Dodaj do ulubionych

zdradzone zony winia kochanki

09.03.04, 18:19
dlaczego tak jest, zony zdradzone mowia to suka, zabiera mi meza i dzieciom
itd. Ja mysle ze jak facet jest ze swoja kobieta sczcesliwy to nie zdradzi.
Jezeli w lozku wszystko jest ok to tez nie bedzie szukal na boku.
Kochanki tez maja uczucia, nie robia tego zeby rozbic rodzine.
Wszystko to nie jest regula, ale to czesto sie zdarza.
Zanim zaczniecie atakowac przeczytajcie madre slowa z postu o kobiecie ktora
pisala ze zdradzala facetow:

Faktycznie zagrać na naszym libido to nizbyt wielka sztuka... ;-)
Wstyd mi za wszystki "niby pożądne" kobiety używające w stosunku do Dorato
słów.... no cóż, poziom odrobinkę niziutko.
Nie byłbym w stanie jej skrytykować, takie jest życie i nikt na to nic nie
poradzi. A może jutro to ty zdradzisz... Z wielu powodów, maoże się
zakochasz,
może bedziesz miał(a) na to poprostu ochotę, tysiące powodów... Nie wiesz
tego.
Banał, nie chciałem tego cytować ale samo przyszło na myśl: "kto jest bez
grzechu niech pierwszy rzuci w nią kamieniem".
A co jest obiektywne...
Obserwuj wątek
    • Gość: dd Re: zdradzone zony winia kochanki IP: w3cache.* / *.2-0.pl 09.03.04, 18:31
      A co według Ciebie oznacza termin "nieszczesliwy" facet w małżeństwie. Gdy
      facet jest naprawdę nieszczesliwy (czy kobieta) to odchodzi - bierze rozwód,
      cokolwiek. Jest niestety wielu takich, którzy zdradzają bo są po prostu słabi i
      nie potrafia sie oprzeć, bo w małżeństwie nie ma już dreszczyku. Nie ma i nie
      będzie. Trudno po 12 latach wspólnego bycia razem odczuwać dreszczyk taki jaki
      się czuje w nowym związku. Mówimy tu o małżeństwie gdzie żona jest atrakcyjna,
      seksowna, zona która podoba się mężczyznom. Nie mówimy o kimś kto zdradza bo
      partnerka go olewa i ma w d.... Ale pisanie o nieszczęsliwych bidulkach i
      tłumaczenie ich, że gdyby był szcześliwy to by nie zdradził jest żalosne. Może
      się postara o to by było lepiej i ciekawiej albo po prostu niech się nie żeni
      skoro nie potrafi zyć z jedną kobietą.
      Jesli kogos denerwuje czy obrażam bardzo przepraszam ale mam zle
      doświadczenia...
      • Gość: tak Re: zdradzone zony winia kochanki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.04, 19:15
        bardzo słusznie dd , duzo racji w tym co piszesz. Nie masz kogo i o co
        przepraszać. To kochanki tworza sobie takie teorie, mity o nieszczęśliwych w
        małżeństwie facetach. I to one mają dać im to szczęście, a dają tylko dupy.
        • Gość: nie Re: zdradzone zony winia kochanki IP: *.acn.waw.pl 09.03.04, 23:51
          ...której ty nie dajesz za darmo.
          1/Za kasę
          2/Za status - lepszy ?
          3/Za ciuchy
          4/Za michę
          5/Za czynsz i fanaberie
          6/Za przypominanie o dozgonnym papierku i szantażyk o "dziecku"

          I kto tu jest francą przy której facet nie jest szczęśliwy ?

          Twoja dupa kosztuje. Kto jest więc ssącą suką uczepioną samca ?
          Pokaż, że jest inaczej. Nie , nie potrafisz. Suką trzeba się urodzić. Urodzona
          suka ma talent do uzależniania od siebie według punktów jak wyżej. Zwłaszcza
          suka stara, brzydka, wredna i kurduplowata. Spadaj franco.

          • Gość: Kuku Re: zdradzone zony winia kochanki IP: *.chello.pl 10.03.04, 08:49
            Kochanie (tj. kochanko). Udaj sie prosze na forum meżczyzna i przeczytaj
            odpowiedzi facetów na ten temat (tytuł watku identyczny). Tam dowiesz sie,
            drogi Odpoczynku Wojownika i Jasny Aniele Wyzwolicielu od Kurduplowatej Żony
            Francy, że jestes tylko... dupą. Tylko i wyłącznie. Chetną dupą, która się
            nawinęła pod... wiesz co i daje za darmo. I to, czy facet jest szcześliwy w
            małżeństwie, czy nie, naprawdę nie ma wiekszego znaczenia.
            A że kochanka daje za darmo, tym lepiej. Taniej wychodzi niz u prostytutki.
            Poza tym, jezeli facet podrzuci pare epitetów nt. żony, jaka to brzydka i
            kurduplowata, może to trwac b. długo...
            Dajesz za darmo, a żona za różne dobra, które byłas łaskawa tak skrupulatnie
            wymienić? Miej do siebie pretensje, że liczyc nie umiesz...
            Kuku - szczęśliwa żona i matka, 1 72m wzrostu (sama oceń, czy kurdupel), młoda
            i zarabiajaca na siebie
            • matylda79 Re: zdradzone zony winia kochanki 10.03.04, 17:08
              Gość portalu: Kuku napisał(a):

              > Kochanie (tj. kochanko). Udaj sie prosze na forum meżczyzna i przeczytaj
              > odpowiedzi facetów na ten temat (tytuł watku identyczny). Tam dowiesz sie,
              > drogi Odpoczynku Wojownika i Jasny Aniele Wyzwolicielu od Kurduplowatej Żony
              > Francy, że jestes tylko... dupą. Tylko i wyłącznie. Chetną dupą, która się
              > nawinęła pod... wiesz co i daje za darmo. I to, czy facet jest szcześliwy w
              > małżeństwie, czy nie, naprawdę nie ma wiekszego znaczenia.
              > A że kochanka daje za darmo, tym lepiej. Taniej wychodzi niz u prostytutki.
              > Poza tym, jezeli facet podrzuci pare epitetów nt. żony, jaka to brzydka i
              > kurduplowata, może to trwac b. długo...
              > Dajesz za darmo, a żona za różne dobra, które byłas łaskawa tak skrupulatnie
              > wymienić? Miej do siebie pretensje, że liczyc nie umiesz...
              > Kuku - szczęśliwa żona i matka, 1 72m wzrostu (sama oceń, czy kurdupel),
              młoda
              > i zarabiajaca na siebie
              partner zdradza a wiec i jego wina ; dalsze rozwazania o przyczynach, powodach -
              to jedynie "okolicznosci lagodzace".
              Doszukiwanie sie winy po stronie "tej suki" czyli kochanki to moim zdaniem
              proba "znalezienia sie" zony w tej sytuacji. Gdy obwini meza - musi cos
              radykalnego zrobic, jesli obwini kochanke - jest jej "latwiej" pozostac w
              malzenstwie no i ma "komfort" bo partner oczyszczony z wiekszosci winy ma wobec
              niej zobowiazanie. Bywa ze zony "zeruja" na tym zobowiazaniu przez cale zycie.
              Malutkie i paskudne jest traktowanie "tej drugiej" jak czlowieka drugiej
              kategorii z jednoczesnym pelnym zrozumieniem dla swojego "misia" ktory, biedak -
              ulegl. Czy to jest w ogole jakies malzenstwo ? raczej dziwaczny uklad wygodny
              dla obydwu stron.
              Nigdy nie obwinialam "tej drugiej". Byc moze zdrada byla skutkiem narastajacych
              problemow.Ale to on podjal decyzje ze nie chce ich rozwiazywac "w"
              tylko "poza". Malzenstwo sie rozlecialo. Zycze im szczescia bo kazdy czlowiek
              ma prawo tego szczescia poszukiwac. A ze kosztem ? Tacy juz jestesmy - my
              ludzie. Niedoskonali. Dobrze gdy staramy sie byc lepsi ale nie zawsze sie udaje.

              Niekoniecznie jestem tylko dupa jak widzisz..... I nie ja pisalam cos o
              kurduplach!!!!! Prosze nie obrazac mnie bo jestem bardzo wrazliwa uczuciowo
              • Gość: Kuku do Matyldy Re: zdradzone zony winia kochanki IP: *.chello.pl 10.03.04, 19:05
                Post o kurduplach był nie do Ciebie, tylko do "nie", ktora juz sie zreszta
                poczuła i na niego odpowiedziała (klasy to ona nie ma, oj nie). Jezeli więc
                poczułaś sie urażona, Matyldo, to zupełnie ale to zupełnie niesłusznie :)
                pozrawiam, Kuku
          • Gość: oczywiście Re: zdradzone zony winia kochanki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.04, 12:24
            moja dupa jest droga i dlatego bezcenna w przeciwieństwie do twojej taniej i
            darmowej, na którą nie ma jakoś chętnych. Chyba, ze kupisz jakiemuś panu
            prezencik za kilka stów. Ja nie muszę u mężczyzny kupować ani miłości ani
            seksu .Pozdrawiam i przypominam "Lepiej nie qwić się z żonatymi".
            • Gość: Kuku Re: zdradzone zony winia kochanki IP: *.chello.pl 10.03.04, 13:14
              Kochanie (tj. kochanko). Odpisuję, chociaż z niejakim obrzydzeniem. Zrozumiałaś
              mnie zdecydowanie po swojemu. Nie tobie szacować wartość mojej dupy. Możesz o
              to zapytac mojego męża, dla którego moja dupa jest najdroższa na świecie. I to
              od ponad 12 lat.
              I mylisz się co do jej atrakcyjności. Na moją dupę jest wielu chętnych, może
              dlatego, że jest to po prostu... niezła dupa. Wierz lub nie, tak uważa nie
              tylko mój mąż. Ale widzisz, mam nie tylko dupę. Mam też rozum i własne zdanie,
              zdecydowanie negatywne, na temat, jak to określiłaś, kurwienia sie z żonatymi.
              Taką maksymę mogłabyś sobie wyhaftować i powiesić na makatce, może byś rzadziej
              o tym zapominała.
              A co do prezentów... owszem, kupiłam mężowi prezent, nawet wczoraj. Miał
              urodziny. Kupuję mu czasem też bez okazji, a co. Stać mnie, bo pracuje i
              zarabiam. On też mi kupuje i tak sobie kupujemy, bo lubimy. Prawie tak samo jak
              uprawiac seks.
              Nie pozdraiwam. Nie odpisuj, bo wracam do pracy. W której, w przeciwieństwie do
              ciebie pracuje głową i nie za darmo.
              • Gość: oczywiście Oczywiście pisało do " nie" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.04, 17:04
                to nie było do Ciebie Kuku tylko do tej pseudokochanki " nie"
                • Gość: Kuku oczywiscie Re: Oczywiście pisało do " nie" IP: *.chello.pl 10.03.04, 19:09
                  Aha, no to już wiem :)
                  pseudokochankom mówimy - nie!
    • Gość: Jola Re: zdradzone zony winia kochanki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.04, 19:41
      Większość facetów jest niewolnikami swojej pierwotnej natury, która każe im
      zapładniać jak najwięcej samic, aby potomstwo było silne i przetrwało. To, że
      niektóre kobiety uważają, że faceci nie mogą zapanować nad tym instynktem,
      sprawia, że wiele zdradzonych kobiet całą złość kieruje na kochankę wychodząc z
      założenia, że facet tak nie do końca jest pełnosprawny umysłowo i łatwo można
      nim manipulować. Zobaczy nowszą, ładniejszą zabawkę i idzie się bawić na inne
      podwórko.
      • Gość: prion Re: zdradzone zony winia kochanki IP: *.acn.waw.pl 10.03.04, 09:05
        No wreszcie jakis madry post! Zgadzam sie z przedmowczynia,
        jestesmy ograniczeni umyslowo i emocjonalnie. A poniewaz
        uposledzenie to dziedziczymy genetycznie (masa ciala jest const,
        dlatego srodek ciezkosci przesuwa sie z mozgu w kierunku krocza)
        wszelkie proby nawracania, leczenia elektrowstrzasami i narzuconej
        abstynencji seksuanej NIE MAJA szans powodzenia. Zmierzam do
        tego, ze powinnyscie nas traktowac jak ludzi specjalnej troski.
        Podam pare typowych zrodel zgrzytow:
        1. Nie gledzic bo to nic nie daje - masz osrodek sluchu reaguje tylko na dzwieki
        otwieranej butelki i relacji z meczu Polska - Mozambik.
        2. Nie pytac "czy ladnie mi w tym" - reagujemy tylko na pierwszorzedne cechy
        plciowe, dla nas ladnie jest "bez tego".
        3. Nie robic scen "skad wracasz o tej porze" - cmy potrafia kierowac sie tylko
        azymutem wzgledem zrodel swiatla. My podobnie, dlatego przyciagaja nas
        migajace neony nocnych lokali i mamy powazny problem z trafieniem do ciemnego
        domu. Zono! Jesli chcesz zeby Twoj maz spedzal noce w domu, zrob w nim
        burdel i powies nad drzwiami landrynkowy neon informujacy o tym.
        4. Nie watpic w "kocham Cie!" - my NAPRAWDE was kochamy. Tak jak kochamy
        jedzenie, wodke, TV i swojego psa.
        • kini Re: zdradzone zony winia kochanki 10.03.04, 09:08
          Nie dziwię się twojej reakcji. Mnie też zadziwia, że kobiety wierzą w takie
          idiotyzmy.
        • Gość: Branford Marsalis Re: zdradzone zony winia kochanki IP: 195.245.217.* 10.03.04, 18:05
          > masz osrodek sluchu reaguje tylko na dzwieki
          > otwieranej butelki i relacji z meczu Polska - Mozambik

          "Remark of the week" :D
        • Gość: baba Re: zdradzone zony winia kochanki IP: *.acn.waw.pl 10.03.04, 21:21

          Jestes fajny, marnujesz sie tutaj:-)
          Nie pomyslales o wystepach na Forum Humorum hehe.
          Pzdr
    • anulex okradzeni winia zlodzieji 09.03.04, 22:56
      Dlaczego tak jest, ze okradzeni mowia to zlodziej, zabral mi dorobek mojego
      zycia, odebral chleb moim dzieciom itd. Ja mysle ze jak ktos zasluguje na
      pieniadze to ich nie straci. Jezeli bedzie o nie odpowiednio dbal, nikt sie
      nimi nie zainteresuje. Zlodzieje tez maja uczucia, nie kradna komus na zlosc.
      Wszystko to nie jest regula, ale czesto sie zdarza. Zanim zaczniecie atakowac
      przeczytajcie madre slowa z postu o kobiecie ktora pisala ze zdradzala facetow:

      Faktycznie zagrac na naszej checi posiadania to niezbyt wielka sztuka... ;)
      Wstyd mi za wszystkich "niby pozadnych" uzywajacych w stosunku do zlodzieja
      slow... no coz, poziom odrobinke niziutko. Nie bylbym w syanie jej skrytykowac,
      takie jest zycie i nikt na to nie poradzi. A moze jutro to ty ukradniesz... Z
      wielu powodow, moze cos ci sie bardzo spodoba, moze bedziesz mial(a) na to
      poprostu ochota, tysiace powodow... Nie wiesz tego. Banal, nie chcialem tego
      cytowac ale samo przyszlo na mysl "kto jest bez gdzechu niech pierwszy rzuci w
      niego kamieniem" A co jest obiektywne...

      Podobnego posta mozna napisac jeszcze na wieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeele tematow.
      Nawet o morderstwie. I nie jest moim zamiarem uprzedmiotowianie facetow - jesli
      ktos sie poczul urazony, przepraszam. Chociaz... Czy zdradzajacy facet nie
      ulega w pewnym sensie zezwierzeceniu?
      • Gość: Lena Re: okradzeni winia zlodzieji IP: 80.48.96.* 10.03.04, 09:08
        Przeczytaj sama jeszcze raz to co napisałaś. To same brednie. Tak może napisać
        tylko ktoś kogo nigdy nie okradziono. Czy gdyby złodziej przeciął Twoją torebkę
        i zabrał wszystkie pieniądze które masz na dany miesiąc na życie uznawałabyś
        jego uczucia ? Gdyby ktoś włamał się do Twojego garażu, ukradł Twój samochód i
        rozebrał go na części a tobie zostałyby po nim tylko wspomnienia to
        wspomniałabyś złodzieja wraz z jego uczuciami? Czy gdyby ktoś włamał się do
        Twojego domu i "opędzlował" Cię z całego Twojego dorobku to odczułabyś empatię
        do złodzieja i pomyślałabyś, że widocznie źle pilnowałaś swojego dorobku ?
        Gdyby ktoś Cię napadł bo masz np. pierścionek na palcu albo kolczyki w uszach
        to uzałabyś jego prawo do tego ? Ktoś ogłusza Cię pod supermarketem i zabiera
        Twoje kluczyki i samochód , włamuje sie do Twojej piwnicy i kradnie Twój rower,
        podrabia sprytnie Twoją kartę i opóżnia Ci konto bankowe. Może? Przecież on na
        pewno ma swoje uczucia i potrzeby. Tylko dlaczego sam na nie nie zarabia?
        Piszę o sytuacjach które znam w kręgu znajomych. Piszesz bzdury. NIKT nie ma
        prawa brać moich rzeczy i ja nie mam prawa ruszać rzeczy innych. ZłodZIej jest
        po prostu złodziejem i robi to co przychodzi mu z mniejszym trudem niż np.
        nauka i praca i normalne dorabianie się. I mnie nie obchodzą jego uczucia i
        potrzeby zaspakajane kosztem innych. Podle, podstępnie i czasem bandycko.
        Nie życzę Ci by Cię ktoś okradł nawet z drobnej rzeczy ...
        Jak mówi Biblia człowiek nieuczciwy w małym jest nieuczciwy w dużym.
        Słowa "takie jest życie" i biblijne "kto jest bez grzechu..." jest dużym
        nadużyciem i zasłanianiem swojej nieuczciwości. Jeśli chcesz Biblii to pamiętaj
        przed Bogiem nie powiesz "takie jest życie " i "kto pierwszy jest bez
        grzechu ..." A życie masz takie jakie sama sobie urządzasz - piekło lub niebo i
        nie zasłaniaj się podłością innych.
        Powyższe dotyczyło złodziejstwa - pleniącego się strasznie ale dotyczy też
        innych powszechnie znanych nieuczciwości.
        • anulex Re: okradzeni winia zlodzieji 10.03.04, 11:55
          Hmmmm, moze niezbyt jasno sie wyrazilam... Moj post mial byc parodia postu
          Matyldy, a nie pochwala zlodziejstwa. Myslalas, ze o tym morderstwie to tez na
          powaznie - ze uwazam, ze ktos ma prawo kogos zamordowac i w swojej obronie uzyc
          pozniej takich argumentow? Przez mysl mi nie przeszlo, ze ktos moglby to tak
          odebrac...

          Uwazam, ze nie mozna brac sie za cudzych mezow, krasc, mordowac... - jest to
          dla mnie rownie oczywiste jak oddychanie.
        • Gość: ANIA Re: RURO IP: *.acn.waw.pl 10.03.04, 22:18
          Za dużo masz.
    • kini Re: zdradzone zony winia kochanki 10.03.04, 08:26
      Bo łatwiej jest zwalić całą winę na osobę obojętną uczuciowo zdradzonej
      kobiecie. Chociaż przydałoby się w takiej sytuacji włączyć zdrowy rozsądek.
    • Gość: Kamila CO ZA BZDURA _DO AUTORKI POSTU ! IP: 195.117.229.* 10.03.04, 09:09
      Jestem obużona i muszę wyrazić swoją opinie na temat słów autorki w tym poście.
      Po pierwsze - prawda jest jedna - nie cudzołóż i nie ma dyskusji.
      Wiadomo że ludzie maja dzis niesamowite skłonnośći do usprawiedliwiania sie
      sami ze sobą -wyciszajac i osłabiając sumienie-sami nadając sobie zasady i
      moralności.
      Dwa- co to za budowanie własnego szczęścia kosztem CZYJEGOŚ nieszcześcia , ! co
      to za radość i "miłość" skoro innej osobie wyrządza się krzywdę !!!wielką
      krzywde burzy sie to co śiwęte a rodzina jest czymś co należy szanować .
      Trzy- trzeba być odpowiedzialnym za swoje czyny nie tylko wobec siebie czy tego
      faceta ale wobec osób trzecich które w tym też uczestniczą ,
      Fakt że życie bywa skomplikowane i nie raz kłądzie nam kłody pod nogi ale czy
      to nie jest tak że ono się komplikuje kiedy zaczynamy luzować podstawowe
      zasady??
      W sumie ktoś kto na dzień dobry pakuje sie w chory ukłąd nie może sie
      spodziewać że bedzie miło i pięknie.
      Nie pochwalam kobiet które nie szanują tego że czyjś mąż cośkomus ślubował i
      teraz łamie te przysiege , ba skoro złamał raz jaką mam gwarancję ze ze mną
      zrobi inaczej.
      I na koniec : to bzdura że jakby żona w łożku byłą super i jakby sie wszystko
      układało to ON by nie zdradził.
      KOchanka jest zawsze lepsza od żony bo jest tylko kochanką , on wapada do niej
      kiedy chce kiedy ma ochote kiedy wypocżęty itd.Widzi ją tylko w samym jasnym
      świetle , ale i jej rola by sie zmieniła gdzyby tylko stała się z kochanki
      żoną .
      A poza tym jeśli facet chce zdradzić to zawsze znajdzie okazję , to czy
      zdradzimy czy nie jest w nas głeboko ukożenione , zależy od tego wg jakich
      priorytetów się kierujemy ,jakie mamy zasady .
      Jedno wiem na pewno a ponieważ jestem ATRAKCYJNĄ kobietą i wielu żonatych
      facetów juz robiło nie raz podchody i nawet przechodziłam stan zakochania w
      żonatym NIGDY -wiem to NIGDY bym tej granicy nie przekroczyła bo wiem że to
      złe, to krzywda która sie potem by ciągneła za mna jak cień.Staram sie być
      odpowiedzialna za siebie i za uczucia które wywołuję u innych.
      Gdyby wiecej kobiet szanowało jedna zasadę _ NIE KRADNIJ NIE CUDZOŁÓŻ ,to myśle
      ze i problemów byłoby mniej i rozbitych małżeństw.
      Trzeba mieć te odwagę i ucinać od razu to co może wywołać lawinę nieszcześć.
      A teksty jego że to ONA winna że to ONA GO nie rozumie że się im nie układa od
      dawna!!!!! LUdzie to jest zwiazek 2 osób podjęły decyzję założenia rodziny wiec
      SAMI muszą rozwiązywać problemy -zakończyć coś a potem rozpoczynać nowe .Uważam
      ze cała reszta to EGOIZM a kobiet które się daja w to wciągnąć same na życzenie
      pakują sie w tarapaty.
      Bez urazy i pozdrawiam.
      Człowiek wychodzi i wyrasta w RODZiNIE - jaki on ma byc jak dorośnie jeśli dziś
      nie szanuje sie podstawowych zasad które tę rodzine tworzą .
    • doswiadczony Re: zdradzone zony winia kochanki 10.03.04, 09:20
      Facet zdradza żonę przypadkowo, jednorazowo , na imprezie... Chce się zabawić,
      więc wybiera sobie "zabawkę" i się bawi. Jak można winić "zabawkę" za to, że
      się podoba i wzbudza pożądanie.

      Facet wchodzi w związek z kochanką na dłuższy czas. Mówi jej , że ją kocha (
      często to prawda). Spotyka się z nią regularnie. Nie jest to już "tylko" seks.
      Nie wyobrażam sobie, że można się spotykać rok bez zangażowania uczuciowego. A
      dziewczyna, nawet jeśli ma "zasady" i nie chciała się spotykać z żonatym
      mężczyzną, to i tak "zmięknie" po jakimś czasie, jeśli napięcie miedzy nim a
      tym facetem jest bardzo silne, a facet jest "wytrwały". I myślę, że każda
      kobieta , nawet ta żona, która wyzywa kochankę swojego męża od najgorszych, też
      by zmiękła, gdyby ktoś ją odpowiednio długo i mocno adorował i czuła by do
      niego fizyczny pociąg.

      pozdro
      • Gość: kAS HA HA HA IP: 195.117.229.* 10.03.04, 09:40
        UWAŻASZ ZE KAŻDA BABA TO TAKA SAMICA CO TYLKO SIE KIERUJE JAK ZWIERZE ODRUCHAMI
        CIAŁA- CHYBA PO TO MAMY ŚWIADOMOŚĆ I ROZUM BY NIE DZIAŁAĆ JAK ZWIRZETA ALE
        DOKONMYWAC WYBORÓW
        • doswiadczony Re: HA HA HA 10.03.04, 09:55
          > UWAŻASZ ZE KAŻDA BABA TO TAKA SAMICA CO TYLKO SIE KIERUJE JAK ZWIERZE
          ODRUCHAMI
          >
          > CIAŁA- CHYBA PO TO MAMY ŚWIADOMOŚĆ I ROZUM BY NIE DZIAŁAĆ JAK ZWIRZETA ALE
          > DOKONMYWAC WYBORÓW


          Nie ! Napisałem, że kobiet które idą z facetem "na jedną noc", nie interesuje
          czy on jest żonaty, czy ma dzieci itp. Ich w ogóle nic nie interesuje oprócz
          jego rąk, języka i penisa.

          A te , które wiążą się na dłużej...Z pewnością nie kierują się zwierzęcymi
          odruchami. Są po prostu wrażliwe na adorację, zainteresowanie, komplementy,
          nastrój. I nie ma to nic wspólnego z rozumem...

          pozdro
    • pajdeczka Re: zdradzone zony winia kochanki 10.03.04, 09:22
      Prawda jest taka, że są faceci, którzy muszą się sprawdzać jako samce rownież
      poza stałym związkiem i nic tu nie ma do rzeczy wina partnerki. Do
      tego "sprawdzania się" służą im młode, bo jeszzce niedoświadczone, a więc
      naiwne dziewczątka, tak ok. 23-25 lat. Taki przykład z najbliższego otoczenia.
      Pobrali się kiedy ona ledwo zdała maturę, on już był dobrze po studiach.
      Przezyli razem w szczęściu 14 lat, urodziło się w tym czasie dwoje dzieci i
      cóż...nadszedł czas, kiedy trzeba było potwierdzić swoją samczość. Romansik z
      dwudziestotrzylatką, ciąża, dramat. Do żony to dotarło. Po licznych
      przeprosinach, błaganiach, wyjaśnieniach, smarkula dostała peiniądze na zabieg,
      a im po 2 latach urodziły się bliźnięta. A wszystko to działo się 16 lat temu i
      żyją sobie dalej szczęśliwie. Mąż nadal kocha i szanuje żonę, a tamta została
      z palcem w nocniku.
      • Gość: ojjj Re: zdradzone zony winia kochanki IP: *.nagraj.pl 10.03.04, 09:26
        "smarkula dostała peiniądze na zabieg,
        > > a im po 2 latach urodziły się bliźnięta. A wszystko to działo się 16 lat
        temu i>
        > żyją sobie dalej szczęśliwie"

        -doprqwdy...sielanka...tylko pozazdroscic ...bleee
        • Gość: Triss Merigold Re: zdradzone zony winia kochanki IP: *.acn.waw.pl 10.03.04, 09:40
          Taak moralisto, lepiej byłoby: rozwalić małżeństwo przez idiotyczną przygodę.
          Pan rozwodzi się, mieszka z młodą ciężarną, finansuje dzieci z żoną i dziecko
          nowe, obie "rdziny" mają dużo gorszy status materialny, dzieci bez ojca w
          domu... Dla mnie to jasne, że lepiej, że tak się stało jak pisze Pajda.
          • Gość: Kamila Re: zdradzone zony winia kochanki -A POMYŚLEĆ IP: 195.117.229.* 10.03.04, 09:43
            ZE NIE BYŁOBY CAŁEGO TEGO DRAMATU GDYBY NA POCZĄTKU PANNA POWIEDIZAŁA SOBIE -
            NIE ON MA ŻONE WIEC NIE BEDE CUDZOŁOŻYĆ
            TAK TO WŁAŚNIE JEST ....
            TYLE ZE CIERPIĄ POTEM ZAWSZE NIEWINNI ( PRZEWAŻNIE DZIECI )
          • pajdeczka Re: zdradzone zony winia kochanki 10.03.04, 09:45
            Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

            > Taak moralisto, lepiej byłoby: rozwalić małżeństwo przez idiotyczną przygodę.
            > Pan rozwodzi się, mieszka z młodą ciężarną, finansuje dzieci z żoną i dziecko
            > nowe, obie "rdziny" mają dużo gorszy status materialny, dzieci bez ojca w
            > domu... Dla mnie to jasne, że lepiej, że tak się stało jak pisze Pajda.

            Aczkolwiek znam taki przykład, o którym Triss piszesz. Facet zrobił niemłodej
            już pannie dzieciaka, sam mając już troje z żoną i żyje od kilkunastu lat w
            trójkącie. Ale stać go.
            • Gość: Triss Merigold Re: zdradzone zony winia kochanki IP: *.acn.waw.pl 10.03.04, 09:49
              Taki układ to też znam, tylko, że żona nic nie wie o córce ze związku na boku.
              Cóż prawo pierwszeństwa ma żona, jakby chamsko to nie brzmiało.
              Na f. mężczyzna panowie dobitnie dają wyraz swojej ocenie kochanek (przygodnych
              i biurowych zwłaszcza). Po uprzednim skorzystaniu z wdzięków życzą sobie, żeby
              taka pann nie plątała im się po życiorysie.
          • Gość: żona Re: zdradzone zony winia kochanki IP: *.nagraj.pl 10.03.04, 09:46
            jasne,
            jak mężuś następnej nastolatce zrobi dzidziusia to też damy na zabieg.
            a nasze małżeństwo będzie jeszcze szczęśliwsze.
            • pajdeczka Re: zdradzone zony winia kochanki 10.03.04, 09:48
              Gość portalu: żona napisał(a):

              > jasne,
              > jak mężuś następnej nastolatce zrobi dzidziusia to też damy na zabieg.
              > a nasze małżeństwo będzie jeszcze szczęśliwsze.


              jasne, jak jest głupia i nie wiedziała, że z żonatymi nie wolno się zadawać to
              niech się skrobie. ja mam zawsze odłozoną rezerwę finansową na wypadek wpadki
              mojego męza z jakąś małolatą:)
              • kini Re: zdradzone zony winia kochanki 10.03.04, 09:53
                > jasne, jak jest głupia i nie wiedziała, że z żonatymi nie wolno się zadawać
                to
                > niech się skrobie.

                Dla męża to też bardzo dobra nauczka. Bo musi sobie zdawać sprawę, że przy
                następnej takiej wpadce panna może nie chcieć usunąć ciąży i dopiero wtedy
                będzie klops.
                • Gość: zona Re: zdradzone zony winia kochanki IP: *.nagraj.pl 10.03.04, 09:58
                  > Dla męża to też bardzo dobra nauczka. Bo musi sobie zdawać sprawę, że przy
                  > następnej takiej wpadce panna może nie chcieć usunąć ciąży i dopiero wtedy
                  > będzie klops.

                  wiec bedzie sypial z 20-latkami ktore latwo skolowac a potem namowic na zabieg.
                  30-tka nie da sie tak latwo wyrolowac i pojdzie po swoje do sądu.
                  • pajdeczka Re: zdradzone zony winia kochanki 10.03.04, 10:12
                    Gość portalu: zona napisał(a):

                    > > 30-tka nie da sie tak latwo wyrolowac i pojdzie po swoje do sądu.


                    a po co komu taka stara kochanka?
                    • Gość: coz Re: zdradzone zony winia kochanki IP: *.nagraj.pl 10.03.04, 15:32
                      > a po co komu taka stara kochanka?


                      a o to- to swojego męża zapytaj
            • Gość: Triss Merigold Re: zdradzone zony winia kochanki IP: *.acn.waw.pl 10.03.04, 09:51
              Nie, lepiej zaadoptuj gówniarę razem z przychówkiem. Bedziecie żyć w
              szczęśliwej komunie.
              Na marginesie - Pajda nie wspominała o NASTOLATCE tylko doroslej kobiecie. 22-
              latka jest dorosłą kobietą i powinna wiedzieć w co się pakuje.
        • pajdeczka Re: zdradzone zony winia kochanki 10.03.04, 09:43
          Gość portalu: ojjj napisał(a):

          > "smarkula dostała peiniądze na zabieg,
          > > > a im po 2 latach urodziły się bliźnięta. A wszystko to działo się 16
          > lat
          > temu i>
          > > żyją sobie dalej szczęśliwie"
          >
          > -doprqwdy...sielanka...tylko pozazdroscic ...bleee

          wg ciebie jak powinien wyglądać finał? Powinien zostawić żonę dla małolaty?
          • bubster Re: zdradzone zony winia kochanki 10.03.04, 18:01
            > wg ciebie jak powinien wyglądać finał? Powinien zostawić żonę dla małolaty?

            nie domnie pytanie ale sobie odpowiem :-P
            przede wszystkim facet nie powinien się puszczać
            bo przecież coś obiecywał biorąc ślub 9są wyjątki gdy partnerzy daja sobie
            wolną rękę)
            ale jak się puścił to ma z żoną i dzieckiem zostać
            obowiązek moralny i przynajmniej odrobina odpowiedzialności za tym przemawiają

            btw. idąc do łózka z żonatym oszukuje się jego żonę
          • Gość: mmm Re: zdradzone zony winia kochanki IP: 217.153.179.* 10.03.04, 19:54
            oczywiscie ze facet nie powinien zostawic zony dla malolaty. ale zaplata za
            zabieg tez nie jest piekna (chyba ze ktos aborcje moralnie zrownuje z
            usunieciem pryszcza - czyli troche boli, ale to nic takiego, szczegolnie jesli
            nie mnie dotyczy. notabene, choc moze wiekszosc na to leje, - w polsce aborcja
            w takiej sytuacji jest nielegalna). krotko mowiac - facet ogolnie moralnie
            podejrzany, zeby nie powiedziec dno. dziwie sie obu kobietom, ze go chcialy, a
            szczegolnie zonie (kochanka mloda i glupia, moze myslala ze zwiazek z zona jest
            o krok od rozwodu - podobno faceci zrecznie klamia w takich sytuacjach). moim
            zdaniem porzadny (inaczej: uczciwy) czlowiek nie zdradza. a jesli zdradza - to
            znaczy ze nie jest porzadny. porzadny moze sie poprawic ale nie - placac za
            zabieg i udajac ze nic nie bylo. poprawa musi byc w ciagu kara ->
            zadoscuczynienie -> wybaczenie czyli moim zdaniem: zostac z zona na jej
            warunkach (jakie by nie byly, a powinny byc b.surowe) + utrzymywac dziecko z
            konkubinatu (+ zerwanie romansu i kontakty z b. kochanka tylko w obecnosci
            zony). ale tego typu postawa u mezczyzn sie nie zdarza bo kobiety sa zbyt
            lagodne: zona wybaczy, kochanka sie wyskrobie, a za kilka lat mozna od nowa to
            samo. a ilu facetow wybacza zdrady zon i zostaje z nimi jesli zachodza w ciaze
            z innym?
            • Gość: Triss Merigold Żona miałaby się zgodzić na nieslubne dziecko?! IP: *.acn.waw.pl 10.03.04, 20:07
              Żartujesz sobie człowieku? Jesli już małżenstwo miało zostać utrzymane to wg.
              mnie podstawowy warunek to: z romansu nie ma dziecka i kosztów z tym
              związanych. Sądzisz, że żona chciałaby oglądać dawną panią męża z przychówkiem
              przy okazji np. płacenia alimentów? Toż to dręczenie i wspominanie przez lata,
              nie mowiąc o tym, że dzieci małżeńskie miałyby gorzej bo tatuś płaciłby na
              dziecko ze skoku w bok.
              Przykre, że konsekwencje poniosła głównie kochanka ale wiedziała w co się
              pakuje. Dużo bardziej niesprawiedliwe byłoby gdyby największą stratę poniosła
              żona.
      • Gość: Kuku Re: zdradzone zony winia kochanki IP: *.chello.pl 10.03.04, 09:38
        Uwaga! To nie podpucha! Tu sie wyjątkowo (podkreślam: wyjątkowo) zgadzam z
        pajdą. Kochanka triumfuje krótko i podskakuje najbardziej, kiedy facet jest w
        ostrej fazie zakochania (ok. pierwszych 3 m-cy). Ale na dłuższą metę zostaje
        niestety z palcem w nocniku. A mąż - przy kurduplowatej żonie...
        Oczywiście każda jest przekonana, że jest tym wyjatkiem, której reguła ta nie
        dotyczy. Oczywiście do czasu...
        • pajdeczka Re: zdradzone zony winia kochanki 10.03.04, 09:50
          Gość portalu: Kuku napisał(a):

          > Ale na dłuższą metę zostaje > niestety z palcem w nocniku. A mąż - przy
          kurduplowatej żonie...

          a skąd wiesz, że ta żona, o której napisalam jest kurduplowata? bo jest:)))
          • Gość: Kuku Re: zdradzone zony winia kochanki IP: *.chello.pl 10.03.04, 09:51
            No nie wiem, nie wiem... jakieś takie wyczucie mam. Intuicje znaczy, kobiecą.
            Chociaz jestem przebranym facetem :)
        • Gość: Kamila LUDZIE ! JEDNO JEST PEWNE TO ZŁE IP: 195.117.229.* 10.03.04, 09:53
          I CO BY TU INNI NIE WYPISYWALI CO BY ZA PRZYKŁĄDY NIE PODAWALI -JEDNO JEST
          PEWNE CHODZENIE DO ŁOŻKA Z ŻONATYM TO ZŁE I Z TEGO TYLKO ZŁE RZECZY MOGĄ
          WYNIKNĄĆ I NIE MA NA TO USPRAWIEDLIWIENIA.......

          DLATEGO KOBIETO ZANIM WSKOCZYSZ KOMUS W ŁOŻKO -ZAPYTAJ ZASTANÓW SIĘ CZEGO
          OCZEKUJESZ I CZYM TO GROZI !!!!!!!!!I JAKIE MOGĄ BYĆ TEGO KONSEKWENCJE

          DLA MNIE TO GRZECH I JUŻ -
          • Gość: Triss Merigold Nie krzycz IP: *.acn.waw.pl 10.03.04, 10:08
            Dla Ciebie to grzech, dla innych niekoniecznie.
            Z rekreacyjnego bzykania z żonatym wynika przyjemność obopólna. Przygoda i tyle.
            Gorzej jeśli takiego potraktuje się poważnie, wtedy kobieta sama funduje sobie
            kłopoty.
            Kochana, gdybym zanim poszłam z kimś do łóżka zastanawiała się czego oczekuję
            poza przyjemnością to bym do dziś była dziewicą.
            • Gość: Kamila Re: Ciekawe IP: 195.117.229.* 10.03.04, 10:21
              ja jakoś nie chodziłam z żonatymi i czyimiś facetami do łożka i dziewicą nie
              jestem ale nie traktuje sexu tylko jako zaspokojenia fizycznego -po to mam
              troche rozumku by nie zachowywać się jak bezmuzgowa samica co ma CHCICĘ -
              fakt dla jednych SEX to coś wiecej niż ORGAZM i DANIE DUPY i zaspakajanie
              fizycznych potrzeb.

              • Gość: Triss Merigold Re: Ciekawe IP: *.acn.waw.pl 10.03.04, 10:35
                I bardzo dobrze Kamilo, gratulacje najszczersze. Dla Ciebie seks może być
                mistycznym doznaniem, dla mnie jest przyjemnością jak dobre jedzenie czy masaż.
                Kieruj się rozumem i daj innym święty spokój, niech się kierują czym chcą.
                Możesz teraz pozostać z poczuciem własnej wyższości i moralności...
                Tylko nie zapomnij odstraszać wszystkich podejrzanych kobiet kręcących się
                wokół małżonka czy chlopaka, bo on biedny może ulec chuciom i kuszeniom
                grzesznych i co wtedy?
                • Gość: Kamila Re: :) IP: 195.117.229.* 10.03.04, 10:46
                  Na szczęście nie sądze bym wyszła za mąż za faceta ktory ma odmienne
                  postrzeganie zasad świata i nie wierzy w to w co i ja wierzę .Wiem że jeśli
                  przed ołtarzem i przed Bogiem złożę przysięge to zrobię wszystko by tego
                  dotrzymać .A grzech jest wpisany w ludzkość i tego nie zmienię .Przynajmniej ja
                  staram sie być i żyć zgodnie ze swoją religią i przykazaniami.KAzdy musi
                  znaleść sobie własna drogę.Masz rację kązdy robize swoim życiem, co chce , nie
                  sadze by w to w co wierze było złą drogą .
                  Nauczyli mnie rodzice prostych i jasnych zasad staram się nimi kierowac a
                  przedewszystkim tak żyć by nie czuć się winna czyjejś krzywdy.
                  Daleka jestem od potępiania kogokolwiek -ale kiedy widzę zło to KRZYczE to nie
                  pozostaje obojętna bo po prostu nie mogę i już .

                  Pomimo tego calego zła wierze w dobro w człowieku jak w odradzające sie kwaity
                  na wiosne !:):)
                  • Gość: hybryda Re: ....? IP: 213.77.20.* 10.03.04, 13:10
                    o ja chromole!
            • bubster Re: Nie krzycz 10.03.04, 18:02
              .
              > Z rekreacyjnego bzykania z żonatym wynika przyjemność obopólna. Przygoda i
              tyle
              > .
              oszukiwanie tej trzeciej - żony, to nie przygoda
    • Gość: Bużka:)) Zreszta na nieszczęściu innych.... IP: 62.29.137.* 10.03.04, 09:50
      nie zbuduje się własnego szczęścia dziwne ale sprawdza się nie wiadomo
      dlaczego. Poza tym oczywiście nie należy osoądzać innych ale sorki stan
      zakochania to nie jest bum i juz przynajmniej ja w cos takiego nie wierze to
      może byc tylko chemia i pociąg seksualny w tak szybkim tempie wiec jeżeli ktos
      wie ze ta druga osoba jest zajeta to chyba mozna sie powstrzymac ... nikt nie
      jest zwierzeciem i moze dlatego na te ktore nie umieja sie powstrzymac niektore
      zony moia "suka"
    • Gość: Buźka:))) Na nieszczesciu innych nie zbuduje .... IP: 62.29.137.* 10.03.04, 09:54
      sie wlasnego szczescia . Stara prawda ale jednak dziala nie wiadomo dlaczego.
      zreszta milosc to nie jest taki impuls raz i juz to jest pozadanie a nie milosc
      a nikt nie jest zwierzeciem i moze powstrzymac swoje pozadanie jezeli wiedza ze
      ten ich jest zajety juz ma zonke i dzieci i moze dlatego na takie ktore nie
      umieja niektore zony mowia "suka"
    • Gość: Iza Re: zdradzone zony winia kochanki IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl / *.dhcp.adsl.tpnet.pl 10.03.04, 11:30
      Czegoś tu nie rozumiem. Jeśli facet nie umie utrzymać małego przy sobie, tylko
      wtyka go gdzie popadnie, to jest wina innych kobiet, bo on nie jest w stanie
      nad sobą panować? A mężczyźni sie z tą tezą zgadzają?
      Mogę jeszcze zrozumieć, że w kobietach jest jakaś doza pogardy dla panów
      (odpłacałyby pięknym za nadobne); ALE DLACZEGO PANOWIE TAK NSKO OCENIAJĄ SWOJE
      MOŻLIWOŚCI MORALNE??
      Czyżby wszyscy byli kompletnie nieodpowiedzialni i na widok nowej zabawki nie
      byli w stanie pomyśleć o tym ile osób skrzywdzą, tylko musieli sie pobawić? Czy
      to tylko wygodne usparwiedliwienie? "Taka jest moja natura i ja nic na to nie
      poradzę. A juz na pewno nie będę się starał odmówic sobie niczego, bo jak by
      co, to zrzuci sie winę na to, że jak suka nie da, to pies nie weźmie."
      Dlaczego jak facet namiesza, to winna jest jakaś kobieta? Żona - bo kurdupel,
      kochanka - bo po co sie pcha.
      • Gość: Kuku Re: zdradzone zony winia kochanki IP: *.chello.pl 10.03.04, 11:50
        Jasne, że facet jest winny. I to właśnie najbardziej on. My w tym watku mówimy
        o kobietach, które lecą na żonatych i świadomie wciskają się na trzeciego w
        żonaty związek. W przysłowiu o suce i psie (sorry, że to przywołuję) jest dużo
        prawdy. Ona daje, to on bierze, bo dlaczego nie? A jakby nie dała, to by nie
        wziął - logiczne. Ja tu nie usprawiedliwiam facetów, oni sami tak sie tłumaczą.
        Może więc chodzi o to, żeby nie mieli co brać? Od kochanek, rzecz jasna.
        Chociaż wtedy faceci prawdopodobnie tłumnie udadza sie do burdeli... zrównując
        tym samym kochankę z panią na godziny. No bo o to przeciez chodzi, prawda? O
        nową dupę, która nie jest żoną, znaną na wylot :)
        A sami faceci... no cóż. Nisko oceniaja swoje możliwosci moralne, prawda.
        Myślę, że nie bez powodu :) Równiez z wygody, bo skok w bok zawsze łatwiej
        wytłumaczyc (również sobie) poligamiczną męską naturą. Prawda jest taka, że
        facet zawsze ma wybór - zdradzic zonę, czy nie. Ciekawe tylko dlaczego prawie
        zawsze wybiera to pierwsze...
        • matylda79 wyjasnienie moi drodzy 10.03.04, 16:58
          Kuku napisala:
          My w tym watku mówimy
          > o kobietach, które lecą na żonatych i świadomie wciskają się na trzeciego w
          > żonaty związek.
          Byc moze czasem tak jest, ze kobiety robia to specjalnie.Ja jednak nie mialam
          na mysli tego przypadku. Czasem jest tak ze na poczatku nie wiedza, ze facet ma
          zone.Jak juz w gre wchodza uczucia to ciezko jest przestac sie spotykac, nawet
          majac swiadomosc ze jest sie ta druga.Chodzilo mi bardziej o to ze to nie
          kochanka(lub nie tylko ona) jest winna i o to ze czasem jak sie rozpada
          malzenstwo to kobiety winia wlasnie kochanke, a nie szukaja u siebie bledow-
          dlaczego zdradzil? bo mial ochote sie pobzykac, bo fajna laske spotkal, bo mu
          sie spodobala, bo kochanka to oderwanie od monotoni w zwiazku, itd.
          Ja 4 lata spotykalam sie z facetem ktory mial dziewczyne( na poczatku nic nie
          powiedzial). Nie czuje sie winna wobec tej laski. Skoro czasem chcial sie ze
          mna spotkac to cos widocznie bylo miedzy nimyi nie tak. Kazdy ma swoje sumienie
          i swoje zasady. Ja nie jestem katolikiem dlatego nie uwazam trgo za grzech,
          (katolicy narzucają swój światopogląd ludziom innej wiary lub niewierzącym)
          To jest dla Ciebie grzechem? A przestrzegasz wszystkich przykazan? Nie mozesz
          uzywac tabletek, facet prezerwatyw, przeciez kazdy stosunek powienien sie
          zakonczyc poczeciem, robisz to? nie obgadujesz kolezanek? nie przeklinasz?
          jestes we wszytkim perfekt. Nie wierze, tez robisz bledy.
          Spotyklam sie z tym facetem bo mi bylo z nim dobrze i nie zaluje. Nie jestem
          suka z tego powodu.

          • Gość: Kuku Re: wyjasnienie moi drodzy IP: *.chello.pl 10.03.04, 19:27
            Nie oceniam tego, o czym tu rozprawiamy w kategorii grzechu, zresztą w żadnym
            poście nie poruszam tej kwestii. Nie oceniam ciebie. Każdy jest jakiśtam i ma
            swoje sumienie. Ja na przykład nie spotykałabym sie z facetem, który ma
            dziewczynę. I to niekoniecznie z powodu damskiej lojalności, zwłaszcza gdybym
            była już zakochana. A może? Tego nie wiem. Ale na pewno przeszkadzałoby mi to,
            że... jemu to nie przeszkadza. Że oszukuje swoją dziewczynę. I jest z nią,
            jakby nigdy nic. I jednocześnie ze mną. To by dla mnie znaczyło, że jest
            zwyczajnym cieniasem. Nie mogłabym kochać sie w cieniasie, tak już mam. Może ty
            masz inaczej, nie oceniam tego. Ale facet? I to nawet nie była jego żona?
            (czyli teoretycznie mógł się z nią rozstać w każdej chwili? dlaczego tego nie
            zrobił, skoro jak twierdzisz coś mu nie pasowało?)
            Nie uważasz sie za sukę - ok. Ciekawe, jak nazwałaby cię ta dziewczyna, którą
            zdradzał z tobą twój "kolega".
            Poza tym, czego chyba nie bierzesz pod uwagę - możesz znaleźć sie po drugiej
            stronie, tej zdradzonej. Penego dnia możesz sama być zdradzona, a to nie jest
            miłe. Być może teraz taka możliwośc budzi w tobie śmiech politowania, że nigdy
            w życiu... Ale wierz mi, życie bywa niezwykle pokręcone. I może pewnego dnia,
            jako żona czy kobieta w szczęśliwym twoim zdaniem związku, spotkasz taką jak
            ty - bez wyrzutów sumienia...
            A propo zasad, skoro każdy je ma, jakie są twoje?
            • Gość: ANIA Re: wyjasnienie moi drodzy IP: *.acn.waw.pl 10.03.04, 22:26
              Zaytaj to kurwiszcze z którym tak dobrze korespondujesz.Siebie pw.
              • Gość: Triss Merigold A tobie co ANIU? IP: *.acn.waw.pl 10.03.04, 22:36
                Na głowę ci się rzuciło? Po której mężczyzna cię ustawił - kochanki na godziny
                czy zdradzanej żony?
              • matylda79 Aniu 11.03.04, 11:33
                Gość portalu: ANIA napisał(a):

                > Zaytaj to kurwiszcze z którym tak dobrze korespondujesz.Siebie pw.
                Kotus nie znize sie do Twojego poziomu. Kurwiszcze a jest taki wyraz w jezyku
                polskim?
            • matylda79 Kuku 11.03.04, 11:31
              ok moze to nie ty o grzechu. juz sama nie wiem.
              Jak sie zaczelismy spotykac, on mi niczego nie mowil ze ma kogos, dowiedzialam
              sie po 3 miesiacach. a wtedy juz bylam zakochana, to wcale nie jest latwo w
              takiej sytuacji z dnia na dzien powiedziec : koniec.
              Ja wiem dlaczego on sie ze mna spotykal i mial zwiazek. O nas nikt nie mogl sie
              dowiedziec, roznica wieku, on pracowal z miom tata, aniestety zyjemy w czasach
              gdzie nietypowe zwiazki nie sa akceptowane. Spotykalismy sie bez zobowiazan i
              mi taki uklad po prostu odpowiadal. Nadal jestesmy przyjaciolmi.Jezeli on nie
              chcial jej o tym powiedziec to mnie to i tak nie interesuje. To jest tez
              egoistyczne myslenie ludzi, jakby sie dowiedziala to by go zostawila , a nikt
              nie chce zostac sam. Dlatego faceci ktorzy zdradzaja nic nie mowia, jak zona
              sie dowie to klamia,ze nigdy wiecej. Strach przed zostaniem na lodzie.
              Nie jestem suka to jest dla mnie proste. Ja nie myslalam o tej kobiecie i nie
              robilam tego jej na zlosc albo specjalnie. Bylam zakochana i juz.

              Biore pod uwage ze ja moge byc zdradzona. Zycie toczy sie dalej.

              Jezeli chodzi o zonatych facetow to bym sie niezadawala wiedzac o tym.


      • pajdeczka Re: zdradzone zony winia kochanki 10.03.04, 12:53
        Gość portalu: Iza napisał(a):

        > Dlaczego jak facet namiesza, to winna jest jakaś kobieta? Żona - bo kurdupel,
        > kochanka - bo po co sie pcha.

        No bo Izuniu niektórzy mężczyźni mają coś takiego, że nie wystarcza im jedna
        kobieta i jak mogą mieć jeszcze inną na boku to czują się bardziej męscy. Ale
        jeśli znajdują takie kobiety to oznacza nic innego,jak fakt, takie kobiety
        istnieją. Więc jakby nie patrzeć na to zawsze będzie wina kobiety. Nawet jeśli
        facet z natury jest dziwkarzem i będzie takim do końca życia to i tak znjadzie
        sobie zawsze taką kobietę, której to nie będzie przeszkadzało i uwierzy ona, że
        jest dla niego tą ostatnią. Dopóki mu sie nie znudzi:)
        • Gość: Iza Re: zdradzone zony winia kochanki IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl / *.dhcp.adsl.tpnet.pl 10.03.04, 14:27
          A jeśli są takie kobiet, którym sypianie z żonatymi jest potrzebne do tego,
          żeby poczuły się bardziej kobieco? To znaczy, że winni są mężczyźni?
          Pytanie zasadnicze brzmi: czy mężczyzna jest z natury nieodpowiedzialnym
          dziwkarzem, któremu nie mozna zaufać - a wtedy można nim pogardzać, a
          równocześnie usprawiedliwiać, bo nie sensu wymagać od niego wierności, tak samo
          jak fruwania; czy może być wierny, bo jest człowiekiem, a to brzmi dumnie, ma
          rozum, duszę i poczucie odpowiedzialności za bliskich, w tym, za tych których
          zaprosił na ten świat - a wtedy wiadomo, że zdradza, bo tak jest milej, a na
          usprawiedliwienie ma społecznie akceptowany arument, że facet musi zdradzać, bo
          jest warunkowany biologią?

          • pajdeczka Re: zdradzone zony winia kochanki 10.03.04, 14:34
            Gość portalu: Iza napisał(a):

            > A jeśli są takie kobiet, którym sypianie z żonatymi jest potrzebne do tego,
            > żeby poczuły się bardziej kobieco?

            Droga Izuniu, takie kobiety to są suki właśnie. Kobiecie, by czuć się kobieco
            wystarczą pieniądze, a mężczyźnie nie.
            A co do drugiej części Twojego pytania to dokładnie jest tak, jak piszesz.
            Tylko od kobiety, z którą jest zależy czy będzie dziwkarzem czynnym czy
            biernym. Ale nie można ani jednym ani dugim wówczas pogardzać, należy tylko mu
            współczuć.
            Aha, słowo "człowiek" nie brzmi dla mnie dumnie. To wytarty frazes.

            > Pytanie zasadnicze brzmi: czy mężczyzna jest z natury nieodpowiedzialnym
            > dziwkarzem, któremu nie mozna zaufać - a wtedy można nim pogardzać, a
            > równocześnie usprawiedliwiać, bo nie sensu wymagać od niego wierności, tak
            samo> jak fruwania; czy może być wierny, bo jest człowiekiem, a to brzmi
            dumnie, ma > rozum, duszę i poczucie odpowiedzialności za bliskich, w tym, za
            tych których > zaprosił na ten świat - a wtedy wiadomo, że zdradza, bo tak jest
            milej, a na > usprawiedliwienie ma społecznie akceptowany arument, że facet
            musi zdradzać, bo
            >
            > jest warunkowany biologią?
            >
            >
            • Gość: Izunia Re: zdradzone zony winia kochanki IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl / *.dhcp.adsl.tpnet.pl 10.03.04, 17:28
              Droga Pajdusieńko,
              czy w Twoich słowach nie pojawia się aby element sugestii, jakoby kobiety były
              ważniejsze od mężczyzn?
              Bo to one decydują o zachowaniach seksualnych mężczyzn, za które oni sami,
              biedacy, nie są w stanie wziąć odpowiedzialności?
        • bubster Re: zdradzone zony winia kochanki 10.03.04, 20:19
          > > Dlaczego jak facet namiesza, to winna jest jakaś kobieta?
          winny jest przede wszystkim facet

          >
          > No bo Izuniu niektórzy mężczyźni mają coś takiego, że nie wystarcza im jedna
          > kobieta i jak mogą mieć jeszcze inną na boku to czują się bardziej męscy.



          czyli sa ciency jak d... węża
    • Gość: mmm Re: zdradzone zony winia kochanki IP: 217.153.179.* 10.03.04, 20:08
      PAEL DO KOBIET. NIE ZAPOMINAJCIE FACETOM ZDRAD! NIECH IM NIE UCHODZ NA SUCHO!
      JESLI BARDZO KOCHACIE - MOZNA WYBACZYC ALE PO DLUUUUGIEJ POKUCIE I NIGDY NIE
      ZAPOMNIEC! FACET JESLI RAZ ZDRADZIL TO ZRADZI PONOWNIE CHYBA ZE MU SIE DA TAK Z
      DUPE ZE SIE OPAMIETA! NIE WIERZCIE W BZDURY - ZE TRZEBA ZNOWU ZAUFAC BO ZWIAZEK
      BEZ ZAUFANIA NIE MA SZANS! WLASNIE WASZE ZAUFANIE PO ZDRADZIE POWODUJE KOLEJNE
      ZDRADY BO FACET MA POCZUCIE BEZKARNOSCI! A JESLI FACET NIE WYTRZYMA POKUTY - TO
      ZNACZY ZE LEPIEJ GO SOBIE DAROWAC (CHYBA ZE GODZICE SIE NA JEGO ZDRADY, BO WAM
      WYGODNIE - CO JEST DLA MNIE OHYDNE)
      • Gość: Kamila Re: Można tu wypisywać ale chodzi o jedno IP: 195.117.229.* 11.03.04, 08:51
        Przeczytałam tutaj i jeszcze na innym forum podobne wypowiedzi.
        Smutno mi bo okazuje sie jedno -pomijając już sex, dawanie dupy co jest
        grzechem co nie czy ktoś wierzy w Boga czy nie , przyjemności i takie inne
        dylematy.
        Ludzie - dlaczego mamy nawzajem wciąż robić sobie tylko krzywdę jak mało w NAS
        dziś takiej normalnej szczerej ludzkiej serdeczności.Czy naprawde wszystko w
        okół czego ma się obracać ten świat to EGOIZM I PRYWATA//

        Tak tak zaraz ktoś napisze że jestem moralistką albo fanatyczką

        Jedno wiem ; jesteś poligamistą to nie przysięgaj na Boga że nim nie jesteś
        Nie uznajesz wiernośći to nie oszukują drugą strone że tą wierność jej dasz na
        zawsze
        Tacy z nas DOROŚLI ludzie w taki w nas brak zwyczajnej odpowiedzialnośći za
        słowa i własne wcześniejsze decyzje.
        Kto każe tym wszystkim facetom brac ślub ??? skoro wiedzą że im najlepiej w
        haremie ?? przecież to nie jest przymusowe .
        Więcej odwagi honoru i odpowiedzialności za to co robicie PANOWIE i PANIE

        W cokolwiek by się nie wierzyło lub wierzyło :
        żeby mieć serce trzeba patrzeć w serce innych

        Teraz nadchodzi czas odnowy -wiosna za drzwiami -może warto zrobić coś dobrego
        dla INNYCH a nie tylko dla siebie.
        POzdrawiam Wszystkich
        • Gość: Triss Merigold Re: Można tu wypisywać ale chodzi o jedno IP: *.acn.waw.pl 11.03.04, 09:00
          Teksty o poligamii kierujesz do mężczyzn a tu wypowiadały się głównie kobiety.
          Mężczyzna, który przyrzekał wierność powinien oczywiście przyrzeczenia
          dotrzymać; wolna kobieta, która ma z żonatym (zajętym) romans nikomu niczego
          nie obiecywała więc jest w porządku.
          Uwikłanie się w romans nie ma nic wspólnego z serdecznością a zdrowy egoizm
          każdemu się przyda. Zwłaszcza do tego żeby nie zrobić sobie gorzej.

          Generalnie jestem przeciwna wchodzeniu w układy z żonatym z jednego powodu: bo
          kobieta może się zakochać i ustawić na beznadziejnej pozycji "tej trzeciej" na
          lata, koszty emocjonalne układu z żonatym są po prostu za duże a panowie
          wygodni na ogół.
    • Gość: Lena Re: zdradzone zony winia kochanki IP: 80.48.96.* 11.03.04, 08:59
      W sumie w tym true story, któe opowiedizała pajdeczka /"wyskrobana" kochanka,
      szczęśliwa rodzina z nowym przychówkiem/ wszytko byłoby ok, odpowiedzni morał
      ale ... czy wyobrażacie sobie urodzenie facetowi który zdradził następonego
      dziecka /lub dzieci/ ? Czy to wyraz naiwności i głupoty czy bezgranicznego
      zaufania?
      • Gość: Triss Merigold Re: zdradzone zony winia kochanki IP: *.acn.waw.pl 11.03.04, 09:03
        Koleżanka mojej siostry tak zrobiła. Śliczna dziewczyna, 25 lat wtedy,
        przyłapała dosłownie we własnym łóżku męża ze swoją młodszą kuzynką. Kuzynka
        wyleciała na kopach, mąż został spakowany ale po paru miesiącach się pogodzili.
        Jedno dziecko już mieli i ona zdecydowała się na drugie.
        - mieszkanie nie było jej, nie pracowała, jej rodzina nie mogłaby pomóc
        finansowo w razie rozwodu, mąż się kajał i przepraszał.
      • Gość: zona Re: zdradzone zony winia kochanki IP: *.nagraj.pl 11.03.04, 09:04
        czy wyobrażacie sobie urodzenie facetowi który zdradził następonego
        > dziecka /lub dzieci/ ? Czy to wyraz naiwności i głupoty czy bezgranicznego
        > zaufania?

        - przekalkulowanej taktyki.
        • Gość: Triss Merigold Dokładnie. To wyraz taktyki. n/tx. IP: *.acn.waw.pl 11.03.04, 09:10
          • Gość: Lena Re: Dokładnie. To wyraz taktyki. n/tx. IP: 80.48.96.* 11.03.04, 10:42
            Cóż to za taktyka - następne i mocniejsze uzależnienie sie od faceta? Znam
            niestety takich, którzy zdradzali, wpadli przed żoną, pokajali się, zafundowali
            żonie następne dziecko i zdradzają nadal a ona jeszcze bardziej uzależniona
            nawet gdyby wiedziała to woli nie zauważyć.
            Taka terapia - moim zdaniem - to jak "na ból zęba - ciasne buty". Kompletne
            ubezwłasnowolnienie. Jest to zachowanie którego nie potrafię zrozumieć.
            • kini Re: Dokładnie. To wyraz taktyki. n/tx. 11.03.04, 11:03
              Podzielam twoje zdanie. Niestety, bywa, że ratowanie małżeństwa dzieckiem nie
              skutkuje, a najbardziej ucierpią na tym właśnie dzieci. Uważam, że fundowanie
              sobie dziecka w momencie, kiedy sytuacja małżeńska jest niestabilna jest,
              oględnie mówiąc, lekkomyślnością. Na dziecko zdecydowałabym się tylko wówczas,
              kiedy mój związek przeżywałby dobrą passę, a nie na odwrót.
    • undyna Re:A zdradzone kochanki winią żony...n/t 11.03.04, 14:52

    • Gość: Beata Re: zdradzone zony wina kochanki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.04, 16:40
      pseudokochankom, latawicom, ladacznicom, dupodajkom i tym podobnym "damom" - my
      przyzwoite kobiety, żony - mówimy zdecydowane i stanowcze NIE !!!
      Pogoniłam i przyłożyłam zdrowo takiej jednej kręcącej się wokół mojego .
      Zapamięta to na całe życie , a jak jej mało to mogę powtórzyć.
      • Gość: Triss Merigold A drogi mąż pozbawiony woli czy co? n/tx. IP: *.acn.waw.pl 11.03.04, 17:23
        • Gość: Małgosia Re: A drogi mąż pozbawiony woli czy co? n/tx. IP: *.acn.waw.pl 11.03.04, 18:20
          Droga Triss. Nie trzymałaś nigdy faceta na smyczy ? To powinnaś nauczyć się
          tego procederu od tej pani. Efekt jest piorunujący, zabierze ci wszystko, co
          sama osiągnęłaś w życiu. A mówią, że kochanka to tylko jedynie TA kurwa.
          Większej od tej pani nie spotkałam. Równa jej to ta z którą pracowałam. Obie
          maja full kontakt choc przeciwne w perspektywie interesy. Ja jestem tym
          wspólnie łaczącym je elementem. Ten element nazywa się "obiektywna nienawiść".
          Czekam na wydarzenia. Będzie śmiesznie. Sporo tutaj jeszcze przeczytamy.A jeśli
          nie to w końcu i wreszcie napiszę sama, czego dotąd nie robiłam. See you.
        • Gość: baba Re: A drogi mąż pozbawiony woli czy co? n/tx. IP: *.acn.waw.pl 11.03.04, 18:25

          Strzyzonego Pan Bog strzyze, Triss.
          Lepiej trzymac reke na pulsie niz obudzic sie z taze w nocniku.
          Pzdr
          • kiskil-lilla Re: A drogi mąż pozbawiony woli czy co? n/tx. 11.03.04, 18:31
            jesli facet zdradza to winien on a nie kochanka...
            przciez boirac slub to mezczyzna sklada ci przysiege a nie kochanka...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka