Dodaj do ulubionych

Samotność

25.08.08, 10:47
Samotność dotyka mnie od 4 lat kiedy to moja "samotna żona"
postanowiła ułozyc sobie życie z "samotnym" poznanym w internecie
jak sie pózniej dowiedziałem to nie był to jej
jedyny "samotny". "Samotni" widywali ja gdy wyjeżdzała z domu
i "samotni" przyjezdżali do naszego miasta. O "samotnych"
przychodziły czekoladki na nasz adres bo moja żona czuła
sie "samotna" i ja czułem sie "samotny" bo gdy w pracy postawili jej
komputer z internetem na biurko to już jej nie było w naszym domu.
Jej dom był juz tam gdzie byli tacy sami "samotni" jak ona. Teraz
juz wszyscy bylismy "samotni". Ten "samotny" pobawił sie moja zona
chwilkę i teraz wszyscy sa naprawdę "samotni" bo czasu cofnac sie
nie da. Ile spieprzyliscie małżeństw WY "samotni"?


Obserwuj wątek
    • panda_zielona Re: Samotność 25.08.08, 11:01
      adamobia napisał:

      Ile spieprzyliscie małżeństw WY "samotni"?

      Ja z czystym sumieniem mogę powiedzieć,że nie spieprzyłam małżeństwa
      nikomu,a mogłam.
      • ivone7 Re: Samotność 25.08.08, 11:12
        oprocz swojego..ktore w czesci zepsulam..ja tez mam czyste sumienie..
        • i33 Re: Samotność 25.08.08, 11:30
          -rownie dobrze można usiaść na parkingu---i wygłosić mowe do AUT---
          ile spowodowaliści stłuczek i wypadków?

          a może inaczej?!
          "SZUKAM DRUGIEJ POŁÓWKI Z POWODU SAMOTNOŚCI
          BY JUŻ NIE BYĆ SAMOTNYM A SZCZEŚLIWYM-
          WE DWOJE1"
          I na przykład chodzącpo roznych adekwatnych forach..itp
          Z UŚMIECHEM!
          wykorzystać technologie w dobrym celu

          wielu to właśnie zrobiło!
          pozdrawiam
        • aron95 Re: Samotność 25.08.08, 11:31
          Wiem o czym piszesz .
          Spotkalem się z wieloma z netu ale przyjaciółkę poznałem poza netem .
          Tj. taka ciekawość kto się kryje za nickiem . Zazwyczaj nie ten którego sobie
          wyobrażamy
          • i33 Re: Aron 25.08.08, 11:56
            a jak poznasz kogoś np na spacerze to na pewno sie nie pomylisz?
            od razu spotykasz ta wyśnioną?

            pewnie że net stanowi jakieś tam niebezpieczenstwo--bo łatwiej
            oszukać, wybielić sie,stare zdjecie wstawić,MÓWIĆ PIEKNE SŁÓWKA...
            tylko...

            przeciez to zlezy od tego czy jestesmy SZCZERZY czy nie
            czy uczciwi!
            czy po paru zdaniach na forum czy kilku dniach pisania na
            gadu,skypie---musimy sie od razu wiazać?czy iść do łózka?
            przeciez to od nas zalezy jaki wysiłek włożymy w poznanie kogoś--
            dla własnego bezpieczenstwa
            ja znam pare która poznała sie przez net--on miał byc ksiedzem---
            są swietną parą
            druga znalazła dosłownie 2ga połówke--i tylko rozwod w trakcie...

            to jak z każdym narzedziem nie wystarczy umiec pisac[ze znaczkami]--
            a i umiec wyciagnąc prawde z kogoś--jaki jest naprawde
            przede wszystkim zaś-myśle
            WIEDZIEĆ KOGO SIE CHCE!A KOGO NIE!
    • adamobia Re: Samotność 25.08.08, 12:01
      spokojnie czekam sobie az ktos zrozumie ten tekst
      • i33 Re: Samotność 25.08.08, 12:07
        sorry ale to własnie wady takiego pisania...

        ale czy ty myślisz że my tu "rozwodowcy" to rzesza ludzi którzy coś
        komuś rozwalają?
        nam sie rozwala!--nie udało sie--musimy odejść lub od nas odchodza---
        to nic przyjemnego przecież!
        i tu i na ulicy szczegolnie latem ro sie od "krotkodystansowców"--
        którzy lubia poskakać sezonowo--jak od kieszonkowców--takie życie!

        a poza tym jak kochas to może dałoby sie to wybaczyć?
        myślałeś o tym?
        • i33 Re: Samotność 25.08.08, 12:21
          i powiem bardzo szczerze-że to ostatnie zdanie i pytanie--
          można nieprzyjemnie odczuć!
          a dlatego że piszą tu ludzie naprawde samotni,zdruzgotani,
          okaleczeni,a nawet bez środków do życia i ustawicznie myślacy--co z
          dziecmi?
          może jak ty poranieni
          przeciez nie napisne tu nigdzie"szukam przygody"!
      • panda_zielona Re: Samotność 25.08.08, 12:13
        adamobia napisał:

        > spokojnie czekam sobie az ktos zrozumie ten tekst

        Patrz Pan jakie tumany tu piszą,żeby nie rozumieć co autor miał na
        myśli?
        A ja myślę,że w małżeństwie też można czuć się samotnym.Pomyśl czego
        brakowało żonie.
      • teuta1 Re: Samotność 25.08.08, 12:14
        Czasami samotność w związku naprawdę istnieje. Po latach braku
        umiejetności komunikowania się, po zasklepieniu się w niechęci do
        drugiej osoby. Pod koniec naszego małżeństwa czułam się samotna. Nie
        szukałam nikogo, ale się dusiłam. Okazało się, że.... poczułam się
        tak bo mąż poczuł się samotny dużo wczesniej i zapomniał mi o tym
        powiedzieć. Kochanka była antidotum, a na żonę spadło jak grom.
        Dlatego się rozwodzę. Coś za dużo tych samotności w różnych
        przypadkach, ale mam nadzieję, że mnie zrozumieliście.
        • i33 Re: Samotność 25.08.08, 12:25
          ..i ta samotność w zwazku czy wtłumie--gorzej boli jak
          bycie samemu
          bo masz wrażenie że nie jesteś sam--wokół tylu ludzi--
          a jakoś invisible jesteś-NIKTOs NIE MA CIE
          albo moe gorszy gatune jestes?
          albo tylko od rodzenia sprzątania "dawania.."
          [przepraszam już mnie ponosi]
          ALE NIE CZŁOWIEK PARTNER
        • ani_chybi Figura stylistyczna. 25.08.08, 12:45
          Nie pojmuję czemu rozpoznaliscie w nim wroga? Wszak to swój,jeden z nas.On nie
          atakuje,on ubolewa.Zwraca się do kochanka swojej zony i do kochanki mojego
          męża,samotnej po rozstaniu kochankiem,ktory sie dla niej nie rozwiódł z samotnie
          czującą sie w malzenstwie zoną.
    • plujeczka Re: Samotność 25.08.08, 12:22
      nie spieprzyłam jak to napisałeś nikomu małżeństwa, nie weszłam w
      cudze zycie z butami ale tez nie zarzekam się ,ze przez internet
      kogoś wartoscioego nie poznam.Dla ludzi , któryz maja zasady, klasę
      pewne rzeczy nie istnieją , kieruja się własnym kodeksem moralności
      i ich celem w zyciu nie jest rozbijanie cudych małżeństw bo jak
      dobrze wiesz na cudzym nieszczęściu własnego domu się nie zbuduje.
      Nie potepiam ani tez nie pochwalam zachowania Twojej zony "
      samotnoci" o której piszesz a która rzekomo pchneła ja do szukania
      szczęścia w necie ,.......a czy Ty nie masz sobie nic do zarzucenia?
      nic nie dzieje sie bez przyczyny, nuda owszem może byc przyczyną
      końca związku ale zdaje sie ,że w kategorii podowód do rozwodu jest
      daleko, daleko na koncu.
      • zuzka712 Re: Samotność 25.08.08, 13:14
        o rany, jestem zdumiona atakiem/obroną rozpętaną tym w sumie smutnym
        postem. Ja nie zauważyłam, żeby adamxx potępiał znajomości
        internetowe. On napisał o OSZUSTWIE internetowym.

        Moim zdaniem nie różni się ono niczym od oszustwa w realu. Jest może
        trudniejsze do wykrycia, bo w realu czytasz także sygnały
        pozawerbalne, ale z drugiej strony, jeżeli ktoś jest zdolny do
        oszukiwania, to i z tym sobie poradzi.

        Dla mnie zdrada to zdrada i koniec kropka. Nie ma się co rozwodzić
        nad wyższością zdrady przez internet.

        Internet sam w sobie nie jest zły. Jest narzędziem, które każdy może
        wykorzystać inaczej.

        Współczuję żony sad
        • adamobia Re: Samotność 25.08.08, 13:16
          brawo zuzka jestem pełen uznania.
        • ivone7 Re: Samotność 25.08.08, 13:32
          z tym sie zgadzam w zupelnosci...zdrada to zdrada...
    • ravny Re: Samotność 25.08.08, 13:34
      Wejdź na pierwszy z brzegu portal randkowy - tłumy żonatych/mężatek nawet się
      nie kryjących z potrzebą zaspokojenia kimś "samotności".

      Poza internetem to samo. Kolega z pracy na wyjazdach od dawna czegoś szuka bo
      jest "samotny i nierozumiany", trafia na poważniejszy kryzys w małżeństwie
      koleżanki która zawsze mu się podobała, ona wściekła na męża folguje sobie raz
      na wyjeździe potem zaczynają się spotykać na kawę i tak się zaczyna wpadanie po
      uszy w romans.. efekt po 2 latach taki, że jej małżeństwo się sypie do końca,
      ona się rozwodzi choć ma dzieci... a on nadal woli rolę "samotnego bardzo
      nieszczęśliwego" tłumacząc się że przecież nie zostawi dzieci... i po co to komu?
      • zuzka712 Re: Samotność 25.08.08, 13:44
        No cóż, po to dał nam Bóg rozum, żeby go czasem używać.
        Niestety u niektórych inna część ciała się rozwinęła kosztem tego
        pierwszego.
        Pal diabli, że sami za to pocierpią - może się czegoś nauczą, ale
        szkoda tych, którzy cierpią, niejako przy okazji...
    • z_mazur Re: Samotność 25.08.08, 13:43
      A zastanowiłeś się, w jaki sposób Ty przyczyniłeś się do tego, że
      żona poczuła się aż tak samotna, że szukała sposobów na pozbycie się
      tego poczucia poza domem?

      Czy cała Twoja analiza tej sytuacji sprowadza się do stwierdzenia,
      że to zła kobieta była i jeszcze gorsi ci ONI?
      • adamobia Re: Samotność 25.08.08, 13:57
        brawo ravany o to chodziło nikogo nie oceniam nikogo nie krytykuje
        oipsuje to co sie dzieje na swiecie z naszym udziałem.
        • z_mazur Re: Samotność 25.08.08, 14:35
          Boszzz, ale odkrycie.
          Straszny ten świat. Ludzie romansują i zdradzają. To przecież
          nieprawdopodobne, nigdy wcześniej tego nie było.
          • nangaparbat3 Re: Samotność 25.08.08, 14:51
            BYło. Ale wszystko przyspiesza - i ludzie zdecydowanie zwiekszaja przelotowosc.
            Przynajmniej niektorzy.
            Internet w tym pomaga - był kiedys na ten temat reportaż, w któryms z dodatkow
            Wyborczej - w Formacie?
            Mozliwosc poznania w sumie nieograniczonej liczby osób stwarza zludzenie, ze
            mozemy spotkac tę jedyną - idealną, skrojoną wg naszych marzeń. Codziennie
            mozemy spotkac kogos, kto byc moze jeszcze lepiej zaspokoi nasze potrzeby. Z kim
            bedziemy wreszcie naprawdę szczęsliwi.
            Bujda na resorach i totalne nieporozumienie, ale naprawdę wielu (i wiele) jej ulega.
            • panda_zielona Re: Samotność 25.08.08, 14:58
              > Bujda na resorach i totalne nieporozumienie, ale naprawdę wielu (i
              wiele) jej u
              > lega.

              Ale cuda się zdarzają.Bywa,że wśród tej niezliczonej ilości trafimy
              na perłę.Pytanie tylko,czy warto po drodze nieźle się pokaleczyć.
              • nangaparbat3 Re: Samotność 25.08.08, 15:04
                panda_zielona napisała:

                > > Bujda na resorach i totalne nieporozumienie, ale naprawdę wielu (i
                > wiele) jej u
                > > lega.
                >
                > Ale cuda się zdarzają.Bywa,że wśród tej niezliczonej ilości trafimy
                > na perłę.Pytanie tylko,czy warto po drodze nieźle się pokaleczyć.

                Ależ my tę perłe najprawdopodobniej wyrzucimy! Bo moze jutro trafi się szmaragd?
                albo brylant?
            • z_mazur Re: Samotność 25.08.08, 15:04
              Zawsze byli tacy co mieli "dużą przelotowość". Kiedyś np.
              sprzyjającą okazją były wyprawy wojenne i łupieżcze. Ani te nasze
              czasy jakoś specjalnie gorsze, ani lepsze, darcie szat nad upadkiem
              moralnym chyba nie ma głębszego sensu.
              • nangaparbat3 Re: Samotność 25.08.08, 15:05
                Wyprawy łupieżcze na nic byly damom.
                Moze to swego rodzaju postęp.
                • to.ja.kas Re: Samotność 25.08.08, 15:10
                  Damy miały swoich pomagierów od samotności zawsze...moze nie tak
                  jawnie bo kończyło sie to dla nich gorzej niż dla wspierających się
                  w samotnosci pomagierkami mężczyzn.
                  Baby od spędzania niechcianych i nieślubnych ciąż sa dowieczną
                  instytucją.
                  Jakaś część literatury też opisuje takie historie i nie jest to
                  fantasy czy literatura tylko współczesna.

                  Wiele więcej wiemy o współczesnym świecie niż kiedyś ludzie dla
                  których świat ograniczał się do ich wsi czy miasta.
                  W nim się rodzili i umierali.


                  A zagadkowy sposób napisania i ostatni zarzut pt "czy Wy samotni też
                  rozchrzaniliście czyjes małzeństwo?" (cytat luźny) we mnie nie budzi
                  chęci zyczliwej dyskusji bo samo to pytanie zyczliwie nie brzmi.
                  • nangaparbat3 Re: Samotność 25.08.08, 15:15
                    to.ja.kas napisała:

                    > Damy miały swoich pomagierów od samotności zawsze...

                    Zawsze też byly damy - i damy.
                    • to.ja.kas Re: Samotność 25.08.08, 15:17
                      To tak uproszczona kwalifikacja że nie skomentuję.
                      Ja znam jeszcze kilka innych kategorii kobiet i mężczyzn.
                      Ale ja nie mam w zwyczaju zwalac winy na onych.
                  • z_mazur Re: Samotność 25.08.08, 15:31
                    Wystarczy Boccacia "Dekameron" poczytać, albo Markiza de Sade. smile))
                    • to.ja.kas Re: Samotność 25.08.08, 15:36
                      Markiza de sade smile
                      To walnąłeś z grubej rury smile))
                      A "Chłopów" to nie łaska wymienić?wink)))
          • iranka_1 Re: Samotność 25.08.08, 20:48
            Ażebyś wiedział smile
            Jak się jest w związku trudno zakładać, że ta druga kochana osoba,
            któej się ufa zdradza i kłamie itp. I się mysli, że takie rzeczy to
            się w filmach zdarzają!

            z_mazur napisał:
            > Boszzz, ale odkrycie.
            > Straszny ten świat. Ludzie romansują i zdradzają. To przecież
            > nieprawdopodobne, nigdy wcześniej tego nie było.

            • zmienilamnicka Re: Samotność 25.08.08, 21:03
              właśnie się zastanawiam co gorsze smile być zdradzonym i poznać brudy życia przed
              małżeństwem i z taką wiedzą zakładać rodzinę, czy pobierać się z dziewiczą
              historią zdrad w związkach i przekonaniem, że ta druga osoba która mi przysięgę
              składała jest zawsze godna zaufania i świni nie podłoży... bo w drugim
              przypadku można latami nie zauwazyć że rogi rosną tak nie dostrzega się rzeczy
              oczywistych.. dla przypadku pierwszego... a założę się, że niektóre osoby
              przeżyją bez tej świadomości do starości, nawet nie szczęśliwe że tej wiedzy
              nie doświadczyły bo nie zrozumieją jakie wielkie to szczęście smile
      • to.ja.kas Nie jest to prawdą 25.08.08, 14:52
        Żona była samotna, on biedny a oni źli.
    • sbelatka Re: Samotność 25.08.08, 14:59
      Adamie
      moge zrozumiec Twoją frustracje, smutek a nawet zlośc...
      ale dlaczego sugerujesz, ze MY zaliczamy sie do grupy tych co to
      rozwalili komus małżenstwo?
      Potem nie jestes zadowolony z naszego rozumienia twojego tekstu.. No
      wiesz.. może weź pod uwagę, ze napisałes NIECZYTELNIE jesli chodzi o
      pzresłanie
      potem spodobalo Ci sie to co napisal(A)? ravny...

      no świetnie.. znaczy ktos pojął twoja chęć teoretycznego
      porozważania jak to ludzie sobie robia nawzajem nimiłe rzeczy..

      możliwe, ze cos pominęłam

      ale o co Ci chodzi?
      znaczy PO CO napisales swoj post?
      • z_mazur Re: Samotność 25.08.08, 15:06
        "Ja jestem pro.. ja jestem pro... ja jestem proooooowokator..."

        Że tak zacytuję. smile

        Ale cosik marna ta prowokacja.
      • aron95 Re: Samotność 25.08.08, 15:20
        Po co? myślę że dla refleksji .

        Kolega zwracał uwagę na samotność . Skąd się bierze ?
        Jeśli siadamy przed internetem to tak naprawdę jesteśmy samotni ,
        mamy poczucie współistnienia z kimś po drugiej stronie / taki nowy sposób
        obcowania / który tez samotnie siedzi przed komp.
        Coraz mniej rozmawiamy i może stąd ta samotność .
        • sbelatka Re: Samotność 25.08.08, 15:27
          kolega raczej nieco szyderczo uzywał okreslenia "samotna" w
          odniesieniu do zony i chyba kogos tam jeszcze...

          a w nawiązaniu do tego co piszesz...no, może kolega nie rozmawial ze
          swoja zoną? i stąd jej samotnośc?

          ale tak.. to pewne.. gdybym nie odczuwała potrzeby kontaktu z
          kims .. to nie siedzialabym pzry kompie...
          gdybym miala taką mozliwośc leżałabym wtulona w jakies silne męskie
          ramiona.. przy okazji konwersując jak najchetniej...i bardzo
          prawdopodobne, ze nie czulabym sie samotna

          i zapewne nie czulabym potrzeby kontaktowania sie z Wami smile
          • to.ja.kas Re: Samotność 25.08.08, 15:33
            Życzę ci tego Sbelatko z całego serca smile
            Ale czasem człowiek ma ochotę poznac inny punkt widzenia niz tylko
            ten osiagalny w silnych ramionach naszego mężczyzny.
            Pisze oczywiście o tym, ze rozmowy na forum pozwalają poznać te nowe
            spojrzenia na pewne zagadnienia ... nie pisze o internetowych
            romansach.
            Czasem nawet z najpiękniejszych i najsilniejszych ramion człowiek ma
            potrzebe wyściubić nos by porozmawiac z innymi ludźmi. I
            niekoniecznie oznacza to choćby na tym forum smile))
            • to.ja.kas Re: Samotność 25.08.08, 15:35
              to.ja.kas napisała:

              > Czasem nawet z najpiękniejszych i najsilniejszych ramion człowiek
              ma
              > potrzebe wyściubić nos by porozmawiac z innymi ludźmi. I
              > niekoniecznie oznacza to choćby na tym forum smile))

              Ucięło mi pół zdania ale o co mi chodziło to chyba wiadomo???smile)))
            • sbelatka Re: Samotność 25.08.08, 17:26
              i niech Twe słowa ciałem sie staną...

              a potem się zacznę martwić koniecznością wystawiania z rzeczonych
              ramion nosa... smile
          • aron95 sbelatko 26.08.08, 10:59
            sbelatka napisała:
            > gdybym miala taką mozliwośc leżałabym wtulona w jakies silne męskie
            > ramiona.. przy okazji konwersując jak najchetniej...i bardzo


            Z prawdziwą przyjemnością z spełnił bym Twe marzenia
            Niestety tylko.. wirtualnie przytulam
            • sbelatka Re: sbelatko 26.08.08, 17:41
              czuję się skrzepiona .. na duszy...
              cialo niestety poleguje odlogiem smile
    • nangaparbat3 Adam 25.08.08, 15:02
      Pieknie to napisałeś, jak wiersz.
      Powiedziałam kiedyś, ze internet to jak wynalazek pisma - a na to moja
      przyjaciolka, że nieprawda, bo pismem posługiwały sie tylko elity, niewielki
      ulamek dawnych społeczeństw.
      Mnie się zdaje, ze od internetu gorsze są zmiany w naszym postrzeganiu świata i
      relacji - zachowujemy sie jak kupujacy w spermarkecie, przebierajac w towarze i
      szukajac takiego, ktory najlepiej - jak nam sie wydaje - zaspokoi nasze oczekiwania.
      A przecież rzecz w tym, ze drugi człowiek jest zawsze niepoznany, zawsze
      zagadką, zawsze ryzykiem. Poświęcic zycie poznawaniu jednego czlowieka? Komu by
      sie dzisiaj chcialo?
      • ivone7 Re: Adam 26.08.08, 13:12
        supermarket...czasami wlasnie mam wrazenie ze net jest czyms
        takim..spotykamy ludzi na poczatku wirtualnie..potem realnie..jest
        milo fajnie..ale wlasnie..moze z kims innym bedzie jeszcze milej,
        jeszcze fajniej..bedzie bosko...najlepiej zeby ten ktos wpasowal sie
        w nasza wizje..troszke odstaje..dawaj nastepnego..
        jako ludzie gnamy..nie mamy czasu przystanac, docenic malej radosci,
        malego gestu..czasami niezauwazamy i przechodzimy obok..tak w zyciu
        jak i w necie..
        a samotnosc..no coz kazdy z nas odbiera ja inaczej..autor
        watku..chyba uwaza, ze zona grala samotna...ze udawala..ze dopiero
        jak wciagnal ja inernetowy swiat..to oddalala sie od niego..moze
        bylo tak..a moze inaczej..prawda zawsze lezy po srodku..trzeba tylko
        dopuscic do swojej swiadomosci, ze tak wlasnie moglo byc..
    • zuzka712 Re: Samotność 25.08.08, 15:14
      No to najlepsze co mógłbyś teraz zrobić dla rówwnowagi to znaleźć
      fajną dziewczynę... PRZEZ INTERNET smile smile smile
    • ravny naiwnych nie sieją 25.08.08, 16:53
      marazm w małżeństwie = przekonanie że gdzie indziej trawa jest bardziej zielona
      przychodzą czekoladki do żony = brak stanowczego wyjaśnienia sprawy przez męża
      kilka słodkich słów i wyznań = TO jest miłość bo nikt dotąd tak pięknie do mnie
      nie mówił

      potrzeba wspólnego przeżywania. każdy ją ma. każdy szuka. niektórzy głupio, nie
      widząc że mają to tuż obok. niektórzy rozczarowani, że tu obok nic nie dają rady
      wykrzesać z siebie-z małżonka.

      komu się nie marzy kochać, być zakochanym, fruwac w skowronkach?
      realistom, lub tym którzy już raz się nabrali na kłamstwo, na podobnych bzdetach
      tyłek potłukli i zmądrzeli wczesniej niż za późno.

    • tricolour Trzeba było bardziej się starać... 25.08.08, 17:24
      ... zamiast wylewać łzy poniewczasie. Rzeczowo ujmując rozstanie:
      przegrywasz z byle kim z Netu.
      • sbelatka Re: Trzeba było bardziej się starać... 25.08.08, 17:27
        Tri... zbytnie to uproszczenie..

        przegrywasz z kimś z netu.. CZASEM z byle kim...
        • jarkoni Re: Trzeba było bardziej się starać... 25.08.08, 18:06
          Szanse raczej niewielkie na poznanie połówki w necie.
          Oczywiście zdarza się, co potwierdza regułę..
          Ja próbowałem, z kiepskim skutkiem, skądinąd dlatego między innymi powstało to
          forum, niektórzy pamiętają..
          Ale powtórka była o niebo lepsza.

          Nie polecam jakiejkolwiek formy poznawania się w jakiejkolwiek formie w trakcie
          trwania małżeństwa..
        • tricolour Ranga Netu jest tak niska... 25.08.08, 18:24
          ... w porównaniu z innymi środkami wyrazu i komunikacji, że każdy
          jest "byle kim". To nie jest negatywna ocena - to jest niewiadoma.
          • sbelatka Re: Ranga Netu jest tak niska... 25.08.08, 18:32
            niewiadoma to jest "nie wiadomo kto"
            negatywna ocena zas to zdecydowanie "byle kto"
            i będę sie upierała...

            ale jak wiadomo słowa bywaja źródłem nieporozumień
            totez jednak zachęcam do precyzyjnego używania słów zgodnie ze
            znaczeniem
            • tricolour Mnie nie przeszkadza... 25.08.08, 19:00
              ... że jestem "byle kim" dla kogoś. Dla kilku miliardów ludzi jestem
              nikim i także nie robi to na mnie żadnego wrażenia.

              Ze wzajemnością.
              smile)
              • sbelatka Re: Mnie nie przeszkadza... 25.08.08, 22:33
                wtedy kiedy rzecz nie dotyczy tylko Ciebie - ale i innych uważam, ze
                jednak warto spojrzec na sprawy TAKZE z ich mozliwego punktu
                widzenia..

                no, ale to oznacza zadawanie sobie trudu...
                • tricolour Dodam: zbędnego trudu najczęściej... 26.08.08, 09:13
                  ... co jaskrawo widzę w tym wątku. Nie odczuwam żadnego współczucia
                  gdy facet opisuje jak żona rozwijała netowe znajomości, zjadała
                  przysyłane czekoladki i szukała coraz nowych partnerów, a nie
                  opisuje swojej roli w związku i jego degradacji.

                  Podejrzewam, że nie miał żadnej znaczącej roli więc znudził się
                  ambitniejszej kobiecie.
                  • nangaparbat3 Re: Dodam: zbędnego trudu najczęściej... 26.08.08, 09:34
                    tricolour napisał:


                    > Podejrzewam, że nie miał żadnej znaczącej roli więc znudził się
                    > ambitniejszej kobiecie.

                    Ambicja realizujaca się w poznawaniu coraz to nowych facetow i spozywaniu
                    czekoladek?

                    Zaiste - niezbadane są zakamarki duszy.


                    Bardziej serio - wypowiedx adama potraktowałam jako rodzaj prozy poetyckiej, nie
                    pretendujacej do roli analizy czy proby diagnozy. ot, jedna z wielu myśli, jedno
                    z wielu wrażeń, odczuc, jakie przemykają nam przez - nie nalezy chyba robic z
                    tego zbyt wielkiej sprawy.
                    • to.ja.kas Re: Dodam: zbędnego trudu najczęściej... 26.08.08, 09:38
                      "Ile spieprzyliscie małżeństw WY "samotni"?"
                      To zakończenie tej poetycznej prozy najbardziej mną tąpnęło.
                      Niemalże tak zapadają w pamięć jak ostatnie słowa w "Przeminęło z
                      wiatrem" smile))
                      Wieszcz nam się objawił smile))))
                      • i33 Re:po przemyśeniu.. 26.08.08, 09:56
                        ..mniemam że---jednak czekoladki--za mało ich było!
                        wniosek----nie żałujmy ich partnerowi!!!!!!!
                        • aron95 To przesłanie jest 26.08.08, 10:47
                          NIE TYKAĆ ŻONATYCH , MĘŻATYCH !!!
                          • z_mazur Re: To przesłanie jest 26.08.08, 11:19
                            No takie podejście IMHO nie ma sensu, właściwsze byłoby przesłanie:
                            Nie dopuścić do tego, żeby mąż, żona chcieli być "tykani". smile))
                            • nangaparbat3 Re: To przesłanie jest 26.08.08, 11:42
                              z_mazur napisał:

                              > No takie podejście IMHO nie ma sensu, właściwsze byłoby przesłanie:
                              > Nie dopuścić do tego, żeby mąż, żona chcieli być "tykani". smile))
                              >
                              A ja myślę, że wszystkie strony są odpowiedzialne.
                              I ze najważniejsze, to zajmowac sie wlasną dzialką odpowiedzialnosci, a nie
                              rozliczaniem pozostalych osób.
                              • z_mazur Re: To przesłanie jest 26.08.08, 11:48
                                No właśnie o to mi chodziło, bo takie apelowanie do ONYCH nie ma
                                sensu. Lepiej pomyśleć, co można zrobić samemu.
                                • nangaparbat3 Re: To przesłanie jest 26.08.08, 11:54
                                  Ja tam tego nie uznałam za apel, tylko za wyraz emocji. Ale ostatnio coraz mniej
                                  uwaznie czytam, faktwink
                              • to.ja.kas Re: To przesłanie jest 26.08.08, 11:54
                                nangaparbat3 napisała:
                                > I ze najważniejsze, to zajmowac sie wlasną dzialką
                                odpowiedzialnosci, a nie
                                > rozliczaniem pozostalych osób.

                                O własnie smile))
                            • aron95 Re: To przesłanie jest 26.08.08, 13:45
                              z_mazur napisał:

                              > No takie podejście IMHO nie ma sensu, właściwsze byłoby przesłanie:
                              > Nie dopuścić do tego, żeby mąż, żona chcieli być "tykani". smile))
                              >

                              Tak racja , tylko że kolega wskazuje na słabość żony do czekoladek
                              W ogóle kobiety mają słabość do słodzenia które na początku znajomości zawsze
                              występuje
                              • ivone7 czyli w sumie prosta rada.. 26.08.08, 13:51
                                słodzic przez caly czas...wtedy bedzie obojetna na slodzenia innych?
                                jakie to wszystko proste i malo skomplikowane...a tak ciezko sobie
                                to przyswoic..i to nawet nie o to slodzenie chodzi...tylko o dbanie
                                o uczucie..zarowno ze strony zon jak i mezow...
                                jest tylko jedno ale....jesli druga strona nie chce tego
                                dbania..woli inne slodkosci..
                                • aron95 Re: czyli w sumie prosta rada.. 26.08.08, 14:19
                                  A znasz takie powiedzenie - Co za dużo to niezdrowo .
                                  Nawet słodzenie się w końcu przesłodzi
                                  Słodzenie i solenie najlepiej w równowadze trzymać
                                  • z_mazur Re: czyli w sumie prosta rada.. 26.08.08, 18:00
                                    aron95 napisał:

                                    > Słodzenie i solenie najlepiej w równowadze trzymać

                                    I pieprzenie też. smile))

                                    Nie ma to jak przypieprzyć od czasu do czasu. wink
                                    • sbelatka Re: czyli w sumie prosta rada.. 26.08.08, 18:13
                                      chłopaku z mazur.. jak tu pisza do Ciebie..
                                      Ty sobie uważaj... bo zaraz ktos tu walnie, ze moderator i TAKIE
                                      wyrazy!
                                      No! smile
                                    • ivone7 no wiesz 26.08.08, 22:46
                                      jestem oburzona o jakim pieprzeniu tutaj piszesz...hihi....echhh czlowiek ciagle
                                      ma jednoznaczne skojarzenia...
                                      ale przypieprzyc...no wstydz sie...ty i przemoc?
                                    • aron95 Re: czyli w sumie prosta rada.. 27.08.08, 07:34
                                      z_mazur napisał:


                                      >
                                      > Nie ma to jak przypieprzyć od czasu do czasu. wink

                                      A wiesz że tak . W niektórych przypadkach po prostu inaczej nie idzie
                                      >
                                      • ivone7 jasne 27.08.08, 10:28
                                        i tak wlasnie zamiast zamierzonego efektu...nadchodzi koniec
                                        zwiazku..
                                        • aron95 Re: jasne 27.08.08, 10:58
                                          ivone7 napisała:

                                          > i tak wlasnie zamiast zamierzonego efektu...nadchodzi koniec
                                          > zwiazku..

                                          Absolutnie nie . Niektóre panie jak wody do życia potrzebują silnej męskiej ręki
                                          . I o tym tu mówię .
                                          Dla niewtajemniczonych wygląda to drastycznie ale są takie związki
                                          gdy kobieta nie zostanie raz w tygodniu- za włosy i o framugę ...
                                          chodzi jak nawiedzona .
                                          To dla ukierunkowania jej życia
                                          • ivone7 silna meska reka.. 27.08.08, 11:28
                                            ma niewiele wspolnego z przemoca...szkoda, ze twoje myslenie jest
                                            tak plytkie i ograniczone..
                                            silny facet..w zyciu nie uderzy slabszej od siebie kobiety...bo po
                                            co..szacunek do siebie potrafi wyrobic sobie bardziej pokojowymi
                                            metodami..
                                            a maczo..ktorego chyba ty reprezentujesz.myli strach z szacunkiem...
                                            • aron95 ivone 27.08.08, 11:43
                                              Pomyłka
                                              ani nie reprezentuję maczo ani to nie moje myślenie .
                                              Stwierdziłem tylko że są takie związki na podstawie obserwacji
                                              i sytuacji w której sam się znalazłem .
                                              Facet okładał kobietę a gdy stanąłem w jej obronie ta rzuciła się na mnie .
                                              Tak mnie ta sytuacja zdumiała iż przyglądałem się zjawisku
                                              Nie jest odosobnione

                                              A co do metod wyrabiania szacunku - zgadzam się z Tobą

                                          • zmienilamnicka Re: jasne 27.08.08, 11:35
                                            > gdy kobieta nie zostanie raz w tygodniu- za włosy i o framugę ...
                                            > chodzi jak nawiedzona .
                                            > To dla ukierunkowania jej życia

                                            sa takie zwiazki, gdzie facet jak nie zgwałci żony, nie da jej w zęby, nie
                                            upodli jako fizycznie słabszej - to się źle czuje...

                                            szkoda, że sa ludzie, którzy zamiast zgłosic to w prokuraturze potakują, że to
                                            jest ok...
                                            • to.ja.kas Re: jasne 27.08.08, 12:22
                                              No jak ma nie byc ok?
                                              Rzeczona ona nie zachowała się racjonalnie.
                                              Kobiety nawet te przemocowe co sa bite i poniżane latami, pochodzą
                                              czasem z podobnych patologicznych rodzin z takimi właśnie tatusiami
                                              powinny zachowywac się racjonalnie i przyjmowac pomoc jak osoby
                                              które nie są zastraszone, które mają własciwe perspektywy i które
                                              potrafia zaufac obcym. Tylko pomagier pomoże teraz a za pięc minut
                                              go nie będzie...a oprawca i owszem.
                                              W końcu racjonalność wymagana jest tylko od kobiet i dzieci
                                              dotknietych przemocą. Od facetów którzy napieprzają zony i wala nimi
                                              o framugi nie...to w końcu normalne. Bo jak się kobiety nie bije to
                                              jej watroba gnije.
                                              Żenujacy poziom rozumowania.
                                              • aron95 Re: jasne 27.08.08, 13:02
                                                No to toju nie porozmawiamy bo moderatorzy zareagowali
                                                A taką pouczającą odpowiedz Ci napisałem
                                          • menab Re: jasne 27.08.08, 13:36
                                            Nie dziwię się Twojej żonie, że tak postapiła.
                                          • kingas38 Re: jasne 04.09.08, 18:42
                                            Aron akurat tutaj się z Tobą zgodzę... istnieją kobiety dla których tzw. silna
                                            ręka potrzebna jest do życia.Znam kilkanaście takich przypadków kiedy to mąż
                                            leje zone równo a gdy ktoś stanie w jej obronie to ona mówi ,,nie wpier.... się
                                            to moje sprawy".Wczoraj odwiedziła mnie koleżanka i opowiadała o sąsiadce która
                                            z tróją dzieci i konkubentem wprowadziła sie do mieszkania po sąsiedzku.Podobno
                                            miała dobrego męża ale olała go i poszła za takim co to pije, bije zdradza i
                                            uważa że mu wolno.Więc ma na co dzień atrakcje... ostatnio przywiózł taką
                                            małolatę do domu i kazał się wynosić z dziećmi bo ma ,,ważną sprawę " do
                                            załatwienia.Ta zapakowała dzieci do auta i pojechała gdzieś tam, wróciła pózno w
                                            nocy i grzecznie czekała w samochodzie aż tamci wyjdą... szał w trampkach...
                                            • przed.brama Re: jasne 04.09.08, 19:16
                                              Współuzależnienie od alko i przemocy to choroby wymagające
                                              długotrwałego, żmudnego leczenia. Oprócz psychoterapii w licznych
                                              przypadkach wprowadza się farmakoterapię.
                                              Ofierze jednego i drugiego niezwykle rzadko udaje się wyrwać z
                                              zaklętego kręgu wspołuzależnienia bez pomocy z zewnątrz. Sam
                                              przebieg choroby jest dokładnie przedstawiony w piśmiennictwie. Tam
                                              też łatwo znaleźć wyjaśnienie, dlaczego on ją tłucze, a ona
                                              go "kocha".
                                              • kingas38 Re: jasne 04.09.08, 19:34
                                                Ale jak wytłumaczyć to że wcześniej mąż jej nie tłukł a teraz pozwala sobie na
                                                takie traktowanie...
                                                • przed.brama Re: jasne 05.09.08, 09:33
                                                  W uzależnienie wchodzi się coraz głębiej, jak w morze. Oddaje się
                                                  stopniowo kolejne cząstki niezależności, rezygnuje się z obrony
                                                  granic chroniących osobowość. Agresor napiera. Posuwa się dalej i
                                                  dalej, niektórzy dopuszczają się rękoczynów, inni poprzestają na
                                                  bardziej wyrafinowanych formach poniżania.
                                      • panda_zielona Re: czyli w sumie prosta rada.. 27.08.08, 15:01
                                        aron95 napisał:

                                        > z_mazur napisał:
                                        >
                                        >
                                        > >
                                        > > Nie ma to jak przypieprzyć od czasu do czasu. wink
                                        To mi zabrzmiało jak żart.
                                        >
                                        > A wiesz że tak . W niektórych przypadkach po prostu inaczej nie
                                        idzie
                                        A to już niestety nie.
                                        > >


                                        • zmienilamnicka Re: czyli w sumie prosta rada.. 27.08.08, 15:08
                                          pogranicza "żartów" bywają niebezpieczne.

                                          dlatego z niektórych spraw -zwyczajnie- żartować się nie powinno.
    • adamobia Re: Samotność 04.09.08, 11:57
      Dziekuje wszystkim za głos w dyskusji z uwaga przeczytałem to co
      pisaliscie nie z kazdym sie zgadzam ale... Miłego dnia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka