aleksandra_hovard
09.04.10, 15:55
Nie wiem, co mnie podkusiło, by tu napisać, ale liczę na jakiś głos rozsądku,
bo ja nie wiem co mam począć. Jestem w związku od 7 lat. Każde z nas mieszka
osobno jak na razie, oboje zarabiamy. Jesteśmy parą hmm... przyjaciół. Nigdy
nie było jakiś porywów serca czy wielkiego zakochania. Poznaliśmy się,
polubiliśmy i po dłuższym czasie przyjaźni postanowiliśmy być ze sobą. Nie
mogę na nic narzekac, chłopak mnie kocha, ja jego też, seks jest super,
temperament mi odpowiada, znamy się na wylot.
Ostatnio zmieniłam pracę i wszystko stanęło na głowie. Zakochałam się z
wzajemnością w koledze z pracy. Nie planowaliśmy tego, ale po prostu stało
się. Ciągnie nas do siebie strasznie. Nawet przypadkowe dotkniecie
rozpamiętujemy wieczorami. Rozmawiamy po kilka godzin dziennie na gg. Nikt nie
wie o tym, co się dzieje, no bo jak można nawet przyjaciółce powiedzieć, że po
7 latach, gdy chłopak pracuje, by wybudować nam dom, ja zastanawiam się czy
nie zaryzykować i nie zerwać z nim, by spróbować z kolegą z pracy, którego nie
znam dobrze, który zarabia mniej ode mnie, który jest ode mnie niższy, ale do
którego mnie ciągnie.
Jestem w kropce, bo wydaje mi się, że kocham dwóch mężczyzn i nie wiem,
którego z nich wybrać. Czy pozostac w stabilnym związku z chłopakiem, który
mnie nie zawiódł i myśleć co by było, gdybym postanowiła inaczej, czy
przekreślić siedem lat zycia i związać się z kimś innym. Żadnego z nich nie
chciałabym zranić ani stracic, ale tak niestety się nie da, bo nie chcę
oszukiwać osób, na których mi należy a i żaden z nich nie bedzie chciał byc
tym drugim.
Nie mogę przez to spać. Nie wiem jak mogłam dopuścić do takiej sytuacji, ja -
rozsądna i poukładana aż do znudzenia. Może ktoś był w podobnej sytuacji...