Zagubiona nastolatka

IP: 5.2.* / *.chello.pl 23.03.04, 11:37
Mój syn ma koleżankę. Przyjaźnią się od przedszkola- dziś są w II
gimnazjalnej. Siłą rzeczy znam rodzinę i czasem bywaliśmy na wspólnych
imprezach ( głwnie przy okazji kinderbali).
Kilka miesięcy temu syn rzucił od niechcenia, że rodzice jego przyjaciółki
rozwodzą się. Rzeczywiście - ojciec wyprowadził się z domu, a matka zajęta
soba i swoimi problemami odpuściła sobie córkę.
Obserwuję dziewczynę od jakiegoś czasu - schudła - kiedyś bardzo zgrabna-
dziś jest przysłowiowym kościotrupem ( podejrzewam anoreksję), stopnie
zdecydowanie poszły w dół ( kiedys była znakomitą uczennicą). Najbardziej
jednak martwi mnie to, że dwukrotnie prosia mnie o przenocowanie ponieważ nie
ma ochoty na powroty do domu. Wiem, że nic jej nie grozi w sensie agresywnego
zachowania ze strony kogokolwiek, że nikt nie będzie jej molestował. Wiem
także, że przetrzymywanie jej wbrew woli opiekunów jest łamaniem prawa - więc
udao mi sie namówić ją do powrotu do matki. Jednak wczoraj syn powiedział mi,
że koleżanka mówiła o samobójstwie, że nie widzi sensu życia.
Nie chcę wtrącać się w nie swoje sprawy, ale boję się, że może stać się coś
nieodwracalnego. Nie mogę włączyć w to szkoły, gdyż , i o tym wiem z całą
pewnością, tylko zaszkodziłabym dziewczynie.
Jestem jedyną dorosłą osobą w jakiś sposób wciągniętą w rosterki nastolatki.
Co robić?
    • aguszak Re: Zagubiona nastolatka 23.03.04, 11:47
      Działać, działać i jeszcze raz działać! Nie wiem jak, ale najgorsza w takim
      przypadku jest bezczynność... porozmawiaj może najpierw z tą dziewczynką,
      ciepło, spokojnie, tak, jak matka z dzieckiem... a potem alarmuj rodzinę, tylko
      nie zaniechaj, proszę...
      Trzymaj się i powodzenia
      • Gość: Magdalena Re: Zagubiona nastolatka IP: 5.2.* / *.chello.pl 23.03.04, 12:11
        Z dziewczyną rozmawiałam kilkakrotnie, rozmawiał mój mąż, który ma doskonały
        kontakt z młodymi ludźmi - i nic. Z ojcem dziewczyny nie ma żadnej rozmowy a
        matka uważa, że nie ma problemu, że córka wydziwia i histeryzuje. Nie chcę
        zaszkodzić dziewczynie, nie chcę, żeby straciła do mnie, jako jedynego
        dorosłego człowieka, zaufanie. Kiedyś matka zrobiła jej ( podobno) awanturę, że
        spraw domowych nie wywleka sie na zewnątrz.
        W sensie fizycznym dziewczynie nie dzieje się krzywda. Pochodzi z
        inteligenckiej, porządnej rodziny. Zero patologii ( w potocznym rozumieniu tego
        słowa). Ma w co sie ubrać i pełną lodówkę. Żadna instytucja , bo i o tym
        myslałam, nie uzna jej sytuacji za wymagającą interwencji. Problemu nie widza
        rodzice, a moim zdaniem jest!
        • aguszak Re: Zagubiona nastolatka 23.03.04, 12:15
          a może porozmawiać psychologiem (tylko nie szkolnym) i zastanowić się razem z
          nim co robić... patologiczna rodzina to jest z całą pewnością i wcale nie muszą
          jej bić, ale znęcają się (być może nieświadomie) nad nią psychicznie, nawet
          samym lekceważeniem jej odczuć i potrzeb.
    • blanchet Re: Zagubiona nastolatka 23.03.04, 12:20
      dziwczyny/ kobiety nie potrafią wyładować swojej agresji, złości ( pojawiającej
      się w efekcie sytuacji dla nich negatywnych) we właściwy sposób W ich przypadku
      jest to najczęściej samoagresja- nienawiść do samej siebie- samookaleczanie, a
      często właśnie zaprzestanie jedzenia ( własne doświadczenie)czy głoszenie że
      się zabije - jest prawdopodbnie samobójcą tylko z deklaracji i tym samym woła o
      pomoc. prywatyny psycholog nie ma mozliwości wezwania rodziców dla siebie- co
      innego szkolny.
      • undyna Re: Zagubiona nastolatka 23.03.04, 12:34
        Jest kilka możliwości, ale być może zbyt drastycznych, o nich później jak
        zajdzie taka potrzeba, przykra sprawa, dziewczyna nie jest pełnoletnia, rodzice
        bagatelizują, groźbę samobójstwa zawsze trzeba traktować poważnie, szczególnie,
        że nastolatki są jedną z grup zagrożonych. Jeśli nie masz możliwości
        skorzystania z pomocy psychologa, najlepiej pójść tam z dziewczyną (Moim
        zdaniem potrzebny jest jej psycholog kliniczny, a nie szkolny), może spróbuj
        zadzwonić na telefon zaufania dla nastolatków, albo dzieci z rozbitych rodzin,
        może dostaniesz jakąś sensowną radę. Druga klasa gimnazjum to lat 14?, kiepsko.
        Nie rezygnuj:)))
        • blanchet Re: Zagubiona nastolatka 23.03.04, 12:38
          kiedy powiadomi telefon zaufania oni zawiadomią ośrodek pomocy społ. i policję-
          tak niestety często robią- jednym słowem może się z tego zrobić niepotrzebny
          bałagan Psycholog szkolny to też psycholog ( najczęściej) - ja bym spróbowała
          najpierw u niego.
      • Gość: Magdalena Re: Zagubiona nastolatka IP: 5.2.* / *.chello.pl 23.03.04, 12:35
        Kontakt ze szkołą nie wchodzi w grę z dwóch powodów: po pierwsze jest to szkoła
        prywatna, która nie lubi kłopotów i w sytuacji trudnej szybciej pozbędzie się
        ucznia niż udzieli mu pomocy, a po drugie w szkole nie pracuje zaden psycholog
        ani pedagog. Nie mogę działac wbrew rodzicom, innej rodziny dziewczyny nie
        znam, szkoła ani jakakolwiek instytucja nie pomoże, a ja czuję, że źle się
        dzieje!
        • blanchet Re: Zagubiona nastolatka 23.03.04, 12:40
          szkoła prywatna przede wszystkim lubi pieniądze czyż nie?
          skoro nie mają psychologa (choć to dziwne)- zrób jak radzi undyna
        • undyna Re: Zagubiona nastolatka 23.03.04, 12:58
          Poprosiłam o radę fachowca w tym temacie, postaram się zebrać jakieś sensowne
          informacje, może to jakiś czas potrwać (do dwóch dni), zaglądaj na swój wątek
          od czasu do czasu. Pozdro:)
          • Gość: Magdalena Re: Zagubiona nastolatka IP: 5.2.* / *.chello.pl 23.03.04, 13:01
            Dziękuję w imieniu Darii i swoim własnym. Będę codziennie zaglądać.
            Pozdrawiam i jeszcze raz dziekuję.
            • undyna Re: Zagubiona nastolatka 23.03.04, 14:08
              Opisz mi dokładnie jej zachowania, słowa, w jaki sposób się wypowiada (z
              emfazą, przygnębieniem, rozdrażnieniem, czy powoli cedzi słowa, robi przerwy w
              wypowiedzi), jak się porusza (wolniej, szybciej niż normalnie), czy jest
              rozkojarzona, czy u Ciebie w domu je normalnie, czy widziałaś jak je (powoli, z
              niechęcią), to co Ci się przypomni (każda, pozornie błaha informacja się
              przyda), czy płacze, czy jej nastrój jest obojętny, albo nerwowo wesoły,
              obniżony. Dzisiaj chyba spotkam się z kumplem, potrzebuję danych, jeśli chcesz,
              to do mnie bezpośrednio, będziemy myśleć.:)
    • Gość: Lena Re: Zagubiona nastolatka IP: 80.48.96.* 23.03.04, 12:58
      Może zastanów się co chcesz uzyskać. Jeśli decyzję o zaniechaniu rozwodu, to
      raczej jest mało prawdopodobne, jeśli wsparcie dla dziewczynki - może postaraj
      się go sama dać, tym bardziej, żę i na Twojego męża możecie też liczyć. Jeśli
      masz na tyle czasu, to prowadź z nią długie rozmowy "o życiu". Po prostu taki
      jest świat, takie ludzkie problmy i jej rodzice też mogą sobie z nimi nie
      radzić albo radzić tak jak potrafią. Może jej matce niewynoszącej problemów na
      zewnątrz też jest bardzo trudno ale nie umie inaczej. Pomóż dziecku złapać
      dystans do tego na co nie ma wpływu, przeczekać i "robić swoje". Do tej pory
      rodzice dali jej dużo, teraz im samym się nie układa. Nie tragizujcie,
      pozwólcie zawsze przyjść i wygadać się. To ważniejsze niż psycholog szkolny.
      Można też wybrać się jednak do szkoły do wychowawcy. Nieprawda, że prywatne
      szkoły nic nie obchodzi /widzę to po szkole mojej córki/, są to zwykle małe
      klasy, nauczyciele wychwytuja wszystko a wychowawca to też pedagog. W prywatnej
      szkole wychowawca zadzwoni do rodzica, umówi sie na spotkanie i zrobi dużo dużo
      więcej niż w szkole państwowej. Myślę jednak, że tej dziewczynce potrzebne jest
      wsparcie i ktoś kto pomoże połapać się w tym wszystkim.
      Pozdrawiam:-)))
      • Gość: Magdalena Re: Zagubiona nastolatka IP: 5.2.* / *.chello.pl 23.03.04, 13:07
        Oczywiście, że nie mam zamiaru wsrącać się do rozwodu moich znajomych. To
        sprawa ludzi dorosłych. Żal mi jednak dziecka. Daria jest w trudnej sytuacji, z
        która nie potrafię sobie poradzić nawet ja, osoba dorosła i doświadczona
        zyciowo. Szkoły w to mieszać nie będę w żadnym wypadku! Zrobiłabym jej tym
        tylko niedźwiedzia przysługę. Powtarzam, dyrektor tej placówki potrafi pod byle
        pretekstem wyrzucic ze szkoły dziecko, które sprawia kłopoty ( lub może je
        sprawiać) zwłaszcza gdy ma juz oczekującego kandydata na ucznia. Wychowawcy
        tańcza tak jak zagra dyrektor - więc o tej opcji nawet nie myslę.
        Pozdrawiam.
        • Gość: Lena Re: Zagubiona nastolatka IP: 80.48.96.* 23.03.04, 13:29
          To ja szukałabym sprzymierzeńca w matce. Jej powiedziałabym, ze martwię się o
          jej córkę, że z dziewczynki wyciągnęłam jej problemy i jeśli ona, matka
          potrzebuje mojej pomocy to może na mnie liczyć. Może dla tej pani to też byłby
          dobry i potrzebny gest.
    • Gość: Aguirre_Gniew_Boży Znam ją.To ta którą wtedy posunąłem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.04, 15:37
      Opisałem to już jakiś czas temu tu:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=10970172&a=10970172

      Wszystko się zgadza:

      > Obserwuję dziewczynę od jakiegoś czasu - schudła - kiedyś bardzo zgrabna-
      > dziś jest przysłowiowym kościotrupem ( podejrzewam anoreksję), stopnie
      > zdecydowanie poszły w dół ( kiedys była znakomitą uczennicą).

      > koleżanka mówiła o samobójstwie, że nie widzi sensu życia.


      To jest właśnie ta panna.Ale to nie rozwód był przyczyną.Też nie wiem co robić.

Pełna wersja