Dodaj do ulubionych

Gość w dom...

28.06.10, 10:34
no własnie...

Kim jest dla Was GOŚĆ?

Na co pozwalacie takiej osobie, jeśli zapraszacie ją powiedzmy na
weekend.
Czego nie lubicie w gościach? Czy gość ma prawo robić bałagan (
wygląd jak po przejsciu huraganu) ale jako gościowi nie wypada już
posprzątać?
Czy Waszym zdaniem gościowi wypada "szarogęsic" się po domu
zagladając do cudzych szaf, lodówki?
Gdzie są granice? Czy w ogole mowicie o jakichkolwiek granicach?



Obserwuj wątek
    • salma75 Re: Gość w dom... 28.06.10, 10:38
      Ale jaki GOŚĆ?
      Najbliższa rodzina, przyjaciel, dobry znajomy, daleka rodzina??
      Wszystko zalezy od tego kto mi się na chatę ładuje....
      • samotna_31 Re: Gość w dom... 28.06.10, 10:40
        chłopak/dziewczyna...osoba ktorą kochasz...
        • miastowa27 Re: Gość w dom... 28.06.10, 11:47
          chłopak/dziewczyna może bardzo dużo
        • jack20 Re: Gość w dom... 28.06.10, 13:21
          "..chłopak/dziewczyna...osoba ktorą kochasz..."
          Toz to chyba domownik raczej niz gosc i podlega prawom domownika.
          GOSc jak piszesz podlega prawom goscia ale tez trzyma sie regul
          gospodarza i nie buszuje po szafkach czy lodowkach.
          Chyba ze o lapciuchu - "takie nie wiem co" piszesz?
        • dziwnakacha Re: Gość w dom... 28.06.10, 14:57
          Jeśli osoba którą kochasz jest traktowana u Ciebie jako gość, to poczekamy na
          Twój nowy nick @Samotna_50
          • samotna_31 Re: Gość w dom... 29.06.10, 08:39
            dziwnakacha napisała:

            > Jeśli osoba którą kochasz jest traktowana u Ciebie jako gość, to
            poczekamy na
            > Twój nowy nick @Samotna_50


            On sam chce tak własnie być traktowany jako GOŚĆ.

            Ja nigdy nie traktowalam go w ten sposob. Bardziej jak domownika.
            Ale czy jeśli kogoś zaprasza się do siebie, ta osoba ma prawo bez
            tupetu zaglądać do cudzych pokoi? Nie mieszkam sama. Przeglądac
            zawartośc szaf? Zawsze zostawia po sobie bałagan. A ostatnio to było
            wielkie przegięcie. Zostawiłam go samego w domu, na cały dzień. Ja
            poszłam do pracy. Po powrocie zastałam mieszkanie jak po przejściu
            huraganu. Ubrania, skarpetki, papierki po słodyczach na dywanie
            itd...nawet kiedy jedzac kanapkę coś mu upadnie na podłogę ( a
            zawsze podaje talerzyki) to nie podniesie :/

            Prosilam aby w miarę zachowywal porzadek wokol siebie, czesciej nic
            nie mowiac sama sprzatalam, ale ostatnio przesadzil...kiedy kazalam
            mu posprzatac po sobie, powiedzial że on tu jest gosciem i nie ma
            zamiaru.

            Jeśli Tobie odpowiada taka sytuacja to badź sobie sprzątaczka dla
            swojego faceta. :)
      • sundry Re: Gość w dom... 28.06.10, 10:40
        Bliższym wolno zrobić z domu jesień średniowiecza?:)
        • salma75 Re: Gość w dom... 28.06.10, 10:49
          Wolno :). Potem bez ogródek zapraszam do sprzątania ;).
          Dalsi są bardziej powściągliwi - jesieni nie robią ;).
        • kr_ka_11 Re: Gość w dom... 29.06.10, 13:41
          jessu, wolalabym byc samotna 50 niz tolerowac takiego gnojarza w domu.
          • kr_ka_11 Re: Gość w dom... 29.06.10, 13:44
            samotna_31 napisała: kiedy kazalam
            mu posprzatac po sobie, powiedzial że on tu jest gosciem i nie ma
            zamiaru.

            nie dość ze gnojarz to jeszcze cham :) pogoń go, leser jeden.
    • rumak.hrabiny Re: Gość w dom... 28.06.10, 10:41
      wypada, ale tylko raz, bo go zaprosiłem. drugi raz już bym go nie zaprosił
    • malwa200 Re: Gość w dom... 28.06.10, 11:29
      otóż mam taką jedną znajomą, która własnie:szrogęsi się,
      przyprowadza swoje rozwydzrone dziaciaki, które łażą mi po meblach,
      ciagnie całą swoją rodzinkę, nie zdejmuja butów-nawet nie pytaja się
      czy należałoby zdjać, są wiecznie głodni, siedzą b. długo. Chyba
      zerwę tę znajomosć
    • sumire Re: Gość w dom... 28.06.10, 11:40
      zależy, kto to jest.
      moja mama, mój miły albo przyjaciółka znana od kilkunastu lat mogą
      robić u mnie w domu, co im się podoba i dowolnie się szarogęsić.
      traktuję ich raczej jak tymczasowych lokatorów.
      obawiam się, że znajomym, których widuję raz na ruski rok przy
      okazji ich wycieczek do Krakowa, nie pozwoliłabym na taki luz.
      przyznam przy tym, że nigdy nie trafiłam na gościa, który
      zostawiałby za sobą bałagan i zniszczenie ;)
    • papapapa.poker.face Re: Gość w dom... 28.06.10, 11:42
      dla mnie gosc to taki tymczasowy domownik
    • justysialek Re: Gość w dom... 28.06.10, 12:58
      Gościa obowiązują takie same zasady kultury, jak i wszystkich innych
      ludzi. Nie powinien więc robić żadnego bałaganu ani zaglądać w różne
      zakamarki bez pozwolenia.
      Nikt w moim domu się tak jeszcze nie zachowywał, więc nie wiem, co
      bym zrobiła, gdybym takiego spotkała.
      Jak ktoś jest zaproszony do mnie na noc to należy do bliskich, więc
      zwykle ma sposobność zaglądania do szafek, gdy np pomaga w kuchni ;)
      Jeśli sam zapronuje sprzątanie, to nie oponuję.
    • sweet_pink Re: Gość w dom... 28.06.10, 13:15
      Gosiu są różne kategorie:
      1. goście proszeni - czyli tacy goście, których się zaprasza z wizytą np na
      obiad, kolację, kawę, drinka. Tacy goście są 100% obsługiwani, nie mają prawa
      grzebać, bałaganić. Mogą się w kuchni sptrac co pomóc i pomóc przy drobiazgu (w
      przypadku teściów i rodziców to najszczęśliwsza jestem jak nie ruszają się z
      fotela ;))
      2. goście imprezowi - czyli goście którzy zawitali do nas na planowa balangę.
      Tacy goście obsługują się sami z wystawionego do konsumpcji, jedzenia, naczyń
      wystawionych na wierzch + lodówka jest do dyspozycji do wyciągania lodu i
      chłodzonych napojów imprezowych...wszystko ponadto miło konsultują z gospodynią.
      Nie włażą do sypialni i tych pomieszczeń do których były zamknięte drzwi w
      momencie ich przyjścia (z wyjątkiem kibelka i łazienki). Bałaganić mogą, w końcu
      to impreza. Milo jak się zaoferują pomóc w porządkach.
      3. goście regularni - bliscy znajomi/przyjaciele, którzy odwiedzają nas
      regularnie. Mogą się sami obsłużyć w zakresie kaw/herbat, wyciągania kubków czy
      miski na czipsy z szafki. Niektórzy po uzgodnieniu wcześniejszym mogą nawet u
      mnie gotować. Mogą bałaganić pod warunkiem pomocy w sprzątaniu.
      4. goście tymczasowi lokatorzy - w zależności od stopnia zażyłości, albo
      traktowani jak kategoria pierwsza, albo jak domownicy.
      • skara Re: Gość w dom... 28.06.10, 13:31
        Z racji mieszkania w dość atrakcyjnym turystycznie miejscu gości
        miewam w miarę często. I w większości przypadków (znajomi i ludzie w
        podobnym wieku) pozwalam im na swobodę, czyli mogą korzystać ze
        sprzętów pralka, lodówka, garnki itp., ale oczekuję, że zostawią je
        czyste. Nie zabawiam ich 24 h na dobę, wręczam raczej plan okolic i
        namawiam do samodzielności.

        Co innego wizyty np. ciotek czy wujków. Wtedy staram się jak
        najbardziej im czas zaplanować, ugotować, posprzątać, pooprowadzać.
        Ale to zawsze miłe wizyty, nie zdarzyło się żeby mi ktoś nie pomagał
        w gotowaniu albo zostawiał kompletny sajgon w pokoju.

        A wizyty rodziców i siostry to w ogóle nie wizyty tylko pełnoprawne
        mieszkanie. Wtedy umilam im czas jak mogę, ale w granicach normy.
        Nie oczekują codziennych wycieczek, zwłaszcza że pracuję. Po prostu
        cieszymy się swoim towarzystwem.
    • skarpetka_szara Re: Gość w dom... 28.06.10, 16:15
      ja zazwyczaj pozwalam na wszystko czyli moj dom jest Twoim domem.
      Ale tez co za tym idzie - nie jestem sprzataczka ani lokajem:
      Goscie rzadza sie sami (chyba ze robie akurat cos do jedzenia to
      poczestuje, jak zamawiam cos z zewnatrz to tez kupie dla nich). Z
      drugiej strony nigdy nie mialam problemow ze swoimi goscmi.
    • figgin1 Re: Gość w dom... 29.06.10, 09:25
      Zależy jacy goście. Są tacy, w przypadku których wolałabym, by nie ruszali się
      zza stołu czy gdzie tam ich posadzę, a są tacy, których traktuję jak domowników.
      W przypadku twojego "faceta" jeśli chcesz z nim utrzymywać wiadomość jest tylko
      jeden sposób. Przestań go zapraszać i zacznij bywać u niego. Na tych samych
      zasadach syfienia i niesprzątania okors.
      Nie doczytałam uważnie, czy przeprowadziłaś już rozmowę wychowawczą. Są ludzie,
      którzy są totalnymi syifarzami i nie widzą tego. Ja taka jestem. Dlatego w
      gościach dalszych staram się niczego nie ruszać a w gościach bliższych wszyscy
      wiedzą, że do mnie trzeba dużymi literami i obcesowo kazać sprzątać. Może twój
      luby też taki jest i to wymaga obgadania?
    • kedrok1 Re: Gość w dom... 29.06.10, 10:10
      Jeśli kogoś zapraszam to go lubię, a jak lubię to chce żeby się
      swobodnie czuł, jak u siebie. Ci których znam i lubię są ludźmi na
      poziomie i nie bałaganią, i nie szarogęszą cokolwiek to znaczy. Czują
      się jak u siebie, korzystają z szafek w kuchni, w sposób dowolny, bo
      po co mam ciągle wstawać i coś podawać ;)

      Jak idą do WC tez nie proszą o pozwolenie.

      Jeśli wizyta kogoś tak cie boli to po co zapraszasz?
    • menk.a Re: Gość w dom... 29.06.10, 11:13
      Lubię gości. Moi jakoś nie bywają ani nachalni, ani kłopotliwi, ani ę ą bułkę
      przez bibułkę. Cóż, na fajnych ludzi najwyraźniej trafiam. :D
    • venettina Re: Gość w dom... 29.06.10, 13:08
      Do tej pory mialam gosci "dobrze wychowanych", ktorzy nawet nie
      wpadli na pomysl robiena balaganu, grzebania w szafkach, itp. (o
      rany!) Chwala im za to. A czasem dlugo "zalegali" i bylo bardzo milo.

      Gdyby robili tak jak to opisalas, Samotna, to bym ich wiecej nie
      zapraszala.
    • soulshunter Re: Gość w dom... 29.06.10, 23:19
      jak to mawiają: "Gość w dom, kłódka na lodówkę"
    • fanny.ekdahl Re: Gość w dom... 30.06.10, 20:39
      Gość gościowi nierówny. Sama miałam ostatnio sytuację, że odwiedził nas poniekąd
      bardzo sympatyczny znajomy, który okazał się koszmarnym gościem. "Wyczyścił" nam
      lodówkę, bez pytania zabrał dwie płyty, jak stwierdził później "zapomniał
      powiedzieć, że pożycza", zachowywał się jakby był sam w domu, puszczał głośno
      muzę, po północy gadał przez telefon tak głośno, że wszystkich postawił na nogi
      i podobne przyjemności.
      Uprzedzając pytanie - nie, nie jest jedynakiem
      • wisia78 Re: Gość w dom... 30.06.10, 22:17
        A co niby ma do tego bycie jedynakiem?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka