zyc
      na wojennej stopie z jakimis ciotkami. Odwazna jestes, ale oby Cie to jeszcze
      bardziej nie zmeczylo przez najblizsze miesiace, a moze i lata. W kazdym razie
      zycze wybrniecia z wszystkich zranien i usmiechu w przyszlosci. Jesli juz
      odnalazlas swoja wartosc, to nigdy wiecej nie daj jej sobie odebrac nikomu.
      • owca Re: Pogrzeb 17.02.04, 14:40

        Reniu, czy uważasz, że dla 'świętego spokoju' warto rezygnować ze swoich uczuć i
        wartości? aby rodzina się nie czepiała, bo tak każe tradycja? itd itp..
        uczestnictwo w pogrzebie jest wyrazem czci, hołdu osoby, którą żegnamy
        a jeśli takie wspomnienia ojciec 'zafundował' swojej córce to za co ma być mu
        wdzięczna?

        pozdrawiam
        owca

        _,,,٢ة إ ة٦,,,_
        • Gość: renia Re: Pogrzeb IP: *.ath.spark.net.gr 17.02.04, 14:47
          Napisalam Autorce watku, ze jest odwazna. Z pewnym takim podziwem to napisalam.
          Uczestnictwo w pogrzebie ojca to nie tylko wyraz czci, ale rowniez tradycja,
          przed ktora rzadko kto ma sile sie nie ugiac. Jesli dla niej wazniejsze bylo
          zniewazenie ojca w taki sposob od tego, ze stanie sie czarna owca w rodzinie,
          to uwazam to za wyraz sporego hartu ducha. I nie zycze jej wcale, zeby to
          ludzkie gadanie zmaczylo ja jeszcze bardziej. Zrobila co uwazala. Wspolczuje
          Jej tego dziecinstwa, ja, mimo, ze nie zawsze bylo rozowo, mialam bardzo
          szczesliwe dziecinstwo i nigdy nikt mnie nie obrazil wyzwiskiem czy kopniakiem
          (luudzie!!).
          • owca Re: Pogrzeb 17.02.04, 14:52

            wolę zdradzić tradycję i narazić się na wylkęcie z rodziny niż postępowac wbrew
            swoim przekonaniom i uczuciom...

            pozdrawiam
            owca

            _,,,٢ة إ ة٦,,,_
      • julla Re: Pogrzeb 17.02.04, 14:47
        Sorry, renia, ale lansujesz typową polską hipokryzję. dla "świętego spokoju"
        ludzie w Polsce biorą śluby kościelne, chrzczą dzieci- chociaż sami są
        niewierzący, ale żeby rodzina sie nie czepiała; itd, itp,
        Czasem się zastanawiam dlaczego jest tak mało przyzwolenia w naszej mentalności
        dla postępowania zgodnego z własnymi uczuciami; właściwie priorytetem powinna
        być zawsze przyjemność wszelkich ciotek i pociotek...
      • lola211 Re: Pogrzeb 17.02.04, 14:59
        Jezeli rodzina była by tak czepialska, to po prostu unikałabym z nimi kontaktu.
        Ja wiem jak to jest, bo jestem czarna owca - zyje w konkubinacie , dziecka nie
        ochrzcilismy, potrafiłam latami nie utrzymywac kontaktu z ojcem(wyrodna córka
        niby)- ale u mnie byla krótka piłka na jakies fochy ciotek- one mi jesc nie
        daja, by miały mi dyktowac jak zyc.Teraz cisza, jak gadaja to pokatnie, wprost
        zadna sie nie odwazy.Jesli zas moja osoba miałaby byc powodem rodzinnych wasni,
        nie spotykalabym sie z nimi.
    • Gość: a Re: Pogrzeb IP: 195.37.16.* 17.02.04, 14:31
      Trzymaj sie. Szczerze Ci wspolczuje i dziecinstwa i obecnej sytuacji.
      Ja czasem narzekam na kontakty z rodzicami ale tak naprawde mam ich
      wspanialych. I mame tez, ale ojca przede wszystkim. Przypomnialas mi o tym, ze
      moglo byc inaczej. Dzieki. Zaraz do nich zadzwonie, mieszkam daleko od nich i
      nie widzimy sie czesto...

      A Ty zyj dalej i postaw na ludzi, ktorzy Cie rozumieja
      pozdrawiam
    • owca Re: Pogrzeb 17.02.04, 14:36

      czy mamy obowiązek wszystkich kochać?
      a rodziców bezwzględnie?
      nie...
      w tym przypadku opinia innych ludzi, jest mało istotna
      to Twoja decyzja i Twoje życie w którym długo jeszcze piętno toksycznego ojca
      będziesz odczuwać
      im szybciej wyrzucisz to z siebie tym lepiej

      pozdrawiam
      owca

      _,,,٢ة إ ة٦,,,_
    • oka5 Re: Pogrzeb 17.02.04, 14:41
      Nie przejmuj się. To wcale nie jest takie niezwykłe. Mój przyjaciel też nie
      poszedł na pogrzeb ojca, który kiedyś porzucił jego matkę i przestał
      interesować się dziećmi. Moja koleżanka nie poszła na pogrzeb brata. Nigdy nie
      wybaczyła mu, że bardzo ją skrzywdził. Takie rzeczy się zdarzają.
      Nie wiem tylko, dlaczego piszesz, że rak to choroba niekochanych(?) kobiet.
      Niedawno zmarły na raka dwie bliskie mi kobiety. Obie były bardzo kochane. Skąd
      wzięłaś takie określenie?
    • Gość: Zmęczona Re: Pogrzeb IP: *.provider.pl 17.02.04, 14:51
      Odpowiadając na Wasze posty:

      Mam 25 lat.

      Określenie - choroba niekochanych kobiet - przeczytałam w jednym z numerów
      Wysokich Obcasów, użyla go redaktor czasopima dla kobiet (być może to bylo
      "Jestem") opowiadając o napisanej przez siebie książce na temat walki z rakiem
      właśnie.
      Być może zbyt pochopnie go użyłam.

      ....
      Często słyszymy "nie wtracaj się", to nie twoja sprawa. I w ten sposób zamykamy
      oczy na to, co dzieje się w domach sąsiadów, w domach krewnych, znajomych.

      Tak samo postąpiła moja rodzina.

      Ja tego nie pochwalam.

      Jak dotąd udało mi się dość uniezależnić, i rodzina, która nigdy nie była dla
      mnie bliską, nie ma większego znaczenia.

      • Gość: Maryla Re: Pogrzeb IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.04, 15:40
        Poperam Cię całkowicie.

        To twoje życie i twoje decyzje. Nikt w twoja skóre nie wejdzie. I nie masz
        obowiązku sie porzed nikim tłumaczyć.

        Rak - choroba niekochanych kobiet - oznacza, brak sił do walki z chorobą, brak
        wczesnego uruchamiania mechanizmów odpornościowych, które są ścisle powiązane
        ze stanem umuslu, z samooceną, z dobrym samopoczuciem, etc. I jest to
        udowodnione naukowo. Polecam książkę "Umysł który szkodzi" Paula Martin'a, wyd.
        Rebis, seria "Nowe horyzonty". Nue użyłaś tego zbyt pochopnie.

        Pozdrawiam i życzę wysokiej samooceny!
        Maryla
    • Gość: Kasia Re: Pogrzeb IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.04, 15:43
      Szczerze Ci wspolczuje ,nielatwy los ci zycie zgotowalo. Mysle ze i tak
      trzymasz sie dzielnie, dobrze postapilas nie idac na pogrzeb a twoja rodzina
      nie ma prawa ciebie osądzać skoro kiedy ty potrzebowalas pomocy ,nikt zapewne
      nie podał ci pomocnej ręki.Zycze Ci aby los sie do ciebie w koncu usmiechnał.
      • Gość: alamakota twoj ojciec umarl IP: 213.33.69.* 17.02.04, 17:07
        a moi rodzice nadal zyja. Tez bylam bita i wyzywana, szykany, cale dziecinstwo
        to jeden, nigdy nie przeprowadzony do konca rozwod rodzicow. Napompowali mnie
        taka iloscia nienawisci, ze moje kontakty z ludzmi, na pewno sa nia
        obarczone...Tylko, ze ja jezdze do domu na swieta, kupuje prezenty, a po
        powrocie stoje przed lustrem i nie potrafie sobie odpowiedziec na pytanie:
        dlaczego?
    • Gość: jendza Zmeczona:)) IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 17.02.04, 18:07
      Przyjmij wyrazy wspol-czucia.
      Nie: kondolencje...
      Wlasnie wspol-czucie...
      Wiesz, nie zaprosilam mojego ojca na slub.
      Nawet go o tym nie poinformowalam.
      Malo tego - nikt go nie poinformowal...
      I wielu ludzi mi mowilo, ze... dobrze zrobilam...
      Ja po prostu nigdy nie mialam ojca. W znaczeniu rodzica,
      ktory kocha... Moze byc, ze bije, jest niedoskonaly.... popelnia bledy, ale...
      kocha...:)) Moze ssie tak zdarzyc, ale nie u mnie...
      Moj po prostu nie umie. To jego problem. Jest dawca nasienia i tyle...
      Wiesz, ja nawet nie mam zalu. ANi do niego, ani do swiata, do Boga, do
      rzeczywistosci...
      Ja tylko...jestem zmeczona...
      Jak chodzi o ojca - rodzina sie nie czepia.. Czepia sie,jak chodzi o pare moich
      innych decyzji... w sprawie pozornych rodzinnych relacji... Ja jednak
      stwierdzilam, ze ... ide za prawda. Bo prawda wyzwala...
      Trzeba umiec spojrzec jej w twarz.
      Pojscie na pogrzeb to sprawa zewnetrzna. Dla ludzi.
      Dla CIebie, dla Twego wnetrza, spokoju ducha jest wazne...
      bys mu wybaczyla.
      Jemu tez sie to przyda...:)).
      A czy pojdziesz na jego pogrzeb/grob - nie ma zadnego znaczenia.
      Ludzie i tak zobacza, co beda zobaczyc chcieli...
      Wazne, zebys miala czysta dusze...:)))
      Reszta sie ulozy...

      I wiesz,nawet z czasem moze sie dac znalezc....
      uzasadnienie....
      dla bycia...

      Czego Ci najcieplej zycze:))
      j.
      • capa_negra bez tytułu - żaden nie pasuje 18.02.04, 07:59
        Autorkę postu rozumiem doskonale - mimo, ze na raze nie jestem w jej sytuacji...
        Na razie....ale..
        Wychodze, za mąz i nie zaprosze mojej matki
        Nawet jej nie powiadomie.
        Czy ktos inny to zrobi nie interesuje mnie to.
        Nie chce jej widzeć - "nie znamy sie" oprzez ostatnie 20 lat i nie ma żadnych
        powodow zeby to zmieniać.

        Kiedys umrze - nie sądze, zebym poszła na jej pogrzeb..chyba,że ostatecznie
        zamknąc ten rozdział.
        Jesli nawet pójdę to stane z boku, "normalnie" ubrana, a nie w żałobie - w
        roli "gapia" a nie żałobnika.
        Tylko po co??
    • Gość: Obcy Re: Pogrzeb IP: *.nitronet.pl / *.nitronet.pl 17.02.04, 19:40
      Masz rację że nie poszłaś. A ciemniaków OLEJ.
    • glonik Re: Pogrzeb 17.02.04, 21:41
      Zbyt wiele rzeczy robimy: "bo co ludzie powiedzą" i co? I nic. Mówili,
      mówią i mówić będą. A czy to ma dla Ciebie znaczenie? Czy od tego
      mówienia zmienisz swoje uczucia? Nie. Prawda? Więc zostań przy tym,
      co czujesz i nie daj się wrobić w poczucie winy.
      Bardzo serdecznie pozdrawiam.
      PS. A być może, po jakimś czasie dojrzejesz do wybaczenia ojcu...
      to wtedy pójdziesz na jego grób z czystym sumieniem, bez poczucia
      hipokryzji.
    • bulterier Re: Pogrzeb 17.02.04, 21:53
      Wyrazy wspolczucia z powodu smierci bliskich...

      Czyn jednak tak, abys nigdy niczego nie musiala zalowac.

      Sciskam Cie serdecznie,
      bulterierka
    • anahella Re: Pogrzeb 18.02.04, 01:57
      Uwazam, ze nie powinno sie Ciebie potepiac na nieobecnosc na pogrzebie ojca.
      Negatywne emocje jeszcze w Tobie nie wygasly, wiec po co mialas tam isc?
    • Gość: qwerty Re: Pogrzeb IP: 80.51.242.* 18.02.04, 17:26
      A ja uwazam inaczej. Poprzez pójscie na pogrzeb dalsi znajomi spełniaja
      obowiazek religijny (jesli wierzą w potrzebe modlitwy za zmarłych) lub
      towarzyski(jest to wyraz uznania dla cnót zmarłego, wdzięczność za przezyte
      chwile).
      Najblizsza rodzina ma obowiazek zmarłego pogrzebać, zajać się pogrzebem,
      sfinansować pochówek. Czy od tego obowiazku jest dyspensa ? Pewnie jest, ale
      nie podejmuję się oceniać, czy autorka postu może sie czuc zwolniona od tego
      obowiazku, bo nie znam sprawy. Myslę tylko, tak ogólnie, ze moze sie taka
      sytuacja teoretycznie zdarzyć.
      "Umarłych pogrzebać" jest definiowane w katechizmie jako "uczynek miłosierdzia
      co do ciała". Nie miłości tylko miłosierdzia. Czyli potrzebna jest po prostu
      wielkoduszność nawet nie szacunek.
      Nawet za naszych wrogów mamy obowiazek się modlić, nie tylko za tych, którzy
      nam dobrze czynią. Tym bardziej pogrzebać własnego ojca.
      • Gość: Jola Re: Pogrzeb IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.04, 19:46
        Będziesz miał lub miałeś spełnić ten "obowiązek", to Twoja sprawa. Jak można
        komuś tak zranionemu SUGEROWAĆ, że nie dopełniła jakiegoś WYIMAGINOWANEGO
        OBOWIĄZKU.
        Szczerze współczuję takiego dzieciństwa i bardzo, ale to bardzo dobrze
        rozumiem dlaczego nie można pójść na pogrzeb TAKIEGO ojca.
    • Gość: Lena Re: Pogrzeb IP: 80.48.96.* 19.02.04, 10:27
      Moja przyjaciółka pracuje w szpitalu. Kilka lat temu jej kolega lekarz
      powiedział, że u niego na oddziale umiera pacjent o nazwisku takim samym jak
      jej panieńskie nazwisko /ona nosi dwa nazwiska/ i być może to rodzina.
      Popatrzyła w kartę i zobaczyła dane swojego ojca. Matka zmarła na raka gdy
      przyjaciólka miała 12 lat. Ojciec już miał nową kobietę od kilku lat, po
      śmierci żony przyprowadził do domu i nie ukrywał, że córka mu przeszkadza.
      Dzień w dzień słyszała, że nie potrzebował ani jej ani jej matki, znęcał się
      nad nią i próbował zmusić by sama się wyprowadziła. Gdy skończyła 16 lat odwózł
      ją do dalszej rodziny zmarłej żony i jak psiaka zostawił pod drzwiami, z
      samochodu wyrzucił walizkę i odjechał bez słowa. Patrząc na tą kartę zdrowia
      pomyślała o tym jak z tej walizki rozsypały się jej nędzne rzeczy i ona je
      zbierała. Odłożyła kartę i powiedziała do kolegi, że to nikt z rodziny. Nawet
      nie zastanawiała się czy powinna pójść, nie poszłaby do ojca, nie miała mu nic
      do powiedzenia ani niczego usłyszeć nie chcciała. To już była bezmiłość.
      Poruszyło to jej czarnymi wspomnieniami na kilka lat.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka