gracekelly17
11.08.10, 22:43
Może pomożecie mi zinterpretować zachowanie mojego dobrego przyjaciela. Znamy się 7 lat, od momentu pierwszego poznania coś zaiskrzyło, ale ja wychodziłam za mąż wiec pozostała relacja koleżeńska z nutką sympatii. Razem pracowaliśmy. W pracy zawsze mogłam na niego liczyć, ogólnie zawsze był miły, pomocny, co chciałam to załatwił. Kiedy zwolniłam się z pracy on dążył do potrzymania kontaktu - codzienne sms-y , czasem spotkania, było miło. Gdy zaczął się mój kryzys w małżeństwie zbliżyliśmy się do siebie "duchowo" bo P przeprowadził się na drugi kraniec Polski. Codzienne sms-y, pogawędki na gg...maile. Mnie to ratowało ze smutku ale z jego strony chyba miało to 2 dno... U mnie kryzys minął, pojawiło się dziecko i wielkie zdziwienie P.... To było 3 lata temu... Ale dalej pozostawały sms-y, maile, podtrzymywanie kontaktu...
Ostatnio P przyjechał do mojego miasta pod pretekstem spotkania. Był ze swoją dziewczyną ale dziwnie się zachowywał. Milczący, cichy, jakby nieobecny... Ona brała go pod rękę, za rękę, obejmowała a on zero - nic.... Mało tez oboje rozmawialiśmy...
Na drugi dzień po spotkaniu kiedy już wrócił do siebie wypisywał mi ciągle sms-y. Na pytanie czemu tak mało rozmawialiśmy skoro teraz wypisuje do mnie ciągle stwierdził że nie chciał psuć chwili zbytnia ilością słów... No i od tego czasu codziennie dostaje jakąś wiadomość od niego... Nie wiem o co chodzi.... Trochę to mnie już męczy bo -prawda jest że bardzo go lubię, trochę za bardzo...co nie pozwala mi przestać o nim myśleć...On tego nie ułatwia...Na pytania o dziewczynę milczy jak grób...Jakby była mało ważna....
Kurcze, powoli gubię się w tym wszystkim, o co chodzi? Może to trochę zawiłe, ale może ktoś mi doradzi co z tym zrobić?