Dodaj do ulubionych

dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.02.02, 13:51
Jestem oburzony artykulem w ostatnich wysokich obcasach. Autorka opisuje
problemy kobiety ktora zarabia 10 tys miesiecznie i nie bardzo starcza jej
pieniedzy w obliczu recesji. Ja zarabiam 2 tys. i nie mam samochodu, czy
komorki bo uwarzam, ze mnie na to nie stac. Nie wynajmuje mieszkania i nie moge
myslec o malzenstwie z tego samego powodu. A przeciez wiekszosc Polakow nie
zarabia nawet tyle co ja.
Rozczulanie sie nad wiecznymi dziecmi w stylu bohaterki artykulu, jest
najlepszym przykladem alienacji redakcji GW (i szerzej tzw. "elit") od
spolecznstwa. Nic dziwnego ze spoleczenstwo ma gdzies takie elity, ktore maja
je gdzies. Tylko czemu tak sie irytuja, ze wygrywa Lepper? Czym zasluzyl sobie
ten narod na takie elity?
Obserwuj wątek
    • Gość: A27 Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.proxy.aol.com 16.02.02, 17:23
      Mnie najbardziej smieszylo, ze bohaterka kupowala tylko w drogich
      supermarketach i tylko "made in Italy".
      Gdy miala pieniadze to psychoanalityk byl potrzebny, gdy pieniedze poszly w
      maliny, to i bez psychoanalityka dala rade.
      Inna rzecz, ktora mnie uderzyla, to plakanie nad tymi, ktorzy stracili prace w
      wyniku klopotow Agnieszki. Psychoanalityk stracil tylko jednego klienta. A
      Ukrainka stracila prace pomocy domowej. Moze ta Ukrainka tez umialaby pracowac
      w dziale kreatywnym agencji reklamowej. Ale skoro jest Ukrainka, to niech
      sprzata, nie?
      • Gość: Szarak1 Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.02.02, 17:44
        Poprzednicy napisali wszystko to co sam chciałem napisać.Żałosne problemy
        żałosnego dinksa.To samo sądzę o postrzeganiu problemów przez redakcje wysokich
        obcasów.Po prostu rzy... sie chce.A może sz.p. redaktorka żyje na innej
        planecie?No to niech pojedzie 30 km od Warszawy np.do Grójca i powie o
        problemach finansowych panienki zarabiającej 10000zł brutto.Miejscowi w
        najlepszym razie zabiją ją śmiechem ,w najgorszym zlinczują.
      • Gość: Szarak1 Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.02.02, 17:47
        PS.Zyczę biednej bohaterce artykułu aby przyjeli na jej miejsce młodego wilka
        który za tą samą pracę otrzyma 2500zł.
        • Gość: FraMauro Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.02.02, 18:05
          Nie ma sie co oburzac na bohaterke. Dziewczyna padla ofiara wlasnej beztroski,
          chciwosci i totalnego braku wyobrazni, choc tego ostatniego akurat nie powinno
          jej brakowac w firmie reklamowej. Jednak apetyt na zycie (czyt: niepohamowana
          konsumpcje) okazal sie wiekszy od rozsadku. Byc moze zawladnal nia swiat
          reklamy, ktory wspoltworzyla.
          • paw_dady Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja 16.02.02, 21:55
            Gość portalu: FraMauro napisał(a):

            > Nie ma sie co oburzac na bohaterke. Dziewczyna padla
            ofiara wlasnej beztroski,
            > chciwosci i totalnego braku wyobrazni, choc tego
            ostatniego akurat nie powinno
            > jej brakowac w firmie reklamowej.

            jakiej wyobrazni? przeciez to nieudolne tlumaczenia z
            zachodnich reklamowek. Mogliby choc anglistow zatrudnic.
            ale czego sie spodziewac po mozdzkach przezartych przez amfe?

            BTW a o aktiv pianie slyszeliscie? he he biedan panienka

            Jednak apetyt na zycie (czyt: niepohamowana
            > konsumpcje) okazal sie wiekszy od rozsadku. Byc moze
            zawladnal nia swiat
            > reklamy, ktory wspoltworzyla.

            • Gość: john Re: Jestescie beznadziejni ludzie! IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 17.02.02, 14:09
              Napadliscie na dziewczyne, jakby to ona byla winna temu ze zarabia 6tys.
              Poza tym, jak na Warszawe to nie jest wygorowana stawka.
              Ja pracuje na prowincji i tez dobrze zarabiam ale koncze zaoczne studia, place
              na samochod, mieszkanie. I po odjeciu "wydatkow stalych" czyli imprez:),
              sportow zimowych, nic z tego nie zostaje. Nie dziwie sie dziewczynie, ze sie
              boi o przyszlosc jak ma jeszcze na glowie meza obiboka.

              • Gość: Kinder Re: Jestescie beznadziejni ludzie! IP: *.poczta.poznan.pl 29.03.02, 10:56
                Gość portalu: john napisał(a):

                > Napadliscie na dziewczyne, jakby to ona byla winna temu ze zarabia 6tys.

                - Nie bądź śmieszny. Jestem księgową i myślisz, że zarabiam kokosy ? 1500 brutto.
                Jak myślisz, po opłaceniu studiów zaocznych ile mi zostaje na życie ? Wkurza mnie
                snobizm (sporty zimowe i imprezy), ale każdy w końcu żyje tak jak może. Możesz to
                nazwać zazdrością. Nie mogę poszukać nowej pracy, bo wymagania od razu wywalają
                za drzwi. Dokształcam się jak mogę, ale za 1500 niewiele mogę. W świecie jestem
                nikim, nawet jeżeli mam charyzmę i chęć do pracy.

                > Poza tym, jak na Warszawe to nie jest wygorowana stawka.
                > Ja pracuje na prowincji i tez dobrze zarabiam ale koncze zaoczne studia, place
                > na samochod, mieszkanie. I po odjeciu "wydatkow stalych" czyli imprez:),
                > sportow zimowych, nic z tego nie zostaje. Nie dziwie sie dziewczynie, ze sie
                > boi o przyszlosc jak ma jeszcze na glowie meza obiboka.

                - Oczywiście. Niech zmniejszy wydatki.
            • Gość: Saskia Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.w.club-internet.fr 06.03.02, 19:03
              Kazdy zyje, jak chce i moze. Jesli ta dziewczyna moze sobie pozwolic na
              beztroske, to jej sprawa. Moze kiedys pomysli o przyszlosci. Nie ma sie tez co
              oburzac na redaktorke, ktora pokazala rzeczywistosc, wiekszosc ludzi w Polsce
              boryka sie z bardzo powaznymi problememi finansowymi, ale sa tez ludzie, ktorzy
              moga sobie pozwolic na lekkomyslne wydawanie pieniedzy.
      • paw_dady Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja 16.02.02, 21:51
        Brawo A27, tez widzie polityke gw? dokopac ruskim i
        ukraincom bo sa gorsi. Chocyb byli profami uniwerku
    • paw_dady Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja 16.02.02, 21:55
      po prostu gupia cipa
    • Gość: elve Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.netland.gda.pl 16.02.02, 22:22
      a moim zdaniem w tej opowiesci dalo sie zauwazyc pewien sarkazm. moze jestem
      odosobniona (a moze to taki mechanizm obronny przed tym, ze komus i 10000 nie
      wystarcza :) )
      • paw_dady Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja 16.02.02, 23:05
        mnie nie starczalo ;-)

        BTW pamietaj aktiv piane rulez
      • Gość: Ptasia Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i sarkazm IP: *.wcp.pl 17.02.02, 12:48
        no, elve, mi się też tak wydawało (z tym sarakzmem) - np. wszystkie cytaty z
        tego, co ta panna mówi (np. wakacje, jadłospis); a przynajmniej mam taką
        nadzieję.
    • Gość: a psik Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: 192.168.1.* 16.02.02, 22:25
      miala swoje 15 min ktore przejadla wloska mozarella....chociaz mysle ze
      bohaterka nie jest wyjatkiem, ktora sie dala wciagnac w barwny swiat wydatkow i
      blysk zlotej karty kredytowej ktora mogla zaszpanowac kupujac jajka...zal mi
      tez tego wloskiego rzeznika bo on tez straci prace....zycie.
      Pozytywem tej sytuacji jest, ze autor artykulu zyskal - jak widac dziewczyna
      nadal daje komus zarobic......nie jest zle
      z wyrazami szacunku
      • Gość: a psik Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: 192.168.1.* 16.02.02, 22:36
        ...a tez zarobia firmy produkujace pigulki koncepcyjne - ona nie pojdzie na
        urlop macierzynski pieniadze dostanie ktos inny ktory moze bardziej
        potrzebuje.....jak pisalem poprzednio nie jest tak zle trza tylko wiedzic z
        ktorej strony patrzec na sytuacje :-))))
        z wyrazami szacunku
    • Gość: alinca Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.gazeta.pl 16.02.02, 22:53
      A ja to bym chciala, zeby recesja polegala na tym ze zarabia sie "jedynie" te
      10000zl. Tyle fajnych rzeczy mozna zrobic z taka kupa forsy!!! Ten artkul byl
      po prostu zalosny. Szczegolnie w porownaniu do artykulu z ktorejstam "Polityki"
      o dzieciach z b.PGR-ow
      • Gość: a psik Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: 192.168.1.* 16.02.02, 23:07
        ee tam zalosny ... gazeta po prostu trzyma swoj rowny rzetelny niski poziom
        satyryczny. Ja jak chce poczytac wiadomosci porzadnie napisane to
        czytam "Rzeczpospolita".
        z wyrazami szacunku
        • paw_dady Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja 16.02.02, 23:09
          pozytywistyczny punkt widzenia to dobry prognostyk, ze
          recesja sie skonczy i panienka zacznie znow kupowac
          serki mozarella !
      • paw_dady Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja 16.02.02, 23:08
        ale sie czapiasz. 10k pln to tylko ok 6netto. I czy z tak
        kasa mozna przazyc? no szczerze? no nie mozna. A
        przecierz pgrowcy sami sobie winni bo nie wzieli spraw we
        wlasne rece ;^D
    • Gość: Melba Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.02.02, 10:06
      A mnie wkurza, ze GW jest tak daleko od problemów zwykłych czytelników. Ja też
      w swoim gronie mam jedną "biedną", która ostatnio mi płakała, że niedługo nie
      będzie jej stac na pieluchy dla dzieciaka, ale ma panią do sprzątania i trzy
      samochody, nie mówiąc o innych dodatkach. Tyle że recesja i nie wiadomo, co
      bedzie za chwilę.
      Ale ona jest JEDNA, a pozostali, to ludzikowie, którzy na dwoje, troje mają po
      2000 netto i i tak się z tego cieszą, bo co mają zrobić? I o nich chciałabym
      przeczytać artykuł, a nie jakieś wydumane pierdy nie wiadomo dla kogo. Bo nie
      dla mnie.
    • Gość: Ptasia Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.wcp.pl 17.02.02, 11:30
      1: 10 000 brutto to, jak słusznie ktoś zauważył, ok. 6 000 na rękę. Bdb., też
      bym tak chciała, ale to nie jest tarzanie się w złocie
      2: sądzę, że cholernie łatwo przyzwyczaić się do dobrobytu i pożegnać się nie
      jest łatwo. Agnieszce nie jest łatwo pogodzić się ze stratą, ale wam też by nie
      było
      3: ta lista ludzi, którzy stracili na Agnieszce: wiem coś o tym, bo pracuję w
      szkole językowej i tłumaczę; reorganizacja firm to nie jest tylko tracenie
      jednego klienta, to jest tracenie paru firm które dawały ci dziesiątki albo
      setki klientów
      4: ten artykuł nie jest najlepiej napisany, w sposób który drażni i prowokuje
      negatywne opinie, ale wskazuje na jakieś zjawisko społeczno/ekonomiczne o
      którym moim zdaniem warto pisać i które jako takie (recesja) jest mi
      potencjalnie bliższe niż pegeery oraz skłania (może?) do refleksji na temat
      własnej sytuacji życiowej.
      • Gość: alinca Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.gazeta.pl 17.02.02, 12:15
        Ok, ale wtedy niech cykl artukulow, ktore maja sie na ten temat ukazac, nazywa
        sie:"bogaci i recesja" a nie "recesja". Rozumiem, ze w Warszawie te 6tys na
        reke to nie gory zlota, ale dla ludzi z prowincji to totalna abstrakcja.
        Recesja objawia sie na prowinci tym, ze nie stac rodzicow na to by dziecko
        studiowalo, a na obiad je sie przysmazana mortadele z ryzem bo na nic innego
        nie ma pieniedzy.
        • paw_dady Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja 17.02.02, 12:22
          Gość portalu: alinca napisał(a):

          > Ok, ale wtedy niech cykl artukulow, ktore maja sie na
          ten temat ukazac, nazywa
          > sie:"bogaci i recesja" a nie "recesja".

          nic nie rozumiesz te artykuly to takie brazylijskie
          tasiemce w formie pisanej 8-)

          > Rozumiem, ze w Warszawie te 6tys na
          > reke to nie gory zlota, ale dla ludzi z prowincji to
          totalna abstrakcja.

          ich wina przeca nie sprzedaja na bazarach ;-D

          >a na obiad je sie przysmazana mortadele z ryzem bo na
          nic innego
          > nie ma pieniedzy.

          no widzisz a nacpana kopirajterka smazyla mozarelle z
          baklazanem. Niewielka roznica i to wloszczyzna i to!

          pozdrawiam
          • Gość: elle Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.chello.pl 17.02.02, 13:06
            A ja kupuje mozzarelle za 3 a nie za 6 złotych i jest o niebo lepsza od tej za
            6.
            Poza tym kto jada mozzarelle na śniadanie?! To wszysko to kara, która ją za to
            spotkała.
            • Gość: Ptasia Re: do elle i others IP: *.wcp.pl 17.02.02, 16:35
              A ja kupuje mozzarelle za 3 a nie za 6 złotych i jest o niebo lepsza od tej za
              > 6.
              Czy to znaczy, że próbowałaś obu?
              > Poza tym kto jada mozzarelle na śniadanie?! To wszysko to kara, która ją za to
              > spotkała.
              Jaka kara? Przepraszam, ale wydaje mi się, że nie należy szafować takimi
              opiniami, jak powyżej. Jak już o tym, to dla niektórych to, co ty jadasz na
              śniadanie czy w ogóle to luksus. 6 czy 3 zł za mozarellę? wydaje mi się, że za
              spory kawałek sera żółtego można podobnie zapłacić (realia: W-wa, hipermarket,
              nie jeden z najdroższych). Czy jeśli noga Ci się podwinie i ktoś Ci powie: to jej
              wina, to kara za to że robiła zakupy w sklepie X i jadała mozarellę za 3 zł
              zamiast suchego chleba, to jak się poczujesz? Bo chyba conajmniej pokrzywdzona.
              Tak się czuje Agnieszka. Nie bronię artykulu, bo mam wątpliwości co do tego, jak
              został napisany, niektóre teksty bohaterki skłaniają do złośliwych komentarzy (mi
              też się parę razy cisnęło na usta "no, rzeczywiście, biedactwo, cholera jasna",
              dlatego zgadzam się z elve z tym sarkazmem, bo myślę, że nim kierowała się też
              dziennikarka), ale spróbuj wyobrażić sobie człowieka, który za tym stoi. Pomyśl,
              że pracujesz od paru lat, czujesz się bezpiecznie, osiągnęłaś jakiś poziom
              życiowy, myślisz, że będzie tylko lepiej - a tu taka niespodzianka. I to reakcja
              łańcuszkowa. Można się śmiać, że to nie taka tragedia, ilu osobom ukradziono
              samochód, mają chorych rodziców, bezrobotnych współmałżonków, są gorsze rzeczy.
              ALE TO NIE POWÓD DO OPLUWANIA I DO WYWYŻSZANIA SIĘ, BO MY JESTEŚMY TWARDZI,
              LEPSI, I TOLERANCYJNI (Ukrainka) -posty pokazują, jak bardzo tacy nie jesteście.
              Myślę, że gdybym była w takiej sytuacji jak bohaterka, od A do Z, czułabym się
              tak, jak ona - zdruzgotana, jakkolwiek nieudolnie bym to starała się przekazać,
              czy jak bardzo nieudolnie by to przekazała potem dziennikarka. Nigdy nie wiecie,
              czy was potem nie będą opluwać.


            • Gość: młoda Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.medicomp.com.pl 26.02.02, 15:08
              To duże dziecko a nie dziewczyna. Bohaterka artykułu wykazała się kompletnym
              brakiem wyczucia co do możliwości zarobkowych. Wydawało jej się, że dobra passa
              będzie trwać wiecznie, powodzenia. Wydoroślej wkońcu bo smakować ci będą bułki
              po 60 groszy.
        • Gość: vagin Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.astercity.net / 10.131.130.* 17.02.02, 18:56
          Gość portalu: alinca napisał(a):

          > Ok, ale wtedy niech cykl artukulow, ktore maja sie na ten temat ukazac, nazywa
          > sie:"bogaci i recesja" a nie "recesja". Rozumiem, ze w Warszawie te 6tys na
          > reke to nie gory zlota, ale dla ludzi z prowincji to totalna abstrakcja.
          > Recesja objawia sie na prowinci tym, ze nie stac rodzicow na to by dziecko
          > studiowalo, a na obiad je sie przysmazana mortadele z ryzem bo na nic innego
          > nie ma pieniedzy.
          6 tyś to nie góry złota? Ja pracuję w szpitalu , mam II st. specjalizacji,
          doktorat, pracuję w punkcie konsultacyjnym i raz w tygodniu w prywatnej lecznicy
          plus dyżury i zarabiam łącznie ok. 3,5 tyś zł netto dla mnie 6 tyś to kosmos a co
          powie pielęgniarka, nauczyciel(moja żona) młody lekarz ?

          • Gość: Ptasia Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) do vagina IP: *.wcp.pl 17.02.02, 19:48
          • Gość: Ptasia Re: do vagina IP: *.wcp.pl 17.02.02, 19:53
            toteż Agnieszka pracowała w agencji reklamowej, a nie jako lekarz, nauczyciel,
            pielęgniarka, czyli zawody w których z góry wiadomo, że powyżej pewnego poziomu
            się nie będzie zarabiać, niestety. Coś o tym wiem, bo moja 2-ga połowa będzie
            bardzo niedługo lekarzem, a ja się zastanawiam, czy się nie przekwalifikować.
            Mimo to sądzę, że w takije pracy, jak ona wykonywała i to jako kierowniczka
            działu, o ile dobrze pamiętam, mogłaby w stolicy zarabiać więcej.
            • paw_dady Re: do vagina 17.02.02, 20:00
              Gość portalu: Ptasia napisał(a):
              > Mimo to sądzę, że w takije pracy, jak ona wykonywała i to jako kierowniczka
              > działu, o ile dobrze pamiętam, mogłaby w stolicy zarabiać więcej.
              ha ha bo byla KIEPSKA kierowniczka 8-)
              • Gość: A27 Re: do vagina IP: *.ipt.aol.com 18.02.02, 02:32
                Od razu widac, ze vagin uczciwy lapowek nie bierze.
        • Gość: reorg Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: 217.153.119.* 18.02.02, 15:04
          A skad Pani wie jakie beda nastepne artykuly?

          reorg
      • Gość: Malini BRAWO PTASIA IP: *.brpo.gov.pl 22.03.02, 14:06
        masz absolutną racje.Twojej wyważonej opinii tu brakowało :)

    • Gość: Hokusai Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.o.s.bonet.se 17.02.02, 14:31
      Przeczytalam wszystkie posty i wlosy stanely mi na glowie - z przerazenia
      jadem, ktory sie z nich leje. Rozumiem, ze opisanie sytuacji bogatej bohaterki
      jest sola w oku czytelnikow, ale czy nie zauwazyliscie tez tego, ze ilustruje
      pewna sytuacje? Recesja jest koszmarem - i na pewno jest tysiac razy wiekszym
      koszmarem dla ludzi, ktorym sie zle powodzi. ALe dotyka tez i tych bogatych,
      ktorym sie powiodlo i o tym byl ten artykul. I pokazuje, ze potkniecie i
      mniejsza prosperity bohaterki ciagnie za soba lancuszek innych potkniec, ludzi,
      ktorzy od niej byli zalezni (no, moze nie do konca). A uwag, na temat Ukrainki
      po prostu nie rozumiem? Jesli nie chodzilo wam o wprowadzenie przez autorke
      cenzury w mysl poprawnosci politycznej i zakamuflowanie tego wstydliwego faktu.
      Oj, nie wiem o co wam tak naprawde chodzi? Czy tylko trywialna zazdrosc, ze
      taka bogata i tak nie umiala sie gospodarzyc?
      • Gość: verte Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.intech.pl 17.02.02, 14:43
        Brawo hokusai,wyjęłaś mi to spod klawiatury.
    • mary_ann Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja 17.02.02, 18:22
      Myślę, ze dobrze byłoby odróżnic dwie rzeczy - współczucie dla bohaterki,
      której jest subiektywnie ciężko - to efekt nadmiernie rozbudzonych aspiracji.
      Tak już jest, ze upadek tym bardziej boli, z im większej wysokości się spada.
      Bardzo trudno jest pogodzić się z nagłym pogorszeniem standardu - coś o tym
      niestety wiem.
      Drugą zreczą jednak jest zachowanie w tej sytuacji elementarnego poczucia
      przyzwoitości i proporcji. Ja naprawde rozumiem, ze Agnieszce pewne wydatki
      wydaja sie absolutnie niezbedne i sądzi, ze jej sytuacja jest trudna, bo jej na
      nie nie wystarcza. Ale trzeba sie rozejrzec czasem dookoła - na swiecie jest
      sporo ludzi, którzy wbrew pozorom niekoniecznie z własnej winy znajdują się w
      dużo gorszej sytuacji. Czyli - narzekaj sobie, Agnieszko, ale uważaj, przy kim.
      Trochę dobrego smaku. Pani Ukraince odradzam.

      I zgadzam sie z tymi, którzy piszą, że GW traci kontakt z rzeczywistością (o
      ile chce być pismem masowym, a nie dla elit - ale o tym zdaje sie świadczyć
      chociażby jej nakład) - robi sie pod tym względem lekko... (CENZURA AUTORKI).
      Ale zwróćcie uwagę na ceny prezentowanych ciuchów, kosmetyków - to było już
      przedtem.

      Pozdrawiam
      Mary_ann, bynajmniej nie egalitarystka.
    • Gość: A27 Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.proxy.aol.com 17.02.02, 18:37
      W moim poscie nie chodzilo mi o nabijanie sie z bogatych, ktorym sie nie
      powiodlo. Chodzilo mi bardziej o styl zycia, ktorzy ludzie automatycznie
      przyjmuja wraz z zarobieniem pieniedzy. Zapominaja, ze pieniadz czy praca nie
      jest dany na zawsze.
      • Gość: vagin Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.astercity.net / 10.131.130.* 17.02.02, 18:45
        Gość portalu: A27 napisał(a):

        > W moim poscie nie chodzilo mi o nabijanie sie z bogatych, ktorym sie nie
        > powiodlo. Chodzilo mi bardziej o styl zycia, ktorzy ludzie automatycznie
        > przyjmuja wraz z zarobieniem pieniedzy. Zapominaja, ze pieniadz czy praca nie
        > jest dany na zawsze.
        Po takim zachowaniu poznać tzw. nowobogackiego! Kiedyś poznawało się takiego
        delikwenta po białych skarpetkach ( czasami jeszcze się trafiają).

        • mary_ann Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja 17.02.02, 22:41
          Gość portalu: vagin napisał(a):

          > Gość portalu: A27 napisał(a):
          >
          > > W moim poscie nie chodzilo mi o nabijanie sie z bogatych, ktorym sie nie
          > > powiodlo. Chodzilo mi bardziej o styl zycia, ktorzy ludzie automatycznie
          > > przyjmuja wraz z zarobieniem pieniedzy. Zapominaja, ze pieniadz czy praca
          > nie
          > > jest dany na zawsze.
          > Po takim zachowaniu poznać tzw. nowobogackiego! Kiedyś poznawało się takiego
          > delikwenta po białych skarpetkach ( czasami jeszcze się trafiają).



          Zgadza się! Bo prawdziwa arystokracja nawet w upadku ( a zwłaszca wtedy)
          potrafiła zachować klasę. I o to chodzi.
          >

      • paw_dady Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja 17.02.02, 19:58
        Gość portalu: A27 napisał(a):
        >Zapominaja, ze pieniadz czy praca nie
        > jest dany na zawsze.

        no no mi co roku hr powtarza w nowej firmie, ze praca jest na zawsze dlatego nie
        zaplaca mi tyle ile chce ;-D
        • Gość: em Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: 62.148.83.* 18.02.02, 08:28
          A ja dopiszę ciag dalszy do tego artykułu:
          Agnieszka znajdzie nową pracę tak samo lub lepiej płatną w innej nowoczesnej
          firmie. Nic ją nie nauczą, kłopoty. I tak sytuacja będzie sie powtarzać raz,
          drugi, trzeci ... Jeśli już raz wskrabała się na jako takie stanowisko,
          zaistniała w "środowisku" i jest jeszcze młoda do będzie dobrze funkcjonować w
          tym tyglu w różnych miejscach. Nie będzie miejsca dla innych, dla niej się
          znajdzie. Ofiarą recesji staną się inni, może nawet lepsi.
          Na dziecko się nie zdecyduje bo zawsze będzie za mało (pieniędzy, czasu,
          powierzchni mieszkaniowej etc)
          Powyższe napisałam na podstawie obserwacji "karier" moich byłych i aktualnych
          współpracowników. Taki świat istnieje, oburza on mieszkańców miasteczek i wsi
          gdzie miesięczny dochód Agnieszki musi starczyć na rok - myślę, że słusznie
          oburza.
          Częściowo żal mi Agnieszki i to nie dlatego, że żyje w niepewności, ukradli jej
          samochód, je jajecznicę (! biedacwto) - żal mi jej z powodów, których sama
          sobie nawet nie uświadamia.
          Tak jest, a temat o sprawiedliwości to temat dla filozofów lub naiwnych.
          Artykuł Gazety jest tylko przykładem na pewien rodzaj życia i problemów, pewnie
          bliższych autorowi niż "życie we wsi popegeerowskiej". Dochód Agnieszki w
          zestawieniu z polską biedą prawie całkiem przesłonił mechnizm i zagrożenia
          recesji. Ilu czytelników tyle zdań na temat "co autor miał na myśli".

          • Gość: MK Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.siedlce.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.02, 17:18
            Ludzie, czy nie widzicie, ze problem w czym innym? Tu nie chodzi o mozarellę,
            jak to przedstawia GW, i czy mozarella kosztuje 3, czy 6 zł. Kupowanie tańszej
            to są pozorne, neurotyczne oszczędności, nic nie dadzą. Tak naprawdę to
            kosztuje pewien styl życia, mieszkanie, samochód, benzyna do tego samochodu,
            części zamienne, chodzenie do knajp, to trzeba zmienić jako całość, i nie ma
            najmniejszego znaczenia, czy ktoś raz w tygodniu kupi pieprzoną mozarellę. I co
            z tego, ze ona je teraz jajecznicę? Że oszczędzi rocznie 4x12x6 zł = 288 zł na
            mozarelli? To coś zmieni na dłuższą metę? Nawet jeśli roczne oszczędności na
            żarciu wyniosą z 500 zł? Jak ktoś biednieje, to nie przestaje kupować mozarelli
            (raz w tygodniu), tylko sprzedaje bmw i kupuje skodę.
            • Gość: Ptasia Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.wcp.pl 18.02.02, 17:43
              Jak ktoś biednieje, to nie przestaje kupować mozarelli
              >
              > (raz w tygodniu), tylko sprzedaje bmw i kupuje skodę.

              Nie, sprzedaję bmw i jeździ środkami komunikacji miejskiej

              • paw_dady Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja 18.02.02, 22:24
                eeeeeee jak masz 10k to na skode starczy
            • Gość: Teri Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.abo.wanadoo.fr 17.03.02, 20:23
              A ja bym chciala miec to BMW o sprzedania.T.
    • w_ptysia Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja 18.02.02, 18:26
      Artykul przeczytalam dopiero dzis w pracy, stad tak pozno zabieram glos.
      Mnie poruszylo nie to, ile ona zarabia, a ile na siebie wydaje - bo Wam jedynie
      przyswieca ta gora pieniedzy, a to nie tak - ja przylozylam swoj styl zycia
      proporcjonalnie do bohaterki. I tu poza W-wa sytuacja wyglada dokladnie tak
      samo, zamrozona pensja (oczywiscie, ze 3 krotnie nizsza, ale to nie w tym
      rzecz), dorabianie na swiadczenia i inne wydatki od lat 10, nie posiadam
      wlasnosciowego mieszkania - jedynie komunalne, ktore pochlonelo mi dokladnie
      wszystkie oszczednosci, pol roku temu byla podwyzka czynszu o 100%. Stracilam
      jedna dodatkowa prace, inna trafia sie sporadycznie i sa to grosze, nie mam
      samochodu, nie objadam sie w najdrozszych restauracjach, co wiecej nawet do
      kina wybieram sie nieczesto - bo to naprawde jest wydatek.
      Mozna troszke zaoszczedzic na jedzeniu, choc do pracy pieszo (obecnie korzystam
      z komunikacji publicznej), mozna skonczyc z uzywkami (papierosy - ok. 150 zl/m-
      c). Teraz zastanawiam sie, czy szukac kolejnej dodatkowej pracy, bo naprawde
      nie wiem jak przezyc. Nie bardzo mam co sprzedac - ten komputer? on (niekiedy)
      zarabia na siebie, Net juz chyba nie :(
      Artykul traktuje o naszym ubozeniu, podany przyklad osobki zarabiajacej 10.000
      zl brutto kluje w oczy, bo Wy/My myslimy, ze bysmy lepiej gospodarowali sie
      taka kasa. A to chyba nieprawda. Apetyt rosnie w miare jedzenia, koszt
      utrzymania sie w W-wie jest coraz wyzszy. Fakt, ze na prowincji zarabiany
      (naprawde) o wiele za mniej, ale i swiadczenia mamy nizsze...
      Ja po prostu nie wiem, czy bedzie lepiej, czy bedziemy potrafili sie cieszyc z
      zycia, nie liczac ile co kosztuje.
      • Gość: A27 Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.proxy.aol.com 18.02.02, 19:01
        Niekoniecznie ptysia apetyt musi rosnac w miare jedzenia. Ja tez do
        pazdziernika zarabialam ladne pieniazaki, ale rowniez w niepewnej pracy
        konsultanatki/tlumacza/researchera. I korytko mi gwaltownie na jesieni
        odstawiono po dwoch latach stalego dochodu . Ja jednak przewidzialam, ze dojna
        krowa kiedys zdechnie i praktycznie od stycznie ubieglego roku skladalam forse
        na kupke. I dzieki temu jescze pare miesiecy bezrobocia przezyje z godnoscia,
        ale bez szalenstw. Mieszkam w Waszyngtonie, ktory chyba drozszy jest od W-wy i
        od ust sobie jeszcze nie musze odejmowac.
        • paw_dady Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja 18.02.02, 22:30
          gratuluje zdrowego podejscie do spraw zatrudnienia i
          pieniedzy. Ze smutkiem pozwole sobie zauwazyc, ze
          wiekszosc z piszacych tutaj nie wystarcza nawet na
          skromne zycie a co dopiero na akumulacje. To niestety nie
          poziom zachodniech pensji ;-(

          Dla nich te 10k to kuuupa szmalu (co zreszta za przezarty
          amfa mozdzek kopirajtera to i tak za duzo)
          i mysle ,z erozumiem ich rozzalenie.

          pozdrawiam
          • Gość: Melba Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.02.02, 00:20
            Święta racja paw. To taki wybór z polskiej pensyjki: dzis woda czy suchary ?
        • Gość: A27 Re: dziewczyna (paw daddy) IP: *.proxy.aol.com 18.02.02, 23:22
          No cudow to ja nie zaoszczedzilam. I jak tak dalej pociagne bez pracy, to
          chyba trzeba bedzie isc na zebry.
          • paw_dady Re: dziewczyna (paw daddy) 19.02.02, 21:27
            Gość portalu: A27 napisał(a):

            > No cudow to ja nie zaoszczedzilam. I jak tak dalej pociagne bez pracy, to
            > chyba trzeba bedzie isc na zebry.

            nie zrozum mnie zle ja sie ciesze, ze zaoszczedzilas o mysleniu nie wspominajac.
            Pozwolilem sobie tylko zauwarzyc, ze z polskich pensyjek cienko...

            zycze powodzenia w poszukiwaniu nowej pracy!
        • Gość: Karo Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: 213.25.31.* 19.02.02, 11:14
          Gość portalu: A27 napisał(a):
          >Ja jednak przewidzialam, ze dojna krowa kiedys zdechnie i praktycznie od
          >stycznie ubieglego roku skladalam forse
          > na kupke. I dzieki temu jescze pare miesiecy bezrobocia przezyje z godnoscia,
          > ale bez szalenstw. (...) ale od ust sobie jeszcze nie musze odejmowac.

          Gratuluje. Ale co zrobisz, jesli po kilku miesiacach pieniazki sie skoncza a
          pracy ciagle niet ? ( w Waszyngtonie moze to abstrakcja, ale w POslce ludzie nie
          moga znalezc pracy LATAMI). I moze wtedy ktos napisze - sama sobie winna, bo
          trzeba bylo od ust odejmowac ?

        • hokusai Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja 29.03.02, 20:41
          Ach, A27 jaka ty jestes madra i rozsadna! Ze tez wszystkim Bozia tyle rozumu
          nie dala. Ale tak naprawde, to o co ci chodzi i co chcesz powiedziec? Bo ja nie
          rozumiem....
      • w_ptysia Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja 19.02.02, 10:02
        a nie odnosicie wrazenia (dostrzegam to niekiedy po sobie), ze najzwyczajniej w swiecie nasze
        spoleczenstwo jest zlosliwe, przepelnione gorycza, nie potrafimy cieszyc sie z sukcesow innych, lecz
        jedynie usmiech (triumfu?!) wylania sie na twarz, gdy wiemy, ze komus sie "powinie noga".
        Podobnie jest i tu z atakiem na bohaterke publikacji - ktos skomentowal - nalezalo sie jej.
        Nie zazdroszcze jej zarabianych pieniedzy, bo nic mi do tego - nie konkuruje z nia. W zasadzie ode
        mnie zalezy jaki wybiore styl zycia, wyksztalcenie, zawod, etc.
      • Gość: w_ptysia Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.lodz.gazeta.pl 19.02.02, 10:57
        a nie odnosicie wrazenia (dostrzegam to niekiedy po sobie), ze najzwyczajniej w swiecie nasze
        spoleczenstwo jest zlosliwe, przepelnione gorycza, nie potrafimy cieszyc sie z sukcesow innych, lecz
        jedynie usmiech (triumfu?!) wylania sie na twarz, gdy wiemy, ze komus sie "powinie noga".
        Podobnie jest i tu z atakiem na bohaterke publikacji - ktos skomentowal - nalezalo sie jej.
        Nie zazdroszcze jej zarabianych pieniedzy, bo nic mi do tego - nie konkuruje z nia. W zasadzie ode
        mnie zalezy jaki wybiore styl zycia, wyksztalcenie, zawod, etc.
        • goga.74 Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja 19.02.02, 13:16
          No wlasnie. zazdrosci sie ludziom pracujacym w
          Warszawie ze lepiej zarabiaja , ludziom co wyjechali
          zagranice tez. A malo kto pamieta ze nie ma nic za
          darmo. Ze zeby dobrze zarabiac trzeba najpierw zdobyc
          wyksztalcenie (dla tyc z biedniejszych rodzin czesto
          kosztem duzych poswiecen i odbierania sobie od ust 5
          lat), potem pojechac do gdzie Warszawy wcale nie jest
          tak kolorowo zwlaszcza na poczatku. Zarabia sie duzo
          fakt, ale koszty utrzymania sa duzo wieksze no i
          pracuje sieduzo,i jest to praca czesto stresujaca.
          Jesli se nie ma w Wawie rodziny czy przyjaciol to
          trzeba odwagi zeby tam pojechac. A do tego zeby
          zazdroscic innym nie potrzeba nic. Mala pensja w innym
          miescie. Prosze bardzo, ruszyc sie do Warszawy. Jak
          ktos nie chce bo go trzymaj znajomi, dom to pomyslec ze
          wiele pracujacych w Wawie z czegos tez musialo
          zrezygnowac i nabrac do nich troche sympatii.
    • Gość: Krzys Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.pcz.czest.pl 19.02.02, 15:42
      Przepraszam, ze jako facet paletam sie po tym forum ale... specjalnie
      szukalem, czy beda jakies komentarze na temat tego tekstu.
      Wspolczuje Agnieszce. Najpierw pomyslalem, ze jest uosobieniem glupoty,
      jednak po zastanowieniu zlagodzilem nieco swoja ocene. Ten tekst tak naprawde
      nie jest o Agnieszce. On jest o tym, jak nam, wychowanym czesto w siermieznej
      rzeczywistosci, potrafia zawrocic w glowach pieniadze. Znam to troche z
      autopsji. Przez kilka lat po studiach pracowalem w budzetowce. Dzis wiem, ze
      bylem czlowiekiem sfrustrowanym. Moja pensja w stosunku do posiadanych
      kwalifikacji byla zenujaco niska, wszyscy mowili o forsie, o dorabianiu sie
      etc. Postanowilem cos zrobic z wlasnym zyciem. Wyjechalem do Warszawy, dostalem
      bardzo dobra prace w amerykanskiej firmie, zarabialem podobnie jak Agnieszka.
      W pierwszej chwili poczulem sie jak czlowiek sukcesu. Wydawalem kilkakrotnie
      wiecej niz poprzednio zarabialem (czesciowo dlatego, ze musialem:). Zupelnie
      zmienil sie moj stosunek do zycia. Bardzo czesto na spotkaniach z przyjaciolmi
      z mojego miasta uzywalem slowa sukces :) i jako "czlowiek sukcesu" udzielalem
      dobrych rad. W pracy widzialem podobnych do siebie kabotynow, wychowanych
      przeciez w Polsce w latach 70-tych i 80-tych. Doskonale potrafie sobie
      wyobrazic ten mechanizm. Jesli chodzi o mnie to szybko mi jednak przeszlo.
      Uswiadomilem sobie, ze te pieniadze sa nienormalnie duze jak na Polske, ze to
      "warszawskie przebicie" nie bedzie trwalo wiecznie, a ja jestem zwyklym
      gastarbaiterem. Stopniowo Warszawa przestawala byc dla mnie ziemia obiecana,
      widzialem wiecej wad niz zalet. Zaczalem zyc normalnie i przede wszystkim
      oszczednie. Pieniadze udalo mi sie jeszcze dobrze zainwestowac.
      Wrocilem dwa lata temu do swojego miasta, kupilem mieszkanie, za oszczednosci
      moglbym przezyc ze 30 lat. Zarabiam 40% tego co tam, ale to i tak jest tutaj
      niezle (zreszta koszty utrzymania tez sa nizsze). Uspokoilem sie, nie marze juz
      o pieniadzach raczej o samorealizacji. To doswiadczenie bylo mi bardzo
      potrzebne. W swojej firmie widzialem jednak wielu ludzi, ktorzy nie byli az tak
      rozsadni. Doskonale potrafie sobie wyobrazic, ze obecnie mogli popasc w
      klopoty. Jest ich na pewno wielu. Nie zauwazyli, ze sa enklawa bogactwa w morzu
      biedy, nawet w tej samej Warszawie.
      Prosze wiec, nie krytykowac Agnieszki, wielu z Was moglo by spotkac to samo.
      Zreszta moze taki rozsadny facet jak ja nie moglby pracowac w agencji reklamowej
      Moze taka wlasnie beztroska, taka osobowosc zapewnila jej ta prace? W koncu ja
      nie mogl bym wymyslac tych glupkowatych reklam :) Ktos przedtem juz napisal cos
      takiego. W zyciu tak przeciez jest, cos za cos.
      Na zakonczenie, do wszystkich sfrustrowanych z tzw. prowincji. Jedzcie
      do Warszawy na 2-3 lata. Przekonacie sie, ze 10tys. brutto to nie jest az tak
      wiele. Przestaniecie ludziom zazdroscic.
      Agnieszce (o ile istnieje) zycze aby odnalazla wlasna droge.
      • agazaka Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja 27.02.02, 09:21
        Gość portalu: Krzys napisał(a):
        > gastarbaiterem. Stopniowo Warszawa przestawala byc dla mnie ziemia obiecana,
        > widzialem wiecej wad niz zalet. Zaczalem zyc normalnie i przede wszystkim
        > oszczednie. Pieniadze udalo mi sie jeszcze dobrze zainwestowac.
        > Wrocilem dwa lata temu do swojego miasta, kupilem mieszkanie, za oszczednosci
        > moglbym przezyc ze 30 lat. Zarabiam 40% tego co tam, ale to i tak jest tutaj
        > niezle (zreszta koszty utrzymania tez sa nizsze). Uspokoilem sie, nie marze juz

        No dobra, a co jak ktos jest urodzonym Warszawiakiem, rodzina mieszka tu dawno i
        w zasadzie nie ma wyboru co do tego?? Mam zarabiac tu i wyprowadzic sie potem do
        jakiejs dziury (bez obrazy dla wszystkich). Latwo jest tu przyjechac , zarobic i
        wrocic (choc moze nie tak latwo), gorzej jak to Wa-wa jest miastem rodzinnym.


        Pozdr.
        AgaZaKa
    • noida Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja 19.02.02, 16:53
      Nie czytałam wszystkich wypowiedzi forumowiczów, ale natchnięta przez autora
      wątku przeczytałam artykuł. Ludzie, zatrudniać Ukrainkę do sprzątania 40m
      mieszkania? "Agnieszka ze zdumieniem skontastowała, że jajecznica jest dobra"?
      Co ona kupowała za 400 zł tygodniowo dla dwóch osób? Aż mi się zimno zrobiło,
      zwłaszcza, jak przeczytałam, że na życie mało jej było 3,9 tyś zł.
      miesięcznie...
      A już najtragiczniejszy ze wszystkiego wydał mi się mąż- biedaczek, z depresją
      leżący na kanapie i smażący żebraczą jajecznicę...
      • Gość: lucy Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.pppool.de 19.02.02, 17:24
        a mnie tej dziewczyny bardzo szkoda - musiala naprawde wlozyc sporo pracy, by
        zostac dyrektorem kreatywnym w agencji reklamowej. I juz, juz jej sie wydawalo, ze
        wszystko idzie OK i nagle musi powoli ze wszystkiego rezygnowac. Naprawde wspolczuje.
        Zaloze sie, ze Agnieszka nigdy nie miala czasu by tyle godzin spedzac chociazby na forum gazety.pl
        • Gość: vagin Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.astercity.net / 10.131.130.* 19.02.02, 21:09
          Gość portalu: lucy napisał(a):

          > a mnie tej dziewczyny bardzo szkoda - musiala naprawde wlozyc sporo pracy, by
          > zostac dyrektorem kreatywnym w agencji reklamowej. I juz, juz jej sie wydawalo,
          > ze
          > wszystko idzie OK i nagle musi powoli ze wszystkiego rezygnowac. Naprawde wspol
          > czuje.
          > Zaloze sie, ze Agnieszka nigdy nie miala czasu by tyle godzin spedzac chociazby
          > na forum gazety.pl
          A powiedz mi czy dzięki jej pracy /bardzo ciężkiej, wymagającej wielu lat
          studiów , zdania setek egzaminów itd./ świat stał się lepszy? Jaką wartość ma jej
          praca? Kiedyś klinika w której pracuję zwrócila się do kilkudziesieciu firm /w
          tym kilku agencji/ z prosbą o pomoc w sfinansowaniu zakupu nowego doplera ,
          żadna agencja nawet nie odpowiedziała na naszą prośbę! doplera kupiła nam
          prywatna firma prod. buty w zamian za przebadanie wszystkich pracowników/ 18
          osób/.Nie żałuję tych ludzi , niema w nich żadnej wrażliwości, nic tylko forsa i
          debilne reklamy wmawiające w prymitywny sposób ,że każde G... jest nam niezbędne
          do życia!Ci ludzie naprawde nie wiedzą jak żyją przeciętni czasami znacznie
          lepiej wykształceni/ nie myślę absolutnie o sobie/ od nich ludkowie!
          • goga.74 Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja 20.02.02, 00:23

            > A powiedz mi czy dzięki jej pracy /bardzo ciężkiej,
            wymagającej wielu lat
            > studiów , zdania setek egzaminów itd./
            a tak na marginesie sie zastanawiam jakiez to wybitnie
            ciezkie studia trzeba skonczyc zeby pracowac w rekalamie
            ?

            świat stał się lepszy? Jaką wartość ma j
            > ej
            > praca? Kiedyś klinika w której pracuję zwrócila się do
            kilkudziesieciu firm /w
            > tym kilku agencji/ z prosbą o pomoc w sfinansowaniu
            zakupu nowego doplera ,
            > żadna agencja nawet nie odpowiedziała na naszą prośbę!
            doplera kupiła nam
            > prywatna firma prod. buty w zamian za przebadanie
            wszystkich pracowników/ 18
            > osób/.Nie żałuję tych ludzi , niema w nich żadnej
            wrażliwości, nic tylko forsa
            > i
            > debilne reklamy wmawiające w prymitywny sposób ,że
            każde G... jest nam niezbędn
            > e
            > do życia!Ci ludzie naprawde nie wiedzą jak żyją
            przeciętni czasami znacznie
            > lepiej wykształceni/ nie myślę absolutnie o sobie/ od
            nich ludkowie!
            Ale to jest inny problem. To nie ludzie jak Agnieszka sa
            chyba winni ze to tak wyglada, Chore jest to ze lekarze,
            naukowcy itp. polatach pracy zarabiaj mniej niz jakas
            panna zaraz po studiach , niekoniecznie ciezkich.
            Proporcje sa zachwiane i to mocno. Ale to jest chyba
            zupeolnie inny problem, chcialabym napisac ze mam
            nadzieje ze to sie kiedys zmieni ale coraz mniej w to
            wierze. A "Agnieszki"- coz probuja sie odnalesc w tej
            sutyacji tak zeby bylo jak najlepiej dla nich. Ze ich
            praca nie ma wielkiej spolecznej uzytecznosci- bez dwoch
            zdan, ale nie kazdemu o to w zyciu chodzi. Nie czuje
            wilekiego wspolczucia dla niej, ale tez jej nie
            zazroszcze zarobkow i guzik mnie obchodzi za ile
            kupowala serek. Ja mialam w zyciu inne aspiracje i tyle.
            • Gość: bulo Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.acn.waw.pl 02.03.02, 10:33
              Masz racje Goga, ciezkosc studiow nie ma nic wspolnego kasa jaka zarabiamy. Ale
              chyba kasa to nie jedyny wskaznik naszej wartosci. Mysle tez ze nie przystoi ci
              nazywanie czyjegos zawodu czy czlowieka glupim. Tak mowia ludzie, ktorzy maja
              kompleksy. Czasami to nie jest wina ludzi ze zarabiaja duzo, po prostu maja
              szczescie albo Bog im poblogoslawil.
              Natomiast popieram cie ze nie nalezy zalowac bezdusznych przydupasow, ktorym
              jak sie wiedzie to maja gdzies innych a jak sie noga podwinie... . No ale to
              jest elementarz z moralnosci i dobrego wychowania. Najwazniejsze to miec
              szacunek do siebie i do tego co sie robi. Reszta chyba nie ma znaczenia.
              Pozdrawiam,
              Bulo22
      • Gość: Alenka Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.saint / 10.1.1.* 19.02.02, 17:30
        Do sprzątania zatrudnia się ludzi niezależnie od metrażu tylko zależnie od
        braku czasu (lub chęci - no i co, czy każdy musi lubic sprzątać?).
        A uwierz mi, że 400 zł to dużo, ale kiedy przywykniesz do pewnego poziomu to te
        400 zł to norma i wcale nie odczuwasz takiego wydatku. Choć skończyć możesz
        oczywiście tak jak Agnieszka. Ale mało kto o tym myśli kiedy dobrze mu się
        powodzi?
    • Gość: Andrzej Recesja i głupota IP: *.waw.cdp.pl 19.02.02, 19:27
      Pozdrowienia,
      Przeczytałem wasze posty i nasunęło mi się kilka refleksji.
      1. Niewątpliwie poziom życia bohaterki zależał od dochodów. Gdyby miała 2 razy
      więcej pienięzy to też by je wydawała do zera, i na dziecko by jej nie
      starczyło.
      2. Zauważyliście, że panienka nie zamierza szukać pracy w reklamie? Faktem
      jest, że kilka lat temu płacili tam każdemu chętnemu ogromne pienięze za
      znajomość angielskiego. Obecnie nie ma szans na pracę w branży za porównywalne
      pieniądze, chociażby miała znajomości. Ale czy je ma?
      3. Nędza jej nie grozi. Planuje się utrzymywać z lekcji angielskiego, co ma jej
      dać 3.000 zł miesięcznie, skądinąd zporo pieniędzy.
      4. Rozbawił mnie zapis, że ona musi pracować do 21, bo liczba zleceń spadła
      wolniej niż liczba pracowników. To oznacza, że jej Agencja zarabia większe
      pieniąze niż wcześniej w przeliczeniu na jednego pracownika. Widać też w jaki
      sposób pracodawcy radzą sobie z recesją.
      5. Co za podejście do dzieci: najpierw mieszkanie potem dziecko.
      6. Czy 10.000 brutto przy umowie o dzieło to jest 6000 netto?
      7. Smutne jest co innego, ona ma 32 lata i na dziecko jej (przy 10.000
      miesięcznie) nie stać. Czy jeszcze ma szanse na dziecko?

      • Gość: A27 Re: Recesja i głupota IP: *.proxy.aol.com 19.02.02, 19:55
        Pytajacych zapewniam, ze w Waszyngtonie tez ciezko znalezc prace, zwlaszcza gdy
        sie jest Polka. Odpadaja prawie wszystkie "federal jobs", gdy sie nie ma
        obywatelstwa. Oczywiscie sa jeszcze pracodawcy prywatni i do kzdego z nich
        dociera 200 resume. I czy wybiora osobe wyksztalcona poza Ameryka?
        Niekoniecznie.
        Moze jak ta Ukrainka powinnam isc sprzatac do szefa agencjie reklamowej, co?
        I jeszcze w reke calowac?
        Nie placze nad Agnieszka i ona nie placze nade mna.

        A jesli chodzi o spoleczna uzytecznosc dyrektora dzialu reklamy to jest ona nie
        taka znowu wielka.
        • paw_dady Re: Recesja i głupota 19.02.02, 21:37
          Gość portalu: A27 napisał(a):

          > Pytajacych zapewniam, ze w Waszyngtonie tez ciezko znalezc prace, zwlaszcza gdy
          >
          > sie jest Polka.

          prosze zajrzyj na watek "assystentka zarzadu" na pracy tam wszyscy pisza jak w
          Polsce beee a jak latwo dostac WYSOKO platna prace na zachodzie


          > Moze jak ta Ukrainka powinnam isc sprzatac do szefa agencjie reklamowej, co?
          > I jeszcze w reke calowac?
          > Nie placze nad Agnieszka i ona nie placze nade mna.

          "a lyzka na to niemozliwe!"

          > A jesli chodzi o spoleczna uzytecznosc dyrektora dzialu reklamy to jest ona nie
          > taka znowu wielka.
          ;-)))))))))))))))))))))
      • paw_dady Re: Recesja i głupota 19.02.02, 21:34
        Gość portalu: Andrzej napisał(a):

        > Przeczytałem wasze posty i nasunęło mi się kilka refleksji.
        > 2. Zauważyliście, że panienka nie zamierza szukać pracy w reklamie? Faktem
        > jest, że kilka lat temu płacili tam każdemu chętnemu ogromne pienięze za
        > znajomość angielskiego. Obecnie nie ma szans na pracę w branży za porównywalne
        > pieniądze, chociażby miała znajomości. Ale czy je ma?

        cienka byla, poza tym ona wymyslila aktiv piane i zaden swistak jej nie przyjmie


        > 4. Rozbawił mnie zapis, że ona musi pracować do 21, bo liczba zleceń spadła
        > wolniej niż liczba pracowników. To oznacza, że jej Agencja zarabia większe
        > pieniąze niż wcześniej w przeliczeniu na jednego pracownika. Widać też w jaki
        > sposób pracodawcy radzą sobie z recesją.

        sorry, ze nie na temat ale czy widziales menazerow, ktorzy sobie cieli pensje? ja
        nie a ludzi wiadrami na ulice. Wniosek-> byc prezesem

        > 5. Co za podejście do dzieci: najpierw mieszkanie potem dziecko.
        pewno od zawsze ludzie mieli wpierw 5pokojowe mieszkania a potem dzieci, np.
        mamusia tej panienki

        > 6. Czy 10.000 brutto przy umowie o dzieło to jest 6000 netto?
        nie sadze (nie wiem czy wlicza sie 50%koszt uzysku) ale pewnie wiecej

        > 7. Smutne jest co innego, ona ma 32 lata i na dziecko jej (przy 10.000
        > miesięcznie) nie stać. Czy jeszcze ma szanse na dziecko?
        i lepiej bo jak dziecko by bylo tak samo glupie jak ona. Natura sie broni przed
        glupkami na drodze ewolucji.


        pozdrawiam
        • Gość: vagin Re: Recesja i głupota IP: *.astercity.net / 10.131.130.* 19.02.02, 21:37
          paw_dady napisał(a):

          > Gość portalu: Andrzej napisał(a):
          >
          > > Przeczytałem wasze posty i nasunęło mi się kilka refleksji.
          > > 2. Zauważyliście, że panienka nie zamierza szukać pracy w reklamie? Faktem
          >
          > > jest, że kilka lat temu płacili tam każdemu chętnemu ogromne pienięze za
          > > znajomość angielskiego. Obecnie nie ma szans na pracę w branży za porównyw
          > alne
          > > pieniądze, chociażby miała znajomości. Ale czy je ma?
          >
          > cienka byla, poza tym ona wymyslila aktiv piane i zaden swistak jej nie przyjmi
          > e
          >
          >
          > > 4. Rozbawił mnie zapis, że ona musi pracować do 21, bo liczba zleceń spadł
          > a
          > > wolniej niż liczba pracowników. To oznacza, że jej Agencja zarabia większe
          >
          > > pieniąze niż wcześniej w przeliczeniu na jednego pracownika. Widać też w j
          > aki
          > > sposób pracodawcy radzą sobie z recesją.
          >
          > sorry, ze nie na temat ale czy widziales menazerow, ktorzy sobie cieli pensje?
          > ja
          > nie a ludzi wiadrami na ulice. Wniosek-> byc prezesem
          >
          > > 5. Co za podejście do dzieci: najpierw mieszkanie potem dziecko.
          > pewno od zawsze ludzie mieli wpierw 5pokojowe mieszkania a potem dzieci, np.
          > mamusia tej panienki
          >
          > > 6. Czy 10.000 brutto przy umowie o dzieło to jest 6000 netto?
          > nie sadze (nie wiem czy wlicza sie 50%koszt uzysku) ale pewnie wiecej
          >
          > > 7. Smutne jest co innego, ona ma 32 lata i na dziecko jej (przy 10.000
          > > miesięcznie) nie stać. Czy jeszcze ma szanse na dziecko?
          > i lepiej bo jak dziecko by bylo tak samo glupie jak ona. Natura sie broni przed
          >
          > glupkami na drodze ewolucji.
          >
          >
          > pozdrawiam
          Nic dodać nic ująć!!! Może wyginą jak mamuty? Trzymam kciuki za ewlucję!

    • men_ Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja 20.02.02, 00:40
      Każdy człowiek przyzwyczaja się do pewnego poziomu zycia i w pewnym momencie
      jest on (ten poziom) nie wystarczający - czy to złe ? Zalezy jakimi metodami
      dąży sie do jego podniesienia !

      pozdrawiam
    • Gość: komentat Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: 192.168.24.* 20.02.02, 02:57
      Wysokie obcasy celuja w artykulach oderwanych od realiow. Redaktorki tego
      dodatku zyja w calkiem innym swiecie. Nikt tej szmaty juz nie bieze na
      powaznie, wystarczy przejsc sie po dowolnym inter-city na koncowej stacji.
      Ludzie zabieraja wszystkie dodatki, nie wylaczajac kaczora Donalda, a "Obcasy"
      zostawiaja. Ciekawe skad sie bieze taka tresc? Czy panie redaktorki same tyle
      zarabiaja? W "Gazecie" dobrze zarabiaja tylko weterani, nowi dostaja grosze,
      cyt. "niech sie ciesza ze dostali prace w takim szanowanym dzienniku". Ja
      najbardziej lubie ostatnie strony, te lampki, poduszeczki, swieczniki za
      kilkaset zlotych sztuka. Ja swoich pieniedzy nie wydaje i nie mam nigdy
      zamiaru wydawac w ten sposob, wole pojsc do kina, gdzies sie przejechac,
      obejrzec jakas wystawe, zjesc cos w dobrej restauracji. Kiedys
      szanowalem "Gazete" za obiektywizm, realizm, propagowanie pozytywnych postaw.
      To co jest tam teraz to prywatne opinie redaktorow zyjacych w rzeczywistosci
      dalekiej od tej w ktorej zyja jej czytelnicy. Ciekawe kiedy Gazeta sie
      opamieta, czy wtedy gdy juz straci calkowicie swoj opiniotworczy charakter, a
      ludzie beda ja kupowac juz tylko dla sportu/gieldy/programu telewizyjnego?
      • Gość: em Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: 62.148.83.* 20.02.02, 07:55
        Może w redakcji pracują same Agnieszki.
    • Gość: lucy Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.pppool.de 20.02.02, 13:03
      nie czytalam wszystkich postow, wiec nie wiem czy sie powtarzam.
      Uwazam, ze tekst o Agnieszce byl tylko pretekstem do ukazania mechanizmu recesji:
      - poniewaz powodzi jej sie gorzej (nikt nie twierdzi w tekscie, ze Agnieszka cierpi biede)
      traca zajecie przerozne osoby de facto uzaleznione od dobrobytu innych (Ukrainka, psychoanalityk,
      prywatni lekarze, sklepikarze, itp..)
      - a to, ze Agnieszka nazeka na swoj stan majatkowy to normalne - trudno ciezka praca do czegos dojsc a potem
      zobaczyc, ze mimo najlepszych checi, powoli sie wszystko traci (w perspektywie ma utrate pracy)
      - nikt w artykule nie mowi, ze Agnieszce powodzi sie zle w porownaniu do innych, ale tez w porownaniu z
      uchodzcami albanskimi WSZYSTKIM nam powodzi sie niezle. Wszystko zalezy od punktu widzenia.
      • Gość: Kajka Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.pl 26.02.02, 21:00
        Lucy, trafnie to ujełaś.
        Ludzie, czy wy niczego nie rozumiecie?
        Mechanizm recesji polega na tym, że jest reakcją łańcuchową. Od tego ile
        zarabiają ci dobrze uposażeni, i ile tracą w wypadku straty pracy, zależy
        zarobek innych.
        Bohaterka artykułu nie należy do krezusów, znam ludzi którzy zarabiają po 30
        tys i więcej. To moi klienci (a bynajmniej nie prowadzę agencji towarzyskiej
        tylko małą firmę ogrodowo-remontowo -budowlaną). Teraz gdy moje "dojne krowy"
        straciły swoje wysokie dochody, ja straciłam wielu klientów, czyli zarobek,
        moja niania do dzieci pracę, bo mnie już na nią nie stać, firma ubezpieczeniowa
        moje składki (jak wyżej) nie mówiąć już o połowie moich pracowników, których
        musiałam zwolnić, a reszcie płacę mniej niż przed trzema laty, ale ich nie
        zwalniam (bo mają dzieci) itd...
        Ja marzę o tym żeby jak najwięcej ludzi zarabiało tyle co Agnieszka i więcej,
        ja im nie zazdroszczę, bo są moim źródłem utrzymania. Moich dzieci, moich
        pracowników i ich dzieci itd...
        • paw_dady znaczy jestes pozytecznym 26.02.02, 23:38
          spolecznie pasozytem?
        • Gość: szóstka Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.acn.waw.pl 02.03.02, 17:17
          Gość portalu: Kajka napisał(a):

          > Lucy, trafnie to ujełaś.
          > Ludzie, czy wy niczego nie rozumiecie?
          > Mechanizm recesji polega na tym, że jest reakcją łańcuchową. Od tego ile
          > zarabiają ci dobrze uposażeni, i ile tracą w wypadku straty pracy, zależy
          > zarobek innych.
          > Bohaterka artykułu nie należy do krezusów, znam ludzi którzy zarabiają po 30
          > tys i więcej. To moi klienci (a bynajmniej nie prowadzę agencji towarzyskiej
          > tylko małą firmę ogrodowo-remontowo -budowlaną). Teraz gdy moje "dojne krowy"
          > straciły swoje wysokie dochody, ja straciłam wielu klientów, czyli zarobek,
          > moja niania do dzieci pracę, bo mnie już na nią nie stać, firma ubezpieczeniowa
          >
          > moje składki (jak wyżej) nie mówiąć już o połowie moich pracowników, których
          > musiałam zwolnić, a reszcie płacę mniej niż przed trzema laty, ale ich nie
          > zwalniam (bo mają dzieci) itd...
          > Ja marzę o tym żeby jak najwięcej ludzi zarabiało tyle co Agnieszka i więcej,
          > ja im nie zazdroszczę, bo są moim źródłem utrzymania. Moich dzieci, moich
          > pracowników i ich dzieci itd...

          To jest sedno sprawy.

          W czasie recesji każdy z nas redukuje wydatki, nawet jesli nie prowadzi
          hulaszczego trybu zycia. Ostatnio dokonalam paru cięć w moim budzecie; na razie z
          poważanych wydatkow poza kredytem mieszkaniowym -zostal mi angielski i mam
          nadzieje, ze nie dojdzie do tego, abym musiala zrezygnowac z nauki.

          W pracy (pracuję w firmie słodyczowej) zastanawiamy sie, czy nie lepiej bylo
          zatrudnić sie w firmie farmaceutycznej albo produkujacej wyroby dla dzieci, bo
          slodycze nie sa czyms czego nie mozna sobie odmowic.

          Kajce zyczę szybkiego powrotu "dojnych krów", a nam wszystkim ozywienia na rynku.

          Pozdr.

          Szóstka

    • Gość: paradise Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.dhcp2.washington.edu 27.02.02, 01:49
      A co w tym zlego ze ktos ma ochote na dobre zycie!
      Jesli ktos ciezko pracuje to powinien zarabiac pieniadze, ktore pozwola mu na
      cos wiecej niz zaspokajanie potrzeb biologicznych na podstawowym poziomie.
      A to na co bylo stac Agnieszke, to wcale zaden luksus tylko - zaspokajanie
      potrzeb jak najbardziej podstawowych (mieszkanie, samochod - ludzie przeciez to
      NIE POWINIEN byc zaden luksus. Wiem, ze jest inaczej - ale nalezy dazyc do
      tego, zeby sie przynajmniej psychicznie nie dac stlamsic!)
      A w ogole to w Polsce panuje przekonanie, ze praca i przyjemnosc to pojecia
      wzajemnie sie wykluczajace. Praca to powinna byc mordega, krwawica, nalezy
      sobie zyly powypruwac a w rezultacie miec z tego G.
      Wtedy jest to politycznie poprawne. Jak ktos zarabia ciezka praca przyzwoite w
      miare pieniadze, to na pewno kradnie, czyz nie tak?
    • Gość: Ewa Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.waw.ppp.coolnet.pl 27.02.02, 05:34
      Bohaterka tego reporażu (artykułu do dyskusji) jest nowobogacką.
      Ludzie nowobogaccy rzucają się na każdy produkt zagraniczny, pod warunkiem, że
      jest drogi. Zarabiają kupę kasy i są pewni swojego stanowiska w pracy.
      Biorą kredyty na mieszkanie, samochód i nie myślą o przyszłości.

      Nie ma co się nad nią użalać. Nie mam jakoś szacunku dla tej dziewczyny.
    • Gość: zan Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: 172.16.72.* 05.03.02, 00:51
      Nie wiem czemu imputujecie Agnieszce jalieś 6000 netto. Z czego ona opłaciłaby
      r-ki rodziców? Przy umowie o dzieło płaci 10 % podatku ( 10 000 pln - 50 %
      ryczałtowe koszty uzyskania, zostaje do opodatkowania 5000 pln w/g stawki20%).
      Na rąsię zostaje 9 000 pln. miesięcznie. 9 lat pełnoetatowej pracy lekarza.
      Dziwicie się frustracji i pewnej zjadliwości opinii?
      • ann.k Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja 05.03.02, 12:22
        zeby zarobic(brutto) tyle co agniesia przez miesiac, musialabym pracowac 13
        miesiecy; nie narzekam na brak kasy, bo to nigdy nie chodzi o to, ze ma sie za
        malo, ale o cele.....
        ps. ja sie naprawde ciesze, ze zarabiam te swoje grosze
    • Gość: I Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.waw.ppp.coolnet.pl 05.03.02, 04:15
      Autorka tego artykułu była prawdziwą nowobogacką. Wydawała forsę bez sensu.
      Mówię tu m.in. o kupowaniu zagranicznych artykułów żywnościowych. I o
      zaciąganiu kredytów bez dalszych planów na przyszłość. A także o związaniu się
      z facetem, który ucieknie od niej przy najbliższej okazji. I o pewnej wierności
      swojemu zawodowi.
      To wszystko jej się należało.
      W "Wysokich Obcasach" opisano modną i poprawną dziewczynę, a jednocześnie
      koszmarną idiotkę, z którą się nijak nie utożsamiam.
      • Gość: Hokusai Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.sebank.se 05.03.02, 16:47
        Nadal dziwi mnie w tej dyskusji poziom bezinteresownej zawisci i radosci z
        faktu,ze nowobogackiej w koncu podwinela sie noga. Dziewczyna ma atrakcyjny
        zawod, jest w nim dobra (nie sadze, zeby agencja placila jej za nic),
        korzystala ze swojej pensji wydajac ja wedlug wlasnego uznania. Nie zrobila nic
        zlego. Wiec o co wam chodzi?
        Ja wiem, ze nie wszystkim dobrze sie materialnie wiedzie, ale w koncu ona nie
        zabrala wam pracy, nie okradla z waszych pensji etc. A ze jest lekkomyslna - ma
        do tego prawo, bo na swiecie sa tez i tacy ludzie. A apetyt rosnie w miare
        jedzenia - jak nie mialam pieniedzy to nawet nie wiedzialam co to jest
        mozarella, teraz wiem, ale jakby cos mi sie finansowego wydarzylo, nie umre z
        jej braku. Raz na wozie - raz pod wozem. Takie jest zycie. Rodzice wam tego nie
        mowili?
        • Gość: artdeco Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.03.02, 22:32
          No więc słuchajcie, ten artykuł nie był co prawda o mnie, ale mógłby być. JA
          też zarabiałam 10 000 zł (a nawet trochę więcej), starczało mi na zycie (także
          na mozarellę, która bardzo lubie, i wolę tę za 6 zł), chociaż nie mogłam sobie
          oczywiście pozwolic na wszystko na co bym chciała. Prace straciłam, na nową nie
          mam widoków, musiałam bardzo ograniczyć wydatki. Uwierzcie mi, ze to boli. Nie
          rozumiem zjadliwego tonu większości Waszych wypowiedzi. CZy to moja wina że
          jestem osobą wykształconą, mam doświadczenie, znam języki? Jeśli mój pracodawca
          mi tyle płacił to znaczy że moja praca była mu tyle warta. Dlaczego miałam
          sobie odmawiać za moje ciężko zarobione pieniądze oryginalnego włoskiego
          jedzenia, dobrego samochodu i urlopu nad Morzem Śródziemnym dwa razy w roku???
          Powtarzam: co było w tym złego??? KAżdy z Was miał szansę żeby coś w życiu
          osiągnąć, jedni mieli tylko łatwiej, inni trudniej (już słyszę te głosy z
          byłych PGR-ów). JAk się ma trudniej to trzeba zacisnąć zęby i dokonać większego
          wysiłku. A jak sie podjeło decyzję żeby być lekarzem w uspołecznionej słuzbie
          zdrowia(to do ciebie Vagin),to trzeba być konsekwentnym: widocznie bardziej ci
          zależało na satysfakcji z pracy niz na pieniądzach. Wydaje mi się że artykuł
          pokazał po prostu troche inną twarz recesji: dotychczas się zawsze mówiło o
          robotnikach wyrzucanych z jedynego w okolicy zakładu pracy albo o tych
          nieszczęsnych, przysłowiowych już byłych PGR-owcach. Nowym trendem jest
          niestety bezrobocie w grupie wysoko opłacanych menedżerów pracujacych do tej
          pory w duzych miastach w zachodnich firmach. I myslę że to chciała pokazać ta
          dziennikarka. To wszystko. Ale - być może was zmartwię - ja jestem przekonana
          że ja prace znajdę, to tylko kwestia czasu. Jedno mnie różni od bohaterki
          artykułu: ja się troche zabezpieczyłam finansowo (ale tylko trochę - na długo
          mi nie straczy). W każdym razie nie użalam się nad sobą, zakasuję codziennie
          rekawy i szukam intensywnie nowego zajęcia. JAk znajdę - to was zawiadomię. A
          mozarellę i tak kupuję sobie od czasu do czasu.
          • Gość: hokusai Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.sebank.se 06.03.02, 09:14
            Powodzenia. Ze swoim nastawieniem na pewno cos znajdziesz. I tego ci serdecznie
            zycze!
          • Gość: Andrzej Re: Będziesz zarabiała 2000 zł i co? IP: *.waw.cdp.pl 06.03.02, 18:56
            Mam dla Ciebie złą wiadomość.
            Już nie będziesz miała takiej pracy z takimi zarobkami. To by ło możliwe tylko
            w czasach, gdy było mało ludzi z wykształceniem i językami. Wtedy każda
            miernota z angielskim dostawała super pracę w reklamie.
            Teraz wychodzi takich co roku masa ze szkół i TY musisz z nimi konkurować. Oni
            chcą pracować za 1000 zł. Co do doświadczenia, nauczą się. Może dostaniesz więc
            2000? A może nie.
            Piszesz, że na Zachodzie taki styl życia to normalka. Zapominasz, że Polska
            jest 8 razy biedniejsza od np. Niemiec.
            Reasumując, tak jak było już nie będzie.
            Andrzej
    • Gość: patrys Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: 62.233.168.* 06.03.02, 11:34
      Moi drodzy, zal mi Waszych emocji, ktore mozna by ulokowac jakos
      korzystniej...Autorka artykulu celowo prowokuje. Wpadliscie w jej sidla.
      Moj punkt widzenia jest taki: nic w tym zlego, ze wyksztalcona kobiete stac na
      pomoc domowa, dobre jedzenie, wyjazdy.
      Byc moze kiedys tez myslalabym, ze to niepotrzebne zbytki. Jednakze sama
      zaznalam przez okres kilku lat luksusu i wiem jaki potrafi byc on milutki.
      To co Was oburza, ta nieszczesna mozarella to w Europie Zachodniej minimum, o
      ktorym sie nie mowi. To jest oczywiste.
      Konczac zycze Wam, abyscie mogli kiedys przeczytac ten artykul z perspektywy
      czlowieka zamoznego. To zupelnie inna perspektywa...
      Pozdrawiam
      patrys
      • Gość: artdeco Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 06.03.02, 19:18
        Podpisuję sie pod tym co napisałaś całą klawiaturą.
        • Gość: A27 Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.proxy.aol.com 06.03.02, 19:50
          Wedlug mnie caly problem polega na tym, ze oslawiony przez wszystkim kapitalizm
          wynagradza bardziej te zawody, ktore mniej sa spolecznie uzyteczne. Moim
          zdaniem taki vagin neurolog jest bardziej spolecznie potrezbna jednastka niz
          pani z agencjie reklamowej.
          Tak wiec wypowiedza artdeco o wyborach zyciowych typu sluzba spoleczna i
          satysfakcja vs. pieniadze uwazam za arogancka. I nie jestes droga artdeco
          jedyna osoba, ktora zna dwa jezyki i ma wyzsze wyksztalcenie.
          Moze ktos mi powie jakich to specjalnych zdolnosci wymaga praca w agencji
          reklomowej by zwykly szary czlowiek nie umial jej wykonywac.
          • Gość: artdeco Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 06.03.02, 20:14
            1. nie pisałam że pracowałam w agencji reklamowej - pracowałam w dużej
            zagranicznej firmie o innym profilu
            2. tak się składa ze znam 4 języki obce i to bardzo dobrze
            3.zgadzam się ze 5 takich osób jak ja albo bohaterka artykułu nie sa w stanie
            zrobić tyle wartościowego i sensownego co jeden (dobry) lekarz - niezaleznie od
            tego jakiej specjalności
            4. nie uważam abym była arogancka - po prostu stwierdzam fakty: ktos kto w
            Polsce decyduje się na bycie lekarzem, decydując równoczesnie że nie będzie
            brał łapówek, skazuje się na to ze nie będzie miał pieniędzy, ale za to
            satysfakcję, co też jest w zyciu ważne i godne szacunku (piszę to bez ironii)
            5. nie jest moją winą że w Polsce służba zdrowia traktowana jest po macoszemu,
            nie ja ustalam siatki płac. Czy miałam nie przyjmować mojego wynagrodzenia
            (albo zażądać redukcji) bo lekarze źle zarabiają?
            6. wkurzają mnie w tej dyskusji absurdalne pretensje do ludzi względnie dobrze
            zarabiajacych (znam takich co zarabiaja znacznie więcej - uważam że moja pensja
            nie była wygórowana) i to,że usiłujecie wzbudzić w takich jak ja poczucie winy.
            Zawsze znajdzie się ktoś kto mniej zarabia. Zdejmijcie klapki z oczu,
            rozejrzyjcie się po świecie: ile zarabia lekarz w Afganistanie, albo naukowiec
            w Kazachstanie. Jak możecie odbierać co miesiąc wasze wypłaty bez wyrzutów
            sumienia, ze tamci - wykonujący bardziej wartosciową pracę - mają mniej? Idźmy
            dalej. A co powiecie o umierających z głodu mieszkańcach Afryki, albo Korei
            Płn? Dla nich wasze pensje są tym czym dla was wynagrodzenia najwyzszej klasy
            managerów tutaj. Oni nie są wini temu że urodzili się tam gdzie się urodzili.
            Taką spiralę mogłabym ciągnąć bez końca, tylko po co? Pozdrawiam wszystkich,
            zyczę awansów i wyższych zarobków.
            • Gość: Anna27 artdeco IP: *.proxy.aol.com 07.03.02, 00:07
              Oj, niepotrzebnie tak wzielas do siebie. Nie wystepowalam przeciw Tobie.
              W sumie to tylko potwierdzilas moja teze, ze kapitalizm polski nie wynagradza
              ludzi zgodnie ze spolecznymi zaslugami.
              Moj post nie byl podyktowany zazdroscia wobec Twojej osoby, ani zajadloscia.
              Ja Tobie tez zycze rownie ciekawej jak popraednia pracy.
              • Gość: Una Re: ... IP: *.devs.futuro.pl 07.03.02, 10:51
                Ludzie, nie gorączkujcie się tak! To miał być tylko przykład, a że z górnej
                półki? Dla mnie to nawet ciekawiej, niżbym miała przeczytać o kimś z mojego
                przedziału finansowego, kto dorobił się mieszkania tylko za pieniądze rodziców
                + kredyt, na sklepy z butami za 1000 zł patrzy jak na UFO itp. Gdy czytałam
                artykuł, co jakiś czas wyrywało mi się niecenzuralne słowo na "k", ale też
                miałam wrażenie, że bohaterka jest osobą baaardzo nieszczęśliwą. Potem przyszło
                oświecenie: moja kuzynka, która mieszka na wsi, zarabia 1/4 tego co ja, ostatni
                raz na wakacjach była w podstawówce, jeździ 12-letnim złomo-maluchem, uważa
                mnie za taką właśnie Agnieszkę! I wiecie co? Ona jest szczęśliwa. Gdy widzę Ją
                w moich starych ciuchach (które potem oddaje jeszcze sąsiadce!), ale
                uśmiechniętą i promienną, to czasem Jej zazdroszczę.
              • goga.74 Re: artdeco 07.03.02, 11:32
                Oczywiscie ze kapitalizm w Polsce jest idiotyczny.
                Tak sie sklada ze tez w Polsce nie mieszkam i widze ze
                na Zachodzie jednak jest inaczej. Sa inne proporcje. Na
                przyklad po studiach majac do wyboru prace na uczelni
                lub w jakiejs firmie stosunek pensji jest 1:2, a w
                Polsce wybierajac pierwsze czlowiek skazuje sie na
                nedze. Rowniez lekarze zarabiaja bardzo przyzwoicie,
                lekarz z wieloletnim stazem na pewno lepiej niz jaks
                panna z reklmamy. U nas jest cos porabane, to fakt.
                Jest to chore, a co gorsza wiele osob zaczyna to uwazac
                za normalne, ale nie jest to wina Agnieszkopodobnych.
                I nie ma co jej wymiawiac tej jej nieszcesnej
                mozzarelli i cieszyc sie ze jej sie noga podwinela.
                • Gość: artdeco Re: artdeco IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 07.03.02, 16:42
                  Dzięki za wasze posty, bo byłam naprawdę w dołku po całej tej dyskusji.
                  Słuchajcie, przysięgam że ja nigdy nie kupiłam sobie butów za 1000 zł (650 zł
                  za kozaki to mój rekord). JA tez musiałam sobie wielu rzeczy odmawiać,
                  zwłaszcza że mój mąż zarabia mniej ode mnie. Oczywiście to "odmawianie sobie"
                  było na innym poziomie niż np. kasjerki w hipermarkecie, ale to nie jest tak ze
                  ja się pławiłam w luksusie. Po prostu było mnie stać na sprawianie sobie
                  przyjemności większych (droższych) niż tę przysłowiową kasjerkę. A pracowałam
                  naprawde ciężko, 10-11 godzin dziennie. A teraz, jak jestem bez pracy to musze
                  się liczyć z kazdym wydatkiem. Jednak - co dziwne - nie boli mnie to za bardzo.
                  Ja jestem w stanie przystosować się do każdej sytuacji. I nie tracę optymizmu,
                  mimo czarnych chmur wiszącym nad rynkiem pracy. Może nie znjadę tak dobrze
                  płatnej pracy, ale myslę ze na zbliżonym poziomie... Dam wam znać. Pozdrawiam.
    • Gość: MI Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.waw.ppp.coolnet.pl 08.03.02, 01:43
      Prawda jest taka, że im więcej zarabiasz pieniędzy, tym więcej wydajesz. Wtedy
      nawet 10 tysięcy może nie starczyć. Nie tylko w obliczu recesji.
      • Gość: OLA Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.kiev.sovam.com 21.03.02, 15:09
        Kochani moi,
        czytam, czytam i dziwie mnie to, ze (wprawie wszystkim) gol skacze, ze ktos tyle zarabial, a
        teraz wielka radocha ze nie zarabia.
        Ja jestem taka sobie Ukrainka, jaka zarabia w Polsce wiencej niz 10000 tys.zl. (widze juz
        wielkie oczy i teksty typu:"Zabiera NASZE miejsca pracy, idz sprzatac!!!!"). Nie bede chwalic
        sie jakie mam wyksztalcenie, ile jezykow znam, i gdze pracuje. Ale jezeli ja (nie jestem
        amerykanka, a w najgorszym przypadku niemka, no bo kto w Polsce lubi tych ruskich.)
        mam taka prace, to wydaje mi sie ze kto szuka i ma kwalifikacje to jest w stanie znalesc
        prace z odpowiednimi zarobkami. Jest takie piekne polskie powiedzenie: Dla chcacego nic
        trudnego. Moi drodzy DO ROBOTY!!!!!!!!!!!!!!! Znam z wlasnego doswiadczenia, ten kto
        zarabia w tej chwili 10000 tys. to przed tym tez zarabial 1000 zl. Kiedy mi nie odpowiadala
        pensia 1000 to zmienilam ja na 2000 a z czasem na 3000 i tak do 12000 tys.zl. (dodam
        tylko ze chentnie zarabiala bym wiencej). A recesja nie jest wymowka ze nie mozna
        zmieniac pracy, szukac nowych mozliwosci, dla dobrego specjalisty praca zawsze jest. A
        jezeli nie ma pracy w brarzy to prosze ja zmienic. Nie masz odpowiednich kwalifikacji
        doksztalcaj sie, wyjedz na staz, zrob cos a nie siedz i uzalaj sie nad soba.
        Agnieszka znajdzie prace bo jest dobra w tym co robi (w koncu dostaje 10000 nie za
        przecieranie spodni w firmie).
        Poszukujacym pracy zycze powodzenia, pozostalym mniej uzalania sie nad soba.
        przepraszm za bledy ortograficzne(w koncu nie moj jezyk ojczysty), i brak liter polskich (nie
        jestem w kraju)
        • Gość: gania Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.waw-kor.leased.ids.pl 02.04.02, 14:58
          Ten artykuł jest taki sam jak całe Wysokie Obcasy i nie ma co na nim kołków
          ciosać. W tej kobiecej Wyborczej wszystko (oprócz niektórych "życiorysów") jest
          tak totalnie oderwane od życia, że naprawdę nie wiem skąd nagle takie
          wygórowane oczekiwania co do omawianego materiału. Być może z powodu magicznego
          słówka recesja. Wszyscy spodziewali się w końcu opowieści o normalnych
          ludziach, a tu, jak śpiewa pewna panna, ups, I did it again. Ja, o ile bardzo
          lubię Wyborczą i jej codzienne wydania, o tyle Wysokich nie mogę przeczytać bez
          piany na ustach. Kosmetyki za minimum 50 zł., moda dla kosmitów, przepis na
          potrawę, której "sfinansowanie" przerasta mój tygodniowy budżet, mieszkania
          jakichś burżujów... i te nieznośne dydaktyczno-feministyczne wtręty... to one ,
          mam wrażenie, pełnią dyżur w kwestii "My się różnimy od innych gazet".Kiedy WO
          zaczęły się ukazywać miałam nadzieję na coś wyjątkowego na kobiecym rynku
          wydawniczym, a wyszło z tego kolejne snobistyczne pismo, w dodatku na kiepskim
          papierze, na którym te wszystkie szpanerstwa dość blado wypadają. Jakbym
          chciała snobizmów kupiłabym inną gazetę, trochę ładniej wydaną. A skoro nie
          chcę, to mogę sobie jedynie pomarzyć o dobrym, ambitnym, ale i normalnym piśmie
          dla kobiet. Takim w którym mogłabym przeczytać o Simone de Beauvoir, dowiedzieć
          się co przeczytać, czego posłuchać, jak usunąć pryszcza z czoła nie używając
          kosmetyków, które kosztują tyle co emerytura mojej mamy i jak się ubrać, nie
          zaglądając do butików dla ludzi pokroju bohaterki rzeczonego artykułu. No i
          mogłabym też przeczytać o tym jak się czuje wobec recesji ktoś taki jak ja.Bo
          ja mieszkam w Warszawie (gdzie każdy podobno zarabia po 6 tys. ), mam wyższe
          wykształcenie, znam dwa języki i jestem, co tu będę kokietować, inteligentną
          młodą kobietą, która wcale nie uważa się za życiową nieudacznicę... Ale jakoś
          dziwnym trafem ja zarabiam dwa tysiące. I wcale nie wydaje mi się, że jestem
          pokrzywdzona przez los, wielu moich znajomych zarabia dużo gorzej. Nawiasem
          mówiąc wydaje mi się, skład Wysokich Obcasów pilnie (choć już od jakiegoś
          czasu) potrzebuje zastrzyku świeżej, niezepsutej snobizmem krwi. Jako
          dziennikarka, mogę służyć pomocą. Bo czytając WO, mam wrażenie, że mimo młodego
          wieku, strasznie dużo wiem o życiu.
          • Gość: artedeco Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.dostep.pl 29.04.02, 20:05
            Hej, to znowu ja!!! Wyobraźcie sobie że znalazłam pracę. I znów zarabiam 10 000
            zł (na okresie próbnym, potem bede z szefem negocjować )! Licze na waszą
            życzliwość - trzymajcie za mnie kciuki zebym się utrzymała w tej pracy na
            dłużej! Pozdrawiam wszystkich, jestem szczęśliwa chociaż zmęczona, bo znów
            strasznie ciężko i dużo pracuję.
            • Gość: Melba Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.chello.pl 29.04.02, 20:24
              Bardzo gratuluję, trzymam kciuki i ...cichutko i NIEZAWISTNIE, jako ofiara
              recesji, zazdroszczę :) Trzymaj się dzielnie :)
            • Gość: Aska Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.ots.utexas.edu 30.04.02, 04:12
              Gość portalu: artedeco napisał(a):

              > Hej, to znowu ja!!! Wyobraźcie sobie że znalazłam pracę. I znów zarabiam 10 000
              >
              > zł (na okresie próbnym, potem bede z szefem negocjować )! Licze na waszą
              > życzliwość - trzymajcie za mnie kciuki zebym się utrzymała w tej pracy na
              > dłużej! Pozdrawiam wszystkich, jestem szczęśliwa chociaż zmęczona, bo znów
              > strasznie ciężko i dużo pracuję.


              Gratuluje! I trzymam kciuki :)
            • Gość: annka Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 30.04.02, 12:34
              gratuluję...ale czytając posty powyżej zastanawiam sie jak wiele osób z zawiści
              cieszyłoby się, gdyby Ci nie udało. Smutne ale prawdziwe.
              • Gość: artdeco Re: dziewczyna (czy wieczxne dziecko?) i recesja IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 30.04.02, 23:26
                Dziękuję za te miłe słowa, fajnie ze istnieją ludzie którzy bezinteresownie
                dobrze zyczą bliźnim. Naprawdę szczerze Wam dziękuję!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka