Dodaj do ulubionych

Persona non grata

06.03.10, 15:29
Tworzymy 5 osobową paczke w pracy. Ja dołaczyłam, oni znali się wcześniej.
Polubiliśmy się, chodzimy świętowac swoje imieniny, urodziny i inne okazje.
Jest sympatycznie, uwielbiam spędzac z nimi czas, to jakas odskoczna od mojego
niezbyt udanego życia (rozwodze się). NIe ukrywam ze jeden z kolegów mi sie
podoba, drugi natomiast widze że jest mna zainteresowany. Jestem arakcyjną
kobietą, faceci zwracaja na mnie uwagę i czuje sie z tym dobrze, lubie byc
dusza towarzystwa i w centrum zainetersowania.
To wszystko przerwała ONA - tez pracuje z nami (w innym wydz.) dłużej niz ja i
wiem, że znała się z tymi ludzmi. Okazało się że tworzy parę (!) z tym, który
tak mi się podoba. Wsciekłąm się nieco... Oni to ukrywali sądze z tego powodu,
że w pracy jest różnie widziany taki związek. Wiem teraz że niektórzy o nim
wiedzieli ale ja nie :/
Ona zaczeła brac udział w 'naszych' spotkaniach. Doznałam szok, kiedy
zobaczyłam ich razem. Czuję się źle z tym, że ona odebrała mi radość z tych
spotkań i z możliwości poderwania JEGO. Ale nie zrezygnuje!
Co mam robić, jak się zachowac by nadal byc blisko ich, jego, mieć jakieś szanse??
Obserwuj wątek
    • filo764 Re: Persona non grata 06.03.10, 15:32
      Oni sa ze sobą dłuższy czas, on czasem opowiadał o 'swojej' dziewczynie, o
      wakacjach, wyjazdach ale szezrez mówiąc nie traktowałam tego powaznie... bo nie
      miałam 'namacalnego'dowodu że ona istnieje!
    • sid.leniwiec Re: Persona non grata 06.03.10, 15:36
      A co, jeden facet jest na świecie?
      • filo764 Re: Persona non grata 06.03.10, 15:45
        akurat ten baaardzo mi się podoba, fascynuje mnie i wydawało sie mi że ja się
        jemu podobam, ze dawał sygnały, nie wiem...
        A teraz taki szok! Najgorsze że widze ja codziennie bo współpracujemy i czuje
        się nieco oszukana.
        Nie chce wycofywac się z paczki przez nią! ALE JUZ NIE bedzie tak jak dawniej :(
        poradzcie coś, jak nie dac się zwariowac
        zależy mi n a nim
        • sid.leniwiec Re: Persona non grata 06.03.10, 15:49
          No to jak widać źle Ci się wydawało. A skoro aż tak Cie wzięło, to znajdź sobie
          zajęcie - joga, kurs językowy, etc. i czekaj aż Ci przejdzie. To naprawdę pomaga
          na obsesje.:)
        • kombinerki_pinocheta Re: Persona non grata 06.03.10, 15:49
          >wydawało sie mi że ja się
          > jemu podobam, ze dawał sygnały

          Ale co, usmiechnal sie, podal Ci plaszcz, zrobil herbate ?
        • alajna85 Re: Persona non grata 06.03.10, 20:39
          Tak samo, baaardzo mógły się komuś podobać Twój facet...Mimo, ze jest z Tobą.
          Zanim zrobisz coś, czego będziesz żałować zastanów się, jak to jest być z
          drugiej strony. Nie powiedziane, że kiedyś nie będziesz.
          Jest wielu facetów na świecie, ja zawsze wychodziłam z założenia, że zajęty jest
          dla mnie nietykalny, jakkolwiek zajefajny by nie był.
    • lodzpodwodna Re: Persona non grata 06.03.10, 15:43
      Skoro było juz kilka spotkań bez niej i on nie był Tobą zainteresowany, to
      pewnie już nie będzie.
      • filo764 Re: Persona non grata 06.03.10, 15:47
        własnie wydawało mi sie ż e nieco był... usmiechal się, byl miły, koleżeński,
        gdzies mnnie podwiózł, na ostatniej służbowej integracji tańczył z nią (jeszcze
        o nich nie wiedziałam) ale musiał wracac wczesniej i mnie odwiózł tez do domu...
        Wydawało mi sie ze dawal sygnały ze mu się podobam, nie wiem.
        Mam udawac ze jestem zadowolona, nie chce się wycofywac, moż emam jeszcze jakies
        szanse, przynajmniej na przyjazn.
        • garraretka Re: Persona non grata 06.03.10, 15:52
          filo764 napisał:

          nie chce się wycofywac, moż emam jeszcze jakie
          > s
          > szanse, przynajmniej na przyjazn.

          Jeśli się będziesz zachowywać jak kotka z rujką to zapomnij i o przyjaźni, i o
          koleżeństwie.

          Acha - to, że facet podwiózł Cię do domu nie oznacza od razu, że jest
          zainteresowany - to był właśnie zwykły KOLEŻEŃSKI gest - nie dorabiaj sobie
          ideologii i zostaw faceta w spokoju. I jego partnerkę również.
        • mrs.solis Re: Persona non grata 06.03.10, 16:00
          Qurwa jaka przyjazn? Ciebie swedzi krocze jak go widzisz,a ty tu z
          jakas przyjaznia wyjezdzasz. Przyjaznic to sie mozna z pedalem albo
          facetem,z ktorym nawet jak by ci zaplacili nie poszlabys do lozka,a
          nie z takim,ktory tylko kiwnalby na ciebie palcem a ty juz majtki
          bys sciagala.
        • erillzw Re: Persona non grata 06.03.10, 20:51
          Jedyne sygnały jakie Ci dawał to, ze Cie lubi z tego co czytam. Poza
          tym wyraznie napisałaś ze interesował sie Toba ten drugi kolega. A
          ten po prostu był miły. A ty chesz jego zwiazek rozbijac.. matko..
          :/
        • marguyu Re: Persona non grata 06.03.10, 21:28
          filo764 napisał:

          > własnie wydawało mi sie ż e nieco był... usmiechal się, byl
          miły, koleżeński, gdzies mnnie podwiózł, na ostatniej służbowej
          integracji tańczył z nią (jeszcze o nich nie wiedziałam) ale musiał
          wracac wczesniej i mnie odwiózł tez do domu...
          > Wydawało mi sie ze dawal sygnały ze mu się podobam, nie wiem.
          > Mam udawac ze jestem zadowolona, nie chce się wycofywac, moż emam
          jeszcze jakies szanse, przynajmniej na przyjazn.


          kobieto,
          dla ciebie to, ze facet jest kolezenski i usmiecha sie to sa sygnaly?
          Masz do czynienia z normalnie skonstruowanym, sympatycznym i dobrze
          wychowanym mlodym mezczyzna, dla ktorego jestes niczym wiecej niz
          kolezanka.
          Albo zyjesz otoczona chamami tak pospolitymi, ze kazdy uprzejmùy i
          dobrze wychowany czlowiek, to ewenement z sygnalami, wrecz kosmita,
          albo po prostu masz zbyt wybujala wyobraznie.
    • kombinerki_pinocheta Re: Persona non grata 06.03.10, 15:50
      > Co mam robić, jak się zachowac by nadal byc blisko ich, jego, mieć jakieś szans
      > e??

      LÓD
      • filo764 Re: Persona non grata 06.03.10, 15:53
        postawcie się w mojej sytuacji ---fajna paczka znajomych, jeden koleś mi się
        podoba, wydaje mi sie ż e ja tez nie jestem obojętna, trwa to jakis czas, kupe
        imprez razem, wypadów spontanicznych, wiele miłych chwili i gestów... to były
        dla mnie fajne momenty i nagle SZOK
        Co mam robić? tak jakby nigdy nic? ona teraz jest na kazdym spotkaniu, zwłaszcza
        ze kolega nasz otworzył mała knajpkę i jestesmy tam czesto.
        Tak źle się z tym wszystkim czuje :/
        • filo764 Re: Persona non grata 06.03.10, 15:57
          ---Jeśli się będziesz zachowywać jak kotka z rujką to zapomnij i o przyjaźni, i
          o koleżeństwie---
          Jestem atrakcyjna kobietą, on czasem tez mówił mi komplementy, czułam się
          adorowana, czułam zaintersowanie, więc mi się nie zdawało. Lubili mnie i chcieli
          ze mną pzrebywac. Jeden z tych kolegów jest mną zainteresowany a ja go lubie...
          • erillzw Re: Persona non grata 06.03.10, 20:57
            filo764 napisał:

            > ---Jeśli się będziesz zachowywać jak kotka z rujką to zapomnij i o
            przyjaźni, i
            > o koleżeństwie---
            > Jestem atrakcyjna kobietą, on czasem tez mówił mi komplementy,
            czułam się
            > adorowana, czułam zaintersowanie, więc mi się nie zdawało. Lubili
            mnie i chciel
            > i
            > ze mną pzrebywac. Jeden z tych kolegów jest mną zainteresowany a
            ja go lubie...
            >

            Kobieto.. ile Ty masz lat, zeby sobie budwac bajki na podstawie
            tego, ze facet był miły? No halo...
            Dostałas jasna informacje, ze ma dziewczyne to ja zignorowałas i
            jeszcze do tego myslalas, ze on zmysla..
            Lepiej sie wylecz z niego bo ani sie obejrzysz a prrzestana Cie
            zapraszac bo sie narzucasz ich zajetemu koledze w towarzystwie jego
            dziewczyny na dodatek.

            Poza tym zobacz.. Ty sie komus podobasz ale tylko go lubisz. I tak
            samo jest z tym zajteym kolega. On sie Tobie podoba ale on cie tylko
            lubi. Koniec.
          • sapalka1 Re: Persona non grata 08.03.10, 13:02
            A może jego kobieta zaczęła brac udział w waszych imprezach, bo dowiedziała się
            (może od swojego faceta), że jest na owych imprezach kobieta (ty - oczywiście),
            która mimo jasnych informacji, że jej facet jest zajęty - próbuje go poderwać.
            Nie rozbija się związków. To, że coś ci się wydawało, to tylko twój problem i
            twojej wyobraźni. Nie wiedziałaś, że kulturalni ludzie są mili, uczynni a nawet
            potrafią powiedzieć komplement kobiecie do której nic nie czują?
            • jane-bond007 Re: Persona non grata 08.03.10, 20:58
              :)
        • kombinerki_pinocheta Re: Persona non grata 06.03.10, 16:02
          > postawcie się w mojej sytuacji ---fajna paczka znajomych

          Nawet jezeli masz w dupie jego dziewczyne uwazaj na to by nie stracic fajnych znajomych. Moze oni bardzo ja lubia, a taka ingerencja z Twojej strony moze zostac zle odebrana i dostaniesz kopniaka. Nie zdobedziesz faceta, ktory zapewne nawet nie mysli o Tobie jak o kobiecie do zdobycia, a przy okazji stracisz ziomali.
          • filo764 Re: Persona non grata 06.03.10, 16:07
            W tym sęk że on uchodził własnie za takiego 'towarzyskiego' i może to wcale nie
            jest związek aż tak poważny, dlatego ciągle nie trace nadziei.
            Ale wcale mu sie nie narzucam!
            Faceci zwracaja na mnie uwagę i on wcale nie pozostawał obojętny... jestem dusza
            towarzystwa i nie sadze by oni lubili ja bardzoej niż mnie.
            • filo764 Re: Persona non grata 06.03.10, 16:08
              na pewno nie strace znajomych! reszta bardzo mnie lubi, a jeden z klegów nadal
              adoruje i liczy na coś... takż ejestem spokjna.
              Niedługo ja mam urodziny - i wcale nie musze jej zapraszac nanie. Pozostaniemy w
              starym gronie jak kiedys, ona nie jest mi tak bliska żeby spędzała ze mna urodziny.
              • filo764 Re: Persona non grata 06.03.10, 16:11
                cafem -
              • kombinerki_pinocheta Re: Persona non grata 06.03.10, 16:15
                Probujesz mnie przekonac, ze jednak jemu na Tobie zalezy.
                Dobra Laska zapewne jest niesmialy i boi sie wyjsc z inicjatywa. Po nocach nie moze spac i mysli o Tobie, nawet w dzien podczas robienia mielonych. Po seksie ze swoja dziewczyna zamyka sie w lazience i placze, bo nie moze byc z Toba. On Cie kocha wariatko, rozumiesz ?

                Jezeli chodzi o mnie to mozesz mi podac rozmiar swojej stopy i tak do Ciebie nic nie dotrze, bo czujesz miete do kolegi i szukasz bolca.
              • annajustyna Re: Persona non grata 06.03.10, 17:45
                Jesli go zaprosisz bez niej, to bedzie to nietakt.
                • filo764 Re: Persona non grata 06.03.10, 17:50
                  nietakt? to moje urodziny i chce miec wokoł siebie ulubionych znajonych
                  • cafem Re: Persona non grata 06.03.10, 18:32
                    Ja pier.dziele.
                    Tobie naprawde sie wydaje, ze jestes pepkiem swiata:)
                    Nie to forum. Polecam forum psychiatria:D
              • erillzw Re: Persona non grata 06.03.10, 20:59
                Jestes tak głupia czy tylko naiwna? Przeciez jesli nawet jej nie
                zaprosisz to on zeche przyjsc z Nia. A jak nie to nie przyjda oboje
                :)
                mylisz sie sadzac, ze kobieta nie widzi, ze jakas laska czai sie na
                jej faceta. To widac.
        • erillzw Re: Persona non grata 06.03.10, 20:54
          Własnie, dodbrze napisałas. Wydaje Ci sie. Jakby był zainteresowany
          wykorzystałby chwile gdy byliscie sam na sam.. a tego nie zrobił co
          znaczyz, ze nie jest zainteresowany a Twoja nim fascynacja przycmiła
          Ci logiczne myslenie i racjonalne spostrzeganie jego zachowania
          wobec niego.
          jak Ci niewygodnie to odpusc sobie spotkania z nimi az Ci nie
          przejdzie.. Ale najlepiej po prostu przejsc z tym do porzadku
          dziennego. Ale jesli to dla Ciebie teraz trudne to ogranicz
          spotkania.
    • rach.ell Re: Persona non grata 06.03.10, 15:56

      nie masz zadnego realnego powodu zeby byc wsciekla czy mniec do
      kogokolwiek pretensje. stworzylas sobie w wyobrazni jakas wizje
      zgranej paczki z toba w roli 'krolowej', wizje daleka od
      rzeczywistosci i na tej podstawie zaczelas wpychac sie w czyjes
      relacje. Prawdopodobnie ta para postanowila sie ujawnic wlasnie ze
      wzgledu na ciebie. Nie wystarczylo ci, ze facet informowal, ze jest
      w zwiazku wiec nie zainteresowany toba, postanowili wiec ci sie
      pokazac liczac, ze sie w koncu odczepisz. jesli chcesz mniec z kim w
      pracy na kawe wyjsc, zacznij zachowywac sie normalnie, bez tej
      chorej, nieuzasadnionej zaborczosci wobec kolegow, w dodatku
      zajetych kolegow:)
      • filo764 Re: Persona non grata 06.03.10, 16:01
        rqchel---ale oni mnie naprawde lubią! ZADNA MPREZA NIE ODBYWAŁA SIĘ BEZE MNIE,
        CHIELI MOJEGO TOWARZYSTWA. Teraz juz nie bedie to samo kiedy wkroczyła ona.
        Czuje że ona mnienie lubi... może on opowiadał o naszych wypadach, nie wiem co
        mówił o mnie - ale czuje ze ona mnie obserwuje i wie, że on mi się podoba, hehe.
        Nie mam zamiaru go wyrywac z jej szpon na siłę. Ale nie wiem jak z nią
        postepowaqc, udawac, nie zwracac uwagi, zblizyc się tym bardziejzeby nie sądziła
        ż ejestem zła??
        • rach.ell Re: Persona non grata 06.03.10, 16:11
          trudno zeby cie lubila jesli od jakiegos czasu wyrywasz jej faceta o
          czym reszta 'paczki' napewno ja poinformowala. zacznij zachowywac
          sie normalnie, badz przyjacielska, rozmawiaj ze wszystkimi z nia
          tez. przyznaj, ze sie z tym zauroczeniem w jej chlopaku wyglupilas,
          to tylko kolega z pracy i tak to traktuj, bez tych podtekstow.
          • filo764 Re: Persona non grata 06.03.10, 16:14
            jestem przyjacielska, teraz staram się nawet bardziej byc miła dla wszystkich,
            podobac się, dbać o siebie...
            rozowdze się - miałam nadzieję ze kiedy juz bede całkiem wolna bede miała
            większe szanse i droge otwartą... a tu taki szok :(
            nikt mnie nie rozumie??
            • rach.ell Re: Persona non grata 06.03.10, 16:20
              o.k. wiec masz szok, teraz otrzasnij sie i zapoluj gdzie indziej,
              nie w pracy.
            • kaguya1982 Re: Persona non grata 06.03.10, 16:33
              Nikt cie nie rozumie.
            • erillzw Re: Persona non grata 06.03.10, 21:02
              Ciezko zrozumiec kogos kto dla swojego widzimisie chce robic cudzy
              zwiazek.
              Postaw sie w sytuacji tej dziewczyny. Jestes z facetem, tworzycie
              zgrany zwiazek i do niego przystawia sie kolazanka z pracy ktora
              sadzila, ze on zmysla o swojej dziewczynie. A potem jeszcze ta
              kolezanka probuje mimo jasnej deklaracji i wspolnych spotkan odbic
              Ci go. jakbys sie czula?
            • zaczarowany-olowek-jest-moj O biedna gwiazdeczka, 08.03.10, 12:29
              Popłaczmy trochę nad jej losem. Biedna gwiazdeczka, co jej się w pupie
              przewraca, ma problem i nikt jej nie rozumie. A ona taka miła, fajna, zadbana,
              sympatyczna. Same och i ach. I jeszcze ten facet dał jej kosza. Popłaczmy nad
              jej losem.
              Tragedia, głupota głębsza niż rów Mariański.
    • cafem Re: Persona non grata 06.03.10, 16:06
      Z takim podejsciem nie zdziw sie, gdy wkrotce to Ty bedziesz persona
      non grata.
      Zostaw ta pare w spokoju.
      • lonely.stoner Re: Persona non grata 06.03.10, 16:17
        niezxla z Ciebie desperatka. Poza tym jak kolejna zdesperowana laska wkrecilas
        sobie ze facet jest toba zainteresowany bo byl mily i cie podwiozl do domuu,
        pomimo tego ze opowiadal o swojej dziewczynie, wspolnych wakacjach z nia itp.
        Szczyt desperacji i glupoty. Nie wiem skad takie idiotki sie biora>? moze rozwod
        ci jakos siadl na psyche bo tracisz zdolnosc oceny rzeczywistosci.
        • filo764 Re: Persona non grata 06.03.10, 16:23
          ale na swoje urodziny nie mus ejej zapraszac, bedize jak dawniej, spedzimy je w
          'starym' składzie :/
          • lonely.stoner Re: Persona non grata 06.03.10, 16:28
            filo764 napisał:

            > ale na swoje urodziny nie mus ejej zapraszac, bedize jak dawniej, spedzimy je w
            > 'starym' składzie :/

            No zrob tak koniecznie. Twoja desperacja i tak w koncu wyjdzie na jaw.
          • kadfael Re: Persona non grata 06.03.10, 16:35
            filo764 napisał:

            > ale na swoje urodziny nie mus ejej zapraszac, bedize jak dawniej,
            spedzimy je w
            > 'starym' składzie :/
            Niekoniecznie. facet może nie chcieć przyjść bez dziewczyny, tym
            bardziej jeśli się zorientował o co Ci chodzi.
            Tak sobie myślę, że ten trop - przyczyna pojawienia się nagle tej
            dziewczyny w waszej paczce może być taka jak napisał juz ktoś wyżej.
            Facet się zorientował, że do niego startujesz, więc jasno i prosto
            dał do zrozumienia - mam dziewczynę. Moim zdaniem nie ma sensu
            dalej w to brnąc, by potem preżyć rozczarowanie. Po co Ci to skoro i
            tak pewnie Ci ciężko w związku ze sprawą rozwodową... Nie lepiej
            pobyć choć przez chwilę samej a nie od razu pakować się w następny
            związek niezwiązek?
    • menk.a Re: Persona non grata 06.03.10, 16:29
      Zachowuj się jak napalona baba. On na pewno wtedy Cię zauważy, stwierdzi: gdzie
      ja miałem oczy?, porzuci tamtą i stworzycie wtedy piękną parę niczym figurki z
      tortu weselnego.
      • filo764 Re: Persona non grata 06.03.10, 16:33
        OK, rozumiem, z waszego punktu widzenia tak to wygląda, a w rzeczywistosci ...
        niekoniecznie.
        NIe zachowuje sie a ztak źle jak sadzicie. Nie wiem co mam robic, czy próbowac
        się z nia zaprzyjaznic aby nie myslała ze lece ne jej faceta? zeby mnie
        polubiła? co mam robic?
        • menk.a Re: Persona non grata 06.03.10, 16:51
          A nie można po prostu odpuścić sobie kogoś, kto jest zainteresowany kimś innym?
          To aż tak problematyczne?;)
          • filo764 Re: Persona non grata 06.03.10, 16:57
            Jestem atrakcyjna i znam swoją wartość. Ona nie jest az taka piekna (jak mysli)
            i wiem, że jest o mnie zazdrosna...
            Nie zamierzam go odbijac ta jak myślicie ;)
            • vandikia Re: Persona non grata 06.03.10, 17:12
              hyhy na 10 postów w 9 piszesz, ze jestes atrakcyjna i lubiana
              nieźle :)
            • lodzpodwodna Re: Persona non grata 06.03.10, 18:38
              filo764 napisał:

              > Jestem atrakcyjna i znam swoją wartość. Ona nie jest az taka piekna (jak mysli)


              No tak, ona jest brzydka, ty piękna, więc niech sie odp.. od faceta który tobie
              sie spodobał.
              A skąd wiesz, że ona myśli, że jest piękna?
              A zresztą uroda rzecz względna. Jemu ona sie podoba, więc coś wsobie musi mieć.
            • menk.a Re: Persona non grata 06.03.10, 19:58
              Tak, tak, józek.;)
            • marguyu Re: Persona non grata 06.03.10, 21:35
              filo764 napisał:

              > Jestem atrakcyjna i znam swoją wartość. Ona nie jest az taka
              piekna (jak mysli)
              > i wiem, że jest o mnie zazdrosna...
              > Nie zamierzam go odbijac ta jak myślicie ;)

              Alez ty nie masz zadnej wartosci!
              Ledwie wylazisz z wlasnego nieudanego malzenstwa i natychmiast
              zabierasz sie za niszczenie cudzych zwiazkow.
    • soulshunter Re: Persona non grata 06.03.10, 16:31
      lalka, cos ci poradze. Zacznij zbierac kase na dobrego lekarza od glowy i adwokata.
      • marzeka1 Re: Persona non grata 06.03.10, 16:39
        "wydaje mi sie ż e ja tez nie jestem obojętna"- no właśnie: WYDAJE CI SIĘ. Z
        twoich odpowiedzi aż bije desperacja, nawijasz o przyjaźni o chodzi o wyrwanie
        chłopa (a nawet jeszcze się nie rozwiodłaś z mężem),facet, który ci się podoba,
        mówił, że ma dziewczynę. Problem zaczął się, gdy okazało się, że ją znasz.
        Koleżeńskie zachowania i gesty wzięłaś za amory, zachowanie z urodzinami- na
        poziomie gimnazjum.
        Przy takim podejściu i desperacji niedługo sama będziesz persona non grata.
        • filo764 Re: Persona non grata 06.03.10, 16:49
          Nie lepiej
          pobyć choć przez chwilę samej a nie od razu pakować się w następny
          związek niezwiązek? ---
          myslłam,ze to z nim bedize ten 'związek' zależało mi n a tym..........
          • kadfael Re: Persona non grata 06.03.10, 16:57
            No ale co? Dla niego się rozwodziłaś?!
            wg mnie rozwód to jednak trudne przeżycie. I stres. W związku z tym
            człowiek ma jednak zaburzone przez jakiś czas postrzeganie róznych
            spraw. Rozumiem, że jak każdy lub prawie każdy:) człowiek chcesz
            związku, bliskości drugiego człowieka. Ale może warto
            najpierw "pozamiatać" swoje sprawy, okrzepnąć a dopiero potem zacząć
            szukać tej drugiej połówki?
            • kora3 nieco OT 06.03.10, 17:08
              Kad, a propos rozwodu. Nie zawsze to jest stres, to zalezy od jego
              przebiegu, a takze od tego, na ile człowiek załuje ze to małzeństwo
              się kończy. Co do orząania sie i zamiatania. Wiesz, zwykle bywa tak,
              ze rozwód jest poprzedzony jakims okresem separacji. W zwiazku z tym
              emocje zwiazane z rostaniem faktycznym, nim dojdzie do formalnego,
              już raczej opadają. A zwłaszcza opadają, gdy kogos z kim się
              rozstajesz od dawna nie kochasz i przyjmujesz sytuację rozwodowa z
              ulga.
              Ze mna tak wlasnie było. Bedąc w sepoaracji zwiazalam się z kims
              innym, przyznaje, aczkolwiek nie na zasadzie takiej, jak autorka
              wątku:) i naprawde wierz mi rozwód to była dla mnie formalnosc,
              czysto urzedowa sprawa i tyle. Ciezyłam się,ze mam to z głowy i mam
              apapier, ze juz nie ejstem zoną tego pana:)
              A rozwód nie był mi potrzebny, zeby zaraz wychodzic za maż za kjoo
              inego:), po prosu chciałam w końcu nie meic nic wspólnego z
              eksmezem. To, ze w separacji zwiazałam się z kims innym nie miało
              wpływu na decyzje o rozwodzie, pozew wniosłam przed tym faktem i nie
              powstala mi w głowie mysl, zeby cokolwiek mogło zmienic moją
              rozwodowa decyzje.
              Dlatego nie sadze, zeby rozwód negatywnie wpływał na myslenie :)
              • kadfael Re: nieco OT 06.03.10, 17:22
                Masz rację rozwód bywa ulgą i odżyciem a nowo. Ale przyznasz sama,
                że jednak te wszystkie formalności, sąd, jakis podział majątku w
                jakiś tam sposób stresują. Nawet jeśli sam rozwód i podział są
                przeprowadzone kulturalnie i spokojnie. Mnie tam np. stresuje każda
                wizyta w jakimkolwiek urzędzie ;) a już szczerze nienawidzę czekać w
                kolejce, albo na jakąs decyzje urzędową. Myślałam więc o stresie
                także w tym sensie.
                • filo764 Re: nieco OT 06.03.10, 17:27
                  Chce byc szczesliwa i w końcu żyć pełnią życia
                  widze ż e mnei nie rozumiecie
                  u nich miałam zrozumienie, zainteresowanie, czułam się dobrze, byłam adorowana...
                  ehhh :/
                  • kadfael Re: nieco OT 06.03.10, 17:30
                    Ależ wszystkiego najlepszego! Szczerze.
                    Tylko, że z opisanej przez Ciebie sytuacji wynika, że Ty zbyt wiele
                    sobie wyobrażasz a im dalej w to zabrniesz tym rozczarowanie będzie
                    bardziej boleć :(
                  • kora3 Ależ rozumiemy 06.03.10, 17:45
                    filo764 napisał:

                    > Chce byc szczesliwa i w końcu żyć pełnią życia
                    > widze ż e mnei nie rozumiecie

                    Przylaczam się do zyczen KAdfael - wszystkiego najlepszego. w pełni
                    cie rozumiem, tez się rozwodzilam, w trakcie separacji z kims
                    zwiazałam. Ale nie roilam sobie, ze jakiś facet co sie do mnie
                    usmiecha juz mnie podrywa. No badx powazna


                    > u nich miałam zrozumienie, zainteresowanie, czułam się dobrze,
                    byłam adorowana.
                    > ..
                    > ehhh :/

                    Chwila, a teraz nie mssz zrozumienia? Przestali się do iebie
                    odzywac, nie wyciagaja juz na imprezki? Z tego co piszesz to nie.
                    Przestań wiec oszukiwac i nas i siebie, bo od razu widac, ze nie
                    chozi o żadnych "och", zadna paczke, a o tego konkretnego faceta.
                    Był miły, moze nawey flirtowal ale podkresliał ze ma kogos, a kiedy
                    zauwazył, ze to cie nie zniecheca, zaczął bywac z dziewczyna na tych
                    imprezach, wtedy ci się paczki i imprez odechciało.

                    Pogódź sie z tym, ze najprawdopodobniej uroilas sobie, ze on czuje
                    do ciebie cikolwiek wiecej iż kolezeńską sympatie. Czujesz się
                    oszukana, bo... oszukałaś sama siebie- bardzo pragnąc jego
                    ziteresowania wmówilas sobie,ze ono jest.

                    Kad dobrze ci radzi: daj sobie spokój, oceń rzeźwo sytuacje i nie
                    brnij, bo spotka cie wieksze rozczarowanie, albo jak
                    wolisz "oszukanie". a facetem jestes zwyczajnie zauroczona i tyle,
                    nie on jeden na swiecie.
                • kora3 Re: nieco OT 06.03.10, 17:33
                  kadfael napisała:

                  > Masz rację rozwód bywa ulgą i odżyciem a nowo.

                  wiesz, ja myslę,ze tego typu sytuacje zyciowe kazdy przezywa
                  inaczej - zaleznie od charakteru, okolicznosci tez. Dla mnie ulgą
                  było samo rozstanie.Poczulam taka ulge, jak nigdy w zyciu, taki
                  spokój, ze chciało mi sie tańczyc oo domu:0 Rozwód to była dla mnie
                  formalnosc.


                  Ale przyznasz sama,
                  > że jednak te wszystkie formalności, sąd, jakis podział majątku w
                  > jakiś tam sposób stresują.

                  Podział majatku robi się po rozwodzie juz. Na pewni musi byc
                  stresujacy, jak sie ludzie nie mogą dogadac. Nie wiem, nie miałam.
                  Sąd, jak sad. Pozew napisała mi kolezanka prawniczka, chciała mnie
                  nawet reprezentowac, ale po co? Wniosła o bez orzekania o winie.
                  najtrudniejsze było przekonanie mego eksa, katolika, zeby sie na
                  rozwód zgodził, ale wykonalne:)
                  Za czasu mojego rozwou obligatoryjna była pierwsza rozprawa ugodowa.
                  mozez 10 min. trwala. zasadnicza moze ze 20, czy 15.
                  Dla mnie to serio nie było nic stresujacego, bardziej luzackie,
                  nizzałatwienie czegosik w pierwszym lepszym urzedzie jako petent :)

                  Nawet jeśli sam rozwód i podział są
                  > przeprowadzone kulturalnie i spokojnie. Mnie tam np. stresuje
                  każda
                  > wizyta w jakimkolwiek urzędzie ;) a już szczerze nienawidzę czekać
                  w
                  > kolejce, albo na jakąs decyzje urzędową. Myślałam więc o stresie
                  > także w tym sensie.

                  a no to tak. Ja w iurzedach bywam czesto, w sadzie też poniekąd :)
                  Ale raczej na sprwach karnych i spektakularnych :) na rozwodach nie.
                  W urzedzie czegokolwiek załatwiac nienawidze i unikam tego, ak się
                  tylko da, czasem się nie da i uwazam to za nieprzyjemnosc :)
    • kora3 jak tak czytam, to wierzyć mi się nie chce 06.03.10, 16:39
      ze jestes w trakcie rozwodu. Bo piszesz,jak nastolatka jakaś.

      Rozumiem , ze mozesz być złaknina uczucia, po nieudanym zwiazku, ale
      bardzi niewykluczone, ze sympatyczne zachowanie jednego,albo dwóch
      kolegów bierzesz za podryw. Nie zrozum mnie źle, ale sa kobiety,
      który nie mając za duzo doswiadczenia z facetami - kolegami, kazdy
      przejaw zyczliwosci, sympatii, kolezeńskosci, czy nawet zwyczajnej
      uprzejmosci ze strony pana, zwłaszcza takiego, który im się podoba,
      za przejaw zainteresowania damsko-meskiego.
      życzliwe zachowanie, podwiezienie, pomoc w czymś wcale nie musi
      swiadczyć o podrywie. Oczywicie ja przy tym nie bylam, na 100proc.
      ci nie powoem wiec, zy to był podryw:), ale z opisu nie wynika nic
      konkretnego, zeby był.
      Moze byc tak, ze gosc cie zwyczajnie polubił, bo jak napisalas łtwo
      nawiazujesz kontakty i tyle.

      Jestes nim zauroczona, juz się nastawilas na poderwanie go i stąd
      załamka z tego powodu, ze ma kobietę. Cokolwiek ci tu ktokolwiek
      napisze w temacie i tak nie masz zamiaru odpuscić, ale wg mnie
      powinnaś zastopowac.
      Moze byc tak, ze dziewczyna zaczela teraz z wami bywac, bo np. ich
      zwiazek wszedł w powazniejszy stan, planują slub, albo wspólne
      zamieskzanie i przestali sie ukrywac. Wtedy tez nie odpuscisz?
      Moze byc tez tak, ze zaczeła z wami chodzic nieprzypadkowo. albo on
      zauwazył, ze traktujesz go szczególnie i zeby nie stwarzac jakis
      niejasnosci zaczał bywac z nia, zebyś wiedziała,ze sa z sobą i nic z
      tego. albo tez ona, albo ktos z tej paczki zauwazył, ze czyni mu
      awanse i jej o tym powiedział. Byc moze postawiła warunek, ze chce
      bywac razem z wami - nie wiem, ale wszystko to jest mozliwe.

      Na Twoim miejscu satarałabym się wybic sobie goscia z głowy, dla
      swego dobra. nie uczynił nic konkretnego w kierunku zmiany waszych
      relacji, kiedy dziewczyny z wami jeszcze nie było, moze z tobą i
      flirtował, ale najwyraxniej nie mysli o wymianie jej na ciebie.
      Jesli zaczniesz mu sie narzucać, mozesz narazic się na w najlepszym
      przypadku jego zdumienie i wyjasnienie, ze on nic, a w najgorszym na
      smieszmosc, ewentualnie mały firmowy skandalik.
      Takie mam zdanie. Jane,ze nie posłuchasz, wiec przynajmniej jesli
      juz cos kombinujesz rób to bardzo finezyjnie.
      • kadfael Re: jak tak czytam, to wierzyć mi się nie chce 06.03.10, 16:44
        Wiesz Kora jak coś takiego czytam, to przestaję się dziwić, że
        niektóre laski boją się puścić faceta samego na imprezę, delegację,
        zastanawiają się co on robi w pracy, kontrolują komórki i pocztę ;)
        • kora3 Mia Kad 06.03.10, 16:56
          kadfael napisała:

          > Wiesz Kora jak coś takiego czytam, to przestaję się dziwić, że
          > niektóre laski boją się puścić faceta samego na imprezę,
          delegację,
          > zastanawiają się co on robi w pracy, kontrolują komórki i
          pocztę ;)

          ale jak co czytasz?:) To co ona napisała, czy to co do niej,ja?:)

          ad, ona jst tak zdesperwana i zaslepiona swą wizja, ze naet jesli
          tysiąc medrow napisze jej tysac razy, zeby sobie dala spokój, to i
          tak nie da. Bo ona czepia sie jak tonacy brzytwy, tego swojego
          wuobrazenia o zakochaniu w tym facecie. skoro sie rozwodzi,
          małzeństwo pewnie było nieudane, skoro nie ma dola z tego powodu,
          pewnie nie datzł meza uczuciem od dawna - na logike. Moze miał
          zasade: dopokim zona, nie szukam nigoko. Teraz jest w trakcie
          definitywnego zakończenia swego małzeństwa i serdce jej się zerwało
          z lańcucha, całkiem bez porozumienia ze zwojami mózgowymi i zdrowym
          rozsądkiem. Z teco pisze nic nie wskazuje , ze gosc nia
          zaunteresowany, raczej, ze się zorientował, ze ona czuje do niego
          miete, wiec dal do zrozumienia, ze ma kogoś, a jak nie pomogło, jał
          bywac z dziewczyna.
          Jak widac, co pocieszajace:) sa jednak faceci, którzy nie lecą na
          kazdą co na nich leci, czyli u mnie nadal brak zrozumienia dla
          sprawdzajacych komórki i pilnujących. dla takich deperattem z
          rojeniami mam zrozumienia mniej niz zero - mama na mysli desperacje
          autorki watku
          • kadfael Re: Mia Kad 06.03.10, 17:13
            ale jak co czytasz?:) To co ona napisała, czy to co do niej,ja?

            Ona naturalnie.:)
            I też jestem przeciwna kontroli:)
            Natomiast wyobrażam sobie, że żona czy dziewczyna może być zazdrosna
            o taką "koleżankę". I że facetowi trudno czasem jasno i prosto dać
            takiej "koleżance" do zrozumienia, że nic do niej nie ma, bo np. nie
            chce jej urazić, zranić itd. Znam taka pyszną historię jak
            zdesperowany facet poszedł do takiej "koleżanki" z dziewczyną(obecną
            żoną) i wspólnie jej powiedzieli, że są razem chcą sie pobrać.
            Dopiero wtedy ta odpuściła.
            • kora3 Re: Mia Kad 06.03.10, 17:19
              no wiesz, babek, które biorą uprzejmosc za objaw zainteresoania jak
              widac nie brak. sama kilka takich znam i nie trafiają argumenty.
              Ostatnio poprosiłam dobrego kolege o pewna przysługę w obecnosci
              takiej osoby:) Powiedział, ze jasne, zrobi i zebym sie nie martwiła -
              normalne kolezeńskie odezwanie się goscia, z którym sie znam
              parelat i lubimy się. Jak zostałyśmy same moja znajoma
              stwierdzila "On jest w Tobie zakochany, bez mrugniecia okiem sie
              zgodził" no kretynica.
              • kadfael Re: Mia Kad 06.03.10, 17:24
                Bo ludzie widzą to, co chcą zobaczyć :)
                • kora3 Re: Mia Kad 06.03.10, 17:46
                  kadfael napisała:

                  > Bo ludzie widzą to, co chcą zobaczyć :)

                  moze i tak, ale jena z kobitek, które jak jej się ktos ukloni z
                  usmiechem to na nia leci. To i nie dziwota, ze oddanie komus
                  przysługi awansuje u niej juz na "zakochanie" hehe
            • erillzw Re: Mia Kad 06.03.10, 21:11
              Wiesz co ja znam takie które mimo jasnych deklaracji, ze facet jest
              zajety i nie zainteresowany niczym poza kolezenstwem potrafily sei
              narzucac, wystawac pod drzwiami czy tez rozbierac do naga i prawie
              rzucac sie na faceta...
              malo tego.. taka pani potrafi gratulowac zarecznyn i slubu a
              namawiac na nocne picie wodki.. ;) Niektore baby sa niereformowalne
              ;)
    • ind-ja Re: Persona non grata 06.03.10, 16:45
      naonja zna odpowiedz,zapytaj ja jak odbila 40-latka 40-letniej kobiecie.Ma laska
      doswiadczenie,wiec nie odmowi dobrej rady.
      • marzeka1 Re: Persona non grata 06.03.10, 17:05
        "Ona nie jest az taka piekna (jak mysli)
        i wiem, że jest o mnie zazdrosna... "

        - no tak, zapomniałam, przecież uroda to najważniejszy wyznacznik udanego
        związku, jakżeby inaczej. Bez urody nie ma związku... Puknij się w czółko i to
        mocno. Możesz sobie być cud-miód laską, ale to tamta mu się podoba, tamta kocha,
        z nią się kocha i planuje życie. Przy twojej desperacji nawet gdy wyrwiesz go
        jej, NIE UTRZYMASZ na długo, nie przy takim rozumku. W sumie przestałam się już
        dziwić, że rozwaliło się się małżeństwo.
    • wartosc.energetyczna Re: Persona non grata 06.03.10, 17:05
      > To wszystko przerwała ONA - tez pracuje z nami (w innym wydz.) dłużej niz ja i
      > wiem, że znała się z tymi ludzmi. Okazało się że tworzy parę (!) z tym, który
      > tak mi się podoba.

      a to szmata!
    • vandikia Re: Persona non grata 06.03.10, 17:09
      ale z Ciebie egocentryczna i egoistyczna osoba
      co masz zrobić? popracuj nad sobą, nie jesteś pępkiem świata
    • enith Re: Persona non grata 06.03.10, 17:54
      Zachowujesz się niepoważnie. Facet nie dał ci nigdy żadnych realnych podstaw do tego, by wierzyć, że jest tobą zainteresowany. Podanie płaszcza, uśmiech czy podwiezienie pod dom to grzeczność i dobre wychowanie, a nie symptomy chęci zawarcia związku damsko-męskiego. Facet ma kobietę, pokazuje się z nią, paczka ją zna i akceptuje, a ty masz klapki na oczach i próbujesz smrodzić w ich związku, nie przyjmując do wiadomości, że jesteś gościowi obojętna. Czy musi ci to powiedzieć w twarz i cię upokorzyć i schrzanić miłą atmosferę w paczce, żebyś uwierzyła, że nic z tego nie będzie? Tego chcesz? Gwarantuję ci, że po tym wylecisz z grupy z prędkością światła. Nie sądzę, by ci ludzie wybrali ciebie, bądź co bądź NOWĄ osobę w paczce, ponad ich przyjaciela i jego partnerkę.
      • marzeka1 Re: Persona non grata 06.03.10, 17:59
        "a ty masz klapki na oczach i próbujesz smrodzić w ich związku, nie przyjmując
        do wiadomości, że jesteś gościowi obojętna."- enith, używasz logicznych
        argumentów, piszesz z sensem, ale ona i tak tego nie zrozumie, bo WIE LEPIEJ, że
        to miłość, tamta nie ma z nią szans, bo jest brzydsza, no i na swoich
        urodzinach pokaże/udowodni, że on kocha ją nad życie. W końcu płaszcz podał, do
        domu odwiózł, był miły, no i się uśmiechał. Mało to "dowodów" miłości???
        • enith Re: Persona non grata 06.03.10, 18:05
          No tak, w świetle TAKICH dowodów nie ma co negować ich wielkiej miłości. Facet jest w niej zakochany na śmierć, tylko jeszcze o tym nie wie ;)
      • kora3 wiesz Enith 06.03.10, 18:04
        enith napisała:

        Czy musi ci to powie
        > dzieć w twarz i cię upokorzyć i schrzanić miłą atmosferę w paczce,
        żebyś uwierz
        > yła, że nic z tego nie będzie? Tego chcesz?

        ja znam taka, której goc to powiedział w twarz i wcale jej to nie
        beszło. Odpusciła pozornie i poczekala na kryzys w jego zwiazku,
        zeby zdobyc swa miłosc. Z tego co wiem - "udało sie". Jego kobieta
        go ipusciła, ona się rozwiola, tylkjo ja dziekuje za taki "zwiazek",
        gdzie facet ma kobite daleko i rozgrywa wszystkie pary na zasadzie"
        ja ie nie trzymam, nie podoba ci sie to mozemy się nie spotykać"
    • anwad Ty tak na poważnie? 06.03.10, 18:17
      Jakoś trudno mi w to uwierzyć...:)
      • filo764 Re: Ty tak na poważnie? 06.03.10, 18:22
        w co niby?
        • anwad Re: Ty tak na poważnie? 06.03.10, 18:28
          No w tą historyjkę...:) Niedawno pisałaś o facecie, który zabrał z Twojego
          mieszkania poduszkę i nie chce z Tobą nocować...
          • filo764 Re: Ty tak na poważnie? 06.03.10, 18:30
            no i?
            co ma piernik do wiaraka?haha
            spotykałam się z kims, jestem w trakcie rozwodu, nie mieszkamy z mężem juz razem
            od dawna
            • anwad Re: Ty tak na poważnie? 06.03.10, 18:41
              Dla mnie to trudne do pojęcia, żeby osoba dorosła, doświadczona, po przejściach
              nawet, miała mentalność naiwnej trzynastolatki.
              • wartosc.energetyczna Re: Ty tak na poważnie? 06.03.10, 18:44
                anwad napisała:

                > Dla mnie to trudne do pojęcia, żeby osoba dorosła, doświadczona, po przejściach
                > nawet, miała mentalność naiwnej trzynastolatki.

                mi to trollem śmierdzi. pisze w każdym poście że jest piękna i zajebista i że
                tamta panna kolegi jej paczkę popsuła. jakieś to nienaturalne.. i jakby
                trzynastoletnie ;)
                • kora3 Re: Ty tak na poważnie? 06.03.10, 18:47
                  no yez mi to jakoś. I jescze to, ze najpierw nie byla taka pewna czy
                  ten kilo ja podrywal "nie wiem" , natomiast pewna co do drugiego,
                  któtym nie jest zainteresowana chyba. a potem jakoś
                  nabrala "pewnosci", ze podrywał
                  • filo764 Re: Ty tak na poważnie? 06.03.10, 19:00
                    OK, NIE MUSICIE MNIE ROZUMIEĆ
                    jA LUBIE BYC ZDOBYWANA, ADOROWANA I w centrum uwagi
                    Lubie tez zdobywac :) znam swoją wartość
                    • kadfael Re: Ty tak na poważnie? 06.03.10, 19:47
                      Dziewczyno osoba, która zna swoją wartość nie musi sobie tego
                      udowadniać w taki sposób. Tzn. że gdybys była nieadorowana i nikt by
                      Cię nie zdobywał, to byłabyś osobą bez wartości? Czy nie widzisz, że
                      coś tu ni tak,?
                    • kora3 Re: Ty tak na poważnie? 06.03.10, 19:55
                      wszsytko to fajnie, ale to nie powód, zeby wyobraac sobie
                      adorowanie, podczas gy jest o zwyczajna kolezenska serdecznosc.

                      Wiesz wybacz, nie chce zeby to nieskromnie zabzrmialo, ale gdybym ja
                      kazdego faceta, który zachowuje sie wobec mnie uprzejmie,
                      serdecznie, zyczliwie, a nawet flirtuje ze mną wpisywała w rejestr
                      pod "podrywa mnie jak nic" to byłoby to b. duzo pozycji:)

                      Nie ma nic złegi w byciu duszą towarzystwa i w centrum uwagi (byle
                      nie na siłe), w tym, ze lubisz byc adorowana nie ma nic dziwnego,
                      wszystkie lubimy:) szczególnie przez sympatycznych panów, ale na
                      litosc boską NIE WYOBRAZAJ SOBIE TAK WIELE gdy nie ma po temu
                      najmniejszych przesłank. Bo to ci wyjdzie na złe.
                    • erillzw Re: Ty tak na poważnie? 06.03.10, 21:20
                      Całe szczescie, ze nie musimy ;)
                      Mysle, ze kazdy lubie byc adorowany, bycie zdobytym jest rowniez
                      mile, ale osoba pewna siebie nie potrzebuje sie afiszowac swoja
                      potrzeba bycia w centrum uwagi; to charakteryzuje osoby
                      zakompleksione ktore wszystkim dookoła a przede wszystkim sobie
                      musza udowodnić jakie są atrakcyjne i w ogóle piekne. Nie znasz
                      swojej wartosci. Jedyne co potrafisz to wciskac kit ludziom naookolo
                      jaka jestes piekna, atrakcyjna i wogole och i ach.. ale sama w to
                      nie wierzysz. Wiem, ze psychologie radza sobie jak mantre powtarzac
                      swoje zalety ale to sie robi w ciszy a nie krzyczy sie na forum w
                      kazdym poscie.
                      btw. jak jestes taka och i ach to pokaz zdjecie. Ocenimy ;)
          • kadfael Re: Ty tak na poważnie? 06.03.10, 19:01
            anwad napisała:

            > No w tą historyjkę...:) Niedawno pisałaś o facecie, który zabrał z
            Twojego
            > mieszkania poduszkę i nie chce z Tobą nocować...

            I tak patrzę, że to w dodatku miesiąc temu był ten facet z poduszką.
            No niezłe tempo....
    • anusia331 Re: Persona non grata 06.03.10, 19:44
      nie stac cie na wolnego faceta?ja do zajetych i zonatych nawet sie
      nie zbliżam ,szkoda mojego czasu
    • mamba8 Re: Persona non grata 06.03.10, 19:47
      filo764 "napisaŁ" ?
      • lodzpodwodna Re: Persona non grata 06.03.10, 20:07
        mamba8 napisała:

        > filo764 "napisaŁ" ?


        No tak, zaraz się okaże, ze ma wspólne konto z:
        - mężem
        - bratem
        - wujkiem
        - kuzynem
        - kolega
        • mamba8 Re: Persona non grata 06.03.10, 20:21
          albo jest transem?
    • e-muffinka Re: Persona non grata 06.03.10, 19:58
      Ostatni raz jak mi się wydawało, że jeden Pan daje sygnały to się potem okazało,
      że ma tik. I mruga okiem do każdego ;D
      Do dziś płaczę ze śmiechu na wspomnienie ;))))
      <jestem głupkiem>
    • postponed Re: Persona non grata 06.03.10, 20:19
      bezczelna postawa. to oni tworzyli paczkę i to Ty jesteś 'na
      doczepkę'. to Ty zaczęłaś brać udział w ich spotkaniach, a nie na odwrót.
      jeszcze na dodatek chcesz rozbić ich związek? brak słów, nie życzę nikomu takiej
      'koleżanki' :/
      • lonely.stoner Re: Persona non grata 06.03.10, 21:21
        a w sumie to tak swoja droga tez mam tska kolezanke co uwaza sie za dusze
        towarzystwa i najpiekniejsza kobiete swiata. Obraza sie i wscieka na rozne
        dziewczyny ktore po prostu sa czesto o wiele atrakcyjniejsze, ale ma o sobie
        nadal bardzo wysokie mniemanie i obawiam sie ze nic tego nie zmieni. Moze
        autorka ma to samo??? jakis urojony narcyzm??
        • marguyu Re: Persona non grata 06.03.10, 21:38
          Moze autorka ma to samo??? jakis urojony narcyzm??

          Jaki urojony? Rownie realny jak jej glupota.
          • heca7 Re: Persona non grata 08.03.10, 13:02
            To co z tym faciem od niesypiania??? Jeszcze miesiąc temu był. Wtedy nie czułaś
            mięty do kolegi z pracy??? to zauroczenie, które trwa tu już przez prawie 100
            postów, to dopiero od miesiąca???
            • luma82 Re: Persona non grata 08.03.10, 15:08
              ale zadufana w sobie psychopatka!
    • ojca Ehh kobity, lala was poprostu wkręca 08.03.10, 15:26

      Nudzi się w robocie i pisze prowokacyjne historyjki...bo nie wierze, że takie
      durne kobity się gdzieś uchowały.
      • allandy Re: Ehh kobity, lala was poprostu wkręca 08.03.10, 16:53
        ojca napisał:

        >
        ...bo nie wierze, że takie
        > durne kobity się gdzieś uchowały.
        >
        Racja! Hgw czy to w ogóle lala. Jeśli ktoś udziela się na tym forum, z definicji należałoby przyjąć, że ma coś pod sufitem, a w tym przypadku: magma. Też nie wierzę. Poza tym to, jak pisze coś mówi o piszącym. Stawiam na małolatę/lata, aby wzbudzić zainteresowanie czytających (skutecznie!). Btw, jest jakaś nazwa takiej dewiacji?
    • fruzik83 Re: Persona non grata 08.03.10, 15:54
      ale pustkowie...
    • jane-bond007 Re: Persona non grata 08.03.10, 21:06
      jesteś facetem :) nudnym facetem :)
      • luma82 Re: Persona non grata 08.03.10, 21:57
        poza tym ta psychopatka kłamie, że jest w trakcie rozwodu, bo w połowie
        listopada w jakimś wątku pisała, że JUŻ JEST ROZWÓDKĄ!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka