Dodaj do ulubionych

Czepiam się?

IP: *.acn.waw.pl 25.03.04, 11:15
Ciężko mnie irytują zachowania coraz częściej uchodzące za "normalne". W
związku z tym reaguję głośno i dobitnie. Z ostatniego tygodnia:
- objechałam pełnym głosem pana w nocnym, który otworzył sobie okienko i
szykował do zapalenia papierosa, pan pomarudził ale fajki schował. Poza mną
nikt nie drgną, wszyscy wpatrzeni w widok za oknem
- rozdarłam się wieczorem na 4 ok. 15-letnich młodzieńców bez żenady
sikających na ulicy, odbyłam z nimi dość burzliwą dyskusję (mój monolog
bardziej) na temat zachownia w miejscach publicznych; przy okazji zwróciłam
uwagę przechodzącym dorosłym ludziom, że też powinni reagować a nie kwasić
później, że wszędzie śmierdzi. Ich reakcja - wariatka. Ciekawe - objechani
dresiarze mówili do mnie per "pani" i żaden nie bluznął.
- zwróciłam uwagę palącemu chłopcu, miał może ze 12 lat.
Mam pytanie: czy mnie się tylko wydaje czy kiedyś ludzie na podobne sytuacje
reagowali częściej? Boją się (qrde czego?) czy jest wszystkim wszystko
dokładnie obojętne?
Obserwuj wątek
    • umyslowo_twardy Re: Czepiam się? 25.03.04, 11:26
      Nie przejmuj się, to taka choroba zawodowa nauczycielek.
      • Gość: Triss Merigold Re: Czepiam się? IP: *.acn.waw.pl 25.03.04, 11:30
        Może i tak. No to uznajmy moje zachowania za nieszkodliwe dziwactwo... Jak nikt
        nie będzie raegował to z pewnością komfort życia będzie wyższy..
      • tomi23waw Re: Czepiam się? 25.03.04, 11:30
        Masz rację poprostu ludzi dzisiaj nic nie obchodzi, wolą udawać że nie widzą bo
        tak prosciej i łatwiej, ja niestety to nich należe:(
    • blanchet ale z ciebie pseudoAmelia ;)))))))))))) 25.03.04, 11:31
      a propos sikania przypomniało mi się jak kiedyś będąc w chorwacji na
      przepięknej makarskikej rivierze- leżałam z nim na plaży-w sumie na skałach,
      obok nas rozbitych wiadomo-mnóstwo ludzi- wśród nich czeska rodzinka-mamusia
      swojego kochaneka misia-pysia-syneczka co jakiś czas sadzała by sikał obok nas
      i w sumie i ich na te skały. Nie wiem czy myślała że jego mocz jest mniej
      cuchnący wiem że nie znała angielskiego a ja czeskiego. a miejsce super.
      Pozdrawiam :)
      • Gość: Triss Merigold Never, tylko nie Amelia IP: *.acn.waw.pl 25.03.04, 11:40
        Bez żenady zwrócę uwagę mamuśce wysadzającej dzieciaka np. przy sklepie na
        trawniku czy na placyku zabaw (guzik mnie obchodzi, że to "nie mój placyk").
        Podobnie jak babie wyprowadzającej psa tylko pod blok.
        W sumie to chciałaby wiedzieć czy ludziom wszystko już zobojętniało czy boją
        się czego czego nie jestem w stanie zrozumieć.
    • Gość: aphrael Re: Czepiam się? IP: 81.15.212.* 25.03.04, 11:37
      Ciężko mnie irytują zachowania coraz częściej uchodzące za "normalne"

      Mnie też. Niestety, młode pokolenie wyrastające mi tu pod nosem najwyraźniej
      myśli o mnie w kategoriach nieszkodliwej wariatki. Największy problem mam z
      psami które właściciele wypuszczają z domu bez smyczy. Ale kiedyś po prostu się
      wkurzę i spuszczę swojego. Skoro nie słuchają słów to może posłuchają zębów?

      Pozdrawiam. I gratuluję odwagi :)
      • pap99 Nie czepiasz się... 25.03.04, 11:58
        Mnie też denerwuje znieczulica naszego społeczeństwa społeczeństwa.Ludzie maja
        jakąś blokadę,boją sie komukolwiek zwrócić uwagę.Wczoraj idąc do pracy przede
        mną szła jakaś kobieta z psem.Nagle pies zrobił kupę na środku chodnika
        Marszałkowskiej i kobieta jak nigdy nic poszła dalej.Zwróciłem uwagę
        kobiecie,wywiązała się pyskówka ( poniosły mnie nerwy).Reszta ludzi
        przechodziła obojetna.A pozniej narzekaja,ze brudno,smierdzi...
        • Gość: Wacek Re: Nie czepiasz się... IP: 195.205.132.* 26.03.04, 12:35
          A czego Ty się spodziewasz? Przecież te okolice wciąż zamieszkują ludzie z
          awansu społecznego lat 50 i ich rodziny. Wymagasz od nich kultury?
    • Gość: Ewa Re: Czepiam się? IP: *.chello.pl 25.03.04, 11:54
      I ja też się czepiam. Kiedyś wydarłam się przed pawilonami handlowymi na
      Kabatach jak babcia wysadziła 3-4 letnie dziecko na środku chodnika - 20 metrów
      od toalety płatnej 0,50 PLN. Zleciało sie ze 20 sprzedawcow, byla awantura, ale
      baba jak widzi mnie robiącą zakupy wychodzi ze sklepu.
      Zmieszałam z boem sąsiada palącego pety na balkonie i dmuchajacego na mnie (
      nie znosze dymu i przez faceta nie mam zamiaru rezygnować z korzystania z
      balkonu).
      Razem z mężem opieprzylismy sąsiadów miłośników zycia nocnego a głośnego. Od 2
      lat siedzą cicho.
      P.S. Nie jestem nauczycielką.
    • zlewozmywak1 Re: Czepiam się? 25.03.04, 11:58
      Bravo triss. Ja ostatnio zagadnąłem goscia którego piesek wysrał sie dokładnie
      na przeciw mnie na trawniku wzdłuz mojej ulicy. Facet oczywiście głupa skleił,
      chć po jego minie nie wywywnioskowałem iz zmieni zwyczaje.

      Ludzie nie reaguja bo boja sie, że dostana w ryj. I co ty na to.
      • Gość: Triss Merigold Re: Czepiam się? IP: *.acn.waw.pl 25.03.04, 12:06
        Dostaną w ryj? Od kogo? Od nastolatków? Baby z sikającym dzieckiem albo psem?
        Sąsiada?
        Bez przesady, nie żyjemy w Bronksie gdzie ryzyko spotkania naćpanego małolata z
        bronią ostrą jest nieco większe. Człowiek reaguje jak zwierzę, jak wyczuwa
        strach to atakuje, jak widzi stanowczość (albo desperację) to odpuszcza.
        Jeszcze jedno: ci, ktorym zwraca się uwagę WIEDZĄ, że postępują źle, że łamią
        jakieś normy zachować i mam 99% gwarancji, że nawet nie odpyskną.
        • zlewozmywak1 Re: Czepiam się? 25.03.04, 12:14
          No więc własnie o to chodzi. Strach paralizuje, a nawet do łba nie przyjdzie,
          że wiekszośc nie jest groźniejsza od wsiowych burków. Choiciaż z dawniejszych
          lat pamietam jakie freaky jeździły nocnymi żółtymi pociagami.
    • aguszak Re: Czepiam się? 25.03.04, 12:01
      Mnie też wiele rzeczy irytuje (palenie w miejscach publicznych czasem powoduje
      przypływ piany na moje usta i wrzenie krwi do 200 stopni ;) czasem zbiorę się
      na odwagę i zwrócę uwagę, ale w środku się strasznie denerwuję, że muszę to
      zrobić. Powód - boję się agresywnej reakcji winnego i otoczenia, które nie
      wiedzieć czemu często bierze stronę słusznie opieprzanego.
      Triss, czy dajesz jakieś lekcje odporności i asertywności? Zapisuję się :)
    • tralalumpek Tak, czepiasz sie 25.03.04, 12:03
      Triss, rozumiem ciebie, ja czesto reaguje w podobny sposob. Ciesze sie jednak,
      ze z wiekeim mi przechodzi taka chec naprawiania swiata. Myslisz, ze cos twoje
      zachowanie zmieni? Szkoda czesto energii na naprawiania swiata tam gdzie go
      naprawic nie mozna. Nie znaczy to, ze od czasu do czasu nie "ulze sobie"
      komentarzem do czyichs poczynan.
      • zlewozmywak1 Re: Tak, czepiasz sie 25.03.04, 12:10
        Ja zmieniam świat. Przecież do niego należę. Mój dzieciak też.
        • tralalumpek Re: Tak, czepiasz sie 25.03.04, 12:13
          zlewozmywak1 napisał:

          > Ja zmieniam świat. Przecież do niego należę. Mój dzieciak też.



          Jak wyzej, ja tez zmieniam ale w kontrolowany sposob.
    • Gość: mała_mi oni nie lubią czepiających się... IP: 195.94.207.* 25.03.04, 12:14
      Wiesz, dla mnie nie jest to obojętne. Ale zauważ, jak ktoś próbuje powiedzieć
      komuś, że coś jest złe itd. (mam na mysli to forum chociażby), zaraz znajdzie
      się wianuszek przeciwników. Ostatnio w świcie panuje moda na zdradzanie zaraz
      po ślubie i skoki w bok jednego z partnerów uchodzą za normalne i wskazane (!).
      I zauważ, że jak ja to teraz napisałam, zaraz ktoś się zjawi, kto mnie wyzwie,
      że jestem delikatnie mówiąc "niedzisiejsza". Bo tacy ludzie generalnie nie
      lubią tych, co się czepiają, zwracają uwagę itp. Taka jest ta nasza normalność
      dzisiaj... Ech, szkoda słów.
      • Gość: mała_mi i jeszcze jedno... IP: 195.94.207.* 25.03.04, 12:21
        Wczoraj puściłam parę słów w kierunku starszego faceta, który szedł sobie za
        mną z kolesiem i opowiadając mu o czymś tam bluzgał. W końu stanęłam i mniej
        delikatnie zwróciłam gościowi uwagę, że niech sobie wulgaryzmy zostawi na
        później. Facet elegancki, wydawałoby się porządny, a tu taka kicha... Czy
        dzisiaj już nic nie można opowiedzieć nie używając niecenzuralnego słownictwa?
    • samowolny Re: Czepiam się? 25.03.04, 12:17
      jakos zawuażyłem ze kobiety znacznie częściej zwracaja innym publicznie uwage
      od mężczyzn, ciekawe dlaczego?:))
      • tralalumpek Dlatego... 25.03.04, 12:18
        ....ze mezczyzni sa tak skonstruowanie ze moglaby im bomba pod nogami wybuchnac
        i nie zauwaza tego.
        • zlewozmywak1 Re: Dlatego... 25.03.04, 12:21
          Prawda cześciowa, bo ja jestem pewien że faceci bardziej sa świadomi klepania
          miski niż kobiety, które kultura chroni.
      • aguszak Re: Czepiam się? 25.03.04, 13:16
        samowolny napisał:

        > jakos zawuażyłem ze kobiety znacznie częściej zwracaja innym publicznie uwage
        > od mężczyzn, ciekawe dlaczego?:))

        Ba mężczyznom jest wszystko jedno, nawet w ich własnym domu... bo jak coś nie
        dotyczy go bezpośrednio, to leje na to ciepłym moczem... czyż nie tak...?
        ;-P
    • Gość: she Re: Czepiam się? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.04, 14:30
      > Ich reakcja - wariatka.

      W stu procentach słuszna. Nie jest normalne darcie pyska i belferskie pouczanie
      tych, którzy robią coś, co nie przypada nam do gustu.
      • triss_merigold6 Re: Czepiam się? 25.03.04, 21:18
        Nie jest normalne? Skarbie, szczanie w miejscach publicznych; palenie, jedzenie
        i picie w środkach komunikacji miejskiej; wyprowadzanie psów bez smyczy;
        palenie na przystankach; zakłócanie porządku publicznego np. przez bluzgi i
        głośną muzykę jest WYKROCZENIEM i dobrym prawem każdego jest interweniować
        lub/i dzwonić po Straż Miejską lub policję. Tyle w Polsce.
        Tak na marginesie: widać dziecino, że nie mieszkałaś ani w przyzwoitej
        dzielnicy ani za granicą (nie w slumsach) tylko chociażby na normalnym,
        willowym osiedlu...
        • Gość: she cóż tak nerwowo ciociu? ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.04, 22:20
          Ponieważ piszesz do mnie "skarbie" i "dziecino", pozwolę sobie nazywać Cię
          ciocią.

          Otóż droga ciociu tak się składa, że palenie na ulicy nie jest w Polsce
          przestępstwem, podobnie jak nie jest nim niezwrócenie "chuliganowi" uwagi. Kto
          zachowuje się agresywnie czy, do czego sama się przyznałaś, po chamsku w
          stosunku do takich ludzi, sprawia wrażenia elyty w pierwszym pokoleniu.

          Pozdrowienia droga ciociu z willowej dzielnicy.
          Oraz życzenia postępów w walce z kompleksami.
          • Gość: Triss Merigold Re: cóż tak nerwowo ciociu? ;) IP: *.acn.waw.pl 25.03.04, 22:30
            Na ulicy nie. W autobusie - owszem. Niezwrócenie uwagi nie jest przestępstwem.
            Jest banalnym dowodem znieczulicy ludzi, którym jest wszystko jedno, u siebie
            za stodołą szczali bez żenady to i pod blokiem/sklepem będą lać.
            Nie zachowuję się po chamsku - zwracam uwagę ale nie klnę. Mozna b. dużo
            powiedzieć nie używając wulgaryzmów i bedzie to nie mniej dobitne.
            Moje uwagi nt. mieszkania poza POlską miały na celu poinformowanie, że na
            przeciętnym willowym osiedlu w USA bądź Kanadzie sąsiedzi wezwą lokalną straż i
            policję jeśli tylko imprezę domową słychać na ulicy a za zaniedbany trawnik
            można dostać mandat (za szczekającego lub brudzacego psa również). Podpitych
            ochrona zwinie natychmiast, nawet nie muszą być głośni.
            Nie mam kompleksów, gdybym miała to robiłabym wszystko żeby wtopić się w
            pokorny i zastraszony tłum i nie zwracać niczyjej uwagi.
            • Gość: she Re: cóż tak nerwowo ciociu? ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.04, 22:52
              Odnoszę się precyzyjnie do tego, co uprzejma byłaś
              napisać. "Objechałam", "rozdarłam się" i tak dalej. Każdy decyduje za siebie -
              widocznie przechodzacym ludziom jest wszystko jedno czy ktoś obok załatwia
              potrzeby fizjologiczne czy nie - gdyby mnie było wszystko jedno i gdybyś mnie
              próbowała nauczać dałabym Ci taki odpór, że na zawsze porzuciłabyś takie
              praktyki. Jesteś może nauczycielką?

              Tak się składa, że miałam przyjemność spędzić wiele miesięcy u rodziny w
              Stanach. Na Twoje nieszczęście w zamożnej okolicy "emeryckiego" stanu :)
              Owszem, nikt tam nie siusiał na ulicy. Ale i nikt bliźnich za inne niestosowne
              zachowanie nie "objeżdżał" ani na nich się nie "rozdzierał". Tym bardziej za
              ich nie pasujące komuś desinteressement. Po prostu byłabyś tam pozwana za takie
              napastliwe zachowanie i tyle.

              Moja uwaga o Twoich kompleksach wynika z analizy skierowanego do mnie postu -
              Twoich dziecinnych tez na temat miejsca mojego zamieszkania. Sprawiasz wrażenie
              przekupy i tyle. I fakt, że ja nie akceptuję zachowań, których i Ty nie
              akceptujesz nie ma nic do rzeczy.
              • Gość: Triss Merigold Co byś powiedziała? IP: *.acn.waw.pl 25.03.04, 23:05
                Co byś powiedziała na pytanie "Dlaczego Pani też nie zareaguje?". Powiedz
                głośno do lustra "Ponieważ jest mi obojętne, że pijany nastolatek sika obok
                mnie na trawniku" i zobacz jak to idiotycznie brzmi.
                Mieszkałam w Stanach na "emeryckim osiedlu", na willowym również, w Kanadzie na
                willowym i w Belgii więc informacje o reakcjach na niestosowne zachowanie mam z
                pierwszej ręki. Nie ma żadnego braku zainteresowania, wręcz przeciwnie - ludzie
                cenią sobie spokój i czystość i dlatego reagują. Płacą za porządek i nie lubię
                kiedy ktoś go zakłóca.
                Uważam, że do chama próbującego zapalić w autobusie nie nalezy zwracać się "Czy
                byłby pan uprzejmy nie palić", bo on świetnie wie, że nie wolno, tylko głośno i
                dobitnie, tak, żeby mu narobić publicznie wstydu.
                Nie interesuje mnie jak kto jest ubrany, co je, o czym rozmawia i milion innych
                rzeczy. Interesuje mnie natomiast komfort życia bez buraków, którym się wydaje,
                że nie istnieją żadne normy. A subtelne paniusie i tchórzliwi panowie mogą
                sobie w domu cichutko ponarzekać na "tę dzisiejszą młodzież".
                • zdzichu-nr1 Re: Co byś powiedziała? 25.03.04, 23:25
                  Czytałem niejednokrotnie w kronikach kryminalnych o denatach, którzy zginęli od
                  noża czy bejzbola ponieważ ośmielili się zwrócić uwagę na nieistotny drobiazg
                  jakimś rosłym Panom. To wcale nie jest tak, że byczy kark zawsze będzie
                  mówił "prosze Pani, ja wcale nie chciałem Pani przeszkodzić". Osobiscie
                  spotkałem się parę razy z kibolami wracającymi z meczów na Legii i mimo, że to
                  były grupy po kilku zaledwie wyrostków , miałem serce za uchem. Ci goście byli
                  tak nabuzowani agresją, że krew odpływała z nóg.

                  To co przeżywasz Triss, to zespół ciążowy. Ja bym na te reakcje patrzył
                  fizjologicznie, a nie merytorycznie. Tak na marginesie, identyczne objawy
                  zdradza facet, który jest na długiej abstynencji seksualnej. Nerwowość,
                  wybuchowość i "czepianie się" bliźnich. Będąc w takim stanie, zrobiłem kiedyś
                  karczemną awanturę facetowi, który wepchnął się bez kolejki do okienka w
                  dzielnicowym urzędzie komunikacji. Oj, działo się.... i w jak najbardziej
                  słusznej sprawie!, co z tego, kiedy współkolejkowicze i urzędnicy uznali mnie
                  za wariata (nt. obsłużyli w końcu jak klasycznego 'psychicznego', z widowiskową
                  grzecznością i w stylu "lekarz kazał przytakiwać":)
                • Gość: she ta dyskusja robi się absurdalna... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.04, 00:22
                  Jeśli pijany nastolatek nasiusia na mój trawnik (teoretycznie, bo ja mam płot)
                  napewno nie bede na niego sie wydzierać, bo nie jestem niezrównoważona
                  emocjonalnie. Będę chciała, żeby poniósł konsekwencję i tyle. Innymi słowy
                  zostanie przez męskich domowników zatrzymany, zadzwonię na policję i rodzice
                  kolegi dostana kolegium. Nie interesuje mnie wyładowywania frustracji na
                  ludziach tylko skuteczne działania. Sadzę też, że po takiej prawnej przygodzie
                  następnym razem tego nie zrobi w przeciwieństwie do sytuacji, w której
                  nawrzeszczy na niego jakaś baba. Jesli natomiast bedzie siusiał na cudzy
                  trawnik, uznam, że to sprawa cudza. Nigdy napewno nie będę strofowac innych
                  ludzi, że nie zwracają komuś uwagi na niewłaściwe zachowanie.

                  Najwyraźniej pochodzimy z innych domów - w moim propagowane przez Ciebie
                  zachowanie uważane jest za schodzenie do poziomu baby z targu. A zawstydzanie
                  ludzi jako cel działania za metodę osobników, którym słoma z butów wychodzi.

                  Ponieważ usiłujesz zepchnąć mnie na pozycję obrońcy "nieinteresowania się",
                  podkreślam jeszcze raz - interesowania się nie jest tożsame z równie chamskim
                  wrzeszczeniem, strofowaniem etc.
                  • Gość: hihi Re: ta dyskusja robi się absurdalna... IP: *.chello.pl 26.03.04, 19:30
                    To mi się podoba! Co za moim płotem (nie moje, co tam, że wspólne,np. park
                    publiczny) niech sczeźnie!!! Furt okolica, byle mojego nie ruszać! Brawo!!!!
                    • Gość: she Re: ta dyskusja robi się absurdalna... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.04, 22:53
                      > To mi się podoba! Co za moim płotem (nie moje, co tam, że wspólne,np. park
                      > publiczny) niech sczeźnie!!! Furt okolica, byle mojego nie ruszać! Brawo!!!!

                      jak to każdy(a) nieszczęśnik(czka) chce zaznaczyć swoją obecność, bez względu
                      na to, czy napisze coś, co ma sens czy wręcz odwrotnie :)

                      od kiedy to "wspólne" znaczy cudze?
                      brawo ;)
                      • Gość: hihi Re: ta dyskusja robi się absurdalna... IP: *.chello.pl 28.03.04, 23:38
                        Co za płotem - nieważne publiczne czy cudze. Happy?
          • aguszak Re: cóż tak nerwowo ciociu? ;) 26.03.04, 10:57
            Gość portalu: she napisał(a):

            > Otóż droga ciociu tak się składa, że palenie na ulicy nie jest w Polsce
            > przestępstwem

            Otóż tak się składa, że szczanie oraz zaspokajanie innych "twardszych" potrzeb
            na Twojej wycieraczce też nie jest przestępstwem i zastanawiam się, czy przed
            Twoimi drzwiami wisi papier toaletowy z różowym nadrukiem: "Na zdrowie".
            ;-/
            • Gość: she Re: cóż tak nerwowo ciociu? ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.04, 14:29
              > Otóż tak się składa, że szczanie oraz zaspokajanie innych "twardszych"
              potrzeb
              > na Twojej wycieraczce też nie jest przestępstwem


              i tu się dość głęboko mylisz - nie napisałam "bardzo", bo to nie przestępstwo
              tylko wykroczenie, które uzna każde kolegium ds.wykroczeń

              ja odnoszę się prezyzyjnie do przykładów opisanych przez triss merigold, ale Ty
              ssij palec dalej :)
              • capa_negra Re: cóż tak nerwowo ciociu? ;) 29.03.04, 14:05
                kolegia ds. wykroczeń nie istnieja od 2 lat ...i to by było na tyle
      • parsenta Re: Czepiam się? 26.03.04, 15:10
        Gość portalu: she napisał(a):

        > > Ich reakcja - wariatka.
        >
        > W stu procentach słuszna. Nie jest normalne darcie pyska i belferskie
        pouczanie
        >
        > tych, którzy robią coś, co nie przypada nam do gustu.

        popieram

        diagnoza:nerwica
        dodatkowo:paranoidalna
    • glonik Też na to choruję... 25.03.04, 16:19
      Pracuję z dziećmi, ale nie szkolnictwo, i zwracam uwagę na, zdawałoby się
      drobiazgi. Do chłopców, którzy w pomieszczeniu i rozmawiając ze mną mówię
      per "dziewczynko", taka sama reakcja na ręce w kieszeniach. Żucie gumy wy-
      wołuje u mnie ciężki niedosłuch, a podawanie czegokolwiek w rękawiczkach
      (również w pomieszczeniu) spowodowało, że zaczęłam swoje zakładać. Wiem,
      że niektóre dzieciaki jak na groźnego wariata na mnie patrzyły, ale jakoś
      działają te wariackie metody.
      • zlewozmywak1 Re: Też na to choruję... 26.03.04, 10:30
        Wiesz co? Jestes walnieta. To chyba od pracy z dziećmi albo braku odpowiedniego
        przygotowania do tejże. Załatwiasz swoje despotyczne chore wymaganka
        zawstydzaniem i ponizaniem dzieciaków. Koofa o co chodzi z tym podawaniem w
        rekawiczce ????? Ludzie wariaty.... Dzieci patrza na ciebie jak na wariatke i
        taką cie zapamietają. Dla nich bedziesz juz kretynka na zawsze. Cieszy cie to?
        Zadowolona że dla swietego spokoju ulegaja twojemu świrkowi???
        • glonik Re: Też na to choruję... 26.03.04, 15:05
          zlewozmywak1 napisał:

          > Wiesz co? Jestes walnieta. To chyba od pracy z dziećmi albo braku
          odpowiedniego
          >
          > przygotowania do tejże. Załatwiasz swoje despotyczne chore wymaganka
          > zawstydzaniem i ponizaniem dzieciaków. Koofa o co chodzi z tym podawaniem w
          > rekawiczce ????? Ludzie wariaty.... Dzieci patrza na ciebie jak na wariatke i
          > taką cie zapamietają. Dla nich bedziesz juz kretynka na zawsze. Cieszy cie
          to?
          > Zadowolona że dla swietego spokoju ulegaja twojemu świrkowi???

          Uuuuu, widać, że kindersztuba cię nie objęła. Zachowujesz się tak, jak te
          dzieciaki. Są w pomieszczeniu, mróz im rącząt nie ściska, główki szronem nie
          pokrywa. Miamlanie gumy w trakcie rozmowy uważasz za kulturalne? Wyślizgujące
          się z urękawiczonych dłoni rzeczy się oczywiście nie niszczą. Ręce w
          kieszeniach, jasne...przecież to normalne. Własciwie nie wiem, dlaczego ci
          odpowiadam, bo żeby ci sprostać, musiałabym udać się do rynsztoka.
          Ale powtórzę: TAK, mam wymagania i będę je egzekwować, jesli rodzice nie
          nauczyli swoich dzieci PODSTAWOWYCH manier.
          A czy jestem świrkiem? Wg ciebie tak, ale nie jesteś dla mnie autorytetem
          w żadnej matetrii.
          • Gość: she powinnaś się zajmować tresowaniem zwierząt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.04, 15:14
            Boże, co za kraj...Byle upośledzonego emocjonalnie dopuszczają do uczenia
            dzieci.
          • zlewozmywak1 Re: Też na to choruję... 26.03.04, 15:17
            Z tak zwanej kindersztuby tzn guma, ręce w kieszeniach i te twoje rekawiczki
            (puk, puk) guzik wynika w kwestii szacunku czy też, co wazniejsze, rzyczliwości
            dla innych. Co to jest rynsztok dla ciebie, co symbolizuje? Bo dla mnie
            rynsztok to np: brak uczciwości. Jak to sdie stało, że łyknęłas od swojego
            rynsztoka atencję dla tak nieistotnych bzdur. Co byś ty sobie o mnie
            nawymyslała gdybym stojac przed toba mówił do ciebie z rekami w kieszeniach i
            guma w buzi, ale konkretnie co? pytam.
            • parsenta Re: Też na to choruję... 26.03.04, 15:23
              wyglada na to ze ciocia najpierw dalaby do przeczytania napisany przez siebie
              zbior zachowan ceremonialno hipokrytycznych, nastepnie zaprowadzila do lazni
              fryzjera i krawca.nastepnie z ladnie uczesanym i w makijazu , zachowujacym sie
              nienagannie porozmowiala, a raczej monologowala, a czlowiek dobrze wedlug niej
              wychowany potwierdzalby wszystko kiwaniem glowa, spuszczona...
            • Gość: hihi Re: Też na to choruję... IP: *.chello.pl 26.03.04, 19:32
              Dopóki będziesz pisał "rzyczliwość", na moją życzliwość nie licz
            • tomasdyg Re: zlewozmywak1 -Co byś sobie..... 26.03.04, 23:53
              zlewozmywak1 napisał:
              >Co byś ty sobie o mnie
              > nawymyslała gdybym stojac przed toba mówił do ciebie z rekami w kieszeniach i
              > guma w buzi, ale konkretnie co? pytam.

              Nie jestem Glonikiem - ale odpowiem Ci co ja bym pomyślał.
              Otóż pomyślałbym, że faktycznie jesteś niewychowanym przez rodziców i
              zakochanym w sobie dupkiem, któremu brak elementarnej ogłady. To.... bym
              pomyślał. Następnie zwrócił ci uwagę, a jeśli dalej nie umiał byś się zachować,
              jak przystało na kulturalnego człowieka, po prostu bym cię zignorował -jeśli
              było by to w miejscu publicznym, bo jeśli na moim terenie to po prostu kazałbym
              Ci wyjść.



          • joanna51 Re: Też na to choruję... 26.03.04, 15:33
            Oddaje, co na chwilke pozyczylam . Chcialam szerzej opublikowac, bo mysl
            znakomita i zgadzam sie z nia w 100%, ale cholera czas mnie goni, dzieci w domu
            placza, mezowi trzeba kapcie , piwo i super express przed telewizor podac,
            kartofle wstawic, schabowego wygrzmocic.
            No nie, nie wyrobie sie.

            Wracamy zatem do punktu wyjscia bez wyjscia.

            Milego weekendu.

            Joanna

            a tutaj jest zguba: "Ale powtórzę: TAK, mam wymagania i będę je egzekwować,
            jesli rodzice nie
            nauczyli swoich dzieci PODSTAWOWYCH manier."

      • astrit Re: Też na to choruję... 27.03.04, 00:47
        glonik napisała:

        > Pracuję z dziećmi, ale nie szkolnictwo, i zwracam uwagę na, zdawałoby się
        > drobiazgi. Do chłopców, którzy w pomieszczeniu i rozmawiając ze mną mówię
        > per "dziewczynko", taka sama reakcja na ręce w kieszeniach.

        "Dziewczynko"?????? Mają to traktować jako obelgę??? Czyli, że dziewczynka jest
        czymś dużo gorszym od chłopca? Dobrze rozumiem? Bo jeśli tak, to jest to co
        najmniej dziwne podejście....
        • glonik Re: Też na to choruję... 27.03.04, 02:43
          astrit napisała:

          > glonik napisała:
          >
          > > Pracuję z dziećmi, ale nie szkolnictwo, i zwracam uwagę na, zdawałoby się
          > > drobiazgi. Do chłopców, którzy w pomieszczeniu i rozmawiając ze mną mówię
          > > per "dziewczynko", taka sama reakcja na ręce w kieszeniach.
          >
          > "Dziewczynko"?????? Mają to traktować jako obelgę??? Czyli, że dziewczynka
          jest
          >
          > czymś dużo gorszym od chłopca? Dobrze rozumiem? Bo jeśli tak, to jest to co
          > najmniej dziwne podejście....

          Tak, w wieku 10-13 lat, powiedzenie chłopcu per "dziewczynko" to dla niego
          obelga, bo on już palić papierosy zaczyna, piwka popróbuje, jednym słowem -
          on jest facet. I ja mu to zabieram.
          • astrit Re: Też na to choruję... 27.03.04, 13:10
            glonik napisała:

            > astrit napisała:
            >
            > > glonik napisała:
            > >
            > > > Pracuję z dziećmi, ale nie szkolnictwo, i zwracam uwagę na, zdawałoby
            > się
            > > > drobiazgi. Do chłopców, którzy w pomieszczeniu i rozmawiając ze mną m
            > ówię
            > > > per "dziewczynko", taka sama reakcja na ręce w kieszeniach.
            > >
            > > "Dziewczynko"?????? Mają to traktować jako obelgę??? Czyli, że dziewczynka
            >
            > jest
            > >
            > > czymś dużo gorszym od chłopca? Dobrze rozumiem? Bo jeśli tak, to jest to c
            > o
            > > najmniej dziwne podejście....
            >
            > Tak, w wieku 10-13 lat, powiedzenie chłopcu per "dziewczynko" to dla niego
            > obelga, bo on już palić papierosy zaczyna, piwka popróbuje, jednym słowem -
            > on jest facet. I ja mu to zabieram.


            No, super. A potem ktoś się dziwi, że faceci traktują kobiety jak traktują.
            • tomasdyg Astrit - Nie choruj na sksizm.. 27.03.04, 13:36
              Wybacz, ale albo przesadzasz, albo nie chcesz zrozumieć. W wieku 10-13 lat
              dzieci rozpoznają już swoją seksualność, są z niej dumne. Akurat przytyk, przy
              zwróceniu uwagi i nazwanie chłopca dziewczynką lub odwrotnie bywa -właśnie z
              powodu tej dumy- skuteczny, bo wskazuje, że zachowanie to nie licuje, już temu
              uważającemu się za młodego mężczyznę/ kobietę człowiekowi.
              Nazwanie zaś go/jej odwrotnie do płci powoduje, że odbiera to, iż zachował się
              jak małe dziecko (ujma na honorze) bo ktoś nie rozpoznał jego płci.

              Pozdrawiam
              • astrit Re: Astrit - Nie choruj na sksizm.. 28.03.04, 22:50
                Czy w takim razie nazwanie dziewczynki "chłopczykiem" odniesie podobny efekt?
                Nie sądzę, bo już od małego dzieci są uczone, że "chłopczyk" to ten zaradny, od
                samochodzików i techniki, a "dziewczynka" to gorszy gatunek... :-(
                • tomasdyg Re: Astrit - Nie choruj na sksizm.. 28.03.04, 23:17
                  astrit napisała:

                  > Czy w takim razie nazwanie dziewczynki "chłopczykiem" odniesie podobny efekt?
                  > Nie sądzę, bo już od małego dzieci są uczone, że "chłopczyk" to ten zaradny,
                  od
                  >
                  > samochodzików i techniki, a "dziewczynka" to gorszy gatunek... :-(

                  Pewnie, że odniesie podobny skutek, to co napisałaś, wybacz, ale to zaprzeszłe
                  political correctness, ekstremalnie feministyczne i zapóźnione bajdy z lat 80,
                  u nas teraz odgrzewane. Czy ty uważasz, że kobieta jest gorsza od mężczyzny?!
                  Młode dziewczyny -mam dwie córki- nawet dzieci, tak nie uważają, są dumne ze
                  swojej płci. A już młode dziewczyny w szczególnosci. Więc pewne szyderstwo jest
                  uzasadnione i skutek odniesie.
                  Pozdrawiam -wiecej optymizmu życzę

                  • astrit Re: Astrit - Nie choruj na sksizm.. 28.03.04, 23:28
                    Ja tak nie uważam, nie uważam się za kogoś gorszego, ale myślę, że niektórzy
                    nawt nie zdają sobie sprawy z tego, że utrwalają takie właśnie schematy. Robią
                    to, bo takie własnie podejście mają niejako "wdrukowane" i przekazują to dalej.
                    Mowiąc do chłopca "dziewczynko" w celu ukarania go przekazuje mu się, że
                    dziewczynka to coś gorszego, skoro nazwanie "dziewczynką" jest uwłaczające. I
                    nie są to żadne zapóźnione bajdy z lat 80, bo - jak widać - to cały czas
                    działa. I myśle, że warto na takie rzeczy zwracać uwagę. Nie ma to nic
                    wspólnego z tą "ekstremalnie feministyczną political corectness" ( cokolwiek to
                    znaczy) - ale z przekazywaniem pewnych podstawowych wzorców. Howg.
                    • tomasdyg Re: Astrit - Nie choruj na sksizm.. 28.03.04, 23:45
                      Po prostu chcesz mieć ostatnie słowo, daję Ci tę satysfakcję -więcej nie
                      odpowiadam, bo to nic nie wnosi- ale pozwolisz, że pozostanę przy własnym
                      zdaniu.
                      Ba- powiem nawet, że kobieta -o zgrozo- może być dumna z tego, że nią jest, że
                      rodzi, że jest inna od mężczyzny. Inna to nie znaczy gorsza, ale też nie znaczy
                      lepsza. No chyba, że modelem wzorcowym miałby być bezpłciowy uniseks. Nie chcę
                      jednak żyć na takim świecie, gdzie różnice miedzy płciami są sztucznie
                      zasypywane, albo na takim gdzie wartościuje się ludzi wg płci -to już nie
                      dziś.
                      Piękno zawsze tkwi w różnorodności i nauczmy się ją cenić.

                      KOBIETY -bądźcie z siebie dumne!
                      • astrit Re: Astrit - Nie choruj na sksizm.. 28.03.04, 23:48
                        tomasdyg napisał:

                        > Po prostu chcesz mieć ostatnie słowo, daję Ci tę satysfakcję -więcej nie
                        > odpowiadam, bo to nic nie wnosi- ale pozwolisz, że pozostanę przy własnym
                        > zdaniu.
                        > Ba- powiem nawet, że kobieta -o zgrozo- może być dumna z tego, że nią jest,
                        że
                        > rodzi, że jest inna od mężczyzny. Inna to nie znaczy gorsza, ale też nie
                        znaczy
                        >
                        > lepsza. No chyba, że modelem wzorcowym miałby być bezpłciowy uniseks. Nie
                        chcę
                        > jednak żyć na takim świecie, gdzie różnice miedzy płciami są sztucznie
                        > zasypywane, albo na takim gdzie wartościuje się ludzi wg płci -to już nie
                        > dziś.
                        > Piękno zawsze tkwi w różnorodności i nauczmy się ją cenić.
                        >
                        > KOBIETY -bądźcie z siebie dumne!


                        Boszzzzz..... Kobieto! A gdzie ja napisałam, że kobieta jest gorsza? Przeczytaj
                        jeszcze raz - ale dokładnie - to, co pisałam, może zrozumiesz, o co mi chodzi.
    • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: Czepiam się? 25.03.04, 21:23
      Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

      > Ciężko mnie irytują zachowania coraz częściej uchodzące za "normalne". W
      > związku z tym reaguję głośno i dobitnie. Z ostatniego tygodnia:
      > - objechałam pełnym głosem pana w nocnym, który otworzył sobie okienko i
      > szykował do zapalenia papierosa, pan pomarudził ale fajki schował. Poza mną
      > nikt nie drgną, wszyscy wpatrzeni w widok za oknem
      > - rozdarłam się wieczorem na 4 ok. 15-letnich młodzieńców bez żenady
      > sikających na ulicy, odbyłam z nimi dość burzliwą dyskusję (mój monolog
      > bardziej) na temat zachownia w miejscach publicznych; przy okazji zwróciłam
      > uwagę przechodzącym dorosłym ludziom, że też powinni reagować a nie kwasić
      > później, że wszędzie śmierdzi. Ich reakcja - wariatka. Ciekawe - objechani
      > dresiarze mówili do mnie per "pani" i żaden nie bluznął.
      > - zwróciłam uwagę palącemu chłopcu, miał może ze 12 lat.
      > Mam pytanie: czy mnie się tylko wydaje czy kiedyś ludzie na podobne sytuacje
      > reagowali częściej? Boją się (qrde czego?) czy jest wszystkim wszystko
      > dokładnie obojętne?
      >
      Oby więcej osób tak reagowało. Tak trzymaj!
      PS."Moja krew" ;)
      • triss_merigold6 Re: Czepiam się? 25.03.04, 21:27
        W sumie to nie jest qrde śmieszne. Raz, że mam furię w oczach, dwa, że potem
        jestem dość długo poirytowana i mną trzęsie. Najbardziej ze złości na tych,
        którzy nie reagują a potem wracają do domu i ogladają jakieś durne "Pod
        napięciem" czy "Uwaga" żeby móc sobie ponarzekać "jaki to, panie, świat się
        dzisiaj zrobił niebezpieczny".
        • Gość: she Re: Czepiam się? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.04, 22:21
          > W sumie to nie jest qrde śmieszne. Raz, że mam furię w oczach, dwa, że potem
          > jestem dość długo poirytowana

          No właśnie. Sprawiasz wrażenie osoby potrzebującej profesjonalnej pomocy.
        • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: Czepiam się? 26.03.04, 00:32
          triss_merigold6 napisała:

          > W sumie to nie jest qrde śmieszne. Raz, że mam furię w oczach, dwa, że potem
          > jestem dość długo poirytowana i mną trzęsie. Najbardziej ze złości na tych,
          > którzy nie reagują a potem wracają do domu i ogladają jakieś durne "Pod
          > napięciem" czy "Uwaga" żeby móc sobie ponarzekać "jaki to, panie, świat się
          > dzisiaj zrobił niebezpieczny".

          Ja wiem, Merigold'tko, ze postawa, którą wybrałaś( vide:- twój iniciujący
          post ) nie jest konfortowa. Niemnmiej jednak tak trzymaj, pls.
    • Gość: Richelieu* Re: Czepiam się? IP: 217.98.107.* 25.03.04, 21:34
      z tymi szczającymi, pod oknami szczano wracając o północy więc było słychać.
      Ojciec ich opieprzył i został pobity
      nie mieszkamy w bronxie? co za różnica czy nosisz broń palną czy metalowy pręt
      15-latkowie lepiej wychowani może się zlękną, 15-latkowie burakodresy już nie
    • Gość: Ethlinn Re: Czepiam się? IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 25.03.04, 21:38
      Wiesz Triss nie chcę Cię straszyć, ale nie zdziw się jak kiedyś po prostu
      oberwiesz... Oczywiście jestem jak najbardziej za reagowaniem, niemniej od
      czasu gdy skończyło się to dla mnie bardzo nieprzyjemnie dwa razy pomyślę nim
      komuś zwrócę na coś uwagę. Póki trafiasz na ludzi normalnych a jedynie
      niewychowanych - pół biedy. Gorzej jak trafisz na wariata - a takich nie
      brakuje...
    • anahella Re: Czepiam się? 25.03.04, 23:13
      Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

      > Boją się (qrde czego?) czy jest wszystkim wszystko
      > dokładnie obojętne?
      >

      Jak wracam z pracy, to skracam sobie droge przez nieciekawe podworko. Tam
      czesto wysiaduja nastoletnie dzieciaki z petami w zebach. Kiedys jeden pyta sie
      czy dam mu papierosa. Odpowiedzialam ze nie. On na to, ze przeciez wie ze mam
      fajki, bo nie raz widzial mnie z papierosem. Ja mu znow "nie" bo dzieci nie
      czestuje fajkami. W odpowiedzi uslyszlaam :i tak wiem k.... gdzie mieszkasz".
      Ja sie nie boje, ale ktos slabszy moglby sie wystraszyc.
      • Gość: jk Re: Czepiam się? IP: *.net 26.03.04, 09:20
        U mnie na osiedlu mieszka facet,który nie da przejść z psem na smyczy pod jego
        blokiem,bo psy na trawniku mu s...Jeśli się nie reaguje wyzywa od tępot,żona go
        uspokaja.Jest to kłopot,bo mieszka na drodze na parking-psa trzeba chyba nosić
        na rękach.
        a jeszcze byłam świadkiem w autobusie,kiedy gościowi przeszkadzała rozmowa pary
        o filmie w TV i zwrócił im uwagę,że "nie lubi jak mu ktoś p.... nad uchem
        farmazony".
        • tralalumpek Re: Czepiam się? 26.03.04, 10:03
          Gość portalu: jk napisał(a):

          > U mnie na osiedlu mieszka facet,który nie da przejść z psem na smyczy pod
          jego
          > blokiem,bo psy na trawniku mu s...Jeśli się nie reaguje wyzywa od tępot,żona
          go
          >
          > uspokaja.Jest to kłopot,bo mieszka na drodze na parking-psa trzeba chyba
          nosić
          > na rękach.



          a to ciekawe bo w innych krajach europejskich tez psom nie wolno srac po
          trawnikach (i nie tylko po trawnikach), no ale w Polsce pewnie wolno i nawet
          wolno miec pretensje jezeli ktos skomentuje....




          > a jeszcze byłam świadkiem w autobusie,kiedy gościowi przeszkadzała rozmowa
          pary
          >
          > o filmie w TV i zwrócił im uwagę,że "nie lubi jak mu ktoś p.... nad uchem
          > farmazony".



          no komentarz
        • triss_merigold6 Re: Czepiam się? 26.03.04, 10:18
          Zdradzę Ci straszną tajemnicę: w państwach europejskich, a także w USA i
          Kanadzie są osiedla na których NIE WOLNO trzymać psów. Można mieć kota i to pod
          warunkiem, że nie wychodzi z mieszkania. Wszystko w trosce o czystość
          trawników, placy zabaw i komfort mieszkańców.
          • Gość: Lena Re: Czepiam się? IP: 80.48.96.* 26.03.04, 23:07
            Mieszkałam przez rok w Kanadzie. Moja przyjaciółka miała dwa psy. Gdy szczekały
            w mieszkaniu, sąsiedzi zawiadomili administrację i musiałyśmy szukać nowego
            mieszkania /od szczekania po nocach też można psy odzwyczaić/. Do parku na
            spacer z psami zabierałam papierowe ręczniki i woreczki, zbierałam psie kupy i
            wyrzucałam do kosza. W Australii w parkach są nawet takie metalowe pojemniki z
            woreczkami /namalowany na nich piesek/.
    • anulex Re: Czepiam się? 26.03.04, 11:11
      Ja nie objezdzam. Uwazam, ze gra nie jest warta swieczki. Przede wszystkim jest
      sie czego bac. Od czasu do czasu slysze, ze ktorys z moich kolegow zostal
      pobity, lezy w szpitalu... czesto za nic. A nawet gdyby bylo bezpiecznie -
      zdenerwowalabym sie, mialabym potem zly dzien. W imie czego? Przeciez nawet
      jesli ten czlowiek zgasi papierosa, zapali go najprawdopodobniej, kiedy tylko
      znikne z pola widzenia. Ewentualnie moge zwrocic uwage komus, kto robi cos
      zlego w obecnosci dzieci. Tak to od awantury wole, zeby ktos sobie zapalil, czy
      nasikal na trawnik. I... Czy nie mam do tego prawa?

      Jesli Ty uwazasz, ze warto i masz ochote poswiecac na to wszystko energie -
      Twoja sprawa. Ale prosze - zejdz z ludzi, ktorzy nie chca zachowywac sie jak
      Ty. Rownie dobrze ja moglabym zalozyc watek "Dlaczego nie jestescie wszyscy
      wolontariuszami?", ale nie mam zamiaru nikogo zmuszac, bo nie uwazam, zeby bylo
      to czyimkolwiek obowiazkiem.
    • Gość: Lena Re: Czepiam się? IP: 80.48.96.* 26.03.04, 11:20
      Zwracam uwagę na zachowanie innych /palenie popierosów w miejscach
      niedozowlonych, używanie słów powszechnie uważanych za obraźliwe, wpychanie sie
      do kolejki, zachowanie psów spuszczonych ze smyczy, nieodpowiednie zachowanie/
      ale nigdy nie krzyczałabym na kogokolwiek. To nie przynosi skutku a wręcz
      przeciwnie, wyzwala kontragresję. Ja raczej staram się zawstydzić sprawcę.
      Niedawno na ławce na której siedziałbyśmy z koleżanką usiadło dwóch starszych
      panów, rozmowa głośna, ożywiona, jeden z nich co trzecie słowo
      rzucał "przerywnik". Mogłyśmy wstać i odejść ale ja zareagowałam, powiedziałam
      panu, że wyglądając na miłego, kulturalnego pana zachowuje się nieodpowiednio,
      nie dość że daje zły przykład młodzieży to jeszcze i czy zastanowił się czy
      chciałby by ktoś w obecności jego żony, matki, córki zachowywał się tak jak on.
      Przeprosił ale zaraz wstali i odeszli, nie musiałam ja odchodzić. Zareggowałam
      też gdy na moich oczach chłopak kopał chłopaka. Smarkaczowi powiedziałam, że
      jest młody i przyszłość przd nim, na pewno ktoś już policję ściągnął, założą mu
      policyjną kartotekę i będzie już na starcie miał w życiu "przechlapane".
      Włączyli się inni, wcześniej bierni "obserwatorzy", pomogli kopanemu.
      Zwracając uwagę komukolwiek zaczynam od tego, że jest /wygląda na.../ fajnym,
      miłym, kulturalnym, odpowiedzialnym, myślącym, czującym i sam nie chciałby by
      ktoś obok niego, pod jego oknem lub domem, w obecności jego bliskich zachowywał
      się właśnie tak. Myślę, że to daje lepszy skutek.
      Dobrze jednak Triss, że w ogóle ktoś jeszcze reaguje na naganne zachowania.
      • zlewozmywak1 Re: Czepiam się? 26.03.04, 12:43
        To co piszesz o przeklinaniu to zwyczajne farmazony. Zrób krok do przodu i
        zaobserwuj iż sposób porozumiewania sie goscia jest poprostu subkulturalny.
        Czym ty chcesz go zawstydzić? Skad wiesz że nie rozmawia tak ze swoja żoną i
        obojga to nie rajcuje. Te zwracane uwagi przypominaja mi pewna scenę
        z "Wniebowziętych". Kojarzycie?
        • Gość: Lena Re: Czepiam się? IP: 80.48.96.* 26.03.04, 23:16
          Nawet jeśli nie zawstydzę "gościa" który "rzuca mięsem" do żony to zastanowi
          się nad tym, że nie do wszystkich kobiet "rzuca się mięsem". Może nie znał
          wcześniej takich kobiet, może odwołanie się do jego matki coś da. Zawstydzam
          nieraz młode dziewczyny, szczególnie gdy "bluzgają" w towarzystwie chłopaków.
          Bo chłopcy traktują je jak kumpele ale lekceważą. Może nikt im tego nigdy nie
          uświadomił i moja reakcja wpłynie na ich zachowanie, pobudzi do refleksji.
          Nie uważam, że najlepiej nic nie robić, przyjąć wszystko jakie jest. Wolę
          jednak drugiego człowieka traktować tak samo siebie, jak ja myslącego i
          czującego. Czującego zło i dobro, stosowność i niestosowność.
          • glonik Re: Czepiam się? 27.03.04, 02:56
            O właśnie Leno. Szacunek do kobiet. KIEDY sie go uczymy? KTO ma go uczyć?
            Jeśli nie w dzieciństwie, to kiedy? Wtedy to on już "mięchem" wali, nie
            zwracajac uwagi do kogo i gdzie, a i dziewczęta ostatnio próbują sprostać
            chłopcom. I niech ten szacunek bedzie wymuszony, trudno, może jakiś odruch
            później zostanie. I przy okazji jeszcze jedno. Kiedy dzieci przychodzą
            w grupie, a miejsc siedzących jest mniej, to te miejsca zajete są przez
            chłopców: szybsi, silniejsi - potrafia odepchnąć koleżankę. Wtedy TEŻ
            interweniuję - siadają dziewczynki, a chłopcy stoją. Wariatka? Świrek?
            Nieprzystosowana emocjonalnie? Dla tych lekceważących pewne formy - pewnie
            tak, ale to ich problem, a raczej (niestety) brak problemu.
            Pozdrawiam.

            • lee.miller niestety nie masz racji 28.03.04, 23:38
              Zapominasz o jednej istotnej rzeczy - normy dobrego wychowania nie są constans.
              Jeśli obejrzysz fotografie małżeństw (polskich) sprzed 100 lat, to najczęściej
              kobieta stoi, a mężczyzna siedzi. To należało wówczas do dobrego obyczaju.

              Ekspansja kulturowa Ameryki powoduje, że następuje szczepienie amerykańskich
              wzorców. Stąd ręce w kieszeni, guma i nogi na biurku - co zresztą zdrowe i
              wskazane.

              Zauważ, że jeszcze 20 lat temu powszechnie całowano kobiety w rękę w Polsce, a
              dziś uważa się to za nieeleganckie i niestosowne.

              Polecam refleksję nad zmiennością rytuałów w świecie.
            • parsenta Re: Czepiam się? 29.03.04, 02:42
              Wtedy TEŻ
              > interweniuję - siadają dziewczynki, a chłopcy stoją. Wariatka? Świrek?
              > Nieprzystosowana emocjonalnie? Dla tych lekceważących pewne formy - pewnie
              > tak, ale to ich problem, a raczej (niestety) brak problemu.
              > Pozdrawiam.
              >
              siadaja dziewczynki?

              kiedys z tego popierzonego kraju wyjechalem
              i jak staruszce ustapic miejsca chcialem w pociagu
              to tak na mnie popatrzyla jakby mnie chciala zabic..
              one tam wola placic jak chca przysluge..
              wychowane w kapitalizmie=lepiej go rozumiejacy?

              mysle ze litosc nie licuje z duma.
              trzeba sobie zdac sprawe jednakze ze litosc z empatia takze ciezko rozroznic

              to zeby sie ktos nie meczyl i danie mu..swojego miejsca.
              czego mozna wiecej chciec?
    • podomka_cioci_sabci bo w Stanach i, Kanadzie, Belgii.... 26.03.04, 16:21
      Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

      > Ciężko mnie irytują zachowania coraz częściej uchodzące za "normalne". W
      > związku z tym reaguję głośno i dobitnie. Z ostatniego tygodnia:
      > - objechałam pełnym głosem pana w nocnym, który otworzył sobie okienko i
      > szykował do zapalenia papierosa, pan pomarudził ale fajki schował. Poza mną
      > nikt nie drgną, wszyscy wpatrzeni w widok za oknem
      > - rozdarłam się wieczorem na 4 ok. 15-letnich młodzieńców bez żenady
      > sikających na ulicy, odbyłam z nimi dość burzliwą dyskusję (mój monolog
      > bardziej) na temat zachownia w miejscach publicznych; przy okazji zwróciłam
      > uwagę przechodzącym dorosłym ludziom, że też powinni reagować a nie kwasić
      > później, że wszędzie śmierdzi. Ich reakcja - wariatka. Ciekawe - objechani
      > dresiarze mówili do mnie per "pani" i żaden nie bluznął.
      > - zwróciłam uwagę palącemu chłopcu, miał może ze 12 lat.
      > Mam pytanie: czy mnie się tylko wydaje czy kiedyś ludzie na podobne sytuacje
      > reagowali częściej? Boją się (qrde czego?) czy jest wszystkim wszystko
      > dokładnie obojętne?
      >
      jest tak super!!! Czysto , estetycznie, spokojnie. To proponuje Pani triss
      emigracje, zamieszkanie w Kanadzie oczywiscie, bo na wschodzie by Pani nie
      potrafila sie znalezc, a co gorsza jeszcze nabawic narwicy natrect.
      • Gość: Triss Merigold Re: bo w Stanach i, Kanadzie, Belgii.... IP: *.acn.waw.pl 26.03.04, 16:35
        Mieszkałam. W USA 2 lata zresztą. Widzisz, jak ktoś wynajmuje mieszkanie w
        slumsach to w ramach niskiego czynszu ma naokoło syf kolorowej dzielnicy. Jeśli
        natomiast mieszka się nawet na przeciętnym osiedlu dla średnio zamożnych to
        jest spokój, czysto i etetycznie. Za nieuprzątnięty śnieg przed domem,
        zaniedbany trawnik, nie mówiąc o hałasach grożą (i są egzekwowane) wysokie kary
        a sąsiedzi naprawdę zawracają uwagę co się dzieje naokoło.
        Wschód mi nie odpowiada. Nie musi. Jeśli jestem gdzieś we wsch. Europie i
        zwiedzam, to syf otoczenia traktuję jak lokalny folklor. Coś jak brud w Indiach
        i obyczaj defekacji pod domem.
        Mieszkając w Polsce jednak otoczenie mnie interesuje bardziej.
    • Gość: marco2002 Re: Czepiam się? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.03.04, 18:35
      Moja droga
      jesteś w ciąży i jak sugerowało już kilku rozmówców myśl o sobie i dziecku.
      Do 3-go miesiąca 20% ciąz jest uraconych z różnych powodów do których od
      niepamiętnych czasów zaliczano silne emocje.
      Tak więc odpowiedz na pytanie czy życie Twojego dziecka jest warte tak niewiele?
      Pozdrawiam ciepło
      M
      P.S. Szczególne zagrożenie jest w dniach kiedy była by miesiączka. Napewno tak
      mądra i inteligentna kobieta o tym wie
    • Gość: Lolek Re: tak, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.04, 19:18
      niczym upierdliwa baba - ale nie martw się, robisz to nie pierwszy, nie ostani
      raz, taka twoja babska natura.

      Wypisz, wymaluj idealna przyszłościowa teściowa :)
    • pieskuba A może sposobem? 26.03.04, 23:19
      Na szczających są dwa sposoby:
      "Oj, zimno, przeziębi się panu i będzie kichał"
      "Przepraszam, co pan tam ma, takie malutkie?"

      Na wyrzucających pety na chodnik:
      "Przepraszam bardzo, coś Pani zgubiła..."

      Klnącemu w autobusie gówniarzowi należy ustąpić miejsca i powiedzieć:
      "Wiesz co, klniesz jak stary, to sobie posiedź" (sprawdzone)

      Jak ktoś wsiada do windy z papierosem, to trzeba wysiąść i trzymać drzwi
      otwarte, nie pozwalać windzie odjechać i namawiać na spacer schodami, aż
      wyjdzie.
      Albo strasznie kaszleć, okropnie i nie zasłaniając ust.

      Macie jakieś inne pomysły?

      pieskuba
      • Gość: Lena Re: A może sposobem? IP: 80.48.96.* 26.03.04, 23:58
        Wiesz pieskuba, już Cię lubię :-))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
        • anieatak Re: A może sposobem? 27.03.04, 01:08
          zbuk
          kobza
          • Gość: Kaska Re: A może sposobem? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.03.04, 10:29
            Masz racje Triss, ja tez sie czepiam.
            Przystanek w srodku miasta, leje deszcz, ludzie skuleni pod wiata przystankowa.
            Jeden pan w garniturku wyciaga papierosa i zapala, i dmucha mi, i nie tylko
            mi, prosto w twarz. Nikt sie nie odzywa, po paru sekundach mam dosc, prosze
            pana o uprzejme zgaszenie fajki. Pan w odpowiedzi puszcza na mnie kola dymu,
            robi sie awantura - ludzie dra sie na mnie, bo smialam zwrocic uwage
            eleganckiemu panu z teczka.
            Kolejny raz, kilka tygodni pozniej, podobna sytuacja, stoja dwie paniusie pala
            fajki, popiol strzepujac mi na buty. Odsuwam sie jak moge, w koncu prosze o
            przeniesienie sie tymi fajkami poza wiate. Odpowiedz pan: przeciez pada, sama
            sobie wyjdz. Poszlam do domu na piechote...
            Takich sytuacji moglabym przytaczac mnostwo i w nieskonczonosc. Mam nawet
            wypalona dziure w nowej kurtce od popiolu papierosowego, nie uslyszalam nawet
            przepraszam, o wyzwiskach nie wspomne. Poproszony o interwencje pan ze strazy
            miejskiej, przechodzacy obok, popatrzyl na mnie jak na wariatke i stwierdzil,
            ze nic nie moze zrobic.
            Wydaje mi sie, ze niszczenie rzeczy nalezacych do innych to juz chyba
            wykroczenie, ale przeciez ja sie nie znam. Nigdy nie podnosze glosu, nie uzywam
            brzydkich slow, po prostu prosze, chociaz moze nalezaloby nawrzeczec czasami.

            Nie wiem, nie rozumiem, jak mozna nie reagowac, kiedy malolat siedzacy na
            przystanku lub w autobusie je slonecznik i pluje ludziom na buty. Ciekawe, She,
            co bys zrobila, pobieglabys do kierowcy, ze ktos ci buty oplul? Nie, Ty pewnie
            przeprosilabys delikwenta i ustawila sie dogodniej, aby mu sie lepiej plulo,
            albo wzruszylabys ramionami i przesunela sie jak najdalej od niego, ale tak
            delikatnie, aby przypadkiem nie urazic jego uczuc.

            A juz najbardziej nie lubie lata w miescie i srodkow komunikacji miejskiej. Ten
            odor niemytego cielska jest odrzucajacy! Bluzka na ramiaczkach, wlochy klebiace
            sie spod pachy, raczka uniesiona do gory, no znamy wszyscy ten klimacik. I
            zawsze mam ochote powiedziec, ze to sie myje a nie wietrzy!

            Nie wiem, ale podstawy kultury czlowiek powinien wyniesc z domu i ze szkoly,
            ale teraz rodzice nie maja czasu na wychowywanie dzieci, bo pracuja na 2
            etatach, nauczyciele olewaja sprawe, albo sobie nie radza, panuje totalny
            tumiwisizm, na ulicy tez nikt nie zwroci uwagi...no i mamy, to co mamy, hehehe

            Na koniec dodam, ze slyszalam, ze zgwalcono kobiete na przystanku pelnym ludzi,
            bo kazdy bal sie odezwac i jakos zareagowac. No to super, lepiej juz byc nie
            moze.
        • pieskuba Re: A może sposobem? 27.03.04, 10:34
          Oj, dziękuję, bardzo się cieszę!

          Miłego dnia,

          pieskuba
          • pieskuba To było do Leny n/t 27.03.04, 10:35
            • anieatak Re: To było do Leny n/t 27.03.04, 12:34
              serio to bylo do leny?

              a teraz wracajac do tematu
              dzisiaj wszyscy wychodza z domu i kzdy kazdemu zwraca uwage na wszysttko co mu
              sie nie podoba.

              jestescie wy cioteczki madre
              rehcot
              • pieskuba Zdaje mi się... 27.03.04, 12:42
                ..że Ty nawet idziesz o krok dalej. Zwracasz nam uwagę nawet nie wychodząc z
                domu. A czemu cioteczki?

                pieskuba
                • rehcot Re: Zdaje mi się... 27.03.04, 12:53
                  z domu mozna swiadomosc saczyc masowo
                  od wzracania uwagi sa mundurowi
                  • pieskuba Re: Zdaje mi się... 27.03.04, 13:00
                    rehcot napisał:

                    > od wzracania uwagi sa mundurowi

                    A co robić, gdy ich nie ma?: I nie ma widoków na to, żeby byli?

                    pieskuba
                    • rehcot Re: Zdaje mi się... 27.03.04, 13:03
                      pieskuba napisała:

                      > rehcot napisał:
                      >
                      > > od wzracania uwagi sa mundurowi
                      >
                      > A co robić, gdy ich nie ma?: I nie ma widoków na to, żeby byli?
                      >
                      > pieskuba
                      na wlasna reke wymierzac wlasna sprawiedliwosc?
                      • pieskuba Re: Zdaje mi się... 28.03.04, 15:02
                        A co nazywasz w przypadku zwrócenia uwagi wymierzaniem sprawiedliwości? Może
                        zacytuj, żebym nie miała wątpliwości o którą część ewentualnej wypowiedzi
                        chodzi.

                        pieskuba
                        • parsenta [...] 29.03.04, 03:20
                          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • Gość: Kaska Re: To było do Leny n/t IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.03.04, 13:03
                Przesadzasz!
                Nikt nie mowi o ciaglym zwracaniu uwagi innym, bo to juz bylaby jakas nerwica
                natrectw. Tylko, ze tyle sie wokol nas dzieje, ze czasem trzeba zareagowac. Ale
                najlatwiej schowac glowe w piasek, a potem, jak sie cos zlego lub
                nieprzyjemnego zdarzy, to narzekac na caly podly swiat.

                A ciotka nie jestem jeszcze, i jak zauwazyl Pieskuba, ty nawet nie musisz
                wychodzic z domu, aby komus zwrocic uwage. Gratualcje!!!
                • parsenta Re: To było do Leny n/t 29.03.04, 03:19
                  Gość portalu: Kaska napisał(a):

                  > Przesadzasz!
                  > Nikt nie mowi o ciaglym zwracaniu uwagi innym, bo to juz bylaby jakas nerwica
                  > natrectw. Tylko, ze tyle sie wokol nas dzieje, ze czasem trzeba zareagowac.
                  Ale
                  >
                  > najlatwiej schowac glowe w piasek, a potem, jak sie cos zlego lub
                  > nieprzyjemnego zdarzy, to narzekac na caly podly swiat.
                  >
                  > A ciotka nie jestem jeszcze, i jak zauwazyl Pieskuba, ty nawet nie musisz
                  > wychodzic z domu, aby komus zwrocic uwage. Gratualcje!!!
                  pozornie bezpieczniejsze

                  tyle ze ja nie zwracam uwagi tylko apeluje
                  uwag sporo dostaje
                  i co?

                  wasza, kogos prawda czy moja?

                  jak dla mnie nierozstrzygalne.

                  a dla ciebie perlo?
                  zrzuc kurtynke
      • abigail_g Re: A może sposobem? 29.03.04, 13:21
        Moj sposob na palacych: powiedziec, ze ma sie astme i bardzo
        grzecznie poprosic, zeby sobie poszli.
        Dziala.
        Ludzie sie wtedy nie obruszaja, ze ktos im zwraca uwage.
    • Gość: aspasia Re: Czepiam się? IP: *.opus.chelm.pl / 212.244.255.* 29.03.04, 00:12
      a ja gdzieś czytałam, że któregoś pięknego popołudnia do dziewczyny stojącej na
      przystanku podeszło 2 czy 3 podpitych lekko gości, zabrali szamoczącą się
      dziewczynę, zaciągnęli, jak to się mówi, w krzaki i zgwałcili; dziewczyna potem
      bardziej niż ten gwałt przeżywała to, że nikt jej nie pomógł, żadnej reakcji,
      ludzie się tylko odwracali...a ludzi trochę tam stało; to jest dopiero
      znieczulica :(
      • betty-bt Re: Czepiam się? 29.03.04, 00:16
        To jeszcze nic. W Niemczech zgwalcono dziewczyne (nieletnia) w bialy dzien, w
        samym srodku centrum handlowego wsrod tlumow ludzi. Szok!
        • Gość: aspasia Re: Czepiam się? IP: *.opus.chelm.pl / 212.244.255.* 29.03.04, 00:31
          pewnie sama chciała, albo miała za krótką spódniczkę :(
          bleh
          • betty-bt Re: Czepiam się? 29.03.04, 00:40
            Pewnie tak :-(
            Ale przeciwko znieczulicy w tym miasteczku dlugo protestowano. Pociagnieto tez
            przed sad swiadkow tego zdarzenia. Fe, co ludzie.
            • Gość: aspasia Re: Czepiam się? IP: *.opus.chelm.pl / 212.244.255.* 29.03.04, 00:50
              nie mogę pojąć...przecież tam na pewno było dużo ludzi, młodzi
              ludzie...bleh...no jeszcze zrozumiałabym staruszkę, chociaż...moja babcia jakiś
              czas temu kiedy wracała z zakupów do swojego domu, zobaczyła grupę chłopaków
              kopiących leżącego na ziemi małolata, i zaczęła krzyczeć na głos do
              wyimaginowanych policjantów ;) chłopcy się przestraszyli i zostawili dzieciaka,
              dopiero po tym wszystkim babcia mało ataku serca nie dostała jak sobie
              pomyślała, co by było gdyby jednak się nie przestraszyli ;)
              • betty-bt Re: Czepiam się? 29.03.04, 01:11
                To zjawisko bylo chyba jedyne tego rodzaju o jakim slyszalam.
                Jak zaczeto o tym mowic w mediach, to ludzie niedowierzali wlasnym uszom. Tez
                myslalam sobie, ze chyba cos kreca, bo to juz nie jest normalna znieczulica.

                Swiadkowie przed sadem mowili, ze mysleli, ze mlodziez sie w ten sposob
                wyglupia. Akurat. Dokladnie nie pamietam, ale ciagneli dziewuche po
                zaludnionych ulicach, ona wolala o pomoc. To nie byla wies! Conajmniej
                kilkadziesiat swiadkow musialo to zauwazyc.

                Raz sie wtracilam. Stalam w korku i obok mnie, na przystanku autobusowym ojciec
                synka bil, popychal, szczypal i szarpal. Maluszka, ze 4 latka. Nikt nie
                reagowal. Dopiero jak wysiadlam z auta i dosyc glosno poinformowalam gnojka, ze
                dzwonie po policje i facet sie do mnie rzucil, to z pomoca ruszylo dwoch innych
                mezczyzn. Dziwne, dziecku nie pomogli, a do mnie tylko zblizal sie szybkim
                krokiem. Moze ludzie tego potrzebuja, zeby ktos jako pierwszy sie wysunal?
                • parsenta Re: Czepiam się? 29.03.04, 03:17
                  tak
                  ja nie widzialem jeszcze zeby ktos kogos gwalcil
                  szczegolnie mezczyzna kobiete

                  to najwieksza, jeden z najwiekszych lekkow kazdego mezczyzny zeby nie potrafil
                  obronic przed trzema psychopatami zony czy corki czy narzeczonej

                  to jednak co innego zeby sie bic z kazdym kto obraza kogos a co znamy tylko z
                  kontekstu
                  a co innego kiedy ktos kogos gwalci

                  tym bardziej ze czesto widze jak ktos kogo gwalci i nie wiem wtedy sam
                  bo moze dwom stronom sprawia to przyjemnosc?

                  przewrotne baby i wywrotowi faceci

                  blisses in ignorance

                  jedynie

                  nie mozna sie przejmowac bardzo kiedy za cos nie ponosimy odpowiedzialnosci
                  prawda?
                  • Gość: kaska Re: Czepiam się? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.03.04, 14:59
                    Wiec jednak te gwalty na przystanku pelnym ludzi sie zdarzaja, a ja mialam
                    tylko nadzieje, ze to plotki:( Opowiadala mi o tym kolezanka, ale jakos
                    zaparlam sie wewnetrznie, ze to nie mze byc prawda.

                    A z tym brakiem reakcji mamy do czynienia, gdy odpowiedzialnosc rozklada sie na
                    wieksza grupe osob, kazdy mysli, ze inni zareaguja, wiec on nie bedzie sie
                    wychylal, bo moze zarobic.

                    A z tym zwracaniem uwagi, to moze byc i apel, z mojej strony to jednak prosba,
                    bo jakby nie bylo uzywam slowa prosze, wyniki sa rozne, od oplakanych po
                    spektakularne:)

                    Moja babcia zeszlego lata prosila grzecznie malolata, aby nie wyrywal jej
                    kwiatkow z ogrodka, nie wrzucal kamieni i innego zelastwa. Podczas tej rozmowy
                    przyszla mama tegoz malolata i rozdarla ryja, ze to jej dzieciak, ona go
                    wychowuje,i ona sobie nie zyczy zadnych uwag i prosb od starej baby, a dziecko
                    jest zestresowane i musi sie wyzyc. maly dostal lanie od matki niemalze
                    natychmiast, ale nie dlatego, ze zrobil zle, tylko dlatego, ze zostal
                    przylapany i ludzie gadaja, a tato jest policjantem i nie chce problemow. Maly
                    (chlopaczek ma jakies 12-13 lat)juz na drugi dzien wyrwal wszystkie kwiatki,
                    jego mama z usmiechem na ustach powiedziala babci, ze teraz to juz nic nie
                    mozna udowodnic. No i co wy na to?

                    A na zakonczenie dodam, ze moj kolega ze szkoly przyszedl kiedys z bandazem na
                    szyi. Okazalo sie, ze ktos mu chcial poderznac gardlo, za to ze wstawil sie za
                    bitym do nieprzytomnosci kolesiem. malo brakowalo, a nie nosil by tego bandaza,
                    tylko lezal grzecznie w trumience. Jak dodam, ze dzialo sie to niemalze pod
                    oknami komisariatu policji, to az nie chce sie wierzyc. Policjanci tez sie boja
                    i sledztwa nie bedzie, tzn tylko formalne, bez wyrycia sprawcy.
                    Takim malym bandytom tez kiedys nie zwracano uwagi, bo kazdy sie bal, teraz
                    dorosli i obrosli w sile. I smieja sie wszystkim w twarz. Ich sie juz nie
                    wychowa, nawet wiezienie im nie pomoze, narobia sobie tylko ciekawych kontaktow
                    i po wyjsciu na wolnosc dopiero nam pokaza.
                    • Gość: aspasia Re: Czepiam się? IP: *.opus.chelm.pl / 212.244.255.* 29.03.04, 19:53
                      z drugiej strony...kiedys mój kolega wdał się w bójkę z facetem, który bił na
                      ulicy swoją dziewczynę, nikt poza tym moim kolegą nie zareagował... dość
                      powiedzieć że kiedy kolega zaczął uzyskiwać przewagę, dziewczyna nagle zmieniła
                      front i zaczęła okładać swojego obrońcę, bo przecież bił jej chłopaka! podobno
                      później ludzie się na mojego kolege patrzyli z politowaniem :( coś takiego może
                      zniechęcić do angażowania się :((
    • glonik To ja jeszcze raz 29.03.04, 17:41
    • glonik To ja jeszcze raz 29.03.04, 18:02
      (tamto to była próba mikrofonu)
      A zatem: pracując - m.in.- z dziećmi nie pozwolę, żeby dzieci ustanawiały
      porządek tam, gdzie ja pracuję. PAJDOKRACJI precz. Osoby, które nie polemizują
      z tym, co napisałam tylko ze mną, a raczej z wyobrażeniem mnie, niech zostaną
      przy swoim. Wiem jedno, młody człowiek nie zaczyna od sikania na cudzą
      wycieraczkę, trawnik, przy widowni, on sie do tego przyucza poprzez odpusz-
      czanie mu tzw.,rzez niektórych pierdół, drobiazgów.
      Nie zaczyna od k....y zamiast dzień dobry, on się tego uczy. Uczy?
      Nie, nie.....to my go swoją dziwnie pojętą tolerancją uczymy.
      Niektórzy zachwycają się Stanami Zjednoczoymi AP. A proszę bardzo!
      Ale to właśnie tam burmistrz Giuliani wprowadził coś takiego, co nazwał
      "zasadą zero rolerancji".
      I ja to w swojej pracy stosuję. Od razu adwersarzom mówię: nikt nie ma
      obowiązku przychodzić do firmy, gdzie pracuję. To nie jest przymusowe.
      Jeśi jednak ktokolwiek zamierza z niej korzystać, bedzie to robił na MOICH
      warunkach, choćby się to kilkorgu z was nie podobało.
      Uciekam się do ironii, kiedy działanie wprost nie działa (to do astrit), jeśli
      tego nie rozumiesz - trudno.
      I proszę mi nie imputować, ze niszczę biedactwa, bo te biedactwa są silne
      psychicznie i odporne jak bohaterowie komiksów.
      • lee.miller To, co piszesz nie trzyma sie kupy. 29.03.04, 18:21
        Czym innym jest ordynarne przeklinanie, a czym innym rzucie gumy. Nie chcesz
        chyba powiedzieć, ze kto dziś trzyma ręce w kieszeni, jutro obsiusia sąsiadowi
        wycieraczkę?

        Swoją drogą na Giullianiego bym się nie powoływała, bo jego polityka wywołała
        wiele skandali związanych ze wzrostem brutalnosci policji. Nie wiem, czy wiesz,
        że również ciekawe skutki społeczne, w rodzaju wzrostu rozwodów wsród
        nowojorskich policjantów, ale to jest zupełnie inna historia i nie miejsce tu
        na nią.

        Zresztą Giulliani walczył z przestepstwami, a nie z rzuciem gumy i trzymaniem
        rąk w kieszeni. Czasem też nie stawiaj go za wzór młodzieży, bo żonę puścił
        kantem, zdradzając ją wcześniej przez lata z mlodszą ;)

        Szkoda, że nie polemizujesz z argumentami, tylko się rzucasz.

        I jeszcze jedno. Czy pisanie "sikać" należy do dobrego tonu? O "pierdołach" nie
        wspominając...
        • glonik Re: To, co piszesz nie trzyma sie kupy. 29.03.04, 18:50
          lee.miller napisała:

          > Czym innym jest ordynarne przeklinanie, a czym innym rzucie gumy. Nie chcesz
          > chyba powiedzieć, ze kto dziś trzyma ręce w kieszeni, jutro obsiusia
          sąsiadowi
          > wycieraczkę?
          Owszem, chcę, i mówię. ŻŻŻŻŻŻŻŻŻucie gumy, w trakcie rozmowy, jest oznaką
          lekceważenia rozmówcy.
          >
          > Swoją drogą na Giullianiego bym się nie powoływała, bo jego polityka wywołała
          > wiele skandali związanych ze wzrostem brutalnosci policji. Nie wiem, czy
          wiesz,
          >
          > że również ciekawe skutki społeczne, w rodzaju wzrostu rozwodów wsród
          > nowojorskich policjantów, ale to jest zupełnie inna historia i nie miejsce tu
          > na nią.

          Nie wiem, ty pierwsza mnie tak dogłębnie mnie uświadamiasz.

          > Zresztą Giulliani walczył z przestepstwami, a nie z rzuciem gumy i trzymaniem
          > rąk w kieszeni. Czasem też nie stawiaj go za wzór młodzieży, bo żonę puścił
          > kantem, zdradzając ją wcześniej przez lata z mlodszą ;)
          Szkoda, ze to co piszesz jest marnym argumentem, bo opuszczenie żony nijak się
          ma do tego o czym mowa, ale niech ci....
          >
          > Szkoda, że nie polemizujesz z argumentami, tylko się rzucasz.
          O to, to.....wytłumacz mi, co znaczy "rzucam", a spokornieję, i może nawet
          odszczekam? Kto wie.....
          >
          > I jeszcze jedno. Czy pisanie "sikać" należy do dobrego tonu? O "pierdołach"
          nie
          >
          > wspominając...
          Dobrze, następnym razem napiszę o "oddawaniu moczu" oraz "drobiazgach, które
          wpływu istotnego nie mają, ale istnieją"

          czy przy okazji czyszczenia języka ojczystego z wulgaryzmów, mogę zauważyć, że
          trzymanie się kupy wygląda baaaaaardzo obrazowo?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka