Dodaj do ulubionych

O takiej jednej babci........

IP: *.chello.pl 24.02.04, 11:42
Dawno, dawno temu urodziłam syna. Gdy ukończył 3 lata, a mnie skończył sie
urlop wychowawczy, poprosiłam moja teściową, aby raz w tygodniu pomogła mi
odbierac dziecko z przedszkola ( teściowa była świezo na emeryturze i nie
miała niczego do roboty, ani zadnych zainteresowań, mieszkała niedaleko).
Odmówia twierdząc, że to moje dziecko i mój problem. Uszanowałam, choc mego
męża brali diabli ( znał swoja matke wówczas lepiej niż ja). Przez 3
szarpalismy się z mężem między przedszkolem a pracą korzystajac z pomocy
moich rodziców i płatnych opiekunek. Minęły lata, syn stał sie coraz
doroslejszy i wymagał mniej opieki ( dziś kończy studia), z babcią
kontaktował się kilka razy w roku - my podobnie - wymienialismy głównie
niewiele znaczące uwagi. Babcia nie interesowała się osiagnięciami wnuka ani
niczym innym. Kilka tygodni temu teściowa powaznie zachorowała. Byliśmy w
szpitalu, rozmawialismy z lekarzami, ale gdy trzeba było zabrać ja do domu
oboje z mężem odmówilismy. Zbyt dobrze pamietam jej słowa, że opieka nad
dzieckiem jest tylko i wyłącznie nasza sprawą. Teściowa ma emeryturę, duże
mieszkanie, oszczędności i prawo do pełnego nimi gospodarowania. Czuje się do
głębi obrażona, gdy zaproponowałam, aby w zamian za mieszkanie zapisane w
testamencie wzięła kogos pod swój dach kto zapewni jej dozywotnia
opiekę. "Rodzina musi sobie pomagać" - usłyszałam. Kpina.
Nie zaopiekuję sie tesciową, nie chcę żadnego jej majątku, nie czuję sie na
siłach zmieniac jej pampersów, ani patrzeć na nia. Co Wy na to?
Obserwuj wątek
    • Gość: Triss Merigold Re: O takiej jednej babci........ IP: *.acn.waw.pl 24.02.04, 11:47
      Jaka wyliczanka: co teściowa ma i co mogłaby z tym zrobić...
      Dla Ciebie to obca osoba, dla twojego męża - matka. Ty nie masz obowiązku
      opieki nad nią, twój mąż owszem. Cóż, zdrowy chorego nie zrozumie.
      Gdyby, któreś z moich rodziców znalazłoby się w sytuacji, kiedy wymagałoby
      opieki i pomocy to mój facet nie miałby nic do gadania.
      • capa_negra Re: O takiej jednej babci........ 24.02.04, 14:02
        Dla teściowej synowa jest obca, ale syn i wnuk juz nie .
        Wiec skoro dla niej wtedy kiedy oni potrzebowali pomocy byli "nie rodzina" to
        na jakiej podstawie spodziewa sie, że ona teraz dla nich będzie "rodzina"
        Nie tylko dzieci maja obowiązki wobec matki - to działa w obie strony - jaki
        przykład dała taka ma reakcje
        • Gość: kolorka2 Re: O takiej jednej babci........ IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 24.02.04, 14:20
          A to wszystko musi byc tak wyliczone zawsze, co do grosza? Ty mi kromkę - ja ci
          kromkę, ty mi piąchą - ja ci w nos? Też mam teściową żmiję - ma momenty lepsze
          i gorsze, z przewagą tych drugich:) Ale nie jestem za tym, żeby taki łańcuszek
          kontynuować. Zlekceważyła obowiązki matki. Ale czy dziewczyna też ma
          zlekceważyć swoje obowiązki? Wiem wiem, to nie jest jej rodzona matka. Ale
          jakoś tam jest, bo matka mężą - no kurcze, nie wierzę, że ludzie sie tak
          odcinają od rodziców bez szkody psychicznej. Zawsze gdzieś się jakiś żal,
          smutek odkłada. I po co go gromadzić? Żeby było "sprawiedliwie"? Szkoda męża,
          szkoda synowej, szkoda wnuka. Ale babki tez jakoś szkoda, głupia była, może
          żałuje?

          Nie bardzo rozumiem ta kwestię mieszkaniową - synowa zaproponowała że
          mieszkanie chce w testamencie dla kogoś w zamian za opiekę i teściowa się nie
          zgadza, a opiekę chce mimo?
          • capa_negra Re: O takiej jednej babci........ 24.02.04, 14:33
            pewnie, ze wszyskich ich szkoda, ale sa w zyciu sprawy ktore trudno zapomniec i
            trudno potem z siebie wykrzesac coś czego sie samemu nie dostało - zrozumienie
      • Gość: corka Triss... IP: 62.148.87.* 24.02.04, 17:18
        Ale tu nie chodzi o to, kto ma co do gadania...
        Gdyby moja mama byla chora to i ja i moi synowie opiekowalibysmy sie nia bez
        marudzenia. Oni chetnie do niej jezdza, (mieszkamy w tym samym miescie), bez
        mojego przypominania. Dzwonia i mowia, dawno nie bylaem u babci, jede do niej
        po szkole. Nie dostaja zadnego kieszonkowego, bo babcia ma malo pieniedzy,
        musza cos przyniesc, cos przeniesc a czasami cos skopac w ogrodku. To jest ich
        babcia, ktora siedziala przy nich, gdy ja musialam biec do pracy, odbierala z
        przedszkola, nocowala z nimi, gdy musialam wyjechac, bawila sie, lepila z nimi
        pierogi... Naprawde dlugo moglabym wymieniac. Pomagala mi, bo bardzo
        potrzebowala kontaktu ze swoimi wnukami. A oni z nia. to trwa nadal, chociaz
        moj starszy syn ma juz swoja dziewczyne (razem z nia jezdzi do babci). Kochaja
        ja w naturalny sposob. Kiedys uslyszalam, to ja musze o nich teraz dbac a oni
        zadbaja o mnie na starosc. I to sie sprawdza. Ja rozumiem "synowa". Zauwaz, ze
        jej syn tez mowi nie, to przerazajace. Stara samotna kobieta, ktora na swoja
        samotnosc ciezko pracowala. Oczywiscie, ze oboje maja obowiazek zajac sie nia,
        ale nawet jesli to zrobia, zrobia to bez serca. Nie winie ich za to, na pewne
        zachowania naszych dzieci czy wnukow pracujemy cale zycie.
    • Gość: kolorka2 Re: O takiej jednej babci........ IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 24.02.04, 11:58
      Wiesz co, przemysl sobie jeszcze tą decyzję. W sumie - jaką będziesz miała
      satysfakcję, że baba tam siedzi samotnie i może się wykańcza? Kiedys ona
      odmówiła ci pomocy - okej, ale wiesz, sama piszesz, że to było lata temu. Na
      pewno jest ci ciężko jej wybaczyć, ale jeżeli powielisz taki łańcuszek zła,
      może byc tak, że w ramach satysfakcji ty odmówisz za parę lat opieki nad
      wnukiem swojej synowej i syna. Opieka nad chorym nie jest łatwa, ale świadomie
      skazać kogoś na cierpienie może się okazać dla twojej psychiki wyniszczające.
      Ten kto wybacza ma czyste sumienie, poza tym ma większą - paradoksalnie -
      satysfakcję (długofalową, nie taką na krótką metę "ale jej dogryzłam"). Każdy
      może popełnić błąd, niektórzy orientują się w swoich błędach późno. Czasami za
      późno, więc może nie warto zachowywać się tak jak ona?

      Nie rozgrzeszam teściowej, zachowała się beznadziejnie, i masz prawo miec do
      niej żal. Ale warto być takim zawzietym złym człowiekiem? Może nie warto..
      Pogadaj z mężem, wiele przewinień z przeszłości w perspektywie czasu okazuje
      się nie watych szarpaniny. Causy, silna kobieto :)
      • Gość: synowa Re: O takiej jednej babci........ IP: *.chello.pl 24.02.04, 12:14
        Mój mąż również odmawia pomocy matce. Przypomniał mi , że , i tego prze
        pospiech nie ujęłam w poprzednim poście, że gdy miał skomplikowane złamanie
        nogi po wypadku na nartach- wielotygodniowa rehabilitacja, wyłączenie z życia
        także zawodowego - matka odwiedziła go raz i rzekła "Żeby kózka nie
        skakała....." i więcej sie nim nie interesowała. Ja mogę, zrobic zakupy,
        ugotowć, ale nic więcej..... Nie czuję sie na siłach zamieszkać z nią, myć,
        obsługiwać, wynosić baseny. A poza tym pracuję.
    • alcoola Re: O takiej jednej babci........ 24.02.04, 12:05
      Z jednej strony Cię rozumiem, tzn. Twoją niechęć do opiekowania się chorą,
      zupełnie dla Ciebie obcą osobą. Nie jest to ani miłe, ani wygodne. Ale powiedz
      to wprost, a nie dorabiaj ideologii, p.t. Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Bo
      wydaje mi się, że taka jest prawda - nie lubisz teściowej, nigdy nie
      utrzymywałaś z nią bliskich kontaktów i perpsektywa opiekowania się nią
      przeraża Cię. I to jest zrozumiałe jak najbardziej.
      Ale jest to jednocześnie matka Twojego męża i myślę, że powinniście jakoś
      ustalić, w jakiej formie zostanie jej udzielona pomoc. I lepiej powiedz mężowi
      szczerze, dlaczego nie czujesz się na siłach osobiście podjąć opieki, a nie
      wyliczaj spraw z przeszłości.
      • czarna.porzeczka Do synowej i alcooli 25.02.04, 22:13
        Masz smietrelne prawo nie chciec sie opiekowac wredna jedza.
        Masz prawo tez chciec wykazac sie chrzescijanska przyzwoitoscia i pokazac jej
        wyzszosc swiat BN, nad Wielkanocnymi. Wybor jest Twoj i musi byc taki zebys
        czula sie z nim komfortowo.

        A Ty alcoola nie oceniaj tak latwo. Takie sytuacje i osoby jak opisana tesciowa
        dopoko sie ich nie przerobi na wlasnym garbie teoretycznie sa swietnie proste
        do roztrzaskiwwania w zaciszu wlasnego domku, wlasnego komputera i spokoju
        swietego. Ale kiedy przychodzi co do czego - nagle okazuje sie ze to
        trudniejsze niz programowanie w Linuxie.

        Ja bym kontrolnie tesciowej pomogla, ale nie dalabym sie ukrzyzowac, poniewaz
        nie ma takiej potrzeby. Owszem, w mezu wzbudzilabym zdrowe poczucie obowiazku,
        bo to NORMALNE ze syn matce itd. - ale z zachowaniem spokoju i nie kosztem
        zycia rodzinnego. No i twardo wyjasnic babci dlaczego zostal zastosowany taki
        chlodny wychow cielat.
        Pozdrawiam
        Porzeczka
        --
        Kiedy nas wiecej to mamy sok...



        alcoola napisała:

        > Z jednej strony Cię rozumiem, tzn. Twoją niechęć do opiekowania się chorą,
        > zupełnie dla Ciebie obcą osobą. Nie jest to ani miłe, ani wygodne. Ale
        powiedz
        > to wprost, a nie dorabiaj ideologii, p.t. Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Bo
        > wydaje mi się, że taka jest prawda - nie lubisz teściowej, nigdy nie
        > utrzymywałaś z nią bliskich kontaktów i perpsektywa opiekowania się nią
        > przeraża Cię. I to jest zrozumiałe jak najbardziej.
        > Ale jest to jednocześnie matka Twojego męża i myślę, że powinniście jakoś
        > ustalić, w jakiej formie zostanie jej udzielona pomoc. I lepiej powiedz
        mężowi
        > szczerze, dlaczego nie czujesz się na siłach osobiście podjąć opieki, a nie
        > wyliczaj spraw z przeszłości.
    • kiitek Re: O takiej jednej babci........ 24.02.04, 12:09
      Gość portalu: synowa napisał(a):

      > Dawno, dawno temu urodziłam syna. Gdy ukończył 3 lata, a mnie skończył sie
      > urlop wychowawczy, poprosiłam moja teściową, aby raz w tygodniu pomogła mi
      > odbierac dziecko z przedszkola ( teściowa była świezo na emeryturze i nie
      > miała niczego do roboty, ani zadnych zainteresowań, mieszkała niedaleko).
      > Odmówia twierdząc, że to moje dziecko i mój problem. Uszanowałam, choc mego
      > męża brali diabli ( znał swoja matke wówczas lepiej niż ja). Przez 3
      > szarpalismy się z mężem między przedszkolem a pracą korzystajac z pomocy
      > moich rodziców i płatnych opiekunek. Minęły lata, syn stał sie coraz
      > doroslejszy i wymagał mniej opieki ( dziś kończy studia), z babcią
      > kontaktował się kilka razy w roku - my podobnie - wymienialismy głównie
      > niewiele znaczące uwagi. Babcia nie interesowała się osiagnięciami wnuka ani
      > niczym innym. Kilka tygodni temu teściowa powaznie zachorowała. Byliśmy w
      > szpitalu, rozmawialismy z lekarzami, ale gdy trzeba było zabrać ja do domu
      > oboje z mężem odmówilismy. Zbyt dobrze pamietam jej słowa, że opieka nad
      > dzieckiem jest tylko i wyłącznie nasza sprawą. Teściowa ma emeryturę, duże
      > mieszkanie, oszczędności i prawo do pełnego nimi gospodarowania. Czuje się do
      > głębi obrażona, gdy zaproponowałam, aby w zamian za mieszkanie zapisane w
      > testamencie wzięła kogos pod swój dach kto zapewni jej dozywotnia
      > opiekę. "Rodzina musi sobie pomagać" - usłyszałam. Kpina.
      > Nie zaopiekuję sie tesciową, nie chcę żadnego jej majątku, nie czuję sie na
      > siłach zmieniac jej pampersów, ani patrzeć na nia. Co Wy na to?

      Nie jesteś jej córką,więc nie masz obowiązku się nią zajmować.
    • podomka_cioci_sabci Re: O takiej jednej babci........ 24.02.04, 12:30
      Ach te babcie! Moja tez ostatnio dala popis. Sytuacje maamy w niektorych
      punktach podobne. Tylko u mnie babcia wykazala sie przewrotnoscia, glupota,
      niewdziecznoscia. Nie chce mi sie nawet o tym pisac, sprawa jest swierza i az
      mnie ogarnia wscieklosc. dla mnie babcia istnieje, jako obcy czlowiek, zaczne ja
      chyba nazywac Pania, zygac mi sie chce na mysl o niej.
    • blanchet Re: O takiej jednej babci........ 24.02.04, 12:40
      skoro oboje pracujecie to do babci może być zatrudniona opiekunka z ośrodka
      pomocy społ. Jeśli nie to może jednak pomóż ale "wygarnij" babce swoje żale
      koniecznie!!!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: as Brawo!!!! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 24.02.04, 12:45
      Ani się waż nawet myśleć, że źle postąpiłaś. Wszystko wraca. Nic złego jej się
      nie stało, zreszta.

      as
    • fitit Re: O takiej jednej babci........ 24.02.04, 14:28
      Masz absolutnie rację. Pielęgniarki i opiekunki też muszą z czegoś żyć.
    • Gość: tez synowa Re: O takiej jednej babci........ IP: 213.17.140.* 24.02.04, 15:34
      Jak tak czytam i czytam, to piszace tu kobiety synowe i inne pelniace rozne
      role w zyciu panie ... takie sa idealne, tylko ci inni zawsze sa okropni, zli
      bez uczuc... itd, itp,

      Matki zle, tesciowe paskudne, siostry beznadziejne... tylko dyskutantki tutaj
      takie bez wad:)
      A tak wracajac do tematu, jak sie ma dziecko to sie je samemu wychowuje, tak mi
      sie przynajmniej do tej pory wydawalo? moze zle...
      Ja przynajmniej swoje wychowywalam sama z mezem, mimo dwoch niepracujacych
      babc, miedzy innymi tez dlatego by potem nie miec do nikogo pretensji.

      A obowiazki wobec wlasnych rodzicow... jak sie starzeja, sa chorzy... to chyba
      oczywiste, ze kiedys tez ktos twojemu mezowi ( smiem myslec, ze jego mama)
      tylek podcierala, a pampersow nie bylo...i mysle, ze obowiazek opieki teraz na
      nim spoczywa, mimo ze ty bronisz go jak lwica... tylko, ze twoja obrona kiedys
      zwrocic moze sie przeciwko tobie... bo jezeli usprawiedliwiasz brak
      zainteresowania twojego meza w stosunku do najblizszej osoby, to nie zdziw sie,
      ze i Tobie twoje dziecko kiedys moze zaproponowac pielegniarke, albo dom
      starcow.. bo najczesciej to sie dostaje co sie daje..
      • Gość: synowa Re: O takiej jednej babci........ IP: *.chello.pl 24.02.04, 15:55
        Nie śmiałabym poprosić teściowej o wychowywanie dziecka - prosiłam jedynie o
        pomoc- jeden raz w tygodniu w odbieraniu z przedszkola - a to chyba różnica.
        Odmówiła - nie komentowałam, uszanowałam, inaczej zorganizowałam sobie pracę i
        obowiązki.
        Mojemu mężowi tyłek wycierała jego babcia, a tesciowa mojej teściowej, gdyż
        zaraz po urodzeniu dziecka teściowa wróciła do pracy cedując swoje obowiązki na
        matke swego męża.
        Mój syn odmówił zajęcia się babcią, z która nie jest zupełnie związany -
        jedynie robi jej zakupy dwa razy w tygodniu , ale nie przesiaduje tam i nie
        rozmawia, bo jak twierdzi nie chce słuchać pouczań. Zupełnie inaczej zachowuje
        sie wobec moich rodziców, z którymi jest bardzo związany emocjonalnie.
        Nie zostawiam teściowej na pastwę losu - zaproponowałam, aby do swojego ponad
        80 metrowego mieszkania wzięla w zamian za opieke osobe bez mieszkania ( np.
        pielegniarkę czy studentkę) i sporządziła testament na jej rzecz ( mieszkanie
        jest atrakcyjne, własnościowe). Riposta teściowej była tylko jedna- nie zniesie
        obcej osoby pod SWOIM dachem. Była uprzejma nie zauważyć, że ja również mogę
        mieć podobne odczucia i nie chciec znosic pod swoim dachem własniej jej. Mąż
        zaproponował, mimo, że renta teściowej nie należy do niskich, pomoc finansową w
        rozsądnych granicach - np. wykupywanie przez nas leków, pampersów.
        Idealna nie jestem, ale chyba asertywna!
        • Gość: kolorka2 Re: O takiej jednej babci........ IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 24.02.04, 16:10
          A może ona chce wam własnie albo wnukowi przepisać to mieszkanie? I dlatego tak
          akergicznie reaguje na pomysł obcej osoby? (Swoja drogą - jak znaleźć na raz-
          dwa-trzy taką osobą obca, która doceni, nie oszuka itd.?) Jezlei jest osobą
          zimną emocjonalnie, nie umiejącą dawać, to może tak materialistycznie podchodzi
          tez do uczuć, czyli proponuje cos na zasadzie wymiany: wy mi opiekę, ja wam
          atrakcyjne mieszkanie?
          • Gość: synowa Re: O takiej jednej babci........ IP: *.chello.pl 24.02.04, 16:20
            Dzięki Bogu mamy gdzie mieszkać i nie jesteśmy zainteresowani mieszkaniem
            teściowej. Nigdy z nikim na ten temat nie rozmawiała i nikt z nas nigdy nie
            robił na temat jej pieniędzy zadnych aluzji. Jestem skłonna poszukac osoby do
            opieki, nadzorować ją, partycypować w jakis sposób w kosztach itp. Jednak nie
            wyobrażam sobie, abym miała rezygnować z własnego życia i obsługiwać chora i
            bardzo przykrą teściową. Mam prawo do wypoczynku, urlopu, swobodnego czucia się
            we własnym domu, zaproszenia gości. Nie znosze dymu z papierosów ( teściowa
            pali jak komin fabryczny). Może jestem egoistką, ale coraz bardziej dochodze do
            wniosku, że nie podejmę sie opeiki w takim sensie, w jakim życzyłaby sobie tego
            matka mojego męża.
            • Gość: anni Re: O takiej jednej babci........ IP: 217.11.141.* 24.02.04, 16:40
              ty juz podjelas decyzje
              nie tlumacz sie tu
            • inaja Re: O takiej jednej babci........ 24.02.04, 17:12
              Gość portalu: synowa napisał(a):

              > Dzięki Bogu mamy gdzie mieszkać i nie jesteśmy zainteresowani mieszkaniem
              > teściowej. Nigdy z nikim na ten temat nie rozmawiała i nikt z nas nigdy nie
              > robił na temat jej pieniędzy zadnych aluzji. Jestem skłonna poszukac osoby do
              > opieki, nadzorować ją, partycypować w jakis sposób w kosztach itp. Jednak nie
              > wyobrażam sobie, abym miała rezygnować z własnego życia i obsługiwać chora i
              > bardzo przykrą teściową. Mam prawo do wypoczynku, urlopu, swobodnego czucia
              się
              >
              > we własnym domu, zaproszenia gości. Nie znosze dymu z papierosów ( teściowa
              > pali jak komin fabryczny). Może jestem egoistką, ale coraz bardziej dochodze
              do
              >
              > wniosku, że nie podejmę sie opeiki w takim sensie, w jakim życzyłaby sobie
              tego
              >
              > matka mojego męża.


              Napisalas obrzydliwy tekst pierwszy, teraz miekniesz i zaczynasz sie tlumaczyc.
              Nie mam zamiaru udzielac Ci zadnych rad, ale pozycze Ci, aby Twoja przyszla
              synowa byla taka sama dla Ciebie jak Ty dla swojej tesciowej.
              A twoje wylicznki pampersowe, sa zenujace.
              Moze tesciowa byla i jest niemila kobieta, ale Ty zrobilas wszystko, zeby jej
              syn i wnuk - stali sie dla wlasnej matki i babki, tak samo zimni i obcy, jak
              Ty.

              • Gość: xxxxxx Re: O takiej jednej babci........ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.04, 17:31
                czytaj ze zrozumieniem, albo wcale.....
                • czarna.porzeczka do inaja 27.02.04, 23:40
                  no wlasnie, czytaj ze zrozumieniem.

                  a jak nie masz co robic walnij baranka w sciane, pomoze rozladowac frustracje.
    • karolajnat Re: O takiej jednej babci........ 24.02.04, 15:56
      Mając za sobą bagaż doświadczeń z "kochanymi babciami" popieram Cię w 100 %!!!
      • elle_melle Re: O takiej jednej babci........ 24.02.04, 16:42
        nie ma nic gorszego jak przymus opiekowania sie czlowiekiem, ktorego sie nie
        lubi, i ktory na dokladke jest przykry. Jesli tesciowa nie chce miec nikogo
        obcego pod swoim dachem, niech sprzeda swoje 80 m kw, kupi kawalerke i zyje z
        konta. Spokojnie oplaci sobie pielegniarke, opiekunke i kogo tam chce bez
        rujnowania zycia innym. Jak wynika z Twojego opowiadania nie nalezy do
        bezradnych wiec w czym problem? Nie mozna miec wszystkiego.
        • inaja Re: O takiej jednej babci........ 24.02.04, 17:17
          elle_melle napisała:

          > nie ma nic gorszego jak przymus opiekowania sie czlowiekiem, ktorego sie nie
          > lubi, i ktory na dokladke jest przykry. Jesli tesciowa nie chce miec nikogo
          > obcego pod swoim dachem, niech sprzeda swoje 80 m kw, kupi kawalerke i zyje z
          > konta. Spokojnie oplaci sobie pielegniarke, opiekunke i kogo tam chce bez
          > rujnowania zycia innym. Jak wynika z Twojego opowiadania nie nalezy do
          > bezradnych wiec w czym problem? Nie mozna miec wszystkiego.

          Jezeli to jest ciezko chory czlowiek / tak jak napisala synowa/, ktory nie
          panuje juz nad wlasna fizjologia, to jak Ty sobie wyobrazasz, dokonanie takiej
          zamiany, sprzedazy, przeprowadzki z mieszkania????.
          No, chyba, ze na cmentarz!
          • elle_melle Re: O takiej jednej babci........ / inaja 25.02.04, 10:14
            NORMALNIE. Ty tez to sobie spokojnie wyobrazisz - jak tylko odpuscisz emocje.
            Chyba nie sadzisz, ze mialam na mysli, ze tesciowa wezmie na grzbiet szafe i
            pogalopuje z nia w drugi koniec miasta?

            inaja napisała:

            > elle_melle napisała:
            >
            > > nie ma nic gorszego jak przymus opiekowania sie czlowiekiem, ktorego sie n
            > ie
            > > lubi, i ktory na dokladke jest przykry. Jesli tesciowa nie chce miec nikog
            > o
            > > obcego pod swoim dachem, niech sprzeda swoje 80 m kw, kupi kawalerke i zyj
            > e z
            > > konta. Spokojnie oplaci sobie pielegniarke, opiekunke i kogo tam chce bez
            > > rujnowania zycia innym. Jak wynika z Twojego opowiadania nie nalezy do
            > > bezradnych wiec w czym problem? Nie mozna miec wszystkiego.
            >
            > Jezeli to jest ciezko chory czlowiek / tak jak napisala synowa/, ktory nie
            > panuje juz nad wlasna fizjologia, to jak Ty sobie wyobrazasz, dokonanie
            takiej
            > zamiany, sprzedazy, przeprowadzki z mieszkania????.
            > No, chyba, ze na cmentarz!
        • Gość: xxxxxx Re: O takiej jednej babci........ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.04, 17:26
          Myślę,że zrobisz najlepiej jeśli nie będziesz słuchała nikogo (podobało mi się
          to radach i ruloniku). Porozmawiaj z mężem i ustalcie co z "babcią". Myślę,że
          syn też ma swoje zdanie na ten temat.
    • diab.lica Re: O takiej jednej babci........ 24.02.04, 17:20
      rodzice maja obowiazek zajmowania sie swoimi dziecmi a dorosle dzieci starymi
      rodzicami w potrzebie. wasze dziecko bylo wasza sprawa a nie jej.
      twoja tesciowa miala obowiazki wzgledem swojego syna a twojego meza ale juz nie
      wzgledem swojego wnuka. miala pelne prawo na emeryturze spedzac czas jak jej
      sie podobalo i moim zdaniem nie powinniscie miec o to pretensji.
      • andula5 Re: O takiej jednej babci........ 24.02.04, 17:26
        jasne diablica, chyba nie masz jeszcze dzieci, niew wiesz co to znaczy opieka
        nad dzieckiem, praca (opiekunki czy zlobek) babcie z reguly szaleja za wnukami,
        jezeli nie to mozna zaakceptowac ale ona odmowila kompletnie pomocy saynowi nie
        wniukowi bo to nie on o te pomoc prosil. Wiec czemu tera m aja sie nia zajac bo
        co? Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie.
        • diab.lica Re: O takiej jednej babci........ 24.02.04, 17:33
          > Wiec czemu tera m aja sie nia zajac bo
          > co? Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie.

          np. dlatego, ze ona zajmowala sie nim , jak byl maly.
          chyba ze nie.
    • Gość: ania Re: O takiej jednej babci........ IP: *.acn.waw.pl 24.02.04, 17:36
      No i dobrze, że odmówiłaś. rozumiem jednak, że takie samo zdanie ma Twój mąż?
      Nie ma miłości z obowiązku krwi. Mogę się mylić, ale chyba zgodnie z
      obowiązującym prawem rodzice mogą wymagać od swoich dorosłych dzieci np.
      alimentów, ale nikt nie możezmusić do opieki. To jest obiowiązek rodziców
      względem dzieci, ale nie na odwrót. Rozumiem cię w pełni, mam podobną
      sytuacj,etylko, że ona dotyczy mojej własnej matki. Przez pół mojego życia
      byłam zdana tylko na siebie (i ojca), myślałam, że coś się zmieni kiedy pojawił
      się mój syn. Ale niestety "babcia" przez jego dwa lata życia widziała go tylko
      cztery razy. Żadnej pomocy, nie chodziło mi nawet o to żeby zostawała z małym
      (wmam opiekunkę), ale zwykłej porady co np. zrobić kiedy dziecko nie chce jeść,
      czy cokolwiek innego. Codzienne problemy, na które powinna odpowiadać mi matka.
      Teraz ona jest ciężko chora. Nie jestem w stanie się przemóc , jedyne na co
      mnie stać to pielęgniarka. Mam wyrzuty sumienia, ale sytuacja byłaby chora
      gdyby zamieszkała u nas. Nie chodzi nawet o odwet, tylko po prostu brak mi
      uczuć względem matki.Nie przejmuj się, nie zmuszaj się do niczego, więcej
      byłoby z tego problemów niż korzyści.
    • kini Re: O takiej jednej babci........ 25.02.04, 10:05
      Ja uważam, że każdy jest kowalem swojego losu. A przede wszystkim to bardziej
      sprawa twojego męża - w końcu to jego matka. Skoro on nie ma ochoty się nią
      zajmować, to dlaczego w ogóle zawracasz sobie tym głowę?
    • Gość: synowa Re: O takiej jednej babci........ IP: *.chello.pl 25.02.04, 10:44
      Podjęlismy decyzję ( mąż, syn i ja). Opieka nad babcią będzie sprowadzała się
      do kontroli osoby, która będzie musiała przygarnąć pod swój dach, wykupywania
      recept i pomocy lekarskiej. Oczywiście my znajdziemy opiekunkę. Babcia będzie
      oczywiście mogła to zaakceptować lub nie, ale gdy podejmie inną decyzję niż
      nasza będzie musiała sama lub za pośrednictwem kogokolwiek zorganizować sobie
      życie. To wszystko na co nas stać. Rodzina była zgodna - syn przy okazji
      przypomniał ile razy babcia odmawiała nawet drobnej pomocy gdy ktoś z nas jej
      potrzebował: mąż złamał jako człowiek dorosły nogę. na nartach, ja po wypadku
      samochodowym leżałam kilka dni w szpitalu a w domu było małe dziecko. Babcia
      miała również inne plany gdy ukradziono mi torebkę z kluczami i musiałam z
      małym dzieckiem do północy sterczeć na ówczesnej milicji (mąż szukał ślusarza).
      Przypomnielismy sobie brak zainteresowania babci wynikami egzaminów wnuka ( w
      tym matury), komunią ( orzekła, że ja to nie interesuje bo jest niewierząca),
      wakacjami.
      MOŻE JESTEŚMY PODLI, ALE NIE CZUJEMY WYRZUTÓW SUMIENIA!
      • blanchet Re: O takiej jednej babci........ 25.02.04, 10:55
        nie jesteście podli interesuje mnie tylko jak babeczka zareagowała na ten cały
        rachunek sumienia który jej wystawiliście Pozdrawiam :)))))))))
        • Gość: synowa Re: O takiej jednej babci........ IP: *.chello.pl 25.02.04, 16:39
          Babcia bardzo się zdziwiła kiedy powiedzielismy jej, że na nasza pomoc może
          liczyc w sposób bardzo konkretny i okrojony - o przemeblowywania naszego życia
          nie ma mowy. Oczywiście dalismy jej alternatywę w postaci wzięcia swoich spraw
          w swoje ręce, choć zdawalismy sobie sprawę, że to praktycznie niemozliwe. Były
          cierpkie uwagi i próby oczerniania nas w oczch personelu szpitala ( ci jednak
          przez okres hospitalizacji teściowej zdażyli ja poznać). Znalazłam dwie osoby
          chętne do zajęcia się starszą pania w zamian za przepisanie mieszkania.
          Teściowa ma jutro obejrzec obie panie ( jedna z dzieckiem) i podjąc decyzję lub
          nie.
          Z opieki społecznej żadnej pomocy nie otrzyma, i byłoby niemoralne gdyby
          otrzymała, gdyż jej renta jest dość wysoka.
          Dziękuję wszystkim za moralne wsparcie.
    • Gość: iza Re: O takiej jednej babci........ IP: *.akacje.pl / 81.219.11.* 25.02.04, 11:49
      Brawo, bardzo dobrze zrobiłaś. Pewnie jako wrażliwy człowiek, kobieta, która
      pamięta trudy wychowywania dziecka i brak jakiejkolwiek chęci pomocy ze strony
      teściowej, nie jest ci, wbrew pozorom łatwo nie pomóc. Bo ty dobrze wiesz, że
      rodzina powinna sobie w miarę możliwości pomagać, ale rodzina nie jest na
      papierze, wynika z rodzinnych więzów, bliskości.
      Teściowa wybrała, przez tyle lat odpoczywała i jakoś samotność, czy brak
      bliższego kontaktu zz rodziną jej nie przeszkadzał. Bo gdyby tak było to
      wyciągnęła by rękę do wnuka, czy syna.
      Bardzo dobrze, że nie chcesz jej pieniędzy. Całe życie miała je dla siebie i
      się nie dzieliła, więc teraz niech kupi sobie za nie opiekę. Jest to trudne i
      przykre dla was, ale ona nie ma prawa żądać, ani chyba nawet prosić was o
      opiekę. Ma się za co utrzymać, ma gdzie mieszkać, niech zatrudni panią z
      opieki, opiekunkę społeczną. Tyle. A wy się w ogóle nie przejmujcie, bo szkoda
      zdrowia.
    • Gość: kiks Mam taką samą..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.04, 12:29
      ....Teściową. Moja jest jeszcze nadal sprawna. Pracuje. Pracowała zresztą od
      zawsze. Nie miała nigdy czasu dla własnych synów, męża, o wnukach nie
      wspominając. Jej życie jest żałosne. Nigdy nie stworzyła prawdziwego domu.
      Jej własne wnuki nie znają ani jej, ani siebie nawzajem. Chłód, jakim
      obdarzyła własnych synów powoduje, że nie wiedzą, kiedy mają złożyć sobie nawet
      zdawkowe życzenia urodzinowe. Zresztą nie odczuwają takiej potrzeby. A
      zdawkowy jest każdy ich wzajemny kontakt. Miłości i szacunku do drugiego
      człowieka uczyli się od obcych w dorosłym już życiu.
      Obcy ludzie są pełni podziwy dla poświęcenia mojej teściowej. Jest
      społeczniczką, pomaga chorym i cierpiącym. Kiedy jednak chorowała jej wnuczka,
      nie zainteresowała się jej stanem. Założywszy, że najgorsze, co może się jej
      przydarzyć to katar, skwitowała to kolejnym zdawkowym: Co? chora? to nie
      szkodzi. Wyzdrowieje. Po czym nie odezwała się przez kolejne pół roku.
      Przez wiele lat opiekowałam się własną chorą matką, Dochowałam swoją prawie
      stuletnią niedołężną babcię, nie liczyłam poświęconego czasu ani zdrowia.
      Mojej teściowej dochowywać nie będę. Nie uczyni tego także moja córka,
      choć "babcia" jest przekonana, że tak się stanie.
      Nie sądźcie synowych. Nic nie jest takie jakim się wydaje.
      • Gość: konwalia Re: Mam taką samą..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.04, 13:41
        biologia jest sprawiedliwa...
    • Gość: Lena Re: O takiej jednej babci........ IP: 80.48.96.* 26.02.04, 10:00
      Bardzo Cię rozumiem, nawet nie wiesz jak bardzo.
      Jest pewnien rodzaj stosunku z czyjejś strony: podłości, nie tylko nieliczenia
      się z nami ale lekceważenia który czyni z "bliskich" nie tylko obcych ale i
      wrogich.
    • Gość: Paulinka Re: O takiej jednej babci........ IP: *.dywizjon.net / *.dywizjon.net 26.02.04, 17:41
      Witam cie serdecznie.
      Rozumiem cie doskonale i wiem czego sie obawiasz...Zreszta twe obawy nie sa bezpodstawne.Od takich kobiet jak twa tesciowa z dala, jak najdalej, To wampirzyca energetyczna!
      Sama opiekuje sie wlasna babcia, jest strasznie podla,wredna, msciwa i za grosz niewedzieczna,na kazdym kroku upokarza mnie jak sie da, by poczuc sie lepiej.ze ona jest chora(po udarze mozgu, choc teraz w pelni sprawna tylko cholernie leniwa).A ty zdrowa.
      Kochana nie daj sie zapedzic w kozi rog.Bedzie ta baba sie na tobie wyrzywac, ona tylko czeka na te okazje, Bedzie slodka przez 1 miesiac a pozniej pokarze rogi, Daj jej to na co zasluzyla.POWODZENIA
    • luiza-w-ogrodzie Babcia sama sobie poscielila 27.02.04, 02:48
      Jak kto sobie poscieli, tak sie wyspi. Moja (byla) tesciowa z nikim nie
      potrafila nawiazac przyjazni, probowala wszystkich ustawiac i zawsze miala o
      sobie wysokie mniemanie. Nie pracowala, nie miala zadnych zainteresowan.

      Jest teraz stara, zgorzkniala kobieta, siedzi calymi tygodniami w domu, sama.
      Piatka jej dzieci ma z nia bardzo sporadyczny kontakt, wnuki prawie wcale
      (wiekszosc z nich sie jej boi). Rodzina jej unika a przyjaciol nie ma. O ile
      wiem, dwojka jej dzieci procesuje sie teraz o to, komu ma przypasc mieszkanie
      mamusi.

      Istnieja tacy ludzie. Autorka watku dobrze robi odmawiajac poswiecania sie na
      zyczenie tesciowej.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      "have your fun and keep lafing" ©joanna

      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
      • oralhella Luizka spojrz w lustro 27.02.04, 03:32
        Luizka Ty chyba o sobie piszesz...tak mi sie wydaje .Zreszta niewazne...tak czy
        inaczej skonczysz tak samo.
      • Gość: Ewa Re: luiza-w-poscieli IP: *.proxy.aol.com 27.02.04, 17:05
        Mowisz, ze dwojka dzieci juz sie procesuje, komu ma przypasc mieszkanie mamusi?
        Z kim sie procesuja? Z mamusia, czy sami ze soba? Dokad ta kobieta zyje, to ona
        decyduje co zrobic ze swoja wlasnoscia, chyba, ze wczesniej zostala
        ubezwlasnowolniona.
        Wlasna matka ich nie interesuje /"siedzi calymi tygodniami w domu, sam"/,
        interesuje ich jej mieszkanie. Jeszcze ona zyje, a dzieci juz zaczely szarpia
        sie o mieszkaniowy ochlap, niczym hieny o padline. A Ty jako byla synowa
        cieszysz sie z tego. Grunt to rodzinka.
        Trzeba miec naprawde porabane w glowie, by cos takiego napisac!





        • Gość: ania Re: luiza-w-poscieli IP: *.acn.waw.pl 27.02.04, 23:29
          Wczytaj się dokładnie. Uważasz, że w pokorze należy za wszelką cenę i wbrew
          sobie utrzymywać "dobre" stosunku z rodziną ? Bez względu na to ile razy cię
          olali lub ile upokorzeń musiałaść znieść? To nie chodzi o zemstę, tylko o
          normalne ludzkie "nie mam ochoty". Nie mówiąc o tym, że posiadając już własną
          rodzinę nie można jej narażać na konflikty z taką teściową, bacią, ciotką czy
          kim tam jeszcze. Wszyscy pracujemy na stosunki z rodziną sami. Te złe teściowe
          i babcie o których tu się pisze, same sobie taki los zgotowały.
    • Gość: jendza Re: O takiej jednej babci........ IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 28.02.04, 14:19
      Jakos tak... wyczuwam, ze... tu nie chodzi wcale o klasyczne 'wet za wet'.
      Ani tez o 'klasyczna' relacje 'synowa-tesciowa'.
      CHodzi, jak mniemam, choc moge mniemac zle..., o zle psychiczne
      samopoczucie 'synowej'. A to ostatnie jest efektem... manipulacyjnych
      dzialan 'babci':(, ktora DOMAGA SIE, oraz ZADA...
      Mysle, ze mozna by odsadzac od 'czci i wiary' 'synowa' i jej rodzine,
      gdyby W OGOLE odcieli sie oni od problemu babci. A oni sie nie odcieli:
      proponuja pomoc taka, ktora zaoferowac w danym momencie moga..., i w dodatku -
      jest to przeciez pomoc, ktora SZANUJE GODNOSC BABCI:). Gdzie jest napisane,
      ze dziecko MA OBOWIAZEK zmieniac rodzicowi pampersy? Dziecko ma obowiazek
      pomoc. A jesli za to zmienianie pampersow zaplaci specjaliscie, to przeciez na
      jedno wychodzi, prawda? Jesli owo dziecko jest na przyklad...nie wiem -
      znakomitym neurochirurgiem, to przeciez NIE WOLNO pozwolic na TAKIE
      MARNOTRAWIENIE jego bezcennego czasu... BO LEPIEJ, zeby neurochirurg ratowal
      zycie i zdrowie, a opiekunka spoleczna zmieniala pampersy. Proste.
      Jesli babcia dodatkowo nie jest biedna, a 'synowa' donosi, ze to wlasnie
      przypadek osoby bogatej - to tym bardziej:). Jesli jeszcze dodatkowo cale zycie
      preferowala owa babcia bycie niezalezna, to propozycja pomocy w uporzadkowaniu
      spraw teraz i zorganizowaniu sensownej pomocy tym jest cenniejsza, bo babcia
      byc moze nie zniesie pod swoim dachem rowniez... synowej... W koncu to tez obca
      osoba... Dodatkowo: taka pomoc to tez przeciez PRACA. BARDZO CZASOCHLONNA.
      Rozumiem, ze doszlo do absurdu, ze babcia stawia wymagania co do tego, jak jej
      nalezy udzielic pomocy, kto ma jej udzielic, gdzie i w jakich okolicznosciach...
      'Pomoc' zas nalezy przyjac po prostu - a nie stawiac warunki.
      Zatem babci widac cos sie pomylilo...
      Rozumiem z tekstow synowej, ze owa babcia postanowila teraz po prostu, ze
      BEDZIE POD DACHEM SYNA I SYNOWEJ, bo ona tak chce. A to dlatego, ze tak jej
      bedzie najwygodniej. I jeszcze do tego musi miec 'chlopca do bicia', by na nim
      odreagowac frustracje.... no, przeciez ONA JEST CHORA!!! Mozna jej zatem
      kupic... plastikowego.... COz, nie zawsze mozna miec to, co by sie miec chcialo.
      Mamy prawo do godnego zycia, dachu nad glowa i paru innych rzeczy.
      ALe 'chlopiec do bicia' nam sie automatycznie nie 'nalezy'. PRzykro mi, ale tak
      to juz jest.
      Wyglada z tego dodatkowo, ze babcia z jej sila destrukcyjna, wlaczona
      ewentualnie w Wasza rodzinna wspolnote - moglaby tej WSPOLNOCIE - bardzo duzo
      krzywdy wyrzadzic:(. I to nie dlatego bynajmniej, ze trzeba by jej zmienic
      pampersy...
      Zatem: MUSICIE BRONIC WASZEGO RODZINNEGO SPOKOJU. To Wasz glowny obowiazek.
      Babci trzeba pomoc, bo to matka. Zapewnic opieke - tak, jak to czynicie.
      POmoc jej rozdysponowac wlasciwie jej majatek, sluzyc rada i wsparciem wtedy,
      gdy uznacie to za sluszne, znaczy wtedy, gdy jej sie bedzie dziala krzywda -
      obiektywnie. Albo gdy bedziecie wiedziec, ze takie wsparcie jest jej potrzebne
      po prostu... Wsparcie, czy zwykle ludzkie cieplo po prostu... Jednak NIE MACIE
      OBOWIAZKU OSOBISCIE zmieniac pampersow...
      Nawet gdyby byla cudowna i wspaniala babcia dla swoich wnuczat.
      Chrzescijanska milosc polega na ROWNOWADZE. Nie wolno Wam pozwolic babci, by
      zniszczyla WAs... A jesli bedzie zbyt blisko, moze to probowac robic...
      Im ja zatem dalej bedziecie trzymac, tym lepiej... (co pisze na podstawie
      przedstawionej przez autorke watku charakterystyki babci)
      ALe to nie znaczy - NIE INTERESOWAC sie, nie zatroszczyc o jej doczesne
      potrzeby...

      A tak na marginesie...
      mam zupelnie inny problem z 'babcia'... Ta 'moja' to znow OGROOOOMNIE BY
      CHCIALA, bym jej najlepiej oddala swoje dziecko na wychowanie. W calosci.
      A tata owego dziecka, znaczy jej syn, powinien tez oczywiscie stale byc przy
      niej... Moja funkcja, wyznaczona mi przez nia, to... inkubator.

      Wiecie, a najbardziej bola czlowieka nie takie czy inne
      szczegoly 'scenariusza'... To nie ma wiekszego znaczenia.
      BOli to, ze osoba, ktora traktujemy jak czlowieka,
      nie odpowiada nam tym samym. TU jest zrodlo bolu i problemow.
      Prawie wszystkich 'interpersonalnych', tak naprawde...:(
      pzdr
      j.
      • Gość: zocha Re: O takiej jednej babci........ IP: *.dialup.mindspring.com 28.02.04, 14:51

        > Wiecie, a najbardziej bola czlowieka nie takie czy inne
        > szczegoly 'scenariusza'... To nie ma wiekszego znaczenia.
        > BOli to, ze osoba, ktora traktujemy jak czlowieka,
        > nie odpowiada nam tym samym. TU jest zrodlo bolu i problemow.
        > Prawie wszystkich 'interpersonalnych', tak naprawde...:(
        > pzdr
        > j.

        >>>>>>Jedzo, myslalam, ze nikt tego nie rozumie, ale okazalo sie , ze moge na
        Ciebie liczyc. Tak to prawda co mowisz, mnie to wrecz doprawadza do rozpaczy.
        • Gość: jendza Zocho:) IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 28.02.04, 15:03
          Mnie tez...:(, czasem:(
          Ogolnie jednak staram sie nie dawac, brac w garsc,
          nie zywic zalu do tych, co to 'nie chca', lub 'nie potrafia'..
          Pokazac im, ze mozna inaczej... A jesli nie ma efektu... (w moim
          przypadku... w niektorych relacjach latami, niestety:() - to czasem
          wsparcie przychodzi z zupelnie NIESPODZIEWANEJ STRONY:)))
          I tego Ci zycze:))
          • Gość: zocha Re: Zocho:) IP: *.dialup.mindspring.com 28.02.04, 15:09
            Wlasciwie powinnam napisac "doprowadzalo do rozpaczy". Tez sobie wypracowalam
            sposob..he he , a jakie to wrazenie zrobilo!!, hej trzymaj sie, jeste madra
            kobita, ale chyba sie powtarzam.
            • Gość: jendza Re: Zocho:) IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 28.02.04, 15:12
              Poza tym, ze donosze, iz sie zaczerwienilam:)),
              chcialam spytac o ten Twoj sposob i o reakcje:)) -
              taka wiedza jest BEZCENNA:) i warto sie nauczyc...:))


              • Gość: zocha Re: Zocho:) IP: *.dialup.mindspring.com 28.02.04, 15:49
                Jendzo,moj sposob okazal sie rewelacyjny. Po dzesieciu latach udreki, ponizan ,
                blagan, postanowilam zerwac z ta osoba (siostra meza) wszelkie kontakty.
                Zapowiedzialam mezowi, ze nigdy jego siostra nie przekroczy juz progu mojego
                domu
                wyjasnilam dlaczego (z naciskiem na psychiczne molestowanie),dodajac to ,co tak
                slicznie ujelas w dwoch zdaniach.Maz zrozumial, w jego rodzinie ogolne
                oburzenie, proba zlamania mnie, rozne podchody(glownie ze strony tesciowej za
                ktora nie przepadam, ale cenie za pewne cechy). Uplynelo pare lat i sytuacja
                jest nastepujaca.Wszyskie swieta tesciowa spedza ze swoja corunia (dzieki Bogu)
                Maz spotyka sie z siostra u niej w domu, lub gdzies tam, moja corka odwiedza
                ciotke regularnie (siostra meza nie ma dzieci), wszyscy odnosza sie do mnie z
                szacunkiem, delikatnie zapytywuja, cze nie milabym ochoty wziac udzial w jakies
                rodzinnej imrezce.Chetnie biore udzial, jezeli wiem, ze siostry meza tam nie
                bedzie.Ostatnio doszly mnie sluchy, ze ona "tak bardzo pragnie zgody ze
                mna".Najdziwniejsze jest to, ze wszyscy nagle mnie rozumieja, ale mysle jendzo,
                ze oprocz mojego meza, nikt nie rozumie, czkaja tylko kiedy sie zlamie i beda
                mogli znowu wskoczyc mi na glowe.Napisz co myslisz.
                • Gość: jendza Re: Zocho:) IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 28.02.04, 16:46
                  No tak, zupelnie mnie to nie dziwi...
                  Ojoj, jak to zycie sie powtarza...:(... albo lepiej...:))?
                  Powiedz, jak ja poinformowalas, ze sobie nie zyczysz, jesli
                  moge spytac...?
                  Oczywiscie mam podobne doswiadczenia... i tez z... siostra meza...
                  he, he...
                  Do tego dodam, ze to maz sam, bez zbytnich dzialan z mojej strony,
                  skutecznie rzecz zablokowal... Malo tego, to moj maz na poczatku
                  mnie ostrzegal, jaka ona jest..., bo przeciez dobrze ja znal... A ja... hm,
                  musialam sie przekonac sama... taka ze mnie... 'zocha-samocha':))). Bo to
                  przeciez czlowiek moze sie zmienic, itd, itp... A jak juz sie przekonalam,
                  czytaj: dostalam w d. i nie tylko, to... wlasciwie nawet za bardzo
                  nie musialam jej informowac... Bo ona sobie wymyslila, ze to
                  a) ja powinnam o nia zabiegac (sic!!!), jako ze ona jest wybitna oraz...
                  jest dzieckiem z pierwszego malzenstwa, oraz... jest ode mnie starsza itd...
                  b)ona pisuje czasem kartki, tylko do meza mego oczywiscie, a jego szlag
                  trafia, bo od poczatku sie wsciekal, ze mnie do rodziny przyjac nie chca...,
                  a te kartki - tylko do niego - dowodza, ze nie chca nadal...
                  No to nie odpowiada...

                  'I tak sobie w tym naszym kolku zyjemy, jak w niebie:))' - bez kontaktow
                  z siostra, ktora 'nie na naszym swiecie zyje...'
                  Przy czym dodam, ze nie jestem zwolenniczka szukania dziury
                  w calym, 'zeby nie bylo nudno', ale z drugiej strony... bywaja
                  ludzie, ktorym jesli dasz palec, to wezma reke, po niej wejda
                  ci na glowe, tam sie wyproznia, a wlosy wykorzystaja w celach
                  higienicznych... Wybacz dosadnosc porownania... Jednak takim wlasnie
                  ludziom staram sie juz palcow nie podawac...
                  Pozdrawiam:)))
                  j
                  • Gość: zocha Re: Zocho:) IP: *.dialup.mindspring.com 28.02.04, 17:14
                    Jendzo, jakbym czytala swoj zyciorys, moja szwagierka do tego stopnia nadeta,
                    ze wyglosila kiedys takie oto zdanie "ja ciebie zaakceptowalam, a ty tak mi sie
                    odwdzieczylas" z akcentem na "tak". Nie informowalam jej osobiscie, przestala
                    byc zapraszana przez meza, bo czy ja ja zapraszalamm czy nie , nie mialo dla
                    niej zadnego znaczenia, slyszalam: to jest dom mojego brata itp.
                    Cale szczescie jendzo, ze mamy przytomnych facetow, brat meza juz troche
                    okaleczony rodzinnym tradem i jego zona, ktora jest znacznie starsza ode mnie,
                    przez 20 lat byla poniwierana, ale teraz zmadrzala, brat z reszta tez.
                    Wiesz, ja tez tak mam , lubie sama sie przekonac.Pozrawiam
      • Gość: synowa Re: O takiej jednej babci........ IP: *.chello.pl 28.02.04, 20:50
        Jendzo - Ty nas chyba znasz ( nawet prawie "wstrzeliłaś się" w zawód męża -
        jest chirurgiem tyle, że nie neuro a kardio, ale to na marginesie). Dzięki za
        słowa otuchy, tym bardziej, że babcia urządza nam kolejne sceny - od wczoraj
        odmówiła przyjmowania pokarmów - to na znak protestu. Namawiałam do zjedzenia
        zupy przez 10 minut, odstawiłam, podobnie było z kolacja. Teraz dostaje
        kroplówki i czekamy kiedy zdecyduje się jeść. Im dłużej w tym tkwimy, tym
        bardziej dochodzę do wniosku, że postępujemy słusznie. Raz jeszcze dzięki za
        wsparcie duchowe.
        Pozdrawiam.
        • Gość: jendza Mozesz mi wierzyc, lub nie:)) IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 28.02.04, 21:39
          ale jako pierwszy przyszedl mi na mysl... Religa:))
          Dopiero potem wymyslilam neurochirurga, zeby nie bylo...
          takie oczywiste:))
          Choc masz racje, to naprawde na marginesie:)).
          Tymczasem WAZNE OGROMNIE jest to, byscie sie nie dawali tym manipulacjom...
          Bo jak sie dacie, zniszczy Was, ale tez zarazem i siebie... Bo to na niej
          ostatecznie odbije sie Wasze nieszczescie...:(
          Z takich sytuacji nie ma innego wyjscia, jak sie twardo trzymac. DLA DOBRA
          WSZYSTKICH!!!

          Hm, jak nie chce jesc - moze mozna jej po prostu powiedziec spokojnie, bez
          zlosliwosci w tonie, po prostu informacyjnie cos w stylu: 'dobrze. Nie chcesz
          jesc? Twoja sprawa. A nasza - podlaczyc Ci kroplowke. Teraz tylko do Ciebie
          nalezy... wybor...'. Jakos jej probowac uswiadomic, ze w tym wszystkim macie
          JEDNA, WSPOLNA 'POLITYKE'... Moze wtedy pojmie wreszcie, ze jej dzialanie to
          tylko strata energii?

          TRZYMAJCIE SIE MOCNO!!!
          j.
    • miriammiriam Re: O takiej jednej babci........ 28.02.04, 14:48
      roszczenie tej teściowej, aby jej syn i jego rodzina wystąpili w roli
      pielęgniarki jest absurdalne niezależnie od tego, co zaszło wcześniej.
      rozwiązanie zaproponowane przez synową uważam za bardzo dobre i byłoby takie
      nawet gdyby teścowa nie była wobec nich wredna. obowiązek pomagania rodzicom na
      starość to nie jest to samo, co obowiązek podporządkowania całego życia ich
      potrzebom, a tego właśnie wymaga całodobowa opieka nad obłożnie chorym.
      • Gość: zocha Re: O takiej jednej babci........ IP: *.dialup.mindspring.com 28.02.04, 14:55
        To ciekawe jendza powiedzila to samo, ale w sposob czlowieczy, twoja wypowiedz
        jest zimna jak lod.
        • owca Re: O takiej jednej babci........ 28.02.04, 15:01

          wiesz Zocha, nie wszyscy mają taki dar łagodnego i mądrego wyrażania swoich
          myśli i emocji jak Jendza, Dadaczka czy Anahella, ale czy ich wypowiedzi przez
          to są mniej wartościowe?
          chyba nie
          jedni wolą precyzyjność i dosadność Triss, inni wolą empatię Jendzy
          to wspaniale, że możemy poznać różne poglądy i różne sposoby podejścia do nich...

          pozdrawiam
          owca

          _,,,٢ة إ ة٦,,,_
          • Gość: zocha Re: O takiej jednej babci........ IP: *.dialup.mindspring.com 28.02.04, 15:16

            > wiesz Zocha, nie wszyscy mają taki dar łagodnego i mądrego wyrażania swoich
            > myśli i emocji jak Jendza, Dadaczka czy Anahella, ale czy ich wypowiedzi przez
            > to są mniej wartościowe?
            > chyba nie
            > jedni wolą precyzyjność i dosadność Triss, inni wolą empatię Jendzy
            > to wspaniale, że możemy poznać różne poglądy i różne sposoby podejścia do
            nich.
            > ..
            >
            No wlasnie, a czy ja mowie, ze tylko jendza ma pisac, ja mowie, ze wypowiedzi
            jendzy sa czlowiecze.
        • miriammiriam Re: O takiej jednej babci........ 28.02.04, 15:09
          Gość portalu: zocha napisał(a):

          > To ciekawe jendza powiedzila to samo, ale w sposob czlowieczy, twoja
          wypowiedz
          > jest zimna jak lod.

          uważam to za komplement
          nie lubię lania wody oraz egzaltacji
          wolę rzeczowość i trafianie w sedno

          P.S. nawet nie wiem co jendza napisała ze względu na przytłaczającą ilość
          znaków, przebrnełam przez 3 linijki.
          • Gość: zocha Re: O takiej jednej babci........ IP: *.dialup.mindspring.com 28.02.04, 15:12
            To nie masz szans zostac pisarka...wspolczuje.Nie chce sie czytac co inni
            pisza, po co zadawac sobie tyle trudu, lepiej od razu klapac dziobem.
            • miriammiriam Re: O takiej jednej babci........ 28.02.04, 15:18
              Gość portalu: zocha napisał(a):

              > To nie masz szans zostac pisarka...wspolczuje.
              ani aspiracji, po raz kolejny dziękuje za komplement
              >Nie chce sie czytac co inni
              > pisza, po co zadawac sobie tyle trudu, lepiej od razu klapac dziobem.
              "kłapać dziobem" to jest jakaś literacka metafora? ROTFL
    • zalotnica Re: O takiej jednej babci........ 28.02.04, 15:27
      wydaje mi sie, ze bardzo slusznie postapilas wynajmujac osobe do
      opieki nad starsza osoba, nie biore w ogole pod uwage tego jakie
      stosunki laczyly Cie z ta osoba wczesniej.
      Mnie, na sama mysl robi mi sie juz niedobrze...
    • Gość: ada Re: O takiej jednej babci........ IP: *.cable.mindspring.com 28.02.04, 17:43
      Wybacz ale tez uwazam ze twoje dziecko to twoja prawa , a nie podrzucanie je
      komus na wychowanie.
      Tesciowa czy matka odchowaly juz swoje i nie jest jej obowiazkiem nianczyc
      wnuki.
      Od tego jest matka ew. opiekunka lub instytucja zajmujaca ie tym.

      Jesli chodzi o twoja tesciowa i o to ze potrzebuje pomocy,ty nie, ale twoj maz
      powinien jej pomoc bo to jego matka ona go nosila przez 9mies , ona go karmila
      i wychowywala ona mu d.... podcierala .
      Jesli odmowi i zostawi matke sama tylko o nim bedzie to swiadczylo zle.


      A ty robisz dla kogos cos tylko wtedy gdy on zrobil cos wczesniej dla ciebie?
      • Gość: synowa Re: O takiej jednej babci........ IP: *.chello.pl 28.02.04, 21:07
        Po pierwsze - ja nie prosiłam teściowej o o piekę nad dzieckiem, tylko o raz w
        tygodniu (!) odebranie z przedszkola. Zajęło by jej to max 45 minut
        tygodniowo , a mnie bardzo ułatwiło życie. Odmówiła - ja wtedy to uszanowałam.
        Po drugie - mój mąż nie prosił sie na świat sam, a powołanie go do życia było
        decyzją jego rodziców. Teściowa , która tak zasadniczo odmówiła mnie drobnej
        pomocy, sama chętnie korzystała z pomocy przy dziecku swojej własnej teściowej
        ( zakupy, gotowanie, sprzatanie, opieka nad dzieckiem, pranie itp).
        Po trzecie - mąż ma rodzine i , nie oszukujmy się, wzięcie teściowej pod nasz
        dach zdezorganizuje życie całej rodziny. Jak sobie wyobrażasz , że mój mąż ,
        który jest lekarzem , ma dyżury, a więc jest 5-6 razy w miesiącu nieobecny w
        domu, ma zajmować sie osobiście matka? W jaki sposób ja - osoba o wolnym
        zawodzie, pracująca w domu - miałabym się odżegnać od zmieniania pampersów,
        karmienia, wysłuchiwania narzekań itp?
        Który pokój mielibysmy podarować teściowej? Ogólnomieszkalny ( z telewizorem i
        stołem jadalnym), naszą sypialnię? malutki gabinet w którym mam miejsce pracy (
        z biurkiem i komputerem)? A może syna ( w którym śpi, uczy się, przyjmuje
        przyjaciół)?
        Nie odżegnuję sie od pomocy, ale nie mam ochoty najbliższych lat życia spędzić
        w charakterze osoby obsługującej sfrustrowaną, nieprzyjemną starszą osobę tylko
        dlatego, że jest ona matką mojego męża.
        Bardzo łatwo krytykować innych - trudniej samemu radzić sobie z podobną
        sytuacją.
        Ostatni" strajk głodowy" i komedie, które odstawia w szpitalu, kosztują nas
        wszystkich mnóstwo zdrowia i nerwów.
        Cały personel oddziału,w którym znalazła sie moja teściowa ma jej dosyć, choć
        ci ludzie mają na co dzień do czynienia z różnymi chorymi.
        Ciekawa jestem co moja teściwa jeszcze wymysli.
        • Gość: zocha synowa do synowej IP: *.dialup.mindspring.com 28.02.04, 21:48
          Moi przemadrzali przyjaciele nazwaliby zachowanie Twojej tesciowej "krzykiem o
          milosc", ja sie na to nie nabieram i pytam ich- dlaczego najglosniej o milosc
          krzycza ci co nie potrwfia kochac.Faktem jednak jest, ze nieumiejetnosc
          kochania, jest defektem psychologicznym. Szkoda, ze Twoj maz nie jest
          psychiatra, ale moze poszukajcie pomocy psychiatrycznej, bo twojej tesciowej
          taka pomoc jest niezbedna.Ja tez mam tesciowa, ktora szykuje sie do skoku w
          nasze zycie.
          • Gość: jendza Przyjmiecie do klubu IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 28.02.04, 21:53
            trzecia synowa?
            He, he...
            Nas to tez, obawiam sie, niebawem czeka...:(((
            POZDRAWIAM OBIE!!!!!! Z Przyleglosciami...:)))
            • Gość: zocha Re: Przyjmiecie do klubu IP: *.dialup.mindspring.com 28.02.04, 22:12
              Poradzilam kolezance synowej,bo to latwo(he he) ale co poradze sama sobie?
              Jendzo, Ciebie do kazdego klubu zaprosze..
              • Gość: jendza Re: Przyjmiecie do klubu IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 29.02.04, 09:52
                Nie martw sie, Zocho:))...
                Najwyzej bedziemy zmieniac te 'pampersy', co tam...:)) - jesli inaczej
                sie nie da..., przy czym 'pampers' rozumialabym szerzej znacznie, niz
                tylko jako pieluche...
                Przeciez 'tylko wlasne upodlenie ducha ugina wolnych szyje do lancucha',
                ze wieszcza zacytuje... Jestesmy juz duze i krzywdy sobie zrobic
                nie damy, o:))

                Pozdrawiam serdecznie:)
                j.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka