Dodaj do ulubionych

mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz)

16.03.10, 10:57
pokłócilismy się o dziecko. zarzucał mi ze jestes złą matką i
specjalnie pastwię sie nad córką. nie wytrzymałam takich zarzutów bo
dziecko kocham ponad wszystko na świecie i trzymając córkę na ręcę
uderzyłam go w rękę a on mi oddał tylko ze w twarz...
niegdy nie sądziłam ze uderzy mnie mąż, choc od jakiegos czasu
zupełenie nam się nie układa. jestem w szoku. przepraszał i
powiedział ze to była moja wina.
zastanawiam się co dalej...
Obserwuj wątek
    • menk.a Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 16.03.10, 11:00
      Kosz i lobotomia.
      • roman512 I dobrze ze dostalas! 17.03.10, 11:36
        Nie slyszalas ze LUDZI sie nie bije?

        Jak baba leje faceta - to dobrze. Jak facet bije babe - to tragedia.
        Cos ci sie chyba pomylilo. Ludzi sie nie bije. Bic mozna obcego albo kogos w obronie.

        Szacunek ponad wszystko. Ty musisz sie jeszcze nauczyc
        • ewelina_1 Re: I dobrze ze dostalas! 17.03.10, 11:50
          roman512 napisał:

          > Jak baba leje faceta - to dobrze. Jak facet bije babe - to tragedia.

          uderzenie w rekę to "leje"?
          "Facet" który podnosi rękę na kobietę jest zerem.

          • masher Re: I dobrze ze dostalas! 17.03.10, 11:58
            a kim jest kobieta ktora podnosi reke na faceta? a kim jest kobieta ktora
            podnosi reke na faceta dodatkowo trzymajac na rekach dziecko? odpowiedz sobie na
            te proste i nie stereotypowe pytania, jesli zdolasz wykrzesac z siebie troche
            pomyslunku :]
            • ewelina_1 Re: I dobrze ze dostalas! 17.03.10, 12:23
              masher napisał:

              > a kim jest kobieta ktora podnosi reke na faceta?
              szanującą siebie kobietą, która nie pozwoli by samiec nazywał ją pier..ą.


              a kim jest kobieta ktora
              > podnosi reke na faceta dodatkowo trzymajac na rekach dziecko?
              matką dbającą o to, by dziecku np. odbiło się po jedzeniu żeby później brzuszek go nie bolał i jednocześnie szanującą siebie kobietą.

              odpowiedz sobie n
              > a
              > te proste i nie stereotypowe pytania, jesli zdolasz wykrzesac z siebie troche
              > pomyslunku :]
              żebyś ty wykrzesał choć małą cząstkę z tego "trochę", to nie pisałbyś tu tych pytań.
              • ja-27 Re: I dobrze ze dostalas! 17.03.10, 12:28
                ewelina_1 napisała:
                > a kim jest kobieta ktora
                > > podnosi reke na faceta dodatkowo trzymajac na rekach dziecko?
                > matką dbającą o to, by dziecku np. odbiło się po jedzeniu żeby później brzuszek
                > go nie bolał i jednocześnie szanującą siebie kobietą.

                Nie ośmieszaj się.
                • ewelina_1 Re: I dobrze ze dostalas! 17.03.10, 12:34
                  ja-27 napisała:

                  > Nie ośmieszaj się.
                  ty zostawiasz w łóżeczku? niech wyje?
                  • ja-27 Re: I dobrze ze dostalas! 17.03.10, 12:43
                    Nie mam dzieci to po pierwsze.

                    Po drugie kobieta, która trzyma dziecko w trakcie kłótni i bicia jest idiotką, a
                    nie szanującą i dbającą o dziecko kobietą. Jeszcze powinna się nim zasłonić
                    przed ciosem.
                    • masher Re: I dobrze ze dostalas! 17.03.10, 12:48
                      ba, mialaby wtedy dodatkowy temat "moj maz zneca sie nad dzieckiem, bije je" ;)
                      • koza_polska Może szalałaś i chciał Cię po prostu uspokoić?Dla 17.03.10, 16:22
                        Twojego dobra.
                        • framberg Re: Równouprawnienie. Chyba. 17.03.10, 16:56
                          Zaczęłaś, dostałaś, czego chcesz? Mamy się użalać nad tobą?
                          • lutas_z_kasu Czy gdyby kobieta oddała to było by OK? 17.03.10, 19:05
                            Takie pytanie do forumowiczek podzielających zdanie ewelina_1:

                            zakładając, ze to mąż uderza pierwszy, czy kobieta ma prawo mu oddać?


                            PS: Nie pochwalam, KAŻDEJ odmiany przemocy

                            • a1ma Re: Czy gdyby kobieta oddała to było by OK? 18.03.10, 00:49
                              Chyba ŻADNEJ?

                              A w temacie - jak wyżej - skoro ODDAŁ, to jesteście siebie warci.
                              Nie tylko ludzi się nie bije, zwierząt też nie. W ogóle przemoc nie jest
                              rozwiązaniem, o ile nie mówimy o obronie.
                              • minasz Re: Czy gdyby kobieta oddała to było by OK? 18.03.10, 09:39
                                jak to sa siebie warci?????????

                                to tak jakbys broniła ofiarze prawo do obrony
                                • a1ma Re: Czy gdyby kobieta oddała to było by OK? 18.03.10, 10:33
                                  Pozwól, że się upewnię - kto tu jest ofiarą Twoim zdaniem?
                                  • minasz Re: Czy gdyby kobieta oddała to było by OK? 18.03.10, 18:03
                                    ofiara jest maz który został uderzony argumenty paniusi nie wystarczyły wiec walneła
                      • kawusia37 W nocy sie pogodza haha 18.03.10, 09:41
                        Musicie sie nauczyć przepraszać bo to jest wazne w każdym związku ;) Ja zawsze mówie ze w nocy małżeństwa sie godzą musice sie przytulic i porozmawiac o tym całym zajciu ;) Tak bedzie najlepiej ...
                      • mrs.g Re: I dobrze ze dostalas! 19.03.10, 18:07
                        prwda jest ze nie powinnas go byla uderzyc,a juz napewno nie przy
                        dziecku. natomiast widze zasadnicza roznice pomiedzy uderzeniem w
                        reke, a biciem po twarzy. i to nie chodzi mi juz o to ze facet bije
                        kobiete. Bicie po twarzy jest uwlaczajace nie tylko dla osob bitej
                        ale przede wszystkim dla bijacej. Szczerze mowiac nie wiem co bym
                        zrobila. Wiem, ze moj maz nie uderzylby mnie w twarz, a ja nie
                        uderzylabym go przy dziecku. Chyba przeczekalabym z fochem, aby go
                        wpedzic w wyrzuty sumienia, bo za nic nie podarowalabym mu policzka.
                        Ale co dalej, nie wiem.
                    • dorsai68 Re: I dobrze ze dostalas! 17.03.10, 15:13
                      ja-27 napisała:

                      > Jeszcze powinna się nim zasłonić przed ciosem.

                      Przecież po to trzymała je na ręku: "nie uderzy, bo mam dziecko na ręku".
                    • heniahenkowska Re: I dobrze ze dostalas! 17.03.10, 18:34
                      Zgadzam sie z eweliną. Wiem,co jest w stanie wykrzesać z siebie
                      facet-skur...syn. To niby tylko słowa,ale słowa, które potrafi
                      wypowiadać sadysta psychiczny rzeczywiście mogą sprowokować do
                      takiego odruchu. Myślę, że autorka wątku usłyszała wiele i co? Ona
                      uderzyla źle, a facet skur...syn poponiżal ją pewnie znacznie
                      bardziej niz napisała i to jest ok? Naprawdę wiem ,czym jest sadyzm
                      psychiczny i co taki gość potrafi powiedzieć. Uwierz mi, boli to
                      znacznie bardziej niż udrzenie. W dodastku siniaki po udrzeniu
                      znikaja dość szybko, a słowa wypowiedzian przez sadyste zostają na
                      długo.
                  • wal.do Re: I dobrze ze dostalas! 17.03.10, 15:25
                    ewelina_1 napisała:

                    > ty zostawiasz w łóżeczku? niech wyje?

                    Może po prostu nie napier... się ze współmałżonkiem/współmałżonką kiedy zajmuje się dzieckiem? Może po prostu odwraca się plecami, żeby nie awanturować się przy dziecku?

                    Najlepiej łapy trzymać przy sobie.

                    A jeśli miałbym coś radzić, to szybki rozwód. Chyba, że naprawdę do tej pory układało się wszystko wybitnie OK, dziecko jest przemyślanym posunięciem a nie wpadką albo - nie daj Boże - próbą zatrzymania męża.
                    No i warto też rozważyć czy facet nie czepiał się, bo miał "okres", ciężkie dni w pracy itp. (nie usprawiedliwiam, ale jeśli to odosobniony przypadek, to nie warto może od razu wszystkiego przekreślać).

                    Swoją drogą gość, który podnosi rękę na kobietę i to trzymającą dziecko na ręku... Mocno bym się zastanowił zanim bym odpuścił.
                  • irneriusz Re: I dobrze ze dostalas! 17.03.10, 16:40
                    Uderzylas go, oddal ci. nie widze nic dziwnego i czegos by moc sie oburzyc. to
                    chya naturalna kolej rzeczy, ze biajc kogos narazamy sie na odwet. Nie ma zadnej
                    uprzywilejowanej pozycji kobiet (rownouprawnienie).

                    Jendak ludzi sie nie bije! Jeszcze z dzieckiem na reku, pretensje mialbym
                    najpierw do siebie,a potem do meza.

                    [tylko przejzalem posty, ale mam nadzieje ze z faceta nikt nie zrobi diabla
                    wcielonego, a z kobiety obronczyni praw kobiet i uciskanych matek. Stanu
                    faktycznego ptaktycznie nie znamy, wiec mozemy oceniac tylko hippotetycznie. Mam
                    nadzieje, ze nikt nie bedzie czynil zarzutow facetowi, ze dostal "lekko w reke",
                    a oddal mocno w twarz. Ludzi sie nie bije!!! (a z tego wynika, ze i mezczyzn i
                    kobiet sie nie bije). ]
                    • guinnes.s uderzyc w reke a w twarz to roznica 17.03.10, 19:24
                      !!!!!!!!

                      Choc klocic sie z facetem bijac go i trzymajac jednoczesnie dziecko nie jest
                      zbyt rozsadnym przedsięwzięciem
                      • lutas_z_kasu przemoc to przemoc 18.03.10, 00:04
                        Chodzi o samo naruszenie sfery intymnej w dodatku przy dziecku. Jak
                        facet leje faceta to wiadomo co robić, a jak babka uderza faceta (co
                        to znaczy 'uderzyć w rękę'?) to normalny facet nie wie jak się
                        zachować i w niektórych coś pęka

                        Z resztą takie rozważania kto kogo jak mocno uderzył jest bezsensu i
                        przypomina raczej piaskownicę niż związek dorosłych ludzi.

                        Oboje zachowali się tak samo źle.
                • ryszard_mis_ochodzki sierp czy z liscia? to wazne! 17.03.10, 12:35
                  jak sierp to bedzie lał dalej

                  jak z liscia to tylko cie sprowadzil do pionu
              • masher Re: I dobrze ze dostalas! 17.03.10, 12:29
                przez grzecznosc nie skomentuje tych bredni
              • pecic Re: I dobrze ze dostalas! 18.03.10, 08:06
                W głowach Wam kobiety się poprzewracało. Wy możecie wszystko , a najlepiej żeby
                faceci prosili się o wszystko . Większość z kobiet żeby nie facet to nie miała
                by się w co ubrać i co zjeść .
              • haku.mokuren Re: I dobrze ze dostalas! 09.06.10, 12:14
                > > a kim jest kobieta ktora podnosi reke na faceta?
                > szanującą siebie kobietą, która nie pozwoli by samiec nazywał ją pier..ą.

                Czytając coś takiego człowiek się wstydzi bycia kobietą. Pomyśl, jakie brednie
                wypisujesz. Kobieta nie jest świętą krową, której wszystko wolno, a jej samcowi
                wolno tylko zarabiać i ją adorować. "Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe" jest
                jedną z pierwszych zasad, jakich uczy się człowieka. Szacunek działa w obie
                strony. Naprawdę trudno to zrozumieć?
            • lopresolja Re: I dobrze ze dostalas! 22.03.10, 21:22
              a kim jest facet ktory uderza w twarz matke swojego dziecka ktore zeszta na to
              patrzy?? sam sobie odpowiedz
          • gadynek Re: I dobrze ze dostalas! 18.03.10, 02:21
            Zerem i to żałosnym jest kazda baba, która pierwsza podnosi ręke na faceta a potem płacze na forum, że w rewanżu dostała w pysk. Powinna sie cieszyć i dziekować że jej z papcia w gębę nie wyjechał, choć zasłużyła. Bo w szpitalach nie mają netu nie byloby sie jak na forum pożalić.
        • malenka114 Re: I dobrze ze dostalas! 17.03.10, 12:51
          ``Bic mozna obcego albo kogos w obronie``

          ...a obcy to nie LUDZIE?
        • tomek693 Re: I dobrze ze dostalas! 17.03.10, 22:40
          Ja na jego miejscu wyrwałbym dzieciaka, a babę przegonił na 4
          wiatry.Niech leje w pysk innego głupka.co więcej poszedłbym
          natychmiast na obdukcję i rozwód z winy idiotki gwarantowany.
          Zaręczam ci, że po twoim wystepie straciłaś męża.
          • megasceptyk Re: I dobrze ze dostalas! 17.03.10, 23:15
            Dobrze zrobił
            ale nie powinien przepraszać,
            tu dał plamę.
            Myślała, że jak zasłoni się dzieckiem
            to rozegra scenę dominacji.
            Tym się kończy wychowanie na telenowelach.
        • adria-prawdziwe Re: I dobrze ze dostalas! 27.03.10, 12:06
          ale kobieta jest slabsza ty damski bokserze swoja droga to szkoda mi
          twojej kobiety pewnie chodzi cala w siniakach jezeli w ogole
          jakakolwiek by cie zechcialaroman512 napisał:

          > Nie slyszalas ze LUDZI sie nie bije?
          >
          > Jak baba leje faceta - to dobrze. Jak facet bije babe - to
          tragedia.
          > Cos ci sie chyba pomylilo. Ludzi sie nie bije. Bic mozna obcego
          albo kogos w ob
          > ronie.
          >
          > Szacunek ponad wszystko. Ty musisz sie jeszcze nauczyc
      • jestem.dobry firma bez zysków 17.03.10, 13:20
        a w sprawie firmy i braku zysków - od 2 lat jest największy światowy
        kryzys od wielu lat, wiele firm walczy o przetrwanie, nie tak łatwo
        teraz o zyski, w czasie wielkiego kryzysu liczy się tylko i
        wyłącznie o utrzymanie w grze, nawet bez zysku, kto wytrzyma może
        wiele wygrać przy pźniejszej hossie
      • izabellaz1 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 22:36
        menk.a napisała:

        > Kosz i lobotomia.

        I lewatywa:D
    • masher Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 16.03.10, 11:04
      masz pretensje do kogo? sama jestes agresywna i dziwisz sie ze ktos odpowiada
      tym samym tylko inaczej niz ty? moze mial poprosic i poczekasz az laskawie
      nastawisz reke by mogl ci oddac? za chwile jeszcze napisza ci ze masz do
      czynienia z damskim bokserem lol agresja rodzi agresje, naucz sie tego i
      zastanow sie nad soba skoro juz nad czyms sie zastanawiasz :] pewnego dnia ci
      odpieprzy i przywitasz chlopa kosa pod zebra albo trafisz wazonem i chlop juz
      nie wstanie... leczyc psze pani leczyc agresje prosze
      • ja-27 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 16.03.10, 11:10
        Tu się zgadzam, autorka pierwsza zaczęła.

        No i z dzieckiem na ręku to jest porażka
        • heniahenkowska Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 18:37
          Mylisz sie,to facet zaczął - poniżać ją i wyzywać sie na niej. A
          żeustnie to co? to jakaś lepsza przemoc czy jak?
          • seth.destructor Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 18:56
            Najpierw to autorka okazała się złą matką, co potwierdziła, przez
            przyznanie się, że uderzyła mężczyznę trzymając dziecko na ręku.
            Ojciec z pewnością kilkakrotnie zwracał jej uwagę, by nie
            zachowywała się agresywnie w obecności "najukochańszego" dziecka.
            Kobieta ma problem z wyładowywaniem swych emocji i powinna iść na
            terapię.
          • ja-27 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 18:57
            Przepraszam, ale ja się również kłócę z mężem i padają czasem mocne słowa. Ale
            gdyby mnie poniżał to już nie byłby moim mężem bo ja się szanuję. Przemoc
            absolutnie żadna nie jest ok, ale jak się z nią nic nie robi przez ponad rok to
            sorry ja żałować głupich ludzi nie żałuję.
          • jacek226315 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 20:56
            a gdzies wyczytala,ze facet ja ponizal?
            • wrr2 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 21:13
              Np. tu i tu.
      • wredna.zmija Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 16.03.10, 11:40
        good bye my love?
      • saraisa Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 16.03.10, 18:05
        jak to ona zaczęła z agresją? a czy znęcanie się, wyzywanie i długotrwałe obrażanie żony to nie jest agresja?? jak można w ogóle w to wątpić.
        do autorki wątku: ja mam podobnie, z reguły jestem spokojna i jestem w stanie dużo znieść, ale w pewnym momencie czara goryczy się przelewa i wtedy wybucham... więc nauczyłam się, że muszę reagować wcześniej, żeby do tych wybuchów nie doprowadzać i monitorować sprawę na bieżącą, czy ktoś niebezpiecznie nie zbliża się do mojej granicy. I Tobie radzę to samo.
        Ale w tym wypadku dochodzi jeszcze odpowiedzialność za drugą istotę. Na Twoim miejscu bym się poważnie zastanowiła, czy chcę wychowywać dziecko w takiej atmosferze. Obawiam się, że mężowi przydałaby się jakaś ostra kobieta, która zawczasu przywołałaby go do porządku, żeby nie pozwalał sobie na agresję słowną. bo tolerancja i spokój będą tylko doprowadzać do Twoich wybuchów. radzę więc zmienić swoje postępowanie, albo odejść od męża. na pewno trzeba tu coś zmienić.
        • ja-27 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 16.03.10, 22:15
          Ale czy autorka wątku napisała, że jest od długiego czasu nękana psychicznie.
          Przepraszam, ale powiedzenie w złości jesteś złą matka nie daje prawa bić.
          Oczywiście potępiam to, że on ją uderzył, ale trzeba liczyć się z konsekwencja
          podnoszenia ręki. Zwłaszcza z dzieckiem na rękach. Oboje nie mają równo pod sufitem.
          • ja-27 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 16.03.10, 22:16
            Przepraszam, powyższy post skreslam, bo własnie doczytałam dół.
          • zdzisiek66 To szmaciarz, a nie mężczyzna 17.03.10, 15:08
            Eeee, co to za facet, co bije kobietę w twarz?
            To, że ona zaczęła, w niczym go nie usprawiedliwia. Nawet, jakby mu pierwsza w
            twarz dała, to nie wolno oddać. Jeśli kobiecie trzeba przylać, to wyłącznie w
            tyłek.
            W twarz - to można tylko w jakichś ekstremalnych przypadkach, np. kobieta
            szarżuje z nożem, przytrzymuje i woła kolegów, na treningu w rękawicach, w łóżku
            - plaskacz, wyłącznie jeśli to lubi.
            Sorry, jeśli uraziłem jakąś feministkę, która uważa, że kobiety powinny walczyć
            na pięści z facetami, bo inaczej jest dyskryminacja.
            • wybierz_albo_wpisz_nowy Re: To szmaciarz, a nie mężczyzna 18.03.10, 09:56
              zdzisiek66 napisał:

              > Sorry, jeśli uraziłem jakąś feministkę, która uważa, że kobiety powinny walczyć
              > na pięści z facetami, bo inaczej jest dyskryminacja.

              Ta zasada wywodzi się z tego, że większość przeciętnych facetów może przylac
              większości przeciętnych kobiet. Ale co, jesli niewielki facet trafi na dużą
              kobietę? ;) Wtedy jest na odwrót.
              Moim zdaniem lanie słabszego (niezależnie od płci) jest żałosne. To tyczy się
              też oczywiście używania przemocy wobec dzieci i zwierząt.
              pozdrawiam
          • heniahenkowska Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 18:42
            A ja nie wierzę, że ni jest nękana psychicznie od długiego czasu i
            ot tak uderzyła. Pisze o tym, więc to przeżywa,czyli raczej nie jest
            psychopatka, która leje z byle powodu bo musi. Naprawdę nie
            sądzę,aby było wiele kobiet, które by lały od tak sobie. Ta kobieta
            musi być doprowadzana do takiej ostateczności od długiego czasu. I
            nie porównujcie walnięcia kobiecą ręka trzymającą dziecko na ręku do
            ciosu faceta - czy to z piąchy,czy otwartą. Ona go szturchnęła reką
            z despracji (myślę, ż to właśnie czuła, po raz kolejny słysząc
            najbardziej przykre i poniżając dla matki słowa) - nie bez powodu, a
            on jej sru w twarz dla odmiany? Zaje..łabym skur...
            • seth.destructor Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 18:58
              Ciekaw jestem, ile razy "szturchnęła" swoje dziecko, ile razy nim
              potrząsnęła. Musiało to się zdarzać na tyle często, że ojciec musiał
              zareagować.
              • masher Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 19:57
                zapytaj lepiej ile razy w takich klotniach zaslaniala sie maluchem lub zmuszala
                do uczestnictwa i patrzenia jak rodzice sie wydzieraja na siebie. do niej nawet
                nie dociera ze tym takze robi maluchowi krzywde. nie rozumiem ludzi... z checia
                bym widzial prawo ktore nakazuje nabycie uprawnien do wychowywania wlasnych
                dzieci. moze uniknelibysmy takich matek i ojcow a dzieci w koncu mogly sie
                wychowywac w normalnych warunkach.
                • Gość: rudakazia Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) IP: *.218.151.59.static.telsat.wroc.pl 17.03.10, 22:58
                  Zapewne tyle samo razy, il ojciec zmuszal dziecko do wysluchiwania
                  jego slow, jaka to mamusia jest popierd...lona i jak to wypier...ja
                  przez okno
              • agatta-a1 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 18.03.10, 07:37
                nigdy nie potrząsam ani nie robię krzywdy dziecku, tak samo jak nie
                jestem dziwka i nigdy nie byłam a słyszę od męża regularnie ze jak
                wychodzę raz w miesiącu na kawę z koleżanką to idę się kurwić...
                • masher Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 18.03.10, 09:53
                  swietnie, teraz jeszcze opisz jakie wiazanki ty puszczasz w strone meza.
                  przynajmiej gawiedz bedzie miala jeszcze troche rozrywki, bo z tego co widze na
                  tym ci zalezy i dziwnym trafem nie prostujesz pokreconych wypowiedzi kobiet... a
                  no tak, uszami przyklaskuja i nie wazne jakie brednie wypisuja tak dlugo jak
                  leja wode na twoj mlyn.

                  i moze rzecz najwazniejsza- moze jednak rozwazysz aby prac swoje brudy przez
                  psychologiem ktory moze wam jakos pomoc a nie przed ludzmi ktorzy nie biora za
                  swoje rady zadnej odpowiedzialnosci. bo widzisz, wszystkie te kobietki ktore ci
                  radza, wywal chlopa za drzwi, zrob to a tamto nie biora za to odpowiedzialnosci.
                  ich nawet nie interesuje twoje dobro, dobro waszego dziecka czy dobro twojego
                  meza. one maja gdzies wartosc twojej rodziny ktora moze mozna jeszcze uratowac.
                  bo to ze macie kryzys mowic ci nie trzeba. jedyne co trzeba ci powiedziec to
                  uswiadomic to gdzie powinniscie sie udac aby poszukac pomocy.
            • lutas_z_kasu widzę, że większość pań zupełnie ignoruje fakt... 18.03.10, 00:11
              ...że to autorka wątku zaczęła przemoc fizyczną

              Oczywiście reakcją na to NIE powinien być policzek i trzeba
              powiedzieć jasno, że była to reakcja (naturalna bo nturalnym jest, że
              mężczyznę atakuje drapieżnik albo inny mężczyzna, a nie kobieta) na
              bodziec - 'uderzeni' (z pieści?) w rękę.

              Poza tym znamy wersję jednej strony. Co to za dogmat, że matka zawsze
              jest OK, a facet zawsze be?
              • wybierz_albo_wpisz_nowy ale bzdety 18.03.10, 10:00
                lutas_z_kasu napisał:

                > trzeba
                > powiedzieć jasno, że była to reakcja (naturalna bo nturalnym jest, że
                > mężczyznę atakuje drapieżnik albo inny mężczyzna, a nie kobieta

                Haha, w jakim świecie ty żyjesz? Rycerzy na białych rumakach? Jeśli byłoby tak
                jak piszesz, że mężczyzna nigdy nie atakuje kobiety, bo to dla niego
                nienaturalne.. to powiedz, skąd tyle gwałtów, skąd tylu mężów znęcających się
                nad żonami, czemu pierwszymi ofiarami badyty zawsze padają kobiety, dlaczego
                dresiarze zaczepiają kobiety? No powiedz. Przecież musza mieć ten NATURALNY wg
                ciebie opór przed zaatakowaniem "samicy".

                Idealizujesz mężczyzn.
                • masher Re: ale bzdety 18.03.10, 10:14
                  co najmniej jakby kobiety nie gwalcily, jakby w statystykach przemoc psychicznej
                  znacznie nie prowadzily a w fizycznej 45/55 nie bylo, prawie jakby sie nad
                  mezczyznami nie znecaly, bandyci napadali tylko kobiety a dresiarze unikali
                  konfrontacji z facetami. prosze cie, jakbym chcial poogladac sztuke nowoczesna w
                  ktorej czlowiek widzac kolo ma dostrzec uj wie co to udalbym sie do galerii...
            • agatta-a1 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 18.03.10, 07:36
              chociaż jedna z niewielu osób na tym forum mnie rozumie.... nie
              wytrzymuję juz psychicznie i nerwowo. od paru lat tylko wyzwiska, że
              obiadu nie ma, albo ze za mało, że rosół za zimny, że wędliny w
              lodówce nie ma, że nic nie potrafię bo inne dziewczyny to gotują
              codziennie itp. nigdy wczesniej go nie uderzyłam...ale macie rację -
              muszę isc do terapeuty bo moje nerwy są na wykończeniu. nie chcę
              więcje takich sytuacji przy dziecku.
        • masher Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 16.03.10, 23:31
          chcesz dodac cos czy moze spojrzysz na co odpowiadalem i kiedy

          jednak biorac pod uwage to co napisala i pozniej, takze nie widze wielkiej
          roznicy. napewno jednostronnie sobie przyjemnosci i komplementow nie prawili. w
          to akurat nie uwierze tym bardziej ze to ona pierwsza podnosi rekawice i wali w
          faceta. takze jesli juz w cos mam uwierzyc to w to ze oboje maja narabane we
          lbach i to rowno. popatrz jeszcze na to ze kloca sie przy dziecku. ba, uwazam ze
          to dla nich zupelna norma skoro ona z dzieckiem na reku przechodzi do
          rekoczynow. takze wybacz ale usprawiedliwiac autorke to nie przy mnie. nie widze
          najmiejszego powodu do usprawiedliwienia dla jej zachowania. Z A D N E G O,
          specjalnie duzymi napisalem abys oczat nie musiala przecierac czytajac to i aby
          szybciej dotarlo.
          • masher Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 16.03.10, 23:36
            i jeszcze jedno, jestem ciekaw jakby to wygladalo jakby sie w koncu nimi zajal
            sad rodzinny. bo szczerze mowiac nie widze jak to dziecko ma sie przy TAKICH
            rodzicach wychowywac. oboje maja nasrane we lbach i jedyne co sa w stanie
            zapewnic temu dziecku to patologiczna rodzine- ojca ktory najwyrazniej ma gdzies
            wszystko i matke ktora jest furiatka i nie kontroluje tego co robi a na dodatek
            moze faktycznie sie zneca nad dzieckiem i jest zla matka. bo niestety ktos kto
            zaslania sie dzieckiem w klotni MA DOKLADNIE NASRANE! i nie zasluguje nawet na
            to aby samym soba sie opiekowac a co dopiero dziecko wychowywac.
            • agatta-a1 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 07:39
              nie obrażaj skoro nie wiesz jaką jestem matką. nie mam sobie nic do
              zarzucenia jesli chodzi o wychowywanie córeczki. kocham ją ponad
              wszystko na świecie, nie stosuję wobec niej nigdy przemocy,
              poświęcam jej każdą wolną chwilę. ona jest całym moim światem,
              staram się jak mogę, zeby zapewnic jej wszystko co najlepsze bo mam
              ją tylko jedną... jednak czasami nerwowo wysiadam słuchając pod
              swoim adresem samych wulgaryzmów....jestem nerwowo
              wykończona...nigdy nie chciałam córce stworzyć takiego domu dlatego
              poważnie myślę o zakończeniiu tego związku. dla dobra dziecka.
              • masher Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 10:24
                nie wiem jaka jestes, ale wiem jak postepujesz i jak wszystko probujesz na swoja
                modle przekrecic i usprawiedliwic. niestety fakty pozostaja faktami. nie
                dopuszczasz nawet mysli ze to jak postepujesz jest zle. szkoda mi dzieciaka, nie
                ciebie, bo jestescie po jednych pieniadzach
                • 4g63 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 12:32
                  ty masher to masz normalnie papke pod sufitem, nie doczytałeś że uderzenie wynikało z poniżania i z wykończenia psychicznego?? może naucz się czytać!

                  do autorki, jeśli nie czujesz się dobrze z tym człowiekiem to po prostu go zostaw, bo będziecie schodzili coraz niżej i będzie coraz gorzej, przede wszystkim dla dziecka
                  • masher Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 12:39
                    yhm a reakcje faceta pewnie z niczego... i rozumiem ze jak ci cos nie pasuje a
                    masz gorszy dzien to mozna komus przylozyc. zycze zdrowia w takim razie bo
                    przyda ci sie duzo owego aby szybko spieprzac jak komus przy ktoryms dniu
                    walniesz, bo to dla ciebie chyba jest norma a wrecz twoje prawo...
                    • 4g63 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 12:46
                      myślę że przywaliłem ci znacznie lżej niż ty autorce której problem dotyczy, po prostu po paru twoich postach nie wytrzymałem, nie wiem jaka jest sytuacja autorki, opieram się na tym co pisze, nie mogę snuć domysłów bo nie mam z czego, ty snujesz ok, wysnułeś taką wizję że ona zła on biedny się bronił, ok, masz do tego prawo, ale zastanów się czy aby trafnie wszystko określiłeś?
                      • masher Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 12:55
                        dla mnie sprawa jest klarowna. kobieta juz w temacie zawarla wszystko co miala
                        do napisania- "maz mi oddal"
                        1. uderzylam go i mialam do tego prawo
                        2. mialam swoje powody, gorszy dzien, nie wytrzymalam itp itd czyli masa bredni
                        3. nie powinien byl mi oddac, wrecz poprosic o jeszcze a w chwili slabosci nawet
                        poprosic o okladanie tluczkiem, deska czy zaliczanie spotkan z przedmiotami
                        latajacymi
                        4. zaslona dzieckiem bylaby skuteczniejsza i zapewne bardziej odpowiednia do
                        sytuacji. jakby trafil w dziecko mialaby dodatkowa argumentacje ze maz to taki i
                        owaki
                        5. chore i usilne usprawiedliwienia swojego dzialania ktore zaprezentowala
                        swiadcza tylko o jednym- nie ma swiadomosci tego co robi
                        6. zawsze prawada z takich historii jest gdzies po srodku. aby poznac jak to
                        wyglada trzebaby zapytac tez meza. zaloze sie ze by opowiedzial zupelnie inna
                        historie i takze uwazalby sie za wzorowego ojca i meza
                        7. nie popieram agresji w rodzinie, nie popieram klocenia sie przy dziecku. ktos
                        kto dopuszcza sie drugiego jest idiota. kto dopuszcza sie pierwszego nie
                        zasluguje na opieke nawet nad roslinami doniczkowymi.

                        proste i klarowne.
                        • masher Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 13:08
                          8. wystarczy tez przeczytac jej kolejne posty. poczatkowo maz w ogole nie
                          pracuje. teraz nagle sie okazuje ze ma wlasna firme od 1.5 roku z tym ze nie
                          przynosi spodziewanych zyskow. i takich bredni jest cala masa.

                          wiec wybacz mi szczerosc i to ze nie daje sie lapac na lzy niewiescie. rozumu
                          niestety nie moge wylaczyc a w tym wypadku... nawet mi jej nie zal i jedynym
                          rozwiazaniem dla niej jest udac sie do psychologa. na poczatek w pojedynke, jak
                          juz swoje problemy emocjonalne naprawi to pozniej rodzinnie.
                          • forumowe_kontko +1 masher 17.03.10, 14:27
                            Wina założycielki wątku jest bezsporna. Ona pierwsza przeszła do
                            rękoczynów.
                            Nie usprawiedliwia to oczywiście męża, który okazał się być
                            prymitywnym chamem. I to do kwadratu, bo uderzył kobietę trzymającą
                            na ręku dziecko (abstrahując od tego, że "mamuśka" musi być
                            wyjątkową idiotką skoro zabiera się do bicia z małym dzieckiem na
                            ręku).
                            • jacek226315 Re: +1 masher 17.03.10, 15:07

                              forumowe_kontko napisał:

                              > Wina założycielki wątku jest bezsporna. Ona pierwsza przeszła do
                              > rękoczynów.
                              > Nie usprawiedliwia to oczywiście męża, który okazał się być
                              > prymitywnym chamem. I to do kwadratu, bo uderzył kobietę
                              trzymającą
                              > na ręku dziecko (abstrahując od tego, że "mamuśka" musi być
                              > wyjątkową idiotką skoro zabiera się do bicia z małym dzieckiem na
                              > ręku).
                              Przeciez dzieciak mial byc parawanem
                              • agatta-a1 Re: +1 masher 18.03.10, 07:42
                                ludzie co Wy piszecie??? miałam córeczkę na ręku bo ją myłam, zadna
                                kłotnia ani tym bardziej bijatyka nie była planowana tym bardziej
                                przy dziecku!!! nawet przez myśl by mi przeszło zeby zasłaniać się
                                bezbronnym, niewinnym dzieckiem, na litość boską, nie jestem wyrodną
                                matką.
                                • jacek226315 Re: +1 masher 18.03.10, 08:46
                                  kazdy kij ma konce dwa,bardzobysmy byli wdzieczni po wypowiedzeniu
                                  sie meza. Bo nawet sad musi wysluchac dwu stro zanim wyda wyrok
                                • ichi51e Re: +1 masher 18.03.10, 09:13
                                  jakies to dziwne... myjesz dziecko... maz wchodzi... bez powodu robi
                                  ci awanture ze zle sie zachowujesz w stosunku do dziecka...nagle nie
                                  wytrzymujesz (owocuja lata obelg) i wycierajac dziecko (no bo jak
                                  inaczej z wanny znalazlo sie na rekach = miedzy wami), odwracasz sie
                                  i - uderzasz! - on oddaje... DZIWNE.
                                  p.s.
                                  w przeciwienstwie do wiekszosci nie uwazam ze mezczyzna ma prawo
                                  oddac. Mezczyzli sa ZNACZNIE silniejsi od kobiet, dlatego od dziecka
                                  sie im wtlacza ze dziewczyn sie nie bije. I normalny mezczyzna moim
                                  zdaniem w zadnych warunkach by kobiecie nie oddal. (co innego
                                  uspokajanie histeryczki...)
                          • 4g63 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 23:12
                            > wiec wybacz mi szczerosc i to ze nie daje sie lapac na lzy niewiescie. rozumu

                            weź człowieku nie porównuj bezsilnego uderzenia w rękę do zdzielenia znacznie słabszej osoby w twarz, no weź proszę cię, rozbrajają mnie tacy ludzie jak ty, tu już nawet nie chodzi o to kto winny, bo wg wina jest ewidentnie po stronie faceta (wg tego co pisze ta osoba i tylko po tym wnoszę)

                            ps, też się nie daję łapać na niewieście łzy bo wiem jakie kobiety potrafią być, jednak nie widzę, najwyraźniej sam masz jakieś doświadczenia które rzutują na ocenę tego postu
                            • masher Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 23:21
                              dla mnie nie ma znaczenia sila ale sam fakt przemocy fizycznej do ktorej doszlo
                              tylko z winy autorki watku. gdyby go nie uderzyla pierwsza do niczego takiego by
                              nie doszlo.
                              jest takie powiedzenie "idz sie kopac z koniem" tutaj akurat mozna potraktowac
                              to doslownie kierujac te slowa do autorki. problem w tym ze szkoda konia bo by
                              domagala sie jego uspienia :]
                              • 4g63 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 18.03.10, 04:04
                                no a jego wcześniejsze zachowanie i agresja słowna to co? mają pozostać bez echa? jej agresja? ten gest oznaczający bezsilność nazywasz agresją?? czy ty w ogóle rozumiesz co piszesz? porównujesz bezsilny gest obrony na agresję i maltretowanie psychiczne do agresywnego ataku??? siła ma znaczenie bardzo duże!! dla ciebie nie ma bo jakby miała to zburzyła by twój punkt widzenia? przyznaj się może z czego wynika twój punkt widzenia? jakieś przeszłe doświadczenia? nie możesz dopuścić do siebie myśli że postąpiłeś źle?? bijesz kobiety? oczywiście tylko im oddajesz za ich agresję? i siła nie ma znaczenia?? mam nadzieję że się mylę i nie muszę współczuć osobom(kobietom) które miały z tobą do czynienia!
                                • jacek226315 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 18.03.10, 07:02
                                  4g63 napisał:

                                  > no a jego wcześniejsze zachowanie i agresja słowna to co? mają
                                  pozostać bez ech
                                  > a? jej agresja? ten gest oznaczający bezsilność nazywasz agresją??
                                  czy ty w ogó
                                  > le rozumiesz co piszesz? porównujesz bezsilny gest obrony na
                                  agresję i maltreto
                                  > wanie psychiczne do agresywnego ataku??? siła ma znaczenie bardzo
                                  duże!! dla ci
                                  > ebie nie ma bo jakby miała to zburzyła by twój punkt widzenia?
                                  przyznaj się moż
                                  > e z czego wynika twój punkt widzenia? jakieś przeszłe
                                  doświadczenia? nie możesz
                                  > dopuścić do siebie myśli że postąpiłeś źle?? bijesz kobiety?
                                  oczywiście tylko
                                  > im oddajesz za ich agresję? i siła nie ma znaczenia?? mam nadzieję
                                  że się mylę
                                  > i nie muszę współczuć osobom(kobietom) które miały z tobą do
                                  czynienia!
                                  A skad wywnioskowales,ze przed tem byla agresja slowna,przeciez
                                  autorka o tym nie wspomniala ani slowem. Wroci do szkoly i naucz sie
                                  czytac poprawnie bo na rumowanie to chyba juz za pozno
                                • masher Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 18.03.10, 09:47
                                  wybacz, mojego zycia tu nie bedziemy roztrzasac :] nie twoj interes i niestety
                                  ale pokazujesz tutaj kolejna wade kobieca. chore wscibstwo i wkladanie rzeczy
                                  tam gdzie ich nie ma. na takiej plaszczyznie ze mna rozmawiac nie bedziesz.

                                  na koniec, rozumiem ze wiesz jak ona jego slowami traktowala i jaka byla wobec
                                  niego mila- suszenie glowy od rana do nocy o to ze nie przynosi z firmy zyskow,
                                  ze jest nieudacznikiem, trutniem bo przecie nie pracuje [w jej mniemaniu], ze
                                  nic nie robi, ze tylko czeka az on wszystko zrobi itd do usrania. oczywiscie dla
                                  ciebie istnieje tylko jedna strona medalu, ze to facet cos jej mowil a ona
                                  potulnie wszystko znosila. to jest klasyczny przypadek przemocy w rodzinie
                                  ktorej sprawca jest kobieta- okolo 45% kobiet vs 55% mezczyzn siega po przemoc
                                  fizyczna, okolo 65% kobiet vs 35% mezczyzn siega po przemoc psychiczna. suche
                                  statystyki i jej opis swiadcza o tym ze to niestety ona jest tutaj sprawca.
                                  wybacz, nie jestem idiota aby w takie bajki wierzyc jak to, ze to akurat ona
                                  jest bez winy i ze nigdy ani z dzieckiem sie nie obeszla zle- faceci raczej
                                  takich rzeczy nie wymyslaja- ani mu slownie nie przywalila. chcesz sie z kozami
                                  macac twoj problem, ale jak pisalem wczesniej, na tej plaszczyznie to nie ze mna
                                  rozmowy prowadz :]
                                • rumbun Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 18.03.10, 23:27
                                  Sorry, a skąd ty wiesz o tych wszystkich szczegółach? Że to była jego agresja
                                  słowna (a z jej strony nic), że miało miejsce maltretowanie psychiczne, że jej
                                  uderzenie było lekkie, a jego silne? Piszesz jakby to jej uderzenie to
                                  pieszczota była - myślisz, że kobieta nie jest w stanie zadać facetowi bólu? A
                                  on to ją od razu bije? Skąd wiadomo, że jej po prostu nie spoliczkował? Nie
                                  doczytałem żadnych detali na ten temat, a ty tu wypisujesz jakby ją napier.lał
                                  kablem od żelazka albo pięścią między oczy. I nie, nie uważam, że policzkowanie
                                  jest ok. Ale jest różnica miedzy policzkiem czy klapsem, a biciem kogoś na
                                  poważnie - pięścią w twarz czy wzięciem na buty. Cytowane przez autorkę słowa
                                  jej męża są fatalne, fakt. Ale nie wiemy w jakich okolicznościach takie słowa
                                  padły i czy zdarza się to regularnie, czy np w wyjątkowo ostrej kłótni się
                                  wyrwało. Dlatego wniosek o znęcaniu się i maltretowaniu to też jakiś nieco na
                                  wyrost. Szczególnie, że i autorka wcale nie musi być niewiniątkiem. Czy kobietom
                                  nigdy nie zdarza się mówić rzeczy niesprawiedliwych, bolesnych lub wręcz
                                  okrutnych? A sugerowanie, że ktoś kto ma odmienne od ciebie poglądy na pewno sam
                                  jest sadystycznym samcem.... Cóż, komentarz do takiego zachowania jest zbędny.
                                  • masher Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 18.03.10, 23:36
                                    ba, nie wiemy czy przypadkiem sama nie dopuszczala sie ciekawszych epitetow czy
                                    w inny, uroczo rozbrajajacy kobiecy sposob, tak to nazwijmy, prawila uprzejmosci
                                    i czulosci ;)

                                    niestety statystyki sa nieublagane, kobiety przoduja w przemocy psychicznej i
                                    praktycznie dorownuja w fizycznej. jedynie garstka facetow idzie z tym na
                                    policje czy do sadu. a szkoda bo moze kobietom przydalby sie zimny prysznic i
                                    moze przestalyby byc bezkarne.
                                    • rumbun Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 18.03.10, 23:52
                                      No właśnie. Ale wystarczy rzucić słowo-klucz - facet mnie uderzył, dodać drugie
                                      - to ja go utrzymuję i doprawić stwierdzeniem, że mi ubliża i mamy gotowy
                                      obrazek zakompleksionego i sfrustrowanego degenerata, który swoje niepowodzenia
                                      życiowe odreagowuje pastwiąc się nad niewinną małżonką, która potulnie prasuje
                                      mu koszule i gotuje obiadki. Może to wszystko i prawda, to też się zdarza. Ale
                                      wtedy to trzeba się pakować i takiego kochasia zostawić. Bo jakie są przesłanki
                                      do pozostawania w związku z kimś takim, jeżeli kobieta ma pieniądze?
                              • Gość: rudakazia Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) IP: *.218.151.59.static.telsat.wroc.pl 16.05.10, 00:10
                                Ktoś tu gdzieś napisał (może i ty, nie chce mi sie już szukać), że
                                co to za przekonanie, że kobiety zawsze są ok, a faceci be. Otóż
                                podobnym, jak widzę, przekonaniem kierujesz się ty pisząc,co
                                piszesz, według ciebie bowiem wrzucanie kobiecie, co na jezyk
                                wlezie,poniżanie jej na każdym kroku (swojej żony, matki swojego
                                dziecka, która to męczyła się 9 miesięcy w ciąży-nie on, która co
                                najmniej pół roku nie zaliczyła nocnego snu w całości, która 24
                                h/dziennie poświęca dziecku - ich wspólnemu, itd. itp.),
                                maltretowanie psychiczne jest ok, a walnięcie chu...ja ręką (jak
                                napisał przedmówca wyżej "bezsilne" walnięcie ręką czy to bezsilne w
                                sensie braku siły w ręku,czy to bezsilne w znaczeniu bezsilności
                                psychicznej) to dramat, najgłębsza patologia i drzzwi do psychiatry.
                                Puknij się w łeb. Faktycznie masz chyba podobne doświadczenia i
                                najwyraźniej to ty w nich odgrywałeś tego chu...ja, a pisząc te
                                pseudologiczne brednie po dziś dzień próbujesz się usprawiedliwiać
                                przed samym sobą i innymi. Tak sie akurat składa, że doskonale wiem
                                (z racji zawodu), jakie chu...je chodza po świecie i powiem
                                szczerze, że niejednemu przydałoby się porządne obicie mordy,albo
                                obijanie jej codziennie równiutko i regularnie. Jasne, że nie przy
                                dziecku,ale ta kobieta (jak i żadna zresztą) nie jest robotem
                                pozbawionym emocjji i nerwówi zapewne usłyszała po raz kolejny tyle
                                syfu, że nie wytrzymała. I może i jest hosteryczką,bo może tą
                                histeryczką się już stała pod wpływem tego,co jej serwuje mąż-
                                dobrodziej. I nie bredz z kolei, żeby w takim razie schrzaniała od
                                takiego typa (a nie biła go przy dziecku - bo pewnie i to
                                dopiszesz),bo takie rady łatwiuchno przychjodzą na język...biernym
                                obserwatorom z boku, których problem nie dotyczy.
                                I jeszcze jedno...jest masa typów, którzy na kobietę reki w życiu
                                nie podnieśli, uchodzą za kulturalnych, powszechnie lubianych,
                                ynteligentnych kolesi, a w 4 ścianach znęcają się na żonami
                                psychicznie do tego stopnia, ze żony u psychiatry lądują na
                                terapiach.
                            • jacek226315 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 18.03.10, 06:59
                              jak maz zony n ie bije to jej watrtoba gnije
                  • jacek226315 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 15:03
                    4g63 napisał:

                    > ty masher to masz normalnie papke pod sufitem, nie doczytałeś że
                    uderzenie wyni
                    > kało z poniżania i z wykończenia psychicznego?? może naucz się
                    czytać!
                    >
                    > do autorki, jeśli nie czujesz się dobrze z tym człowiekiem to po
                    prostu go zost
                    > aw, bo będziecie schodzili coraz niżej i będzie coraz gorzej,
                    przede wszystkim
                    > dla dziecka
                    A gdzie byla mowa o ponizaniu. Brawo babska solidarnosc.
              • jacek226315 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 15:02
                wybacz,ale Twoje zapewnienia iz jestes wzorowa matka miedzy bajki
                trzeba wlozyc.Wzorowa matka nie trzyma dziecka na reku jak zaczyna
                walke na piesci,no chyba zeby dziecko za parawan gralo.Moja mama
                zawsze mowila,iz kobiety prowokuja a potem placza i dlatego nigdy po
                ich stronie nie stanela,a miala dwoch synow i corke.
              • tygrysio_misio Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 15:46
                to,ze Ty uwazasz cos to nie znaczy,ze tak jest

                no i inna kwestia: jesli ojcu dziecka nie podoba sie to jak traktujesz dziecko
                to musisz sie poddac procesowi "dochodzenia do kompromisu"...bo t rowniez jego
                dziecko

                i jak widac to on sie bardziej troszczy o corke...
              • Gość: ss Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) IP: 194.50.123.* 19.03.10, 09:49
                nastepna matka-polka. Facet od 1,5 roku ma problemy w firmia a ta
                sie dziwi ze jest nerwowy. Sprobowalas mu pomoc? ale pomoc, nie
                wymagac?
        • rumbun Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 22:13
          Skoro było kłótnia, to i małżonek mógł swoje usłyszeć. Poza tym autorka opisuje
          problem ze swojego punktu widzenia - kto wie czy w relacji jej męża nie
          wyglądałoby to zgoła odmiennie? Np, ze to ona mu ciągle dogryza i go poniża np
          mówiąc, że jest nieudacznikiem i nie może znaleźć normalnej pracy? Pewnie prawda
          gdzieś po środku leży. A pozwalanie sobie na to by puściły nerwy i na
          przechodzenie do rękoczynów, nawet jeśli to jest tylko szarpanie się czy bicie
          nie po twarzy, to naprawdę nie jest dobry pomysł.

          Poza tym czemu tylko kobiecie wolno stracić głowę? Bądźmy sprawiedliwi - idąc z
          twoim tokiem rozumowania, czy jeśli to kobieta by obrażała swojego faceta, to
          miałby on prawo dać się ponieść i jej przyłożyć? Pewnie nie. Pewnie byś wtedy
          powiedziała, że nie panuje nad sobą i jest niedojrzały skoro tak reaguje na
          krytykę. A Ewelina_1 dodałaby, że jest zerem.
      • arieska Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 14:25
        masher napisał:

        > masz pretensje do kogo? sama jestes agresywna i dziwisz sie ze ktos odpowiada
        > tym samym tylko inaczej niz ty? moze mial poprosic i poczekasz az laskawie
        > nastawisz reke by mogl ci oddac?

        Aha, czyli juz nawet nie oko za oko, ale trzeba dowalic jeszcze mocniej? W ogole
        odpowiadanie przemoca na przemoc uwazasz za oczywiste i dojrzale? Jak mozna
        porownywac trzepniecie w reke przez kobiete z ciosem w twarz od faceta?!
        Absolutnie nie pochwalam postepowania autorki, nie powinna byla w ogole dziada
        dotykac, sama nie jest bez winy, ale jego reakcja bardzo zle wrozy. Ale jak
        rozumiem biedaczek dzialal w samoobronie, musial byc przerazony! Twoje myslenie
        jest godne przedszkolaka "psze pani, a on zaczal" to oddalem. I to tak, ze za
        pstryczka w nos ja mu nos zlamalem. Przeciez to to samo, no i musialem, bo jak
        to tak nie oddac?

        > za chwile jeszcze napisza ci ze masz do
        > czynienia z damskim bokserem lol

        Lol powiadasz-przemoc domowa taka smieszna? Masz dziwne poczucie humoru. I tak,
        napisze-malzonek ma "objawy" damskiego boksera. Tacy tez przepraszaja
        jednoczesnie wpedzajac kobiete w poczucie winy, ze to przez nia. Ze on MUSIAŁ!
        Do tego obrazaja, krytykuja. Wypisz, wymaluj.
        Podkreslam-zachowanie autorki rowniez potepiam, ale reakcja jej meza to zero,
        dno, bez porownania z jej czynem. A usprawiedliwianie go, ze musial oddac (i nic
        dziwnego, ze az w takiej formie zamiast chociazby krzyknac czy po prostu
        trzasnac dzwiami i wyjsc az ochlonie) jest rownie chore jak sam czyn.

        A juz bezposrednio do autorki-bawic sie w domoroslego psychologa nie lubie, ale
        czasem tak jest, ze jak sie w kims od dawna kotłuje to tylko czeka na okazje,
        zeby wybuchnac i miec na to usprawiedliwienie. Maz moze byc od dawna agresywnie
        nastawiony (sama piszesz, ze zle sie miedzy wami dzieje)i trafila mu sie
        gratka-zrobil cos, na co byc moze juz od dawna mial ochote. Nijak nie pochwalam
        Twojego zachowania, ale jego reakcja na to nie powinna zostac zignorowana, bo
        jak juz ktos raz zaczal to moze stracic hamulce. Osobiscie nie spedzilabym ani
        dnia dluzej z facetem, ktory podniosl na mnie reke-to nie jest ktos, z kim mozna
        tworzyc zwiazek/rodzine.


        • forumowe_kontko Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 14:31
          On WINIEN.

          Ona nawet BARDZIEJ, bo:
          1) nie wolno podnosić ręki na drugiego człowieka. Tłumaczenie "bo ja
          słaba kobieta a on facet, więc mnie wolno, a jemu nie" - jest tak
          kretyńskie, że nawet trudno je komentować.
          2) wymachiwanie łapą gdy drugą ręką przycikamy do siebie małe
          dziecko świadczy o problemach emocjonalnych. Takie rzeczy TRZEBA
          LECZYĆ, a nie szukać usprawiedliwień.

          Krótko mówiąc: dziecku przydałaby się rodzina zastępcza w miejsce
          nadpobudliwej mamusi i nieodpowiedzialnego tatusia.
        • masher Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 14:40
          czyli twierdzisz, ze tak dlugo jak go nie zatlucze to on nie ma prawa nawet
          pisnac? widzisz, problem w tym, ze oboje dali niezly popis i nie mam zamiaru
          rozwodzic sie nad tym kto kogo bardziej poturbowal. ona wkroczyla ze slow w
          fizyczny rekoczyn i to ona odpowiada za to ze do tego w ogole doszlo. sam z
          siebie jej nie uderzyl. do prawienia sobie uprzejmosci sa oboje przyzwyczajeni.
          smieszna jest proba usprawiedliwania, wybielania i brak swiadomosci co do czego
          i dlaczego doprowadzilo.

          i tak, smieszy i wkurza mnie to. gdyby nie smieszylo musialbym napisac maila z
          linkiem do watku na adres policji aby zajeli sie tym przypadkiem patologicznych
          rodzicow. obojgiem- dla pelnej jasnosci, oboje maja narabane we lbach i oboje
          dopuscili sie przemocy oraz narazenia zdrowia dziecka.
          • free.zolwik Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 21:13
            Ty, Maszer, a może to Ty ją bijesz? Ukrywasz się pod jakimś nickiem i jeszcze
            kobiecie na forum dowalasz? Mało Ci. Może dowal równemu.
        • resztka Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 18.03.10, 09:06
          "Osobiscie nie spedzilabym ani dnia dluzej z facetem, ktory podniosl na mnie
          reke-to nie jest ktos, z kim mozna tworzyc zwiazek/rodzine."
          nie zapomnij odwrocic tego stwierdzenia na "Osobiscie nie spedzilbym ani dnia
          dluzej z kobieta, ktora podniosla na mnie reke...."
    • bijatyka Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 16.03.10, 11:05
      "znaczysie" biliście się z dzieckiem na ręku ? Koniec świata, panie,
      koniec świata...
    • ja-27 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 16.03.10, 11:06
      Jakby mnie mój uderzył - nawet w najgorszej kłótni to bym juz była spakowana.
      • lia.13 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 11:55
        Jakie to polskie. Na całym świecie chroni się matkę z dzieckiem, a w Polsce? Ją
        mąż obdarowuje wulgaryzmami, bije, i ona ma się pakować? Jego niech spakuje i
        fora ze dwora.
        • ja-27 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 12:11
          Właśnie dlatego, że w Polsce nie chroni się ofiara to ja bym się spakowała a nie
          czekała aż mnie następnym razem zabije. Por...doliłaby mieszkanie, o które można
          walczyć potem. Ale na pewno nie byłabym z tym osobnikiem w tym samym miejscu.

          Miałam kiedyś w pracy koleżankę, którą bił mąż. Wywalał ją nago za drzwi. Ale co
          tam ona nie odejdzie, bo mieszkanie kosztowało kupę kasy, a w mieszkaniu dużo
          innych wartościowych rzeczy. Więc wracała do męża i majatku.
          • 4g63 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 12:34
            polish dream spełniony, kredyty wiążące na co najmniej 30 lat
          • stara_twojej_starej Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 19:28
            ja-27 napisała:

            > Miałam kiedyś w pracy koleżankę, którą bił mąż. Wywalał ją nago za drzwi. Ale c
            > o
            > tam ona nie odejdzie, bo mieszkanie kosztowało kupę kasy, a w mieszkaniu dużo
            > innych wartościowych rzeczy. Więc wracała do męża i majatku.


            a ładna ta koleżanka chociaż była?
        • olala_29 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 14:32
          Sprawa wcale prosta nie jest zaczęła kobieta. NIKT NIE MA PRAWA BIĆ NIKOGO. Nie
          ma tu mowy o znęcaniu się psychicznym (to długotrwały proces), autorka pisze
          tylko, że mąż ja skrytykował, itd. (ale wygląda to z opisu na rzecz jednorazową).
          Inna rzecz, że uderzenie w twarz to coś wyjątkowo poniżającego.

          Toteż z tym problemem nie na forum ale zastanowić się nad sobą, związkiem i do
          psychologa.
    • lodzpodwodna Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 16.03.10, 11:13
      NO pewnie, zawsze jest wina kobiety, a szczególnie wtedy kiedy ma krótką
      spódniczkę o ktoś ją zgwałci. Przecież sama się prosiła, nie? Mogła ubrać sie
      mniej "wyzywająco" :P

      Nie trzeba było pyskować mężowi, to by Cię nie uderzył. A teraz burka i 2 metry
      za nim.
      • jedzoslaw Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 16.03.10, 11:21
        Obydwoje jesteście siebie warci. Ale jego argumentacja, że Ty jesteś winna tego, co zaszło kojarzy mi się jednoznacznie z damskim bokserem. W normalnym małżeństwie zarówno uderzenie jak i "oddawanie" jest po prostu niebywałe.
      • duzymietek Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 17:35
        Umiesz czytać ze zrozumieniem? To on jej pyskował i od niej oberwał po czym jej
        oddał. Jeżeli w tej sytuacji kobieta jest niewinna, bo gratuluję oglądu
        rzeczywistości.
        • lodzpodwodna Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 19:37
          duzymietek napisał:

          > Umiesz czytać ze zrozumieniem? To on jej pyskował i od niej oberwał po czym jej
          > oddał. Jeżeli w tej sytuacji kobieta jest niewinna, bo gratuluję oglądu
          > rzeczywistości.



          A ty umiesz czytać ze zrozumieniem? Damski bokserze?
          • duzymietek Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 20:44
            > A ty umiesz czytać ze zrozumieniem?
            Umiem

            >Damski bokserze?
            hahaha na nic lepszego cię nie stać?
    • miau_weglowy Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 16.03.10, 11:21
      agatta-a1 napisała:
      przepraszał i
      > powiedział ze to była moja wina.
      > zastanawiam się co dalej...

      nastepnym razem uslyszysz to samo
    • drwallen czemu on cię przepraszał, a nie ty jego? 16.03.10, 11:23
      To chyba ty powinnaś go przeprosić skoro pierwsza podniosłaś na niego rękę. To,
      że koleś się umiejętnie zblokował i osłonił twarz ręką to nie znaczy, że nie
      chciałaś go uderzyć w twarz. Podnosząc rękę na kogokolwiek podnosisz rękę na
      samą siebie.

      Powinnaś go przeprosić.
      • ewelina_1 Re: czemu on cię przepraszał, a nie ty jego? 17.03.10, 11:37
        drwallen napisał:

        > To chyba ty powinnaś go przeprosić skoro pierwsza podniosłaś na niego rękę. To,
        > że koleś się umiejętnie zblokował i osłonił twarz ręką to nie znaczy, że nie
        > chciałaś go uderzyć w twarz. Podnosząc rękę na kogokolwiek podnosisz rękę na
        > samą siebie.
        >
        > Powinnaś go przeprosić.

        "facet" który podnosi rękę na kobietę jest zerem.
        Kobiety zacznijcie siebie szanować i unikajcie takich jak drwallen, mąż autorki wątku i kilku innych piszących w tym wątku.
        • men_53 ale facet, który pozwala się bić też jest zerem 17.03.10, 11:45
          No dobra, ale facet, który pozwala się bić też jest zerem. Nawet dla
          kobiety, która go uderzyła.
          • ewelina_1 Re: ale facet, który pozwala się bić też jest zer 17.03.10, 12:32
            To ja już nie wnikam jak między facetami ustala się zera.
            Facet zanim podniósł rękę miał jeszcze jakieś szanse (mówimy po wyzwiskach "pier..a" itd.), po podniesieniu na nią ręki stał się zerem. Z zerową szansą na zmianę statusu.
            • zegrz Re: ale facet, który pozwala się bić też jest zer 17.03.10, 14:08
              Słusznie! Przecież matką jesteś, masz jakieś prawa...
              Facet powinien pokornie wysłuchać co masz do powiedzenia a potem nadstawić twarz
              do uderzenia, potem ładnie podziękować, przeprosić i nadstawić drugi policzek
              (w międzyczasie może jeszcze oddać wypłatę jeśli wcześniej tego nie zrobił).
            • rumbun Re: ale facet, który pozwala się bić też jest zer 17.03.10, 18:10
              a co ma robić facet jak go baba napiernicza? Popłakac się i pójść do mamy?
              Autorka wątku sama przekroczyła pewną granicę, której przekraczać w związku nie
              wolno. Oczywiście, facet mógł się okazać od niej mądrzejszy, ale też mu nerwy
              puścił i dał jej w pysk. Niektórym z was drogie panie wydaje się, że
              równouprawnienie w związku oznacza, że wam wolno wszystko, a facetowi nic. Nie.
              Jeżeli kobieta podnosi rękę na swojego faceta, to niech później nie skamle, że
              ten brutal śmiał jej oddać.
              • kiddo5 Re: ale facet, który pozwala się bić też jest zer 17.03.10, 21:22
                > a co ma robić facet jak go baba napiernicza? Popłakac się i pójść do mamy?
                buahaha najczesciej tak wlasnie sie konczy, kolo wraca spowrotem do mamusi 'bo
                tylko ona go rozumie'
          • zdzisiek66 Re: ale facet, który pozwala się bić też jest zer 17.03.10, 15:14
            To niech się broni po męsku, a nie waląc żonę po twarzy.
            Niech złapie za rękę, odepchnie, założy dźwignię, przełoży przez kolano i wleje
            po tyłku.
            Zgadzam się w pełni z eweliną.
            • dorsai68 I wszystko to ma robić mając na uwadze 17.03.10, 15:31
              bezpieczeństwo dziecka, którego kobieta użyła jak parawanu?

              • zdzisiek66 Re: I wszystko to ma robić mając na uwadze 18.03.10, 09:32
                No nie, napisałem ogólnie, a w tej konkretnej sytuacji z dzieckiem, zakładając,
                że nie zamierzała zrobić krzywdy dziecku, nie pozostaje nic innego, jak się
                wycofać.
                BTW, przedstawione przykłady obrony przed agresywną kobietą można, a często
                wręcz należy, stosować pojedynczo, a nie łącznie ;)
            • rumbun Re: ale facet, który pozwala się bić też jest zer 17.03.10, 18:30
              Ciekawe czy Ewelina zgadza się z tobą ? :) Powątpiewam.
            • wybierz_albo_wpisz_nowy Re: ale facet, który pozwala się bić też jest zer 18.03.10, 10:03
              zdzisiek66 napisał:

              > To niech się broni po męsku, a nie waląc żonę po twarzy.
              > Niech złapie za rękę, odepchnie, założy dźwignię, przełoży przez kolano i wleje
              > po tyłku.

              ..jak dziecku?
          • adria-prawdziwe Re: ale facet, który pozwala się bić też jest zer 27.03.10, 12:13
            moze ja z latwosci powstrzymac a pozatym uderzenie od kobiety mniej
            faceta boli niz w druga strone pozatym damski bokser nie jest sexi
        • pit_sam_pras Re: czemu on cię przepraszał, a nie ty jego? 17.03.10, 14:30
          zycze wszystkim normalnym facetom zeby nigdy nie trafili na babke taka jak ty, z
          takimi pogladami. zalamka po prostu.
        • forumowe_kontko Re: czemu on cię przepraszał, a nie ty jego? 17.03.10, 14:36
          ewelina_1 napisała:
          > "facet" który podnosi rękę na kobietę jest zerem.
          > Kobiety zacznijcie siebie szanować i unikajcie takich jak
          drwallen, mąż autorki
          > wątku i kilku innych piszących w tym wątku.

          Moja żona też podniosła na mnie rękę. Nie oddałem jej.
          Ale jest już rozwódką.
          Mam nadzieję, że dzięki temu osiągnęła co chciała.
          Tutaj podobnie - zasiała burzę to zebrała deszcz. A teraz wielkie
          zdziwienie.

          Ps. Ten chłop to drań i psychol. Ale nie rozgrzesza to jego żoneczki.
        • stara_twojej_starej Re: czemu on cię przepraszał, a nie ty jego? 17.03.10, 19:29
          ewelina_1 napisała:

          > drwallen napisał:
          >
          > > To chyba ty powinnaś go przeprosić skoro pierwsza podniosłaś na niego ręk
          > ę. To,
          > > że koleś się umiejętnie zblokował i osłonił twarz ręką to nie znaczy, że
          > nie
          > > chciałaś go uderzyć w twarz. Podnosząc rękę na kogokolwiek podnosisz rękę
          > na
          > > samą siebie.
          > >
          > > Powinnaś go przeprosić.
          >
          > "facet" który podnosi rękę na kobietę jest zerem.
          > Kobiety zacznijcie siebie szanować i unikajcie takich jak drwallen, mąż autorki
          > wątku i kilku innych piszących w tym wątku.

          dobrze... tylko, kobieta, która podnosi rękę na faceta to zwykła ściera.
          Mężczyźni, szanujcie się...
        • metall Re: czemu on cię przepraszał, a nie ty jego? 18.03.10, 12:34
          ewelina_1 napisała:

          > "facet" który podnosi rękę na kobietę jest zerem.
          > Kobiety zacznijcie siebie szanować i unikajcie takich jak drwallen, mąż autorki
          > wątku i kilku innych piszących w tym wątku.

          Prawda. Dlatego nie słuchajcie głupich feministek. Kobietom należą się
          przywileje - np takie, że nie są bite przez facetów - a równouprawnienie oznacza
          zabranie im tych przywilejów.
      • roman512 Podnosząc rękę na kogos podnosisz rękę na siebie! 17.03.10, 11:39
        "Podnosząc rękę na kogokolwiek podnosisz rękę na
        samą siebie."

        Mądre slowa!
        • jacek226315 Re: Podnosząc rękę na kogos podnosisz rękę na si 18.03.10, 07:04
          roman512 napisał:

          > "Podnosząc rękę na kogokolwiek podnosisz rękę na
          > samą siebie."
          >
          > Mądre slowa!

          Kto sieje wiatr,burze zbiera
    • ind-ja Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 16.03.10, 11:23
      niezla jestes,przy dziecku okladasz meza po twarzy.
    • six_a Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 16.03.10, 11:25
      next level będzie taki, że oberwie się dzieciakowi przez przypadek.
      a winna będzie jak zwykle
      teściowa
      • agatta-a1 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 16.03.10, 11:46
        nie uderzyłam go w twarz tylko w rękę. nigdy bym nie uderzyła go w
        twarz....niestety słyszę pod swoim adresem od dłuzszego czasu same
        negatywy i w końcu nie wytrzymałam. jestem osobą bardzo spokojną i
        opanowaną, cichą, ale maa tez swoje granice wytrzymałości. od kilku
        lat słucham jaka to ja jestem nie dobra, nic nie potrafię, jestem
        złą żoną i matką pomimo, ze utrzymuję męża i mieszkanie półtora
        roku, zajmuję się domem i dzieckiem pracując jednocześnie. jest na
        moim utrzymaniu co nie zwalania go z notorycznego obrażania mnie i
        mówienia np "jesteś popierdo...na czy pierdal...ęta??" albo "zaraz
        Cię wypierdo....lę przez okno". Oto mój cały mąż...wdzięczny ze ma
        zawsze uprane, posprzątane i rachunki zapłacone.
        • bijatyka Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 16.03.10, 11:51
          mam za małą głowę... Możesz się sama utrzymać, dbasz o wszystko sama
          i dajesz się takiemu ? Myślę, że po tej Twojej wypowiedzi posypie
          się na Ciebie jeszcze gorzej - za brak rozsądku !
        • yoluha Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 16.03.10, 11:52
          witam

          zadaj sobie jedno pytanie? czy tak odzywaja się do siebie ludzie
          któzy się kochają, lub co najmniej szanują? Dla mnie facet Cie nie
          szanuje. Wiem, cięzko jest ale przyznaj to że taka jest prawda.
          Radziłabym się zastanowić nad przyszłością tego związku. Albo
          spróbowała porozmawiać. w tej danej sytuacji Ty też źle zrobiłaś bo
          dałas się sprowokowac, ale to nie upowaznia męża ani nikogo do
          takich czynów.
        • marguyu Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 16.03.10, 11:53
          No to na co jeszcze czekasz?
          Wywal go z mieszkania i swojego zycia. Po cholere ma kazde z wac zyc
          w piekle. Argumenty o ojcu dla dziecka w takiej sytuacji odpadaja.

          Rozumiem, ze moze mu byc psychicznie niefajnie z powodu braku pracy,
          ale sa granice, ktorych dorosly czlowiek nie powinien przekraczac.
          Klocenie sie z dzieckiem na reku jest niedopuszczalne.

          Moi rodzice zarli sie bardzo kulturalnie. Nie bylo krzykow i
          wrzaskow. Za to bylo: "Idz powiedziec ojcu" albo "Przekaz matce" itp.
          I musze tobie powiedziec, ze do dzis mam do nich zal za to, ze mi
          skutecznie spierdolili dziecinstwo. Nie zatruli, nie zniszczyli ale
          wlasnie spierdolili.
          • haldeman79 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 16.03.10, 17:24
            marguyu napisała:

            > Moi rodzice zarli sie bardzo kulturalnie. Nie bylo krzykow i
            > wrzaskow. Za to bylo: "Idz powiedziec ojcu" albo "Przekaz matce" itp.
            > I musze tobie powiedziec, ze do dzis mam do nich zal za to, ze mi
            > skutecznie spierdolili dziecinstwo. Nie zatruli, nie zniszczyli ale
            > wlasnie spierdolili.
            >

            Jak więc mieli się kłócić, żebyś dziś była zadowolona?
            • nutka07 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 16.03.10, 18:23
              Zalatwiac sprawy miedzy soba i nie traktowac dziecka jak poslanca.
              Znalezli sobie katalizator w osobie niewinnego dziecka.
              • haldeman79 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 10:11
                nutka07 napisała:

                > Zalatwiac sprawy miedzy soba i nie traktowac dziecka jak poslanca.
                > Znalezli sobie katalizator w osobie niewinnego dziecka.

                Czyli mam rozumieć, że nie natężenie kłótni(zarówno w decybelach jak i
                częstotliwości) lub ewentualna ilość wyzwisk czy innych przecinków jest
                destrukcyjne tylko późniejsze ciche dni i porozumiewanie się za pomocą dziecka?
                • marguyu Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 10:18
                  Masz zrozumiec, ze najbardziej destrukcyjna jest atmosfera panujaca
                  w domu. Wierz mi, wolalabym zeby od czasu wybuchla awantura i
                  oczyscila atmosfere. Zamiast tego nakladajace sie zale i pretensje
                  powodowaly, ze nie bylo czym oddychac. A tam gdzie nie ma 'tlenu',
                  tam nic sie nie rozwija - wiezi rodzinne takze.
                  • haldeman79 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 11:25
                    marguyu napisała:

                    > Masz zrozumiec, ze najbardziej destrukcyjna jest atmosfera panujaca
                    > w domu. Wierz mi, wolalabym zeby od czasu wybuchla awantura i
                    > oczyscila atmosfere.

                    Tylko, że to nie sposób wyrażania emocji szybka awantura vs. tłamszenie w sobie
                    urazów był problemem ale Twoi rodzice sami w sobie.
        • six_a Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 16.03.10, 11:55
          i na co, kochanieńka, czekasz? chcesz się przekonać, czy faktycznie pofruniesz
          przez okno?

          wynajmij kawalerkę, wyprowadź się tam z dzieckiem, załóż sprawę o rozwód i
          pożegnaj się z tym miłym panem.
          • wisia78 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 16.03.10, 12:03
            A dlaczego Ona ma wynajmowac kawalerke i sie wyprowadzac? Niech on
            spada.
            • six_a Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 16.03.10, 12:07
              dlatego, że trudniej się pozbyć upierdliwego głąba bez podstaw prawnych w
              postaci zasądzonych alimentów, orzeczonego rozwodu i podzielonego majątku.
              zaoszczędzi sobie nerwów.
              • kadfael Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 16.03.10, 12:33
                E tam. Zmienia zamki, wystawia walizki i już. Tym bardziej jesli
                utrzymuje dom i facera jest to uzasadnione.
                • six_a Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 16.03.10, 14:48
                  a co jej zmiana zamków pomoże, facet wezwie policję i wejdzie, bo to jego dom.
                  chyba że jej dom był przed ślubem, to mu wypowiada najem i wtedy dowidzenia.
                • alienka20 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 16.03.10, 17:40
                  Coś takiego to z kolei przemoc ekonomiczna - bez rozwodu, czy innego świstka z
                  policji, że się znęca nad nią nie da rady.
              • titta Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 11:36
                Wszystko zalezy czyje mieszkanie. Jesli ona ma wspowlasnosc, to
                zostawienie kogos kto potecjalnie zadluzy mieszkanie to nie jest
                dbry pomysl.
        • jedzoslaw Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 16.03.10, 13:07
          jest na
          > moim utrzymaniu co nie zwalania go z notorycznego obrażania mnie i
          > mówienia np "jesteś popierdo...na czy pierdal...ęta??" albo "zaraz
          > Cię wypierdo....lę przez okno". Oto mój cały mąż...wdzięczny ze ma
          > zawsze uprane, posprzątane i rachunki zapłacone.

          Chyba nie trzeba Ci radzić, co należy zrobić z takim bucem?
        • quba Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 16.03.10, 17:33
          agatta-a1 napisała
          Oto mój cały mąż...wdzięczny ze ma
          > zawsze uprane, posprzątane i rachunki zapłacone.



          Masz w domu pasozyta i oprawce. Po co go trzymasz w domu? Wywal na
          zbity łeb!!!
          • duzymietek Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 17:41
            pasożyta tak, oprawcę? no nie wiem moim zdaniem obydwoje są dobrzy...
        • zegrz Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 14:11
          Jeśli to co tu piszesz jest prawdą to...
          rzuć go natychmiast! Od razu, zanim dziecko będzie większe bo potem będzie coraz
          trudniej
        • skarpetka_szara Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 14:53
          widze ze nie oczekujesz duzo wzgledem meza. Tzn nie oczekujesz
          szacunku, wdziecznosci, pomocy, itd... tylko jak wol pracujesz,
          bedziesz wygladac 10 lat starzej niz Twoje rowiesnice, bedziesz
          bardziej nieszczesliwa, potem przyjda choroby nerwow, serca itd, i
          po co???? aby miec wyimaginowane malzenstwo? Malzenstwo jest tez
          partnerstwem, ale to slowo w waszym zwiazku nie istnieje.

          Zastanow sie kobieto w jakim kierunku idzie Twoje zycie, i zacznij
          wymagac od chlopa aby wziol sie w garsc i zaczol przykladac sie,
          dawac cos z siebie, no wiesz... aby byl MEZCZYZNA!

          Mam wrazenie ze z chwila gdy wypedzisz go z domu i nie pozwolisz
          wrocic - odetchniesz, zaczniesz sie wiecej usmiechac i zycie bedzie
          wbrew pozorom latwiejsze.

          I jeszcze jedno: ja tez jestem (teraz) glownym zywicielem rodziny,
          ale za to moj maz gotuje, sprzata, zmywa naczynia, robi pranie,
          zakupy, i zalatwia wszystko inne. Ale ja tego oczekuje. Gdybym
          sama z siebie przychodzila do domu i zaczynala sprzatac, gotowac
          itd to myslisz ze on by mial cos przeciwko? oczywiscie ze by cicho
          siedzial i myslal ze widocznie tak ma byc.

          Szanuj sie kobieto, bo faceci przychodza i odchodza, ale my same z
          soba jestesmy na codzien i musimy do samych siebie miec szacunek.
          Bo watpie ze bedac z czlowiekiem ktory cie uderzyl masz do siebie
          szacunek teraz. :(
    • magda-magda25 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 16.03.10, 13:02
      ty bijesz jego,on Ciebie , dziecko patrzy, takie cos to sie nazywa -patologia.
      Jakkolwiek byś tego nie tłumaczyła.
    • cloclo80 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 16.03.10, 13:21
      Masz dziecko i tego co będzie łożyć na dziecko. Plan zrealizowany, to po jaką
      cholerę jeszcze z nim jesteś?
    • fraje Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 16.03.10, 14:14
      agatta-a1 napisała:

      > zastanawiam się co dalej...

      Zastanawiaj się energicznie, bo nic dobrego nie może wyniknąć
      zarówno z bicia (się) jak i słuchania że jestem do niczego.
      Powodzenia!
      • rach.ell Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 16.03.10, 17:28
        a co ty z tym dzieckiem robilas, ze on tak zareagowal? normalni
        ludzie sie nie bija ale tez nie maltretuja dzieci. troche dziwne, bo
        bez powodu nikt nikomu znecania sie nad dzieckiem nie zarzuca.
    • sabriel Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 16.03.10, 17:28
      Patologia, obydwoje jesteście winni skoro dochodzi do rękoczynów.
    • iwona334 a dalej 16.03.10, 17:30
      agatta-a1 napisała:

      > zastanawiam się co dalej...


      a dalej moze byc tylko lepiej
    • li_lah Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 16.03.10, 19:04
      pomyśl czy po czymś takim bedziesz w stanie jeszcze rozłożyć przed nim nogi?
      swoją drogą co to jest kur.wa za facet, co 1.5 roku nie ma pracy? pociąga Cie
      jeszcze taka ofiara losu?
      • marzeka1 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 16.03.10, 20:56
        "od kilku
        lat słucham jaka to ja jestem nie dobra, nic nie potrafię, jestem
        złą żoną i matką pomimo, ze utrzymuję męża i mieszkanie półtora
        roku, zajmuję się domem i dzieckiem pracując jednocześnie."-

        czyli jesteś głupia, bo tolerujesz trutnia, którego utrzymujesz, robisz za
        wielofunkcyjne urządzenie domowe i teraz zaliczyłaś pierwszy oklep. Nie martw
        się, następnym razem pójdzie mu łatwiej.
    • minasz i dobrze ze ci oddał 16.03.10, 21:53
      tez bym ci oddał (dokładnie z taka sama siła i w to samo miejsce czyli walnałbym
      cie w reke hehehe)
      • musam Re: i dobrze ze ci oddał 16.03.10, 22:27
        uwazam za tragiczne ze sie klucicie przy dziecku!
        powinnas byla zakonczyc dyskusje i zaproponowac kontynuacje jak
        dziecka nie bedzie przy was. Chcesz zeby dzieciak dostal na psyche?
        a po uderzeniu w trzwarz poprosilabym takiego pana zeby spokowal
        waliske i pojechal do mamusi przemyslec sytuacje. Moze tymczysowo
        zrobic pause w zwiaku. Ale czasami lepszy koniec z szokiem, niz szok
        bez konca....
        • minasz Re: i dobrze ze ci oddał 16.03.10, 23:01
          co ty nie powiesz

          zauwaz ze to ona zasłaniała sie dzieckiem i go uderzyła
          jezeli ktos powinien sie spakowac to to wredne babsko - jezeli ma problem z
          głowa to nie powinna sie zajmowac wychowaniem dzieci
          • musam Re: i dobrze ze ci oddał 17.03.10, 17:01
            Tak , to fajnie, niech przy okazji zasonie do jakiejs roboty zeby
            zaplacic na mieszkanie....ponoc siedzi na grnku, nierob, damski boxer
            • minasz Re: i dobrze ze ci oddał 17.03.10, 21:04
              a ile bab to nieroby ????? przeciez pracuje tylko 40 % kobiet w wieku
              produkcyjnym - jakos na was sie tak nie wyzywamy
        • haldeman79 Definicja kłótni? 17.03.10, 10:07
          musam napisała:

          > uwazam za tragiczne ze sie klucicie przy dziecku!

          Od kiedy to kłótnie można zaplanować a potem według tego plany przeprowadzić i
          jeszcze ewentualnie zawiesić i dokończyć po ustaniu niekorzystnych
          warunków(pojawienia się dziecka w okolicy).
          Masz może jakiś specjalny pokój, w którym kłócisz się z facetem o zawsze z góry
          zaplanowanej porze?
          • ja-27 Re: Definicja kłótni? 17.03.10, 11:16
            O ile kłótni się nie zaplanuje, to dziecko na rękach to już szczyt głupoty. Je
            akurat można "odłożyć". A bicie się z nim na rękach to już idiotyzm. Mogło ono
            dostać przez brak rozumu i kontroli.
          • titta Re: Definicja kłótni? 17.03.10, 11:27
            > Od kiedy to kłótnie można zaplanować a potem według tego plany
            przeprowadzić

            Od zawsze. Nad emocjami trzeba panowac i gdy wzbieraja powiedziec
            jasno: teraz nie rozmawiamy, (nawet sie do mnie nie zblizaj)
            porozmawiamy o tym pozniej. Pozniej (jak dzieci nie ma w poblizu), a
            ktos ma taka potrzebe, to moze dac upust emocja.

            Kurcze, ucze tego pieciolatki (aby nie praly sie po lbach, tylko
            poszukaly mediatora, ew. wyladowaly sie na poduszkach), a ty
            wychodzi na to, ze dorosli tak podstwaowyc rzeczy nie rozumieja?
            • haldeman79 Re: Definicja kłótni? 17.03.10, 11:55
              titta napisała:

              > > Od kiedy to kłótnie można zaplanować a potem według tego plany
              > przeprowadzić
              >
              > Od zawsze. Nad emocjami trzeba panowac i gdy wzbieraja powiedziec
              > jasno: teraz nie rozmawiamy...

              Pragnę zwrócić uwagę Pani Przedszkolance, że zachowanie które Pani proponuje to
              nie kłótnia, skoro udaję się zapanować nad emocjami...
              kłótnie wybuchają spontanicznie i nie da się ich prowadzić według wcześniej
              zaplanowanego tematu.
          • musam Re: Definicja kłótni? 17.03.10, 17:04
            od zawsze, ja sie nie kloce , jest to prymitywne, mozna dyskutowac,
            a nawet jak sie podniesie glos to na 10000% nie przy dziecku, i tak
            mam gdzie dysjutowac, bo mieszkam w 7 pokojowym domu....
            zawsze mozna powiedziec stop, porozmawiamy pozniej i basta.
            Tylko jacys asocialni ludzie dra mordy lub jeszcze lepiej, tluka
            sie , do tego przy dziecku!
            • haldeman79 Re: Definicja kłótni? 17.03.10, 22:09
              musam napisała:

              > od zawsze, ja sie nie kloce , jest to prymitywne,

              To Twoje zdanie.Dla mnie krew nie woda.

              > mozna dyskutowac,
              > a nawet jak sie podniesie glos

              Czy możemy podniesiony głos podpiąć jednak pod kłótnie?

              > to na 10000% nie przy dziecku...

              Ona tak czy inaczej to odczuje.
      • szerszen0 Re: i dobrze ze ci oddał 17.03.10, 11:15
        i powiedziałbyś, że to jej wina, po pierwsza zaczęła?
        Ile masz lat? 5?
    • ja-27 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 16.03.10, 22:21
      Po twoim pierwszym wpisie uznałam, że oboje jesteście dziwni.

      Ale po dalszym bardziej żałosna jesteś Ty. On jest nic nie wartym chu...
      Ale Ty... przepraszam, od roku!!!! czekasz, aż pieprznie cię tak że w szpitalu
      wylądujesz i wtedy oczy otworzysz?
      • titta Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 11:30
        O tym, ze jest zalosna, to ona wie. Problem w tym, ze nie wie, ze to
        nie jest zupelnie prawda. Jest przezde wszystkim silna kobieta,
        ktora nie musi pozwalac na to aby nia pomiatac!
    • joladon Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 06:54
      A czy zastanawiasz się skąd u ciebie tyle agresji,
      Może trzeba od tego zacząć?
      Byłaś bita w dzieciństwie?
      • agatta-a1 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 07:45
        miałam idealne dzieciństwo, kochającą się rodzinę i nigdy bym nie
        pomyślała, ze moje dziecko będzie miec inaczej...dlatego muszę coś z
        tym zrobic jak najszybciej. a jestem osobą spokojna i opanowaną a ta
        agresja - nie wiem...byc moze jestem nieszczśliwa od dłuzaszego
        czasu i w końcu wybuchłam.
        • minasz Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 09:20
          jasne - według mnie jestes zawodowa kłamczucha
          po pierwsze jezeli maz cie przepraszał po uderzeniu to nie sadze ze jest taki
          zły jak go opisujesz chyba ze znecasz sie nad nim psychicznie (to bardzo czeste
          jak kobieta utrzymuje faceta)
          dodatkowo z tego co piszesz jestes nadopiekuncza matka - oczywiscie dziecko
          potrzebuje przytulenia ale nie mentalnego uzaleznienia od mamy

          po 3cie maz bronił dziecka - i załoze sie ze napewno miał powody

          ps
          co teraz tu przedstawisz kolejna wymyslona wersje zdarzen heheh
          • agatta-a1 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 10:29
            e tkwisz w tym związku od kilkunastu lat, nie wiesz nic co się
            dzieje, jakie są między nami relacje a jednak nie przeszkadza Ci to
            wnioskować ze ja kłamię... ciekawe na jakiej podstawie tak sądzisz??
            • adellante12 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 11:35
              jednak nie przeszkadza Ci to wnioskować ze ja kłamię... ciekawe na jakiej
              podstawie tak sądzisz??


              Nie on jeden twierdzi w tym wątku ze kłamiesz.
              Moze kłamstwo to mocne słowo ale jak inaczej nazwać twoje coraz większe
              rozmijanie się z prawdą?
              Po prostu wystarczy przeczytać wątek i wszystkie twoje w nim posty. Każdy
              kolejny jest coraz wiekszą próbą wybielenia sie. To typowe dla wielu ludzi -
              nikt nie lubi przyznawać sie do błędów.
              Im dłuzej piszesz tym bardziej usiłujesz siebie przedstawić jako biedną niewinną
              istotę ofiare przemocy domowej... Normalnie tylko aureolkę nad główką trzeba
              powiesić.
              Kłótnia z dzieckiem na ręku swiadczy o tym ze jesteś agresywna i zamierzasz
              zaatakować. Dziecko w tym przypadku służyło za tarczę, bo przecież wiadomo ze
              przy dziecku sie nie odważy... Ty nie miałas skrupułów by się nim zasłaniać...
              Proponuje szczerą rozmowę. Na poczatek z soba samą. Jak przestaniesz wierzyć we
              własne kłamstwa lub jak kto woli "autosugestie" będzie ci łatwiej obiektywnie
              ocenić rzeczywistość. Człowiek który nie widzi u siebie zadnych mankamentów ma
              poważne problemy z osobowością...
          • arieska Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 14:34
            minasz napisał:

            > po pierwsze jezeli maz cie przepraszał po uderzeniu to nie sadze ze jest taki
            > zły

            Tacy, ktorzy latami bija zony tez przepraszaja-i to z kwiatami i na kolanach
            jednoczesnie argumentujac, ze byli zmuszeni, ze znow ich sprowokowala...
            Niestety mialam do czynienia z ofiarami przemocy domowej i mozna byc pewnym, ze
            przeprosiny nie swiadcza, ze ktos nie chcial i, ze jest dobry.

            > po 3cie maz bronił dziecka - i załoze sie ze napewno miał powody
            >
            Bronil dziecka bijac kobiete, ktora trzyma to dziecko? A gdyby je upuscila po
            tym jak oberwala?
            • minasz Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 21:10
              sama napisała
              "pokłócilismy się o dziecko. zarzucał mi ze jestes złą matką i
              specjalnie pastwię sie nad córką. "

              - myslisz ze to sobie wymyslił????????
              ja nie sadze
    • takajatysia Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 09:47
      Cóż pierwszy post prawdopodobnie by wystarczył bym doradziła spakowanie
      mężowskich manatek i odesłanie do mamusi.
      Cała reszta tylko mnie w tym utwierdziła. Nie wyobrażam sobie żeby ktoś
      powiedział do mnie, że jestem pierdolnięta. Czegoś takiego nie można
      tolerować. O rękoczynach nie mówiąc.
      • set_ka1 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 10:17
        Samo uderzenie w twarz jest upokarzajace....
        A uderzenie matki przy dziecku to juz upokorzenie, ktore ciezko
        byloby mi wybarzyc......
        • minasz Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 21:12
          nie przekrecajcie faktów to ona go uderzyła pierwsza
          bo ja wkurwiał
          • tysiamama21 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 19.03.10, 08:04
            a kto twierdzi, że było inaczej? Tylko, że (dla mnie) inny kaliber ma
            uderzenie mężczyzny przez kobietę a inny kobiety przez mężczyznę - w
            końcu różnią się trochę siłą i solidnością konstrukcji. Tak w ogóle to
            najlepiej gdy nikt nikogo nie bije :)

            Jeszcze "kurwa" jako przecinek przy sprzeczce jest do zniesienia, ale
            obrzucanie inwektywami to sygnał, że bardzo źle wybraliśmy i trzeba
            spadać czym prędzej.
    • titta Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 11:11
      Dlaczego zarzuca ci, ze pastwisz sie nad corka? To, ze ja kochasz i
      wszystko robisz w dobrej wierze, jeszcze nie znaczy, ze jej nie
      krzywdzisz.
      Co dalej?
      Moze terapia rodzinna?
      • titta Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 11:23
        Poczytalam wpisy. Jesli piszesz prawde, ok...
        Sama z tego nie wyjdziesz, potrzebujesz pomocy. Kogos kto wyslucha
        ale tez pomoze ci ulozyc sprawy. Potrzebujesz stanowczej rozmowy z
        mezem i ustalenia zasad:
        -nie urzywamy wulgaryzmow i nie obrazamy (obejmuje obie strony). Po
        prostu stanowczo sie nie zgadzasz alby cie obrazal. Jesli chce
        kontynuowac - wyprowadza sie, bo dziecko nie moze wychowywac sie w
        takiej atmosferze.
        -zaczynasz od niego wymagac wkladu we wspolne zycia (chyba, ze ten
        wklad juz ma), nie musi byc duzy (i nie koniecznie finansowy) ale
        istotny to on jest glowa rodziny. Facet jest zapewnie sfrustrowany
        swoim brakiem zaradnosci i z tad jego obwinianie wszystkich dookola.
        -Udajecie sie na terapie. Nawet jesli on sie nie zgodzi (co
        prawdopodobne) dobrze abys ty kogos znalazla. Doswiadczonego i
        rozumiejacego, a nie sikse z wiedza ksiazkowa. Potrzebujesz kogos
        kto pomoze ci spojrzec trzezwo i dostowsowac taktyke do
        okolicznosci. Przez net sie nie da.
        • minasz Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 18.03.10, 07:45
          pewnie ze pisze prawde tylko to jej prawda hehe

          nie słyszałem jeszcze o zwiazku w ktorym facet jest na utrzymaniu kobiety a ta
          nie zneca sie nad nim psychicznie z tego powodu
          (pewnie takie istnieja ale jest ich mało)
      • alza73 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 12:01
        Mnie też właśnie zastanawia to, że twój mąż twierdzi, że pastwisz
        się nad dzieckiem. Coś w tym stwierdzeniu mnie niepokoi. Oglądałam
        kiedyś program z kobietą, która twierdziła, że nie wie dlaczego
        odebrali jej dzieci. Przecież ona je tak bardzo kocha. Potem okazało
        się, że miała niezłego fioła i kazała dzieciom myć zęby i przy tym
        tak się nad nimi pastwiła, że dzieci miały rany na twarzy i musiały
        przejść operację z tego powodu. Ona sama twierdziła, że jest dobra i
        kochająca. Nie widziała tego, że robi krzywdę.
        Mam też wrażenie, że twój mąż codziennie słyszy, że bez ciebie nic
        by nie znaczył. Strasznie podkreślasz to, że to ty utrzymujesz dom.
        Jak rozumiem dziecko chodzi do przedszkola, a mąż jedynie przewala
        się z boku na bok na wersalce. Czy może zajmuje się dzieckiem? Bo
        jeżeli tak, to chyba pełni tą rolę, za którą niejedna matka jest
        wychwalana pod niebiosa.
        • minasz Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 18.03.10, 07:48
          i dobrze ze cie niepokoi bo to znaczy ze właczyło ci sie myslenie krytyczne i
          nie kupujesz tego co ona ci sprzedaje
    • ewelina_1 Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 11:39
      Zakończ ten "związek".
      Facet, który podnosi rękę na kobietę jest zerem.
    • berta-live Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 11:48
      Oboje jesteście siebie warci. Ciesz się, że sąsiedzi policji nie wezwali. Bo
      teraz to byś po forach skomlała jak dziecko odzyskać z rodziny zastępczej i jak
      dobre wrażenie wywrzeć na paniach z ośrodka diagnostycznego, które decydują czy
      oddać dziecko rodzicom czy nie. Niestety za takie zachowania jak awantury z
      rękoczynami z dzieckiem na ręku, to dotychczasowe przepisy wystarczą, żeby
      policja dziecko zabrała.

      Poza tym jak to mówią, "uderz w stół a nożyce się odezwą" albo "prawdziwa cnota
      krytyk się nie boi", jakbyś faktycznie nie miała sobie nic do zarzucenia, to
      stwierdzenie, że jesteś wyrodną matką nie doprowadziłoby cie do takiej furii.
    • asimka Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 11:49

    • urashima Re: mąż mi oddał (uderzył mnie w twarz) 17.03.10, 12:21
      "nie wytrzymałam takich zarzutów bo, dziecko kocham ponad wszystko na świecie"

      Cóż za argumentacja swoich racji, która skończyła się uderzeniem męża. Może to twoje "kochanie ponad wszystko" to jest objaw patologicznej miłości do dziecka, czynisz mu zupełnie nieświadomie krzywdę, są takie matki, które robią wiele złych rzeczy zasłaniając się matczyną miłością. Radzę iść do psychologa albo na jakąś terapię, razem z mężem i dzieckiem jeżeli jest już wmiarę rozumne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka