Gość: Magdalena
IP: 5.2.* / *.chello.pl
23.03.04, 11:37
Mój syn ma koleżankę. Przyjaźnią się od przedszkola- dziś są w II
gimnazjalnej. Siłą rzeczy znam rodzinę i czasem bywaliśmy na wspólnych
imprezach ( głwnie przy okazji kinderbali).
Kilka miesięcy temu syn rzucił od niechcenia, że rodzice jego przyjaciółki
rozwodzą się. Rzeczywiście - ojciec wyprowadził się z domu, a matka zajęta
soba i swoimi problemami odpuściła sobie córkę.
Obserwuję dziewczynę od jakiegoś czasu - schudła - kiedyś bardzo zgrabna-
dziś jest przysłowiowym kościotrupem ( podejrzewam anoreksję), stopnie
zdecydowanie poszły w dół ( kiedys była znakomitą uczennicą). Najbardziej
jednak martwi mnie to, że dwukrotnie prosia mnie o przenocowanie ponieważ nie
ma ochoty na powroty do domu. Wiem, że nic jej nie grozi w sensie agresywnego
zachowania ze strony kogokolwiek, że nikt nie będzie jej molestował. Wiem
także, że przetrzymywanie jej wbrew woli opiekunów jest łamaniem prawa - więc
udao mi sie namówić ją do powrotu do matki. Jednak wczoraj syn powiedział mi,
że koleżanka mówiła o samobójstwie, że nie widzi sensu życia.
Nie chcę wtrącać się w nie swoje sprawy, ale boję się, że może stać się coś
nieodwracalnego. Nie mogę włączyć w to szkoły, gdyż , i o tym wiem z całą
pewnością, tylko zaszkodziłabym dziewczynie.
Jestem jedyną dorosłą osobą w jakiś sposób wciągniętą w rosterki nastolatki.
Co robić?