24.06.10, 14:02
Kochane...
U mnie sytuacja dziwna...gdyby ktoś z boku na to spojrzał.
Mąż nie pije, nie szwęda się z kolegami, kocha naszego 2 letniego
synka, robi zakupy, buduje dom.
Rok temu wnosiłam sprawę o rozwód i wycofałam, dałam szansę.
Dlaczego? ?? Jakie miałam powody? Przecież wszystko jest niby w
porządku. Czego ja się czepiam??
Otóż to typowy jedynak, który wszystko dostawał od mamy, wychowany w
chorym związku swoich rodziców, gdzie kobieta mimo niezależności
finansowej robi co jej mąż karze od lat 30 i godzi się na chorą
zazdrość.Nie ma koleżanek, nie wyjeżdża nigdzie sama, siedzi z nim i
jego urojeniami.
W takim klimacie wychowywał się mój mąż i choć po 5 latach bycia ze
mną zmienił się bardzo dużo...ja się wypaliłam. Nic do niego nie
czuję. Tylko nasze dziecko jeszcze mnie zmiękcza.
Kiedy cofnę się 3 lata wstecz - to był burzliwy związek od początku -

pełen kłótni, besztania mnie nawet za to, że zgubiłam klucze, że
kupiłam kolejną bluzkę (mamy osobne konta i nieźle zarabiam, mąż
przeciętnie), że jadę na wyjazd służbowy się puszczać, że wracam za
późno z pracy - a przecież ktoś musi zarabiać porządnie.
Kolejne - chciałby mieć drugie dziecko, ale nie daje mi
zabezpieczenia. Mieszkanie w którym mieszkamy jest na jego mamę, i
zostanie przepisane tylko na niego. Razem mamy działkę na kredyt, na
której połowie buduje się dom. Chciałby byśmy wzięli kredyt na
dokończenie domu wspólnie i płacili na pół a on bedzie sobie
wynajmował mieszkanie mamy i doliczał do swojej pensji, bo jak mówi
ja i tak zarabiam więcej - tylko kto mu broni zmienić pracę???!!!
Wsytsko dzielimy na pół, nawet dopomina się bym mu na paliwo
dorzucała bo on na budowę jeździ.
Czy to męskie??Dla mnie nie. O to się wszystko rozchodzi. Niemęski
jedynak ze zmiennymi nastrojami, furiat.
Postawiłam sprawę jasno - spisujemy intercyzę jedną połowę działki
na mnie (tą bez domu) a druga połowa z domem jest jego i on sam
bierze ten kredyt. I co??Nie godzi się na to - mimo, że jest to dla
niego idealny układ - wszytsko będzie jego, nie moje. '
jestem mu chyba tylko potrzebna do tego kredytu???

Jeśli chodzi o dziecko, kocha je ale tak bez obowiązków - nie lubi
go kąpać, denerwuje go jak jest niegrzeczne, nie ma dla niego
cierpliwości.
Ja też nie jestem idealną mamą, ale staram się. Bynajmniej nie myślę
o drugim skoro dla tego jednego mam tak mało czasu.

Dojrzewam do decyzji o rozwodzie, nie wiem jak to będzie.
Obserwuj wątek
    • obrotowy Re: Rozwód 24.06.10, 14:10
      zawsze pisze, ze lubbie to forum, gdyz glupota kobieca
      (w przeciwienstwie do meskiej) bywa czasem urocza :)

      Twoja nie jest.
      symptomy tego o czym piszesz musialy byc widoczne juz wczesniej.
      Jednak dopiero teraz doskwieraja, co=
      Podobno kobiety maja intuicje, to intuicja Ci nic nie podpowiadala?
      Pragnienie zalozenia rodziny bylo silniejsze?
    • sweet_pink Re: Rozwód 24.06.10, 14:23
      Ja zgadnę co będzie po rozwodzie, jeśli do niego dojrzejesz.
      Po rozwodzie będzie zajebiście. Nagle odkryjesz, że pieniędzy masz więcej niż Ci
      się wydawało, że w drobiazgach typu pójście z dzieckiem na lody jest masę
      radości życia, że świat jest pełen ludzi których warto znać i ogólnie że pięknie
      jest.

      Jak mnie się czasem ktoś pyta jaki był mój ostateczny impuls do rozwodu to
      słyszy na pozór idiotyczna odpowiedź, że się rozwiodłam z powodu bagażnika na
      rowery.
      • marguyu Re: Rozwód 24.06.10, 14:32
        bramasole,
        nie marnuj sobie zycia - rozwiedz sie. Nic was nie laczy, a dziecko
        to nie argument dla utrzymania malzenstwa, wrecz odwrotnie.
        Lepiej zeby widzialo rodzicow usmiechnietych ale osobno niz zylo w
        napietej atmosferze.
    • mumia_ramzesa Re: Rozwód 24.06.10, 16:15
      Dziwne rzeczy wypisujesz.
      1.Jesli to jest jedna dzialka to nie mozna jej podzielic.
      2.Jezeli macie wspolnote majatkowa to on nie moze wziac kredytu hipotecznego
      tylko na siebie
      3. dochod z wynajmowanego mieszkania bedzie wspolna wlasnoscia
      Nie chce mi sie szukac wiecej bledow w rozumowaniu.
      Poza tym to jakis chory uklad.
    • s.p.7 Re: Rozwód 24.06.10, 16:23
      Cos tu wipizujesz
      ale nie ma tu najwazniejszego

      czego on oczekuje od zwiazku?
      a czego ty oczekujesz od niego?
      tak trudno sie porozumiec, stworzyc jakies podstawy pod zaufanie?
      warto sprubowac, jesli sie nei uda bedziesz mogla powiedziec ze próbowałaś
    • mumia_ramzesa Re: Rozwód 24.06.10, 16:46
      Pomysl najpierw nad separacja. Moze to na niego podziala jak kubel zimnej wody.
    • deodyma Re: Rozwód 24.06.10, 16:53
      oj, ja bym z takim chlopem nawet roku nie wytrzymala...
    • sadaga Re: Rozwód 24.06.10, 18:02
      1. zajrzyj na forum "Rozwód...i co dalej..."
      2. rozmawiałaś z mężem o tym co Ci się nie podoba w Waszym związku?
      podejmowaliście próby naprawy? chciałabym żebyś mnie dobrze zrozumiała -
      rozumiem Twoją frustrację, niemniej wszystko co na "nie" nie bierze się od tak,a
      negatywne emocje mają to do siebie że kumulowane w pewnym momencie wybuchają. i
      wtedy już wszystko przeszkadza. pewna jesteś że nie ma czego ratować? myślałaś o
      terapii małż.? dobrze i na spokojnie to przemyśl. bo rozwód to będzie duża
      zmiana przede wszystkim dla Waszego dziecka. poukładanie wszystkiego trochę
      zajmie, ważne mieć wtedy świadomość że walka odbije się negatywnie na synku.
      wiem że piszę trochę na wyrost, ale warto i to wziąć pod uwagę. tym bardziej że
      majątek też trzeba będzie podzielić. a z tym różnie bywa. czasami to walka
      wieloletnia.
      3. z Twojego postu dla mnie wynika jedno - finansowo czujesz się wykorzystywana.
      uważasz że więcej zarabiasz, że ponosisz ciężar utrzymania domu, a Twój mąż na
      tym korzysta i w pewien sposób żeruje na Tobie. Czy rozmawiałaś o tym z mężem?
      4. opieka nad dzieckiem - rozumiem że Twój mąż chciałby drugie jednocześnie
      mając "lekkość bytu" odnośnie obowiązków dot. pierwszego?
      5. masz poczucie iż żyjesz z facetem bez ambicji, mało zaradnym życiowo? bo może
      o to chodzi że on Ci nie imponuje? jeśli tak to "po ptokach"
      5. mąż w dalszym ciągu okazuje chorą zazdrość? jak u niego z poczuciem wartości?
      próbowaliście coś z tym zrobić?
      6. mam wrażenie że czujesz się przeciążona, mająca wszystko na swoich barkach, z
      bonusem w postaci męża. i że od dłuższego czasu się dusisz, nie możesz
      odetchnąć. jeśli tak, doskonale rozumiem chęć "uwolnienia się".

      Nie doradzam ani nie odradzam niczego. Jedynie przemyślenie wszystkiego - ważne
      byś decyzję podjęła na spokojnie (choć to niełatwe). Sama jestem po rozwodzie,
      wiem że to nie koniec życia ;). Bo od nas zależy co będzie, zatem bać się nie ma
      czego. Niemniej warto dobrze przemyśleć decyzję, porozmawiać z mężem. By ewent.
      rozwód nie był walką i by syn nie czuł się jak piłeczka ping-pongowa (dla niego
      ważne byście dalej pozostali jego rodzicami a nie dwójką wojowników).
      Pozdrawiam
      • bramasole2 Re: Rozwód 25.06.10, 09:23
        Było mnóstwo rozmów - w zeszłym roku wniosłam o separację, owszem
        podziałała jak zimny prysznic ale nie na długo.
        Teraz znowu jest tak samo.
        Byliśmy u terapeuty, po wizycie stwierdził, że robi to tylko dla
        mnie, bo to ze mną najwyraźniej jest coś nie tak. Niedawno
        usłyszałam, że jestem rozkapryszoną księzniczką, czego ja chcę? Mamy
        gdzie mieszkać, on buduje dom, nic mi nie brakuje.Oddał oszczędności
        na dom i powinnam się cieszyć, że weźmiemy kredyt tylko na połowę.
        Przeraża mnie jego proste myślenie.
        ...i bez przerwy nacisk na drugie dziecko - bo znajomi mają dwoje,
        czy troje a ja jestem egoistką.Mam 29 lat, ciężko mi było po
        macierzyńskim, zmieniałam wtedy pracę i wiem, że nie jest łątwo o
        nową. Pracuję w firmie, gdzie widzę szansę na realizację. Dlaczego
        mam z tego rezygnować? Kobieta jest tylko po to by rodzić dzieci i
        brać kredyty??????!!!!!
    • vandikia Re: Rozwód 24.06.10, 18:21
      po co ci on?
      nie kochasz go, więcej zarabiasz, on jest walnięty
      po co ci on?
    • brak.slow Re: Rozwód 24.06.10, 19:02
      gratuluję rozsądku i zdrowego podejscia do zycia. nie rob sobie z nim dziecka,
      to nie ma sensu.
      mąż nie da Ci zadnego oparcia, kredyt chce brac z tobą, bo to Ty podnosisz
      znacząco zdolnosc kredytową, potem jak sie wypisze z ukladu placenia to Ty
      bedziesz obciążona, a wspolnota bedzie wspolnotą.
      on ma mieszkanie, Ty nie masz teraz nic, masz tylko swoją dobrą pensję.
      dobrze sie zorientuj w sytuacji
      na twoim miesjcu jesli zamierzasz w niedalekiej przyszlosci sie rozwiesc to bym
      sie juz odseparowala z kasą, bo co? potem bedziesz dzielic powiekszony majatek?

      "Wsytsko dzielimy na pół, nawet dopomina się bym mu na paliwo
      > dorzucała bo on na budowę jeździ. "

      hahaha ci... nie facet.

      coś mi sie wydaje, że jak go rzucisz to nagle staniesz sie bogata :P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka